Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jak to jest z tą znajomością angielskiego

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.13, 10:48
    Szukając pracy natykam się co i rusz na ogłoszenia, w których wymaga się znajomości języka angielskiego. Oczywiście czasami widać, że wymaganie to ma za zadanie podnieść jedynie poprzeczkę aby odsiać część kandydatów. Co mnie jednak dziwi, to spora część ogłoszeń gdzie szukają ludzi biegle władających tym językiem (kontakt z angielskim klientem, komunikacja w firmie, bo kierownicy są anglikami itp itd). Praktycznie nie sposób znaleźć ofertę pracy biurowej, gdzie angielskiego nie wymagają. Teraz jeszcze narobiło się mnóstwo różnych helpdesków, gdzie szukają ludzi z biegłym angielskim.
    Przecież w drodze normalnej edukacji zgodnej z programem nauczania można dojść co najwyżej do poziomu średniozaawansowanego. Ok, załóżmy, że komuś bardzo zależało, to z dodatkowymi kursami i dużą dozą samozaparcia może osiągnąć poziom biegły ...ale nadal nie będzie to biegły jak u rodowitego Anglika! Owszem, sporo ludzi wyjechało do UK, ale oni obracali się w polskim otoczeniu i języka za bardzo nie łyknęli, a nawet jeśli, to pracując na zmywaku nie mają doświadczenia wymaganego w tych ogłoszeniach które przeglądam. No i tu moje pytanie: skąd ci Polacy potrafiący się swobodnie po angielsku komunikować mają się brać? To ja zaspałem nie ucząc się języka przez ostatnie kilka lat po kilka godzin dziennie, czy jednak pracodawcy bujają w obłokach i stawiają nierealistyczne wymagania? Dodam, że spośród moich znajomych (renomowane lo, studia na SGH) ani jedna osoba nie zna angielskiego na biegłym poziomie...
      • korkix78 Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego 05.06.13, 17:00
        Zgadza sie, ze czesto wymagany angielski jest dla przefiltrowania tlumu, ale nie zawsze. Czasami mozna to wywnioskowac z tresci ogloszenia.

        Co do problemu, ktory poruszasz, widze popelniane dwa glowne bledy w rozumowaniu, bledy w zalozeniach.

        Pierwszy to okreslanie poziomu jezyka.
        To jest trudnomierzalne, nie zmierzy nikt poziomu jezyka tak jak mierzy sie temperature powietrza albo wzrost w cm. Ani Ty ani ja nie zdefiniujemy co oznacza obiektywnie "biegla" znajomosc, choc kazdy z nas moze miec swoja subiektywna ocene. I to jest Twoj blad nr 1 - masz swoja ocene, i to jest ok, ale blednie zakladasz, ze Twoja definicja poziomu bieglego jest powszechnie stosowana i taka sama stosuja pracodawcy. Tak nie jest. Oni rozumiec to moga inaczej. Malo tego, oni-pracodawcy znaczy, czy tez posrednicy- nie sa zwarta grupa z centralnym ukladem sterowania, i oni miedzy soba tez roznia sie w swoich wizjach.
        Jeden moze nazwac bieglym taki, ze ktos umie sie dogadac i sie jako tako zrozumiec, a ktos inny ze Proficiency to ledwie poziom dobry. I na to nie ma najmniejszego wplywu co Ty, ja czy sasiad fryzjera mojego psa o tym sadzi.

        Dla mnie jasne jest, ze nie szukaja native speakera, o ile tego wyraznie nie zaznacza. Wiele osob z powodzeniem piastuje bardzo wysokie stanowiska - w W. Brytanii tez - choc pochodza z innego kraju i ich angielski nie jest swietny, maja wyrazny akcent, ale angielski jest po prostu wystarczajacy, nie przeszkadza w niczym - i dla wielu to jest do naciagniecia do "fluent".

        A drugi blad - w UK czy Irlandii Polacy pracuja w roznych profesjach, wiec skad wiesz, ze nie maja doswiadczenia?
        Tylko dlatego, ze wielu pracuje faktycznie na zmywakach i obraca sie jedynie w polskim towarzystwie nie oznacza, ze sa to wszyscy.
        Tak samo jak to, ze dlatego, ze w Polsce jest duze bezrobocie i wiele osob nie moze pozwolic sobie na kupno domu nie znaczy, ze nikt nie pracuje i wszyscy sa bezdomni.
        • Gość: hoax Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 11:25
          > Dla mnie jasne jest, ze nie szukaja native speakera, o ile tego wyraznie nie za
          > znacza.

          Błąd! Właśnie sęk w tym (i dlatego założyłem ten wątek), że często nie eksponują tego jaki poziom angielskiego jest wymagany. Z reguły piszą lakoniczne "znajomość języka angielskiego". Ja na takie ogłoszenie nieraz odpowiadam, a później wydzwaniają do mnie panienki z agencji pośrednictwa żeby mnie sprawdzić (angielski pisany/mówiony rozumiem, gorzej jak sam mam się produkować), po czym oznajmiają, że dziękują, bo wymagany jest biegły jako że w firmie komunikacja odbywa się po angielsku. Mogliby od razu dać ogłoszenie po angielsku albo napisać że wymagają biegłego, to by obie strony nie marnowały czasu. Ale widać moja teoria się potwierdza, że ludzi faktycznie mówiących dobrze brakuje i dlatego tak desperacko szukają.

          >A drugi blad - w UK czy Irlandii Polacy pracuja w roznych profesjach, wiec skad wiesz, ze nie maja doswiadczenia? "

          Żaden błąd. Chyba się ze mną zgodzisz, że jak ktoś jedzie do UK, to wykonuje tam zazwyczaj pracę poniżej swoich kwalifikacji (np. absolwent ekonomii jedzie zbierać jabłka, nosić cegły albo wykładać towar). Jak taki po kilku latach wróci do PL i zacznie aplikować na stanowisko w banku (np. na analityka finansowego), to pomimo komunikatywnego angielskiego nikt go nie zatrudni, bo nie będzie miał doświadczenia w tym zawodzie. Z drugiej strony, jak ktoś jedzie do UK i pracuje w swoim zawodzie, to dlatego, że takich specjalistów tam brakuje i ktoś taki zwykle nie wraca - bo i po co?
      • sondziarz A co z komunikatywnym? 05.06.13, 18:59
        Doświadczenie mi mówi, że "wymagany biegły angielski" zwykle może oznaczać od B1 do idiomatycznego, natomiast "praca w międzynarodowym środowisku" oznacza, że na twoim komputerze będzie excel po angielsku i masz wiedzieć, że vlookup to to samo co wyszukaj.pionowo...

        Swoją drogą, całe życie myślałem, że "komunikatywny" oznacza "komunikujesz się jak obcokrajowiec". Ale ostatnio jak trochę poczytałem opinie ludzi na róznych goldenlajnach, to wychodzi na to, że komunikatywny to "kali jeść, kali sr...". Jak to w końcu z nim jest?
        • Gość: maxx Re: A co z komunikatywnym? IP: 173.233.205.* 05.06.13, 19:46
          "Komunikatywny" zazwyczaj oznacza, ze dana osoba potrafi przeczytac/napisac typowa korespondencje biznesowa (list, email, fax) i porozumiec sie po angielsku przez telefon.
      • Gość: Lolo Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.13, 14:41
        Myślę, że to zależy od stanowiska. Na moje stanowisko wymagali biegłego angielskiego (plus mile widziane inne języki, których poza podstawami niemieckiego nie znam) - praca w dziale eksportu. Obowiązki: kontakt z klientami, niektórymi instytucjami i podwykonawcami (zarówno polskimi jak i zagranicznymi), wyjazdy służbowe za granicą. Czasami jedziesz sam, czasami z kimś. U mnie w pracy biegły angielski oznacza, że jak pojedziesz na wyjazd służbowy samemu (albo gościsz klienta w Polsce), to bez żadnej pomocy (osoby trzecie, google) odnajdziesz się tam i będziesz w stanie dogadać. Jeśli chodzi o słownictwo branżowe, to jeśli wcześniej nie pracowałeś w branży nie sposób się go nauczyć zawczasu. Natomiast po kilku miesiącach w pracy już załapiesz wszystko. Tak więc wymagany jest angielski komunikatywny ogólny, tak żeby sobie i firmie wstydu nie zrobić. I nie należy się bać, wiele razy miałem do czynienia z obcokrajowcami, którzy znacznie słabiej mówili po angielsku niż ja. A jednak siedzą w tej branży i mają kontakt z zagranicą.

        A angielskiego nauczyłem się w szkole i z TV/komputera. Wtedy wiele kanałów zagranicznych nie było dubbingowanych i tak można było podłapać współczesny język angielski. Jak już znałem angielski dosyć dobrze, to zdałem testy do liceum do klasy profilowanej z językiem angielskim i w tym momencie żadne kursy językowe nie były mi potrzebne. Potem studia - ekonomia. Żeby mieć jakiś papierek, że angielski znam biegle/w stopniu zaawansowanym (bo teraz każdy tak mówi), zdałem CAE i CPE. Po studiach w mojej pierwszej pracy byłem zwykłym pracownikiem biurowym od wszystkiego i niczego za niską kasę, ale w ten sposób zdobyłem doświadczenie biurowe i można było powiedzieć, że mam już tzw. "kulturę pracy". Moja obecna firma wymagała: wykształcenia wyższego (preferowane kierunkowe, ale w rzeczywistości są osoby po różnych kierunkach), doświadczenia biurowego i biegłego angielskiego.
        • agulha Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego 15.06.13, 00:36
          Właśnie, zależnie od stanowiska. Ja także pracuję "w międzynarodowym środowisku", i to jest prawda. Trzeba zatem znać angielski w mowie i piśmie, czynnie i biernie (a nie na przykład tylko biernie i tylko w piśmie, co wystarczyłoby do wykonywania tłumaczeń pisemnych). Znać słownictwo ogólne, rozumieć mniej więcej standardowy akcent brytyjski i amerykański (ale jeśli nie zrozumiesz wyjątkowo zaciągającego Szkota, nic się na ogół nie stanie). Nie panikować, gdy trzeba załatwić coś przez telefon, chociaż czasami nie jest łatwo (zwłaszcza, jak fonia nie za dobra, a rozmówca też jest cudzoziemcem i gorzej zna angielski niż Ty). Słownictwo fachowe: w zależności od branży. Zwykle ogólnozawodowe powinno się znać na wejściu, a konkretnie obowiązujące w danej branży poznaje się stopniowo. Można posługiwać się dość prostymi określeniami, tolerowane są okazjonalne niewielkie błędy gramatyczne lub w pisowni, ale to nie może być niezrozumiała sieczka z użyciem jako czasowników wyłącznie "być" i "mieć".
          • Gość: beata Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.61-188.cust.bluewin.ch 23.06.13, 13:29
            Wlasnie a Jak wyglada sytuacja w duzych kancelariach?

            Studiuje prawo w De i ostatnio chcialam sie ubiegac o praktyke w backer&mckenzie.
            Wiem, ze jest to firma Ale troche mnie zdolowaly wymagania dla praktykanta - znakomity angielski w pismie i mowie plus doswiadczenia w tlumaczeniu dokumentow prawniczych.

            Znam niemiecki bardzo dobrze i wiem, ze z tlumaczeniami fachowych dokumentow maja problemy tlumacze. Wymaga to wielu lat doswiadczen i nauki.

            Czytajac ogloszenia mysle, ze jestem angielskozacofanym przyglupem.
            • Gość: gosc Też tego nie ogarniam IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.13, 14:37
              Szukają cyborgów...
      • Gość: pracownik Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.13, 16:46
        A ja nie znam angielskiego, a i tak zdobyłem pracę
      • truten.zenobi Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego 23.06.13, 17:18
        to chyba proste.

        1. są firmy będące oddziałami światowych koncernów gdzie jo są normalną formą komunikacji więc nie jest dziwne że wymagają - jak to się ma do tego co uczy szkoła? pewnie nijak, ale nie bardzo rozumiem oczekujesz że obniżą wymagania, zmuszą prezesów i innych współpracowników by uczyli się polskiego? Ba pewnie czasem sie uczą ale to bardziej jest dostosowanie się do klienta a nie wymagania kultury organizacyjnej.
        bo przecież nie wykonalne jest nauczenie większości uczniów nawet jeśli założymy idealne warunki.

        2. firmy współpracujące/handlujące z zagranicą, tu też oczywistym jest że do kontaktów potrzebni są ludzie z znajomością jo

        3. pozostałe firmy i stanowiska to forma urabiania kandydata - nie jesteś idealny ale dajemy ci taką super szansę ale musisz się wykazać... a po 3 -6 miesiącach tyrania za frajer kop w d... i zatrudnienie następnego...

        tak więc myślę że jo nie ma co szczególnie przejmować. albo masz ku temu zdolności i znasz je na wysokim poziomie albo nie i nie ma szans by ten poziom osiągnąć (tu w kraju)
        problemem natomiast jest stan gospodarki, rozdęta biurokracja i korupcja, wysokie podatki... wszystko to co sprawia że jest mało firm a co za tym idzie mało miejsc pracy.
        zresztą rozglądając się w koło można stwierdzić że roboty jest sporo... problem tak naprawdę stanowi wynagrodzenie...
        • Gość: gośc Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.13, 18:26
          Ok. Tylko w większości firm outsourcingowych można się co najwyżej uwstecznić językowo- oczywiście zależy od stanowiska. Na poziomie najniższym- do klepania faktur, ten język wcale nie jest potrzebny, poziom B1 w zupełności wystarcza. Znam nawet osoby, które ledwo ledwo znają angielski i z powodzeniem sobie radzą w tej pracy. Problemem jest przejście przez sito rekrutacyjne na poziomie selekcji CV. Niezależnie czy znasz język czy nie, czy masz wykształcenie ekonomiczne czy humanistyczne- wszystko niestety leci przez znajomości. Słyszałam, że płacą nawet za nowego pracownika - niższy szczebel 2 tys., wyższy nawet 5 -7 tys., jeśli zostanie zatrudniony czyli przejdzie przez rekrutację. Inaczej rekrutuje się kogoś z polecenia, inaczej kogoś " z ulicy". Z polecanie przeważnie idzie tylko na krótka rozmowę i jeśli "jako tako" poradzi sobie odp. po angielsku na pytania typu: dlaczego do tej firmy i na to stanowisko, jak widzi się za 5 lat, jak radzi sobie ze stresem, czy nie męczą go rutynowe zadania itp. to przejdzie bez problemu. Ten z ulicy już ma trudniej, bo przechodzi przez kilka etapów, w tym różne testy, z którymi skądinąd problemy mają nawet stali pracownicy, żeby rozwiązać je w określonym czasie:)
          • Gość: gosc Mozesz podać nazwy tych firm? IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.13, 19:30
            Proszę o podanie tych firm, w których wystarczy średnia znajomość angielskiego na te mało wymagające stanowiska? Szukam pracy w tej branży, tylko nie wiem gdzie aplikować.
            • Gość: gośc Re: Mozesz podać nazwy tych firm? IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.13, 20:38
              Wystarczy średni angielski lub podstawowy nawet, ale jak masz znajomości, jeśli nie masz, to nie wystarczy, bo przypuszczalnie nikt na rozmowę cię nie zaprosi. To tym pisałam w we wcześniejszym wątku.
              • Gość: PWSB Re: Mozesz podać nazwy tych firm? IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.14, 14:21
                Szanowni Państwo,

                To, że znajomość języka obcego jest jedną z podstawowych umiejętności sprawdzanych w trakcie rozmów kwalifikacyjnych nikogo już nie dziwi. Na rynku pracy nie wystarcza jednak tylko sprawne posługiwanie się językiem obcym w mowie i piśmie. Coraz częściej od kandydatów oczekuje się także znajomości zwrotów typowo biznesowych. Język obcy to podstawa w świecie biznesu, dlatego szkoły kształcące przyszłych przedsiębiorców, szczególną wagę przywiązują właśnie do rozwoju językowych umiejętności zawodowych. Zajęcia prowadzone w języku angielskim czy niemieckim rozwijają zdolność posługiwania się językiem w praktyce, uczą studentów specjalistycznego słownictwa oraz pozwalają im nabyć niezbędnych umiejętności związanych z efektywną komunikacją w nowoczesnym przedsiębiorstwie. Ze względu na rosnącą liczbę zagranicznych firm w Polsce znajomość języków obcych stanowi bardzo istotny element podczas poszukiwania pracy.

                Poznańska Wyższa Szkoła Biznesu
                • Gość: user_resu Re: Mozesz podać nazwy tych firm? IP: *.dynamic.chello.pl 17.01.14, 14:36
                  Macie też zajęcia z "nekromancji wątków na forum w celach reklamowych", bo praktykę jako taką w tym najwyraźniej macie...?
      • Gość: Gość Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego IP: *.dynamic.chello.pl 17.01.14, 14:27
        W teorii (w szczególności zaglądając do CV delikwentów) rzekomo zna praktycznie każdy, w praktyce naprawdę biegle (C2) zna może jedna osoba na wiele tysięcy "uzurpatorów kompetencji lingwistycznych".
        • annajustyna Re: Jak to jest z tą znajomością angielskiego 18.01.14, 16:45
          Na poziomie C2 to czesto native speaker nie zna.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja