Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o pe...

    IP: 146.81.200.* 12.02.13, 08:34
    "Dlaczego więc to pomijać?"
    1. Bo za róznice między netto a brutto chleba się nie kupi...

    2. a dlaczego nie podawać rocznego zarobku netto? tj suma wpływu na konto od 1.1 do 31.12 /365 dni/ wraz ze wszystkimi 13, bonusami, bonami etc...
    Obserwuj wątek
      • jamesonwhiskey Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o 12.02.13, 16:29
        to. Nie dlatego, żeby lepiej wyglądały, ale dlatego, że to rzeczywisty koszt, jaki ponosi pracodawca w związku z zatrudnieniem danej osoby.


        srednio mnie obchodza koszty jakie ponosi pracodawca
        a podawanie pensji brutto to jak podawnaie ldugosci penisa razem z kregoslupem


        po drugie , ja pracuej , znajomi pracuja , no i jakos te podawane wynagrodzenia nie chca sie zgrac z rzeczywistoscia
          • Gość: mm Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac IP: *.181.17.122.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.02.13, 17:04
            Utajnianie zarobkow ma NA CELU wprowadzanie zamieszania.

            Gdyby widelki plac na danym stanowisku byly jawne i bylby obowiazek podawania proponowanego wynagrodzenia w ogloszeniach o prace, nie byloby problemu!

            Komus jednak zalezy na zamieszaniu i frustrowaniu ludzi. Ma sie wtedy nad nimi wladze. Nie buntuja sie, bo nie moga.

            Spolecznestwo jak barany pozwala ze soba robic wszystko za miske ryzu i dach nad klatka dla krolkow.
              • jamesonwhiskey Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 12.02.13, 18:08
                jak ja lubie takie odpowiedzi
                zaloz firme dawaj przyklad no spoko
                tylko ze wysokosc pensji oferownej to standard na zachodzie
                oszczedza czas i poszukujacemu pracy i tobie
                roziwazanie sie soprawdza wiec czemu go nie wprowadzac
                rozwoj polega na przyjmowaniu nowych dorych rozwiazan a nie trrzymaniu sie kuroczowo starych i nie najlepszych wzorcow

                na marginesie zeby nie ogladac takich czeresniakow jak ty na codzien to sobie poprostu wyemigrowalem
                • Gość: Maciek Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac IP: 212.185.19.* 12.02.13, 18:58
                  brutto netto
                  ktos napisał ze go nie intresuje brutto moze ciebie nie, ale jak zapłacisz Panu Sedlakowi to zrobci ci raport jako chcesz. pan Sedlak robi raporty dla firm i dlatego robi je zgodnie z ich wymogami.

                  pensja netto to np pensja po odcieciu alimnetów i niezpałaconego rachunku za gaz zabranego nakazem komorniczym. to miedzy innymi pensja po zapłaceniu podatku od produktów które pracownik dostał od firmy jako prezent itp.

                  jedyna sensowan dana to pensja brutto
                  • akiraxx Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 12.02.13, 21:01
                    Gość portalu: Maciek napisał(a):

                    >
                    > jedyna sensowan dana to pensja brutto

                    Wydaje mi się że to mało. Lepiej by było podawać pensję brutto + koszty płacowe pracodawcy. Wtedy każdy by miał wyłożone ile jest wart dla pracodawcy. Przykładowo: brutto 3500 = netto 2500 = koszt pracodawcy 4200. Czyli taki sfrustrowany delikwent widzi na rachunku ok 60% tego co wydał na niego pracodawca (albo inaczej pracodawca zapłacił za pracę pracownika prawie 170% jego pensji netto). Może by się wtedy ludzie ocknęli i wymusili na politykach zrobienie porządku z tymi wszystkimi darmowymi dobrodziejstwami do których się ich zmusza.
                      • akiraxx Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 13.02.13, 08:00
                        Gość portalu: Macho napisał(a):

                        > Gdyby państwo nie wymuszało na pracodawcach opłacania składek musiałbyś to robi
                        > ć sam ze swojej płacy netto

