Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom?

    01.09.12, 21:10
    porady niezbyt odkrywcze, niestety.
      • Gość: jami8 Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.12, 22:25
        1. Założyłem filtr, który maile, w których byłem na cc: / dw: kierował do katalogu "CC".
        Czytałem te maile tylko wtedy, kiedy ktoś mnie o to poprosił. Co jakiś miesiąc zaznaczałem wszystkie jako przeczytane, potem hurtem kasowałem. Nadawcy otrzymywali wtedy informacje o czytaniu przeze mnie maili z szybkością kilku na sekundę.

        2. W zasadzie nie czytałem maili, w których w polu "to" / "do" było więcej niż 5 adresów - im było ich więcej, tym czytałem rzadziej.

        3. Jeśli nie rozumiałem o co chodzi po pierwszych dwóch zdaniach, nie czytałem dalej.

        4. Po powrocie z urlopu zaczynałem od maili najnowszych, do najstarszych zwykle nigdy nie dochodziłem. Znajomy Szwed miał sposób radykalny: ustawiał filtr, kasujący wszystko, co przychodziło, a w autoresponderze ustawiał komunikat: "Jestem na urlopie do ..... Jeśli po tym czasie sprawa będzie jeszcze istotna - powtórz wtedy maila".
        • Gość: bosso-novo Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma IP: *.vectro.com 02.09.12, 04:54
          "Jasny i znany wszystkim pracownikom zakres obowiązków w firmie pozwoli na uniknięcie tego problemu."

          To się nigdy nie zdarzy.
          Debile z przerostem ambicji nigdy na to nie pozwolą i storpedują wszelkie wysiłki w tym kierunku.
          Ich metoda: Nigdy nie stosować się do oficjalnych reguł obiegu informacji.
          Zawsze tworzyć swoje prywatne szlaki i pchać się, pchać się, pchać się, siać zamęt, siać zamęt, siać zamęt.

          Zawsze umiejętnie potrafią stworzyć wrażenie, że proste reguły są wyjątkowo niezrozumiałe.
        • Gość: z Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.12, 12:27
          >Nadawcy otrzymywali wtedy informacje o czytaniu przeze mnie maili z szybkością kilku na >sekundę.

          Po co?
          Usuń potwerdzenie przeczytania.
          Po co ktoś ma wiedzieć czy i kiedy czytałeś?
        • Gość: kamster Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma IP: *.interkam.pl 02.09.12, 21:24
          4. Po powrocie z urlopu zaczynałem od maili najnowszych, do najstarszych zwykle nigdy nie dochodziłem. Znajomy Szwed miał sposób radykalny: ustawiał filtr, kasujący wszystko, co przychodziło, a w autoresponderze ustawiał komunikat: "Jestem na urlopie do ..... Jeśli po tym czasie sprawa będzie jeszcze istotna - powtórz wtedy maila".

          Kur....wa mać!!!
          Genialne! Odważne! Szalone! Ale genialne!
        • pawelekok Poszedłbym dalej na Twoim miejscu 03.09.12, 16:17
          W ogóle nie otwierał skrzynki pocztowej.

      • Gość: jorge Re: idiota z GWnianej uważa, że pisanie maili... IP: *.adsl.inetia.pl 02.09.12, 08:28
        4krzych1 napisał:

        > zajmuje więcej czasu, niż - zdaje się - odpisywanie pisemne na sprawy które trz
        > eba załatwić... zapytać należy kretyna, co zajmuje więcej czasu i więcej kosztu
        > je, napisanie i opublikowanie w systemie papierowej gazety jego notki, czy napi
        > sanie i opublikowanie tejże notki w systemie portalu internetowego... może mieć
        > dziennikarzyna problem, bo jego notka jest gó... warta, po prostu...

        Problem, to jednak Ty masz.
      • Gość: U Sposób na maile po urlopie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.12, 09:41
        1. Oznacz wszystkie jako przeczytane
        2. Jak któryś z nich jest ważny, otrzymasz go jeszcze raz
        Zazwyczaj ok 90% maili nie wraca :)
      • Gość: Kuba Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom? IP: 146.90.111.* 02.09.12, 11:33
        głupoty piszą. Jest generalnie znana metoda 4D. Jak dotąd niczego lepszego nie wymyślili.
        1. Delete jeśli ciebie nie dotyczy
        2. Delegate jeśli możesz
        3. Do jeśli możesz w mniej niż 2 minuty
        4. Defer - jak wymaga dłuższej pracy - zrób z tego task albo appointment.
        I skasuj maila zaraz po tym.
        proste jak konstrukcja cepa
      • Gość: Gość Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom? IP: *.icpnet.pl 02.09.12, 12:45
        To nie są absurdy, tylko jakieś głupie przyzwyczajania. Wiecie co jest absurdem w polskich urzędach? Że np. jak przychodzi kontrola i sprawdzają, czy np. rok temu było wywieszone ogłoszenie o pracy (publicznie), to czepiają się, że nie ma śladu po szpilkach. Serio. I mimo że są tablice magnetyczne, to ludzie specjalnie dziurkują i miętolą, żeby zaspokoić panią z NIKu czy czegoś w tym stylu. To samo z fakturami. Faktura przychodzi mailem, to co się robi? Zgina się na cztery i też trochę miętoli, że niby w kopercie było. Serio! Być może w urzędach byłoby u nas zupełnie inaczej, gdyby nie nadgorliwe organy kontroli, które czepiają się bo mają taką fantazję i nikt nie potrafi takiemu panu powiedzieć "spierd.... bucu". Wiele rzeczy robi się na wszelki wypadek, kopie, kopii, kopii. Notatka służbowa na każdą duperelę. Odpisywanie na maile (szczególnie firmowe) to przy tym pikuś...
        • monoekann Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 03.09.12, 11:01
          zaginasz zalaczniki z mejli? wspolczuje informatykom...

          zartuje oczywiscie.
          tak, polskie urzedy, potrafia doprowadzic do szalu...
      • q-ku bezpłatnie doradzę: i nie czytać forum GW 02.09.12, 12:58
        sam także zamierzam ograniczyć
        • Gość: x Re: bezpłatnie doradzę: i nie czytać forum GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.12, 18:59
          q-ku napisał:

          > sam także zamierzam ograniczyć

          Tylko wyjaśnij mi jak nieczytanie forum ograniczy maile?
          Jakoś nie widzę korelacji.
      • introligator_snu O wiele ciekawszy artykuł w tym temacie 02.09.12, 21:39
        zaczarowanadorozka.nowyekran.pl/post/53426,spamy-wewnatrzkorporacyjne
      • Gość: Jolanta Kolejny kwiatek: zebrania zwane meetingami. IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.09.12, 21:52
        Zebrania potrafią zająć pół dnia, przy czym idę na nie głupia, a wychodzę jeszcze głupsza, bo towarzystwo nie potrafi się skoncentrować na rozwiązywaniu problemu, tylko generuje kolejne. Zebranie ma jednak moc magiczną: wszyscy (prawie) wierzą, że jego odbycie w cudowny sposób zwolni ich z używania mózgu a problem sam się rozwiąże. Kiedy prosże, żebyśmy spisali wnioski z owego "meetingu" (żeby zebranie miało moc magiczną, musi się nazywać po angielsku) to słyszę, że "wypracowujemy jeszcze stanowisko".
        A czas leci.
        Przychylam się do zdania, że korporacja zajmuje się rozwiązywaniem problemów, które sama tworzy. Pracuję w trzeciej i chyba będzie będzie to moja ostatnia, bo w każdej panuje taka sama liturgia a ja mam już tego po kokardki.
        • Gość: sadddyy Re: Kolejny kwiatek: zebrania zwane meetingami. IP: *.adsl.inetia.pl 03.09.12, 01:36
          W korpo miałem do czynienia z szefami, którzy uwielbiali takie spotkania po pół dnia. Im super się na tym siedziało, bo poza nimi nie mieli nic innego do roboty. Niestety jednak ja te pół dnia musiałem potem odrabiać po godzinach i nikogo to nie interesowało. Oczywiście spotkania nic nie wnosiły i dotyczyły "Poprawy efektywności, wyjdzie z zaległości" - super wychodzenie z zaległości i tracenie połowy dnia na puste dyskusje...
          • Gość: Jolanta O właśnie ! IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.09.12, 08:50
            O właśnie: tego zapomniałam dodać. Ja też siedzę na takim "meetingu" jak na szpilkach, bo moja prawdziwa robota leży wentylem do góry, a panowie managerowie plotą trzy po trzy, bo oni czasu szanować nie muszą. Po takim zebraniu zaległości tylko się piętrzą, co w oczywisty sposób odbija się na pogorszeniu jakości pracy, co powoduje konieczność zwołania kolejnego zebrania.
      • blanc Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 03.09.12, 00:55
        To ja mam jeszcze bardziej interesujące doświadczenie, niestety, związane z szefem idiotą.
        Pracowałem w tym miejscu już 2 lata, gdy przyszedł człowiek który został dyrektorem finansowym - do tego czasu podlegałem bezpośrednio pod zarząd, a od tego momentu trafiłem pod niego, mimo iż moja praca praktycznie nie miała z finansami zbyt wiele wspólnego – jedynie kwoty lub zestawienia faktur, które miałem wpisywać do porozumień, umów, pozwów.

        Przez jakieś 5 miesięcy jakoś jeszcze było, bo człowiek się wdrażał i nie przeszkadzał, do czasu aż jeden z kolegów – analityk - coś wysłał w mailu do naszej spółki matki z błędami.

        Ktoś stamtąd opieprzył dyrektora, że jego człowiek złe dane wysłał i od tego czasu dyrektor wprowadził w naszym dziale „procedurę odpowiedzi na maile”: gdy otrzymujemy maila, przesyłamy go do dyrektora wraz z propozycją odpowiedzi – on ją akceptuje lub poprawia i wówczas możemy wysłać lub sam wysyła, ewentualnie gdy jest niezadowolony z propozycji, trzeba jeszcze raz pisać propozycję odpowiedzi. Do tego wszystkiego trzeba było mu załączać całą historię korespondencji lub inne maile które dany temat poruszały, a także skanować jakieś dokumenty które tematu dotyczyły.

        Za nie stosowanie się do tej pożal się boże „procedury” zagroził wyciąganiem sankcji.

        Kilka razy zastosowałem się do „procedury” i wówczas moja praca utykała, gdyż ów człowiek nie był w stanie poradzić sobie z własną pracą w przyzwoitym czasie, więc moje maile utykały u niego na dobre. Skutkowało to skargami na mnie za opieszałość, a ja czekałem i starałem się ponaglać go do odpowiedzi.

        Czasem odpowiedział sam – a ja o tym nie wiedziałem, ponieważ nie dostawałem jego odpowiedzi do wiadomości, więc olałem ”procedurę” i korespondowałem z pominięciem tego geniusza.

        Efekt był taki że w pół roku z naprawdę dobre funkcjonującego działu (5 osób) nie został nikt – nie dało się tam pracować. Albo sam zwolnił, albo ludzie sami odchodzili – jedynie 1 osoba którą on sam w „międzyczasie” zatrudnił i nie zdążył zwolnić została, jednak tylko dlatego, że najpierw dyrektor przegapił koniec miesiąca gdy chciał dać człowiekowi wypowiedzenie, a niedługo potem ktoś inny się zwolnił i musiał zostawić sobie tego człowieka.

        A wystarczyłoby, żeby nakazał podległym pracownikom podczas wysyłania maili wrzucania go „do jego wiadomości” i na bieżąco miałby przegląd maili, bez blokowania naszej pracy;)

        To jednak historia, ja nie pracuję tam już pond rok, a on został prokurentem:)
      • Gość: . poradnik leminga jak pracowac? IP: *.042-25-6d6c6d10.cust.bredbandsbolaget.se 03.09.12, 01:35
        jaka zena !
      • Gość: Muczoluczo To wina korporacyjnych głupków zarządzających firm IP: *.dynamic.lte.plus.pl 03.09.12, 07:37
        Kidyś w dzałach handlowych firm, np farmaceutycznych oracownik terenowy odwiedzał klientów, nawiązywal kontakty, realizował plan. Teraz szybko odbębnia wizyty bo 3-4 godziny dziennie siedzi przy komputerze. A płaci sie nie za realizacje planu, a za cyferki wcale z tym nie związane. A korporacyjne głupki z biur tego nie zauważają będąc z siebie coraz bardziej zadowoleni.
      • ncc74656 Dla audytu emaile sa potrzebne + pdf 03.09.12, 11:32
        Zalezy kto co robi, przy change management zazwyczaj marnuje sie wyjatkowo duzo czasu na dokumentacje. Kolejnym marnowaniem czasu sa spotkania na ktorych odczytuje sie wszystkie punkty agendy z krótkim opisem tylko dlatego ze jakis wysoko postawiony pajac nie raczyl kliknac w zalacznik emaila za to woli sobie posluchac.
      • beibichek Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 03.09.12, 12:08
        Pracuje w instytucji edukacyjnej. Nie ma nic gorszego niz debatowac na jakis temat 30 min, a potem pada: to napisz mi to w mailu. W mojej firmie panuje zasada, jesli nie bylo maila, nie bylo sprawy. Nic tylko strzelic sobie w leb.
        • monoekann Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 03.09.12, 15:00
          z tym archiwum mejlowym to nie do konca tak jak sie wydaje.
          Pewnego razu dostalem telefon z biura handlowego ze chca bym im zaimplementowal pare nowych funkcji, wykonalem prace, przyszedlem o 20 do biura by zrobic deployment glownej aplikacji, i nastepnego dnia opieprz, handlowi wypieraja sie ze tego oni nie chceli i ze niby samowolka moja, i pol dnia na cofanie zmian oraz kolejny deployment o 20...
          od tamtej pory, wszystko ma byc albo na mejlu wyraznie napisane ze nadawca to chce, albo na JIRA, rozmowy telefoniczne albo konferencje maja tylko status informacyjny.
      • Gość: kisiel SAP IP: *.centertel.pl 03.09.12, 13:47
        A co powiecie o tym systemie? W mojej korpo od kiedy został w prowadzony, firma stała się samowystarczalna pod kątem ilości pracy. Klienci zaczęli przeszkadzać i już zupełnie nie są potrzebni byśmy mieli co robić.
      • tymon99 Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 03.09.12, 13:58
        1/3 czasu pracy schodzi na maile?
        czy to znaczy, że na piłowanie paznokci zostają już tylko 2/3??
      • harpaga Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom? 03.09.12, 15:01
        Myślę, że nawet 1/2 czasu lub więcej im wyższe stanowisko.

        Jednak,
        - w korporacji, jeżeli czegoś nie ma "na mailu" to nie istnieje.
        - każdy produkuje tonę dupochronów jak ma szefa idiotę lub donoszących kolegów.
        - łatwiej jest wysłać maila do kolegi z pokoju obok niż prosić go żeby coś zrobił
        - wysłanie do 1000 osób zajmuje tylko chwilę i jeszcze do 2000 w CC :-)
        - telefon kosztuje, a przecież ważniejsze jest oszczędzanie od zarabiania ...

        Ale ze wszystkim tak jest. Namiętnie piszemy długie SMS'y zamiast zadzwonić.

        • rraaddeekk Re: Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać ma 04.09.12, 00:19
          sms w korpo tylko z informacją, że "sprawę już masz na mailu" :-)
          Nie ma na mailu? Nie było sprawy!
      • Gość: stefan101 Organizacja pracy: jak nie dać się zasypać mailom? IP: *.noc.fibertech.net.pl 08.09.12, 17:30
        A jak inaczej (bez mailologii) miałyby funkcjonować korporacyjne szczury?
        W korporacji ilość pisanych i otrzymywanych maili świadczy o ważności adresata.

    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja