Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?...

    23.01.14, 11:48
    Wszystko fajnie. Też znam budowę cepa i parę innych tematów, których was uczyli, a kończyłem studia inżynierskie. Skąd to znam? Doczytałem sobie, bo mnie to interesowało. Reasumując - etnologia to nie studia, etnolog to nie zawód - to hobby.
      • Gość: Bamnoblik Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... IP: *.adsl.inetia.pl 23.01.14, 12:27
        Wszystko pięknie ładnie tylko nadal mam zdanie, że nie warto. Dlaczego? A no dlatego, że aby dostać pracę po etnologii trzeba być wybitnym i przede wszystkim trzeba sobie organizować pracę w innej branży.

        Tak więc po co kończyć taki kierunek jak można skończyć informatykę czy finanse i rachunkowość i dostać pracę w swoim zawodzie praktycznie do ręki?

        Szczerze przyznam, że nie rozumiem tak usilnego przekonywania do tego kierunku.
        • heine-ken Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi 23.01.14, 16:51
          Jak to w życiu bywa, akurat padło na etnologię. Ale co do meritum: od zawsze powtarzam, że studia powinny służyć poszerzaniu horyzontów, a nie nauce zawodu. Ja sam i większość znajomych pracuje na stanowiskach nie mających nic wspólnego z tym, czego uczono nas na studiach. Owszem, w przypadku np. inżynierów dróg i mostów czy lekarzy te dwie kwestie muszą być powiązane, ale np. w pracy w typowej korporacji już nie. Dawno temu chętnie przytaczano przypadki, kiedy do konsultingu trafiali absolwenci filozofii, tak i teraz w korporacjach chętnie zatrudniałbym etnologów. Bo studiowali w atmosferze zaangażowanej, inspirującej, motywującej, itd., no i być może zyskali dzięki temu wyjątkowe predyspozycje - otwartość na i znajomość innych kultur, a to akurat w korporacjach bardzo się przydaje.
      • mierniqe7 Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... 23.01.14, 15:14
        Etnolog/antropolog kultury musi szukac pracy w innych branzach - to blad w zalozeniu.
        Po e/a.k. dostajesz klucze do wejsca, rozpracowania i odnalezienia sie w kazdym systemie: kulturowym, jezykowym, korporacyjnym, politycznym etc. Mozna wybierac, i to z pozycji wygranego. Reszta zalezy od predyspozycji i wyborow zyciowych.
      • emeryt21 Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi 23.01.14, 18:57
        Budowe cepa ??? To wczesna mechanizacja rolnictwa....
        • Gość: dulcissima Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.toya.net.pl 23.01.14, 23:54
          A słyszałeś o czymś takim jak badania rynku? W tej chwili do dość prężnie rozwijająca się branża - i to właśnie etnologia przygotowuje do pracy w tej dziedzinie. Bo cóż z tego, że np. taki socjolog ma dobrze opracowane metody ilościowe i statystyczne, skoro nie potrafi zrobić dobrego badania jakościowego - opartego na indywidualnych opiniach konsumentów :)

          Ponadto - jak ktoś wcześniej mądrze powiedział - studia na etnologii dają naprawdę spore kompetencje przydatne w dzisiejszych czasach - umiejętność szybkiego dostosowania się do zmieniających się warunków, do różnych sytuacji. Pomagają rozwijać otwartość na inne światopoglądy, kształtują umiejętność twórczej dyskusji - co jest szczególnie ważne np. w agencjach marketingowych, agencjach kreatywnych, w fimach zajmujących się tzw. PR-em i wielu, wielu innych.

          Dowody? Nie jestem jednostką szczególnie wybitną, nie skończyłam jeszcze studiów etnologicznych, a już niejednokrotnie zdarzało mi się odmawiać pracodawcom, bo wiedziałam, że nie dam rady zrobić zleceń dla wszystkich chętnych :)

          Tyle w temacie.
          • Gość: dulcissima Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.toya.net.pl 24.01.14, 00:01
            Oczywiście miała to być odpowiedź do wypowiedzi Ziutka, poniżej.
            Jak zwykle na wybiórczej skrypty się kiszą :/
      • Gość: Ziutek Potwierdzacie tezę: to strata czasu IP: *.adsl.inetia.pl 23.01.14, 20:53
        Znam muzyka z wykształcenia, który jest informatykiem, znam absolwenta szkoły plastycznej będącego maklerem, znam romanistkę pracującą w banku...
        W podobnym tonie wypowiadają się studenci etnologii, tyle że romanistka może pracować np. jako nauczycielka języka, , muzyk w orkiestrze, czyli W ZAWODZIE.

        A etnolog?
        Otóż etnolog może załapać się na uczelni i uczyć kolejne pokolenia etnologów.

        To naprawdę fajne studia - nie ma dużo nauki, dosyć łatwe, ALE TO HOBBY, A NIE PROFESJA.

        Ktoś gdzieś napisał, że i takie studia są potrzebne, bo on np. chce rozwijać zainteresowania. Fajnie, ale jest jeden problem: NA TO IDĄ MOJE PODATKI. A ja bym wolał, żeby zainteresowania rozwijać na własny koszt.
        • Gość: bartek Re: Potwierdzacie tezę: to strata czasu IP: *.play-internet.pl 23.01.14, 21:00
          Muzyk w orkiestrze - etnolog w muzeum
        • simply_z Re: Potwierdzacie tezę: to strata czasu 23.01.14, 21:43
          twoje podatki idą też na marmury w zusie i wiele innych mało przydatnych rzeczy.
        • Gość: lavernia Re: Potwierdzacie tezę: to strata czasu IP: *.toya.net.pl 24.01.14, 10:34
          Gość portalu: Ziutek napisał(a):
          > Ktoś gdzieś napisał, że i takie studia są potrzebne, bo on np. chce rozwijać za
          > interesowania. Fajnie, ale jest jeden problem: NA TO IDĄ MOJE PODATKI. A ja bym
          > wolał, żeby zainteresowania rozwijać na własny koszt.

          Tak się składa, że TWOJE i MOJE podatki poszły na to, żebym była wykształconym muzealnikiem, który dba o zachowanie i rozwój naszej kultury. To dla Ciebie mało?

          Owszem, niektórzy to niebieskie ptaki, ale nie uogólniajmy. Ja mogłabym zapytać, po co nam tylu informatyków i inżynierów? Też mogłabym powiedzieć, że sobie nie życzę, aby jakiś "mózgowiec" lubiący grzebać w komputerach rozwijał swoje hobby na Politechnice za moje pieniądze. Ale tym sposobem wrócimy o epoki kamienia łupanego.
      • Gość: tomson Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.14, 02:45
        To raczej kiepsko doczytałeś - bo budowa cepa to etnografia a nie etnologia. Ta ostatnia zajmuje sie czyms zupełnie innym.Mnie zawsze interesowała historia wynalazków- znaczy jestem juz inzynierem, bo mam takie hobby.
        • Gość: phi Sam żeś nie doczytał IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.14, 06:19
          Czytałeś te listy, czy tylko forum ? Proponuje zajrzeć do oznaczonego numerem 2, co autorka napisała, że studiowała i na czym zna. I na dodatek dalej bredzisz.
      • Gość: phi Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.14, 06:27
        Widać po listach, wyłączając pierwszy i trzeci, że wystarczy skończyć bylejaki kierunek humanistyczny, mieć wyższe i wezmą do korpo. Zastanawiam się, bo cholerę studia, skoro nikt nie pracuje w swoim zawodzie. Hobbystycznie to za własną kasiorę, nie podatnika. Widać liczą się plecy i charakter. Wykształcenie - papierek, byleby mieć mgr to przyjmą. Tylko niech potem pracodawcy nie płaczą, że nie ma w Polsce specjalistów.
        • Gość: juka Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: 95.172.68.* 24.01.14, 10:04
          tak się składa, że w korporacjach nie jest wymagane wykształcenie kierunkowe, liczy się papierek studiów wyższych a nie ich kierunek. Sama skończyłam filozofie i pracuje w P&G na stanowisku analitycznym (na studiach odbyłam kilka praktyk jako asystentka działu HR, pracowałam w Call Centre i miałam staż w banku w dziale AML). Procesy rekrutacyjne w takich firmach są układane w taki sposób by wyłonić ludzi o zdolnościach logicznego myślenia i znajomością języków obcych (ja znam płynnie angielski). Przeszłam chyba 5 etapów rekrutacji z czego 2 to testy SHL, testy algorytmiczne i logiczne. Ot cały przepis na sukces w pracy w korpo.
      • Gość: lessie Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.14, 09:07
        znam parę karier ludzi po podobnych studiach humanistycznych. Problemem jest to, że studia humanistyczne są zbyt specjalistyczne, efekt 6 godzin tygodniowo, w sesji 1 egzamin i 3 zaliczenia. Stąd nie dziwię się, że tak przyjemnie owi studenci wspominają studia. Porównajcie to z politechniką 38 godzin, 3 sprawozdania z laboratoriów co tydzień, 2 kolokwia co tydzień. Sesja 3 egzaminy i 10 zaliczeń to typowe.
        Studia to ciężka orka na ugorze i to jest normalne. Nie wspominam studiów jako przyjemnego czasu zabawy, chyba wiecie co studiowałem.
        • Gość: miki Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.14, 10:38
          Kolego, ty myślisz, że wszystkie kierunki humanistyczne to zbijanie bąków?
          Ukończylem filologię ("obcą"), ten słynny "wolny dzień" miałem przez jeden semestr, na 3 albo 4 roku. Ale tylko dlatego, że część wykładowców zgodziła się na przeniesienie zajęć na inne dni.
          Na piątym już nie bylo takiej możliwości.
          W każdej ssji 2-3 (-4) egzaminy, do tego zaliczenia na prawach egzaminów. Od pierwszego roku sesja w języku obcym, praca dyplomowa oczywiście też.
          I zgadza się, wylądowałem w korpo, ale właśnie dzięki językom. Wylądowałem pośród wielu inżynierów. I wiesz co? Zauważyłem, że wielu z nich ma pewne ograniczenia, nie ma otwartości, jak choćby oczekiwanie, że kontrahent z innego kraju POWINIEN pisać do nas po polsku, bo to on czegoś chce...
      • Gość: Feyd Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.ixonos.com 24.01.14, 09:46
        no swietnie ludzie sobie postudiowali pobawili a potem robia cos zupelnie innego. Co zyskalo wiec spoleczenstwo na placeniu za ich edukacje?
      • Gość: lavernia Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi IP: *.toya.net.pl 24.01.14, 10:29
        decente napisał:

        > Reasumując - etnologia to nie studia, etnolog to nie zawód - to ho
        > bby.

        Wybacz, ale piszesz bzdury. Według Ciebie kto pracuje na przykład w tych placówkach?:
        www.ethnomuseum.pl/
        etnomuzeum.eu/
        www.maie.lodz.pl/
        mwk.com.pl/
        mwmskansen.pl/
        ldk.lodz.pl/nowa-strona-4.aspx
        www.muzeumlowicz.pl/
        Wymieniać można bez końca...
        (Uprzedzę zarzut, że to są instytucje z "etnografią" w nazwie, ponieważ one również w zakresie merytorycznym zajmują się antropologią.)

        Jakim prawem piszesz, że jako pracownicy takich miejsc nie mamy zawodu, tylko hobby?
        Nota bene nie widzę nic złego w połączeniu hobby z pracą i tak jest szczęśliwie w wielu przypadkach, ale wiedzy, która jest w tych instytucjach potrzebna, nie wyczytasz z pierwszej lepszej książki, choćbyś nie wiem jak chciał. Do tego dodaj doświadczenie, którego również z żadnej książki nie zdobędziesz. Nie samą wiedzą o budowie cepa człowiek żyje...

        Tak więc, Panie Inżynierze, najpierw poznaj temat, a potem się wypowiedz.
        • etnoetno Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi 24.01.14, 11:28
          tak jak ktoś wyżej napisał, po etnologii można pracować w badaniach rynku, są to tzw etnograficzne badania rynku które są najdroższe i najefektywniejsze ze wszystkich badań. Wykorzystują one metodologię jakiej uczymy się na studiach, czyli dokładnego wywiadu,, gdzie wsłuchujemy się i z odpowiedzi które usłyszeliśmy możemy ułożyć kolejne pytanie, poza tym obserwacja nie tylko podczas wywiadu, odpowiednie podejście do informatora, bez uprzedzeń.

