Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nie nadaję się do żadnej pracy:(

    16.02.13, 09:47
    Witam, może najpierw się przedstawię. Jestem 28 letnią kobietą, od kilku lat na bezrobociu. Ukończyłam studia językowe. Mam własne hobby, które kiedyś postanowłam uczynić moim źródłem zarabiania.
    Mam wrażenie, że praca jest, czeka na mnie z otwartymi ramionami, ale ja się po prostu do niczego nie nadaję... O pracy nauczycielki, zgodnie z kierunkiem studiów nie ma mowy, gdyż raz że przez egzaminy prześlizgnęłam się i języka niestety nie znam dobrze, dwa, że jestem osobą chorobliwie niesmiałą i nie wyobrażam sobie siebie z bandą rozwrzeszczanych gimnazjalistów. Jeśli chodzi o moje hobby- próbowałam kilkakrotnie, zaczepiałam się w różnych zakładach, ale wszędzie nie dawałam sobie rady, szło mi bardzo źle az w końcu postanowiłam dać spokój z szukaniem pracy w rzemiośle.

    Zostają więc proste prace typu: sprzątaczka, kasjerka, KFC, call centre i takie inne. No i tutaj jest problem, ponieważ uważaam, że absolutnie nie poradzę sobie w żadnej pracy. Mam duże problemy z liczeniem (dyskalkulia), więc na kasjerkę nawet nie próbuję, w jakimś Mc'Donaldzie też się boję pracować, bo tam trzeba być szybkim, rezolutnym,
    jako kelnerka tez nie dam rady, bo jestem po prostu slamazarna i pobiłabym te talerze zanim bym je doniosła. Wszędzie gdzie trzeba miec kontakt z ludźmi taka praca odpada, po prostu boję się ludzi, mam jakąś fobię społeczną. Wszędzie gdzie trzeb działać pod presją odpada, bo jestem powolna, spokojna, strachliwa.... Mam wrażenie, że juz na zawsze będę żyła na utrzymaniu mamy:( Czy ktoś też ma tak jak ja?
    Obserwuj wątek
      • miss-o Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 16.02.13, 10:40
        Do wszystkich, którzy tak ochoczo wysyłają mnie do psychiatry: nie wiem czy to ma być tylko dokuczanka w stylu "idź się lecz", czy faktyczna rada skorzystania z terapii. Ale jeśli to pierwsze, to darujcie sobie, takie odzywki to może w podstawówce przejdą. Nie bójcie się pisac na forum, przeciez tutaj jesteście anonimowi! Podzielcie się swoimi przekonaniami na ten temat, niech inni też poczytaja, może kiedys to komuś pomoże, a nie na priv:)
      • Gość: JanKran Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.opole.hypnet.pl 16.02.13, 11:48
        >Ukończyłam studia językowe (...)
        >przez egzaminy prześlizgnęłam się i języka nieste
        > ty nie znam dobrze,

        tragedią jest, że TAKIE osoby otrzymują dyplomy

        może ty powinnaś dostać rentę z tytułu niepełnosprawności umysłowej? serio jest taka możliwość. IQ poniżej pewnego poziomu kwalifikuje do niepełnosprawności. będziesz pierwszym w historii niepełnosprawnym umysłowo magistrem.
      • Gość: 123 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.toya.net.pl 16.02.13, 20:15
        Długotrwałe bezrobocie powoduje różne zmiany w postrzeganiu siebie i otaczającej rzeczywistości np. obniżony nastrój, brak wiary we własne umiejętności, poczucie niekompetencji czy stosunek do samej siebie (opisujesz siebie dosyć negatywnie). Myślę, że rozmowa z psychologiem i/lub doradcą zawodowym mogłaby Ci pomóc dostrzec swoje mocne strony, to, w czym jesteś dobra, jakiej pracy mogłabyś szukać . Powodzenia
        • Gość: amen Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.13, 21:14
          tylko nie doradca zawodowy, bo ci sa tak profesjonalni, jak zawodowi doradcy finansowi, u mamy na garnuszku, na systemie prowizyjnym, przedstawiają mechanizmy, których sami do końca nie rozumieją, ale jakos trzeba zarabiać...

