Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Praca w banku

      • Gość: iwona Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 22:12
        Pewnie urazi Cie to co napisze, ale jesli na prawde chesz sie przekonac co to
        jest stres to załoz sobie swoja firme. Bedziesz pracowala 20 godzin na dobe, i
        dopiero zaczniesz powaznie obawiac sie wynikow sprzedazy. Jesli masz wybor:
        pracowac lub nie (a najwidoczniej masz skoro odeszłas) to szczerze zazdroszcze.
        Powodzenia!
      • Gość: jagoda Re: Praca w banku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 23:18
        siedze nad tym forum 2 godz i czytam wasze posty. masakra. padł mój
        światopogląd. nie mam dużego doświadczenia w pracy,ale i tak mam juz dosyc.
        skonczylam ekonomię i mogłabym pracowac w banku ale mnie to wogle nie
        interesuje. wybralam prace w reklamie- mala firma, mialo byc swojsko i
        przyjaźnie. a tu sie okazalo ze akcje typu awantura o plan sprzedaży są
        normalnością. sorry,ale ni umiem wciskac ludziom szajsu. postawilam na swoim,
        odeszlam, z watpliwosciami. teraz mam inna prace, spokojną, mało ambitna,ale za
        to życie kolorowe i pogodne, w koncu. oby tak dalej. bankowcy - nie dajcie
        się...
      • Gość: Iza Re: Praca w banku IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.10.04, 00:45
        ja tez odeszlam po 7 latach...ze stanowiska dyrektora oddzialu...powody
        dokladnie takie same...ale ja jestem anglistka z wyksztalcenia wiec na brak
        pracy nie moge narzekac. Do dzisiaj jednak zastanawiam sie jak potoczyloby sie
        moje zycie gdybym wtedy nie podjela takiej decyzji...tego tak naprawde nie wie
        nikt. Trzeba niespotykanej odwagi zeby podjac taka decyzje...jestem z Toba!
      • Gość: bastek Re: Praca w banku IP: *.devs.futuro.pl 29.10.04, 08:57
        współczuję Tobie i wszystkim sprzedawcom produktów bankowych, sam przez 3 lata
        pracowałem pośrednio przy sprzedaży (przy okazji obsługi telefonciznej klienta)
        i też juz miałem dosyc wyrabiania "targetow", choc zawse osiągałem zaplanowane
        minima. Bylem zatrudniony przez firme zewnetrzna, umowe przedluzali mi co rok
        na rok. Ale z banku nie odszedlem,i bardzo sie ciesze, ze nadal tu pracuje.
        Teraz zajmuje sie czyms calkiem innym, nie mam kontaktu z klientami ani
        sprzedażą :), mam umowe z bankiem na czas nieokreslony, nie musze zyc z
        prowizji tylko mam stalą podstawe znacznie powyzej sredniej krajowej + duzo
        bonusow (opieka medyczna, bony na zakupy, ubezpieczenia, dodatkowy fundusz
        emerytalny, bilety na imprezy kulturalne, basen itp, nadgodziny + premia, co
        roku podwyzka). Praca spokojna, bezstresowa. I chociaz skonczylem 2 fakultety
        (na Politechnice i WSUiB), to wcale wyksztalcenie ani znajomosci nie byly mi
        potrzebne, aby zacząc tu prace - po prostu odpisalem na ogloszenie i tyle. Nie
        ma sie co zalamywac i zniechecac innych do pracy w banku, trzeba wierzyc, ze
        bedzie lepiej.
        • Gość: hany Re: Praca w banku IP: 195.85.249.* 29.10.04, 10:17
          W banku jest jak jest. Każda praca ma swoje złe i dobre strony. Siedze sobie
          właśnie na takim " open space" wokól mnie ludziska realizując politykę "
          wyciskania" klienta. Codziennie widzimy i słyszymy się po kilka godzin, a tak
          naprawde nigdy ze soba nie rozmawiamy. Większość wpatrzona w swoje monitory
          przygotowując setki raportów, odbierając mnóstwo telefonów. Prestiż. Może na
          wsi. Dla szpanu.
      • Gość: "bankomat" Nie będę oryginalny, czytam te wypowiedzi i czuję IP: 193.201.167.* 29.10.04, 10:33
        jakbym sam je pisał. Też pracuję w banku, rzeczywiście mało interesujące
        miejsce. Z oddziału uciekłem do centrali bo tam jechałem ostatkami sił. tu też
        zaczyna mi migać światło rezerwy ...
      • Gość: ww Re: Praca w banku IP: 195.20.110.* 29.10.04, 11:43
        Tak sobie to poczytalem i chcialbym sie odniesc do kwestii sprzedazy (w banku
        ale i gdziekolwiek indziej). Sam jestem pracownikiem HR w banku wiec mam troche
        inne spojrzenie na sprawe ale mysle ze frustracja wielu osob bierze sie z
        rozbieznosci oczekiwan Pracodawca vs. Pracownik. Kazdy kto sprobuje wlozyc
        wysilek i popatrzy na bank jako na przedsiebiorstwo zrozumie ze sprzedaz przy
        duzej konkurencji na rynku jest jedynym motorem wzrostu przychodow (FMCG
        zrozumialo to juz dawno) Jezeli ktos oczekuje ze w banku jako konserwatywnym i
        spokojnym miejscu pracy (a taki sobie banki jako podmioty obracjace ludzkimi
        pieniedzmi wizerunek kreuja)doczeka do emerytury i wybiera sie do dzialu
        sprzedazy i/lub obszaru obslugi klienta liczac ze otrzymywac bedzie
        wynagrodzenie za siedzenie za stolem i ewentualnie odbierani telefonow, to nic
        dziwnego ze potem czuje sie rozczarowany. Dla takich osob rzeczywiscie urzad
        albo jakas poradnia to idealne miejsce pracy. Sam znam wielu sprzedawcow dla
        ktorych wyrabianie planow jest wyzwaniem i ktorzy nie zamieniliby takiej pracy
        nigdy na prace biurowa. Kwestia wyboru - ale warto zebyscie wybierali swiadomie
        juz w momencie skladania podania i odpowiedzieli SOBIE na pytanie "CZY JA SIE
        NADAJE DO SPRZEDAZY i KONTAKTÓW Z KLIENTEM?" Kwestie planow sprzedazy sa
        wszedzie (poza urzedami i poradniami wlasnie) w kazdym sektorze gdzie dzialaja
        przedsiebiorstwa i nie ma znaczenia czy beda to banki czy nie. Poza tym to
        ludzie maja glowy po to zeby zarzadzac czasem (rowniez czasem dla rodziny)
        jezeli pracuja po kilkanascie godzin to widocznie takie status quo im
        odpowiada. Zaden pracodawca nie bedzie eksploatowal dobrego pracownika
        ryzykujac ze go straci i zrozumie asertywne "nie, dzis ide z dzieckiem do
        lekarza". Mysle ze nie warto oceniac sektora bankowego czy pracy w sprzedazy
        negatywnie, warto natomiast umiec odpowiedziec sobie czy jest to cos w czym
        chcemy uczestniczyc, a jesli probujemy i nam nie odpowiada to, jak to ladnie
        mowil Marek Kondrat w reklamie (bankowej skadinand) mozemy przymierzyc
        marynarke i wyprobowac samochod a jesli nam nie odpowiada... weszlismy do Unii -
        miejsc w urzedach nie powinno zabraknac dla nikogo :-)
        • Gość: Kaśka Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 11:56
          Wiesz.. nie wiesz do końca co piszesz. A nie wiesz dlatego, ze siedzisz w hr i
          jedyne co musisz zrobic co jakiś czas to zmienic kadrę na polecenie
          przełożonego.
