goblegoble
15.01.14, 14:14
Mam problem. Pracowalam w spolce na kierowniczym stanowisku na umowe zlecenie za smiesznie niskie poeniadze. Dwa miesiace temu pracodawca ulegl i zaproponowal mi podwyzke stawki godzinowej, jednak w aneksie do umowy zlecenia obowiazujacym od 1.12.2013 do 28.02.2013 (tutaj popelnil on blad w dacie i wna umowie faktycznie widnieje 2013 zamiast 2014, nie wiem czy ma to znaczenie w sprawie), zaznaczono ze nie moge przekroczyc 180 godzin do przepracowania miesiecznie. W grudniu przepracowalam 265 godzin i 27ego grudnia wypowiedzialam umowe z trzema dniami wypowiedzenia. ostatnim dniem pracy byl 30sty grudnia. Przyczyny okreslilam jako "sprawy rodzinne", na umowie nie bylo okresu wypowiedzenia. Pracodawca zobowizal sie wyplacic wynagrodzenie do 15ego kazdego nastepnego miesiaca. Dzisiaj jest 15sty i ja nie mam jeszcze pieniedzy na koncie. Istnieja przeslanki ze pracodawca w ogole mi nie wyplaci wynagrodzenia, bo uwaza , ze nie dotrzymalam warunkow umowy (?) u jakony niemam pr5awa sie ubiegac o wynagrodzenie. Oczywisie jest to proba manipulacji, totalnie nielegalne postanowienie. Moje pytanie brzmi : Jezeli bede sie ubiegać o wyplacenie zalegl;ego wynagrodzenia droga listowna w terminie 7 dni od daty otrzymania pisma przez pracodawce , powolujac sie na odpowiednie paragrafy: czy moge ubiegac sie o wynagrodzenie za wszystkie przepracowane godziny? czy tylko za 180? a co z pozostalymi godzinami? czy pieniadze na nie przepadna? zgodzilam sie na podpisanie tej 2miesiecznej umowi (aneksu do umowy) tylko dlatego ze mialam dostac urlop w tym miesiacu i rzeczywiscie przepracowac tylko 180 godz. prosze o pomoc. Sprawa pilna