Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień ?

    IP: *.wtvk.pl 14.10.13, 23:53
    Pracuję już w IT kilkanaście lat, większość w dużej międzynarodowej korporacji produkcyjnej. Myślę, że jestem doświadczonym specjalistą.
    Coraz częściej myślę, że chciałbym zostać menedżerem. Od jakiegoś czasu obserwuję, że już się nie rozwijam w IT tak jak kiedyś. Także co roku przychodzą zastępy młodych informatyków, żądnych wiedzy i zdolnych. Z czasem mogą zacząć mnie podgryzać. Ale ktoś musi nimi pokierować, wykorzystać ich pracę do osiągania celów firmy. Widzę, że jeśli się postaram, to będzie to możliwe i zostanę menedżerem - czy to w mojej obecnej firmie czy też w innej.
    Jest jeden problem - nie mam ochoty dużo pracować, przesiadywać na spotkaniach do późnego wieczora i żyć tylko i wyłącznie pracą, być całodobowo dostępnym dla jeszcze wyższych szefów. Mam rodzinę, małe dziecko, ciekawe hobby i zainteresowania, lubię bezstresowo spędzać długie urlopy na podróżach. Wszystko to kocham. Swą pracę bardzo lubię, ale urlop jest dla mnie okresem, kiedy nie pozwalam sobie na odbieranie telefonów służbowych czy dostęp do służbowego e-maila. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia.
    Czy jest możliwe, bym był menedżerem, dobrym menedżerem i pracował 40 godzin w tygodniu w IT, odnosił sukcesy i nie miał wielkich stresów???
    Wszyscy doświadczeni kierownicy piszcie o swoich doświadczeniach, proszę :)
      • Gość: Stary Marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.wtvk.pl 16.10.13, 19:50
        Nikt się nie wypowie?
      • bywalec.hoteli Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 17.10.13, 09:17
        Ciężka sprawa. Szefowie IT i inni szefowie, których znam, generalnie pracują bardzo długo i są całkowicie poświęceni pracy. Myślę, że życie prywatne, rodzina nie są nawet na drugim planie, tylko na czwartym albo piątym. Po pierwsze praca, po drugie praca, po trzecie praca. Do tego odpowiedzialność. Pieniądze zazwyczaj mają super, ale co z tego?
      • g4l Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 18.10.13, 15:53
        Kobieta, 29 lat.

        W korporacji, w której pracuję ciężko było przez pierwszy/e 1-1,5 rok/u. Sporo nadgodzin i późne wracanie do domu, po czym już na nic się nie miało ochoty. Najtrudniej było z ekipą, bo przez jakiś czas nie było tam kierownika i trzeba było wyprostować wolną amerykankę. Oczywiście, jest multum prezentacji, raportów, zestawień, spotkania, nieplanowane zebrania, ale wszystko w granicach normy. Według mnie wszystko jest zależne od organizacji, dobrej organizacji. Od kilku lat nie mam żadnych nadgodzin i atmosfera jest w miarę OK (bo wiadomo, że w żadnej firmie wszystko w 100% nigdy nie będzie zależne od Ciebie, mimo, że za to odpowiadasz jako manager). Mam również czas na to, aby po pracy realizować swoje zainteresowania - prowadząc dom i mając rodzinę.

        Z doświadczenia wiem, że głównie nie dają rady na takich stanowiskach osoby, które przeznaczają czas na gderanie, że mają dużo do roboty zamiast usiąść i porządnie rozplanować sobie wszystkie zadania. Praca kierownika w korporacjach z reguły wygląda tak, że do podstawowych obowiązków dokładane do załatwienia są sprawy bieżące.
        • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.ip.netia.com.pl 18.10.13, 16:20
          Nie gderam... Naprawdę zasuwam w pracy, z krótki przerwami, jak ta ;-) Nie pracuję w korporacji (i może to jest minus) tylko w firmie IT średniej wielkości. Jak widzę ogłoszenia z korporacji, to zazdroszczę tamtejszym kierownikom, bo odnoszę wrażenie, że tam podział obowiązków jest dużo bardziej usystematyzowany i rozłożony na różne osoby. U mnie ja sama jestem project managerem i team leaderem jednocześnie, a do tego zarządzam nie tylko projektami (kilkoma na raz), jak i serwisem. Ogólnie rzecz biorąc wiecznie siedzę po godzinach...
          Z tym, że jak idę na urlop, to zdecydowanie nie zabieram notebooka i nie odbieram telefonów. Inna sprawa, że potem po urlopie jest masakra...

          Wyobrażam sobie, że w dobrej firmie, w której będziesz miał odpowiednią liczbę ludzi w zespole i odpowiednich kompetencjach, da sie być szefem i zrównoważyć życie zawodowe z prywatnym. Jednak nie jest łatwo... przede wszystkim dlatego, że spoczywa na Tobie odpowiedzialność. Programista robi swoje i idzie do domu. Będąc szefem nie będziesz miał tego komfortu. Jeśli Twoi ludzie cokolwiek zawalą (lub po prostu zabraknie Ci ludzi do pracy), to wobec wyższego kierownictwa i wobec klienta, to Ty zawalisz.

          Ogólnie mam sporo satysfakcji z pracy i dobre pieniądze, ale jeśli zależy Ci na "work-life balance", to radzę pozostać programistą... Albo np. się przekwalifikować na analityka/projektanta/testera....
          • Gość: Stary Marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.wtvk.pl 18.10.13, 21:58
            Ja już obecnie jestem project managerem w wielu projektach, jednocześnie administruję wieloma systemami, więc nie jestem programistą. Raczej doświadczonym specjalistą/PM. Wiem jak się zarządza zespołem realizującym projekt. Istotny jest tu jednak brak władzy nad członkami zespołu - project manager to głównie planista projektu i harmonogramu oraz raportujący statusy z postępów to rzeczywistego managera. Wiem, że podczas najważniejszych etapów wdrożenia jest przerąbane. No i ci ludzie, co zawsze mogą olać zaplanowane przeze mnie zadania.
            Natomiast mówię o roli typowego managera, z budżetem i podwładnym, do której być może aspiruję. To co napisaliście nie napawa optymizmem.
            Fajnie G41, że udało Ci się wyjść na prostą! A jak na to patrzą Twoi szefowie, że nie zostajesz po godzinach? A telefony od durnych klientów/szefów/ważnych person wieczorami?
            • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.centertel.pl 19.10.13, 11:42
              Jesli udaje Ci sie prowadzić normalne życie, jako PM, to myslę, że i jako manager dasz radę.

              Odnośnie tego, co piszesz na temat zarządzania projektami, to masz rację.... z perspektywy korporacji. W mniejszych firmach łączysz wiele ról jednocześnie. Ja akurat mam zespół nad którym mam "władzę" i rozliczam się z budżetu. Sama ofertuję, sama przyjmuję zamówienia, sama prowadzę te projekty i na końcu sama się z nich spowiadam przed zarządem. Jeśli koszty przewyższą zyski, to niestety nie mam na kogo tego zwalić ;)

              Marzyłaby mi się praca wyłącznie w roli sensu stricte managera zespołu, bo wówczas liczba moich obowiązków spadłaby co najmniej o połowę :)
              • adherent1 Przecież to jest chore :-( 19.10.13, 12:12
                Gość portalu: PM-ka napisał(a):
                > Jesli udaje Ci sie prowadzić normalne życie, jako PM,
                > to myslę, że i jako manager dasz radę.

                Przecież wypowiedź "Starego Marycha" jest wyraźnym manifestem
                chętnego do uczestnictwa w wyścigu szczurów :-(
                Człowiek pracuje by żyć - nigdy odwrotnie!
                • Gość: Stary Marych Re: Przecież to jest chore :-( IP: *.wtvk.pl 19.10.13, 13:04
                  Przeczytaj jeszcze raz: "Jest jeden problem - nie mam ochoty dużo pracować, przesiadywać na spotkaniach do późnego wieczora i żyć tylko i wyłącznie pracą, być całodobowo dostępnym dla jeszcze wyższych szefów. Mam rodzinę, małe dziecko, ciekawe hobby i zainteresowania, lubię bezstresowo spędzać długie urlopy na podróżach. Wszystko to kocham. Swą pracę bardzo lubię, ale urlop jest dla mnie okresem, kiedy nie pozwalam sobie na odbieranie telefonów służbowych czy dostęp do służbowego e-maila. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia.
                  Czy jest możliwe, bym był menedżerem, dobrym menedżerem i pracował 40 godzin w tygodniu w IT, odnosił sukcesy i nie miał wielkich stresów??? "

                  Moja motywacja, to nie chęć uczestniczenia w biegu szczurów tylko takie powody jak:
                  - samo zarządzanie mi się podoba, bo lubię kontakt z ludźmi i lubię podejmować decyzje, jak coś ma wyglądać,
                  - nie mam już takiej radości z siedzenia w detalach technicznych jak wtedy, kiedy miałem 20-30 lat, jak będę miał 40-50 lat, to będzie jeszcze mniej
                  - w sytuacji ciągle zmieniających się systemów/technologii - pierwszy przykład z brzegu Windows 2008 przechodzi na Windows 2012. - mój kapitał wiedzy jako przewaga nad młodszymi kolegami może szybko stopnieć, a są oni tańsi, mają większą chłonność nowych detali technicznych nowych systemów, mogą mnie wygryźć!
                  - w zamian za to: mam też wystarczająco duże doświadczenie z różnych aspektów IT, którego nie mają młodsi koledzy, bo móc skutecznie nimi pokierować

                  Podkreślę jeszcze raz: mogę zostać menedżerem, ale czy muszę swoje życie poświęcić mocno pracy?
                  • adherent1 Re: Przecież to jest chore :-( Przepraszam 19.10.13, 14:17
                    Gość portalu: Stary Marych napisał(a):
                    > Przeczytaj jeszcze raz: "Jest jeden problem - nie mam ochoty dużo pracować, prz
                    > esiadywać na spotkaniach do późnego wieczora i żyć tylko i wyłącznie pracą, być
                    > całodobowo dostępnym dla jeszcze wyższych szefów.

                    Ok - przepraszam :-(. Zasugerowałem się tematem. Jestem wrogiem
                    40-godzinnego tygodnia pracy, gdy w innych krajach chcą obniżyć ten
                    czas poniżej 35 godzin.
                    Co do samej zmiany pracy - takie chęci należy pochwalać. Ponoć by się
                    realizować człowiek powinien co 5 lat zmieniać pracę - ale to było
                    bezstresowe tylko za PRL-u.
              • Gość: Stary Marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.wtvk.pl 19.10.13, 13:07
                A ile zarabiasz na takim stanowisku menedżerskim w średniej firmie nie-korporacji? Ja na swoim stanowisku zwykłego specjalisty w korporacji mam 11000 brutto miesięcznie wliczając wszystkie dodatki, premie roczne, niewielkie nadgodziny. Zostając menedżerem chciałbym minimum 15000/mies.
                • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.rfc.pl 19.10.13, 15:26
                  U mnie ze wszystkimi dodatkami wyjdzie 14 tys. brutto - na umowę o prace, nie kontrakt. Cześć z tego jest prowizyjna od wartości projektów.
                  Z tym, ze ja nie pracuje w W-wie. U mnie to jest b. dobra pensja. Szukałam czegoś innego, aby mieć wiecej luzu, ale max co mogłam wynegocjować w moim miescie to 10 tys. na kontrakcie (jako PM w korporacji właśnie). Porównywalne oferty z W-wy miałam za 16-18 tys.
                  • Gość: Stary Marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.wtvk.pl 19.10.13, 22:39
                    To znaczy, że twoja firma docenia Cię bardziej niż inne firmy w twoim mieście. To też argument za pozostaniem w obecnej pracy. Do Warszawy się nie przenoś, to dużo brzydsze miasto od twojego :) Z pobieżnej wiedzy jaką mam o twoim mieście wydaje mi się, że to rzeczywiście wysoka pensja. W kontrakt (rozumiem, że własną działalność gospodarczą) moim zdaniem nie warto wchodzić, chyba, że się zarabia naprawdę duże pieniądze, np. jako członek zarządu powiedzmy 50 000 na miesiąc. A ile godzin zazwyczaj pracujesz w ciągu dnia? 10-12? Bo to też ma swą cenę - życie ucieka i nie zauważysz jak np. dzieci urosną i wyjdą z domu, czas leci bezpowrotnie.
                    • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.rfc.pl 20.10.13, 15:55
                      Pracuję średnio 9-10h. Nadgodziny odbieram, jako wolne, ale kumuluje mi się urlop w zamian.

                      Tutaj jest mało wakatów managerskich. To jest też minus bycia managerem... Ofert dla programistów jest sporo, ale na managerów - może jedna na rok? Zwykłemu PM od papierków nikt tutaj nie zapłaci takiej kasy, a wyższych managerów nikt nie szuka, a jeśli nawet, to nie z ulicy.

                      O przeprowadzce do Warszawy nie myślę, szybciej za granicę - tam inna kultura pracy jest.
                      • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 25.10.13, 23:20
                        9-10 jak dobrze pójdzie, a jak nie to 12? Z drugiej strony jak odbierasz urlop za nadgodziny, to masz dużo urlopu :) a masz szansę go wykorzystać?
                        Zagranica - trudne zagadnienie - z jednej strony inna kultura pracy, z drugiej często szklany sufit dla imigrantów.
            • g4l Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 21.10.13, 07:19
              > Fajnie G4L, że udało Ci się wyjść na prostą! A jak na to patrzą Twoi szefowie,
              > że nie zostajesz po godzinach? A telefony od durnych klientów/szefów/ważnych pe
              > rson wieczorami?

              Od kilku lat udaje mi się nie robić nadgodzin przez prostą rzecz - każda firma ma swój tzw. rodzaj priorytetów. Nauczyłam się wykonywać pewne zadania naprzód wyprzedzając tym samym oczekiwania szefów. Rzeczy do zrobienia, o których wiem wykonuję na bieżąco i tym samym - kiedy wyskoczy mi jakaś nagła sprawa, nasz zespół nie zawala wszystkiego, a i taka atmosfera pracy jest o wiele lepsza. Znam osoby, które są kierownikami, a nie potrafią ogarnąć podstawowych obowiązków, no i potem jest jedna wielka nerwówka, kiedy trzeba nagle coś przygotować. Albo niektóre rzeczy do zrobienia zostawiają w nadziei, że ktoś o tym zapomni i kiedy przychodzi 'deadline' to... wiadomo jak to wygląda :)
              Według mnie tylko i wyłącznie z tego generowane są niepotrzebne nadgodziny, natomiast zależy to pewnie też od profilu firmy. Np. w mojej pracuje kilkaset osób i mamy elektronicznie rejestrowany czas pracy, są kontrole, więc szefostwo nie może sobie pozwolić na naginanie czasu pracy.
              A popołudniowych czy wieczornych telefonów już też nie mam :)
              • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.rfc.pl 21.10.13, 19:23
                > Od kilku lat udaje mi się nie robić nadgodzin przez prostą rzecz - każda firma
                > ma swój tzw. rodzaj priorytetów. Nauczyłam się wykonywać pewne zadania naprzód
                > wyprzedzając tym samym oczekiwania szefów.

                U mnie priorytetem jest przynoszenie zysków i pilnowanie by wszystko sie kręciło. Oczekiwania moich szefów to jakiś tam przychód i zadowoleni klienci. Tego sie nie da wyprzedzać :-) Raz na jakiś czas muszę jakieś zestawienie przesłać, czy raport, ale to margines mojej pracy, o trzeciorzędnym priorytecie.
                esli miałabym uogólniać, to przyczyn nadgodziny u szefów szukałabym w zbyt atomowym zarządzaniu i braku delegowania obowiązków na wystarczającym poziomie. Z tą atomowością i delegowaniem ja sama miewam problem, ale często jest tak, że nie mam po prostu na kogo delegować, bo ludzi mam dociążonych, a pewnych rzeczy nie są nawet w stanie za mnie wykonać.
                • Gość: ejki Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.static.chello.pl 22.10.13, 16:53
                  Tez mam problem z delegacja zadan na innych-zdaje sobie z tego sprawe, ze to konieczne, z drugiej strony moi ludzie zazwyczaj nie robia zlecanych im rzeczy tak jakbym ja tego chcial i tak dobrze, jakbym ja to zrobil.
                  Fajny watek!
                • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 25.10.13, 23:52
                  Moim zdaniem dobry szef powinien mieć pracowników niedociążonych, tj. mieć jeszcze wolne zasoby ludzkie do dyspozycji, na wypadek zwolnienia któregoś z pracowników lub czegoś niespodziewanego, nieoczekiwanego.
                  • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.181.40.156.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.10.13, 11:07
                    Obawiam się, że jak już zostaniesz szefem, przeżyjesz rozczarowanie w starciu z rzeczywistością :)

                    Na takie okoliczności masz mozliwość nadgodzin lub zatrudnienia kogoś na umowę-zlecenie. Aby zatrudnić dodatkową osobę musisz mieć niestety zgodę zarządu, a na zwiększenie kosztów stałych nie jest łatwo taką zgodę uzyskać. Poza tym cechą wspólną wszystkich zarządów jest maksymalizacja nałożonych targetów i jest praktycznie normą, że są one ustalane na granicy możliwości. Zatrudniając nową osobę muszę przyniesc dodatkowy przychód mniej wiecej na poziomie czterech średnich pensji pracowników produkcyjnych w naszej firmie. Jesli w dluzszym okresie przychody są niższe, pytają sie mnie kogo zwolnić....

                    Oczywiście zawsze mam jeszcz możliwość zwolnienia doświadczonych, dobrze zarabiających pracowników, takich jak Ty, a w ich miejsce zatrudnienie 3 studentów. Ale w IT nie przynosi to raczej dobrych efektów :)
                    • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 27.10.13, 02:24
                      Czyli podałaś mi dodatkową motywację do zostania menedżerem: lepiej zwalniać niż być zwalnianym?
                      To, o czym piszesz pokazuje 2 ważne punkty na korzyść korporacji w porównaniu z małą i średnią firmą:
                      - w korpo zarząd często nie jest właścicielem, więc nie postrzega wynagrodzeń jako pieniędzy wyrwanej z jego własnej kieszeni. Jeśli twój szef jest jednocześnie właścicielem firmy, to jak dla mnie to finansowa porażka
                      - w korpo tak łatwo nie zwalniają pracowników, zwłaszcza tych z doświadczeniem
                      Poza tym już twoja w tym głowa, by mieć taki zapas niedociążenia pracowników :)
                      • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.rfc.pl 27.10.13, 10:09
                        Piszę o zarządzie, bo z mojego poziomu trafia wszystko na zarząd. U Ciebie to nie będzie zarząd, tylko jakiś wyższy przełożony w drabince, który z kolei raportuje jakiemuś wyższemu. Ale mechanizmy są podobne, bo ktoś z nich musi liczyć koszty i zyski.

                        I nie chodzi tu o wyrywanie kasy z czyjejś kieszeni. Celem firmy jest zysk i Wy na końcu też macie swoich akcjonariuszy, którzy Was rozliczają. Nie Ciebie osobiście, ale po drabince korporacyjnej hierarchii schodzi to w dół.

                        Plus jest taki, że macie wiekszą stabilność finansową i często wyższe marże, bo pracujcie dla klientów zagranicznych. Możecie mieć większy luz, ale czytając posty na tym forum mam wątpliwości, czy też Was nie cisną do pracy na pełnych obrotach...

                        Ja tez mam czasami wolne moce w zespole, gdy jest mniej pracy, ale wówczas wynajmuję pracowników do innego działu lub na zewnątrz i już luzu nie ma. Dzięki temu udaje mi się unikać zwolnień, ale równowaga jest zachowana - ludzie nadal są dociążeni.

                        A czy u Was zwolnień nie ma? Może Twoja korporacja jest szczególna, ale ja już nie raz widziałam czystki w korporacjach, jak ludzie lecieli na łeb na szyję.... i to także ci z doświadczeniem.

                        Ja ludzi z doświadczeniem nie zwalniam - napisałam już to w poprzednim poście, ze uważam, że nie przynosi to dobrych efektów. Taki pracownik odchodzi z wiedzą i trzech tańszych nie koniecznie jest go w stanie zastąpić. Ale w środowiskach korporacyjnych, gdzie ludzie są trybikami w wielkiej maszynie, ludzi zastępuje się chyba łatwiej...


                        • Gość: PM-ka Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.rfc.pl 27.10.13, 10:29
                          Swoją drogą fajnie, jakby ktoś napisał, jak wyglada zarządzanie kosztami po stronie korporacji - z tym, że chodzi mi o działy produkcyjne, które są odpowiedzialne za przynoszenie zysku. To, o czym piszę, ma się nijak do działów "kosztowych" - księgowości, administracji, HR'ów, marketingu itp. Nikt działów administracyjnych nie będzie rozliczał z tego, czy przynoszą zyski, czy straty.
                  • truten.zenobi :) 16.11.13, 21:20
                    > Moim zdaniem dobry szef powinien mieć pracowników niedociążonych,
                    ależ nie dobry szef dba o optymalne wykorzystanie zasobów - często to antynomia w ekonomii

                    zjeść ciastko i mieć ciastko
                    masz dbać o niskie koszty i mieć rezerwy
                    masz zachować płynność i dbać by kapitał pracował...
              • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 25.10.13, 23:46
                Gratuluję takiego ustawienia spraw!
      • Gość: m Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.ptim.net.pl 21.10.13, 19:43
        Moim zdaniem nie. Niestety. Może inaczej - nie w dużej firmie. Mimo wszystko powodzenia, na jaki wariant byś się nie zdecydował.
        • Gość: PoprostuJA Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.13, 23:34
          Stary Marych czego mogę Ci życzyć?Żebyś był szczęśliwy z rodziną.
          A do tematu co opisujesz,nie ogarniesz chyba że życiem prywatnym,znajomy z BARDZO DUŻEJ KORPO tak jak Ty IT,dostał wypowiedzenie z okresem 3 miechów,bo właśnie młodzi,nie utalentowani chcą się wbić na Twoje miejsce.....za każdą cenę....
          • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 14.11.13, 22:55
            No takiego ryzyka zlecenia z kierowniczego stołka też bym się obawiał. Ale w mojej korpo oni nie wylatują, chyba, że ktoś zrobi jakiś mega przekręt.
        • stary-marych Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 25.10.13, 23:51
          Też tak podejrzewam, patrząc na szefów.
      • truten.zenobi Re: Menedżer - pracoholik czy 40-godzinny tydzień 16.11.13, 21:13
        1. bycie szefem informatyki to niekoniecznie bycie informatykiem tylko starszym, ale fachowcem od zarządzania
        2. to jak pracuje kierownik zależy od firmy ale zwykle nie ma tak że może sobie pozwolić na nieobecności w czasie gdy zapadają ważne decyzje i są problemy... co niekoniecznie musi oznaczać pracę 12/7
        3. w firmach w których ja pracowałem it podlegało pod pion finansowy więc w ogólnofirmowych nasiadówach uczestniczył dyr. finansowy/główna księgowa
        to pewnie dużo zależy profilu działalności u mnie uzgodnienia zapadały na bezpośrednich spotkaniach - i generalnie z prezesami, dyrektorami, czy innymi szefami nie wchodziliśmy sobie w drogę

        > Jest jeden problem - nie mam ochoty dużo pracować,
        wystarczy ze będziesz pracował efektywnie i umiał robić dobre wrażenie ;)
    Pełna wersja