Gość: wyzysk_da_zysk
IP: *.dynamic.chello.pl
26.10.13, 14:00
Witam,
Mam taki problem w pracy, który sprawia że coraz częściej myślę o zwolnieniu się i poszukaniu czegoś innego. Otóż pracuję w centrali jednego z banków od około 3 lat. Wiadomo na początku chciałem się pokazać, byłem zaangażowany, darmowe nadgodziny itd. Ale grupa w ramach której pracuję od początku mnie nie akceptuje mimo że wykonuję najbardziej żmudne, czasochłonne, trudne i suma sumarum nudne zadania (wszelkiego rodzaju raportowanie związane z wykorzystaniem Excela, VBA, MS Accessa, SQL + prace analityczne związane z pewnym projektem). Czym przejawia się brak akceptacji? Otóż po pierwsze, mimo że należę do pewnej komórki biznesowej i dla niej pracuję oraz z nią się kontaktuję, zostałem kilka miesięcy temu przesadzony na drugi koniec open space'u do całkiem innego zespołu. Po drugie ostatnio szef pionu zaprosił wszystkich członków jednostki do której należę POZA MNĄ na kilkugodzinny lunch związany częściowo z projektem o którym wspomniałem. Nie rozumiem takiego zachowania w sytuacji w której wykonuję ciężką analityczną robotę w tym projekcie przesiadując po godzinach aby sprostać wymaganiom. Czuję się z tym źle, otwarcie powiem że jak frajer, którego się dyma bez mydła. Co radzicie w tej sytuacji? Zmniejszyć zaangażowanie i nie bacząc na nic wychodzić punkt 17:00? Zwolnić się w cholerę i nie robić z siebie frajera i kozła ofiarnego? W końcu trzeba mieć szacunek do samego siebie. Myślę, że z nową pracą nie byłoby jakiegoś wielkiego problemu. Tylko, że każda zmiana rodzi obawę stąd moje wątpliwości. Co byście zrobili na moim miejscu?