silesia7 30.01.14, 14:01 Zastanawiam się co jest złego w "kulturowo przypisanych rolach", czy ktos mnie moze oswiecić? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: olaf Re: Pracujące Polki chcą partnerskiego modelu rod IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 30.01.14, 14:21 Dla mądrych i normalnych ludzi nie istnieje pojęcie "kulturowo przypisane role". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ebom Re: Pracujące Polki chcą partnerskiego modelu rod IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.14, 14:31 Nie każdego taka "kulturowo przypisana rola" uszczęśliwia, ale nie ma wyboru, jak chce miec dziecko to musi się dopasować. Nie fair. Odpowiedz Link Zgłoś
adherent1 Nie należy wymuszać. 30.01.14, 14:37 W każdym związku zawsze musi istnieć jakiś podział obowiązków, chodzi o to by ten podział wynikał z porozumienia . Zawsze pojawienie się dziecka zmienia życie a więc i wpływa na obowiązki to oczywiste. To nie tylko jedna gęba więcej do wyżywienia. Widać że nie doceniany jest podział czasu na pracę i życie rodziny. Jeżeli w Europie przeciętny roczny czas pracy wynosi ~ 1700 godzin, a w Polsce około 2000 godzin człowiek (musi, nie może) poświęcać na pracę, to oczywiste że i komfort życia rodzinnego jest gorszy a stosunki w rodzinie, środowisku i pracy są bardziej napięte w Polsce niż w pozostałych krajach Europy. Wydłużony obowiązkowy czas pracy w Polsce wpływa także na demografię. Odpowiedz Link Zgłoś
silesia7 Re: Nie należy wymuszać. 31.01.14, 08:54 Mądrze prawisz. Dlatego ja porozumiałem się ze swoją żoną i skorzystaliśmy z "kulturowego podziału ról" sprawdzonego przez wiele pokoleń wstecz. Uważam, że specjalizacja jest lepsza niż "partnerski podział ról" - każdy robi to co najlepiej potrafi. Ona ma czas zeby czytać i wdrażać najlepsze (naszym zdaniem) wzorce wychowania, a ja mam czas zeby czytać i zarabiać wiecej kasy. Efektem synergii mamy więcej kasy niz w standardowych "partnerskich" zwiazkach i lepiej wychowane dzieci. Sam miód. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
adherent1 Re: Nie należy wymuszać. 31.01.14, 11:03 silesia7 napisał: > Uważam, że specjalizacja jest lepsza niż "partnerski podział ról" - każdy robi > to co najlepiej potrafi. Oczywiście! To znaczy możemy się nazywać "konserwatywnymi genderystami" (?) W mojej wypowiedzi za ważniejszą przyjąłem część mówiącą o konieczności skracania przeciętnego obowiązkowego czasu pracy w Polsce do średniej światowej. To ułatwi życie nawet tym którzy muszą pracować więcej od innych. Skracanie tego czasu poprawi komfort życia wszystkim, poprawi stosunki między ludźmi także w rodzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
silesia7 Re: Nie należy wymuszać. 31.01.14, 11:29 Tu sie zgadzam w całej rozciągłości. Do tej pory pamietam jak w jakies ksiązce czytałem snucia na temat swiata po 2010 roku. Czytałem np. ze dzien pracy bedzie wynosił 6h i mniej, dzieki czemu wiecej czasu bedzie mozna poswiecic rodzinie. Praktyka niestety nie idzie w tym kierunku, wrecz przeciwnie (patrz wiek emerytalny), a szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
adherent1 Re: Nie należy wymuszać. 31.01.14, 11:59 silesia7 napisał: > Czytałem np. ze dzien pracy bedzie wynosił 6h i mniej, dzieki czemu > wiecej czasu bedzie mozna poswiecic rodzinie. Praktyka niestety nie > idzie w tym kierunku, wrecz przeciwnie (patrz wiek emerytalny), a szkoda. W Niemczech już rozpoczęły się badania sponsorowane przez tamtejszą lewicę (SPD) nad racjonalnością 6 godzinnego dnia pracy. Jak znam życie takie rozwiązanie Niemcy przetestują na jakichś Szwedach czy Norwegach a potem zaczną wprowadzać u siebie :-). To jest proces, niestety zbyt długi by w Polsce to zauważyć. W naszym kraju ostatni raz czas pracy rozpoczęto skracać za Gierka (do 40 godzinnego tygodnia pracy). Europa znowu nam uciekła - patrz stats.oecd.org/Index.aspx?DatasetCode=ANHRS Podniesienie wieku emerytalnego to nieporozumienie - zostanie zmienione gdy lewica odzyska znaczenie, nawet nie rządząc powinna wymuszać. Odpowiedz Link Zgłoś
replika78 Pracujące Polki chcą partnerskiego modelu rodziny 30.01.14, 22:36 Mój mąż chciał mieć dzieci, ja nie, ale... skoro on chciał, a ja mogłam, skoro on mnie zapewniał, że marzy o wstawaniu w nocy i zmienianiu pieluch, to przystałam na jego prośby. Po urodzeniu dziecka bardzo szybko przekonałam się, że jego deklaracje słowne są jedynie słowne. Co więcej, zaczął pić i wybywać z domu. A do tego jakie miał wymagania! Posprzątane na błysk, ugotowane, koszule wyprasowane.... no bo w domu siedzę i nic nie robię to powinnam. Właściwie byłam z dzieckiem sama, całkiem sama... Moja przyjaciółka pozwoliła sobie na późne dziecko, w dodatku jako samotna matka. Urodziła bo chciała, jak chce to wysprząta, a jak nie, to podgarnie żeby się nie potknąć, może wstać, radośnie wypić kawę i nikt jej nie nakazuje "bo przecież siedzi w domu". Różnica między mną a nią polega na tym, że ja oczekiwałam na zrealizowanie zapewnień, a ona olała zapewnienia. Liczy na siebie i spełnia wszystkie obietnice jakie sobie daje. Podział obowiązków zaś wypada nie na linii kobiece- męskie, a przyjemne- nieprzyjemne. Mężczyznom przypadają te przyjemne, a kobietom te nieprzyjemne. No i jeśli chodzi o karierę, to mężczyzna do niej ma "naturalne"prawo, a kobieta ma fanaberie... Odpowiedz Link Zgłoś