          trzeba było zostać lekarką: (ale to błąd twoich rodziców)
          - nie dałoby się tak łatwo przeslizgnąc się po studiach, a na pewno je skonczyc.
          - miałabyś realny zawód, czyli miała bys doswiadczenie, nie odczuwała męk, z racji chociazby przewagi w relacji lekarz-pacjent
          - w przypadku głębokiego kryzysu czy wojny zawód zawsze się kobieta utrzyma (mogłabyś wymieniać towar barterowo nawet za chleb)
          - inni lekarze nawet w przypadku zaszycia chusty w pacjencie, by cię bronili (+100 do pewności siebie, +100 do nieomylności własnej i zajebistości !!!)
          • Gość: gość Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.waldex.3s.pl 16.02.13, 22:10
            Jak miałaby skończyć medycynę, skoro jak sama mówi nic nie umie, bo:
            - studiowała i nic się nie nauczyła (to już jest zwykłe lenistwo i jest sama sobie winna), dodatkowo nie chce jej się nawet teraz nauczyć, a tego już nic nie tłumaczy,
            - nie umie liczyć (sama to napisała),
            - robi błędy ortograficzne,
            - boi się ludzi.

            Ten post to jest chyba jakiś żart z jej strony, bo nie wiem jaki był cel.
      • olena55 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 16.02.13, 23:29
        Nie NIKT tak nie robi .Kazdy dorosly czlowiek musi zarobic na swoje utrzymanie i koniec!!!!! Tobie nie chce sie pracowac i tyle ,wiec wmowilas sobie ze nigdzie nie dasz sobie rady ,nawet nie probujesz tylko od razu z gory zakladasz, ze nic Ci nie pasuje A co bys zrobila gdyby Twoja mama zmarla dzis w nocy na atak serca??? i nikt juz by Ci nie dawal zadnych pieniedzy, z czego zaplacisz rachunki???
      • lonely.stoner Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 17.02.13, 10:37
        Wszędzie gdzie trzeba miec kontakt z ludźmi taka
        > praca odpada, po prostu boję się ludzi, mam jakąś fobię społeczną. Wszędzie gdz
        > ie trzeb działać pod presją odpada, bo jestem powolna, spokojna, strachliwa....


        wiesz co- tez mi sie wydawalo ze taka jestem, az pojechalam za granice, zaczelam kurs na collegu i musialam isc do pracy wieczorami - ktora wymaga szybkosci i kontaktu z ludzmi- pracowalam jako barmanka w nocnym clubie. Na poczatku bylo ciezko, ale po jakims czasie po prostu wchodzi w krew :) a jak naprawde az tak sie boisz to po prostu idz do pracy w call center- nie ma kontaktu z ludzmi bezposrednio, tylko ze call center to jest gorsza robota niz praca w knajpie! Mozesz tez przeciez isc do jakiejs proste biurowej pracy- szalu nie ma, bedziesz siedziec non stop z kompem i papierami, no ale lepsze niz call centre. A ja i tak uwazam ze powinnas przelamac ten lek i popelnisz iles bledow, ale w koncu sie uda.
        A co to za hobby z ktorego zrezygnowalas? moze zbyt latwo sie poddalas? mnie np. z mojej jednej takiej pierwszej pracy barowej wyrzucili- powiedzieli ze sie nie nadaje bo jestem niesmiala i za wolno pracuje ;) ale sie nie poddalam- zreszta, nie mialam wyjscia, musialam isc do takiej pracy i juz. No i potem jakos poszlo.
      • Gość: takie życie Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: 91.207.53.* 17.02.13, 12:58
        Takich jak Ty jest setki. Niestety. Większość ludzi jest przeciętnie uzdolniona, kobiety dodatkowo zazwyczaj są słabe fizycznie, a to powoduje, że w kraju takim jak nasz, gdzie trudno znaleźć pracę nawet za "miskę ryżu" mają bardzo trudno. Ja Ciebie rozumiem, ale nie potrafię dać Ci żadnej rady...bo w tym kraju, jeśli jesteś kobietą i nie jesteś wysokiej klasy specjalistą, to zostaje tylko wyjazd za granicę, by w miarę godnie żyć i mieć szansę na pracę.

        Ludzie, którzy tak ochoczo wysyłają Cię do psychiatry, niech poczytają gazety, co dzieje się w kraju i ile osób codziennie traci pracę - całkiem możliwe ,że za pewien czas sami siebie będę musieli wysyłać do psychiatry.

        Prawda jest taka, że musisz wziąć się w garść, choćby nie wiem ile wysiłku to Cię kosztowało i próbować szukać czegoś lub uzupełnić swoje braki w wykształceniu (chociaż patrząc na obecny rynek pracy, to nie wiem czy to coś da). I nie słuchaj ludzi, którzy Cię dołują - dobre rady fajnie jest dawać , jak się miało więcej szczęścia w życiu.
      • Gość: Kate Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.rfc.pl 18.02.13, 00:37
        Z nieśmiałości można się wyleczyć.
        Kiedyś też byłam nieśmiała. Walczyłam z tym, wyznaczając sobie zadania - typu podejść do kogoś i poprosić o coś lub zagadać. To naprawdę działa. Po pewnym czasie przestaje to być problemem. Ćwicz się w sytuacjach, które niewiele Ciebie kosztują - np. w hipermarketach, gdzie jest mnóstwo obcych ludzi, których widzisz po raz pierwszy i ostatni w życiu. Albo na sprzedawcach itp. - czyli ludziach, wobec których łatwo sie ośmielić. Wyznaczaj sobie konkretne zadania oraz nagrody za te zadania. Zobaczysz, że to skutkuje.

        Nie możesz podchodzić do życia w taki bezradny i godzący się na tą bezradność sposób. Tak, jak ktoś już powiedział - mamy nie będziesz miała zawsze. Ja już swojej nie mam. Nie życzę Ci tego, ale może się okazać, że stracisz ją dużo szybciej niż myślisz... Co wówczas? Renta Ci się nie należy, jakikolwiek zasiłek także nie... Nie ma co się rozczulać nad sobą, tylko porządnie zakasać rękawy, aby popracować nad zmianą. Jeśli uważasz, że to Cię przerasta, to idź do psychologa. Ale myślę, że i bez niego jesteś w stanie. Może jakiś kopniak w p... by Ci sie przydał. Sorry, ale naprawdę - nie ma na co czekać i się usprawiedliwiać! Rusz swoje szare komórki i zwizualizuj sobie, co Cię czeka bez mamy... Żebranie, przytułek dla bezdomych, puszczanie się, czy może życie z byle facetem, pierwszym który się trafi i będzie chętny wziąć Cię na utrzymanie? Będzie mógł Cię zdradzać, bić, pić... a Ty będziesz "szczęśliwa", że Ci 5zł na chleb przyniesie?

        Wykorzystaj, że _jeszcze_ jesteś w komfortowej sytuacji. Walcz ze swoimi słabymi stronami, zobacz, czy nie ma jakiś kursów, które pozwoliłyby Ci zyskać zawód i szukaj... Nie tłumacz się, że się nie nadajesz, bo jak zostaniesz sama, to chcąc nie chcąc będziesz musiała zacząć się nadawać. Tylko wówczas może Cię to znacznie więcej kosztować.
      • Gość: sierotka Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.13, 11:43
        Też tak mialam kiedys, ze myslalam, ze do niczego sie nie nadaje. ale sytuacja mnie zmusila aby wziac sie w garsc. zaczelam czytac rozne poradniki jak pracowac nad soba, zaczelam probowac roznych dorywczych prac. bylam np. w niemczech, w holandii albo w francji. w francji nawet fajnego posrednika znalazlam - job networks europe. sprzatam i jest dobrze - sproboj jakis prostych prac i sie nauczysz
        • 0_maria Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 18.02.13, 23:08
          Gość portalu: przydal napisał(a):

          > Jest wielu takich ludzi. Problem leży we wrażliwej, neurotycznej psychice. Tera
          > z aby przetrwać trzeba się wykazać silną osobowością, wiarą we własne siły tylk
          > o skąd brać te cechy? Teraz absolutnie nie można być skromnym....to bardzo prze
          > szkadza w życiu.

          Skromność prawie zawsze jest powiązana z uczciwością. Przebojowość nie zawsze. Najważniejszy jest szacunek do samego siebie. Z niego chyba bierze się ta silna osobowość. Temperament jest wtedy mniej ważny. A żeby się szanować to chyba trzeba po prostu robić to, co się uważa, że się powinno/chce. Just do it! :-)
      • miss-o Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 18.02.13, 20:49
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i porady. To prawda, że w dzisiejszym swiecie nie mozna być wrazliwym i strachliwym. Nawet na tym forum co niektórzy sobie podkpiwali, sugerowali, ze jestem leń śmierdzący i że przecież nikt nie lubi chodzić do pracy. Nawet nie wiecie jak cięzko usamodzielnić się osobie,która na prawdę nie ma jakiś specjalnych zdolności, nie jest wygadana i nie umie pyskować. Szczęściarze ci, co mają w miarę chłonny na wiedzę umysł i przebojowy charakter...
        • Gość: to tylko ja Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.dynamic.mm.pl 18.02.13, 22:56
          widać że jesteście szczęśliwymi posiadaczami pracy. otóż w fast foodzie tez nie jest łatwo o prace niestety.
          miałam podobne myśli co miss-o i powiem że dalej gdzieś krążą mi po głowie.
          udało mi się znaleźć pracę niestety tylko na parę tygodni ale dobre i to .
          bałam się okropnie mimo że nie miałam mieć kontaktu z klientami co okazało się później moim błędnym myśleniem.
          chodziłam w koło klienta zastanawiając się co do niego powiedzieć. ale jakoś się udało raz drugi trzeci a później patrzyłam tylko żeby przychodzili.i co z tego że wydawało mi się że jest ok jak i tak inni się czepiali że wszystko robie źle. starałam się to zmienić, słuchałam uwag wyciągałam wnioski. i co z tego że puki pracowałam to byłam odważna a teraz kiedy znowu szukam pracy wszystkie myśli wracają że sobie nie dam rady że jestem do niczego, telefon milczy nikt nie odpowiada na cv o też robi swoje.
          dodam że zaliczyłam spotkanie z doradcą zawodowym i to nie jednym i co mi to dało ?
          kolejny papier że takie spotkanie odbyłam.
          są różni ludzie odważni, przebojowi którzy biorą życie jakim jest i są tacy którzy wszystko biorą do siebie i rozmyślają więc nie oceniajcie ludzi tak pochopnie że im się nie chce na prawdę te lęki nie są fajne.
          miss-o ja wierzę że tobie i mnie oraz ludziom nieśmiałym szukającym pracy w końcu się uda
              • Gość: no! Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: 91.207.53.* 20.02.13, 10:19
                Wiem, tylko,że jedno napędza drugie. Gdyby nie było bezrobocia, pracodawcy nie traktowaliby pracowników jak niewolników. Może mniej by się bała, gdyby pracodawcy traktowali ludzi w ludzki sposób. Osobowość, która nie jest neurotyczna często po przepracowaniu pewnego czasu w takich polskich kołchozach, zaczyna odczuwać lęk, niepokój itd. przed pójściem do pracy. Moja znajoma po 2 latach pracy w markecie ma kręgosłup do wymiany, a przed nią jeszcze 40 lat pracy. Jak człowiek słyszy takie historie (właściwie same takie historie) to porównuje swoje siły i możliwości i stwierdza, że się nie nadaje.

                Nie twierdzę, że dziewczyna powinna usiąść w domu i się rozpłakać i dać sobie spokój z szukaniem pracy, ale drwiny w tym przypadku mogą tylko pogorszyć sprawę. Sam fakt, że zastanawia się i szuka rozwiązania to już dużo.
        • lilith76 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 19.02.13, 09:39
          Dobrze, że takiej głębokiej autorefleksji nabrałaś dopiero po latach, bo nie nauczyłabyś się chodzić, bo za trudno, nie nauczyłabyś się mówić, bo tyle momentów bycia niezrozumiałym :)
          Pomyśl, że kiedyś nabrałaś tylu umiejętności tak po prostu - bo trzeba było.
          Na razie masz 28 lat, a ciągle jesteś dzieckiem. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 30 lat?

          Teraz żeby nie tylko kopać napiszę ci, że jestem introwertyczna, nieśmiała, głównie słucham ludzi, mało mówię, mam rys dystymiczny, a to tylko początek. A życie zmusiło mnie do pracy w działach sprzedaży. Da się. To kwestia nauczenia pewnej roli społecznej i życiowej.
          Ale podjęłam ryzyko przejścia przez kilka lat stresu, napiętych nerwów, dziwacznych pracodawców. Podjęłam ryzyko by żyć. Podjęłam ryzyko by pokonywać własne słabości, jak by to kretyńsko nie zabrzmiało. Dziś nie mam pleców w postaci rodziny. Gorzej, sama utrzymuję dwuosobową rodzinę.
            • Gość: Heyhoorangeplaytim Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.13, 22:12
              W tym kraju najwyraźniej tak. Rozumiem, żeby schować ambicje do kieszeni, lecz uważam, że interowertyczność to takie sami przeciwwskazanie do pracy "z klientem" jak brak głosu do zawodu śpiewaczki operowej (celowo nie piszę, że wokalistki, bo z tym to obecnie różnie).
              Sama mam podobny problem, zwyczajnie, odnalazłabym się w zawodach, które nie wymagają kontaktu z klientem czy pracy zespołowej. Mogę się zmusić, ale będzie mnie to stresowało, męczyło a efekt będzie cieniutki.
            • lilith76 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 20.02.13, 10:41
              Człowiek jest niewolnikiem żołądka, różnego zakresu temperatur na dworze i rachunków jakie trzeba płacić za prąd, itp :)
              Przychodzi czas w życiu, że już się nie myśli "kim chce się być, kiedy się dorośnie", czy dana praca jest na pewno odpowiednia. Nie miało się wcześniej dobrego pomysłu na siebie, to trzeba brać takie pomysły jakie są.

              Jeszcze chwila, jeśli nie już, a autorka wątku nie będzie się nadawała do ŻADNEJ pracy - nawet jak postawią przed nią robotę do zrobienia, pogłaszczą i wyjdą na paluszkach (ile znasz takich zawodów?). Bo praca wymaga dojrzałości i odwagi by nabierać doświadczenia. Każdy z nas przeżywał pierwsze zajęcia.
      • tibarngirl Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 21.02.13, 20:36
        Do wszystkich, oburzających się, że autorka wzdraga się przed pracą w call center czy w markecie, czy z klientem (do czego ma prawo, bo są to prace podłe i nie ma co tu lukrować, podejmuje się je bo się MUSI a nie bo się CHCE).
        Rozważcie sytuację, gdy w dobie obecnego kryzysu kobietom zaczęłoby się wmawiać, że rola utrzymanki/ prostytucja to znakomite rozwiązanie, zupełnie jak założenie własnej działalności gospodarczej
        • michal30-3 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 22.02.13, 11:08
          Zgadzam się w 100% z tibarngirl.Nie rozumiem natomiast osób które atakują autorke wątku.Dziewczyna poprostu napisała w jakiej pracy się nie widzi.Nie Wy ją utrzymujecie więc skąd to oburzenie?Są osoby,które mają słabszą psychike i poprostu nie nadają sie do pracy gdzie trzeba pracować pod presją i znosić chamstwo przełożonych,współpracowników i klientów.Tak trudno to zrozumieć?Nie każdy jest zaprzeproszeniem jak świnia i nie każdy potrafi się dostoswać do każdych warunków.Obecnie jak nie zapieprzasz jak dziki osioł 7 dni w tyg po kilkanaście godzin,jak nie robisz kariery po trupach to jesteś uzanawany za lenia,pasożyta i nieudacznika.Acha i jeszcze pytania do Pań,które atakują autorke wątku.Jak Wy byście sie czuły mając taki problem?Zero emapatii dosłownie.Same karierowiczki dosłownie bez skazy...
          • lilith76 Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 22.02.13, 15:20
            Ja napisałam, że mam podobny charakter co autorka wątku, ale musiałam coś ze sobą zrobić.
            Czasami trzeba kimś potrząsnąć, bo rynek pracy nie zrobi się łagodny i pełen miłości. Na zasiłki dla autorki wątku oraz tych, którzy pójdą w jej ślady pośrednio ty będziesz płacił. Może zacznij bezpośrednio ją utrzymywać.
            Napisała w jakiej pracy się nie widzi, ale nie wspomniała w jakiej się widzi. Bo takiej nie ma. Ona gra w grę "niedasie". Każda praca jest "niedasie".

            Na prawdę najpierw bym jej radziła jakieś spotkania z psychologiem, doradcą zawodowym, warsztaty, szkolenia - niech odbuduje swoje poczucie wartości i zacznie patrzeć inaczej na świat. Ale "niedasię", bo co oni jej pomogą...
            • Gość: @bebok Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( IP: 91.207.53.* 22.02.13, 15:38
              Mam wrażenie, że żyjesz w jakiejś rzeczywistości równoległej, w której osoba bezrobotna dostaje jakieś realne wsparcie od państwa.

              TO TAK NIE DZIAŁA

              Jeśli nie ma gromadki dzieciaczków, nic nie dostanie, a więc Twoje podatki są bezpieczne.
              Jej pozostanie grzebanie w śmietnikach, co nie jest w sumie optymistyczne również dla Ciebie, bo gdy Tobie podwinie się noga (czego Ci nie życzę) to również czeka Cię to samo.
            • 0_maria Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 22.02.13, 15:58
              lilith76
              Na zasiłki dla autorki wątku oraz tych, którzy pójdą w jej ślady pośredn
              > io ty będziesz płacił.

              Opieką socjalną to zajmują się tutaj głównie organizacje pozarządowe... i dziennikarze.
              Wpłaty są dobrowolne.
              A pieniążki z podatków idą na wystawne życie polityków.
              Żeby było lepiej to trzeba mieć trochę krytycyzmu i najpierw przyznać, że jest źle lub nie jest dobrze. Im więcej osób będzie się godzić na złe warunki zatrudnienia, brak przywilejów pracowniczych - chorobowego, dyskryminację ze względu na płeć, tym więcej nowoczesnych obozów pracy będzie tu powstawać. Więc osoby, które się na takie warunki godzą są z mojego punktu widzenia nie mniej niebezpieczne dla rozwoju społeczeństwa niż młoda kobieta, która nie pracuje. Godzenie się na kiepskie warunki zatrudnienia to dumping.


      • ewa.kawecka Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 20.12.15, 22:32
        Witam,

        czytając Pani post myślę, że przede wszystkim warto skontaktować się z psychoterapeutą i popracować nad tematem lęku przed ludźmi. Psychoterapia jest również w ramach NFZ, to na co warto zwrócić uwagę, to fakt, aby był to licencjonowany psychoterapeuta, a nie tylko psycholog.
        Wszystkiego dobrego,
      • uthark Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 21.12.15, 08:31
        "Ukończyłam studia językowe. [..] O pracy nauczycielki, zgodnie z kierunkiem studiów nie ma mowy, gdyż raz że przez egzaminy prześlizgnęłam się i języka niestety nie znam dobrze"

        Ludzie, potem marudzicie, że bez znajomości nie możecie dostać pracy. Niestety, na rozmowie wychodzi, co kto umie - jak widać, może okazać się, że niewiele, ale oczekiwania wobec pracy i kariery są ogromne.
        • siostra_bronte Re: nie nadaję się do żadnej pracy:( 21.12.15, 17:07
          Nie widać, żeby autorka postu miała "ogromne" oczekiwania wobec pracy. Szuka czegoś niestresującego, a w dzisiejszych czasach to właściwie niemożliwe. Wszędzie jest presja, a wielu miejscach wręcz regularny mobbing. I na to się nic nie poradzi. Zgadzam się, że autorce przydałaby się psychoterapia, żeby wzmocniła poczucie własnej wartości i nie bała się zmian.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka