Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie "śm...

      • gregsmile W Polsce tylko na czarno! 29.03.13, 11:22
        w Polsce nie opłaca się pracować legalnie i płacić składek. jak pracuje się na czarno to stać nas na zapłacenie za przedszkole, szkołę, prywatnie za lekarza i coś odłożyć na emeryturę. nigdy nie uda się to po zapłaceniu podatku, ZUS i NFZ. poza tym płacenie na państwo kompletnie w Polsce NIC nie daje, gorzej wtedy płacimy 2 razy, raz legalnie a drugi raz prywatnie. więc po co płacić legalnie?
      • beverly1985 W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie "śm... 29.03.13, 13:58
        Co to znaczy " zarządzam pracownikami na stanowisku kierowniczym", zarządzasz innymi kierownikami? I osobie a tak wysokiem stanowisku płacą 1500 netto i wymieniają co 4 m-ce zastępując bezpłatnym praktykantem? Akurat...

        Podejście "kiedyś jak mi się nie podobało to sie zwalniałam" na pewno nie stanowi teraz dobrego wpisu w CV. Trzeba było szukac pracy dłużej a znaleźc taką, w której ci się podobało, po czym sie jej trzymać. Ty traktujesz każdą [racę jako tymczasową, więc pracodawcy ciebie tak traktują.

        Naprawdę nie wierzę, ze nawet w Polsce specjalisci zarządzajacy zespołem są co chwila zastępowani praktykantami na umiwy o dzieło- to sie nikomu nie opłaca.

        Autorko, to z tobą jest coś nie tak.
      • Gość: Stefan Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " IP: *.resman.pl 29.03.13, 14:10
        Masz rację. Trzeba spakować walizę i spier.. stąd. Lepsza poniwierka na obczyźnie niż skazywanie się na okradanie przez kolejne bandy cwaniaków w tym pipsz.... kraju. Życzę odwagi i powodzenia.
      • paastafarai W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie "śm... 29.03.13, 14:43
        Pracownika trzeba wydoić i się go pozbyć...
        Pracownik to siła robocza, która ma być jak najtańsza, ma być jak najmniejszym obciążeniem dla firmy.
        Pracownika nie trzeba związywać z firmą, na jego miejsce znajdzie się wielu.

        Mnie tylko wkurza jak widzę jak właściciel pewnej firmy w moim mieście zmienia samochody na nowszy model Leksusa (albo inny stawia sobie pałac i kupuje helikopter) a pracownicy... no cóż jest kryzys więc nie możemy zwiększać pensji!

        Smuci mnie też że tak mało inwestujemy w nowe technologie na przykład:
        www.tokfm.pl/blogi/stop-obludzie/2013/03/mysz_koscielna_/1
        • paastafarai Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " 29.03.13, 14:52
          o sorry miał być ten link
          laboratoria.net/pl/aktualnosci/11854.html
      • bierik Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " 29.03.13, 15:52
        A może to kwestia osobowości. Nie same kompetencje się liczą, miałem kiedyś taką pracownicę, niby kompetentna, niby wykształcona, na papierze i podczas rozmowy - SUPER. Wywaliłem ją z hukiem i ulgą po 3 miesiącach. Kolegom opowiadała bzdury o mnie, mnie opowiadała bzdury o innych pracownikach, że niby mają jakieś romansy, atmosfera przy niej była nie do zniesienia, na naszą Panią Danusię, która nam sprząta, mówiła "miotła". I to że jako tako się sprawiała, nie było opcji żeby ją zatrzymać. W drugą stronę miałem (i mam) paru pracowników, którzy nie rokowali super, ale się "wdrożyli" i teraz są gitara
        • sta-n2 Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " 03.04.13, 13:17
          bierik napisał:

          > A może to kwestia osobowości. Nie same kompetencje się liczą, miałem kiedyś tak
          > ą pracownicę, niby kompetentna, niby wykształcona, na papierze i podczas rozmow
          > y - SUPER. Wywaliłem ją z hukiem i ulgą po 3 miesiącach. Kolegom opowiadała bzd
          > ury o mnie, mnie opowiadała bzdury o innych pracownikach, że niby mają jakieś r
          > omansy, atmosfera przy niej była nie do zniesienia, na naszą Panią Danusię, któ
          > ra nam sprząta, mówiła "miotła". I to że jako tako się sprawiała, nie było opcj
          > i żeby ją zatrzymać. W drugą stronę miałem (i mam) paru pracowników, którzy nie
          > rokowali super, ale się "wdrożyli" i teraz są gitara
          Dobrze by jeszcze było, gdybyś zatrudnił korepetytora, lub powierzył to zajęcie sekretarce,
          jeżeli chcesz napisać komentarz "właścicielu firmy".
      • donpedro69.net Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " 30.03.13, 14:04
        A dlaczego ma wyjeżdżać? Czy to tak trudno zrozumieć, że ktoś chce tu żyć, mieszkać i pracować? Dlaczego Ty nie wyjedziesz? Może w ten sposób zwolnił byś dla kogoś miejsce.
      • ponury_swiniarz Zalozyc firme i czesac kasiore 03.04.13, 10:35
        'dobrze sobie radzę, jestem kreatywna i elastyczna na rynku pracy'

        Ma pani szczescie i dar natury, wiec nie narzekac tylko zakasac rekawy i do roboty. Gdybym ja byl kreatywny to bym zalozyl wlasna firme i czesal kasiore. Niestety, tego w czym jestem dobry nie lubie, a w dziedzinach, ktore mnie pasjonuja jestem slaby. Nadaje sie na podrzednego profesorka lub grafomana, w najgorszym razie na dziennikarza.
      • Gość: blf każdy kowalem swego losu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.13, 19:09
        cóż, rozumiem trudną sytuację i rozgoryczenie autorki listu

        ale niestety jest tak, że każdy jest kowalem swojego losu.

        ja pracuję w większości na umowy, które podobno są śmieciowymi - bo obecnie głównie kontrakty, kiedyś umowy-zlecenia. Z żadnej mnie nikt nigdy nie zwolnił, niektóre UZ ciągnąłem latami po czym sam odchodziłem. Jakoś bez problemu dostałem kredyt na przyzwoite auto (bank nawet nie wykonał powszechnego telefonu sprawdzającego, pani z działu kredytów czekała w salonie z gotowymi dokumentami), na wakacje jedziemy całą rodziną do Toskanii, owszem, pracuję dużo, owszem, pomimo przyzwoitej kwocie na koncie jest coraz ciężej, ale wynika to też z tego że dzieci dorastają (ach jak tęsknię za czasami w których głównym wydatkiem była paczka pieluch, dziś same dzieci kosztują kilka tysięcy miesięcznie- a chodzą do PUBLICZNYCH szkoły i przedszkola!!! - i widzę że gdy obie będą w gimnazjum i liceum, to same wydatki dziecięce zbliżą się do obawiam się że 10 tys miesięcznie) - i to wszystko na tak zwanych "śmieciówkach". Kwestia zawodu, kwestia może trochę tego że kończyłem dobry kierunek na dobrej uczelni i że nie boję się pracy.
        Podzielam zdanie wielu komentujących powyżej- jeśli tu nie ma miejsca, to naprawdę Europa stoi otworem. Sam mam - jak to nazywam - trzecią fazę emigracyjną (pierwsze dwie mi przeszły). Mój status materialny jest przyzwoity, to są, moim zdaniem, takie sobie rejony middle middle class tyle że mam aspiracje do upper middle, i to na poziomie powiedzmy niemieckim (no niech będzie że włoskim), - a w Polsce przy typowych dochodach na moim stanowisku- nie ma tyle godzin w miesiącu (z nocami i weekendami) by zarobić kwotę dającą wstęp w dolne rejony upper middle. Podnoszę więc kwalifikacje - ale nie wiem czy i tak się nie skuszę 3 x większą stawką którą wtedy też dostałbym we Włoszech czy 4 x większą stawką - w Niemczech.
        • Gość: oko Re: każdy kowalem swego losu IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.13, 19:41
          A ja bardzo się cieszę że mam możliwość decydowania o zarobkach - programista może się tak ustawić. Mam wybór - pieniądze czy wolny czas i wybieram pośrodku z akcentem na to drugie. Wolę być inteligencją niż middle class - bo materializm prowadzi na manowce, tyle że zwykle zauważa się to pod koniec życia :)

          Na swój sposób się cieszę z upadku neoliberalizmu!

          Wydatki na dzieci 10 tys. miesięcznie? Szaleństwo! To doprowadzi do ich upadku, czy warto tak marnie inwestować swój i ich czas? Może trochę prostoty z lat PRL wcale nie jest złe?
          • Gość: blf Re: każdy kowalem swego losu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.13, 20:09
            Wydatki na dzieci 10 tys. miesięcznie? Szaleństwo!

            masz dzieci w wieku szkolnym?

            po pierwsze: ja napisałem - że "może zbliży się do 10 tys". Mam nadzieję że nie.
            po drugie, spróbujmy policzyć:

            niezbędne inwestycje, zapewnienie dzieciom jakiegokolwiek startu, no, myślę że 1000 miesięcznie na głowę. Ja odkładam mniej, nie stać mnie, a jednak cóż to jest 1000 miesięcznie- jaki by to dało kapitał za 10, 15 lat? Rozpacz, groteska.

            zajęcia pozalekcyjne czy pozaprzedszkolne: głupie pianino raz w tygodniu to 100 zł miesięcznie. Języki? konieczność przy poziomie nauki w szkole.
            Starsza córka ma komórkę, bo trudno żeby nie miała. Trudno żeby nie miała komputera.
            Jeździ na nartach w klasie sportowej - w sezonie co tydzień w Polsce, raz w roku - w Alpach przez tydzień.
            Dzieci rosną - kupujemy naprawdę tanie ubrania.
            Staramy się nie przeginać z zabawkami, ale coś czasem jednak trzeba.
            Obiady w szkole, obiady w przedszkolu.
            Przynieść 10 zł na teatrzyk, przynieść 15 zł na mikołaja, przynieść 30 zł na zdjęcia z mikołaja, przynieść 18 zł na tramwaj i wstęp do muzeum- no i bardzo dobrze, tylko że co trzeci dzień "przynieść".
            Obóz harcerski. Obóz ze szkoły gimnastyki sportowej.
            Wyjazd na turniej gimnastyki sportowej. Obiad na tym turnieju.

            Powyższą listę stworzyłem w 50 sekund nie myśląc. A jak bym pomyślał......
            a doliczmy udział kosztów dzieci w życiu, w wakacjach, w zużyciu wody, prądu, etc.

            Sądzę że mamy na lekko już 4-5 tysięcy. Młodsza jest w przedszkolu, starsza kończy podstawówkę. PUBLICZNE.
            Gdybym myślał o dobrym prywatnym liceum i chciał dzieci zajeździć zajęciami dodatkowymi (na razie WSZYSTKIE są na ich życzenie i jest wielki protest gdy czasem NIE MOGĄ iść),
            ubierać je super firmowo, wygadżetować i NAPRAWDĘ inwestować w ich przyszłość (kapitał początkowy na 18. czy 20. urodziny) - to w okresie licealnym by było 20 tys. miesięcznie.
            Wiem, bo mam dzieci i wiem ile płacę - mając wrażenie niejakiego może nie minimalizmu w inwestowaniu w dzieci, ale na pewno, na bank, bez wątpliwości - bez żadnego maksymalizmu.

            • Gość: oko Re: każdy kowalem swego losu IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.13, 20:22
              Mam 2 dzieci. Jeżdżą na nartach - biegówkach w Beskidzie Niskim, i nie chodzi tu o oszczędności ale uczenie się życia bez komercji i w harmonii z przyrodą. To że wychodzi 1/10 ceny to produkt uboczny :)

              Języków w dużym stopniu nauczyliśmy sami mówiąc odpowiednio wcześnie. I ustawiając angielski w telewizji/filmach.

              Nie u każdego tak jest ale niektórzy tak się "poświęcają" gonitwie za kasą że zupełnie nie wiedzą co u dzieci słychać - i nagle następuje twarde lądowanie... a w najlepszym razie wychowanie kolejnego pokolenia konsumentów. Koszmarne potrafią być zebrania rodziców, niektórzy odreagowują własne kompleksy.

              Czego by o PRL nie powiedzieć, wychowanie wcale nie było wtedy złe. Do mojej szkoły nie wolno było przynosić bananów by nie drażnić tych których nie stać.
      • Gość: gościu W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie "śm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.13, 23:16
        Napisze z perspektywy osoby prowadzącej "jednoosobową działalność gospodarczą". Dla mnie istnienie takiego potworka jak "jdz" jest już chore. Po prostu powinno wypełniać dodatkowy pit i już. Działalność powinno zakładać się np: w przypadku zatrudniania pracownika lub po przekroczeniu jakiegoś pułapu obrotów.
        Druga sprawa to podatki i ZUS. Wolał bym płacić nawet 50 % podatku dochodowego bez żadnych odliczeń, doliczeń itp a ZUS tylko na służbę zdrowia. Podatek dochodowy jest o tyle uczciwy, że płacisz procent od zarobku. Zarobisz 1000 zł płacisz od tego, zarobisz 100 000 płacisz od tej sumy. Łatwo było by ten podatek pobierać i łatwo ścigało by się oszustów.
        Co do zatrudniania pracowników to umowa zlecenie lub dzieło powinny być tylko jako dodatkowe. Przy zatrudnianiu studenta/ucznia lub kogoś kto ma już inną pracę na "normalną" umowę a u mnie chce tylko dorobić. Wydaje mi się, ze właśnie takie było pierwotne przeznaczenie "śmieciówek".
      • Gość: jaco Re: W tym kraju nie opłacam się nawet na umowie " IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.13, 06:30
        3 lata temu kupiłem samochód uzywany. Włożyłem w niego duzo kasy, kupiłem alusy, wymieniłem fotele na skóry, nie licząc duzych napraw typu wymiana sprzęgła i skrzyni biegów. Teraz chcę sprzedać i oferują mi cenę o 7 tys mniejszą od oczekiwanej. Żeby to jeszcze przychodził ktoś biedny, ale widać,że ma kasę i bezczelnie mówi, że może zapłacic tylko tyle i nic więcej. Jest to chamstwo. Uważam, że państwo powinno pomagać w sprzedaży używanych samochodów, żeby kupujący nie oferowali zbyt niskich cen. A jezeli doszłoby już do takiej transakcji to państwo powinno pokryć różnice.
      • t1000m kolko sie zamyka… 04.04.13, 09:35
        no wlasnie tez mysle ze to bledne kolo – pracownik jawi sie tylko jako koszt, placa min, bo rzekomo kryzis, wiec nie moze konsumowac, wiec jest krzyzis…
        ale chodzi tez o ogolny obraz – czego czlowiek realnie potrzebuje?
        1. zycia/zdowia = ochrony/opeki zdr (policja, medycyna itp)
        2. jedzenia
        3. schronienia = mieszkania
        4. pracy, ale nie zarobkowej

        wszystko to teoretyczne gwarantuje panstwo (konstytucja, inne przepisy), wiec praca zarobkowa NIE jest niezbedna… teoretycznie, w praktyce potrzebne sa pieniadze… i tu zaczynaja sie schody;
        czym jest praca? mysle ze kazda aktywnoscia za ktora ktos MOZE zaplacic…
        czyli kazdy czlowiek tak czy siak pracuje – chodzi, czyta, gra itp; niektorym nawet za to placa, nawet dobrze…
        ale to zwykla praca/aktywnosc, natomiast w swiecie realnym potzrebna praca zarobkowa, czyli praca, za ktora ktos realnie PLACI…i tego juz panstwo nie gwarantuje…

        z jednej str mial byc komunizm – czy sie stoi czy lezy – nalezy sie… nie udalo sie…
        teraz mamy kapitaizm – czy sie pracuje, czy nie, NIE nalezy sie (nie placic, placic jak najmniej, nalewo itp)…
        bo istota kapitalizmy jest ZYSK, wiec pracownik to tylko KOSZT… najlepiej, jakby w ogole nie placic, wiec mamy komputery, automatyzacje, roboty itp… juz teraz co roku 10 mln osob na swiecie traci prace z powodu maszyn… a bedzie gorzej, czyli zarobkowa praca powoli stane sie luksusem… marzenie kapitalisty? otoz niekonieczne, bo roboty nic nie kupuja, a zysk powstaje przy sprzedazy, wiec nie wystarczy tanio produkowac, trzeba sprzedawac… a czlowiek bez pracy prawie nic nie moze kupic (zasilek i minimalne utrzymanie sie nie liczy)… i jak to rozwiazac? po czesci teoretycznie o tym mowil komunizm – dobra by sie wytwarzalo niemal automatycznie, a czlowiek nie musial by pracowac (zarobkowo)…
        to w komunizmie, kapitalizm musi robic to samo, ale swoim sposobem – inwestycje panstwowe (nie ma zysku, wiec dodruk pieniadza), pomaganie prywatnemu biznesowi – ratowanie bankow itp, czyli droga do tego samego, tylko od drugie str… bo niby rynek, rynek, ale jak trwoga, to pod skrzydla panstwa = podatnika… zlota formula – zyski prywatne, ale straty, to juz wspolne… droga donikad, bo zeby wyzsza klasa miala swoje zyski i luksusy srednia i nizsza tez musi miec z czego zyc i co wydawac, bo jak sie w kolko robi ‘ciecie kosztow’, to ci ze srodka i dolu juz nie maja nic… i kolko sie zamyka…
        teraz nie jest problemem wyprodukowac, tylko sprzedac, poniewaz gora coraz bardziej chciwa, reszcie juz nie zostaje nic… a popyt tworzy wlasnie ta reszta, choc ludzi bogaci duzo wydaja, jednak calego PKB nie wyrobia… na razie wyjazd za granice sie sprawdza, ale mamy globalizacje (na zachodzie), wszystko polaczone, wiec i kryzis (w roznym czasie) dla wszystkich…
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja