Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia

    10.07.13, 14:08
    Nie mam nic przeciwko temu aby prawnik sprzedawał mi hamburgera w McDonalds. Studia humanistyczne dają w tej chwili ogromną szansę na bezrobocie lub co najmniej pracę w innym zawodzie niż wyuczony. Inne kierunki są jednak trudne i w modzie są "miękkie" opcje gdzie napracować się nie trzeba... studia lekkie ale potem życie ciężkie.
      • Gość: magda. Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.13, 15:10
        A co to za elitarny hotel gdzie recepcjonistka musi być po uniwerku? 5 gwiazdek i księżyc?
        To znaczy ze jak jedna będzie po technikum ale płynnie mówi w 2 językach to jest gorsza od tej co ma wyższe ale duka trochę po angielsku.
        Tutaj właśnie jest absurd sytuacji gdzie pracodawcy szukają osoby z wyższym na stanowiska gdzie wystarczy średnie. Najciekawsze ze wymagają przy tym wykształcenia wyższego jako wyższego samego w sobie. Bo przecież aplikująca recepcjonistka może mieć magistra z zarządzania zającami na łące ale też mieć skończone technikum hotelarskie. A co jej okaże się bardziej potrzebne w pracy?
        • Gość: JanKran Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.opole.hypnet.pl 10.07.13, 17:20
          Najciekawsze ze wymagają przy tym wykształc
          > enia wyższego jako wyższego samego w sobie. Bo przecież aplikująca recepcjonist
          > ka może mieć magistra z zarządzania zającami na łące ale też mieć skończone tec
          > hnikum hotelarskie. A co jej okaże się bardziej potrzebne w pracy?

          wyjaśnię ci: "wyższe" to teraz jak matura, czyli minimum wykształcenia
          technikum jest jak zawodówka, a kto by chciał pokazywać ludziom gakotłuka po zawodówce?
          • Gość: Alex Wawa Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.13, 18:24
            Znaczy się, że teraz młodzież jest coraz głupsza, że musi się dłużej uczyć, skoro "mgr" to poziom dawnej "matury" ?? Dlaczego kiedyś wystarczyło skończyć średnią szkołę, zdać maturę i można było iść do pracy (i się nadawał człowiek, kończąc technikum czy zawodówkę miałeś praktycznie fach w rękach), a jak ktoś miał ambicje to szedł na studia (przy czym studia to były studia a nie to co teraz, gdzie mamy właśnie "mgr" od byle czego, z wiedzą i umiejętnościami zerowymi) ?? To teraz w tym samym czasie mniej uczą czy jak ??

            Cały obecny system nauczania to jedna WIELKA TRAGEDIA. Studia powinny być dla wybranych, ambitnych i uzdolnionych, a nie dla każdego, bo to niszczy cały system edukacyjny, a także obecny rynek pracy. Kiedyś wiadomo było, że jak jesteś głąbem i sobie nie radzisz, to powtarzałeś klasę, i to nawet już w podstawówce, i nikt nie winił o to nauczyciela, tylko takiego matołka, który nie przyswaja wiedzy. Za małego się człowiek uczył, że jak się nie przyłoży, to nic nie osiągnie. A teraz wszystko takie głąby dostają na tacy - do tego jeszcze mają roszczeniowe podejście i chcą stawiać warunki - przecież to jakaś farsa, jakieś amnestie (jak za Giertycha), nie ma egzaminów, są konkursy świadectw, a sorry bardzo, ale świadectwo o niczym przecież nie świadczy, bo tu sprawa jest jak z wałkowanym tematem o CV - wiele możesz wpisać, możesz nic nie umieć.

            Jak tak dalej pójdzie, to za 20-30 lat powiesz, że teraz "mgr" to nic, trzeba robić doktora docenta czy co wie kto jeszcze, ale czy stać nas na to aby kształcić ludzi do 30-któregoś roku życia, żeby mogli zacząć pracować bo taki jest trend ?? Nie. Człowiek ma być zdolny do pracy i przystosowany do życia w społeczeństwie w wieku lat 18-20, czyli kończąc szkołę średnią, a nie po studiach.

            Dawny podział szkolnictwa średniego był idealny:
            Zawodówka - przyjmowanie bez egzaminu, więc dla tych mniej bystrych - zdobywałeś zawód, wiedza na poziomie minimum potrzebna dla uczonego zawodu.
            Technikum - przyjmowanie po egzaminach - oprócz profilowego zawodu zdobywałeś też i wiedzę, o wiele szerszą niż w Zawodówce, zdolniejsi aplikowali później na studia, głównie Politechniki itp.
            Licea - wiedza ogólna, profilowe szkoły rozwijały dane przedmioty - zdolniejsi aplikowali na studia, głównie Uniwerki.
            A to co jest teraz to polityczna propaganda, że jak będziemy mieli wykształcone społeczeństwo to będzie nam lepiej ?? Tylko że lepiej nam nie jest. Bo ktoś idiotycznie założył, że im więcej studentów tym bardziej wykształcony naród. G... prawda. To się nie sprawdziło, ale nikt się do tego nie chce przyznać. Dlatego mamy teraz tylu bezrobotnych z wyższym wykształceniem.

            Jak ja skończyłem Technikum Elektryczne w 2001 roku, to jakoś nie miałem problemu ze znalezieniem pracy, a od tamtej pory zdążyłem już ją zmienić 3 razy, przy czym w jednym przypadku nie pracowałem nawet w wykształconym zawodzie. I jak zaczynałem to zaczynałem od najniższych stawek, aby dziś po 12 latach na rynku pracy bez wyższego wykształcenia, ale z doświadczeniem, zarabiać ponad 4000 brutto, podkreślam, bez wyższego wykształcenia. Do tego mając fach w rękach mogę dorobić sobie na umowach zlecenie, więc finansowo nie mogę narzekać, mam za co żyć, na wakacje i jeszcze żeby coś odłożyć. Ale ja nie narzekam, ja od małego nauczyłem się, że trzeba zapierniczać aby coś osiągnąć, że nie ma łatwo w życiu.
            • Gość: xyz Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: 195.82.180.* 10.07.13, 21:59
              P...nie o Szopenie. Ile razy można tłuc ludziom do głowy, że Reformy nie wprowadzono dlatego, że wszystko było tak cacy ? Zapomnieli już wszyscy jak media ubolewały nad tym, że znaczna część ówczesnych maturzystów nie rozumie czytanego tekstu ? Owszem, żeby dostać się do szkoły średniej i na studia trzeba było zdać egzaminy... albo kogoś znać.... Na tym ten cały elitaryzm polegał? Z resztą do dzisiaj sitwa ostała się tam gdzie warunki przyjęć wykraczają poza ogólnie przyjęte standardy egzaminu maturalnego.

              I nie chodzi tutaj o to, że edukacja obecnie jest cacy - jej upadek zaczął się na długo przed Reformą. Reforma Handkego sama tylko uwydatniła braki i wady polskiej edukacji i przyspieszyła rozkład edukacji
              • Gość: Alex Wawa Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 22:55
                Ja pisałem maturę w tym 2001 roku w technikum i jakoś z rozumieniem tekstu nie miałem problemu, jak zresztą większość moich znajomych z tamtych czasów. Ale jak się czyta co teraz się dzieje, to jakoś nie odnoszę wrażenia aby było lepiej, nawet powiedziałbym że jest gorzej, bo poziom się co roku obniża, aby tylko podnieść wyniki. A nie o to chyba chodzi. Do tego jeszcze jakieś dywagacje czy matematyka powinna być obowiązkowa czy nie. No sorry, ale akurat matematyka jest tym uniwersalnym językiem, bo jest taka sama po polsku, angielsku, niemiecku, rosyjsku, hiszpańsku, rumuńsku, norwesku i wymieniać tak można dalej. Skoro tyle ludzi wyjeżdża za granicę do pracy to po co im matura z polskiego, skoro tam będą się posługiwać lokalnym językiem ?? A efekt jest taki, że taki maturzysta nie umie ani pisać w narodowym języku, ani czytać ze zrozumieniem, i do tego nie potrafi też liczyć. Umie tylko gadać, że "jemu się należy" i "on chce".

                Taki 20 latek który pisał maturę w 2000 roku, ma większą wiedzę, niż obecny 25-letni magister z tytułem jakiejś dziwnej uczelni. Kiedyś młodzież w wieku 20 lat wchodziła na rynek pracy, zaczynała od najniższej pensji i pięła się do góry, dziś ma 35 lat i 15 lat doświadczenia i bardzo dobrze sobie radzi, bo ma zarówno wiedzę jak i doświadczenie, i zajmuje stanowiska o których niestety dzisiejszy 25-latek po studiach może pomarzyć - brak wiedzy i doświadczenia. I nikt nie zaryzykuje jego zatrudnienia chyba, że na najniższym szczeblu, ale na to sam młody się nie godzi, bo przecież nie po to studiował i mu się należy. A potem płacze jak to jest źle, przecież on się uczył, a w tym kraju tak źle i niech ktoś coś z tym zrobi. Aż ma się ochotę go kopnąć w d..e na rozpęd i może sam coś zrobi, a nie będzie wiecznie liczył na innych.

                Gdyby nie wysyp pseudo-uczelni to tytuły zdobywane na studiach może by i coś znaczyły. Wyznacznikiem jakości uczelni jest ilość jej absolwentów, którzy pracują w wyuczonym zawodzie. A dzisiaj są to znikome procenty i to nawet na tych państwowych uczelniach, które kiedyś można było nazywać elitarnymi (czy to Uniwerki czy Politechniki).
            • Gość: xxx Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.intkomp.net 31.07.13, 17:33
              JA MAM 4 FAKULTETY:INFORMATYKA, MARKETING, EKONIMIA, RACHUNKOWOŚĆ PRCUJE CZYNIE ZAWODOWO OD 2001 OSTATNIE UKOŃCZONE STUDIA 2011 R. DO TEJ PORY PRACĘ ZMIENIŁEM 7 RAZY
          • Gość: phi Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.13, 23:23
            > wyjaśnię ci: "wyższe" to teraz jak matura, czyli minimum wykształcenia
            > technikum jest jak zawodówka, a kto by chciał pokazywać ludziom gakotłuka po za
            > wodówce?

            Do czego niby minimum ? Spawaczy i elektroników też potrzebują po studiach ? Bredzisz chłopie i przez to minimum mamy magistrów po Uniwerkach Lansów i Baunsu, a porządnych specjalistów po technikach nie.
      • Gość: anonymous System RP wynikiem systemu PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.13, 15:23
        Zbyt wielka struktura uczelni PRL produkujaca pracownikow fizycznych
        dla uropy Zachodniej i USA to przede wszystkim wynik istnienia sluzby zasadniczej
        w wojsku nie do zaakceptowania ani historycznie ani kulturowo w Polsce.
        Uczelnie ze jednej strony byly finansowane z pieniedzy z darmowej armii
        a z drugiej mialy dostarczac darmowej rezerwy do LWP.
        Sluzba przyszla do Polski juz w 1918 od sprusaczonego Pilsudskiego wyksztaconego w armiach
        niemieckich.
        Polske z 1939 stac bylo mimo sluzby na jedna moze dwie uczelnie panstwowe.
        Wynikiem systemu PRL jest to ze osoba z dyplomem wyzszej uczelnie niczego
        nie umie praktycznie i szuka pracy fizycznej w Londynie czy USA a na polim
        rynku oferyje sie jej kilkaset dolarow za prace za ktora placi sie w USA kilka tysiecy miesiecznie.
      • Gość: Humanistka Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.tbcn.telia.com 10.07.13, 16:45
        > Nie mam nic przeciwko temu aby prawnik sprzedawał mi hamburgera w McDonalds. St
        > udia humanistyczne dają w tej chwili ogromną szansę na bezrobocie


        Jasne, niech wiec wszyscy sie rzuca na politechniki, a za 10 lat hamburgery bedzie sprzedawac Ci inzynier. Niektorzy to jak cos powiedza, to az rece opadaja...No i jeszcze ta mantra, ze niby cos jest "w modzie". Tak jakby kazdy mial predyspozycje do zostania lekarzem czy informatykiem. Wierz mi, ze gdyby tak bylo, to wiekszosc wybralaby kupe kasy i swietna kariere po studiach technicznych. Ja mam tego najlepszy przyklad w domu - jestesmy z mezem w tym samym wieku (dobijamy do 40-stki) i on, inzynier - kariera jak malowanie. A ja, mimo ze z humanistycznym doktoratem, zrobic moge tylko tyle na ile uczenia ma budzet albo ile mi sie tam uda dostac jakiegos granta niewielkiego. Bo na humanistow duzych pieniedzy sie nie przeznacza. Uwazasz, ze ja bym nie wolala jak moj maz, zarabiac bardzo duzo i spac spokojnie, ze pracy dla mnie nie zabraknie...? Wolalabym, ale Bozia talentow w tym kierunku nie dala. I dlatego noz mi sie w kieszeni otwiera, jak sie humanistow wrzuca do jednego wora z napisem: "Lenie i beztalencia, ktore licza na to ze sie dorobia nic nie robiac".
        • Gość: JanKran Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.opole.hypnet.pl 10.07.13, 17:22
          > Jasne, niech wiec wszyscy sie rzuca na politechniki, a za 10 lat hamburgery bed
          > zie sprzedawac Ci inzynier

          nie za 10 tylko za TRZY
          pierwszy wysyp masy licencjatów będzie za trzy lata i to w zupełności wystarczy
          • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 12.07.13, 09:56
            > > Jasne, niech wiec wszyscy sie rzuca na politechniki, a za 10 lat hamburge
            > ry bedzie sprzedawac Ci inzynier
            > nie za 10 tylko za TRZY pierwszy wysyp masy licencjatów będzie za trzy lata i to w zupełności wystarczy


            Nie za 10 ani nie za 3, tylko JUŻ OD DAWNA JEST ZA DUŻO INŻYNIERÓW. Nagonka na politechniki trwa co najmniej od kilku lat, gdy profesorowie nauk technicznych wkurzyli się, że młodzież szła na uniwerki, a za nią szła kasa. Ukuto więc niczym nieuzasadnione, pozorne zapotrzebowanie na inżynierów. Złożyło się świetnie, bo akurat powstał szał związany z organizacją Euro 2012 i budowało się drogi i stadiony. Media onanizowały się wtedy akurat budownictwem i na ten kierunek nagoniono całe masy młodzieży, która właśnie teraz kończy studia i szykuje się do wyjazdu na Zachód, bo tu kolejne firmy budowlane padają jak muchy, będą padać kolejne (co jest przyczyną fali samobójstw właścicieli małych firm budowlanych, wynajętych jako podwykonawcy i zostawionych z niczym, ani słowa nie ma o tym w mediach), a robota jest co najwyżej sezonowa, i to na czarno. Ciekawe, że teraz media już nie mówią o budownictwie, na topie jest za to informatyka, ale też niedługo, bo w całym kraju idą na nią tysiące ludzi. Ciekawe, co będzie kolejnym "kierunkiem przyszłości".
        • Gość: Inżynier AGH Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.13, 17:27
          Zgadzam się całkowicie z poglądem, że nie wolno generalizować. Utożsamiać studentów humanistycznych czy artystycznych z nierobami. Osoba na studiach powinna zajmować się tym, co lubi. Perspektywy zawodowe są bardzo istotne przed podjęciem wyboru kierunku, jednak nawet kierując się tropem zarobków zdolny humanista nigdy nie będzie dobrym inżynierem, nie wspomnę już o obrzydzenia do własnej pracy zawodowej.

          Na tym właśnie polega różność, która jest zjawiskiem bardzo dobrym. Niestety rynek jest okrutny i jakkolwiek by go nie określić - kapitalizm czy socjalizm - wymaga on ludzi wykwalifikowanych technicznie czy ekonomicznie. Pozostali mogą co najwyżej liczyć na karierę szkolną czy akademicką.

          Temat dotyczy jednak czegoś zupełnie innego. W moim przekonaniu głównym problemem dzisiejszej edukacji jest to, że na studia może się dostać każdy, nawet za przeproszeniem - DEBIL. Same dopuszczające na świadectwie, matura na 30% i takich ludzi się przyjmuje na uczelnie. Studia, czy nawet sama matura powinny być poziomem naprawdę elitarnym, dla najlepszych uczniów. Jest to zmora, która funduje wielu obibokom studia (a więc ulgi i renty) i zabiera pole wyjątkowości ludziom zdolnym, którzy razem z nimi studiują. Wszystko to wpływa później na rynek pracy, mamy bardzo wielu magistrów. Tylko skąd pracodawca ma wiedzieć, który na studia trafił z talentu, a który "z przydziału"?
          • Gość: Humanistka Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.tbcn.telia.com 10.07.13, 22:06
            >Temat dotyczy jednak czegoś zupełnie innego. W moim przekonaniu głównym problemem >dzisiejszej edukacji jest to, że na studia może się dostać każdy, nawet za przeproszeniem - >DEBIL

            Pelna zgoda, aczkolwiek faktem jest ze takiemu cwiercinteligentowi jednak latwiej jest zaliczyc politologie czy socjologie niz rysunek techniczny. To mniej wiecej ten sam mechanizm, jaki dziala na nizszych poziomach ksztalcenia - historie czy WOS jakos sie tam zawsze dalo zakuc, zas fizyke czy chemie - nie bardzo....I dlatego tez udalo sie w Polsce to wieloletnie sprzedawanie ludziom iluzji, ze wyzsze wyksztalcenie moze miec kazdy. Po czym sie okazalo, ze studia miec faktycznie kazdy moze, ale nie kazdy moze po nich miec prace. No wiec ogolnonarodowy lament i w odpowiedzi - generalizacje, ze humanista rowna sie bezwartosciowy glupek.
          • Gość: phi Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.13, 23:29
            >?Studia, czy nawet sama matura powinny być po
            > ziomem naprawdę elitarnym, dla najlepszych uczniów. Jest to zmora, która funduj
            > e wielu obibokom studia (a więc ulgi i renty) i zabiera pole wyjątkowości ludzi
            > om zdolnym, którzy razem z nimi studiują. Wszystko to wpływa później na rynek p
            > racy, mamy bardzo wielu magistrów. Tylko skąd pracodawca ma wiedzieć, który na
            > studia trafił z talentu, a który "z przydziału"?

            Po sprawdzeniu jaką uczelnie skończył, gdzie jest w rankingach, jaką ma opinię. Wbrew pozorom na państwowe nie tak łatwo dostać byle komu i równie dobrze wyleci przed ich ukończeniem.

        • Gość: nie_pseudo_humanom matematyczny ignorant - to nie humanista!!! IP: *.dynamic.amis.net 10.07.13, 19:19
          Szanowna Pani, podająca się za "humanistkę"!
          Po pierwsze: humanista, to osoba wszechstronnie wykształcona, a nie mająca problemy ze zrozumieniem matematyki...
          A po drugie: jeśli faktycznie jest Pani lepsza w kierunkach filologicznych i kulturowych - jakim cudem robi Pani TYLE BŁĘDÓW pisząc prostego posta?!

