Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Etat, kontrakt czy samozatrudnienie?

    IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.06.14, 16:26
    "Minusem kontraktu może okazać się jego zadaniowy charakter. Innymi słowy - na czas jego trwania życiem pracownika rządzą terminy. Ponieważ nie podlega pod prawo pracy, może pracować po kilkanaście godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu."

    Kontraktor moze pracowac po kilkanascie godzin, ale za kazda godzine ma placone (no chyba ze jest ciapa i kontrakt nie mowi, ze dniowka to 8h) :):) A pracownik na etacie? W teorii oczywiscie ma placone za nadgodziny, ale to chyba legenda bo w korpo nie spotkalem sie z przypadkiem zeby ktos mial placone regularnie za nadgodziny. Zwykle wszyscy siedza do 19 i to jest norma :) Na koniec manager powie: jakie nadgodziny? nie wyrabiasz sie to siedzisz :):)
    Obserwuj wątek
      • Gość: self- Re: Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.14, 20:54
        Do godziny 19 w korpie? W branży IT? To chyba w jakimś polskim paździochowie dla muminów na zad&upiu gdzie psy szczekają d&pami. Mimo że pracowałem już w wielu firmach, także w korpach to jeszcze nie spotkałem się z tym, żeby siedzenie do późnych godzin było normą. Raczej bardzo naprawdę bardzo rzadkim wyjątkiem. Jeśli już to maks kilka dni na rok, a w wielu firmach w ogóle czegoś takiego nie ma. Tylko jakieś Cześki z gunwianymi umiejętnościami dają się tak wykorzystywać przy ogromnej konkurencji jaka panuje na rynku IT.
      • Gość: Ostatniegoniepierw Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.14, 21:44
        Wszystkie mają swoje plusy i minusy, ale zdecydowanie jedna rzecz jest niezaprzeczalna - na samozatrudnieniu jesteś sterem, kapitanem, okrętem itd. :)

        Etat jest dobry jeśli poza oczywiście godną, dobrą płacą (dla każdego oznaczającą coś innego)
        masz pracę na 8h, w normalnym tempie (bo oczywiście można 8h pracować w takim tempie, że po pracy tylko śpisz) plus jakiś normalny podział obowiązków - taki, że jest czas na kawkę, necik itd. Natomiast niestety w korporacjach (w małych firemkach jest to samo) na ogół to nie jest praca na 8h, tylko na wiele wiele więcej - przy czym rotacja jest ogromna, więc jakoś zwalnianymi mało kto się przejmuje - chyba, że jakaś wysoko specjalistyczna działka - to wtedy mniej cisną. Jeżeli natomiast etat wygląda jak niewolnictwo (oczywiście nadgodziny to mit, bo są darmowe i często nie 'do wybrania' bo nie ma kiedy), w dodatku podział obowiązków, że ludzie zastępują połowę działu to dla takich opcji polecam samozatrudnienie.

        Samozatrudnienie ma minus taki, że jak współpracujesz z "dużym" kontrahentem czyli np. korporacją to mogą łatwo wymigać się od zapłaty pod pretekstem, że niby nie wykonane w 100% itd. (zawsze można się sądzisz, ale ze sztabem prawników trudno wygrać - czas, nerwy i pieniądze stracone) - dlatego ja np. z takimi nie współpracuje. Zdecydowanie wolę małe spółki, drobne podmioty, bo po pierwsze nie wymagają umowy z setką kar umownych za każdą bzdurę (dlatego np. nie biorę udziału również w zamówieniach publicznych, pomimo zapytań) i łatwo można się z nimi dogadać co do specyfikacji (nie przechodzi przez 10 działów, gdzie każdy manager musi dorzucić swoje, żeby 'coś' dorzucić, a nie żeby miało sens) no i przed wszystkim testuje się aplikację z użytkownikami końcowymi, a nie z jakimś project managerem, który o procesie zwykle nie ma pojęcia. Ponadto też korporacje wolą pracownika, bo łatwo wrzucić mu dodatkową pracę, nadgodziny (jest np. dyscyplinarka za nie wykonanie obowiązków) - ponadto szukają ludzi do wszystkiego, który ogarnie 4-5 działek. W sumie to rozbawiło mnie w tym artykule określenie, że etat to 8h :) bo to mit - nie znam nikogo abstrahując nawet od IT - żeby ktoś siedział 8h....ponadto jeste na każde wezwanie. Na samozatrudnieniu jest praca to pracujesz (czasami i naokrągło), ale jak nie ma to leżysz i odpoczywasz. Etat tego nie daje, bo tam czy coś jest czy (wtedy na ogół zaangazuja do czegos innego) w pracy musisz sie pojawić (i wtstać o tej 7).


