Gość: nata Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.13, 18:31 Bardzo się cieszę, że dostałaś pracę i jesteś szanowanym pracownikiem przynoszącym zysk swojemu pracodawcy. Z kolei ja mam przekonanie, że rząd nie robi nic co mogłoby znacznie wzmocnić gospodarkę. Prawo kontra prawo. Mieszkam w powiecie w którym stopa bezrobocia wynosi ponad 23,3- oficjalne dane. Jak każdy wie osób które nie mogą się zarejestrować, bo np.mają grosz powyżej połowy minimalnego wynagrodzenia lub więcej niż 2 ha ziemi też nikt nie liczy. Skończyłam administrację w trybie dziennym Odpowiedz Link Zgłoś
peppers01 Arogancki artykuł 21.08.13, 18:59 Bardzo arogancki artykuł. Cieszmy się wszyscy, że autorka odniosła życiowy sukces. Niestety nie wszyscy mają w życiu tyle szczęścia. Tak, młodzi ludzie bywają wymagający a ich wykształcenie nie raz pozostawia wiele do życzenia. Jednakże pracodawcy to nie dobrzy wujowie oferujący wszem i wobec wspaniałe warunki pracy. Oni również mają swoje na sumieniu. Niejednokrotnie chcąc obniżyć koszty pracy (a tym samy zwiększyć swoje zarobki) robią wszystko co mogą aby zatrudnić pracowników na podstawie umowy cywilnoprawnej a nie klasycznej umowy o pracę. Do tego bardzo często oferując przy tym bardzo niskie (nieadekwatne do wykonywanej pracy oraz kwalifikacji pracownika) stawki godzinowe Odpowiedz Link Zgłoś
vader2010 zostań pracodawcą kto Ci broni? 22.08.13, 09:50 płać po min 10 k/mc i daj umowy o pracę. Wolny kraj. Wstawaj i działaj!!! Tylko się nie zdziw jak któregoś dnia Ci pracownica położy L4 i następny raz w pracy pojawi się za 4 lata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 48 latek Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec IP: 80.150.65.* 21.08.13, 19:03 Studia były dla mnie pasją. Całe dnie przesiedziane po czytelniach (tak, 30 lat temu nie było żadnego Internetu). Praca na pół etatu na uczelni od drugiego roku, żeby mieć do czynienia z techniką. Ja STUDIOWAŁEM, a nie chodziłem do szkółki. Efekt - studia ukończone z wyróżnieniem (za zasługi dla Uczelni, m.in. za udział w pracach nad przyłączeniem do Internetu). Własna firma, później praca na etat. Gdy kultura pracy przestała mi odpowiadać, zmieniłem firmę na inną. Tak po prostu, "z ulicy". Za pensję wyższą o 50%. Kompletnie wiszą mi "programy" rządowe, zasiłki, dofinansowania i inne wymysły. Moja wartość to moja głowa i to, co potrafię, jak potrafię wykonywać swoją pracę. Mam niemal 50 lat i miesięcznie otrzymuję kilka, kilkanaście ofert pracy. Nie wiem, co to jest "wykluczenie". Nie mam problemu z pracodawcą; z jednej strony dostaję dość godziwą pensję (>10.000 zł na stanowisku inżynierskim, i to nie w Warszawie), warunki pracy są bardzo dobre, z drugiej mam świadomość, że na te pieniądze firma musi zapracować... za dzień mojej pracy klienci płacą ok. 1000 Euro. Potrafię coś, co firma jest w stanie sprzedawać, i to za niemałe pieniądze. I tyle. Nie uważam, żebym miał jakiegoś farta. Mam zawód, który jest dla pasją, i gdy pracuję, robię to solidnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz wiara w polski American Dream IP: 195.82.180.* 21.08.13, 19:05 Śmieszy mnie taka naiwna wiara w to, że do pewnego statusu materialnego dochodzi się ciężką pracą, od zera - poprzez kolejne szczeble - do specjalisty tudzież wymarzonego "kierownika" (czy też "menadżera" jak kto woli). Prawda jest taka, że jak ktoś nie ma stabilnej sytuacji finansowej (mieszkanie z rodzicami, tudzież pokrywanie przez nich wszystkich kosztów życia w innym mieście) to musi pracować gdzie popadnie, żeby się utrzymać. Nie łudźmy się, że chodzi tu o nisko płatne -ale rozwojowe- zajęcia w korpo. Zazwyczaj mowa jest raczej o gastronomii lub supermarketach, bo tylko tam godziny pracy są na tyle