stelame Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 09.04.13, 21:38 Programować komputery to każde dziecko potrafi, płytki drukowane PCB też. Czy umiesz pisać programy n.p. w C++ albo Delphi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (x)(x) Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 21:48 tja moze w assemblerze :P ten list to fikcja jak tez kilka poprzednich ;) Odpowiedz Link Zgłoś
xiv Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 14:26 Ja potrafię (wszystkie trzy), więc chyba fikcją nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiem to W Polsce każdy jest informatykiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 21:45 podobnie jak wszyscy się znają na medycynie i piłce nożnej. Wystarczy, że ktoś umie zainstalować windowsa i wymienić dysk, już jest uważany za informatyka. Potem taki fachowiec usunie informacje z dysku przy użyciu polecenia 'format" i "afera Rywina" gotowa :-) Informatycy, jako środowisko, sami są sobie winni. architekci, elektrycy czy prawnicy potrafili utworzyć zawodowe korporacje, które chronią rynek przed "fachowcami" a informatycy tego nie potrafią. Skutkiem ubocznym jest przeświadczenie pracodawców (którzy nie muszą posiadać wiedzy czy nawet świadomości informatycznej) że informatykiem mozy być każdy czlowiek "z ulicy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolega bzdury IP: *.centertel.pl 09.04.13, 23:26 Jeśli każda profesja zostanie obostrzona takim systemem generującym kliki zezwalające na łaskę wykonywania zawodu, to automatycznie wszystko podrożeje, ze względu na brak specjalistów mogących wykonać daną czynność. Np teraz szukając prawnika zamiast 1000 mamy na rynku 200. Tych 200 żąda wysokich opłat/pensji za swoje usługi, bo wiedzą że i tak klienci są na nich skazani. Praktycznie każdy zawód, łącznie z lekarzem powinien móc być wykonywany przez dowolną osobę. Ktoś kto chciałby być bardziej wiarygodny wobec potencjalnych klientów mógłby sobie robić certyfikaty, audyty, egzaminy... Jeśli potencjalnego klienta to podnieca, to mógłby się tym kierować. Natomiast każdy jeden przy wyborze (zostańmy przy lekarzach) lekarza kieruje się... efektami pracy tegoż lekarza (a nie tym czy jest magistrem, doktorem, czy profesorem). Otwarcie zawodów to szansa na redukcję rozwarstwienia społecznego. Czytałem niedawno że lekarze potrafią zarobić 10-20 tys. miesięcznie... dlaczego ? bo jest ich mało. Podobnie prawnicy, i inne kliki. Jeśli Cię to przekonuje, to pomnij na to przy najbliższych wyborach i zastanów się jakie urupowania ciągną w stronę nakładania kolejnych ograniczeń, przepisów, policji, oraz które ugrupowania proponują redukcję aparatu państwowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiem to Nie zrozumiałes tego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.13, 00:06 co napisałem o formatowaniu dysku. Dlatego właśnie w zawodzie informatyka może pracować każdy człowiek z ulicy, co znacząco psuje rynek pracy, a radcą prawnym nie może być absolwent wydziału prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JEZ Re: Nie zrozumiałes tego IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.13, 07:11 Wgrać Windowsa i zrobić format potrafi każdy gimbus. Przeważnie ze słabym skutkiem. Ja żyję z tego właśnie że ktoś te dane po formacie odzyskać musi. Poprawnie zdiagnozować usterkę sprzętową też, bo format i wgranie OS od nowa to żadna naprawa. Pracuję w zawodzie, administruję serwerami z rodziny Windows Serwer, do tego trochę serwisu, czasem i pani Hani się toner wymieni - takie życie, nie każdy jest programistą. Nowej pracy ostatnio szukałem dość krótko - jeszcze mi się wypowiedzenie w starej nie skończyło jak miałem podpisaną umowę. I jak na warunki kieleckie, zarabiam całkiem sporo. I jestem tylko magistrem, tak zwanej informatyki ekonomicznej. Reszta mojej wiedzy wzięła się z chęci poznawania czegoś nowego i z tego, że ktoś mi to umożliwił i teraz to procentuje. Odpowiedz Link Zgłoś