          Gdzie jeszcze można pracować?
          -muzeum
          -telewizja: w roli eksperta lub osoby która mogłaby wyjaśnić problemy społeczne, naszą kulturę, to jak sie zachowujemy. Np. sytuacja Cyganów, niewiele osób coś o nich wie i żaden dziennikarz nie chce sie zapytać ekspertów.
          - w armii www.polityka.pl/swiat/analizy/1554581,1,antropolodzy-z-cia.read
          - realizując projekty i granty czyli przeprowadzając badania dla ośrodków rządowych, pozarządowych, przeróżnych instytucji i firm. Inne nauki nie mają takich możliwości.

          ogólnie jest tak, że zawód antropologa w USA, Wielkiej Brytanii i krajach zachodnich to bardzo ceniony zawód. U nas jak to u nas, nikt nie zna a "każdy" wie, że nie ma po tym pracy.
      • ecleik Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... 24.01.14, 11:53
        Studiowałam akurat wieczorowo, więc płaciłam za swoją edukację. Przez 5 lat dostawałam stypendium naukowe i to nie za "piękne oczy", tylko za naukę. Uczyłam się tego, co mnie pasjonowało i tego życzę każdemu. A dzięki temu, że na studiach nauczyłam się tolerancji, nauczyłam się rozmawiać i słuchać ludzi, prowadzić wywiady itp. pracuję w bankowej instytucji. Więcej, aby się w niej znaleźć musiałam się doszkolić (zrobiłam np. kurs trenerski), bo to również mnie zawsze pociągało. Niech każdy robi, co chce i myśli co chce. Nie zamierzam zmieniać Waszego myślenia na temat etnologii. Jestem etnolożką i tego nie żałuję. Nie lubię ograniczać się do jednej dziedziny. Nie jestem jak np. mój znajomy, który skończył filologię polską i niczym innym nie potrafi się zająć. Wiem, że jeżeli straciłabym pracę w banku, poradzę sobie w innym miejscu. Dodam jeszcze tylko, że choć kierunek nosi nazwę ETNOLOGIA, ale zajęcia z etnografii również są obowiązkowe (stąd budowa cepa itp.). autorka 2 listu
      • Gość: ochedward Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologii?... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.01.14, 12:18
        Sam kończyłem etnografię, choć wolę nazwać to antropologią kultury... w 1994 roku w Poznaniu. Wtedy praca w zawodzie oznaczała uczelnię, tzw. skansen lub inne muzeum.

        Teraz paleta jest większa, w Warszawie jest np. agencja badawcza oparta na etnologii, która całkiem dobrze sobie radzi.

        Jest też sporo zawodów wymagających kreatywności i odpowiedniego doboru narzędzi komunikacyjnych, do których współczesna etnologia powinna być przydatna.

        Oprócz badania Dogonów, czy znajomości zasięgu cepa antropologia uczy jak rozpoznawać modele kulturowe. A to jest bardzo przydatne np. w działaniach marketingowych.

        Kolejny spory obszar to kwestie imigrantów, problemy z wielokulturowością.

        Inną kwestią jest uwspółcześnienie etnologii w Polsce.
        • ejero Re: Jak sobie radzą po latach absolwenci etnologi 25.01.14, 11:52
          Ja jestem osobą, która napisała do gazety pierwszy list z odpowiedzią na pytanie co mi etnologia w życiu zawodowym dała.

          No i pewnie nie wyjaśniłam tego bardzo jasno, ale moja znajomość Etnologii jest bezpośrednio odpowiedzialna za to, że zaoferowano mi moją obecną pozycję. Nie wcześniejsze doświadczenie, ani nawet nie jakieś bardzo imponujące CV: ale właśnie wiedza antropologiczna.

          Poza tym uważam, że Etnologowie nie do końca dobrze się odnajdują w strukturach które są jasno określone i rygorystycznie pilnowane, gdzie zadania wykonuje się trochę na zasadzie rutyny. Etnologowie doskonale się odnajdują w miejscach, w których bardzo szeroko pojęta pomysłowość jest potrzebna i nagradzana, gdzie trzeba się szybko dostosowywać do zmian i owe zmiany/trendy bardzo szybko rozpoznawać.

          Poza tym jako osoby, to zazwyczaj ludzie otwarci, wolni od stereotypów, jakichś fobii religijnych i potrafiący odróżnić ideologię od historii. Już nie mówiąc o tym, że studia etnologiczne w tradycyjnym znaczeniu tego słowa to po prostu przygoda! Te wszystkie wyjazdy terenowe, na które z resztą polskie katedry nie stać....

          Ja sobie studia te bardzo chwalę i mogę bez wahania powiedzieć, że miały jedynie pozytywny wpływ na moje życie zarówno zawodowe, jak i prywatne.
    Pełna wersja