elastyczne, żeby jakoś dało się pogodzić naukę z pracą. I tak człowiek popada w sytuację bez wyjścia - musi zarabiać, żeby przeżyć, ale nikt mu nie da zarobić w zawodzie bo nie ma doświadczenia, a nie ma doświadczenia bo musi zarabiać. Z jednej strony dyplom mu nic nie da, a z drugiej wpisanie w rubrykę "magazynier/kasjer/sprzedawca" stawia go w jeszcze gorszej sytuacji. Inna sprawa, że nie każde studia to "hobby". Niektóre naprawdę wymagają trochę więcej niż podpisywania listy obecności. U mnie przez pierwsze trzy lata w ogóle nie było opcji, żeby pracować w trakcie semestru (później niewiele lepiej było). Zajęcia w godzinach pracy większości firm (8 -17), a oprócz tego po zajęciach też było co robić (projekty, sprawozdania, przygotowywanie się do następnych zajęć) I owszem zdarzali się ludzie, którzy pracowali z tym, że tak jak już pisałem - ich studia sprowadzały się do podpisywania się na liście obecności i dzikiej harówce w trakcie sesji- byle zdać. Tylko czy takie studia mają sens ? Bo ani nie przygotowują do przyszłego zawodu, żadnych konkretnych umiejętności nie dają (oprócz umiejętności kombinowania) i jakoś trudno mi uwierzyć, żeby było to hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
watcher_in_the_dark Re: wiara w polski American Dream 21.08.13, 21:10 Pewnie, że bez wsparcia w czasie nauki jest ciężko. Zawsze było. Najgorzej jest na początku i to faktycznie jest orka po kilkanaście godzin dziennie... albo amerykańskim sposobem parę lat pracy po szkole średniej, odłożenie paru złotych i wtedy walka na pierwszym roku. A potem pojawiają się stypendia naukowe, możliwość dorabiania robieniem projektów itp. Na całość utrzymania nie wystarczy, ale trzeba już dużo mniej dorabiać. Miałem takiego kumpla na studiach technicznych, walczył całkiem sam, ciężko mu było, ale dał radę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: wiara w polski American Dream IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.13, 22:21 Ja zaraz po studiach zasuwałam po kilkanaście godzin dziennie, świątek, piątek czy niedziela. Nie codziennie, bo z półtora dnia miałam wolnego w tygodniu. Np. po 24godzinnym dyżurze. Nie miałam umowy o pracę, moje wynagrodzenie nie było stałe. Zarabiałam z 1500 zł maks. To był rok 98. Było bardzo ciężko, bo pochodzę z niezamożnej rodziny i rodzice mi nie pomagali. Ale ile ja się tam nauczyłam! Mieszkanie wynajęte do spółki z innymi. Potem poszłam do korporacji, którą serdecznie znienawidziłam bo praca tam była nudna do obrzydzenia. Nawiasem mówiąc było wtedy rekordowe bezrobocie. Ale zamiast narzekać uczyłam się, wykorzystywałam wszystkie nowe projekty, szkolenia, uczyłam się pracy w międzynarodowych zespołach. I wykorzystałam potem całą tę wiedzę do założenia i prowadzenia swojej firmy. Nie lubię określenia American Dream, ale ono ma dużo sensu. Jeśli nie jesteś dzieckiem bardzo bogatych rodziców, które niejako z racji "genetyki" jest wpuszczane do towarzystwa milionerów to nikt Ci nic nie da. Trzeba samemu szukać, zmieniać i starać się wyciągnąć, co tylko się da nawet z najbardziej podłych zajęć. I jeśli ktoś ma podejście "eee, nic mi się nie uda, bo znajomości, bo coś tam" to na 100% tak właśnie będzie. Jak samo-napędzająca się przepowiednia. Losowi trzeba trochę pomóc. I pardon za określenie: "żeby wyjąć, trzeba najpierw włożyć", czyli nie oglądając się na nikogo inwestować w siebie i ze wszystkiego wyciągać jak najwięcej dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kozak Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.13, 19:30 Czytam te komentarze i czytam... jest sporo osób narzekających na brak pracy, mimo tego że mają wyższe wykształcenie. Oraz marudzących że pracodawcy wymagają doświadczenia. I mogę spokojnie założyć że większość z nich jest po studiach humanistycznych, lub mają postawę czysto roszczeniową. Dlaczego? - Większość ludzi decyduje się iść na studia z różnych powodów, ale mało kto patrzy na co jest zapotrzebowanie na rynku. Mam wielu znajomych informatyków, elektroników, górników, inżynierów i techników wszelakiej maści... którzy nie mieli problemu ze znalezieniem niezłej pracy. Nie ma natomiast zapotrzebowania na humanistów, których jest po prostu za dużo. - Podczas studiów wolą imprezować, a w czasie wakacji odpoczywać. Nikt nie pomyślał że praktyki i staże wliczają się do doświadczenia zawodowego. Po 3 latach studiów miałem rok doświadczenia w zawodzie. - Gdy nie było pracy, zorganizowałem sobie własną. Założyłem firmę-córkę, zacząłem robić to na co jest popyt na rynku. I całkiem nieźle mi szło, zdobywałem doświadczenie, aż dostałem normalną, fajną pracę. - Nie chcą zrozumieć pracodawcy. Kto chce pracownika bez doświadczenia, na którego trzeba płacić, którego trzeba uczyć i poświęcać mu czas. Jeśli już bez doświadczenia, to lepiej wziąć przecież syna znajomego, którego jest bardziej pewien od nie wiadomo kogo z ulicy. Tak, brzmię "żle" i pewnie zostanę zakrzyczany za to. Ale postawcie się w roli pracodawcy... Jeśli się go zrozumie, dowie co jest dla niego ważne, większa szansa że się dostanie pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... 21.08.13, 20:33 Jak tak czytam o sytuacji mlodych i te połajanki, ze tylko ci mlodzi są winni swojej sytuacji to krew mnie zalewa. Moja córka ukończyla studia - bardzo trudne, zawód na rynku potrzebny. Znalazła pracę niestety na pół etatu, oczywiście zlecenie bo w tej firmie innych umów nie ma. Ale cieszyła się że coś znalazła. Inni pracodawcy z klepki wymagali 2 lat doświadczenia w zawodzie. Ciekawe jak to doswiadczenie zdobyć zaraz po studiach. W trakcie studiów się nie da bo nie jest się dopuszczonym do wykonywania zawodu. Od roku pracuje na samodzielnym stanowisku, dużo się nauczyła i uczy się dalej. Szuka jednak czegoś choć na cały etat. Zgłosił się pracodawca z duzej firmy. Rozmowa, w której z uporem maniaka wmawia się jej, że przeciez nic nie umie. Udowadnia, że umie przyjmują do wiadomości. Kiedy przychodzi do rozmowy o konkretach znowu jak mantra - ale przecież pani nic nie umie. A wszystko po to by móc dać pracę na stanowisku dla sily niewykwalifikowanej, bez studiów, rodzaj przynieś, podaj, pozamiataj, pensja za cały etat jak w poprzedniej firmie na połówce, faktycznie ma wykonywać pracę jak w dotychczasowej firmie. Córka podała swoje warunki - mają się zastanowić, oddzwonią za 3 dni. Nikt nie oddzwonił a za jakieś kilkanaście dni telefon dlaczego nie stawiła się do pracy. Ze nie ma umowy - no widać ktoś przeoczył. Córka podziękowała, została w starej pracy. I nie byla to firma krzak. Ciekawam, ze w tych wszystkich dyskusjach dający pracę uważają się za najmądrzejszych, odpowiedzialnych a młodzi to roszczeniowe lenie, które tylko myślą o kasie i niczego nie potrafią. A ten list to już kuriozum - mnie sie powiodło to i wszystkim innym powinno a jak się nie udało to wasza wina. Czy ta osoba wie co dzieje się na rynku pracy? czy wie jak się wykorzystuje młodych, jak się nimi manipuluje? Jak sie ich oszukuje? Ale tak to jest jak się dostrzega tylko swój dobrobyt, swoją kasę a innymi, w gorszej sytuacji gardzi. Odpowiedz Link Zgłoś
watcher_in_the_dark Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec 21.08.13, 21:17 Ja czegoś z tej historii nie rozumiem i byłbym wdzięczny za rozjaśnienie sytuacji. Jaki to "zawód potrzebny na rynku", skoro pracodawcy robią łaskę, dając pół etatu? Tak jak ja to rozumiem, "zawód potrzebny na rynku" to taki, gdzie pracodawcy łowią dobrych studentów w okolicach trzeciego roku, a ludzie z dwuletnim doświadczeniem moga przebierać w ofertach... Poza tym, sama piszesz, że firmy wymagają 2 lat doświadczenia. Córka pracuje już rok, tak? Czyli za rok będzie miała realną szansę wybrać inną firmę. Wiem, że słabo, ale podobnie jest w wielu zawodach - dopiero po kilku latach doświadczenia człowiek ma sensowną pozycję na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwqwqwqwq Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec IP: *.ue.poznan.pl 22.08.13, 12:17 @watcher_in_the_dark Co za pytanie, przecież nawet przedszkolak wie: zawód potrzebny na rynku to prostytutka :) Na marginesie 2 anegdotki: miałem kiedyś studenta, który zdradził, że pracuje w ENEI jako informatyk, więc pytam - jak tam się dostał... odpowiedź: "To Pan nie wie, przecież to firma rodzinna". I druga, tym razem zasłyszane od zaufanej studentki: było ogłoszenie, że KGHM rekrutuje na uczelni - mówię idź dziewcze, może dostaniesz jakiś staż. Ona na to: "byłam w zeszłym roku Pani już na samym początku spotkania powiedziała, że pracę w firmie można dostać w zasadzie tylko po znajomości"... raczej kiepski PR dla KGHM - ale prowadząca spotkanie może słusznie od razu wyłożyła "kawę na ławę" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
czerwony.poll74 Jak to nie rozumiesz "zawód potrzebny na rynku" 11.09.13, 16:59 Strażnik miejski, prokurator, radny, poseł, prezes, członek rady nadzorczej, analityk, komentator w polskojęzycznych mediach, ew. zawodowy manager na państwowym, lub w prywatnym niedawno państwowym. To są zawody potrzebne wręcz niezbędne na rynku, pozostałe są albo zbędne, albo opłacane wg afrykańskich stawek, no nie przepraszam jest może trochę stanowisk dla specjalistów, bo ktoś musi robotę za darmozjadów z górnej półki zrobić i coś im płacić trzeba żeby wszyscy za granicę nie uciekli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ansegisel Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.13, 21:39 Ale przecież właśnie o to chodzi, żeby wmówić młodym i nie tylko im, że są beznadziejni i do niczego się nie nadają. Racje przecież może mieć tylko jedna strona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.neting.pl 21.08.13, 21:27 Stek bzdur. Prawda jest po srodku, winni sa zarowno absolwenci nierentownych kierunkow jak i system. Pracujemy na ZUSy, KRUSy, rzesze gornikow, mundurowych, rolnikow i oblozenie podatkami jest tak duze ze firmom czesto nie oplaca sie zatrudniac, a mlodym zakadac firm. A paniusi od listu radze troche dystansu i pokory, nie jeden ktory zalapal sie na prace w okresie prosperity i teraz by wylecial to juz drugiej roboty by nie znalazl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szelepukin Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.13, 21:33 Droga Pani, ale my to już wiemy, że żyjemy w europejskim "raju" na "Zielonej Wyspie". GW oraz jej "tajemniczy" czytelnicy nieustannie nam o tym przypominają. Liczyłem na coś bardziej "odkrywczego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Pani autoro IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.13, 21:36 Bardzo słaby, pyszny i nie mający nic z rzeczywistością tekst. Współczuję pani tak radykalnego poglądu na to co dzieje się w Polsce i na świecie. Proponuję pojechać na polską wieś lub do małych miejscowości, przejechać się komunikacją miejską. Nie ma pani prawa obwiniać młodych ludzi za coś na co nie mają i nie mogą mieć wpływu. Chwalenie się swoją stabilizacją bytową w pani przypadku jest po prostu niesmaczne. Oby nie musiała pani dowiedzieć się o tym tracąc pracę i nie mogąc znaleźć nowej. Ocena ludzi, którym trudno zachować godność z powodu braku zajęcia z pozycji pani ciepłego siedzenia jest delikatnie mówiąc nietaktowna. Proponowałbym skorzystać z rady francuskiego prezydenta i po prostu zamilknąć. Chyba że zależy pani na rysowaniu swojego niedojrzałego i niesympatycznego obrazu. Z poważaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kyriopethikon Re: Pani autoro IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.13, 21:47 Te listy są pisane przez "podstawionych" czytelników przez samych (najpewniej przez samych stażystów GW), aby jeszcze bardziej zaciemnić przekaz informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
vader2010 czyli powinni drukowac tylko 22.08.13, 11:00 teksty w stylu "źle mi" "nikt mnie nie chce" "skończyłem studia i muszę siedzieć na kasie"... tak trudno zrozumieć, że jednym się wiedzie lepiej a innym gorzej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romek daleszak Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.opera-mini.net 21.08.13, 22:06 Kolejna nawiedzona pipa mędrkuje (chwali się, że jej sie udało)! Droga Pippo! Łan słeloł not meik samer!!! Kapujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
uzix Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... 21.08.13, 22:06 Nie chcę tu być złym prorokiem ale nie takim dziuniom życie nochala przytarło: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,14445049,Na_cholerny_bruk__Nowi_biedni_i_bezdomni_z_klasy_sredniej.html Swoją drogą to dawno nie czytałam bredni pisanych z taką przesadną pewnością siebie, wręcz arogancją ale tak to bywa że raz na wozie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Noam Abramowski Co proszę? IP: 194.145.205.* 21.08.13, 22:27 Znamienne, że ludzie, który w tym systemie robią zawrotną karierę charakteryzują się porażającym brakiem zrozumienia złożoności procesów społecznych i problemów ludzi żyjących wokół nich. Wydaje im się, że wszystko sami sobie zawdzięczają i zapominają jak pomagali im rodzice, znajomi, nauczyciele, korepetytorzy etc. Nie chcą dopuścić do świadomości faktu, że gdyby nie pomoc innych i fortunne zbiegi okoliczności ich życie potoczyłoby sie innymi torami a oni nie byliby tacy zarozumiali i pewni siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
watcher_in_the_dark Re: Co proszę? 21.08.13, 22:37 Oczywiście, że nikt z nas nie ma pełnej kontroli nad swoim losem i nie wszystko jest efektem jego wyborów. Chodzi tylko o to, by jak najlepiej wykorzystać karty, które się dostało od losu. Można patrzeć na osobę, która odniosła sukces, na dwa sposoby: odsiać losowość i kwestie wrodzone i próbować czegoś się z pozostałości nauczyć albo narzekać, że świat jest niesprawiedliwy, bo jemu się fuksem udało. Jedno podejście jest popularne w Stanach, drugie w Polsce; chyba nie muszę pisać, które i jak się to przekłada na korzystanie z cudzych doświadczeń?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ansegisel Re: Co proszę? IP: *.dynamic.chello.pl 21.08.13, 22:55 O widzę, że dyżuru ciąg dalszy. Czy jest jakiś chociaż dodatek za nockę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Noam Abramowski Re: Co proszę? IP: 194.145.205.* 22.08.13, 00:11 No tak, amerykanie nie mają na co narzekać... miliony pustych domów i miliony pracowitych ludzi pozostających bez dachu nad głową. Do tego uczciwi, bohatersko postępujący ludzie jak Bradley Manning lądują za kratkami a przestępcy okradający społeczeństwo na niewyobrażalne kwoty setek miliardów dolarów i dorabiający się na bezsensownych wojnach, których niewinne ofiary liczą już miliony istnień, wciąż są u sterów władzy. Większość społeczeństwa się temu biernie przygląda a osoby które się sprzeciwiają są bardziej inwigilowane i szykanowane niż w najcięższych czasach tzw komuny. Faktycznie, jest z czego czerpać wzór... A wracając do meritum. Oczywiście trzeba korzystać z szans, które się dostało od losu, ale w dzisiejszych realiach karty są bardzo niesprawiedliwie rozdawane, przez co gra zwana życiem staje się dla większości daremną udręką zamiast ciekawym wyzwaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
watcher_in_the_dark Re: Co proszę? 22.08.13, 11:13 Nie zamierzam bronić obecnych totalitarnych tendencji w USA, ale od bardzo dawna Amerykanie stawiali ludzi sukcesu za wzór i starali się na nich wzorować, podczas gdy u nas tradycyjnie człowiek sukcesu to złodziej, kolaborant, ubek itp. (wystarczy spojrzeć na listę najbogatszych Polaków i poczytać, co o każdym piszą na forach...). Efekt jest taki, że Amerykanie generalnie idą do przodu, a my generalnie jęczymy i czekamy, aż ktoś nam da. Czy dziś karty są rozdawane niesprawiedliwie?... Moim zdaniem najsprawiedliwiej w dotychczasowej historii świata. Można wyjechać do wielu krajów, mieszkać tam i pracować. Miliony ludzi w Chinach i Indiach dźwigają się z biedy, której my sobie nawet nie wyobrażamy. Mamy dostęp do możliwości, które dla naszych dziadków były kompletną abstrakcją, choćby informacji, medycyny czy kontroli nad własnym losem (dziadkowie żyli w czasie Zimnej Wojny pod sowiecką protekcją). Można korzystać, można narzekać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Co proszę? IP: *.radom.vectranet.pl 22.08.13, 11:35 Nie skończyłem studiów, bo rodzice nie mieli kasy. Mieszkam w małym mieście z dużym bezrobociem. Wszystkiego się uczyłem sam, wystarczył komputer i internet. Oczywiście to musiałem mieć zapewnione przez rodziców, ale akurat jest to jedna z rzeczy, którą w dzisiejszych czasach ma każdy. Pracuję nadal w swoim mieście, zarabiam dobrze, nie doszedłem do tego w 5 miesięcy ale w 10 lat. Da się, tylko trzeba chcieć i się nie obijać. Większosć osób, co narzeka po prostu nic nie umie i marudzi że nie ma pracy. To normalne. Są stanowiska dla nic nieumiejących ale żeby mieć lepszą pracę trzeba już się do czegoś nadawać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Co proszę? IP: *.radom.vectranet.pl 22.08.13, 11:39 Aha, zapomniałem. Żadnej pracy nie zdobyłem przez znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
bodo9 Re: Co proszę? 21.09.13, 14:16 Gość portalu: Noam Abramowski napisał(a): > Znamienne, że ludzie, który w tym systemie robią zawrotną karierę charakteryzuj > ą się porażającym brakiem zrozumienia złożoności procesów społecznych i problem > ów ludzi żyjących wokół nich. Wydaje im się, że wszystko sami sobie zawdzięczaj > ą i zapominają jak pomagali im rodzice, znajomi, nauczyciele, korepetytorzy etc > . Nie chcą dopuścić do świadomości faktu, że gdyby nie pomoc innych i fortunne > zbiegi okoliczności ich życie potoczyłoby sie innymi torami a oni nie byliby ta > cy zarozumiali i pewni siebie... A może oni tym "fortunny zbiegom okoliczności" wyszli na przeciw, a może ich wypatrywali, zamiast jęczec na forach, że im się należy i już, bo są. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rapax Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.13, 22:30 To, że gospodarkę tego kraju doprowadzono do ruiny to jedna sprawa, ale to że większość bezrobotnych z wyższym wykształceniem to banda niezaradnych, roszczeniowych łamagów bez ambicji, samozaparcia i umiejętności to już całkiem inna kwestia. Jednego z drugim nie należy łączyć. Głąbie jeden - dzisiaj masz wyższe wykształcenie, 20 lat temu nie zdałbyś nawet matury! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: śmieciówkowiec Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.icpnet.pl 21.08.13, 22:31 Hej, w niektórych kwestiach zgadzam się z autorem, ale dziwię się tak negatywnemu podejściu do praca na "umowach śmieciowych". Przecież sporo osób woli pracować w ten sposób, szczególnie na studiach i podzielić się pieniędzmi z pracodawcą, które inaczej musieli by oddać do ZUS. Jest to również dobra droga by zacząć prowadzić działalność gospodarczą a w przyszłości własną firmę. Ciekaw jestem czy autor tego artykułu nie przeszedł by na "śmieciówki", gdyby dostał 25% podwyżkę (niezależnie od tego czy zarabia 5000 czy 20k zł). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 21 Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.13, 22:56 pomijajac idiotyzm tego pseud listu - dziwnym trafem teraz nagle polowa spoleczenstwa nic niepotrafi i sie do niczego nie nadaje - o dziwo ci sami ludzie jadac zagranice nagle sie nadaja nie wpsomninajac ze 30 lat temu jakos tez ludzie sie nadawali a nie przyuszczam ze byli wiekszymi mozgowcami niz teraz. A teraz nagle wiekszosc sie nie nadaje... Dobra praca to 90% szczescia i tyle - na miejscu tych co je maja uwazalabym i nie szafowala ocenami - szczescie czasem sie konczy i zobaczymy co potem. I tak to wina systemu - bo kiedys jesli pracownik pracowal 8h dziennie, w siedzibie firmy, pod kierownictwem osob z firmy w tak zwanym procesie caglym to pracodawca nie moglby dac mu zlecenia - bo zadne to zlecenie....tylko zwyczajny przekret. zlecenie to moge robic w chalupie od 19 do 4 rano jak mi sie podoba.... i trudno oczekiwac od 18 letnich ludzi ktorzy ida na studia ze sa sami winni temu ze taki swietny poziom edukacji jest - bo to nie oni napisali slabusy nie oni przeprowadzaja egaminy i nie oni wystawiaja oceny.... zreszta rzeczywiscie typowe odtworcze stanowiska jakich jest duzo w gospodarce potrzebuja wyjatkowych ludzi bo juz "zwykli sie nie nadaja" - no oprocz tego ze zagranica sie nadaja ale u nas trzeba pokazc biznes plan linii lotniczej zeby na lotnisku zamiatac chodniak - ludzie puknijcie sie w cymbal.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TIA Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: 91.235.253.* 21.08.13, 23:17 Jeśli Wam nie wychodzi, to Wasza wina- TO NOWA STRATEGIA MICHNIKOWYCH POPAPRAŃCÓW ZEBY USPRAWIEDLIWIĆ LENIWEGO TUSKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TIA Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: 91.235.253.* 21.08.13, 23:18 Jeśli Wam nie wychodzi, to Wasza wina- TO NOWA STRATEGIA MICHNIKOWYCH POPAPRAŃCÓW ZEBY USPRAWIEDLIWIĆ LENIWEGO TUSKA pozatym to bełkot nacpanej ku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet z misiem Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.adsl.highway.telekom.at 22.08.13, 00:13 "stać mnie na kredyt" - to jest prawdziwy miś na miarę pani możliwości i miara spełnienia życiowego. Prawdziwa polska klasa średnia z pani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: korela Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec IP: *.range86-138.btcentralplus.com 01.09.13, 20:31 Madre slowa, ciesz sie ze ktos jeszcze zauwaza ten absurd. Co sie z ludziskami porobilo, ze tak zdurnieli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marel Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.ibd.gtsenergis.pl 22.08.13, 00:35 "stać mnie i mojego męża na kredyt"-no pogratulować głupoty-zreszta cały list to bełkot oszołoma, któremu wydaje się, że złapał Pana Boga za pięty, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzesiek Kolejny pseudoartykuł, pseudohistoria IP: *.cluster-e.websense.net 22.08.13, 00:42 Kolejny pseudoartykuł, pseudohistoria. Wszystko po to żeby znowu odgrzać ten stary kotlet. żebyście się denerwowali, pisali komentaże, klikali, otwierali stronę. Pożytku nie ma z tego wcale - może tylko portal coś na tym zarobi. Oczywiście list szanownej Paniusi napisany w strasznie aroganckim tonie - w stylu "Mi się udało, wam nie - sami jesteście sobie winni...." Zero pokory. Kiedyś też myślełem w ten sposób - byłem wtedy młody i głupi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmiec IP: *.111.227.043.ntlworld.ie 22.08.13, 01:24 niestety ale na zachodzie tez sa smieciowki tzw kontrakt ale z roznych powodow chyba trzeba bedzie rzucic etacik i isc na smieciowke 280e na dzien pieszo nie chodzi pozdro dla ambitnych w polandzie uszczesliwiajcych pracodawce za 1500 zetek na miesiac Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo bo w Polsce nie ma innej pracy 22.08.13, 03:07 Na stale mieszkam za granica, jeden kontrakt sie skonczyl, postanowilam zobaczyc co w Polsce slychac i w sumie dla jaj wyslalam kilka aplikacji. Zaproszenie na 3 rozmowy wiec 50% efektywnosci. Miejsce piewsze: wicie, rozumicie, macie tylko 3 lata doswiadczenia w zawodzie, coz to jest, ja po psychologii w HR od pol roku pracuje, sie znam, sie wie, nie moge powiedziec co za firma, jakie zarobki, gdzie co i jak bo to narazie tajemnica ale jak przede screening psychologiczny i testy na IQ to naturalnie moge przyjsc na czwarta rozmowe. Nie, nie do firmy, bede mogla porozmawiac z szefem firpmy rekrutacyjnej. Miejsce drugie: niby powazna firma, rozmowa od razu z jakims menago i zaczyna sie : o pani juz nie taka mloda, 30 lat, dzieci nie ma, pewnie juz cisnie troszczke, no tak doswiadczenie ladne, jezyki sa, no ja nie znam, przyjdzie pani na druga rozmowe to ktos z pania po angielsku porozmawia, a certyfkaty pani ma, nie no szkoda, szkoda, troszke sie poleniuszkowalo (wtf? co za infantylny jezyk al brne dalej) i nie chcialo zrobic, no rozumiem ale moze pracowac tez sie pani nie bedzie chcialo? ku mojemu zdziwieniu zaproszono mnie na druga rozmowe gdzie przyszla jakas panienka z hr i zaczela dukac po angielsku "how do you are". spadlam z krzesla i postanowilam gadac glupoty na maksa. zaproszono mnie na trzecia rozmowe. zaproponowano umowe - wlasna dzialanosc, umowa o dzielo albo zlecenie, co mi bardziej pasuje naturalnie. pytam o wynagrodzenie - 2 tysie na reke plus prowizja. od czego zalezy prowizja - nie uzyskalam odpowiedzi. Miejsce trzecie - panienka z HR zrobila mi wyklad o tym jaka to ciezka praca, ze certyfikatow jezykowych nie mam, skad ona ma wiedziec, ze akurat tyle znam, przeciez inzynier to tylko angielski techniczny potrzebuje w sumie, po co sie jezykow ucze zamiast zrobic kurs programowania w jawie albo borlandzie ... nic no, pytanie o zarobki, naturalnie, ze umowo prace, ile? no przeciez wiadomo, ze poczatkujacy to nie wiecej niz 2 tysie, brutto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol pracuje na śmieciówkach IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.13, 07:33 i wcale ich nie chce zamieniać na etat. Co w takich umowach złego ? Tylko tyle, że trzeba się troszkę samemu o siebie zatroszczyć a nie oczekiwać że wszystko nam ktoś poda pod nos na tacy, a my jeszcze będziemy mogli pogrymasić i ponarzekać na tego kogoś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~~ Wcale się nie dziwię, że pracujecie na "śmieció... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.13, 07:47 Interesujący punkt widzenia. Rozumiem, że autorka twierdzi, że pracodawca tak od ręki zapłaci "kumatemu" odpowiednio do wartości wnoszonej przez niego do firmy. Nawet, jak za bramą stoi 10 podobnych. Bardzo ciekawy punkt widzenia... Gdyby jeszcze autorka zechciała wyjaśnić, dlaczego pracodawca miałby to zrobić, byłoby fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~~ Pompadura IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.13, 07:56 "Lud to czarne szuje, wyznam tobie szczerze, nie bardzo pojmuję, skąd ten lud się bierze. Tylko dysharmonia przez ten lud, i po co? Ktoś mówił że oni podobno się rodzą" Pani ma takie samo pojęcie o świecie, jak tytułowa Pompadura. Odpowiedz Link Zgłoś