          Bo gdybyś wiedział co piszesz, to nie obce byłyby ci limity sprzedaży ustalone
          w odniesieniu do pojedyńczego pracownika na poziomie kilku milionów zł
          miesięcznie na fundusze w pekao na przykład.
          Nie obce byłby ci na przyklad system wręczanych kartek i nominacji za
          niewykonywanie takich właśnie zadań sprzedażowych.
          Wiedziałbyś, że w oddziale banku po wszystkich możliwych redukcjach zostały 2
          osoby zatrudnione na 2 zmiany i żeby nie wiem co, to inaczej niż "po godzinach"
          nie wykonają wszystkich zadań.
          Piszesz słowonowomową z korytarzyka koło gabinetu prezesa, gdzie lizanie dupy
          jest codziennością.
          Życzę Ci, żebyś stracił swoją cieplutka posadke w hr i poczuł co znaczy
          prawdziwe życie...
          nie pozdrawiam
          • Gość: ww Re: Praca w banku IP: 195.20.110.* 02.11.04, 13:49
            Ostro napisane - widac ze autorka duzo emocji wklada w prace w banku :-)).
            Nawet jesli zadania nie zostana wykonane to co? Czy ktos bedzie za to
            rozstrzelany? Mam wrazenie ze praca troche zaburzyla kolezance zdolnosc
            zdroworozsadkowego myslenia. Proponuje troche dystansu... Pieniadze to nie
            wszystko...
            Mimo wszystko pozdrawiam ;)
        • Gość: assessander Re: Praca w banku IP: *.proxy.bosbank.pl / *.bosbank.pl 29.10.04, 11:58
          ww. przeczytałem twój post i rzuca się w oczy jedno, jako HR powinienieś
          przeprowadzić rekrutacje osób które mają predyspozycje do pracy w sprzedaży,
          generalnie zgadzam się że osoby które nie chcą być sprzedawcami nimi nie
          zostaną a efekt dla banku pracy tych osób będzie porównywalny do obsiania pola
          w styczniu.
          myslę że problem pracy w bankowości jest głębszy, ja jako pracownik banku
          traktuje pracę jako narzędzie do osiągniecia zadowolenia z życia, czyli jak
          dobrze pracuje dostanę dobrą pensję, niestety w pracy w banku z reguły istnieją
          inne niezwiązane z efektemi układy i układziki, dlatego nadal bede traktowany
          jak xsero czy fax a nie jako człowiek który pracuje dla dobra swojego i
          pracowdawcy.
          moim zdaniem pracodawcy bankowi powinni trochę zmienić podejście bo przy takim
          to szybko ni będzie dobrze w bankach. rotacje ekip, brak perspektyw etc.
          i najbardziej wkurzające jest to że ja lubię ta pracę i sprawia mi ona wiele
          radości i satysfakcji jednakże długa droga przed nami........
          ww. jaki to bank
          • Gość: ww Re: Praca w banku IP: 195.20.110.* 02.11.04, 13:54
            BZWBK
            • Gość: G Re: Praca w banku IP: 212.244.126.* 10.11.04, 13:20
              ooo widze ze naprawde nie orientujesz sie w tym, co sie dzieje w oddzialach
              bzwbk. to smutne. cytuje "Zaden pracodawca nie bedzie eksploatowal dobrego
              pracownika ryzykujac ze go straci i zrozumie asertywne "nie, dzis ide z
              dzieckiem do lekarza"". naprawde, smutno mi, bo nie wiesz co sie tam dzieje,
              dostajesz tylko suche raporty i znasz prace "na dole" tylko z teorii. zaden
              pracownik nie ma prawa odmowic pracy po godzinach. a wiesz czemu ty o tym nie
              slyszales/as? bo pracownikow np zmusza sie do podpisywania oswiadczen ze nie
              pracowali po godzinach. a wedlug mnie praca 8-22 codziennie to chyba przekracza
              normy pracy? twoja wypowiedz swiadczy o tym, co gora wie o losie wlasnych
              pracownikow. to zycze ci dalszego zycia w blogiej nieswiadomosci
        • rosomak29 Do HR-owca 29.10.04, 20:59
          Przeczytałem Twój post i widzę, że prezentujesz podejście człowieka z Centrali.
          Sądzę, że na pewno nigdy nie pracowałeś w sprzedaży w oddziale, bo wtedy
          wiedziałbyś, że brak czasu u pracowników, to nie efekt złej organizacji, tylko
          braku wystarczającej liczby ludzi (HR-owcy zadbali o to, by odpowiednio
          wymodelować zatrudnienie w oddziałach - prawda, tak to się nazywa). Jeżeli
          Centrala goni oddziały za sprzedaż, to żeby cokolwiek sprzedać trzeba poumawiać
          spotkania, podzwonić itd. Potencjalnego klienta można zastać w domu po 18:00.
          Szpece od sprzedazy z Centrali tak właśnie uczą doradców, że klient wtedy zjadł
          obiad, odpoczął, odstresował się i chętnie pogada przez telefon. No to ktoś
          musi dzwonić po 18 do 19 i później, aby poumawiać spotkania. Wiadomo, że dzwoni
          z banku i musi tam zostać kilka godzin dłużej. I tak jest po 2-3 razy w
          tygodniu. Po za tym jeżeli doradca ma obsługiwać klientów, którzy przychodzą
          kiedy chcą, to niestety nic nie zrobi co sobie zaplanował. Najlepiej, żeby z
          duperelami, które nie liczą się do sprzedaży, np. zmiany danych osobowych,
          odnowienie lokaty (to nie jest sprzedaż) itd. nie przychodzili. Przykład: Jest
          dwóch doradców, jeden w ciągu dnia obsłużył 50 klientów, tj. zmieniał dane
          osobowe klientów, wystawiał zaświadczenia, przyjmował reklamacje, odnawiał
          lokaty itd. Drugi zaś sprzedał np. 50 tys. zł funduszu dla 1 klienta i nie
          robił więcej nic. No i kto jest efektywny?????? Oczywiście ten co sprzedał
          fundusz!!!!!
          Drodzy HR-owcy zastanówcie się jak należy wartościować pracę w banku.
          Ostatnio usłyszałem od jednego ważnego dyrektora z naszej Centrali, że braku
          sprzedazy przez doradców nie można tłumaczyć tym, że ich nie ma w pracy z
          powodu urlopu, delegacji, czy chorobowego. BEZ KOMENTARZA.
          Wszelkie instytucje finansowe - banki, ubezpieczenia itd. - to najgorsze
          miejsca pracy.
          Zanim zacząłem pracować w banku (6 lat), pracowałem 2 lata w firmie jako
          analityk finansowy. Do banku skusiły mnie trochę większe pobory, jakieś 15%
          więcej i no oczywisty "prestiż". Prestiż to może i był przez pierwsze 2 lata.
          Teraz zamierzam zostawić bank i wracać do normalnej firmy.
