Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Nie patrz w sufit - rozmowa z psychologiem o be...

    IP: *.dsbratniak.pw.edu.pl 27.07.04, 21:06
    Wolontariaty, pratyki, staze. A z czego tu zyc? Przeciez juz za komuny bylo
    lepiej! Ojciec skonczyl zawodowke, ale to nie przeszkodzilo mu w postawieniu
    domu, zalozeniu rodziny i normalnym zyciu. A teraz ludzie z wyzszym
    wyksztalceniem nie maja nawet na jedzenie, nie mowiac juz o mieszkaniu czy
    rodzinie. A zeby czlowieka i tak juz dobic roznej masci zlodzieje
    (Wieczerzak, teraz Naumann) czy intelektualni kretyni (Samoobrona) pasozytuja
    na ludzkiej biedzie.
      • Gość: Mądre rady Re: Nie patrz w sufit - rozmowa z psychologiem o IP: *.gdynia.mm.pl 28.07.04, 16:29
        Paradoksalnie, dzięki pogadance o bezrobociu pracę ma jeden pismak, który
        przecież też boi się o swój stołek i szuka "medialnego" tematu, jak i psycholog,
        pięknie szufladkujący ludzi. Ktoś potem wyda o tym książeczkę i znowu coś
        znajomym skapnie. Pierdu-pierdu i dyszka w kieszeni jak nic !
      • Gość: corgan a czy jak ma się kredyt mieszkaniowy na głowie IP: 217.11.142.* 28.07.04, 18:53
        albo głodne dzieci albo szkołę a jest się bez pracy? to czy w ramach
        wolontariatu bank nie móglby sypnąć nieco kasy na brakujące raty albo
        supermarket w ramach wolontariatu kopsnąć trochę zarcia?

        Jesli nie... to po co proponuje się ludziom wolontariat? Dlaczego kompletne
        gówno opakowywuje się w ładny papierek i mówi ze to cukierek?
      • Gość: kris Re: Nie patrz w sufit - rozmowa z psychologiem o IP: *.mckwadrat.no / *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 10:37
        Jak w Korei Płn., wmawia się nam że trawa (wolontariat ) smakuje tak samo jak
        chleb i może ratować od śmierci glodowej.
        Szkoda czytać takie propagandowe wypociny.
        Jaki procent z waszych znajomych może powiedzieć że uczciwie dostał pracę, a
        nie np. przez odzidziczenie po ciotce przechodzacej na emeryturę? Czy znacie
        takiego prawnika lub urzednika w jakiejś kancelarii.

        Mam na myśli pracę, a nie robotę, więc zajecie odpowiadające kwalifikacjom, bo
        tylko wtedy możemy mówić o pracy. kopanie dołów przez magistra jest dla niego
        bardziej frustrujące, a może nawet bardziej upokarzające. Cały czas zachęca sie
        do robienia różnych papierów, wydawania pieniedzy studiowania a potem ktoś
        ledwo po maturze dostaje robotę po znajomości i się z tego śmieje.

        Ten gość co napisał ten artykulik też to wie, tylko kto by go opublikował gdyby
        pisał prawdę i szedł pod prąd oficjalnej propagandzie.
      • Gość: taka jedna Negować jest najłatwiej.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 15:25
        Może ktoś by tak coś konkretnego napisał - co zrobić w sytuacji bezrobotnego,
        jeśli wszystko co tutaj proponują jest do bani i wy o tym wiecie...

        Mi jakoś udało się po odbyciu wolontariatu znaleźć zatrudnienie i wiem że nie
        jestem odosobnionym przypadkiem. Po 5 letnich studiach dziennych pracowałam
        jako kasjerka - jakoś dało się wytrzymać i nie przeszkodziło mi to znaleźć
        pracy w swoim zawodzie - po pół roku...

        Ale może macie rację prezentowana postawa: pracować za darmo - nie; szukać
        pracy - nie bo i tak jej nie ma - jest na pewno wygodniejsza - tylko czy
        naprawdę ułatwia wam życie?

        chyba że taka też ma być rola tego forum - mozna przynajmniej wyrazić swoje
        frustracje i ponarzekać na wszystkich...
        • Gość: kilka faz głupoty Re: Negować jest najłatwiej.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 15:53
          >Elżbieta Sołtys*: Wyróżniamy kilka faz syndromu. Pierwszą nazywamy heroiczną -
          >osobie, która straciła pracę, świat wali się na głowę, ale jest przekonana, że
          >sobie z tym poradzi.
          Niewiele osób popełnia samobójstwo z powodu utraty pracy=płynności finansowej.
          Każdy mówi: przecież jakoś to będzie, dam radę. Tworzenie reguł i definicji nie
          jest tu konieczne.

          >Taka osoba nie myśli, działa automatycznie, nic nie czuje.
          ???????? Bezmyślny golem?
          >Szok dla organizmu, jakim jest utrata pracy, oznacza pełną mobilizację, ale
          >często taka osoba zachowuje się w dziwaczny sposób. Jaki? To zależy od
          >osobowości - jedni komuś nawrzucają,
          Można pisac bzdury, ale aż takie???????
          >inni będą zachowywać się, jakby nic się >nie stało, jeszcze inni - organizować
          >strajki.
          >Potem następuje kolejna faza, tzw. miodowego miesiąca - bezrobotny cieszy się
          >ze swojej sytuacji. Raduje go fakt, że jakoś sobie poradził z problemem,
          Z problemem? Z jakim problemem? Przecież nie myśli, nie czuje. Gdzie tu
          problem?, Może po prostu wychodzi z założenia: nieplanowany urlop?

          >że świat wcale się nie zawalił, a on ma więcej czasu, nie musi pędzić, chodzi
          >sobie ze znajomymi na piwko
          Z jakimi znajomymi?. Przecież bezrobotny nie ma znajomych, bo pracują, a inni
          bezrobotni nie mają na piwko
          >wreszcie jest wolny. Fazy te są pozornie optymistyczne. Trzecia faza jest
          >nazywana utratą złudzeń. Bezrobotny widzi, że ludzie się od niego odwracają,
          >nikt mu nie pomaga, ludzie izolują się od niego, obawiając się, że ich spotka
          to samo.
          Bezrobocie jest zaraźliwe?

          >Inni traktują go jak pasożyta.
          "nienieski ptak" tak mówiło się o takich za komuny. I dodawano "nigdzie nie
          pracujący"
          >Grono znajomych zawęża się, bo pracujący koledzy nie mają dla niego czasu.
          A bezrobotni nie mają na piwko
          >Spotyka się głównie z innymi bezrobotnymi.
          Więc nie są to znajomi?" To BEZROBOTNI?
          >Jest poza grupą ludzi aktywnych, czuje się, jakby świat o nim zapomniał. W
          >końcu wpada w apatię i depresję, przez całe dnie siedzi w domu, przełącza
          >kanały w telewizorze i patrzy w sufit.
          To właśnie dwa pierwsze tygodnie po utracie pracy. Te o których świeży
          bezrobotny mówi: nieplanowany urlop.
          Komu każą tworzyć takie głupoty?
    Pełna wersja