Gość: ten_z_miasta
IP: *.dynamic.chello.pl
24.10.12, 12:37
Niech nikt nie mówi że studenci są dla miast dobrem bo tak nie jest!
Według mnie studenci psują rynek pracy i pogarszają jakość życia w miastach.
Chodzi mi głównie o studentów przyjezdnych którzy chcą zostać w mieście za wszelką cenę.
Najpierw przyjeżdżają i studiują - nie mam nic przeciwko, po zakończonych studiach uważam że powinni wracać do siebie na wieś!
Zostają w mieście, godzą się na bezpłatne staże (bo ktoś im powiedział że na początku kariery tak trzeba) pracodawcy się do tego przyzwyczaili i teraz 1/3 ogłoszeń jest dla stażystów - bo po co zatrudniać świadomego pracownika na etat skoro można zatrudnić studenta za darmo a potem kopnąć go w dupę albo zostawić na minimalnej pensji. Chęć zostania w mieście i pokazania ludziom z wioski jakimi to są kozakami że zostali w mieście przysłania im zdroworozsądkowe myślenie i spojrzenie na to ile powinni zarabiać. Godzą się na niskie pensje i nie dają szansy zarobić innym. Inna sprawa jest taka że pracując w ten sposób nigdy nie kupią w mieście mieszkania, będą wynajmować i jeżdzić autem na blachach ze swoich okolic - wystarczy popatrzyć na ulice ile jest przyjezdnych wsioków, co drugi w korku jest spoza miasta - gdyby nie oni i ich chęć bycia miastowym nie mielibyśmy korków i mielibyśmy pracę. Ostatnia kwestia, nie płacą podatków w mieście tylko u siebie na wsi co jest szczytem bezczelności i powinno być ścigane. Mam nadzieję że pojawi się w przyszłości obowiązek płacenia podatków w mieście zatrudnienia i wzorem londynu dodatkowe opłaty za wjazd do miasta samochodem spoza miasta. W weekend za to nie można nigdzie wyjechać bo będziemy też stać w korkach bo wieś wraca na wieś i jedzie napełnić słoiki i zjeść rosół z dziadkami a także przypomnieć się rodzinie żeby nie być pominiętym w sprawach spadkowych.
To mówiłem ja,
nie do końca miastowy bo dopiero od trzech pokoleń wstecz