                        Jak czytam takie idiotyczne komentarze to widzę żen nadziei na normalizację to mieć nie powinienem. Jakie państwo? Jakiś okupant? Przecież stan prawny w kraju powinien wynikać z oczekiwań społecznych. Jakby się ludzie do kupy zebrali przy wyborach i wybrali coś co im zniesie te wszystkie opłaty ponad netto, to tak by się stało. Dla pracodawcy jesteś dokładnie wart tyle ile wynika z brutto + koszty po stronie pracodawcy. Nie ma powodu by ci płacił mniej do ręki. Jeśli by był to juz by płacił niższe brutto itd.
                        • zipa.dumna Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 13.02.13, 14:04
                          Gdyby składki emerytalne były dobrowolne, to połowa Polaków by ich nie płaciła ("bo z czego tu płacić?", "bo pieniądze są potrzebne na mieszkanie dla córeczki", "bo potrzeba na leczenie chorej matki", itd.). Potem na starość zacząłby się lament, że "nie mam na chleb", że "wyrzucają mnie z mieszkania", że "przecież ciężko pracowałem przez tyle lat", itd. Media pełne będą opisów takich przypadków.

                          Trzeba pamiętać, że ta armia ludzi cały czas będzie miała prawa wyborcze, więc zaraz do władzy dojdzie jakaś "Samoobrona Bis", która w programie wyborczym będzie miała przywrócenie "sprawiedliwości społecznej", czyli wprowadzenie "godnych emerytur" dla ludzi pokrzywdzonych przez "nieludzki system". I to wszystko oczywiście będzie się działo kosztem tych bardziej zapobiegliwych i oszczędnych obywateli. Więc ciesz się, że są obowiązkowe składki emerytalne, bo inaczej musiałbyś zapłacić dużo więcej.
                            • zipa.dumna Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 13.02.13, 14:38
                              > Połowa Polaków nie płaci składek emerytalnych

                              Masz na myśli dzieci, bezrobotnych, obecnych emerytów? Oni płacili w przeszłości albo mają dużą szansę płacić w przyszłości. Mundurówka, sędziowie, prokuratorzy? Mają swój system emerytalny - i tak ich składki opłacane byłyby z budżetu, więc to nie ma znaczenia.
                                • zipa.dumna Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac 13.02.13, 15:16
                                  Po pierwsze wskaźnik zatrudniania w Polsce wynosi obecnie około 60%. Po drugie nie można powiedzieć, że liczy się ten wskaźnik od liczby osób, która "powinna pracować", bo trudno uznać, że piętnastolatek powinien pracować. W grupie 15-64 lata nie pracują uczniowie, studenci, renciści, emeryci i bezrobotni. Zdecydowana większość z tych ludzi płaciła albo będzie płacić obowiązkowe składki emerytalne.
                                • Gość: DVD Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac IP: *.icpnet.pl 13.02.13, 15:23
                                  I ty myślisz, że Ci niepracujący dostają emerytury. Otóż oświecę Cię - nie dostają. Musisz mieć wykazane odpowiednią ilość tzw. okresów składkowych, by dostać emeryturę. Jak masz ich za mało to oczywiście dostaniesz jakąś tam emeryturę, tylko nie w normalnej wysokości a jakieś grosze. Przecież to zwykle takie pseudocwaniaki, co całe życie kombinowali jak nie płacić na ZUS jęczą potem jakie to wszystko niesprawiedliwe. Tylko wcześniej było fajnie i spoko jak nie wykazywałem dochdów, albo wykazywałem minimalne do oskładkowania. A teraz rączki w nocniku...
                                  • Gość: xmen Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.13, 00:20
                                    widać słabe cwaniaki skoro nie mają kasy na emeryturę. Nie ma co tu tworzyć ideologi. Sprawa jest prosta - nie odłożysz sobie na emeryturę w ten czy inny sposób nie masz za co żyć i leczyć się na starość. A płace brutto zusy emerytury. Ludzie o czym wy piszecie. Po co wam etaty i inne takie. Każdy psioczy na pracodawcę. Nie chcesz nie pracuj, wyp... a anie marudzisz. Chcesz etat to musisz się liczyć z brutto/netto. Każdy myśli że jak ma etat to jest bezpieczny. Rząd zrobi reformę wprowadzi ustawę, rozporządzenie i każdy będzie miał gó.... Oni każdego powoli systematycznie w balona zrobią. Ludzie otwórzcie oczy. W interesie rządu nie jest to aby komulokwiek żyło się lepiej. Każdy ruch rządowy podyktowany jest po pierwsze primo 1. Zdobyciem głosów wyborców 2. Łataniem dziury budżetowej = wymyślaniem nowych podatków. Masz 2.5 netto pracodawca 3.5 brutto a jego koszt to 4.2 - ktoś w postach wyżej wyliczał. Pracowniku, musisz wiedzieć to iż 1700zł, które są przelewane na składki zdrowonte emerytalne rentowe i inne są tak naprawdę w większości dysponowane przez urzędników na cała infrastrukturę biurokratyczną, której nie zależy na oszczędzaniu i optymalizacji oraz na rozkradanie. A potem rząd dochodzi do wniosku że nie ma na emerytury i wprowadzi podatek tzw bykowy. Ludzie wdg tego mechanizmu tj mechanizmu umowy o pracę każdy sam sobie powinien zbierać niezależnie czy ma dzieci czy nie ma. Te pieniadze mają pracować i po 45 latach dać trochę emerytury. W naszej rzeczywistości one są na bieżąco rozkradane a rząd wmawia że mamy za mało dzieci. Powinno być tak że nasze dzieci na siebie pracują a my na siebie. Zdecydowanie my jako społeczeństwo jesteśmy robieni w balona. Według mojej skromen oceny każdy ułamek grosza przekazany do zus to wywalnie kasy w błoto. Jest wiele innych sposobów aby sobie zabezpieczyć emeryturę bez owego "etatu". A nasze dzieci dostaną od nas na tzw start a dalej niech pracują na siebie.
                                    • Gość: cieakwy Re: Przeciez o to chodzi, zeby ludzi frustrowac IP: *.connectic.pl 15.02.13, 11:08
                                      Zgadzam się z Tobą. Nie ma stawki brutto/netto. Nie ma etatu. Pieniądze "zaoszczędzone" na Zus są w mojej kieszeni, zakładam lokatę inwestuję itp.
                                      Tylko - nie mam umowy jestem podwykonawcą. Mam swoją działalność=płacę Zus i to niebagatelny
                                      Nie mam umowy o pracę, mam umowę o dzieło,czyli zamiast 1700zł netto (około 10zł netto przy założeniu przepracowanych 168h) mam 2500-2800 netto (plus umowa o dzieło) co i tak opłaca się pracodawcy. Problem w tym ,że ludzie na umowę zlecenie/o dzieło nadal mają 7-10zł netto
              • czemublokujecie_mikonto Sieroto 12.02.13, 20:45
                Jak miałem firme w Polsce podawałem w ogłoszeniu na jakie stanowisko potrzebuje osoby i ile moge zapłacić. Nie miałem z tym problemu-problem miałem z tym, żeby znaleźć takich którzy chcą pracować a nie udawać i brac kase. W UK nikomu nie przeszkadza podawanie wynagrodzenia w ogłoszeniu-wszedzie sa konkretne pozycje oraz wynagrodzenie podane. W Polsce sie nie podaje bo działy HR nie miałyby żadnej pracy i musieliby zwolnić jeszcze rekruterów:) Po prostu łatwiej jest "firmom" nie podawać wynagrodzenia-wiecej jeleni odpowiada na ogłoszenia-firma o ugruntowanej pozycji lidera na rynku szuka do młodego zespołu itp. pierdoły-tyle, że wstydzi sie przyznać ze szuka niewolników, bo normalnie nie zapłaci bo interes im sie nie wiedzie tylko ślimaczy, albo prezesi są zbyt chytrzy i chcą zbyt wiele zarabiać:P
        • Gość: Tomek Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o IP: *.hotspotsvankpn.com 12.02.13, 18:18
          Z takim podejściem: "srednio mnie obchodza koszty jakie ponosi pracodawca", zawsze będziesz (razem ze znajomymi) w takiej sytuacji: "ja pracuej , znajomi pracuja , no i jakos te podawane wynagrodzenia nie chca sie zgrac z rzeczywistoscia"

          Gdybyś porzucił roszczeniową postawę i postarał się, żeby pracodawcy opłacało się ponosić te koszty, to i on byłby skłonny je ponieść w wyższej kwocie (bo by mu się opłacało). Ja nie narzekam tylko robię swoje. Do tego na umowie "śmieciowej" - pracodawca może mnie zwolnić w każdej chwili bez powodu. A jednak nie zwalnia i płaci przyzwoicie, bo widocznie na mnie zarabia (kwota w moim picie za 2012 to ok. 198tys, jestem specjalistą w dość wąskiej dziedzinie). Nie mówię, że każdy ma tak dobrze, ale jak się chce i umie, to nie ma problemu z pracą.
      • sir_fred Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o 12.02.13, 16:35
        Bo inne jest netto, jeśli masz inną formę zatrudnienia. Bo jeden podatek rozlicza sam a inny wspólnie z małżonkiem. Bo pracodawca myśli w kategoriach brutto i zatrudniając cię proponuje kwotę brutto i takie właśnie kwoty krążą na rynku pracy...

        Na czym polega problem z brutto? Bo przyznaję, że nie rozumiem tych narzekań...
        • Gość: moe Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o IP: *.homenett.pl 12.02.13, 16:40
          > zatrudniając cię proponuje kwotę brutto i takie właśnie kwoty krążą na rynku p
          > racy...
          >
          > Na czym polega problem z brutto? Bo przyznaję, że nie rozumiem tych narzekań...
          >

          he he ,jeżeli ci koleś proponuje pieniądze brutto ,powiedz mu ,że weźmiesz tę kasę ,ale nich ci policzy na miejscu w pamięci ile to jest netto ;) ,a jak sie pie...ie ,to podpiszesz z nim umowę 2x brutto ;) ..w ciemno
          • potp 1.SąRówni i równiejsi,2.Zarobki powinny być jawne! 13.02.13, 00:19
            1.Dwie osoby dostają taka samą stawkę brutto, ale jedna jest studentem i nie ma odprowadzanych składek a druga ma wszystkie składki i ubezpieczenia i za tą sama pracę dostaje do ręki 30% mniej! Studentowi da jeszcze podwyżkę, bo student to mniejszy koszt pracodawcy, a większe składki drugiego idą na pokrycie dziury w ZUSie a nie na jego przyszła emeryturę.
            2.Dwie osoby mają podobne obowiązki,znaleźć kolejnego specjalistę i go przeszkolić,wdrażać pracodawcy się nie opłaca,więc wyzyskuje pierwszego z dużym stażem, przywiązanego do firmy i lojanego, bo jest pracowity i obowiązkowy,drugi krótki stażem się obija,ale szef o tym nie wie,ukradkiem rozgląda za inna pracą i ten drugi zarabia 2x tyle, bo pierwszy nic o tym nie wie, pierwszy zrobi to co należało do drugiego idzie do szefa i prosi o podwyżkę, a szef, że firma ma kłopoty i go nie stać,przecież jesteś dobrze wynagradzany, a czy ten drugi nie zarabia więcej? "Kto ci takich głupot nagadał", drugi imprezuje (bo go na to stać) i śmieje się z pierwszego, ale ile zarabia się nie przyzna i pójdzie do szefa, o podwyżkę, bo niby ma inne propozycje pracy i szef mu ja daje. Powinna taka praktyka być zabroniona, a asertywność piętnowana.
            • makova_panenka Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o 12.02.13, 23:39
              Nie wiem czy się rozumiemy...

              Gdyby dzisiaj z płac skasować brutto, to identyczne obciążenia musiałyby być opłacane z takiego samego jak dziś netto, a całą nadwyżkę ponad netto pracodawca zatrzymałby dla siebie.

              Przykład uproszczony:
              Sytuacja obecna:
              pracownik: 4000 netto -> pracodawca: 6000 koszt pracownika (2000 składki+4000 netto)
              Po zmianie:
              pracownik: 2000 netto (4000 do ręki - 2000 składki) -> pracodawca: 4000 kosz pracownika

              Skutek? Pracodawca zyskuje 2000PLN których nie musi już płacić, pracownik traci 2000PLN gdyż wszelkie składki płaci sam. Skoro nie będzie przymusu płacenia, żaden pracodawca nie podzieli się zaoszczędzonymi pieniędzmi z pracownikami. Raczej pojedzie na Bali lub Madagaskar.
              • bosman_maly Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o 13.02.13, 15:47
                makova_panenka napisała:
                > Gdyby dzisiaj z płac skasować brutto, to identyczne obciążenia musiałyby być op
                > łacane z takiego samego jak dziś netto, a całą nadwyżkę ponad netto pracodawca
                > zatrzymałby dla siebie.
                Niczym to się nie różni od zwykłej obniżki pensji a jakoś masowo to się nie dzieje. Gdyby mi pracodawca tak zapowiedział to nie zobaczyłby mnie więcej i straciłby na tym o wiele więcej.
      • klemens1 brutto -> netto 12.02.13, 17:20
        Podawane kwoty brutto nie są faktycznym kosztem pracodawcy - oprócz tego opłaca on dodatkowo ZUS, FGŚP i FP, co stanowi ok. 20% ponad podawane brutto.
        Czyli "brutto" które jest podawane nie jest ani tym co pracownik otrzymuje, ani tym co pracodawca płaci. I przeważnie tej nic nieoznaczającej kwoty się używa.

          • izqee Re: brutto -> netto 12.02.13, 19:01
            "W raportach podajemy kwoty brutto. Nie dlatego, żeby lepiej wyglądały, ale dlatego, że to rzeczywisty koszt, jaki ponosi pracodawca w związku z zatrudnieniem danej osoby."

            powyższe zdanie całkowicie dyskwalifikuje p. Sedlaka w kwestii wynagrodzeń. Kwota brutto nie ma dla nikogo absolutnie żadnego znaczenia. Na konto pracownika wpływa co miesiąc sporo mniejsza kwota. Dla pracodawcy też to nie ma znaczenia bo koszt pracownika jest przecież wyższy niż brutto.
            • mobisek Re: brutto -> netto 12.02.13, 19:35
              Dokładnie tak. Twierdzenie, że wynagrodzenie brutto jest kosztem, jaki ponosi pracodawca w związku z zatrudnieniem pracownika, jest prawdziwe tylko i wyłącznie w stosunku do wynagrodzeń nieobjętych ubezpieczeniami ZUS. W przypadku umowy o pracę jest to wierutna bzdura.
              Pan Sedlak powinien być bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach, bo temat jest bardzo drażliwy - również dla pracodawców, którzy płacą masę pieniędzy po to, aby pracownik mógł odebrać swój "ochłap" netto.
            • Gość: moe Można sprostować IP: *.homenett.pl 12.02.13, 19:39
              Że płaca brutto,wcale nie jest kosztem pracobiorcy,czy usługobiorcy .
              Bo często firma dostaje dofinansowanie z budżetu,darmowe szkolenia unijne dla pracowników,ulgi podatkowe,nie wspomnę o bezpłatnych wymuszonych nadgodzinach i nie ponoszeniu kosztów dojazdu pracowników ,są i darmowi pracownicy wysłani z urzędu pracy itd.
          • klemens1 Re: brutto -> netto 12.02.13, 20:20
            > Otóż właśnie to brutto dostajesz w PIT-11 co roku.
            > Netto każdy sobie oblicza w przybliżeniu mnożąc x 2/3. Nawet w dzisiejszym gimn
            > azjum tego uczą, chyba.
            > Jaki jest problem z tym brutto?

            Na wszystkie pytanie masz odpowiedzi w moim poprzednim poście. Szkoda że w gimnazjum nie uczą rozumienia tego co się czyta.

