pi_rez
06.10.13, 10:26
chyba jednak pytanie brzmiało inaczej i w pierwszym akapicie należałoby doprecyzować.
Bo moim skromnym zdaniem tylko ludzie pracujący nie dla pieniędzy nie oczekują podwyżek, i nie boją się obniżenia wynagrodzenia - ale tacy już dawno nie pobierają raczej wynagrodzenia wiec nie są zatrudnieni w sensie stricte, wiec nie powinni być pytani. Ja bez przeprowadzania badanie mogę stwierdzić, że co najmniej 99% zatrudnionych boi się obniżenia pensji, co najmniej 99% chciałoby dostać podwyżkę, natomiast co najmniej 99% chciałoby, żeby jego pensja nie spadła.
Inna interpretacja pierwszego akapitu wprost to zgadywanie. pracownik zgaduje, czy dostanie podwyżkę czy jej nie dostanie, czyli wynik badania ankietowego to po prostu rebus, który zależy od poczucia humoru grupy reprezentatywnej.
Teraz jeżeli mamy badać rzeczywiste nastroje, to proponuje pytania następujące:
Czy jeżeli w najbliższych miesiącach nie dostaniesz podwyżki złożysz wypowiedzenie?
Czy jeżeli w najbliższych miesiącach zgodziłbyś się na obniżenie wynagrodzenia, jeżeli brak zgody wiązałby się z wypowiedzeniem, oraz rekompensatą w wysokości jednomiesięcznego poboru ?
inna sprawa jest taka, że na pytanie pierwsze mało kto odpowie "Tak", to chyba jasne
natomiast na pytanie drugie większość odpowie "nie", ale takiego pytania mało który legalnie zatrudniający pracodawca nie zada, bo zakładając logicznie, że chce obniżyć pensje tylko o 5% ryzykuje, że ktoś się nie zgodzi i będzie musiał go zwolnić i jego niby oszczędność wygeneruję extra koszty.
Mając w świadomości powyższe należy się zastanowić co kieruje szalonym pracodawcą, który postanawia podwyższyć podstawę wynagrodzenia, a nie tylko dawać dodatki motywacyjne itd...