Gość: Karolina
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.10.13, 17:25
Załóźmy, że mam 2 oferty pracy- jedną w korporacji na dokładnie takim stanowisku, w którym chcę się roziwjać (merytorycznie byłabym tu spełniona) ALE wiem, że nie wytrzymam w korporacji ze względu na atmosferę tam panującą (przerobiłam już inne korpo. i nie odnajduję się w open spacie, ich organizacji pracy i całej tej "kulturze" korporacyjnej- sama odeszłam z 2 korpo).
Druga oferta pracy jest zupełnym przeciwieństwem. Instytucja państwowa-czyli zupełnie inna bajka. Merytorycznie raczej stanowisko mnie nie zadowala aczkolwiek wśród obowiązków jest jedna rzecz, która będzie mnie dosyć satysfakcjonować.
Z jednej strony mam duże ambicje, chcę uczyć się rzeczy cenionych na "rynku", rozwijać, zdobywać nowe kompetencje, pracować przy "ważnych" rzeczach ale te marzenia w zderzeniu z atmosferą korporacji schodzą na dalszy plan i uciekam z korpo. Czy wobec tego iść do państwówki (kiedyś odbyłam staż w instytucji państwowej i dobrze się tam czułam)? Nie mam tam szans na dobrą pensję, itp. ale mimo, że w korporacji zarabia się lepiej i tak z tego nie korzystam, bo odchodzę przez atmosferę.... Z drugiej strony obawiam się trochę "stygmatyzacją" państwówką. Niewiadomo jak się życie potoczy i może kiedyś znowu będę musiała zapukać do drzwi korporacji, a oni wtedy powiedzą "nie chcemy Cię bo pracowałaś w państwówce". Co robić?