          Proszę się czegoś faktycznie poduczyć, a nie naciągać nas na pieniądze na granty!
          • Gość: hip Re: matematyczny ignorant - to nie humanista!!! IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 20:10
            jakim cudem robi Pani TYLE BŁĘDÓW pisząc prostego posta?!

            pisząc (kogo co) - a więc pisząc prosty post...

          • Gość: Humanistka Re: matematyczny ignorant - to nie humanista!!! IP: *.tbcn.telia.com 10.07.13, 21:53
            Czytac umie? Napisalam przeciez, ze mam doktorat na kierunku humanistycznym - uwazasz, ze to kwalifikuje mnie jako humanistke? Moge prosic o wskazanie tych TYLU bledow w moim poscie? Gdzie, w ktorym miejscu? Od kilkunastu lat nie mieszkam w Polsce i polskiego w zasadzie nie uzywam na co dzien. Jednak moja polszczyna jest lepsza niz ta, ktora popisuja sie rodacy na forach internetowych dzien w dzien. A fakt, ze dostrzegasz w moim poscie TYLE bledow oznaczac moze tylko, ze sam nie znasz zasad pisowni, moj Panie.
          • wojak.szwejk Re: matematyczny ignorant - to nie humanista!!! 10.07.13, 22:12
            Gość portalu: nie_pseudo_humanom napisał(a):


            > Po pierwsze: humanista, to osoba wszechstronnie wykształcona, a nie mająca prob
            > lemy ze zrozumieniem matematyki...

            Potoczna definicja jest inna.

            > A po drugie: jeśli faktycznie jest Pani lepsza w kierunkach filologicznych i ku
            > lturowych - jakim cudem robi Pani TYLE BŁĘDÓW pisząc prostego posta?!

            Nie dostrzegam zadnych. A u ciebie slowo "post" jest zle odmienione przez przypadki.

            > Proszę się czegoś faktycznie poduczyć, a nie naciągać nas na pieniądze na granty!

            Z przydzielaniem grantow to ty akurat masz tyle wspolnego co Kasia Cichopek z aktorstwem.
          • Gość: Noname Re: matematyczny ignorant - to nie humanista!!! IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.13, 19:55
            Ja jestem ciekawy ile jest osób które w trakcie edukacji przedmiotów ścisłych były uważane za miernoty a które nagle zaczęły tworzyć rzeczy oparte o myślenie syntetyczne i co je łączy w sensie psycho-fizycznym?
        • Gość: jarzębiak na czczo Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.free.aero2.net.pl 11.07.13, 09:45
          Inżynier inżynierowi nierówny. Na wielu kierunkach uczy się zapchajdziur z podręczników do materiałoznawstwa z lat 60. Lepiej już skończyć coś ścisłego na wysokim pułapie teoretycznym, choćby fizykę. Wielu fizyków znajduję świetną robotę w instytucjach finansowych, bo umieją tworzyć modele matematyczne i dają radę z przyswajaniem wielkiej ilości danych. Dysponują wiedzą, którą łatwo można zastosować w praktyce, a do tego mają wygimnastykowane mózgi. Tyle że to zabawa dla naprawdę zdolnych.
      • Gość: xyz Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.net.stream.pl 10.07.13, 18:19
        Narobiło się pełno uczelni prywatnych to zbieramy żniwo. Pełno osób kupiło dyplomy. Uczelnie państwowe obniżyły kryteria po to, aby się utrzymać i mamy rezultat. Kolesie na moim roku przed dyplomem szli do biblioteki i znajdowali sobie starsze prace a później powielali. Jeden wielki syf. Teraz nawet doktorat nie robi na nikim wrażenia. Jak tak dalej pójdzie to profesura spowszednieje i zrobi się jeden wielki syf. Za granicą nie będą w ogóle respektować żadnego papierka z PL.
        • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 12.07.13, 10:08
          Zrozumcie wreszcie, że problem nie polega na tym, czy uczelnia jest prywatna czy państwowa, to zupełnie nie o to chodzi. Na Zachodzie jest pełno prywatnych uczelni, tyle że trzymają poziom i to jest najważniejsze. Studenta naprawdę nie powinno obchodzić, czy właścicielem szkoły jest państwo, czy pan Janek Kowalski. Uczelnia ma mi zapewnić wysoki poziom nauczania i tyle, a to, czy jest prywatna, czy państwowa, jest sprawą drugorzędną.
      • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 10.07.13, 20:35
        Studia humanistyczne dają w tej chwili ogromną szansę na bezrobocie lub co najmniej pracę w innym zawodzie niż wyuczony.

        "Uwielbiam" ludzi, którzy tak generalizują. Studia humanistyczne nie dają pracy w zawodzie? Powiedz to mojej żonie, która skończyła lingwistykę stosowaną i od kilkunastu lat jest tłumaczem przysięgłym języków niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego. Zarabia tyle, że niejeden lekarz chciałby tyle zarabiać. Na przeciwległym biegunie umieszczę inżyniera ochrony środowiska, mieszkającego po sąsiedzku i szukającego pracy od kilku lat. Szanowny panie kac, wszystko zależy od kierunku, ale też od predyspozycji, włożonej pracy i umiejętności praktycznych. Uważasz człowieku, że przetłumaczenie książki z niemieckiego na rosyjski albo z rosyjskiego na angielski wymaga mniej zdolności niż zaprojektowanie instalacji sanitarnej na budowie? Przestańcie już chrzanić te farmazony o inżynierach i ich niebotycznych umiejętnościach, bo znam ja wielu takich "inżynierów". Zresztą inżynier to przecież nie zawód, tylko tytuł zawodowy.
        • Gość: Ja Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.13, 20:55
          Twoja żona pracuje już od KILKUNASTU lat, czyli ukończyła studia te kilkanaście lat temu, a jak byś zauważył, w cytacie który sam przytoczyłeś, jest napisane jak byk - W TEJ CHWILI - a to jest chyba różnica - kilkanaście lat temu, a obecnie.

          O Inżynierze Ochrony Środowiska można tylko napisać, że skończył jeden z kierunków studiów byle jakich. Więc się nie dziwię, że nie może facet znaleźć pracy w tym zawodzie.
          • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 10.07.13, 21:52
            Uważasz, że jeśli ktoś skoczy studia lingwistyczne W TEJ CHWILI (lub też ich nie ukończy, bo żeby być tłumaczem, można nie skończyć żadnych studiów, tylko trzeba znać perfekcyjnie język obcy) i zna co najmniej jeden język na poziomie pozwalającym na swobodne tłumaczenia, ten ma gwarantowane bezrobocie? Nic podobnego. Rynek tłumaczeń jest ogromny i - co więcej - promuje dobrych, bo tu nie ma ściemy - albo znasz dobrze język i pracujesz dobrze, albo partolisz i nie masz zleceń, więc nie zarabiasz. Mechanizm jest prosty.
            • Gość: Ja Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 22:31
              Rożnica pomiędzy obecnie a wtedy jest taka, że kiedyś rzeczywiście się człowiek nauczył - nauczyli go - inaczej nie zdobywał tytułu, a teraz jest jak sam napisałeś, ktoś kończy albo i nie. Piszesz zresztą, że żeby być tłumaczem nie trzeba mieć dyplomu, a to też określa wagę tego kierunku, bo zdecyduj się jest on potrzebny czy nie żeby wykonywać pracę jak twoja żona ?? Czy pracę dał jej tytuł czy umiejętności które posiada, i czy posiadałaby te umiejętności nie kończąc studiów ??

              Zauważ proszę ile masz teraz tych studiów nazywanych potocznie "humanistycznymi" typu politologie itp., które może i dają tytuł ale nie wiedzę i umiejętności, i jak się domyślam o takich studiach napisał kac.
              • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 11.07.13, 07:39
                Piszesz zresztą, że żeby być tłumaczem nie trzeba mieć dyplomu, a to też określa wagę tego kierunku, bo zdecyduj się jest on potrzebny czy nie żeby wykonywać pracę jak twoja żona ?? Czy pracę dał jej tytuł czy umiejętności które posiada, i czy posiadałaby te umiejętności nie kończąc studiów ??

                To zależy. Żeby tłumaczyć "chałupniczo" dokumenty niewymagające potwierdzenia, że zostały przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego, nie trzeba mieć żadnego wykształcenia, a tylko dobrze znać język obcy. Podobnie jest z tłumaczem konferencyjnym (chociaż też nie zawsze), gdzie chodzi o przekład wypowiedzi z jednego języka na drugi i nic więcej. Żeby jednak robić to oficjalnie, jako tłumacz przysięgły (np. w sądzie, ale znów nie tylko), trzeba mieć ukończone studia filologiczne lub inne + podyplomowe w zakresie tłumaczenia, no i zdać egzamin państwowy. Odpowiadając więc na Twoje pytanie: zawód dał jej i tytuł, i umiejętności. Na pewnym poziomie ważne jest jedno i drugie. Czy posiadałaby te same umiejętności nie kończąc studiów? Myślę, że tak, ale nie miałaby prawa oficjalnie wykonywać tego zawodu.
                • Gość: Kama Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: 80.72.34.* 11.07.13, 11:21
                  Oj oj ....brak aktualnej wiedzy o zawodzie:
                  1. żeby być tłumaczem przysięgłym nie trzeba już od ok 2 lat kończyć studiów podyplomowych - nawet jak się nie jest filologiem;
                  2. wg. ustawy "deregulacyjnej" nie trzeba będzie mieć żadnych studiów.
                  Trzeba "tylko" zdać egzamin na tłumacza przysięgłego i niewielu osobom (nawet po filologiach) udaje się dokonać tego czynu.
                  • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 12.07.13, 10:12
                    To prawda, bardzo dziękuję za sprostowanie. Dostęp do zawodu został uproszczony i myślę, że to dobrze. Inna sprawa, ze studia filologiczne jednak mogą trochę pomóc.
            • Gość: ~ Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.13, 11:45
              Twoja wypowiedź świadczy o całkowitym braku znajomości aktualnych realiów rynku tłumaczeń. Jeśli chodzi o tzw. tłumaczenia zwykłe (tj. ogóne, niespecjalistyczne), mało kto jeszcze chodzi z czymś do tłumacza, tylko wkleja do "tłumacza" googlowego czy innego Babelfisha (efekt z reguły "trzy po trzy piąte przez dziesiąte ni w pięć ni w dziewięć", ale ważne, że za darmo), a to co z owego rynku tłumaczeń zwykłych jeszcze pozostało jest rozszarpywane przez "specjalistów"-studentów "tłumaczących" po kilka złociszy od strony. Starych standardów jakościowych trzyma się może z 5% klienteli, dla reszty wyznacznikiem jest jak najniższy koszt usługi. Biura tłumaczeniowe również usiłują minimalizować wydatki, stosując metody takie jak forsowanie półgłodowych stawek, płacenie za każde konkretne słowo występujące w tłumaczonym tekście tylko raz(!) niezależnie od tego ile razy w nim występuje, czy też wreszcie podział zlecenia na części i wysyłanie tychże jako "tekstów próbnych" do przetłumaczenia naiwnym osobom łudzącym się, że ktoś być może nawiąże z nimi współpracę w zakresie tłumaczeń, efektywnie wykonującym pracę za darmo. Na tłumaczeniach zdolna i pracowita osoba mogła się dorobić, ale kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu - i wszystko wskazuje na to, że owe czasy nie wrócą już nigdy. Ba, być może zawód tłumacza za kolejne kilkadziesiąt lat nie będzie istniał już w ogóle, ponieważ np. każdy będzie bełkotał w swojej specyficznej odmianie łamanej paraangielszczyzny.
        • heartz Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia 10.07.13, 22:27
          Taki wyjątek o niczym nie świadczy, jest mnóstwo osób po zawodówce albo i podstawówce, którzy zarabiają kilkukrotnie więcej niż Twoja żona, bo założyli własne firmy i udał im się biznes. Generalizowanie jest potrzebne, żeby ocenić ogólny stan edukacji. Jednostki wybitne zawsze sobie poradzą i ich zwykle ten temat nie dotyczy. Jeśli ktoś jest pasjonatem, ciężko pracuje i jest ambitny to nie ma takiej siły, żeby biedował w życiu.

          Natomiast co do tych prywatnych uczelni... Jeśli uniwersytety państwowe są takie super i uczą tak dobrze, to powinny same się bronić, a nie całą winę zwalać na prywatne instytucje. Dziś w PL nie ma już uczelni, której dyplom można by uznać za prestiżowy.
          • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 11.07.13, 07:49
            Taki wyjątek o niczym nie świadczy, jest mnóstwo osób po zawodówce albo i podstawówce, którzy zarabiają kilkukrotnie więcej niż Twoja żona, bo założyli własne firmy i udał im się biznes.


            Ależ oczywiście, że tak, wiem o tym doskonale. I cóż z tego? Tylko że my tu rozmawiamy o pracy w zawodzie po studiach, a prowadzenie biznesu to zupełnie inna bajka, bo zależy od tysiąca czynników, wśród których wykształcenie i tytuły zajmują jedno z ostatnich miejsc (choć oczywiście nie wszędzie). Mnie tylko chodzi o to, że w kwestii wykształcenia generalizowanie nie ma najmniejszego sensu. Znam bezrobotnych informatyków, doświadczonych pracowników, którzy przekroczyli 40. rok życia i zostali wywaleni z pracy na zbitą twarz, bo są za starzy, za dobrzy, za cwani i za doświadczeni. Zastąpiono ich studentami, którzy pracują na umowę o dzieło. I mówi się, że brakuje informatyków. Z drugiej strony znam też ludzi po pedagogice, którzy pracują w kilku miejscach i zarabiają przyzwoite pieniądze. NIE MA REGUŁY - oto podstawowa zasada.
        • Gość: mika Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.158.216.234.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.08.13, 21:50
          Twoja żona skończyła studia kilkanaście lat temu. Więc pewnie zdawała egzamin na studia, musiała pewnie perfekcyjnie władać przynajmniej jednym językiem obcym. Zresztą jakby nie było, akurat lingwistyka stosowana to bardzo trudny kierunek. Więc Twoja żona raczej nie poszła na studia, żeby sobie postudiować tylko zainwestowała lata nauki i ciężkiej pracy, żeby być dobrym tłumaczem.
      • tamtamy123 Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia 10.07.13, 22:26
        Kolejne chrzanienie. Pracy nie ma dla specjalistów wszelkiej maści. Specjalista nie podejmie się pracy poniżej określonej kwoty i nie mam na myśli dopiero co upieczonych absolwentów, bo ci muszą się dopiero nauczyć pracy. Zwłaszcza po politechnice (choć na szczęście nie jest to regułą).
        Za te same pieniądze specjaliści wolą obracać kotlety niż wysilać swój intelekt i korzystać z umiejętności. Ci co mieli nieco szczęścia prowadzą własne firmy.

        Absolwent fizyki oraz filologii polskiej, prowadzący firmę teleinformatyczną zajmującą się poprawkami po "technicznych".

        Poza tym nie rozumiem czemu my - sektor prywatny, który potrzebuje specjalistów sam nie zacznie inwestować w edukację swoich pracowników? Bo pracownik ucieknie do konkurencji? Od czego są umowy lojalnościowe - to jak z kredytem, każdy oddaje bankowi.
        Zamiast biadolić należy zacząć pracować i nie czekać, aż ktoś za nas coś zrobi.
        • Gość: Orco Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 23:20
          >sam nie zacznie inwestować w edukację swoich pracowników?

          Bo to dla Polskich byznesmenów, przyzwyczajonych do niskich stawek i przebierania w pracownikach, nie do pomyślenia. A tak postęka się, pokwęką, ale jakiegoś naiwniaka za 1,500 się znajdzie. Pal licho, że będzie się mylił, ale jaki tani! W tym kraju panuje kult taniości za wszelką cenę przecież.
          • Gość: ~ Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.13, 12:03
            "Taniość za wszelką cenę" brzmi dość oksymoronicznie, nie uważasz...? ;)
        • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 11.07.13, 08:01
          Poza tym nie rozumiem czemu my - sektor prywatny, który potrzebuje specjalistów sam nie zacznie inwestować w edukację swoich pracowników? Bo pracownik ucieknie do konkurencji? Od czego są umowy lojalnościowe - to jak z kredytem, każdy oddaje bankowi. Zamiast biadolić należy zacząć pracować i nie czekać, aż ktoś za nas coś zrobi.

          Skoro jesteś sektorem prywatnym, to po co zadajesz to pytanie, zamiast - jak mówisz - brać się do roboty? Daj dobry przykład i inwestuj w edukację swoich pracowników.
          Porównanie umowy o pracę z umową kredytową jest zupełnie nietrafione. Umowa lojalnościowa z pracownikiem? Że co, wyłożysz kasę na moje dokształcenie, a potem ja podpiszę cyrograf, że będę pracował tylko u Ciebie przez rok, dwa lub pięć? I uważasz, że to jest sposób? Otóż nie jest! Wiesz jak zatrzymać przy sobie pracownika na dłużej, szanowny panie biznesmenie? Otóż dobrą płacą, uczciwością, spokojem, dobrą atmosferą w pracy. Dobrze opłaconemu pracownikowi, spokojnemu o jutro w firmie, do głowy nie przyjdzie, by odejść, a i Twojej kasy na dokształcenie nie potrzebuje, bo opłaci je z uśmiechem na twarzy z własnej pensji.
          • Gość: sasa Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.rzeszow.mm.pl 11.07.13, 12:59
            coś w tym jest, że jakby pracodawcy doceniali swoich pracowników i inwestowali w ich rozwój np robiąc szkolenia, to przynosiłoby to wiele korzyści. i w wielu zawodach wcale nie trzeba kończyć nie wiadomo jakich studiów, żeby przekonać pracodawcę, że się nadajemy do danej pracy. np. w eniro, gdzie pracuje, non stop mam jakieś szkolenia i wcale nie musiałam kończyć studiów ze sprzedaży, żeby się tam odnaleźć, wystarczyły chęci i zaangażowanie. poza tym wcale nie trzeba przywiązywać pracownika umowami lojalnościowymi. bo rzeczywiście jak się nieźle zarabia, to pracownik sam chętnie zostanie, trzeba go po prostu jakoś skutecznie zmotywować, że warto w danej firmie zostać.
            • Gość: (null) Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.13, 12:11
              To namolne usiłowanie promocji firmy której nazwę wymieniłeś pod przykrywką odpowiedzi nawiązującej do posta powyżej niekoniecznie Ci wyszło....
      • sselrats W Polsce jest za malo ludzi po studiach. 11.07.13, 05:08
        W Europie w liczbie absolwentow szkol wyzszych na 1000 miedszkancow jestesmy w dolnej polowie listy. Wcale nie zadajemy szyku. Przoduja Dania, Finlandia, Norwegia i Szwecja - a tam jakos z robota nie jest tak zle...
      • ta_ruda Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia 11.07.13, 08:13
        alez skad. studia humanistyczne jak najbardziej daja prace. Problemem nie jest kierunek, problemem jest liczba studiujacych. I to trzeba zmienic.
      • Gość: mika Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.13, 08:32
        Co za bzdura że pracodawca patrzy na tryb studiów, przecież na dyplomie nie ma wyszczególnione czy ktoś studiował stacjonarnie czy nie. Zgadzam się, że studiuje zbyt wielu, w tym masę miejsc na niszowych kierunkach typu kulturoznawstwo a 50 czy 80 na architekturze czy jakiejś inzynierii. Powinny wrócić egzaminy na studia i byłoby po sprawie, 30% matura nie wystarczyłaby, nawet gdyby były miejsca, bo aby zdać egz należy mieć 51%
        • Gość: szczery Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.nasze.pl 12.07.13, 09:40
          Począwszy od roku akademickiego 2004/2005 szkoły wyższe mają obowiązek wydawania wraz z dyplomem Suplementu do dyplomu, który zawiera szczegółowe informacje na temat odbytych studiów, w tym trybu, w jakim delikwent studiował.
        • Gość: mgr Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.icpnet.pl 12.07.13, 13:03
          To chyba nie widziałaś dyplomu na oczy. W pierwszej linijce jest napisana forma studiów np. stacjonarne, a dopiero w drugiej wyszczególniony jest kierunek tychże.
      • Gość: Pracownik Uczelni Dlatego dziś trzeba dobrze wybrać uczelnię... IP: *.devs.futuro.pl 12.07.13, 10:47
        To moja prywatna opinia: faktycznie, dostęp do studiów wyższych jest dziś łatwy i powszechny i na 95% uczelni nie ma w nich nic elitarnego. Dlatego trzeba dobrze wybrać. Jest w Polsce kilka bardzo elitarnych szkół, takich, których dyplom nie tylko gwarantuje zatrudnienie, ale i wysokie zarobki. Najbardziej niektórym przeszkadza to, że na czele takich uczelni jest dzisiaj szkoła prywatna. To niewygodna drzazga w oku pracowników i absolwentów państwowych uczelni, którzy robią co się da, żeby stereotyp uczelni lepszej (tylko) dlatego, że publicznej nadal funkcjonował. Wbrew temu co głoszą, już dziś dla wielu kandydatów to właśnie takie szkoły jak Koźmiński są pierwszym wyborem. Najlepsi kandydaci i tutaj studiują za darmo (olimpijczycy nie płacą nic, za dobre świadectwo można dostać 50% zniżki w czesnym a firmy takie jak Orange wypłacają najlepszym studentom po kilkaset złotych miesięcznie za wyniki w nauce). Sam odebrałem wczoraj telefon od studentki, która dopytywała się, czy aby na pewno dostała się na połączone studia Prawa i Finansów (elitarny program studiów dla najlepszych kandydatów) bo jeśli tak, to rezygnuje z miejsca, które już ma na najlepszej uczelni publicznej.

        Ważna wskazówka dla kandydatów na studia: zwróćcie uwagę na to z kim będziecie studiować (networking na przyszłość), na to czy uczelnia, którą chcecie wybrać ma międzynarodowe akredytacje (bo inaczej jej dyplom poza granicami Polski to tylko kawałek papieru). Rankingi też są ważne, ale zwróćcie uwagę na kryteria. Najlepsze rankingi oceniają między innymi zarobki i stanowiska zajmowane przez absolwentów (Financial Times), a nie n.p. liczbę publikacji, których nikt nie czyta. Dowiedzcie się jak są tworzone programy studiów i jak są dostosowywane do potrzeb rynku - najlepsze uczelnie regularnie konsultują takie kwestie z przedstawicielami pracodawców.

        W końcu, zwróćcie uwagę na metody nauczania. Na większości polskich uczelni nauka nadal polega na tym, że wykładowca przez semestr gada do pełnej sali a potem w trakcie sesji trzeba to wszystko przelać na papier. Stare dobre 3xZ: zakuj, zalicz, zapomnij. W nowoczesnych uczelniach zajęcia są interaktywne, jest dużo pracy w grupach i dyskusji, w których wykładowca jest moderatorem. Oceny są wystawiane w oparciu o pracę w ciągu całego semestru a egzamin końcowy stanowi tylko pewien procent całości.

        Na koniec dla rozrywki spójrzcie na flejm, który jak się spodziewam, już za chwilę pojawi się pod moim komentarzem. To tylko potwierdzenie tego co napisałem wcześniej ;)
        • Gość: szczery Re: Dlatego dziś trzeba dobrze wybrać uczelnię... IP: *.nasze.pl 12.07.13, 11:23
          Jest w Polsce kilka bardzo elitarnych szkół, takich, których dyplom nie tylko gwarantuje zatrudnienie, ale i wysokie zarobki. Najbardziej niektórym przeszkadza to, że na czele takich uczelni jest dzisiaj szkoła prywatna.

          Co to za ranking? Kto go sporządzał? Kiedy? W oparciu o jakie dane? Kto i na jakiej podstawie stwierdził, że szkoła, o której pan tu pisze i którą pan reklamuje, jest na czele grupy szkół wyższych w Polsce?
          • Gość: Pracownik Re: Dlatego dziś trzeba dobrze wybrać uczelnię... IP: *.devs.futuro.pl 12.07.13, 12:23
            Nie pisałem, że moja opinia jest oparta o żaden konkretny ranking. Jeśli chodzi o podstawy mojego twierdzenia, oto one:

            Financial Times w którym ALK jest najlepszą uczelnią w Europie Środkowo-Wschodniej (2009-2013), Perspektywy wg. których Executive MBA w Koźmińskim to najlepsze studia tego typu w Polsce (2013) a sama uczelnia jest najlepszą (2012), lub drugą po najlepszej (2013) uczelnią ekonomiczną w Polsce i od kilkunastu lat nieprzerwanie najlepszą uczelnią niepubliczną (1998-2013), badania opinii absolwentów i pracodawców, które między innymi sami prowadzimy. Do tego dochodzą liczne wyróżnienia Państwowej Komisji Akredytacyjnej za kierunki prawo, zarządzanie, administracja, no i same akredytacje międzynarodowe, których żadna uczelnia w Polsce nie ma i jeszcze długo mieć nie będzie. A są takie, które chwalą się akredytacjami uczelni partnerskich, albo akredytacjami niższej klasy porównując je do naszych, co jest zwykłym oszustwem. Z 12.000 uczelni biznesowych "potrójną koronę" AACSB, AMBA i EQUIS ma mniej niż 60 a np. akredytację AACSB posiadają takie uczelnie jak Harvard, Yale czy MIT.

            Oczywiście wszystko można kwestionować i każdą tezę można udowodnić odpowiednio manipulując danymi. Każdy może powiedzieć, że np. za obecność w FT i akredytacje można zapłacić. To niedorzeczne i trudno odpierać takie "argumenty", ale czytałem już i takie bzdury. Fakt, że Koźmiński nie jest na szczycie ogólnych rankingów w Polsce jest spowodowany upolitycznieniem środowiska, które je tworzy i odpowiednim doborem kryteriów, które faworyzują publiczne molochy na glinianych nogach, a które dla przeciętnego studenta nie mają znaczenia: publikacje, profesorowie (którzy nie wykładają), liczba książek w bibliotece (która powinna być informatyzowana i dostępna przez internet). Najlepiej potwierdza to co piszę sam rynek i absolwenci. 98% z nich pracuje najpóźniej 3 miesiące po ukończeniu studiów a zdecydowana większość jeszcze w trakcie studiów. Jak mówią sami studenci, poza programem studiów uczymy ich ambicji i dajemy odpowiednie narzędzia (proszę zerknąć na ostatnie opinie tutaj: fb.com/kozminski), dzięki temu po ukończeniu studiów 20% z nich otwiera własne firmy, 33% pracuje w międzynarodowych korporacjach a 18% w administracji publicznej (badania własne). Dodatkowo 98% absolwentów twierdzi, że wiedza zdobyta na uczelni przewyższa wymagania ich pracodawców a zarobki badanych absolwentów już trzy lata po studiach kształtują się na poziomie powyżej 50tyś USD rocznie (FT).
        • Gość: mika Re: Dlatego dziś trzeba dobrze wybrać uczelnię... IP: *.158.216.234.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.08.13, 21:40
          Jeden Koźmiński wiosny nie czyni :-) Profil tej uczelni to nie moja bajka (mam wykształcenie medyczne), ale swego czasu szukałam programu MBA i zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie mocna pozycja tej uczelni, akredytacje, obecność w rankingach międzynarodowych. Wydaje się, że jeśli chodzi o uczelnie prywatne Koźmiński to klasa sama dla siebie, a i z państwowymi uczelniami też bez problemu staje w szranki. Mogę się oczywiście mylić, ale wygląda na to, że ta szkoła konsekwentnie realizuje długofalową strategię opartą przede wszystkim na jakości i "obecności" w międzynarodowym towarzystwie. Takie jest moje wrażenie
          To o czym Pan pisze, to na co trzeba zwracać uwagę wydaje mi się zupełną podstawą dla inteligentnego młodego człowieka, który chociaż mniej więcej wie, co chciałby robić po studiach. Ale niestety większość młodych ludzi wybiera "od czapy", idą tam gdzie ich przyjmą. Moja teoria jest taka: inteligentni młodzi ludzie wybierają mądrze. Ci, którzy są słabi idą na studia dla papierka. Zazwyczaj będą pierwszymi osobami w rodzinie z wyższym wykształceniem, to pewnie jakaś nobilitacja więc pewnie i rodziny pchają ich na studia. Jakiekolwiek, gdziekolwiek. Nie zdają sobie sprawy, że dyplom od dyplomu, kierunek od kierunku, uczelnię od uczelni dzielą lata świetlne.
      • Gość: mar.bi2 Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 18:10
        Zły system to jedno a złe podejście pracodawcy drugie.
        Nie problemem jest dzisiaj skończyć studia ale zdobyć praktykę w zawodzie. Obecnie na studiach dowiedzieć się można o wielu teoretycznych rzeczach ale mało praktycznego wykorzystania i tu uwydatnia się zły system jak również podejście samych wykładowców bo dla mnie oni też nie są bez winy. Uważam również jak któryś z moich przedmówców że poprzedni podział nauczania był o wiele lepszy. A co do pracodawców to prawie każdy jeden chce pracownika z doświadczeniem ale gdzie niby Ci absolwenci mają to doświadczenie zdobyć?? A po drugie lepsza ilość czy jakość pracowników? Ja osobiście jestem za tym aby pracowników doceniać za to co potrafią bo oprócz dyplomu każdy z nas posiada wrodzone predyspozycje, które mogą okazać się bardzo przydatne. Wiele razy słyszałam stwierdzenia pracodawców jest wielu chętnych do pracy ale czy nie lepiej znaleźć jednego konkretnego przeszkolić i szanować za to co potrafi a nie straszyć zwolnieniem? Pracownik bez studiów może okazać się lepszy na swoim stanowisku niż osoba z wykształceniem wyższym. Dla mnie liczy się również jakość samego pracownika czy chce się uczyć w sensie szkolić, czy jest dociekliwy, sam szuka rozwiązania... czy tylko idzie do pracy bo musi i nic od siebie nie daje do tego nie potrzeba dyplomu!!!
      • tomaszwalski Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia 26.07.13, 12:17
        studia wyższe są masowe i nic nie poradzisz. Problem w tym czy wiedza akademicka jest uzupełniona praktyką, doświadczeniem. Jak ktoś jest obrotny to sobie poradzi :). ja zanim zostałem programista primesoftu to pracowałem w macu, w biurach i jako wolny strzelec :P do pracy rodacy
      • ak-69 Re: Studia dla każdego, dyplom bez znaczenia 31.07.13, 17:50
        Niby DYPLOM BEZ ZNACZENIA. Ale w mojej branży INFORMATYCZNEJ jest często w ofertach np. wymóg typu: "UKOŃCZONY MIN. 3 ROK STUDIÓW informatycznych", albo wręcz: "UKOŃCZONE STUDIA INFORMATYCZNE, INŻYNIERSKIE". Oczywiście dla każdego pracodawcy jak się za mało wie, to kandydat odpada. Właściwa korekta jest na testach kompetencyjnych i rozmowach kwalifikacyjnych. Ale często jak ktoś nie ma w CV odnotowanego formalnego, odpowiedniego poziomu wiedzy, to NIE JEST W OGÓLE NA ROZMOWĘ KWALIFIKACYJNĄ ZAPRASZANY.
    Pełna wersja