Gość: pytajnik
IP: *.tvtom.pl
31.12.13, 20:28
zastanawia mnie to. niby wszyscy dookoła skomlą, jaka to bieda w kraju, jak źle, musza emigrować. a ja widzę, że ludzi staćna drogie ubrania w drogich (jak dla mnie) sklepach typu mohito, bershka, stradivarius itp. albo kosmetyki z douglasa. porządna torebka kosztuje 50 zł w górę. byle pasek do spodni z nowej kolekcji ok 40 zł. buty ok 130 albo i więcej, kurtki płaszcze po 200, 300 zł. zakładam że jedna osoba ma więcej niż1 kurtkę na zimę i więcej niż 1 parę butów.
zwykła koszulka 69 zł - co to ma być??
kamizelka za 89 zł
komplet bielizny 50 zł wzwyż
myślałam, że ludzie rzucą się na poświąteczne przeceny, ale okazuje się, że zimowe ubrania zostały wyprzedane dużo wcześniej, po normalnych cenach.
ja rozumiem, że istnieje warstwa elity - bogaczy, ale ich jest zdecydowanie mniej.
zarabiam 2100 zł na rękę, po opłaceniu wszystkiego zostaje mi niecały 1000 zł na oszczędności.
nie jestem w stanie sobie pozwolić na jakiś szał zakupowy i raczej większość rzeczy kupuję albo z wyprzedaży, albo z targu itp. czy ci ludzie nie oszczędzają w ogóle, czy odkładają na lokatę po 200, 300 zł a resztę idzie na ciuchy, żarcie na mieście, samochód i wakacje w Egipcie?
skąd oni mają oszczędności na mieszkania, domy???
jak żyjecie?