        Niespecjalnie widzę różnicę pomiędzy kontraktem (działa jak UoZ czy UoD) a samozatrudnieniem (pomijam podatki itd.) - mam na myśli współpracę z kontrahentem. Dla mnie UoZ, UoD czy samozatrudnienie to to samo :)
        • Gość: piotr ludzie co wy z tymi korporacjami... IP: *.bb.online.no 05.06.14, 22:41
          > że jest czas na kawkę, necik itd. Natomiast niestety w korporacjach (w małych f
          > iremkach jest to samo) na ogół to nie jest praca na 8h,


          ludzie co wy z tymi korporacjami, pracowałem w trzech korporacjach (branża petrochemia, energetyka) w PL i nadgodziny były rzadko , czasem przy finiszu projektu (ale były płatne, generalnie na nadgodziny trzeba było mieć zezwolenie managera). Co więcej to w korporacji miałem ruchomy czas pracy ( a szefowie nawet zgadzali się na indywidualny czas pracy) co raczej w polskich firemkach jest nie do pomyślenia
          Największy mobbing jaki spotkałem to był w małych polskich rodzinnych firmach gdzie jak po 8 h wychodziłeś do domu to szef patrzył na Ciebie jak na złodzieja
          • Gość: Ostatniegoniepierw Re: ludzie co wy z tymi korporacjami... IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.14, 23:16
            ....a ja mam doświadczenie w branży (metalurgia, bankowość, automotive) i wszędzie, ale to wszędzie niezależnie od działu 90% ludzi siedzi i pracuje powyżej 8h nierzadko do 22-23, a jak 'przyjdzie' coś szczególnego, czyli wymiana systemu, awaria, projekt to i w weekendy była akcja, czasami kilka weekendów pod rząd (oczywiście nadgodziny tylko do odbioru, i tak 'przepadają' na ogół prawie w całości).

            Małe firemki, tutaj doświadczenia nie mam, ale od znajomych wiem, że sytuacja wygląda identycznie.

            Paradoksalnie nawet jak jesteś specjalistą to traktują człowieka jak niedoświadczonego smarkacza - czyli gadki HR w stylu 'pracujemy teraz w weekend dla dobra wszystkich, bo najważniejsze jest zaangażowanie'. I też sie specjalistów do tego zmusza, no to z czasem odchodzą - kolejna firma a tutaj nagle...to samo...i tak zmieniasz zmieniasz i wszędzie...to samo...więc ludzie jadą zagranicę albo mają swój biznes a potem na głównej artykuły: "firmy nie mogą znaleźć specjalistów" - to zawsze odpowiadam to niech odpowiednio płacą i zachowują work-life balance.

            W przypadku tego co napisałem powyżej dobrą alternatywą jest własny biznes, bo w korpie zasuwasz dzień w dzień i końca nie widać, a jak przyjdzie no to 2-3 nowe projekty i jeszcze więcej pracy i tak w kółko. W swoim biznesie jest praca pracujesz, możesz zasuwać po 24h, ale widzisz światełko i wiesz, że kiedyś będzie wolne - na etacie niestety tego nie ma - w kółko więcej zadań i ciśnienie - a jak już pokażesz 'że umiesz' to już po tobie - tylko zmiana pracy :). Oczywiście wszystko zależy od branży, bo równie stresujący może być np. brak zleceń.
      • Gość: loser Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.play-internet.pl 05.06.14, 22:59
        Ja pracuję na ryczałcie (8,5%) do tego zus 450 zł. i moje oszczędności z tego tytułu (w porównaniu z umową o pracę) to kilka tysięcy miesięcznie ( od 2 w górę), w IT jest przerypane, bo chyba jest wyższa stawka ryczałtu, wtedy bardziej się opłaci być VATowcem (chyba że pracodawca będzie elastyczny i pozwoli wam fakturować np. sprzątanie :0). Niedługo na umowach o pracę będą pracować sami urzędnicy. :D
        • asmok6 Re: Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? 08.06.14, 10:18
          W IT większość rodzajów działalności jest niestety wyłączona z ryczałtu i kończy się na kpir + vat. Ja osobiście preferuję umowy o dzieło. Na samozatrudnieniu przez jakiś czas pracowałem i w związku z tym było mnóstwo problemów. I nawet nie chodzi o wysokość obciążeń, ale o bzdurne podejście urzędników. Typu - zawalasz dwa dni kontraktu bo musisz jechać na drugi koniec polski żeby osobiście urzędasowi powiedzieć jedno zdanie. Bo on ma w przepisach że trzeba osobiście, przez telefon się nie liczy. A kontrakt się akurat trafił na drugim końcu polski więc osobiście się nie dało bez porzucenia pracy na ponad jeden dzień. Wkurzają mnie takie rzeczy. Następny kontrakt wprawdzie też będę miał na samozatrudnieniu, ale najpierw się "zamelduję" w UK :) Współpraca z polskimi urzędami mnie jednak nie bawi. Tym bardziej że pojawia się nagle ogromny problem dla niektórych urzędników gdy kontrahent jest spoza UE a płatne usługi odbiegają od szablonów myślnia typowej biurwy. Tysiąc pomysłów jak to trzeba księgować. A jakbyś nie zaksięgował to i tak jest źle. I ciągle kontrole, kontrole, zalecenia, korekty. Nie ma kiedy pracować bo cały czas trzeba poświęcać na wyjaśnienia i tworzenie jakichś bzdurnych papierków. Oczywiście wiem że to zależy od konkretnej części kraju, bo każdy US ma własne interpretacje przepisów. Tylko że nie wiem który US nie ma problemów z pracą zdalną dla kilku kontrahentów spoza UE, więc pozostanie chyba uniknięcie wszystkich polskich US.
      • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.14, 16:15
        Haha :) Dokładnie miałem tak samo - to "twoja" wina, że się nie wyrabiasz - praca za 2-3 etaty i jeszcze coś na zastępstwo :)

        Natomiast na działalności mogą de facto Cię pocałować, o której wychodzisz (czy nawet nie wychodzisz tylko pracujesz zdalnie). Ryzyko jest tylko takie, że mogą nie zapłacić za błahostkę, ale w przypadku małych firm się to nie zdarza.
      • asmok6 Re: Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? 08.06.14, 09:58
        "Minusem kontraktu może okazać się jego zadaniowy charakter."

        Minusem albo plusem. Pewnie że może o 12 godzin cały tydzień. Ale może też być tak że cały tydzień będzie po 4 godziny i na dodatek mało pracy. Zależy jak wynegocjuje warunki, jaki będzie harmonogram, jak sobie rozplanuje podzadania i jak wydajnie je zrealizuje.
      • Gość: krapmajster Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.06.14, 23:55
        zaczne od plusow - pracowalem 2 lata jako kontraktor IT

        +kasa,dostajesz 50% wiecej pieniedzy na reke niz w przypadku zatrudnienia
        +za dlugo nie posiedzisz w jednym miejscu

        minusy

        -zero stabilnosci,pierwszy zawsze leci kontraktor
        -latwo sie przezwyczaic do wysokich dochodow ale bardzo trudno sie odzwyczaic i latwo wpasc w dlugi
        -sam placisz za wszystko,szkolenia,certyfikaty
        -na kontrakcie nie ma czasu na nauke,wymagane jest wykonanie projektu i czesc jak czapka
        -brednie ze jestes swoim szefem mozna wsadzic miedzy bajki,jesli pracujesz on site to i tak wymagaja od ciebie zebys byl od tej do tej,nie popracujesz dluzej niz 8 godzin chyba ze jest cos bardzo waznego do wykonania i zawsze masz klienta na plecach ktory obserwuje kazdy twoj ruch i czesto jest to team leader zespolu
        -jeszce raz ZERO stabilnosci,w kazdej chwili mozesz dostac kopa z projektu,albo co mi sie tez przytrafilo klient sie rozmyslil po 3 miesiacach i projektu w ogole nie rozpoczal bo po co mu exchange 2013 jak mu dobrze chodzi 2003,przez trzy miesiace klepalem tickety i naprawialem walaca sie stara infrastrukture (citrix+exchange+vsphere)
        fuche to sobie mozna zrobic po godzinach stalego zatrudnienia

          • Gość: lolo Re: Etat, kontrakt czy samozatrudnienie? IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.14, 11:21
            Napinacze zawsze się pojawią. Trzeba ich wypowiedzi traktować z przymrużeniem oka.
            Wiele firm daje możliwość wyboru : etat lub samozatrudnienie . Przeznacza na człowieka ileś kasy rocznie i potem pracują obok siebie etatowcy i samozatrudnieni robiąc to samo.
            Gość na etatcie dostaje mniej na rękę, odkłada więcej w ZUSie na emeryturę.
            Jak gość na samozatrudnieniu zachoruje to dostaje z ZUS-u jakieś marne grosze.
            Kwestia wyboru.Trochę więcej kasy za trochę większe ryzyko. Jak nagle coś padnie to etatowiec
            może dostać wypowiedzenie i odprawę. Ten drugi - w zależności od umowy.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka