Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Nie rozumiem

    IP: *.free.aero2.net.pl 28.12.13, 13:37
    Nie rozumiem, dlaczego w Polsce zarobki nijak się mają do kosztów życia. Zarabiam 1200 zł na rękę i wystarcza mi to zaledwie na opłaty (500 zł) i jedzenie oraz produkty higieniczne. Pracowałam przez jakiś czas W Holandii jako niekwykwalifikowany pracownik magazynu i po opłaceniu lokum i zakupie żywności (ceny takie jak w Polsce) mogłam sobie pozwolić na przyjemne wydatki np. ubrania, kosmetyki, gadżety elektroniczne. Dlaczego tak jest? Skoro Polska jest biedna i nie możemy zarabiać odpowiednio do zarobków w UE (1000 euro pensji magazyniera ~ 4100 zł), to niech choć koszty utrzymania będą przynajmniej, jeśli nie czterokrotnie, to dwukrotnie niższe.
    Czy jakiś biegły w sprawach ekonomii może mi to wytłumaczyć?
      • agulha Re: Nie rozumiem 28.12.13, 15:19
        Prawdopodobnie ekonomiści mają jakieś teorie na ten temat. Poszczególne kraje są biedniejsze lub bogatsze. Kraj biedniejszy to nie jest taki, gdzie wszystko jest tańsze.
        Właśnie dzisiaj rozmawiałam z kimś z Ukrainy - tam jest dokładnie jeszcze gorzej niż u nas. Zarobki niskie albo żadne, ceny produktów wyraźnie wyższe niż w Polsce. (Mowa była o Ukrainie Zachodniej; w Kijowie zapewne zarobki bywają lepsze niż w zachodniej części).
      • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: *.free.aero2.net.pl 28.12.13, 16:28
        Wiem, że na Ukrainie jest gorzej, ale Polska jest niby w UE i to już 10 lat. Oczywiście skorzystaliśmy na publicznych i prywatnych dofinansowaniach, ale koszty życia zrównały się z np. holenderskimi (może w Polsce żywność jest nieco tańsza, tam za zakupy takie jak Biedronce płaciłam 20 euro, tu płacę 30 zł, ale za to wynajem mieszkania w NL wychodzi taniej), a pensje stoją w miejscu, czasem tylko podwyższą minimalną o jakieś śmieszne 50 zł. :>

        Nie będę już mówić, że na posadzie, która niby wymaga wyższego wykształcenia, zarabiam tyle, co magazynier w markecie, bo posypią się gromy za roszczeniową postawę, humanistyczne wykształcenie i niski stan mojej wiedzy po studiach, które nic dziś nie znaczą. :>
      • Gość: Gość Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.13, 18:45
        Tutejsi rodzimi przedsiębiorcy w większości cechują się wielką pazernością i chęcią wyzysku, a zagraniczni traktują pracowników w tutejszych odziałach jako tanią siłę roboczą - stąd niskie płace. A że ceny utrzymania zrównają się z unijnymi było wszakże nadmieniane dziesięć lat temu. Tu panuje zamordyzm ekonomiczny i dlatego jest tak jak jest - Twoja minimalna pensja wystarcza Ci na utrzymanie się przy życiu, a jeśli się zwolnisz, zostaniesz bez żadnych środków, a na twoje miejsce znajdą się inni, gotowi pracować za równie mało lub nawet mniej, którzy być może okażą się młodsi, ładniejsi, z "lepszym wykształceniem" (dziś 95% kierownika chce mieć samych magistrów jako podwładnych, bo inni też mają, a oni przecież nie będą gorsi) - wiec dlaczego płacić więcej? Taka jest niestety filozofia przesiębiorców aktywnych w tym kraju, zarówno rodzimych jak i zagranicznych.
        • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: *.free.aero2.net.pl 28.12.13, 19:05
          No, ale ja zarabiam tyle w budżetówce... Skoro to tylko wymysł pracodawców, to czemu państwo dla dobra obywateli nie ureguluje prawnie najniższej krajowej np. na poziomie 2000 na rękę, by żyło się godnie? Wiem, pytanie z serii retoryczno-utopijnych, ale naprawdę chciałabym wiedzieć, dlaczego coś stoi na przeszkodzie, prócz oczywiście pazerności władz. A może jakiś masowy strajk, referendum? Tak naprawdę być nie może.
          • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: *.free.aero2.net.pl 28.12.13, 19:12
            Nie wspominam nawet o tym, że 1/3 mojej pensji ląduje w ZUS-ie i NFZ, choć emeryturę (o ile w ogóle) będę mieć głodową, a do lekarza kolejki są ogromne i nie sposób się dostać inaczej niż prywatnie, bo odmawiają świadczeń (przykład: mam kłopot z anemią, więc poszłam po skierowanie na morfologię, chciałam przy okazji zbadać mocz, lekarka powiedziała, że to za dużo kosztuje, bo aż 10 zł i na analizę moczu skierowania nie dała, a przecież miesięcznie z mojej pensji na opiekę zdrowotną w kasie NFZ ląduje dużo wyższa kwota, pani umiała powiedzieć tylko tyle, że jest kryzys i mamy oszczędzać :>).
          • Gość: Gość Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.13, 19:19
            Aby było więcej dla "równiejszych" znajdujących się wyżej w łańcuchu pokarmowym, szaraczkom na samym dole śrubka jest przykręcana odpowiednio mocniej - tak właściwie to prawie do oporu. Polska charakteryzuje się znacznie większymi dysproporcjami pomiędzy zarobkami na różnych szczeblach zatrudnienia niż kraje zachodnie (co zapewne miałać okazję zauważyć sama), i dotyczy to (w zasadzie niezależnie od branży) zarówno rodzimego sektora prywatnego, lokalnych gałęzi spółek z kapitałem zagranicznym (tu trochę lepiej, ale niestety jedynie marginalnie), jak i tzw. "budżetówki".
            • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: *.free.aero2.net.pl 28.12.13, 20:23
              Jeśli to sprawa nie braku, lecz podziału dóbr, to czemu ludzie się na to godzą? Zróbmy zamach stanu! Albo przynajmniej jakieś referendum o równy podział płac. :>
              • Gość: m. Re: Nie rozumiem IP: *.spine.pl 30.12.13, 11:01
                a nie lepiej po prostu umówić się, że nie przyjmujemy pracy, której płaca nam nie pasuje? albo wziąć dotacji unijnej i otworzyć firmy, po czym płacić odpowiednio wyżej?

                przestańcie się przyjmować do pracy, jeśli wam mało - jak nie będzie chętnych, płaca pójdzie w górę. Albo otwórz firmę i płać wysoko, wtedy będziesz podbierała pracowników konkurencji.

                A tu tylko pomysły rodem z książki dla idiotów - "referendum o równe płace, zamach stanu". Pewnie, przyznajmy sobie po 100 milionów. Czemu nie. A miesiąc później chleb będzie kosztował 2. Miliony.
                • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: 93.154.186.* 30.12.13, 23:12
                  Może Ty możesz sobie pozwolić na niepracowanie, ale ja i większość obywateli tego kraju nie. I nie mówię o 100 milionach, nie doprowadzaj mojego stwierdzenia do absurdu, tylko o wyższej, GODNEJ płacy minimalnej.
                  • Gość: m. Re: Nie rozumiem IP: *.spine.pl 31.12.13, 06:56
                    to jest takie jednowymiarowe myślenie, że podniesienie płacy minimalnej wszystko załatwi. Myślisz, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pracodawców będzie stać, żeby płacić 2500 zamiast 2000 (bo tyle kosztuje go ten najtańszy etat, mniej więcej)? Pomyślności.

                    Zmiana wymaga lat. Nie zamachów stanu i nie ustalania płac minimalnych.

                    I jak tu ktoś mądrze napisał, jesteśmy w Polsce, tutaj pływamy w gó...e zamiast się z niego wydostać - wytłumacz mi jaka jest różnica między szukaniem pracy, a pracowaniem za kwotę uniemożliwiającą - według Ciebie - godne życie? Dla mnie oczywista. Skoro płaca nie jest godna, czemu się na nią zgadzasz? Problem mamy przez właśnie takie myślenie większości społeczeństwa, wszyscy narzekają na niegodne prace i wszyscy się na nie zgadzają. A wystarczyłoby się umówić na to, że nie zgadzamy się na mniej niż 1800 brutto i już, pracodawcy bez pracowników daleko nie pociągną.

                    Ewentualnie to 1680 wcale niegodnie nie jest dla wielu osób - jest to po prostu mało, ale nie jest niegodnie, dlatego ludzie się zgadzają. Wtedy masz problem.
                • Gość: Gość Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.13, 01:49
                  >Pewnie, przyznajmy sobie po 100 milionów. Czemu nie.

                  Taki jeden Bolesław (nie Chrobry) jest mi winien 100 milionów (starych, ale zawsze) już ze dwadzieścia lat chyba. Tobie też zresztą. ;)
          • truten.zenobi Re: Nie rozumiem 29.12.13, 10:36
            dobra obywateli nie ureguluje prawnie najniższej krajowej np.
            > na poziomie 2000 na rękę, by żyło się godnie?

            co spowoduje wyrżniecie 60% małych firm które już teraz mają problem

            i co zrobisz z armią bezrobotnych? już teraz masz ich około 2mln, daj każdemu te 2 tys... tylko powiedz skąd je wziąć?

            bo nie neguje słuszności roszeń ba stwierdzam ze przy obecnych cenach te 2k na rękę to w dalszym ciągu dużo poniżej jakiegoś cywilizowanego minimum socjalnego... ale takie właśnie mamy warunki i by coś dać trzeba skądś wziąć.
      • sondziarz Re: Nie rozumiem 28.12.13, 20:19
        Zacznijmy od tego, że przeciętny polski właściciel małej firmy to jełop z działalnością gospodarczą, a nie przedsiębiorca. Bycie przedsiębiorczym to coś więcej niż wypełnienie papierków w odpowiednim urzędzie i święcący szyld.
        Tak jak to, że ktoś ma nogi nie czyni go Usainem Boltem, tak posiadanie firmy nie czyni nikogo przedsiębiorcą. Większość Polaków o tym zapomina.

        Po drugie, polscy "przedsiębiorcy" umieją konkurować wyłącznie ceną - a to oznacza, że stale muszą szukać sposobów na obniżenie kosztów -> ergo, po d.pie dostaje ten najniżej w łańcuchu pokarmowym firmy czyli pracownik.
        Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego Niemcy mają tyle bogatych i rozwijających się przedsiębiorstw na skalę światową i dlaczego napis Made in Germany, to synonim wysokiej jakości? Bo kultura niemiecka stawia na jak najstaranniejsze wykonywanie pracy. U nas tego nie ma.
        U nas liczy się tylko cena - nasi przedsiębiorcy zakładają, że "przeciętnego Polaka nie stać, więc jak nie będę sprzedawał tanio to nie kupią i nie zarobię". Nie zauważają tylko, że w tym samym czasie firmy niemieckie, francuskie i amerykańskie są w stanie zarabiać u nas gruby szmal oferując... znacznie droższe produkty niż jego. A więc jednak Polaka stać, tylko nasz polski przedsiębiorca jest zbyt leniwy by postarać sie zaoferować mu zachodnią jakość.
        Zawsze łatwiej jest dać cenę o 20% niższą obniżając jednocześnie pensje pracowników.

        I nie wierz w bajki, że zagraniczni pracodawcy u nas są bebe. To prawda, oferują znacznie niższe wynagrodzenia niż u siebie w kraju, ale w znakomitej większości są i tak najlepiej płacącymi pracodawcami w tym kraju i przede wszystkim - wypłacalnymi. Czego nie można powiedzieć o wielu samozwańczych "byznesmenach" z firm typu Misiex czy Krzak z o.o..
        • Gość: Zbylut Re: Nie rozumiem IP: *.ip.netia.com.pl 29.12.13, 17:22
          > Zacznijmy od tego, że przeciętny polski właściciel małej firmy to jełop z dział
          > alnością gospodarczą, a nie przedsiębiorca. Bycie przedsiębiorczym to coś więce
          > j niż wypełnienie papierków w odpowiednim urzędzie i święcący szyld.

          Skąd to wiesz, skąd tyle niechęci i złości. Dlaczego obrażasz?
          • Gość: cougar Re: Nie rozumiem IP: *.eaw.com.pl 30.12.13, 10:32
            bo jest za leniwy, żeby wykazać się inicjatywą i woli obwiniać innych za swój marny los tylko nie siebie
            • sondziarz Re: Nie rozumiem 02.01.14, 09:47
              Zdefiniuj "za leniwy".
              Nie założyłem firmy właśnie dlatego, że się nie nadaję na przedsiębiorcę. Gdybym ją założył to byłby kolejnym osłem, który doi frajerów na śmieciówkach żeby samemu uciułać 2000 do ręki jako wielki pan byznesmen.
              Mierz siły na zamiary. I nie otwieraj biznesu jak nie masz pomysłu jak ma wyglądać za 5, 10 i 20 lat.
      • Gość: M. Re: Nie rozumiem IP: *.spine.pl 29.12.13, 06:58
        Oczywiście wszyscy piszą o pazernych polskich pracodawcach albo o jeszcze biedniejszej ukrainie, ale prosta odpowiedź jest zaraz za rogiem.

        Jesteśmy biednym krajem, to zostało jeszcze z czasów komunizmu i dystansu jaki dzieli nas od zachodu nie da się poprawić nawet w kilkadziesiąt lat. Pensji nie da się sztucznie podnieść, bo po takiej szokowej terapii szokowo skoczyłoby bezrobocie.

        Jesteśmy przy cenach. Dzisiaj większość produktów jest globalna. Unia dopłaca w każdym kraju tak samo do rolnictwa (no, powinna). Ceny produktów, które importujemy są takie same dla nas, Litwy, Niemiec, Włoch... Benzyna kosztuje tyle samo (+/- podatki), gaz tyle samo (+/- podatki), tekstylia tyle samo (importujemy z bangladeszu), elektronika tyle samo (importujemy z chin), chemia (te same marki, dużo tańsze u nas szybko wylądowałyby za granicą, tak jak podobna cena umożliwia import z niemieckich marketów i sprzedawanie pod kościołami), owoce cytrusowe tyle samo (+/ podatki)... Nasz sadownik chce sprzedać jabłka do niemiec po unijnej cenie, czy może taniej w Polsce, bo wymagasz od niego, żeby było tanio? Logiczne, że sprzeda drożej. Więc cena w Polsce idzie w górę, żeby jednak jakieś jabłka zostały. Pod jabłka podstaw cokolwiek, sery, wędliny itp itd. - a to system naczyń połączonych. Ceny dla produktów lokalnych zawsze będą trochę niższe, bo jednak na tani produkt lokalny ma duży wpływ to, że produkujemy go taniej (bo niższe płace) + inne czynniki, ale cena nie może być 4x niższa, bo znowu, jesteśmy w unii, zaraz ktoś to kupi i sprzeda u siebie 3x taniej, wciąż zarabiając dużo kasy.
      • truten.zenobi wychodzisz ze złych założeń... 29.12.13, 10:28
        ktoś zakłada firmę nie po to byś Ty mogła żyć dostatnio ale by on zarobił
        (zakłada firmę lub tworzy oddział międzynarodowej korporacji)
        tak więc jeśli liczy się jego zysk to Tobie zapłaci tylko tyle ile będzie musiał. (co w skrajnym wypadku może oznaczać że nawet za prawo do pracy - "staż" będziesz musiała płacić)

        a ponieważ dla polaków było ważniejsze budowanie katolickiego kraju niż reformy gospodarcze więc zamiast dużej ilości firm konkurujących o pracownika masz syty kościół katolicki religię w szkołach, ustawę antyaborcyjną, zwroty majątku dla KK itp.
        (oczywiście nie tylko dla KK, można też wymienić parę innych niezwiązanych z KK idiotyzmów którymi zajmował się sejm... ale zwykle z inicjatywy tych samych narodowo katolickich partii)

        oraz wypasioną biurokrację (tu różnice ideologiczne nie miały większego znaczenia - sld/uw/pis/po... wszyscy dbali o ciepłe posadki!)

        tak więc pytasz się skąd różnica?
        to porównaj sobie ile tam i tu jest zakładów produkcyjnych (produkcyjnych a nie montowni!), ile firm rodzimych (i rodzinnych)...
      • Gość: yy Re: Nie rozumiem IP: *.toya.net.pl 29.12.13, 16:03
        Zaraz ci napiszą, że mogłaś się uczyć i że zarabiasz tyle na ile zasługujesz...
        • Gość: Q800 Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.13, 05:22
          Ano. Mogła sie nauczyć programować. Chociaz o programowaniu, jako cudownym remedium na bezrobocie, syf i biedę, ostatnio ucichło, tak jak o spawaniu... Cały problem tego kraju leży w tym, że na siłę uczymy się w gó...e pływać zamiast z niego wyjść.
      • Gość: P atrycja Re: Nie rozumiem IP: *.centertel.pl 29.12.13, 21:16
        Bo w Holandii Nowak nie musi sobie kupować zegarków, a Tusk cygar - a u nas muszą. Stąd ta różnica. :/
      • Gość: Madrynieposzkodzie Re: Nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 30.12.13, 13:12
        Po pierwsze
        Zapóźnienia gospodarcze (PRL) i brak przedsiębiorstw średnich i małych, które stanowią o ile gospodarki. Tak jest np. w Niemczech, ale tam przedsiębiorstwa miały na to czas od lat 50 i tak w całej Europie Zachodniej. Brakuje również u nas wielopokoleniowych firm rodzinnych (nie takich pseudo przedsiębiorców bez wizji tylko chcących szybkich zysków). Kiedy duże firmy i korporacje zwalniają to małe i średnie trzymają ludzi, bo mają świadomość, że nie mogą znaleźć podobnych specjalistów (tak jest właśnie w Niemczech)

        Po drugie
        Wiedza ekonomiczna jest mizerna. Nie kształci się u nas ludzi pod kątem ekonomii, prawa czy finansów (założę się, że 99% społeczeństwa nie wie jak działa OFE itd.). To wszystko przekłada się na dwie kolejne kwestie:
        ad 1)
        Niechęć do zakładania działalności gospodarczej - pamiętajcie o jednym prawdziwą satysfakcję i realizację daje swoja firma i tylko na swojej firmie można się dorobić a pracując na umowie o pracę u kogoś NIGDY. Jednak niska wiedza i świadomość ekonomiczna prowadzi do tego, że u nas na 4 mln działalności 90% stanowią doradcy finansowi czy osoby, które pracodawca zmusił na przejście na FV itp. Prawdziwych przedsiębiorców jest garstka...

        ad 2)
        Wiedza ekonomiczna ma również wpływ na godzenie się na niskie zarobki - uwierzcie lub nie, ale po prostu jak się szuka niespecjalisty czy experta to znajdziesz ludzi gotowych pracować za grosze, tak samo jest ze wszelkiej maści absolwentami. Ludzie sami są sobie winni, że godzą pracować się za takie pieniądze, a już szczególnie w takich warunkach - czyli 1500 do ręki, 12 h w pracy i niepłatne weekendy (mówimy o biurowej). Brak wiedzy ekonomicznej i prawnej powoduje, że ludzie nie znają najprostszych praw pracowniczych o mechanizmach ekonomicznych nie mówiąc i myślą, że jak będą zasuwali za parę groszy po całych dniach to czeka i leeeepsze jutro i godzą się niemal na wszystko (brak L4, 60dni urlopu itd.) - oczywiście wszystko niezgodne z prawem. Już nie mówię o niskiej świadomości ekonomicznej ludzi, którzy godzą się pracować na czarno - bo myślą, że tylko pracodawca może za to odpowiadać....ale cóż..
        • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: 93.154.186.* 30.12.13, 23:18
          Dziękuję za solidne wytłumaczenie. Własnie zdziwiło mnie, dlaczego, choć przecież w NL najtaniej, jeśli chodzi o siłę robocza, nie jest i w dodatku kraj mały, to zakłady produkcyjne tam stoją jedno niemal na drugim. Widzi się to, podróżując po kraju. A w Polsce tylko pola, pola, pola... Czemu nie wykorzystujemy swojego potencjału?
      • Gość: asdf Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.13, 14:09
        W temacie:

        praca.interia.pl/zarobki/news-wyzysk-polski,nId,775950
      • aleksander_k7 Re: Nie rozumiem 30.12.13, 15:49
        Gość portalu: souffrire napisał(a):

        > Nie rozumiem, dlaczego w Polsce zarobki nijak się mają do kosztów życia. Zarabi
        > am 1200 zł na rękę

        No co Wy nam tutaj opowiadacie, obywatelko!

        Według sprawozdań rządu średnia krajowa pensja wynosi obecnie 3521,67 PLN

        To Wy chyba pracujecie w niepełnym wymiarze czasu!
        • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: 93.154.186.* 30.12.13, 23:24
          No i nawet z tym oficjalnym średnim wynagrodzeniem, którego pewnie 70% Polaków w życiu na umowie o pracę nawet w wersji brutto nie widziała, jesteśmy na jednym z ostatnich w miejsc w Europie. "Wyprzedza" nas o ile pamiętam tylko Rumunia. :>
          • Gość: souffrire Re: Nie rozumiem IP: 93.154.186.* 30.12.13, 23:31
            W NL współpracownicy robili wieeelkie oczy, gdy mówiłam, że w Polsce zarabiam równowartość 250 euro miesięcznie przy takich samych niemal cenach. Podobna reakcja jak zapierniczające na magazynie znajome przyznawały, że mają ukończone studia inżynierskie i nawet z taką płacą pracy znaleźć nie mogą. Gospodarka wolnorynkowa? Kryzys? Wciskają nam kit. :> się nie znam, ale uważam, że Polski rząd nie sprzyja w żaden sposób ani inwestorom, ani pracodawcom. Nie umiemy troszczyć się o siebie. Niemcy za straty wojenne do niedawna jeszcze płacili Holandii rachunki za elektryczność, stąd nawet w dzień paliły się lampy przy drogach. A czy Polska jakieś rekompensaty oprócz tych wypłacanych robotnikom przymusowym ujrzała?
      • Gość: babsy Re: Nie rozumiem IP: *.warszawa.vectranet.pl 30.12.13, 16:32
        Po tygodniach czytania tego forum w końcu postanowiłam napisać.

        Polski rynek pracy znam z perspektywy pracownika i pracodawcy. Generalnie całą swoją zawodową karierę przepracowałam u kogoś, jako dziennikarka. Z krótką (roczną) przerwą na prowadzenie własnej działalności gospodarczej- miniklubiku dla dzieci.

        I praca u kogoś i własny biznes może być koszmarem. Jako pracownik miałam niepłatne nadgodziny, doświadczałam braku szacunku, prób oszustwa na wynagrodzeniu, pracy bez odpowiednich narzędzi itepe. Jako pracodawca dostałam po d.pie ze strony państwa. Zatrudniałam pracowników na umowę o pracę, oficjalnie i legalnie (młode matki, które mogły przychodzić do pracy z własnymi dziećmi, chciałam być firmą przyjazną młodym mamom). Wynagrodzenia tych dziewczyn oscylowały w granicach 2 tys netto, dokładnie nie pamiętam. Płaciłam rachunki, nadgodziny, zastępstwa, wszystko zgodnie z prawem pracy. Gdy jedna z pracownic wysłała mi w niedzielę smsa, że wyjechała z Warszawy i tam, gdzie jest, nie jeżdżą PKSy, więc w poniedziałek nie pojawi się w pracy, nie zwolniłam jej, bo księgowa stwierdziła, że kobieta może mnie pozwać do sądu pracy i oskarżyć o "straty psychiczne". Niewątpliwie przegram taki proces i będę jej jeszcze musiała płacić. Ergo- nie mogłam zwolnić pracownika, który nie spełniał moich standardów i zachował się nieodpowiedzialnie i niepoważnie, jak dziecko. Płacąc ZUSy, pierdusy i podatki, po roku megastresującej działalności (m.in. nieustanne zwolnienia pracownic, które musiały opiekować się własnymi, chorującymi dziećmi), dałam za wygraną. Skończyłam ze sporym długiem w ZUSie, który uziemia mnie pod wieloma względami na długie lata. Jako tzw. szefowa firmy zajmowałam się głównie zaopatrzeniem, aprowizacją, dowozem niezbędnych w klubiku rzeczy oraz sprzątaniem. Prawie nie spałam, wstawałam o 4 rano, NIE BRAŁAM DLA SIEBIE PENSJI, bo ciągle brakowało pieniędzy, a najważniejsze były dla mnie a)pensje dla pracowników; b) opłaty. Nie miałam ani jednego wolnego weekendu i nawet się na to nie skarżyłam, bo wyszłam z założenia, że jak chciałam, to mam.

        Reasumując- wkurza mnie potwornie to narzekanie na małych przedsiębiorców- cwaniaczków, co to rozbijają się super autami, kupionymi za niewypłacone pensje. Ja miałam nastoletniego nissana micrę od rodziców i nawet nie było mnie stać na porządny remont tego samochodu. Nie kupowałam sobie niczego, nie chodziłam do fryzjera, nie brałam normalnej pensji, tylko tyle, co na życie, bo wszystko inwestowałam w firmę, aby podnosić poziom usług i dopieścić pracowników, bo- wiadomo- kapitał ludzki jest najważniejszy.Gdybym kręciła i zatrudniała na czarno, płacąc pod stołem, może bym się utrzymała, ale uznałam, że to nie fair, a poza tym nie chcę mieć kłopotów.
        Bajeczki o szefach- krwiopijcach można sobie wsadzić. Większość ludzi, którzy zakładają małe firmy, robią to na kredyt, ogromnym wysiłkiem i kosztem życia prywatnego oraz zdrowia i modlą się co miesiąc, by im do pierwszego stykało. Dlatego dajcie już spokój z tym pomstowaniem na nich.

        Oczywiście, zdarzają się wyjątki, sama pracowałam dla takich, ale to zupełnie inna historia. Mój chłopak też pracował dla takiego świra- zamordysty. Ze zdziwienia nie mogłam wyjść, jak ten człowiek traktuje swoich pracowników i że nie ma na niego żadnego bata. Darcie mordy, wyzwiska, niepłacenie nadgodzin czy pracy w dni wolne, to norma. Traktowanie prawa pracy jak rozciągliwej gumy od majtek. Inna sprawa, że ŻADEN z jego pracowników nie upomniał się nigdy o swoje, bo najzwyczajniej w świecie nie chciał stracić pracy. To też nie jest dobre podejście.

        Krótko mówiąc: polskie prawo jest złe zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Rynkiem pracy rządzą wilcze zasady- przetrwaj, albo zgiń. Aktualnie zastanawiam się, czy nie wyjechać stąd do jakiegoś normalnego kraju, gdzie da się żyć. Języki znam, ale mam humanistyczne wykształcenie. I to kolejny problem, bo nie, nie dam rady przekwalifikować się na inżyniera. Po prostu mam humanistyczny umysł i zdolności, na widok cyferek dostaję wysypki. Więc co, powinno się mnie chyba odstrzelić...
        • Gość: Gość Re: Nie rozumiem IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.13, 18:07
          Ty próbowałaś rozkręcić swój biznes, i nie udało Ci się - to, że na początku konieczne jest 120% zaangażowania, to normalne. Natomiast większość tych, którym udało się przebrnąć przez pierwszą fazę a ich firma uzyskała względną stabilność i zaczęła przynosić konkretne dochody uznają, że nadszedł czas, aby "odkuć się za krwawicę" i zacząć odcinać przysłowiowe kupony - wtedy z reguły zaczyna się "dokręcanie śruby" pracownikom, wymiana na tańszych, problemy z wypłacaniem wynagrodzeń za nadgodziny, itd., tłumaczone kryzysem, deszczem, suszą, śniegiem, upałem... i właśnie to udało ci się samej zaobserwować u pracodawców o których wspomniałaś. Nie stwierdzam z całą pewnością, że ty też stałabyś się taka gdyby Twoja firma się rozkręciła, ale dla większości apetyt w miarę jedzenia rośnie...
          • Gość: babsy Re: Nie rozumiem IP: *.warszawa.vectranet.pl 30.12.13, 20:11
            Drogi Gościu, mam kolegę, który prowadzi swoją firmę (montuje okna) od ponad 10 lat. Mieszkanie kupił sobie jakieś 3 lata temu, jako 35 latek, w TBS, tylko dlatego, że rodzice wzięli na niego kredyt. Ma ogromne długi w ZUS i przejścia ze skarbowym. Bywa tak, że nie starcza mu do pierwszego. Jeździ używanym Audi, które nie zawsze może naprawić. Na wakacje nie jeździ, w tym roku był na Open'erze ;). Ciuchy kupuje w normalnym sklepie, żaden tam Hygo Boss. Dlatego nie pisz o "odkuwaniu się" po pierwszej, ciężkiej fazie prowadzenia firmy.Własny biznes to nieustanna walka o przetrwanie i nie ma tak, że po pierwszej fazie możesz odpuścić. Musisz mieć nieustannie spięte poślady, bo konkurencja nie śpi. Pracownikom płaci uczciwie, bo jak pracownicy wezmą d. w troki, to on pójdzie z torbami. Sam może nie dojadać, ale pracownik pensję musi mieć.

            WIELU małych przedsiębiorców to zwykli ludzie, którzy chcą pracować na swoim, ale wcale nie marzą o kokosach. Chcą mieć po prostu na godne życie na normalnym poziomie. Oczywiście zdarzają się świnie, dla których pracowałam i ja i mój chłopak, ale nie należy generalizować. Gdybyś pogadał z takim małym żuczkiem z małej firemki, to zobaczyłbyś, jakie jego życie jest mizerne, mimo że tytułuje się "właścicielem firmy.

            Moim zdaniem najgosze jest to, że głupie i nieżyciowe prawo pracy antagonizuje przedsiębiorców i pracowników. Mały żuczek nie raz nie wyrabia z wypełnianiem wszystkich zapisów prawa pracy, bo jest ono napisane pod duże firmy, które mają większe pole manewru. Koszty pracy są za wysokie, przejściowe problemy z pieniędzmi mogą u_dupić człowieka na dobre. Przykład- przez pewien czas nie płaciłam ZUS, powstał dług. Za wysoki, by spłacić go na raz. Nie mogę wnioskować o rozłożenie go na raty, bo najpierw musiałabym spłacić część dotyczącą pracowników. Kwota opiewa na ponad 6 tys zł i jest zupełnie nie do udźwignięcia dla mnie bez wygranej w totka. Toteż dług w ZUS nadal jest, chociaż ja już dawno nie prowadzę firmy. Nie mogę się zarejestrować jako bezrobotna (choć de facto jestem), nie mogę ubiegać się o żaden zasiłek, jak tylko zdobędę pracę, komornik zajmie mi pensję i zostawi jakiś ochłap, który pewnie nie wystarczy na życie.Gdyby były inne przepisy, to spłacałabym ten chlerny ZUS pomalutku i dziś dług byłby już dużo mniejszy. A tak czekam, aż cała sprawa się przedawni, a ZUS nie zobaczy ani złotówki. Gdzie tu sens???

            Fakt jest taki, że nieżyciowe przepisy i wysokie koszty pracy sprawiają, że mały pracodawca, który na początku walczy o przetrwanie, traktuje pracownika jak zło konieczne. Z jednej strony go potrzebuje, ale z drugiej to dla niego źródło kłopotów, głównie finansowych. Może za granicą jest inaczej?

            Chętnie bym się o tym przekonała, poważnie myślę o wyjeździe do UK. Jako pracownik chciałabym mieć szefa, którego nie musiałabym się bać (jak będzie miał zły humor, to mnie zwolni), chciałabym mieć pracę, w której godziny byłyby ustalone i nie musiałabym się denerwować, że jak wyjdę o wyznaczonym czasie to będzie to źle widziane. Chciałabym wiedzieć, że moje kwalifikacje będą docenione, nie zaś traktowane jako potencjalne zagrożenie. Chciałabym się rozwijać,a nie tylko walczyć o przetrwanie na stanowisku. Chciałabym w końcu mieć spokój, że skoro UCZCIWIE PRACUJĘ, to STAĆ MNIE na normalne, godne życie, bez specjalnych ekstrawagancji. W Polsce tego wszystkiego nie ma.
    Pełna wersja