        • czemublokujecie_mikonto Ja sie zgodze pracować jako firma dla pracodawcy 12.02.13, 20:38
          Niech nie płaci mi brutto + 20%/naprawde jest to wiecej-z tym że nie policzyłeś że to brutto +20% obniża mu podatek-bo wchodzi w koszt/ tylko niech mi płaci jako firmie z UK-gdzie sobie założ firme i bede płacił ubezpieczenie Ł13,- miesiecznie plus składke dobrowolnie zdrowotna dla ZUS zapłace sam-jako konsultantowi te marne Ł7,50/h+ ekwiwalent za urlop za 25 dni w roku-tak jak płaci normalny pracodawca- i zgadzam sie pracować 36,5h tygodniowo dla niego:) Bedzie miał same korzyści-bez żadnych +20% itd.
          Pozdro z Twilight Zone:)
        • Gość: ag Re: brutto -> netto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.13, 21:20
          W gruncie rzeczy to masz rację. Ani to realny koszt pracodawcy, ani to co fizycznie wpłynie nam na konto. Takie "coś" pośrodku. Z drugiej strony pokazuje czarno na białym, ile my jako pracownicy płacimy na rozmaite haracze (czytaj ZUS, US), co generalnie chyba służy tylko temu, żeby podnieść ciśnienie :-).
          Z drugiej strony mnie osobiście wygodniej jest z tym nieszczęsnym brutto, bo moja pensja netto zmienia się w ciągu roku-ze względu na wejście w drugi próg podatkowy i moment kiedy przestają mi potrącać składki na ZUS.
          • pawelekok Re: brutto -> netto 13.02.13, 14:14
            Gdyby wszystkie te koszty, które stanowią cenę pracy pracownik dostawał do ręki i sam musiał odprowadzić wszystkie składki i podatki, to w Polsce mielibyśmy rewolucję. Bo ludzie zobaczyliby, że państwo zabiera im ponad połowę dochodów. A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Większość ludzi niby to wie, ale tak naprawdę wiedzą ile mają netto. I oskarżają pracodawcę o wyzysk. A tymczasem bardziej wyzyskuje ich państwo.
            • pawelekok Re: brutto -> netto 13.02.13, 14:27
              A jeszcze śmieszniej byłoby, gdyby towary były sprzedawane w sklepach po cenach netto i kupujący sam musiałby wpłacać do US podatek VAT i akcyzę od swoich zakupów (pomijam tu techniczną niewykonalność takiego pomysłu - chodzi mi o ideę). Wtedy ktoś zarabiający w okolicach mediany zobaczyłby na własne oczy, że państwo zabiera mu 70% jego dochodów.
            • Gość: ag Re: brutto -> netto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 21:09
              Dokładnie o to mi chodziło. Wielu ludzi traktuje te pieniądze jako wirtualne, bo sami fizycznie ich nie przelewamy czy to do ZUS czy US. Ale to nasz "haracz". Gdyby jeszcze ludzie widzieli co musi dodatkowo odprowadzać ich pracodawca, to chyba by tylko zęby zgrzytały. Dlatego trochę dziwię, że są ludzie którzy owe "brutto" mają w poważaniu.
        • pawelekok Re: brutto -> netto 13.02.13, 14:19
          To nie są jeszcze wszystkie koszty pracy ponoszone przez pracodawcę. Jest jeszcze fundusz socjalny (ZFŚS). A dodaj do tego koszty BHP oraz zapewnienia odpowiednich socjalnych warunków pracy.
      • makova_panenka Sedlak w opałach. 12.02.13, 23:42
        Wygląda na to, że ktoś poważny zabrał się za kwestionowanie jakości "analiz" tego "eksperta". Na wielu rozmowach kwalifikacyjnych w poważnych agencjach HR informowano mnie, żeby nie kierować się informacjami z tego źródła gdyż są one delikatnie mówiąc z tyłka wzięte.
      • Gość: olo na łby się koleś zamienił ? IP: *.ip.netia.com.pl 13.02.13, 10:36
        I jeszcze jedno, zwykle myśląc o pensji porównujemy ostatnie wynagrodzenie, które otrzymaliśmy. Zapominamy o premiach, dodatkach, trzynastkach, bonusach i tym podobnych. Nie dodajemy tego do wynagrodzenia. Co więcej, zapominamy o potrąceniach z pensji. Wiele osób spłaca pożyczki zakładowe, ma ściągane dodatkowe składki, np. związkowe czy za prywatny pakiet medyczny dla rodziny. Są nawet tacy, którzy zapominają wliczyć w to wszystko alimenty.

        a kto dostaje takie dodatki
          • Gość: pracownik budżetów Re: wbrew temu co myślisz, bardzo dużo osób IP: *.ip.netia.com.pl 13.02.13, 14:50
            Pracuję w budżetówce i muszę Cię rozczarować ponieważ premie w mojej działce są uznaniowe i wypadają raz w roku jeżeli ktoś dostaje. A świadczenie urlopowe to jest kwota około 400 zł. na 4 osobową rodzinę tzw grusza. Jak widać nie są to jakieś wygórowane pieniądze, myślę że mitem są super dodatki oraz wynagrodzzenia w SB w porównaniu ile pracy i zdrowia kosztuje praca z petentami, którzy teoretycznie płacą podatki i wymagają.
            • Gość: ag Re: wbrew temu co myślisz, bardzo dużo osób IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 21:28
              No OK, ale Polska to nie tylko budżetówka... Z pracy w międzynarodowej korpo:
              Ja na przykład mam samochód służbowy. Płacę od tego podatek, ale realnie, biorąc pod uwagę zerowe (dla mnie) koszty przeglądów, serwisowania i paliwa mam całkiem spory dodatek. Plus roczna premia. Różna, ale spokojnie dodatkowo minimum jedna miesięczna pensja. Mam też prywatną opiekę medyczną (ja mam taką która kosztuje parę stów miesięcznie).
              Telefon służbowy, ale gadam też prywatnie. Ja akurat mało, bo mam jeszcze prywatny telefon, no ale dobra. Tak, że pozbiera się tych dodatków trochę.
      • tirinti Re: Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o 13.02.13, 10:37
        Jak ktoś chce zarabiać wiecej netto to niech sięzatrudni na tak zwanej umowie śmieciowej, wówczas różnica pomiędzy brutto a netto jest mniejsza większości pracodawców jest bez róznicy czy płącą pracownikowi czy państwu.

        A czy w sklepie powinni podawaćcenębrutto czy netto? Dla wyjaśnienia netto to kwota bez VAT.
        Generalnie kwota btutto jest stała a netto się zmienia w zależności od różnych czynników jak rozliczanie się z małżonkiem lub posiadanie dziecka.
      • Gość: Walę to wszystko Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o pe... IP: *.r-link.pl 13.02.13, 16:33
        Po co się jarać zarobkami. Bogaty jest ten co ma mieszkanie po rodzicach, babci, wujku, czy nawet dwa mieszkania z racji tego, że jest jedynakiem i sam dziedziczy po całej rodzinie. Wtedy nawet w Warszawie może zarabiać poniżej trójki na rękę i będzie żył lepiej niż ktoś kto zarabia dychę, ma na utrzymaniu niepracującą żonę i dziecko, i w każdym banku słyszy że nie dostanie kredytu na mieszkanie 55 metrów.
      • ulanzalasem Kto tyle zarabia, czyli jak czytać raporty o pe... 13.02.13, 18:40
        www.stat.gov.pl/gus/5840_7257_PLK_HTML.htm

        "Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie ogółem bruttootrzymywane przez pracowników gospodarki narodowej wynosiło 2020,13zł (dominanta, wartość modalna)."

        cytat 2:"Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie ...
        "czyli 1474 zł na rękę, o 1500 zł mniej niż "średnia krajowa"

        GUS i inne firmy niech liczą wszystkich nie ważne czy umowa o pracę czy śmieciówki, niech dorzucą tak z 10-15% nadgodzin za które ktoś nie zapłacił, to mamy tyle samo na większą ilość godzin tj. znacznie mniejsza pensja. Do tego podajemy brutto i netto, a nie tylko pierwsze, a dodatkowo zawsze modalna i mediana ;)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka