anita123451
28.07.04, 20:20
O grozo...nie ma tak pieknie i bajecznie jak myślałam, współpracownicy
niezbyt przychylnie nastawieni, kupa nauki, kupa pytan...ale kogo tu pytać
(często sama w biurze jestem)...do tego praca oddalona 75 km od domu,
wyjeżdżam o 7 i wracam o 7...no i zdazyła mi sie wpadka, a nawet dwie i to
strasznie bezmyślne i głupie....przerasta mnie to fizycznie i
psychicznie...do tego zero szkolenia o rzeczach na które niektórzy żeby
wykonywac musza mieć licencje a ja sie ucze na klientach metoda prób i
błedów...pocieszcie mnie jakoś, napiszcie jakie były wasze początki...