          • Gość: ww Re: Do HR-owca IP: 195.20.110.* 02.11.04, 13:39
            To fakt - pracuje w CENTRALI i taka mam optyke choc uwazam ze zarobki ludzi w
            sieci nie powinny ustepowac zarobkom ludzi z CENTRALI (z wyjatkiem oczywistej
            korekty na otoczenie - inaczej placi sie w 10 tys miescie a inaczej w stolicy).
            To jednak ciekawe ze mimo takich narzekan ludzie pracuja a nie odchodza...
            Przeciez nic tak nie integruje Polakow jak mozliwosc narzekania na "SYSTEM" -
            cokolwiek pod tym pojeciem nie byloby rozumiane.
            W Polsce NIE MA juz na szczescie OBOWIAZKU SWIADCZENIA PRACY. I jezeli ktos
            jest nieszczesliwy pracujac no to jak juz wspomnialem Pracodawcow jest wielu
            A co do odpowiedzialnosci za wynik sprzedazowy to zupelnie inna historia - od
            tego sa kierownicy sprzedazowi zeby tego wyniku pilnowac, to ze te
            odpowiedzialnosc makiawelistycznie przerzucaja na Pracownikow a Ci bezrozumnie
            ja przyjmuja i zarzynaja sie zeby wyreczac kierownika to kwestia zwyczajnego
            braku asertywnosci...
        • Gość: pikus Re: Praca w banku IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 21:24
          drogi gosciu ww! jestem przekonany, ze nigdy nie pracowales w przecietnym
          oddziale jako sprzedawca a jezeli tak, to kiedys, kiedy nie bylo takich
          naciskow na sprzedaz jak obecnie. Widze rowniez, ze twoje odczucia sa niezwykle
          ubogie, skoro uwazasz,ze jezeli za brak sprzedazy nie rozstrzeliwuja w oddziale
          to jest calkiem dobrze. Moze rzeczywiscie nalezy sie na razie z tego cieszyc,
          bo moze sie okazac, ze od nowego roku jednak beda rozstrzeliwac? Bo teraz tylko
          wypelniamy codziennie kilka tabelek, co sprzedalem, gdzie dzwonilem, co klient
          odpowiedzial, co ja mu odpowiedzialem, potem jeszcze dyrektor podglada mnie
          przez caly dzien przez kamere, a na comiesiecznych zebraniach kilku oddzialow
          wyczytuja imiennie najlepszych i najgorszych w danym oddziale pracownikow a
          jeszcze mowia, ze jak na kolejny miesiac ten wytypowany do najslabszego
          sprzedawcy sie powtorzy to tym razem bedzie pierwszy, ale do zwolnienia. A do
          tego jeszcze jedna istotna informacja, typowanie pracownikow do grupy
          najlepszych i najgorszych nie pokrywa sie z dzialaniami i efektami na codzien.
          Jak bys to nazwal drogi gosciu ww? W naszym kraju takie dzialania maja juz
          swoja nazwe. I jeszcze jedno, nie pisz wiecej takich fantazji jak w liscie, na
          ktory odpisuje.
        • Gość: Analityk Re: Praca w banku IP: 212.160.138.* 24.03.05, 15:20
          Drogi Haerowcu,

          pracodawca nie będzie wykorzystywał dobrego pracownika ryzykując jego utratę???
          zrozumie asertywne "nie, dzisiaj idę z dzieckiem do szpitala"???

          Pracuje w centrali banku w Departamencie Ryzyka Kredytowego. U nas jest tak:
          - o trwających tydzień - dwa delegacjach na drugi koniec Polski dowaidujesz się
          2 dni przedtem; spróbuj powiedzeć, że masz plany... że od 2 miesięcy jesteś
          umówiony na wizytę u onkologa... "gó.. mnie to obchodzi" - powiedział szefu -
          "masz być dyspozycyjny
          - chcieć iść na urlop? - sabotaż; dwutygodniowy?? - bezczelność; zaplanować
          sobie wyjazd, musieć zapłacić za wycieczkę czy bilety i prosić o podpisanie
          urlopu np. na tydzień przed??? - samobójstwo!!!; nigdy się nie dowiesz czy twój
          wniosek zostanie podpisany wczesniej niż 17 dnia poprzedzającego.
          - większość pracowników pochodzi spoza Warszawy, ludzie są nawet z drugiego
          końca Polski, zostawili tam rodziny, dzieci itp. - jak myślisz, szefu pozwoli
          wyjść przed 17 w Wigilię? w życiu - nawet kobietom
          - dzieci, a właśnie... facet może przechwalać się 2 letnią córeczką, znaczy się
          dobry ojciec; ale młodej mężatki szefu by nie zatrudnił, mówi o tym otwarcie;
          większość u nas to faceci; nieliczne dziewczyny to panny bez planów
          matrymonialnych + jedna starsz kobieta z odchowaną córką; jak myślę, że
          powiedziałabym szefowi, że jestem w ciąży i chciałabym, żeby np. do momentu
          ukończenia przez dzieciaka roku nie wysyłał mnie w teren (w Centrali też jest
          mnóstwo do roboty), to.... aż się boję pomyśleć; facet ma 40 na karku
          i "dziewczynę.." - tak ją nazywa; nie narzeczoną, Anię tylko właśnie
          dziewczynę - sami pomyślcie
          - podwyżki są zamrożone
          - na szkolenia nie ma co liczyć
          - system motywacyjny to strach: wszystkiemu winni są pracownicy, którzy są mało
          zaangażowani i kreatywni; taki nędznie opłacany, niedoceniony i niedoszkolony
          facet powinien za własne pieniądze kupować zagraniczną literaturę, czytać ją po
          nocach, a potem chałupniczymi metodami próbować wprowadzać jakieś nowoczesne
          rozwiązania w banku; a wszsytko się to osiągnie strasząc go....
          uff... to na tyle na razie

          A tak w ogóle to się z tego syfu zabieram - do innej centrali, mam jakieś
          złudzenie, że tam będzie lepiej. wiem, że w niektórych bankach bywa...
      • Gość: dymo Re: Praca w banku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 12:01
        pracowałem w citi(syfy)banku prawie dwa lata - mogę powiedzieć dwie rzeczy, po
        pierwsze nabyłem trochę doświadczenia i "papier", po drugie
        nnnnnnnnnnnnnnnnniiiiiiiiiiigggggddyyyyyyyyyy więcej w banku, największy syf w
        jakimkolwiek pracowałem (praca za 870 zł netto) i tylko obowiązki z
        odpowiedzialnością majątkową bez dodatku kasjerskiego, oczywiście pełna obsługa
        bez wyjątku, zwolniłem się sam.....i nie żałuję - powodzenia w znalezieniu pracy
      • Gość: ANETA Re: Praca w banku IP: 192.168.1.* / *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.10.04, 12:05
        NIE PRZESADZAJ, PRACA W BANKU JAK WSZĘDZIE INDZIEJ W DZISIEJSZYCH CZASACH.
        CIĘŻKO, WIEMY WSZYSCY, ZRESZTĄ JAK WSZĘDZIE. CHCESZ MIEĆ KASĘ, DOBRĄ PRACĘ,
        MUSZISZ ZAPŁACIĆ INNĄ CENĘ. tAKIE JEST ŻYCIE.
        aNETA
      • Gość: pracownik banku Re: Praca w banku IP: *.citibank.com 29.10.04, 13:00
        większość powyższych opinii dotyczy tylko i wyłącznie pracy w oddziałach banku.
        Ale praca w banku nie ogranicza sie tylko do oddziałów. Przecież gdzies musi
        być to, co obsługuje cały ten system, czyli centrala. Oddziay to
        tylko "końcówki". I jest wielka róaznica miezdy pracą w oddziałach, i w
        centrali. Więc jeśli ktoś studiuje bankowość i chciałby pracować w banku, to
        niech się nie zniechęca, tylko niech w przyszłości uderza do centrali.
        A, btw - podawanie nazw banków nie ma sensu - WSZYSTKIE banki na rynku
        nastawione są teraz na agresywną sprzedaż i wszystkie zmieniły strategię roli
        oddziałów, które z punktów obsługi klienta zamieniają sie w punkty sprzedaży.
        • Gość: Kaśka Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 13:16
          Strategię to wszystkie banki zmieniły ewoluując w kierunku np Amplico, citibank
          w tym przoduje wysyłając agentów w teren.
          Wszystko można przeprowadzić, zmienić strukturę i zadania oddziałów, ale trzeba
          to robić tak, jakby wiedziało się, że wszędzie tam pracują LUDZIE... a nie
          przedmioty, które można przestawić i wyrzucić.
          Myślenie sprzedażowe polegające na oszukiwaniu klientów i wyrywaniu prowizji za
          każdą cenę jest takie krótkowzroczne.
          Ale tylko do tego nadają się "managerowie" z rocznym stażem pracy.
        • Gość: Kaśka Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 13:27
          ręce opadają gdy się coś takiego czyta.
          "tylko końcówki" :-DDD
          te końcówki buduja opinię o banku jako całości. Możesz robić kampanię reklamową
          za kilkadziesiąt mln zł, a w "końcówkach" będą nieprzygotowani ludzi i ci nic
          nie wyjdzie z projektu...
          Jak końcówki będą źle wyposazone, przygotowane i niechętne, to nie będzie
          sprzedaży...
          I jeżeli patrzymy na to jak na "tylko" handel, to gdzie prowizja za sprzedaż?
          Nie może być systemu w handlu w którym jest tylko kij, a nie ma marchewki. :-)
          bo wtedy to nie działa...
          Ludzie którzy zarządzają czymkolwiek powinni zaczynać karierę od najniższego
          szczebla, by WIEDZIEĆ jak to działa... a nie tylko sobie wyobrażać jak
          powinno...
          • Gość: pracownik banku do Kaśki IP: *.citibank.com 29.10.04, 14:02
            pisząc "końcówki" nie chciałam nikogo obrażać ani umniejszać roli oddziałów
            (na których wszystko się opiera), tylko pokazać, ze są ostatnim ogniwem banku i
            że temat w rzeczywistości odnosi się do "pracy w sprzedaży", a nie "pracY w
            banku". Żeby było jasne: ja jestem bardzo przeciwna tej strategii agresywnej
            sprzedaży, i doskonale wiem, jaki finalny wpływ to będzie miało na klienta,
            zcyli w efekcie na całą firmę. Orientuje się też, co sie dzieje w naszych
            oddziałach. Ale to nie my - szeregowi pracownicy centrali o tym decydujemy, to
            są pewne strategiczne decyzje "góry". Moge tylko Wam współczuć
            • Gość: Kaśka Re: do Kaśki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:22
              nigdy nie pracowałam w citi.
              wiesz.. oglądałam wczoraj film o Hitlerze i padło tam bardzo fajne zdanie..
              "zło powstaje tam, gdzie dobrzy ludzie sa obojętni.."

              to, że zły przykład idzie " z góry" nikogo nie usprawiedliwia. Nikomu nie daje
              prawa do umniejszania ludzi.
              Pracuje się po to, by zarabiać pieniądze. To proste..
              Nie potrzebne by było raportowanie, przymuszanie, dołowania i dręczenie ludzi,
              gdyby dało im sie możliwość zarobienia pieniędzy...
              To jest takie proste - % od sprzedaży, przychodu netto, aktywów netto czy
              czegoś tam wymiernego, ale tak policzone i podane, byś widziała możliwość
              zarobienia... choć mogła spojrzeć z dołu na ten cel w chmurach...
              Zwalniamy parę działów centrali przeznaczonych do kontrolowania i raportoania
              bo się samo kręci... :-)
              (kiedyś tak pracowałam, z przyjemnością prawdziwą, osiągając b.dobre wyniki, z
              korzyścią dla siebie i pracodawcy.)
              Ale... pazerność właściciela, prezesa, dyrektora itp.. spowodowała że wszystko
              się zmieniło.
              Powiedz mi dlaczego bank musi mieć 1,4 mld zysku?? może powinno mu starczyć 1
              mld? a może 800 mln??
              Pazerność jest straszna..
            • Gość: mm Re: do Kaśki IP: *.aster.pl 29.10.04, 15:33
              Jasne, że to poganianie niewolników to zupełnie świadoma strategia, a nie wynik
              celowego doboru menedżerów - idiotów. Jak cię wsadzą pod taką prasę, to
              wyciśniesz z siebie dużo więcej, niż byś kiedykolwiek sama przewidywała. Jak w
              wojsku. A koszty? - nieważne, przecież tylko ty je widzisz i czujesz. I niech
              nikt nie opowiada, że dba się o dobrego akwizytora, bo jak się wreszcie
              rozsypiesz to przestaniesz być "dobra". Jeżeli zsumowałabyś targety ze
              wszystkich oddziałów, i porównała z planem generalnym przedstawianym przez
              zarząd za granicę, mogłabyś się zdziwić. Spodziewam się u was na dole
              sporego "zapasu", który ma was wycisnąć jak ścierkę na maksa po to, by
              te "ambitne, ale realistyczne" z zarządu można było przeskoczyć w miarę
              bezpiecznie.
              • Gość: Kaśka Re: do Kaśki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 18:16
                dobór menedżerów jest celowy.
                Trzeba mieć predyspozycje psychiczne do gnębienia ludzi.
                Najczęściej będą to młodzi kawalerowie nie mający nic do stracenia, byli agenci
                ubezpieczeniowi, sprzedawcy amwaya... :)
                To czego się spodziewasz zapewne istnieje w nadmiarze.
                Dlatego nie przejmować się, pracować 8 godzin i nie martwić się niewykonanym
                planem takiego managera.. on wtedy wyleci pierwszy, nie dostanie swojego
                bonusa, a u nas poprawi się kondycja psychiczna.
                Te bubki zwykle mają kontrakty na określony czas, jak sie nie sprawdzą -
                wylatują...
                • Gość: mm Re: do Kaśki IP: *.aster.pl 29.10.04, 18:23
                  Masz rację. Jest takie stare powiedzenie: każdy dyrektor ma swojego dyrektora.
                  Może faktycznie oni wylecą pierwsi? Może w tym szaleństwie jest metoda? Gdyby
                  więcej ludzi po prostu odpuściło sobie skok na sznur. Nie to, żeby z butami na
                  biurko, ale do zwyczajnych zdroworozsądkowych granic...
