Gość: maja333
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.10.13, 15:55
Nie wiem czy ktoś jest mi w stanie pomoc ale jednak napiszę co mnie boli. Mam pracę biurową - niby od 7 do 15. Piszę niby ponieważ to teoria a praktyka jest taka, że zostaję do 17 - 18 a czasem i do 20. Obowiązków mam bardzo dużo (ciągle ich przybywa), w pracy młyn, nie ma mowy o skupieniu i prawidłowym wykonaniu tych obowiązków. Staram się jak mogę, zostaję ciągle dłużej aby zrobić to czego nie mogę w ciągu godzin pracy przez nadmiar interesantów i ciągle dzwoniący telefon. Mimo tego nie mogę zdążyć z terminami i wpadam w depresję. Jestem bardzo pracowita, sumienna i dokładna w tym co robię. Życie prywatne prawie nie istnieje bo wracam padnięta, dom zaniedbany. Co mam robić? Szefa to nie obchodzi - ma być zrobione i już. Pracę mam - pensja co miesiąć wpływa ale mnie to wcale nie cieszy. Choćbym nie wiem jak się starała i tak jestem nie odrobiona. Czasem mam ochotę rzucić to w diabły ale pracy w mojej okolicy nie znajdę. Z tą pracą wpadnę w depresję lub inną chorobę bo sobie już nie radzę. Małżonek też ma taką pracę,że wraca do domu ok 19. Nawet nie mamy siły rozmawiać po całodziennym praniu mózgu.
Zastanawiam się dokąd zmierzamy? Co to za życie na które nie ma czasu i nie można się nim cieszyć. Nie wyobrażam sobie dalej (a jest coraz gorzej) jak będzie. Tylko praca a potem do domu i spać i tak w kółko. Wiem, niektórzy mi napiszą,że nie mają pracy i chcieliby mieć obojętnie jaką. Tylko ja sama nie wiem co lepsze. Niby mam pieniądze ale wydam je na leczenie bo zawał jak nic gwarantowany z powodu wiecznego stresu.
Jak się zwolnię to nie będę miała z czego żyć.
Próbowałam rozmawiać z pracodawcą o zatrudnieniu drugiej osoby do pomocy ale nie ma na to kasy. I błędne koło się zamyka. Nigdy nie myślałam że tak będzie wyglądało moje życie.
Czy też tak macie? Jak sobie radzicie?
Będę wdzięczna za słowa otuchy lub podpowiedzi co robić?