Gość: qbx Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.free.aero2.net.pl 17.04.13, 12:12 Czemu prasa sieje defetyzm i ? Co to za przykłady atrakcyjności zarobków? 1200 vs. 2000zł? Przeciez żadna z tych kwot nie jest atrakcyjna - powinna byc jedynie np. dla absolwenta słabej podstawówki bez doświadczenia poza zbieraniem ziemniaków w wakacje. Takie artykuły sa szkodliwe - atrakcyjnośc zarobków powinna zaczynac się od kwoty która po odliczeniu normalnych kosztów utrzymania w tym kraju (minimum 1500zł bez np. żadnych rat kredytowych, mając już własne mieszkanie czyli bez kosztów wynajmu) pozwala na normalne życie i odłożenie kilkuset złotych, a nie jedynie na zakup jednej pary butów albo dwa wyjścia do kina miesięcznie, nie mówiąc już o posiadaniu np. samochodu. Podobno oficjalnie wg jakiejś tam organizacji rządowej 4000zł dochodu/os. to już bogactwo - HA HA!!!. Żądam nie publikowania więcej takich szkodliwych artykułów, przyczyniacie się do pauperyzacji społeczeństwa i emigracji ekonomicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 14:35 O co chodzi? to proste - KTO KOGO WYROLUJE - i tyle. Taki zwyczaj tylko w Polsce, w żadnych cywilizowanych krajach nie ma tego zwyczaju. Negocjacje dotyczą naprawdę wysokich stanowisk kierowniczych oraz umów o wykonanie określonej pracy. Całe to gadanie o właściwej ocenie "własnej wartości" kandydata itp to pic, zasłona dymna. Konkretne stanowisko pracy, konkretne obowiązki i wymagania, konkretne kwalifikacje - konkretne zarobki, oczywiście specyficzne dla danej firmy. Nad czym się tu rozwodzić? Przecież wiadomo, że ten, który ma chodzić z szczotką po hali czy pomieszczeniach biurowych nie będzie zarabiał tyle, ile dobry fachowiec przy linii produkcyjnej (na przykład) albo doświadczony kierownik oddziału z wieloletnim stażem. U nas, u rodzimych przedsiębiorców w 80% przypadków brakuje PODSTAWOWEJ UCZCIWOŚCI wobec pracowników (i, oczywiście, z wzajemnością, to chyba zrozumiałe, prawda?), zaś rekrutujący do firmy z zagranicy tylko korzystają z tej sytuacji. Przestańcie wciskać kit, pracodawcy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volver Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.scansafe.net 18.04.13, 15:42 Ale tu przeciez nie chodzi o jakis ekspertow, specjalistwo czy dyrektorow na wysokie stanowiska. Zwykla praca biurowa, administracja, ksiegowosc tego typu zwykle prace - czy w tym kraju nie obowiazuja stawki? To jest paranoja i skoro pracodawcy nie potrafia zachowac podstawowych zasad to prawo powinno im wskazac normy. To glupota zeby pracodawca sie mnie pytal ile chce zarabiac starjac sie o posabe w biurze jako pomoc biurowa? Jak zwykle strona uprzywilejowana czyli pracodawca gora. Zal, ale zawsze mozna z tego podlego rynku pracy nie korzystac i wyjechac tam gdzie pracodawca szanuje czlowieka, ktorego chce zatrudnic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.me.uk 18.04.13, 17:45 Agnieszka nie jest jedyną osobą, która uważa, że straciła czas i pieniądze (dojazdy na rekrutację do oddalonego o 30 km miasta kosztowały ją w sumie ponad 60 zł). Nie wzięłaby w niej udziału, gdyby firma na początku podała kwotę, jaką jest w stanie za pracę płacić. - standardem jest też zwrot kandydatom kosztów podróży (i noclegu, o ile taka konieczność występuje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.slupsk.hypnet.pl 07.05.13, 10:00 Pracodawca niepodający zarobków jest jak cinkciarz z rynku, niepodający jawnie kursu waluty robiąc sobie pole do przewałki. "Podając widełki na dane stanowisko, pracodawca może nie wstrzelić się w oczekiwania najlepszych kandydatów". Mógłby się lepiej wstrzelić przez porównanie ofert konkurencji. "Z perspektywy wewnętrznej podawanie takich informacji mogłoby powodować postawy roszczeniowe ze strony innych pracowników". Bo widać są rżnięci w rogi aż miło. "Podawanie takiej informacji na zewnątrz to również sygnał dla konkurencji, której właściwie na tacy podaje się siatkę płac i politykę wynagrodzeń, co może zostać wykorzystane chociażby na etapie wyciągania do siebie najlepszych pracowników" Jakoś w niektórych państwach można a w Polsce nie. Reasumując w mętnej wodzie łapie się największe ryby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzz Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.dynamic.chello.pl 07.05.13, 20:29 Ogłoszenia bez podawania stawki to często zwykłe zawracanie dupy kandydatom. Pół biedy jeśli wychodzi to przy którejś z pierwszych rozmów z "headhunterem", ale jeśli jedzie się kawał drogi tylko po to, żeby dowiedzieć się że firma oferuje miesięczną stawkę na poziomie aktualnej tygodniówki, to można się zirytować... Pozytywne jest to że, przynajmniej w branży inżynieryjnej, najgorzej płacący zaczęli podawać stawki w ogłoszeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.nasze.pl 07.05.13, 20:56 Co to jest branża inżynieryjna??? Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Dam pracę, ale nie powiem za ile 07.05.13, 23:37 Bardzo silnym argumentem przeciw jest również poufność wynagrodzeń, zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna. Z perspektywy wewnętrznej podawanie takich informacji mogłoby powodować postawy roszczeniowe ze strony innych pracowników. Skoro pracodawca jest w stanie zapłacić za pracownika określoną kwotę, domyślnie większą niż płaci dotychczasowym pracownikom, to znaczy, że taka jest wartość rynkowa tego pracownika. Czyli domaganie się stawek rynkowych przez innych pracowników jest postawą roszczeniową z ich strony? Zdaniem eksperta podawanie takiej informacji na zewnątrz to również sygnał dla konkurencji, której właściwie na tacy podaje się siatkę płac i politykę wynagrodzeń, co może zostać wykorzystane chociażby na etapie wyciągania do siebie najlepszych pracowników. Mało który pracownik będzie gotów odejść za kilka procent podwyżki, chyba że w grę wchodzą inne czynniki (zła atmosfera w pracy, itp.). Przebicie musi być większe, a co za tym idzie, wartość pracownika musi być większa niż ta na jaką wycenia ją obecny pracodawca. Z mojego skromnego doświadczenia i obserwacji, konkurencja zazwyczaj mniej więcej wie ile się zarabia w danej firmie. Niewiedza co do stawek i tak nie chroni przed próbami podkupienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomi Re: Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.dynamic.mm.pl 02.06.13, 09:05 Wymagania polskich Pracodawców są z sufitu, nie przystające do charakteru wykonywanej pracy. Wynika to z wielu czynników jednym z najważniejszych to zdecydowanie zawyżony poziom wykształcenia wśród młodych. Optymalny poziom wykształcenia wyższego dostosowany do naszych realiów to 15 góra 20 procent ogółu zatrudnionych. Wyższy procent generuje bezrobocie ludzi po studiach , bo nikt mi nie powie że w butiku pracuje dlatego że skończył studia. W polsce potrzeba ludzi po ZSZ i Technikach którzy praktyki i staże mają już w trakcie nauki . W Anglii poziom wykształcenia wyższego wynosi ok 20%. W Niemczech po średnim wykształceniu ekonomicznym pracują ludzie w banku, który to sektor jest jednym z czołowych na świecie. W Polsce taka sytuacja jest nie do pomyślenia głównie że względu na wadliwą mentalność Polskich przedsiębiorców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goć Re: Dam pracę, ale nie powiem za ile IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 16:15 Ten kraj jest chory. W TV od czasu do czasu jazgot, że ten czy ów menadżer (np. ten od stadionu narodowego) jest uprawniony do premii 500 tys. zł, bo to wielki fachowiec i przy podpisywaniu kontraktu mógłby uciec do jakiegoś prywaciarza, więc taki minister od sportu musiał spełnić jego oczekiwania. Nieważne, że buble zaczęły wychodzić na jaw, jak karaluchy w ciemności. Ale najgorsze jest to, że taki minister, albo ministrwa przetrząsa nasze kieszenie i wydłubuje ostatni grosz, by takiemu "specjaliście" płacić 100 razy tyle, a Ty biedny fachowcu z dwoma fakultetami i znajomością kilku języków obcych cieszysz się, że zaprosili Cię na rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
marucins Dam pracę, ale nie powiem za ile 17.07.13, 20:43 A wliczają w wynagrodzenie pracownika ilość papieru i mydła jakie "zmarnuje" podczas pracy? Odpowiedz Link Zgłoś