                  • Gość: Kaśka Re: do Kaśki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 18:46
                    właśnie. Oni mają więcej do stracenia. Bo ofert dla dyrektorów trochę mniej na
                    rynku niż dla sprzedawców.
                    Gdyby większość ludzi przestała się bać.
                    tak po prostu. Bo nie mają czego się bać, patrząc na to szerzej.
        • Gość: Ania Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:01
          Pracowałam kilka lat w Citibanku, a wcześniej w handlobanku. Przez jakiś czas
          również w centrali. Mogę tylko napisać jedno: praca w centrali Citibanku -
          polecam, praca w oddziale - lepiej założyć sobie sznur na szyję niż tam trafić.
          Niestety, jak zdążyłam się już przekonać, nie jest to specyfika tego tylko
          banku, lecz wszystkich.
          Jak to możliwe, że największa rotacja pracowników jest w oddziałach? Skoro jest
          tak dobrze (drogi hr-owcu, tu ukłon w twoja stronę), to dlaczego jest tak źle?
          Jest tak wysokie bezrobocie, a ludzie chcą sami się zwalniać, nie mając nawet
          pewności innej pracy, czy nie wydaje się to wam dziwne? Jakoś w wypowiedziach
          nie zauważyłam, że sprzedaż jako taka jest tu problemem, ale cała ta otoczka -
          brak szacunku, dręczenie psychiczne, ciągłe opieprzanki i brak jakiejkolwiek
          motywacji - finansowej w postaci premii, bonów itd. i pozafinansowej chociażby
          w postaci dobrych szkoleń, bonów, basenu itd. Nie dziwcie się więc, że ludzie
          uciekają gdzie pieprz rośnie i piszą "NIGDY WIĘCEJ BANKU", bo to właśnie cała
          ta otoczka daje taki efekt.
          I jeszcze jedno, skąd takie odczucia, że wciska się ludziom kit? A może to
          kwestia kiepskiego działu marketingu, który na wymyślenie dobrej i prostej
          ulotki potrzebuje lat świetlnych, może działu szkoleń, który wprowadzając
          produkty sam nie potrafi przekazać ich dobrych stron, tak by pracownicy z
          pełnym przekonaniem mogli obronoć się mocnymi argumentami, a może kiepskiej
          polityki cenowej (ile musi się ruszyć, żeby ktoś poszedł po rozum do głowy i
          wprowadził jeden niewielki element konkurencyjny, różnicujący dany produkt)...

          Asiu, trzymam za ciebie kciuki, życzę ci żebyś znalazła fajną pracę która da ci
          satysfakcję i pozwoli kiedyś z dystansu spojrzeć na twoje przeżycia zwiążane z
          dotychczasową. Trzymaj się cieplutko!!!
      • Gość: pracownik banku Re: Praca w banku IP: *.citibank.com 29.10.04, 13:21
        no tak, ale nie napisałam jaka różnica: nie zarabiam kokosów, ale nie narzekam,
        ostatnio zmieniłam stanowisko i dostałam podwyżkę, więc tym bardziej. Pracuję 9-
        17 (choć ja akurat ma nienormowany czas pracy). Zdarza mi sie czasem zostać
        dłuzej (pół godziny), zdarza mi się - spóźniać. Mam opłaconą opiekę zdrowotną w
        prywatnej firmie medycznej. Dopłaty do wakacji (nieduże, ale zawsze), bony na
        święta (podobnie jak w innych firmach). Mogę korzystać z taniej,
        dofinansowywanej przez bank stołówki. Nie mam służbowego telefonu ani
        samochodu, bo nie jestem managerem ani sprzedawcą.
        Nie wiem, jak w innych, ale w moim banku pracownik możd korzystać z jego
        produktów bez opłat - konto, karta, przelewy za darmo - to też ma znaczenie.
        • mike_mike Re: Praca w banku 03.11.04, 23:25
          Gość portalu: pracownik banku napisał(a):


          > Nie wiem, jak w innych, ale w moim banku pracownik możd korzystać z jego
          > produktów bez opłat - konto, karta, przelewy za darmo - to też ma znaczenie.

          A w tym konkretnym banku to opłaty są niemałe. Kiedys wpłacając na konto w
          Waszym banku $12 opłaty wizowej, musiałem zapłacić 16 zł prowizji. Nieźle co?
      • Gość: roro Re: Praca w banku IP: 193.111.166.* 29.10.04, 13:21
        mysle że wiem w jakim banku pracujesz bo ja przerabiam dokładnie to samo, a z
        opisu banku jestem pewny ze chodzi o Pekao
        swieta prawdza praca w ciagłym stresie po 10 - 12 godz za 2 tys brutto,
        wiecznie dyspozycyjny i ciagle nierealne plany sprzedazy
        po to tylko aby nabic kieszenie inwestorowi zagranicznemu
      • Gość: pracwonik banku Re: Praca w banku IP: *.citibank.com 29.10.04, 13:49
        Ok, doczytałam wszystkie wypowiedzi. Widzę, ze ten temat jest miesjcem
        wylewania frustracji (całkowicie zresztą uzasadnionej) pracowników oddziałów, a
        za swój wpis mogę się spodziewać tylko zjebki. OK, sorry, przepraszam, mnie tu
        nie było
        • Gość: agnieszka Re: Praca w banku IP: *.devs.futuro.pl 29.10.04, 14:12
          Mam dokładnie takie same odczucia jak Ty. Wylewanie frustracji i bluzganie tym
          którym się trochę lepiej w banku "powodzi".
          A tak poza tym to nie dziwne, że Ci "bankowcy" nie wyrabiają norm jeśli tylko
          siedzą na forum i sie żalą. Sorry za złośliwość, ale wkurza mnie wyżywanie się
          na ludziach tylko dlatego, że ma się gorzej i nie przyjmowanie do wiadomości,
          że bank to nie tylko oddział i sprzedaż i że może ktoś sobie uczciwie
          zasłużył, żeby tam się dostać i wcale nie po znajomości. Bijcie więc pianę
          dalej, ale nie czepiajcie sie tych którzy znają pracę w banku również z innej
          strony.
          A życzenia "straty ciepłej posadki" to już niezłe chamstwo z Twojej strony
          Kasiu czy jak Ci tam i pokazuje tylko jaką jesteś wstrętną i wredną babą.
          • Gość: Kaśka Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:31
            Jestem wredną babą. Taką, która również w swoim życiu zarządzała ludźmi,
            wyznaczała zadania i plany.
            Nie mam gorzej, mam lepiej i mam świadomość tego co się dzieje.
            Nie wypluwam z siebie frazesów typu "jak ci się nie podoba to sobie zmień, bo
            się może nie nadajesz"
            Wiem do czego powołani są pracownicy kadr w banku i po co tam siedzą.
            Chamstwo niestety pełznie z samej góry i ci nowi uczą się tego, że to jest
            normalne.
            A naprawdę to przecież...nie jest.
            Nie wkurzaj się, bo nie warto, zmieniaj świat na lepszy. Samo wkurzanie się nic
            nie zmiani.
          • Gość: Monika Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:45
            A nie przyszło ci do głowy Agniszko, że mozna teraz z różnych powodów nie być w
            pracy. Niechże ludzie poza oddziałami mają jak nalepszą pracę, będą zadowoleni
            i siedzą tam jak najdłużej. W nosie mam również, jak zostali zatrudnieni - czy
            to po znajomości czy z uczciwego naboru. Niech Bogu dziękują, że mają taką
            pracę. Ja mam nową pracę, ale do tej pory przeżywam poniewierkę jaka była w
            banku.
            Natomiast w tym wszystkim dziwi mnie jedno: jakoś ludzie z oddziałow nie
            wypowiadaja się pod IP banku, natomiast NIEKTÓRZY z centrali i owszem (w
            godzinach pracy oszukując swojego pracodawcę), bo nie wmówisz mi że są
            zatrudnieni na stanowisku - "czytacz i wypowiadacz opinii na forum".
            A tak poza tym: agnieszko, czy jesteś teraz w pracy, bo ja nie i mogę siedzieć
            przed komputerem uczciwie, nie oszukując swojego obecnego pracodawcy i nadal
            wygłaszać światłe opinie.
            • Gość: agnieszka Re: Praca w banku IP: *.devs.futuro.pl 29.10.04, 14:53
              Widzisz, właśnie tak sie zdarzyło, że akurat mogę się wypowiadać nikogo nie
              oszukując.
              Krytykuję wyżywanie się na ludziach, którzy są z pracy w banku zadowoleni i
              życzenie im "straty ciepłej posadki".
              P.S. A sprawdziłaś IP wszystkich uczestników? ;-)
              • Gość: Monika Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 15:03
                Tak słoneczko, śledzę tę dyskusję od jakiegoś czasu i tak jakoś ta sprawa z IP
                rzuciła mi się w oczy! Może to przez moje wcześniejsze przeżycia tak
                jednostronnie jestem wyczulona. Oby mi kiedyś te objawy prawie kliniczne
                minęły :-)
          • Gość: zocha Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:51
            do HR-owca, przecież to ty personalnie rekrutujesz ludzi do "sprzedazy", więc
            może niewłaściwy człowiek na niewłaściwym miejscu, skoro "twoi" wybrani
            rezygnują, bo jak mówisz się do tego nie nadają. To jak sprawdzacie ich zapał,
            chęć, doświadczenie? po co ta cała rekrutacja? Jakbyś był dobrym rekruterem, bo
            wybierałbyś własciwym ludzi, to ludzie by nie rezygnowali, chyba, ze się mylę,
            to mnie oswieć :))))

            druga sprawa: skoro ci w centrali i na wyzszych lepszych stanowiskach mają te
            wszystkie bonusy i tak dalej, to dlaczego tego nie mają ci ze sprzedazy
            oddziałów, czy nie powinno być tak, żeby ci ze sprzedazy byli lepiej
            motywowani, zeby byli dla siebie konkurencyjni i by ci ludzie zabiegali o te
            miejsca a nie oddział to taka zapchaj dziura, gdzie są tylko miejsca, a praca w
            oddziałach byłaby rarytasem, bo można byłoby teoretycznie sporo zarobić, ale
            przeciez nie zarobią, bo nie mogą zarobić od tych "merytorycznych" co mają
            więcej na ciepłych posadkach, bo nie dadzą im zarobić, gdzie tu logika w
            myśleniu to ja nie wiem :))))))))))))))0
            • mike_mike Re: Praca w banku 03.11.04, 23:30
              Gość portalu: zocha napisał(a):

              > do HR-owca, przecież to ty personalnie rekrutujesz ludzi do "sprzedazy", więc
              > może niewłaściwy człowiek na niewłaściwym miejscu, skoro "twoi" wybrani
              > rezygnują, bo jak mówisz się do tego nie nadają. To jak sprawdzacie ich
              zapał,
              > chęć, doświadczenie? po co ta cała rekrutacja? Jakbyś był dobrym rekruterem,
              bo
              >
              > wybierałbyś własciwym ludzi, to ludzie by nie rezygnowali, chyba, ze się
              mylę,
              > to mnie oswieć :))))

              Widziałaś HRowca, który przyznałby się do błedu? Ja nie.

        • Gość: ewelina drogi pracowniku banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:19
          Drogi pracowniku banku, jak myślisz dlaczego "ten temat jest miesjcem
          wylewania frustracji (całkowicie zresztą uzasadnionej) pracowników oddziałów", a
          za twój wpis możesz się spodziewać tylko zjebki? Myślę, że żaden pracownik
          oddziału nie ma teraz czasu, a tym bardziej możliwości siedzieć przy służbowym
          komputerze (niestety piszesz pod ip citibanku) i czytać i wypowiadac się na
          forum. To pewnie nie należy do twoich obowiązków i nie pisze tego tylko
          dlatego, zeby cię wypunktować, ale byś miał/a świadomość, że ty możesz sobie na
          to pozwolić, podczas, gdy inni w oddziale właśnie troszczą się właśnie o tą
          sprzedaż. Nie dziw się więc, że wzbudzisz agresję i dostaniesz zjebkę, mimo, że
          w twoich wypowiedziach jest wiele prawdy (kazdy oddział staje się punktem
          sprzedaży itd.). Po prostu nie będziesz w stanie zrozumieć do końca frustracji
          kogoś, kto za wypełnienie swoich obowiązków dostenie dziś opieprz, a ty za
          niewypełnianie dziś swoich obowiązków o 17 (może z półgodzinnym poślizgiem) w
          nagrodę wyjdziesz do domu, z poczuciem, że na tym forum wypowiadają się sami
          frustraci, bo nie byli w stanie podejść do tej dyskusji bez emocji.
          No chyba, że obrona imienia swojego banku na forum internetowym w godzinach
          pracy jest częścią twoich obowiązków... W takim razie niefajną masz pracę, bo
          krytyczne wypowiedzi na temat citi są tu bardzo częste.
          • Gość: agnieszka Re: drogi pracowniku banku IP: *.devs.futuro.pl 29.10.04, 14:29
            A bluzganie na swój bank to część obowiązków??????? I co może mają im za to
            jeszcze płacić???? Nie zauważyłaś, że Ci co marudzą też to z reguły robią w
            godzinach pracy????
            • Gość: Kaśka Re: drogi pracowniku banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:36
              Takie forum dla mądrego człowieka powinno byc sygnałem do zmiany.
              Może czyta to ktoś z zarządów oplutych banków i spróbuje coś zmienić?
              Bo inna droga to sąd.. pracy, procesy o mobbing, choroby i inne.
              Banki niedługo beda płacić odszkodowania tak jak sieć Biedronka.
      • Gość: Mike Re: Praca w banku IP: 62.233.170.* 29.10.04, 16:08
        Mam za sobą kilka lat pracy w 2 bankach. Pełen zapału, nienajgorzej chyba
        wykształcony (prawo w Polsce a potem podyplomowe zarządzanie finansami i
        banowość we Francji), dobra znajomość 2 jezykow obcych (angielski i francuski).
        Młody, energiczny itd ..... moim marzeniem była praca w banku. Przez pół roku
        po powrocie z Francji szukalem tej pracym wysylalem ogloszenia i nie dostalem
        zadnej odpowiedzi. Az w koncu udalo mi sie dotrzec przez znajomych moich
        rodzicow do dyr regionalnego jednego z bankow. Musialem zaliczyc wszystkie
        testy - cala ta protekcja polegala tylko na tym, ze w ogole ktos zechcial ze
        mna rozmawiac. W koncu otrzymalem wymarzona prace w jednym z wiekszych bankow.