walkaklas Re: bzdury 10.04.13, 07:46 masz zupełną rację, nic nie niszczy jakości tak jak licencje zawodowe, po ich zdobyciu różnymi metodami nic więcej już nie trzeba robić i potem mamy efekty widoczne w pracy naszych lekarzy i naszym prawie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bulba Re: W Polsce każdy jest informatykiem... IP: *.kir.com.pl 10.04.13, 09:22 Bzdury pleciesz. Słowo "informatyk" nie mówi tak naprawdę nic! I faktycznie wielu może tak o sobie mówić i ma do tego prawo. Tak samo jak każdy tworzący "coś" może o sobie mówić "artysta". Ale przecież do wykonania rzeźby nie zatrudnia się kogoś kto może się pochwalić bazgrołami plakatówką na brystolu. Tak samo żaden pracodawca nie szuka "informatyka" tylko specjalisty z danej dziedziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: md Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.kopnet.pl 09.04.13, 21:46 Żadnych konkretnch twardych umiejętności ... Niech apikuje na managera .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xenon Informatyk to ma życie (jedno tylko) IP: *.4-2.cable.virginmedia.com 09.04.13, 22:00 Zawsze masz wybor, ale uzalac sie nad soba i swoim losem piszac glupie listy do gazet? Bo doktora nie chca zatrunic? Moze napisz skarge do Strasburga :D Odpowiedz Link Zgłoś
zibi_zd Nie za bardzo jarze w czym problem u kolegi specia 09.04.13, 22:01 Od ponad 5 lat pracuje w UK, w zawodzie, generlalnie wszystko oparte o net ... ostatnio pisze praktycznie tylko i wylacznie na potrzeby iOS-a ... pracy jest na peczki, mlodzi angole niespecialnie garna sie do nauki a juz praktycznie wcale nie maja doswiadczenia ... nie pojmuje tego co autor napisal ... widac cos jest z nim nie tak ze ma problem z praca. Moze czas nauczyc sie czegos nowego? A nie odcinac kupony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radek Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.toya.net.pl 09.04.13, 22:12 Ale jakie KONKRETNIE projekty ten czlowiek robil ? Poprosze o szczegolowy opis platformy, jezyka programowania, uzytych narzedzi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radek Konkrety - prosimy o konkrety IP: *.toya.net.pl 09.04.13, 22:22 Ale jakie KONKRETNIE projekty ten czlowiek robil ? Poprosze o szczegolowy opis platformy, jezyka programowania, uzytych narzedzi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Archi Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.13, 22:35 No bez przesady. PM? Byle developer może być kierownikiem projektu i to najczęściej tak się dzieje. Zarządzanie projektem jest tak intuicyjne, że nie trzeba kończyć jakiś tam studiów by to robić. Lepszym kierownikiem jest osoba będąca developerem a mająca predyspozycje również do kierowania aniżeli jakiś informatyk co uważa że umie zarządzać bo ma papierek. Dlatego mnie to nie dziwi. Jako programista nie ma problemu żeby znaleźć pracę. PM to jak handlowiec- prawie każdy może to robić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: old-admin PM musi umieć budować zespół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 23:11 w przeciwnym wypadku położy najlepiej przygotowany projekt. Projekt jest realizowany przez LUDZI z bardzo konkretnymi zaletami i wadami. więc sama znajomość dobrych praktyk nie wystarczy. Tak na marginesie: tak popularne teraz metody agile to nic innego jak stare metody harcerskie, wręcz skautowskie, które po latach są sprzedawane w nowym opakowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blumen Re: PM musi umieć budować zespół IP: *.piekary.net 10.04.13, 02:31 Dobrze prawi - nalać mu!! Aby być projekt managerem wcale nie trzeba być projekt managerem - trzeba mieć talent do ludzi i można być projekt managerem nawet nie wiedząc o tym i zarabiając jako zwykły developer, którego szef poprosił o bycie liderem tego ważnego dla całej firmy projektu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
rmarcin555 Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 14:23 Dobry PM to super sprawa. Zły PM to tragedia dla projektu, a przede wszystkim dla ludzi, którzy w nim pracują. Nie każdy programista nadaje się na PM. Niestety w PL bardzo często zostanie PM jest jedyną ścieżką rozwoju finansowego w firmie. I w ten sposób z dobrego developera powstaje kiepski PM. Bo jak ktoś nie ma podejścia do ludzi to się po prostu nie uda. Myślę, że nie miałeś okazji pracować w projekcie gdzie jest kilkadziesiąt osób. PM i handlowiec mają niewiele wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.13, 23:19 już wiele lat temu czytałem w ComputerWorld, że szefowie deweloperów zarabiają często mniej od nich, a i tak mają kłopoty ze znalezieniem pracy; to normalne w każdej hierarchicznej strukturze młodym deweloperom z dobrym samopoczuciem powiem tylko, że za kilkanaście lat: - przestaniecie nadążać za technologią, a wasze obecne narzędzia i metodyki odejdą w niebyt - uznacie, że cała ta dłubanina wcale nie jest interesująca - wasze szare komórki zaczną obumierać i właśnie pozostanie wam próba awansu pionowego, gdzie można wykorzystać doświadczenie lub okopanie się w jakichś "legacy" systemach (np. ludzie od mainframes całkiem dobrze się miewają, bo jest ich niewielu) Odpowiedz Link Zgłoś
xiv Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 00:03 Przesadzasz trochę. Technika programowania się aż tak bardzo nie zmienia. Jasne, że doszły teraz różnego rodzaju frameworks i inne udogodnienia. Ale też wiele rzeczy się trzyma bardzo mocno. Ot takie głupi RegEx albo html/css. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: 79.97.57.* 09.04.13, 23:39 PM pieknie brzmi ale to jest poganiacz i jedyne co robi to lze klientom dlaczego cos sie rozpierdzielilo deweloper jak to deweloper , szalu nie ma cos tam se klepie architekt to jest juz kozak i PM to moze mu buty przeczyscic zeby mial ochote zajac sie jego projektem w skrucie do lamagi ktora suka pracy 8 miesiecy po doktoracie wyjedz czlowieku naucz sie czegos zdabadz jakiekolwiek doswiadczenie w prawdziwej pracy w prawdziwej firmie potem jakos poleci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 10:10 "Architekt" w praktyce w korporacjach to nie jest żaden kozak ale dobry kolega dyrektora ;-). Chyba że jest to mały zespół i "architektem" nazywa się wtedy głównego programistę o największym doświadczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 12:39 szczerze to ja nie mam pojecia jak te polskie"korporacje" wygladaja mowie o normalnej zachodniej firmie robota sama sie nie zrobi wiec moga byc koledzy dyrektora ale tacy co cos potrafia Odpowiedz Link Zgłoś
konkatenator Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 00:06 "Umiem programować komputery" - sama konstrukcja tego zdania wystarczy żeby stwierdzić że z kolegi taki fachowiec jak z koziej d*py waltornia. PM z ambicjami. Człowiek orkiestra, PCB wytrawi, jajecznicę usmaży... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mateusz Dla szukających pracy w IT zawieszona kawa! IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 01:39 Gdy szedłem do liceum chciałem zostać super informatykiem, mieć super dziewczynę, Pentiuma Overdrive i a rok potem jeszcze kasę na 0202122 ;) Wszytko co wtedy robiłem było fajne, a ja miałem nieustanną radość z życia. Miałem wtedy w domu już wiekowego ZXSpecturma+, C64 i bursztynowego AT XT! Boże jaka to była wielka pasja odkrywania, badania, testowania, tworzenia od zera. Zapalenie piksla na ekranie było równoznaczne z możliwością kontrolowania całego świata! Nic więcej - mi - młodemu człowiekowi nie było potrzebne do szczęścia, no może po za tym by Świat mnie akceptował takim jakim byłem;))))))))) Potem życie nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy, że muszę tworzyć nieustannie. Jak przestanę choć by na chwilę to -> depresja. Jak tworzę to nie przeszkadza mi wtedy czy mam forsę czy jej nie mam, nie ma we mnie takiego nawet myślenia. Akt tworzenia jest najważniejszy. Jak nie tworzę to muszę w formie substytutu kupować inne twory a wtedy brak kasy to też deprecha! Dziś mam 33 lata. Wybrałem sobie życie z przygodami i rzeczywistymi problemami na drodze, które tylko czekają by je rozwiązać. Pieniądze są ważne ale nie najważniejsze. Tym informatykom, którzy szukają pracy zawieszę 10 kaw w Cafe Colombia (róg Wilczej i Kruczej w Warszawie) do odwieszenia w piątek od 9:00 (na miejscu jest szybkie WiFi, polecam na sojowym). Diabli wiedzą co mnie czeka w przyszłości. A tych, którzy mają czas by tworzyć ciekawe programy z nadzieją, że kiedyś przyniesie to chwałę, sławę i "może pieniądze" zapraszam do kontaktu. mateusz(at)logicit.eu Howgh! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blumen A są w Polsce firmy, które zarządzają projektem?? IP: *.piekary.net 10.04.13, 02:28 Bo coś mi się wydaje, że dla wielu szefów IT stanowisko PMa jest zbędne. Projekty robi się na łapu capu, bez metodologii, bez dokumentacji (później napiszemy jak już coś będzie), byle szybciej, byle taniej, byle klient dostał coś za co będzie można wystawić fakturę. I co najlepsze.. jeśli ma się dobrych developerów to taki projekt o dziwo ma szanse powodzenia!! :) Lider najczęściej wyłania się w zespole samoistnie, potem wystarczy odpowiednia ilość marchewek (niekoniecznie finansowych) i czasem kijów (niekoniecznie bolesnych) i projekt rozwija się jak ta lala bez Prince2 i w ogóle bez PMa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agryppa Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 06:34 Zawsze zdumiewali mnie kolesie którym cytat: nie chce już się gapić w te czarne ekrany i szyli na project managerów. A gdy przychodziło do rekonstrukcji zespołów i tacy pm szli w odstawkę to wielkie oczy robili. Czasem myślę że to jest robione specjalnie, aby wyłowić tych którym już się nie chce robić i ich posłać w piczu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: załamany Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.158.216.108.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.04.13, 06:55 Bo koledze brakuje zrozumienia realiów polskiego rynku pracy, w tym - IT. Otóż pragnę kolegę pana dr-a oświecić, iż w pięknym kraju nad Wisłą, za sensowne pieniądze, dostępna jest jedynie praca odtwórcza. Co oznacza, że każde stanowisko "developer" to "coder", po naszemu - klepacz. I że rzeczywiście pracy w IT jest bardzo dużo. Dokładniej - głupiej pracy dla jakiegoś miernego lizusa szefa w korpo (dobre pieniądze), lub ciekawej pracy w małej firemce (marne pieniądze, ale satysfakcja zawodowa). A najwięcej jest tego po środku - praca dla jakiegoś kretyna za grosze. No, chyba, że złapiesz unijne pieniądze na kolejną pizzerię internetową - chociaż nie wiem, czy chcesz się zniżać do poziomu 99% z projektów unijnych... Podsumowując - przestań biadolić, zapomnij o ambicjach i doktoracie, naucz się jakiegoś popularnego dziś języka programowania i paru popularnych frameworków... A po robocie polecam parę flaszek - szybko się zapomina, co się w dzień robiło i z kim i dla kogo się pracowało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bieszczader Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.13, 07:57 Dla chcących wyjechać (niekoniecznie z kraju) - urząd jednej z dużych gmin w Bieszczadach albo już, albo wkrótce będzie poszukiwał informatyka. To co? Jacyś chętni? Odpowiedz Link Zgłoś
the_tree_of_truth Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 09:04 Nie kpij sobie, ile urząd może zaproponować ? 2000 tysiące brutto ? Ja z 7 letnim doświadczeniem od programisty przez analityka do architekta byłem na rozmowie w MAiC na stanowisko, którego nazwa brzmiała bardzo odpowiedzialnie. Na rozmowie zapytali ile ? Ja na to 12k brutto czyli stawkę rynkową takich zawodników jak ja (jeśli chodzi o etat bo na DG to troszkę więcej). Poszedłem do nich z ciekawości bo raczej wątpiłem by byli w stanie dać ile chcę. Jakiś urzędas w garniturze jak z PRL powiedział, że ustawa im nie pozwala by główny specjalista tyle dostawał. Ja ustawę sprawdziłem i mogliby nawet wg niej dać 15k brutto ale przecież dobry specjalista nie może więcej dostać niż dyrektor wydziału, który jest tylko urzędasem. Cóż MAiC powiedział, że w ogóle bardzo by mnie chcieli ale takiej kasy zaproponować nie mogą. Ja się nie zmartwiłem bo miałem w tym czasie kilka innych bardzo dobrych ofert. Jak urząd chce zatrudniać miernoty byle tylko nie płacić rynkowych wynagrodzeń to niech se bierze studenta bez doświadczenia dla którego pierdzenie w strołek za 4k brutto przy odpowiedzialnych rzeczach będzie jak złapanie Pana Boga za nogi. Niestety potem się okazuje jakie bzdury MAiC przygotowuje i to w każdej części swojej działalności. Podziękowałem, założyłem DG i zacząłem współpracę z inną firmą. Mam dużo więcej niż od MAiC oczekiwałem. Nie ma co prawda płatnego urlopu czy chorobowego ale kasy jest znacznie więcej a o zdrowie dzięki temu też łatwiej dbać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @rturo To nie informatyk tylko PM IP: *.ericsson.net 10.04.13, 08:44 Wybaczcie, ale to nie jest list od informatyka, tylko PMa (project managera). Jeżeli ktoś obiera taką ścieżkę kariery, to znaczy, że bardziej ma tendencje do zarządzania niż pracy czysto technicznej/inżynierskiej. W obecnych czasach, jeżeli spojrzy się choćby na korporacje, to wszyscy chcą rządzić, zarządzać, uczetniczyć w bezproduktywnych "meetingach", etc. Ludzi od prawdziwej pracy jest coraz mniej i to właśnie ich brakuje na rynku. Koledze doktorowi sugeruję "powrót do korzeni" i powinien bez problemu pracę znaleźć. Odpowiedz Link Zgłoś
the_tree_of_truth Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 08:55 Niestety to prawda ale rekruterzy wielokrotnie nie zadają sobie trudu dopasowania oferty do profilu kandydata i po prostu wysyłają spam do wszystkich w swojej bazie. To bardzo źle świadczy o rekruterach. Tak działają rekruterzy z agencji. Jeszcze gorszą cechą z jaką się spotkałem to brak odpowiedzi po rozmowie. Ja od razu skreślam takie firmy jako potencjalnych partnerów w przyszłości - rynek na szczęście jest duży i zdażają się firmy, które poważnie traktują kandydatów. Odpowiedz Link Zgłoś
heine-ken Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS 10.04.13, 09:56 I tu właśnie prawdopodobnie leży clue problemów autora. PM to ktoś, kto ma dowozić projekty. Zdania są różne, niektórzy wolą, żeby był kompetentny technicznie, niektórzy wolą żeby nie za bardzo, bo będzie miał tendencję do wtrącania się w sprawy, które są w odpowiedzialności innych. Ci najlepsi, tacy, którzy kontrakty mają ciągle i zarabiają po 30 i więcej KPLN miesięcznie (znam dwóch takich), mają następujące cechy: - przebogate doświadczenie, - imponujące kompetencje w analizie i zarządzaniu ryzykiem, - wielki potencjał w umiejętnościach miękkich. Oczywiście ci goście nigdzie nie aplikują, dotychczasowi klienci przypominają sobie o nich kiedy mają taką potrzebę lub polecają innym. Gdybym dostał takiego kandydata na PM-a na rozmowie: oczywiście, szacun za pracowitość, ale musiałbym się upewnić, że ryzyka stricte ludzkie są akceptowalne. Że gość lubi i szanuje ludzi, nie ma problemów z ego, nie będzie dominował, udowadniał innym swojej mądrości, da innym się wykazać, no i przede wszystkim nie straci z oczu celu "biznesowego" danego projektu. Być może (to tylko możliwy scenariusz) gość zapędził się w ślepy zaułek. Być może jest typowym geekiem (doktorat, R&D), który w zamian za kompetencje techniczne oczekuje nagrody w postaci stanowiska menedżerskiego, ale w sferze miękkiej jest delikatnie rzecz biorąc kiepski. Być może wolałbym zamiast niego ambitnego socjologa, który nic nie wniesie technicznie, ale adekwatnie zarządzi zespołem. Także, autorze, być może warto, byś wykorzystał znajomości lub nawet zapłacił HR-owcom, aby usłyszeć od nich, czemu nie wzbudzasz zaufania i co w Twojej osobie im nie pasuje. Jeśli jest tak jak założyłem, nie walcz z tym, z aspołecznego geeka po prostu nie da się zrobić gwiazdy motywowania i zarządzania, nie w wieku 35 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
agent_z_dolu Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 09:05 Kolejny manager który wyrósł z "prostego programisty" i teraz nie będzie popełniał mezaliansu. Co więcej, koszty życia rozbuchały się jak balon stratosferyczny i teraz za te głupie 8 tysi programmera nie da się już wyżyć. Płacze, bo mu się kończy kasa z zapasiku jaki uzbierał zanim go korpo zredukowało, a nie bardzo ma pomysł na swoje życie, bo do tej pory zajmował się kierowaniem innymi, a teraz trzeba by pokierować sobą. Smutne, bo to w końcu młody człowiek, a już mu jaja przestały pracować. (PS: żeby nie było: w branży jestem od 18 lat, z tego 9 w korpo (jako kierownik działu R&D), od 6 lat zarabiam sam na swoją rodzinę a nie na rodzinę mojego prezesa. I też mam P2, angielski, niemiecki jako tako, MBA to bzdura a doktora to galicyjska ściema - ale chcę pracować a nie tylko zarabiać kasę za wskazywanie paluszkiem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Ale kto powiedział, że on jest na bezrobociu?! IP: 193.35.99.* 10.04.13, 10:46 > Płacze, bo mu się kończy kasa z zapasiku jaki uzbierał zanim go korpo zredukowa > ło, a nie bardzo ma pomysł na swoje życie, bo do tej pory zajmował się kierowan > iem innymi, a teraz trzeba by pokierować sobą. Ale on nigdzie nie napisał że nie ma pracy. Napisał że szuka. Szukać można nie będąc jednocześnie bezrobotnym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Może klepie w biedronce na kasie. IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 23:47 To już lepiej na bezrobociu. Przynajmniej się człowiek nie wku...a na tych ciulów co tam kupują i się uważają za ch... wie kogo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Informatyk Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.183.kosman.pl 10.04.13, 09:26 Kolego, nie chwal się swoim doktoratem. Firmy nie lubią przemądrzałych doktorów. Pracowałem w Niemieckiej firmie kilka lat jako programista. Było tam dwóch doktorów. Izolowali się od innych, krótko pracowali, nie potrafili się integrować. A ich wiedza praktyczna tak naprawdę była na równi z wiedzą magistra. Zatrudniając wolałbym magistra z doświadczeniem niż doktora. Tak naprawdę miejsce doktora jest na uczelni. Skoro tam się nie potrafi utrzymać to tym bardziej w firmach informatycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
eininja Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 09:41 Pracuję w branży IT o dobrego SysAdmina czy Front End Developera firmy na dolnym śląsku się zabijają. Słowo klucz DOBREGO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 10:06 100% się zgadzam. Dobry admin czy to DBA czy to jakikolwiek inny to zawsze "towar" deficytowy który raczej przebviera w ofertach pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 09:52 Przykład trochę z dupy wzięty. Jakby wyssany z palca (nie wierzę aby ogarnięty PM szukał pracy przez 8 miesięcy, chyba że w tym czasie miał źródło finansowania i mu się nie chciało naprawde poszukać) przykładowy człowiek naprawde szukał pracy to by ja znalazł bez problemu. W tej pracy ważne są szczegóły, być może szukał pracy w jakiejś konkretnej niszy. Poza tym Kraków - to nie jest to miejsce. Najlepiej nie w Polsce a jezeli już to ewentualnie W-Wa. Odpowiedz Link Zgłoś
ncc74656 Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 09:55 Za 5 tys brutto coś się znajdzie. A po ambicje to na kontrakt za granicę skoro taki dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guest Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.13, 15:21 Czyli wracamy do punktu wyjścia - albo pracujesz poniżej kwalifikacji i kreatywności a wiedzę (człowiek się z tym nie rodzi tylko musi się tego nauczyć!) to wsadź sobie w buty albo wyp... za granice. Nie jest to dobre dla kraju, bo dziś nie zarabia się na murowaniu domów albo kopaniu rowów tylko na technologii i innowacji. Przykre, bo mamy w Polsce zawiść, mamy lenistwo a nie mamy niczego co ciągnęło by gospodarkę w górę - ani gazu łupkowego ani jakiegoś zakładu przemysłowego którego nazwa byłaby znana na świecie. Może zaczniemy od razu uczyć zawodów w języku niemieckim a POLSKA przemianujemy na NiemieckieZapleczeRobotnicze? Kiedy ludzie pojmą ze pracując po 2-3 miesiące za granica na emeryturę wrócą do kraju. Skąd ZUS weźmie na nich kasę? Rozłoży ręce? O jutro trzeba zabiegać dzisiaj i to od rana. Odpowiedz Link Zgłoś
the_tree_of_truth Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIST] 10.04.13, 09:57 Fajnie się czyta tych co wywyższają koderów pod niebiosa. Miś to tylko miś od klepania w klawiaturę. Miś ogarnie sam prosty program ale Miś będzie nikim bez dobrego architekta, analityka biz/sys (choć często te role są rozłączne). Jeśli będzie dobrze zaplanowana architektura, dobrze zrobiona analiza (dokłady opis UC systemowych oraz porządny prototyp UI jeśli to aplikacja z interfejsem użytkownika) to miś nie musi nawet specjalnie myśleć ma tylko klepać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 10:04 Nie do końca tak jest jak piszesz. Praktyka jest taka że "architekt" to najczęściej kierownik odpowiadający za dobór technologii, samodzielnie nie potrafiący 3-ech linii kodu skleić do kupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EDI Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.softwaremind.pl 10.04.13, 10:36 A nie przyszlo ci do glowy ze wielu programistow laczy w sobie te 3 role ? Architekta (bo sam potrafi zaproponowac lepsze rozwiazanie), analityka - bo zna doskonale system ktory sam tworzy i potrafi wykrywac luki na poziome analitycznym, i oczywiscie dewelopera. Tacy specjalisci sa najbardziej cenieni na rynku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TEWEZ Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.softwaremind.pl 10.04.13, 10:55 To kwestia indywidualna. Jak ktos chce zostac klepaczem to nim zostanie. Jak ktos chce zostac wysokiej kalsy specjalista (programista) ktory ma realny wplyw na decyzje na poziomie architektury systemu, projektu, analizy, to tez nim zostanie. Kwestia induwidualna, zdecydowana wiekszos programistow to z natury klepacze, wybrali kierunek idac za moda. Jedna za tez tacy ktorzy wybrali ten zawod z pasji, po najlepszych uczelniach w krajuz realnym talentem. Sam pracowalem w kilku firmach i wiem jak to wyglada, zaczynalem od bardzo slabej firmy, gdzie widzialem ludzi po 10 lat klepiacych,. Teraz pracuje w jednej z lepszych firm, gdzie wymaganai sa bardzo wysokie i co za tym idzie umiejetnosci pracujacych tam sa nieprzecietne. ChyBa nie myslisz, ze ktos kto byl np. geniuszem z matematyki pojdzie do firmy gdzie nie beda wymagac od niego myslenia. Ze studenci po informatyce np. na UW (topowy wydzial w skali swiatowej, aktualni mistrzowie swiata w programowaniu) beda pracowac w jakichs nedznych polskich firmach, jak zabijaja sie o nich najlepsze firmy swiata. Tak duze sa roznice w pozimie umiejetnosci ludzi po informatyce, tak tez duze sa roznice w umiejetnosiach wsrod programistow. Umowmy sie, na informatyke ida ludzie ktorzy zdali mature z matematyki tylko dlatego ze odpisali, i ida tez ludzie z sukcesami na olimipadach na poziomie miedzynarodowym. Wiec nie sprawdzaj wszystkich do jednego worka. Ja znam osobiscie programistow ktorzy maja leb jak sklep, ktorzy sa warci wiecej niz 10ciu klepaczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Informatyk to ma życie? Niekoniecznie... [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.13, 10:01 Sądzę, że historia może być prawdziwa. Być może mam zupełnie niereprezentatywny obraz realiów, ale żadna firma, w której pracowałem przez ostatnie 10 lat nie rekrutowała na stanowiska kadry zarządzającej niższego szczebla w IT tylko awansowała deweloperów, choć nie twierdzę, że jest to dobra strategia. Natomiast bardzo niepokojące jest następujące stwierdzenie: Otrzymywane oferty pracy: developer (czy rekruterzy nie umieją czytać ze zrozumieniem profilu na portalach społecznościowych?) Otóż nie, rekruterzy w ogóle nie muszą czytać profili w portalach. Radzę powrót do rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś