Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Praca psychicznie wypalająca

    IP: *.leon.com.pl 06.11.13, 23:17
    Witajcie,
    Czy z powodu panującego bezrobocia odważylibyscie się pracować w firmie górniczej ? Oczywiscie chodzi mi o pleć męską. Ja juz pracuje od ponad roku i mam juz psychicznie dośc tej atmosfery i braku ambicji w tym srodowisku. Co z tego, że praca nie jest wykanczająca jak sama atmosfera wykancza psychicznie. Podkreśle że od lat kochalem nauke, zwlaszcza biologie i informatyke, moje myslenie było niejako totalnie odmienne od takiego typowo podworkowego. U mnie musi być porządek i organizacja. Przeszkodą do realizacji siebie jest i byla niesmialosc, co tez pozwolilo skutecznie ukryć na lata moje umiejętności (zdolności programistyczne, matematyczne, logiczne na poziomie dość dobrym). Ta praca mnie juz dusi, dusi mnie totalnie to, że nie moge się rozwijac, że musze grac kogoś kim tu nie jestem. Obecnie złapała mnie depresja więc juz kompletnie cięzko mi opisac tą sytuacje ale w calkowitym uproszczeniu to chodzi że zatrzymalem w sobie rozwoj. Jestem czlowiekiem mało gadatliwym i w srodowisku nowym wlasciwie nic nie mowie, milcze, mam taką chorobliwą blokade. Nie wiem, no nie wiem. Obecnie jestem technikiem elektronikiem a studia informatyczne zamierzam zaczac realizowac w przyszłym roku. Ale obawiam się że konieczna jest zmiana pracy by otępianie nie miało juz dluzej miejsca... napisalem może zbyt mało ściśle o co chodzi ale na obecnym etapie nie mam sił dużo juz pisac. W szkole zawsze wyroznialem sie sposrod reszty jako ten ambitny, zawsze pomocny rozwiazac jakis problem. Pozdrawiam, nie mam juz sil na pisanie
      • Gość: soliter Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.dynamic.chello.pl 06.11.13, 23:45
        Cześć...Mam dokładnie ten sam problem co Ty tylko że w zupełnie innej branży bo w bankowości. Też w liceum byłem prymusem w naukach ścisłych, też byłem nieśmiały, milczący ale jednocześnie pomocny jeśli sytuacja tego wymagała. I powiem Ci jedno taka postawa w Polsce to droga do samozagłady. Tutaj nikt Cię nie doceni za Twoje zaangażowanie, pomysły i wiedzę. Posadzą Cię w kącie do wykonywania najbardziej podłych, trudnych i żmudnych prac tylko dlatego że myślisz inaczej niż większość. Tylko dlatego że nie śmiejesz się z głupich dowcipów słyszanych po raz n-ty, nie opowiadasz farmazonów o dupie Marynie a skupiasz na tym po co przyszedłeś czyli na pracy. Niestety w Polsce jest tak że poza nielicznymi wyjątkami pracownicy udają że pracują a pracodawcy udają że płacą. Jeśli się wychylasz to tak Cię zawalą robotą że będziesz zapieprzał w odizolowaniu od świata aż w końcu sam się zwolnisz bo ileż można wytrzymać. Wyjedź z tego kraju bo na 90% Twoje umiejętności nie zostaną tutaj docenione. Ja zamierzam zrobić to samo. Pozdrawiam.
        • Gość: Paradox Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.leon.com.pl 07.11.13, 00:19
          Zauwazylem, że w pracy nie moge być sobą, muszę grać głupca, czyli jakby cały swoj potencjal ukryc i stac się takim jak reszta, głupim. Jeżeli nie będziesz głupi czyli taki jak reszta to czeka cię fala (coś co prawnie jest sankcjonowane dziś, pfff ale co z tego co tam w prawie jak rzeczywistośc to nie prawo, prawo wszelakimi pięknymi nierealizowanymi słowkami stoi). A jak jest u mnie w robocie, ludzie gadają o dupie marenie a jak wyskakuje jakis problem to potem cały dzien rozwiązują ten problem (a wlasciwie większosc tego czasu gadają o problemie zamiast działac i mieć święty spokoj i bez stresu !)kiedy tak prosto mozna było mu zapobiec ! Mnie ta tragedia umysłu zabija doslownie. Zamiast od razu zadzialac to działają dopiero jak coś sie stanie :/ A kiedy sam wykazalbym inicjatywe to jestem wyciszany i już źle traktowany. Do licha w jakim nędznym swiecie trzeba żyć żeby głupcy rządzili nami, to jest przerażające. Gdyby ludzie potrafili gadać mądrze, przyczynowo a nie tylko objawowo to wtedy i takich ludzi miło by się słuchało a nie że gadka taka że ani smiac sie nie chce tylko uszy zatykac. do pracy przychodzimy by w spokoju realizowac swoje zadania a nie tworzyć problemy, oczywiscie pracownik ma walczyć o swoje prawa by pracodawca nie nadwyrężał go ale to juz zupelnie inna kwestia niż ta o ktorej pisze.
          • Gość: Paradox Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.leon.com.pl 07.11.13, 00:37
            I zapomnialem zaznaczyć, że owe błędne działania w pracy nie wynikają wcale z jakiejś zaplanowanej strategii działania ale wynikają po prostu z typowego niedbalstwa, niepomyślenia co skutkuje tylko dalszym namnażaniem kłopotow, ktorych wcale nie musiało być. Z pracownikami nie mam wspolnego języka pomimo tego, że prace wykonuje wzorowo tak jak oni mi tą granice wyznaczają. Pojedyncza jednostka nie może nic zdziałac i lepiej żeby broń boże sie nie wychylała... tragiczne jest to, że nie tylko pracownicy są mało kompetentni (co jeszcze jest w miare do zaakceptowania) ale sprawa sie komplikuje kiedy dotyczy to osob dozoru, to juz jest nie do pomyslenia... nie do pomyslenia jest jak osoba dozoru może tak często się mylic.... tym bardziej, że ma spore doswiadczenie zyciowe... czasami brak mi słow na to co trzeba obserwowac. a w zaden sposob nie mozesz tego zmienic bo tylko ci sie oberwie. moze i tyle dobrze, ze jestem taki cichutki na co dzien, bo by się chyba zatrząsło w firmie jakbym pokazal swojego prawdziwego 'ja'
        • Gość: Akiko Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.ip.netia.com.pl 08.11.13, 10:57
          Tak, tak, dokładnie tak!

          W Polsce nie szanuje się ludzi skromnych i rzetelnych... Za pokorę obrywa się po łbie. Niestety, promuje się chamstwo, pewność siebie i bezczelność. Też nad tym ubolewam, że muszę grać kogoś, kim nie jestem - bo jestem uczciwym człowiekiem, surowym w ocenie innych, ale równie surowym wobec siebie. A standardy zachowania, zwłaszcza lansowane w mediach, odbiegają zupełnie od tego, co mi się wydaje naturalne i słuszne.
      • Gość: Paradox Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.leon.com.pl 07.11.13, 12:31
        No zaraz znowu do pracy i znowu wytrzymać tylko te parenaście godzin i udawać kretyna. Jestem tylko ciekaw co to będzie jak mi zdrowie psychiczne totalnie runie od tego, wtedy nikt też nie pomoże. No takie życie, brutalne, jak w świecie mrówek, zwierząt. Tutaj nie można byc człowiekiem, tutaj trzeba należec do masy, zero indywidualności. Przypomne sobie ostatnie "wystąpienie" osoby dozoru wyższego: "wy tu nie jestescie od myślenia, wy tu ku**wa jestescie od je*ania ! Ma isc wydobycie, proste !". Przepisy BHP się nie licza a jak się licza to tylko po to by obcinac premie a sam przepis jest poza tym praktycznie zbędny dla zdrowia pracownika bo mało praktyczny w porownaniu do jego łamań w innych newralgicznych punktach - ba dozór sam nakłania do jego łamania i tylko osoba ktora potrafi sie postawić i zna BHP może się jakos wybronic. No nic, wytrzymac. Umowe mam do 24 lutego i staram sie dotrwac do tego okresu. Na szczęscie nikt ze mną nie ma w pracy problemow, jestem wzorowy, ludzie mnie na szczescie szanują bo i ja ich szanuje i przynajmniej tyle się ciesze, gorzej z całą resztą i destrukcyjnym wplywem na psychike, brak rozwoju, ambicji, perspektyw itd. Chcialbym zasięgnąc sił w tym co mi bliskie, elektronika, informatyka, chociazby namiastke tego, by już choć troche czuć się dobrze. Wiem że dziś są wymagane studia ale przeciez to że nie mam studiow nie oznacza że musze spaśc ku najnizszym instynktom, tylko dlatego, bo jeszcze nie mam tego papierka. Spokojnie jest on do zdobycia, przeszkodą narazie było zdobycie pieniędzy na ten cel. Pozdrawiam ludzi szacunku w anonimowym świecie
        • Gość: bibuchna Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.13, 14:20
          3maj się :)
        • Gość: Marlena Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.mlyniec.gda.pl 07.11.13, 15:17
          Mam to samo, tyle, że skończyłam już studia pierwszego stopnia a pracuję nadal w pracy związanej z moim poprzednim wykształceniem. W swojej obecnej pracy nie mam szans na awans. Jest dokładnie tak jak mówiła któraś z osób powyżej. Jak jesteś dobry i to pokażesz to masz przerąbane. Mój szef stwierdził, że jestem wydajniejsza od innych i teraz mam cały miesiąc na drugą zmianę (jest cięższa i wiadomo nie ma się życia) a osoby mniej wydajne mają na rano albo przewagę poranków. W związku z tym mam pytanie - jak mam rozmawiać z szefem o tym? Bo już nie mam siły, ciągle mówi, że mnie rozumie i że tak nie będzie w nowym grafiku a co miesiąc jest to samo...co byście zrobili (oprócz zwolnienia się)?
          • Gość: Bleblablu Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.13, 23:24
            est dokładnie tak jak mówiła któraś z osób powyżej. Jak je
            > steś dobry i to pokażesz to masz przerąbane

            W umysłowej czy specjalistycznej jak pokażesz, że coś umiesz jest dokładnie tak samo - uwierz to wszędzie taka reguła
        • Gość: Bleblablu Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.13, 23:22
          Myślisz ze w pracy biurowej jest lepiej? Otóż Cię rozczaruje - mam mgr + podyplomówki (jak wszyscy w moich byłych firmach). Przez lata pracowałem w księgowości i controllingu i było to samo - roboty za trzech, siedzenie za darmo po godzinach i traktowanie na zasadzie niewolnika - czyli nikogo nie interesuje jak, ale ma być zrobione bo jesteś od roboty itd.

          Jeśli jesteś osobą nieśmiała to nie ważne czy to fizyczna czy umysłowa liczy się najbardziej wielka gęba, wyszczekanie i bezczelność - no i oczywiście cwaniactwo czyli jak wymigać się od pracy a pokazać się z najlepszej strony.

          Co do chamstwa i wyzwisk to obawiam się, że w biurze wygląda to dokładnie tak samo...
      • Gość: Observer Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.coopervision.eu.com 07.11.13, 15:23
        Nie sadze, aby firma gornicza byla sama w sobie jakims problemem.
        Myslisz, ze czemu miliony Polakow pracuje w sieciowkach, kawiarniach, restauracjach, albo za granica na zmywaku, budowie czy przy sprzataniu hotelu, pociagow, sklepow? Jakas tam czesc faktycznie w zasadzie tylko tam sie moze sprawdzic, ale wiekszosc? Myslisz, ze jak jeden maz czuja sie tam dobrze? ze pracuja zgodnie z swymi kwalifikacjami i sadza, ze na tyle pozwala ich intelekt?
        Wiec przede wszystkim miej swiadomosc, ze pod wzgledem "dyskomfortu" nie jestes wyjatkowo pokrzywdzony; jestes jednym z milionow.

        Widzisz, w pracy, i w ogole w zyciu panuja inne zasady niz w szkole.
        Szkola w Poslce nie uczy wielu rzeczy, strasznie malo skupia sie-o ile w ogole- na tzw. umiejetnosciach miekkich (pisze zgodnie z korponazewnictwem, choc jak zwal tak zwal, nie w tym rzecz).

        W prawdziwym zyciu trzeba sie umiec przebijac lokciami, umiec wywazyc w odpowiednich dawkach przebojowosc, pomyslowosc, brak arogancji, z przebijaniem sie lokciami, indywidualnym mysleniem, taktem, zdobyciem posluchu, tak, aby gdy trzeba byc slyszanym i branym pod uwage.
        Niesmialosc prawie nigdy nie poplaca i konczy sie niedocenieniem i spychaniem zadan na niesmialoego, ktory nie potrafi sie postawic. Nadmierna smialosc, o ile nie towarzyszy jej super modelowa asertywnosc, zwykle odbierana jest jako arogancja i podejscie know-it-all - ktorego malo kto lubi.
        Trzeba zbudowac u innych szacunek do swojej osoby, ale tez nie brzmiec jak bezkompromisowy "despota",ktory zawsze wszystko wie lepiej i na dodatek nigdy nie przyznaje sie do bledu.

        To nie dotyczy tylko pracy, tak jest tez np. w zwiazkach.
        Obiektywnie kumaci wcale nie zawsze laduja w szczesliwych i udanych zwiazkach. Sprobuj zawsze miec racje, i nie dopuszczac kompromisu. Badz odwrotnie, zgadzac sie na wszystko i byc "dobrym" aby dogodzic tej drugiej osobie.
        I tu i tu nie wroze dobrego konca.

        Tymczasem nikt Ci nie kaze przyjaznic sie z Twoim iwszystkimi wspolpracownikami. Korzystaj z czasu jaki masz (skor omasz otepiajaca prace, zapewnie czujesz permanentny niedosyt stymulacyjny umyslu) - ucz sie slowek w jakims jezyku, teorii informatycznych, komed w interesujacym Cie jezyku programowania- czegos, co bedzie Cie rozwijac w interesujacym Cie kierunku.
        Ponadto poza praca probuj oferowac swe uslugi jako wolny strzelec.
        Na poczatek moga to byc proste rzeczy.
        Nie ma w tym nic wstydliwego.

        Powodzenia
        • Gość: Paradox Re: Praca psychicznie wypalająca IP: *.leon.com.pl 07.11.13, 23:35
          Chodzi zwlaszcza o specyfike tej firmy górniczej. Umowa jest tak skonstruowana że w praktyce jestesmy niewolnikami wysylanymi pod oddziały kopalni, to zjawisko nie jest powszechne w kazdej jednej gorniczej firmie. Większosc oczywiscie pracownikow pracuje typowo pod firmą czyli wykonuje prace typowe dla niej. Ale ci mniej odważni czy tzw. "gorsi" są wysylani pod oddziały i tam są kierowani przez zwyklych pracownikow, dodatkowo by nie było slodko, zaprzega się nas do najgorszej roboty oczywiście by reszta miała luksusy i mogla sobie odpoczywac doslownie. Czy w zamian za to stawki w jakis sposob sie zmieniają ? NIC. Oddzialy te zarabiają co najmniej DWA razy tyle co my, dodatkowo wykonujemy ich najgorszą robote dla odciążenia ICH.Stawka niezmienna - odpowiedz nasuwa się sama.
          Na szczęście nigdy nie zaliczalem się do osob ktore wiedzą wszystko najlepiej ale kiedy faktycznie jestem pewien swego to wtedy mam tą pewnośc, nigdy nie robię się pewny kiedy jakis obszar jest mi w miare obcy :) Dopiero kiedy w miare z jakims obszarem sie zapoznam to moge zająć dyskusje w tej sprawie ale nigdy kiedy sam nie wiem o co chodzi bo wprowadza to zbędny chaos.
          Odnosnie aktywowania umyslu, oczywiscie, to wazne. Na rozne sposoby probuje sie samoaktywowac, tu czytam to, tu staram sie zrozumiec to, kazdy dzien wlasciwie musze coś poznawac. Inaczej pewnie dawno byłbym w grobie bo umysl by mi padl z poczucia nicosci. Staram sie tez powoli wdrazac jakies wlasne pomysly na zarabianie a raczej na początek -dorabianie. Poniekąd mysle o pisaniu jakichs praktycznych poradnikow w obszarach ktore są popularne albo na ktore jest popyt.

          Może faktycznie nie jest aż tak tragicznie, a ja się tylko wstydzę tego, że kolega rowiesnik któremu jeszcze jakis czas temu robilem korepetycje z maty, dziś na tej samej kopalni sprawuje funkcje dyspozytora ds jakichs tam, troche mnie jest wstyd, bo uczylem go roznych przedmiotow a dziś on stoi kilka stopni wyzej ode mnie i jak ostatnio go spotkalem i musialem powiedziec że pracuje w najgorzej ocenianej firmie na tej kopalni to mi sie naprawde strasznie głupio zrobiło, to był fatalny dyskomfort.

          Mimo wszystko, gdybym się poddał, to dawno bym się powiesił. Ale jak widać żyję, żyję bo mam cele i plany i one nadają mi siłę do życia.
      • g4l Re: Praca psychicznie wypalająca 08.11.13, 08:21
        Niestety taka jest smutna, polska rzeczywistość. Kiedy człowiek studiował kilka lat temu i rozmawiał z 40-, 50-letnimi wykładowcami na temat możliwości na rynku pracy w ich czasach, to nie było tak, jak dzisiaj, że to praca wybiera człowieka. Wtedy mogli sobie wybierać, a teraz? Jak po szkole/studiach nie ma tego, co chcielibyśmy robić to się po prostu bierze to, co jest, bo rodzice żyć wiecznie nie będą, a pracować trzeba.
        Na pewno to, że postanowiłeś rozpocząć studia jest dużym krokiem do przodu, staraj się podczas nich maksymalnie wykorzystać kontakty z wykładowcami, którzy pracują w tym środowisku. Staraj się mieć dobre wyniki - poprzez takie znajomości na pewno prędzej będziesz miał szanse dostać się do pracy, którą lubisz. Możesz nauczyć się na moim błędzie, bo ja podczas studiów z własnej głupoty spaliłam za sobą wszystkie mosty. Dzisiaj pracuję w korporacji na stanowisku kierowniczym średniego szczebla, nie zarabiam mało, ale też nie lubię swojej pracy. Wiem, że więcej nie dam rady tu osiągnąć przez wieczne układy, których nie jestem w stanie przeskoczyć, bo kryteriami awansu u nas są rzeczy nie związane kompletnie z pracą... Czuję, że mogłabym robić wiele innych rzeczy, bo na swoim stanowisku miałam okazję zdobywać doświadczenie w różnych dziedzinach. Tak, jak już ktoś wcześniej napisał, dzisiaj jest tak, że z osób zaangażowanych w pracę wyciska się do cna wszystko, a tym, którzy mają wszystko w d*** zleca się mało, bo albo zawalą, albo zrobią na odp***.
        No i druga rzecz - nie staraj się naprawiać świata w firmie, przez to także przechodziłam. Z pierwszej firmy, w której pracowałam po trzech latach zostałam zwolniona, bo chciałam robić porządek, poprawić organizację pracy docierając przy okazji do różnych przekrętów w firmie, które działy się za pośrednictwem dyrekcji, ale człowiek był wtedy zbyt głupi, żeby wiedzieć jak ma się zachować. Teraz pracuję już wiele lat w tej samej firmie i po prostu robię to, co do mnie należy ciesząc się - mimo wszystko - że nie zarabiam najniższej krajowej i dzięki temu mogę ze swoją rodziną pozwolić sobie w wolnym czasie na fajne wakacje czy swoje pasje, zainteresowania...
        Ot, życie dorosłych...

        Głowa do góry, życzę Ci powodzenia w realizacji planów :)
    Pełna wersja