salesman2013
03.10.13, 21:41
dziś zrobiłem popis w firmie do której zaprosili mnie na rozmowę. I aż muszę o tym napisać - bo mi
lżej na duszy :) Może gość który za mną rozmawial to przeczyta - mam nadzieję, że się obkicha
herbatką przy okazji.
Poszedłem na rozmowę do działu sprzedaży dosć dużej firmy pod Łodzią (firma na L - nazwy nie podam żeby mnie gość za ujawnienie nie zaczał ścigać).
W firmie wszyscy na bacznosć - panienki wybierane chyba na castingu - wszystkie 90-60-90, wiek 20-25
Pomyslałem przechodząc przez recepcję: chyba chcę tu pracować
Ale potem to juz było tylko gorzej. rozmowę miałem w klitce z małym okienkiem. Czekam 20 minut na rozmówcę. Juz mam wychodzić wchodzi gość, po którym od razu widać, że...BUC
Łysinka, spocony, tłusty wąs, brzuch, jakby małą małpę pod koszulą nosił.
i wiecie co mówi?
"Pan się sprzeda"
naczytał się pewnie podreczników o rekrutacji i chce mnie "zaskoczyć". tak jakby chciał zaskoczyć dziewczynę tekstem typu "bolało, jak spadłaś z nieba" :)
Pytam grzecznie: a nie chciałby porozmawiac ze mną o tym co umiem?
A on do mnie: nie rozumie Pan co mówię? To za trudne dla Pana? Powiedziałem: niech się pan sprzeda jakoś dobrze to może Pana zatrudnię.
I gapi się na mnie tymi rybimi (tak koles - czytaj to - masz rybie, głupie gały)
No i powiem że w życiu mi się jeszcze nie zdarzyło tak zareagować.
Wstalem, zakręciłem tyłkiem, przysiadłem mu na biurku i powiedzialem:
"kotku, dla Ciebie godzinka 200 zł, nocka 1000 zł, reflektujesz? Skąd wiedzialeś że lubię taki starszych Panów"
Kolesia zatkało
Więc mu dodałem: Bo ja na ciebie bucu nie reflaktuję. Szukaj wieśniaku frajerów gdze indziej. i ciesz się że ci w twarz nie dałem.
po tym spokojnie wyszedłm, a gość nawet nie wstał. Chyba się wystraszył i siedział jakby patyk połknał.
Mam nadzieję, ze Pan z firmy L pod Łodzią poczyta inne książki o rekrutajcji sprzedawców zanim zacznie następna rekrutację i ktoś mu da między te rybie oczy.
A sprzedawców trzeba szanować - bo to oni dają takim bucom pensję, a nie on im.