Gość: collector
IP: *.dynamic.chello.pl
19.12.12, 00:07
Witam jestem po studiach ekonomicznych. Los tak chciał, że trafiłem w banku do.... windykacji ;) A, że branża windykacyjna w trybie ekspresowym się rozwija w Polsce to zostałem. Trochę początkowo miałem awersję do rozmów z dłużnikami, ja osoba wierząca będę działał w zaprzeczeniu ze swoim światopoglądem, bo na początku było ciężko egzekwować dług od samotnej Matki z dziećmi, która płacze i prosi o umorzenie długu. Z biegiem czasu jednak doszedłem do wprawy, zauważając, że dużo dłużników wpadło w tarapaty nie tylko przez kryzys ale też z własnej winy, chełpiąc się w to nowych kredytach.
Ale nie o tym mowa. Miałem być ogólnie informatykiem, takie miałem plany życiowe. Komputery to moja wielka pasja. Ale jak życie weryfikowało z programowaniem nie było tak jak z pasją do komputerów. Już prędzej miałem smykałkę do sieci komputerowych, więc robiłem kursy CISCO.
Ale wracając do windykacji. W pracy poznałem wielu prawników, prawo zaczynało mi się podobać. Od nowa odkrywałem, że kodeksy to fajna sprawa. Dodatkowo moimi pasjami też jest historia i polityka, więc prawo też łączy te dwie pasje. A na dodatek moja przyszła małżonka robi drugie studia i to jest prawo, więc jeszcze bardziej w tą tematykę się wkręciłem. Lubię czytać kodeksy szczególnie od prawa finansowego, karnego czy postępowania cywilnego. Pomyślałem, że może warto pójść w wieku 28 lat na studia prawnicze? Mam dwa lata doświadczenia w windykacji, więc może warto to wykorzystać? Czas ucieka a decyzje pewne trzeba podjąć. Tak wiem zaraz ktoś napisze, że komornicy to szuja, bo po prawie bym szedł na aplikację komorniczą. Też tak kiedyś uważałem... tak wiem moralność Kalego. Ale windykacja obok IT będzie najbardziej rozwijającą się branżą w Polsce przez następne 20 lat...
Pytanie czy ktoś z Was w późniejszym wieku zaczynał studia prawnicze?