        Jak sie okazalo moje wyksztalcenie mialo nie wielkie znaczenie - dostalem 2
        stemple i jazda na kase - inni mieli lepsze znajomosci bo trafiali do kredytow
        obslugi firm a ja oddzial w centrum miasta - obsluga klienta masowego.
        Olbrzymie kolejki, awantury no i my biedni pracownicy pracujacy w pocie czola
        po 10 godzin dziennie....... Potem przesniesli mnie do innego oddzialu,
        zostalem z-ca dyrektora oddziału (nazwa na wyrost bo w oddziale pracowalo w
        sumnie 6 osob) no ale jakis postep byl widoczny, chociaz praca taka sama tylko
        wieksza odpowiedzialnosc. Oho, mysle sobie naiwnie, zaczynam robic kariere. Tak
        naprawde wiedze mialem wyzsza od mojej przelozonej no ale ....... nie bede Wam
        wyjasnial. W tym banku to w ogole bylo fajnie, bo dyerektorami malych oddzialow
        zostawali w wiekszosci przypadkow krewni i znajomi dyr reg(zdarzaly sie tez
        naprawde kompetentne osoby). A mistrzostwem swiata bylo zatrudnienie jako dyr
        oddzialu szwagierki - mgr wychowania fizycznego - niskie kwalifikacje osoba ta
        nadrabiala zastraszaniem pracownikow. Ciekawa co na to centrala banku ???? Ja
        na szczescie nia mialem do czynienia. Po pewnym czasie dostalem propozycje od
        jednego z bylych dyr w moim banku ktory odszedl do konkurencji. Nie
        zastanawialem sie zbyt dlugo - majac do wyboru - albo bankowosc korporacyjna
        albo stemple i ludzenie sie ze ktos w koncu mnie przeniesie. Odchodzilem w
        atmosferze skandalu razem z 4 innymi osobami. Poniewaz moj nowy bank mial
        kiepska syt finansowa zaczdely krazyc plotki ze zamnkna wlasnie moj oddzial
        jako jeden z mniejszych - a pracowalo w nim ok 40 osob. No i nadszedl ten
        dzien - dostalismy prawie wszyscy wypowiedzenia umow o prace. Jedynym kluczem
        bylo to, ze pracowalismy w tym oddziale - nikogo nie interesowalo, ze testy
        kompetencyjne zrobione przez ludzi z centrali zaliczylem bardzo dobrze
        (zwolniony kolega mial 2 wynik w calej sieci, ja bylem 11), ze wykonujemy
        indywidualne plany sprzedazy, znamy jezyki obce ( a czesc wnioskow kredytowych
        miala wedrowac do spólki - matki za granice), potrafimy bronic wnioskow kred na
        komitetach i dobrze robic analizy. W ciagu 2 tygodni od zwolnienia mialem juz
        nowa prace - jako analityk w duzej spółce gieldowej. Mimo wszystko, mam
        mieszane uczucia, chcialbym kiedys wrocic do bankowosci. W odroznieniu od
        wiekszosci z Was nie stresowalem sie, nie musialem siedziec po godzinach bo z
        wszystkim wyrabialem sie (dotyczy to drugiego banku), realizowalem plany,
        potrafilem nawiazac wiez z klientami (do teraz mam z niektorymi kontakt, a jak
        czasem ktos potrzebuje mojej pomocy w przygotowaniu wniosku kredytowego to
        robie to, oczywiscie nie za darmo). Praca sprawiala mi przyjamnosc mimo bardzo
        niskiej kultury organizacyjnej (bardzo niejasny podzial kompetencji, powielanie
        czynnosci przez rozne osoby.....). No ale laski bez ..... dalem sobie rade !
        Robcie to co Wam sprawia przyjemnosc. Mozna by tak pisac w nieskonczonosc, to
        tylko czesc mojej historii, glowne wątki.
        pozdrawiam wszystkich bylych, obecnych i przyszlych bankowcow :-)
        michaal@go2.pl
        • Gość: Asia Re: Praca w banku IP: 81.15.254.* 29.10.04, 17:48
          Gdy zakładałam ten wątek to myślałam tylko o sobie i o swojej sytuacji.
          Uważałam, że jestem słaba psychicznie i dlatego nie mogę spojrzeć na swoją
          pracę z dystansem. Ciekawe co powiedziałby pracownik centrali gdyby kilka razy
          dziennie dostał o...pr od klienta, który zaczyna się powoli orientować że banki
          to naciągacze i z kolei drugi o...pr od dyrekcji za niewykonanie planów.
          Gdybym tylko ja tych planów nie wykonywała - w porządku jestem za słaba ale ten
          sam problem mają wszyscy sprzedawcy. Większość z nich nie może sobie pozwolić
          na luksus zwolnienia się z pracy, bo boi się że nie będą mieli z czego żyć.
          Gdy praca śni się po nocach a po pracy wchodzisz do domu z ogromnym bólem głowy
          i mówisz domownikom - Nie odzywajcie się do mnie !!! a w sobotę i niedzielę
          masz ochotę zamknąć się w domu, z nikim się nie spotykać i tylko spać. Gdy masz
          wrzody żołądka i płaczesz z byle powodu. To chyba nie jest sytuacja normalna.
          Guzik mnie obchodzi, że ktoś jest ze swojej pracy w banku zadowolony. Ja też
          byłam przez dłuższy okres i myślałam że robię karierę. Po czym okazało się, że
          większość z dawnych kierowników albo sama odeszła na wcześniejsze emerytury
          albo pracują teraz jako zwykli szeregowi pracownicy.
          Zauważyłam też że straciłam kontakt ze wszystkimi swoimi znajomymi, bo przez
          pracę nie miałam czasu na spotkania z nimi. Aż dziw że znalazłam męża bo
          większośc kobiet pracujących w bankach to panny albo rozwódki.
          Niech pracownik centrali wyobrazi sobie sytuację gdy tłum ludzi stoi cały dzień
          nad głową i każdy cię pogania że się spieszy. Doradcy, którzy zajmują się
          firmami non stop mają tony papieru do przerobienia a w wolnych chwilach pracują
          jako akwizytorzy.

          Ludzie ja się pytam po co kończyć studia? Po to żeby być akwizytorem?
          • Gość: Kaśka Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 18:44
            nie przejmuj się. Po prostu.
            Idź na 8 godzin do pracy i pracuj. Rób to co należy do Twoich obowiązków, ale
            bez stresu, bez gonitwy i przerażenia.
            Nie zwalniaj sie, a czekaj na ruch pracodawcy.
            Szukaj innej pracy i bądź spokojna.
            Życie jest jedno.
            Choruj co jakis czas, chodź na urlopy, nie przesiaduj i przekonaj do tego
            koleżanki.
            Świat się nie zawali jak nie zrealizujecie planu.
            A w końcu może przyjść taki moment, że któregoś wziętego z sufitu palnu nie
            wykonacie, albo ktoś postanowi zrestrukturyzować firmę i was bedzie chciał
            zwolnić...
            Nie poradzisz na to nic. A zdrowia nic nie zwróci.
            Twoim sprzymierzeńcem jest prędzej klient niż dyrektor, dla którego jesteś
            tylko dawca organów...
            Pomyśl - albo ja albo on i wybierz siebie.
            Studia? nie wiem po co, w Polsce się nie ceni ludzi z wykształceniem.
            Praca nie jest celem sama w sobie jest tylko środkiem uzyskania pieniędzy.

            Bycie akwizytorem też nie jest złe, ale ... gdy to się lubi...
            pozdrawiam
            • Gość: Katarzyna_C Re: Praca w banku IP: *.icpnet.pl 02.11.04, 15:31
              To zalerzy. Ja np. pracowałam w PKO BP w Szczecinie w tzw. wydziale szybkiego
              reagowania.
              Odczasu do czasu musiałam wziac telefon do reki i zadzwonic do kogos kto opoznia
              sie ze splata kredytu,
              a pozniej zrobic sprawozdanie z tego co "zrobiłam". Cicho, ciepło, spokojnie,
              radyjko gra ...
              i odkad pamietam zawsze tak miałam. Poprzednio pracowałam w tym samym banku w
              wydziale informatyki - tam to dopiero
              były luzy:)! Internet, ogladanie filmów, gra w gry komputerowe, parzenie kawy,
              praktycznie
              nie robiłam tam nic.
              Od jakiegoś miesiąca przenieśli mnie do tzw. "wydziału administrowania produktami".
              Laba jak nie wiem, przychodzę na 1 zmianę, siedzę przed komputerem i udaję że
              coś robię.
              Znaleźli mi to stanowisko, bo wydział szybkiego reagowania umarł śmiercią
              naturalną, a przecież nie zrobią mi krzywdy:)
              Na tym samym piętrze pracują ludzie którzy żeby zarobić na niższą niż moja
              pensyjka, muszą wciskać
              produkty bankowe klientom, wykazywać się, okazywać ilość wyrobionych planów,
              zdarza się tak
              że zakładają rachunki znajomym i rodzinie i płacą im za ich utrzymanie!:)
              Śmiać mi sie chce z tych ludzi po studiach ktorzyna dole zapieprzają i sprzedają
              "produkty bankowe" zeby sie wykazac.
              Wierzcie mi lub nie, ale nie zdalam nawet matury i jakos nie jest mi do niczego
              potrzebna. Nie musze nic nikomu
              udowadniac, wykazywac sie w zadnej sprzedazy, nikt nie narzuca mi planow, nie
              trzese sie
              ze nie wyrobilam jakiejs normy, nie drze ze strachu przed kierownikiem ... nic z
              tych rzeczy.
              Teoretycznie pracuje 8 h na dobe, ale nie pamietam czy zdarzylo mi sie kiedys
              przyjsc punktu
              alnie do roboty ... jak rowniez z niej wyjsc:) Przychodze, parze kawe, slucham
              radia, pozniej
              ... (;) I tylko smiac mi sie chce jak widze tych wszystkich
              "młodych wilków" po wyzszych uczelniach ktozy chowaja swoj dyplomik w kieszen i
              zapieprzaja
              po miescie jako akwizytorzy. Albo tych co na dole w pocie czola pracuja przy
              klientach na moja
              premie. Coz, ja nigdy nie pracowalam z klientem i szczerze mowiac nie wzielabym
              takiej roboty.
              Co dopiero za pencje jaka wymienil tutaj kolega. 1100 zl ? Smiech. Mam 2600 z
              hakiem brutto +
              naprawde wysokie premie kwartalne. Czy wspołczuje tym co na dole użerają się z
              klientami, usługują
              im jak słurzący i błaźnią się przed nimi byle tylko cos im wcisnąc? Nie. Zycie
              to walka i wyglada
              to jak w dzungli, ale mi sie udało i mam gdzies ta uciskana i wyzyskiwana reszte.
              Poza tym grunt to wiedzieć skąd wiatr wieje, zapisać się do związków zawodowych,
              pojechać na zjazd związku,
              wypić (ale z tymi z którymi trzeba) i jest się praktycznie nie-ty-kal-nym.
              Tak ze jak widzicie - sa
              banki w ktorych mozna zalapac sie na ciepla posadke, nie robic kompletnie nic i
              gwizdac
              na wszystko:)
              • Gość: Mike Re: Praca w banku IP: 62.233.170.* 02.11.04, 15:41
                Poczekaj, poczekaj, już niedługo wezmą się za restrukturyzację PKO BP. Co wtedy
                zrobisz ??? Może lepiej naucz się sprzedawać :-) A swoją drogą związek to dobry
                pomysł, mojej znajomej w innym niz Twoj banku sporo pomógł.
                • Gość: Katarzyna_C Re: Praca w banku IP: *.icpnet.pl 02.11.04, 15:47
                  No nie sądzę żebym była do ruszenia. Pracuję tam od 88, znam układy, zawsze
                  wyrabiam sobie układy z nowymi szefami działów mimo że nigdy nie byłam szefem
                  żadnego działu. Ale prawda jest taka ze na pewno nie upadnę tak nisko by wciskać
                  klientom produkty, bo dla mnie zawsze znajdzie się jakieś cichutkie i spokojne
                  miejsce w którym raczej udaje sie ze sie robi niz sie robi.
                  • Gość: Mike Re: Praca w banku IP: 62.233.170.* 02.11.04, 16:47
                    No obyś miała rację ..... nie życzę nikomu źle, więc i nie życzę Tobie żeby
                    nagle okazało się że musisz szukać pracy. Znajomości raz sa a raz ich nie ma,
                    dyrektorow i kierownikow zwalniaja, nie ma ludzi niezastapionych...... ciekawe
                    jak byś sobie poradziła. Wiesz, układy układami, ale przy jakieś
                    restrukturyzacji, zmianach, zwolnieniach etc widząc jak "cięzko w pocie czoła
                    harujesz" ...... no ja bym Cie nie wzial do mojego dzialu. Więc może Ci się
                    wydawać że jesteś nietykalna, powszechnie lubiana ale jak przyjdzie co do czego
                    to nikt Cię nie wezmie do swojego dzialu. No chyba ze masz bardzo mocne plecy,
                    ale to juz jakby temat z innej bajki :-) Bylem swiadkiem likwidacji dużego
                    oddzialu jednego z dużych bankow i uwierz mi, nie było "świętych krów" -
                    zostało kilka osób - pracowników nowo powołanej filii.
              • Gość: Asia Re: Praca w banku IP: 81.15.254.* 02.11.04, 18:05
                W Banku BPH też byli tacy ludzie co to sobie kawę parzyli i słuchali radyjka. I
                zgadnij co? Po sprywatyzowaniu banku im pierwszym dobrali sie do d...y.
                Grztuluję optymizmu !
      • Gość: Misia Re: Praca w banku IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 05.11.04, 19:33
        Asiu, rozumiem doskonale Twoją sytuację. Pracuję w banku od ponad 10 lat i
        chociaż mam silną osobowość, bywają ranki, kiedy za niepójście do pracy dałabym
        prawie wszystko. Jedynie rozsądek hamuje mnie od takiego kroku - jestem osobą
        samotną i nie mam żadnych dochodów. Nikt z osób niepracujących w tej instytucji
        nie ma wyobraźni, jak codziennymi naciskami tj. ciągłymi rozmowami o sprzedaży,
        wypełnianiem kilkunastu przeróżnych tabelek, co dzisiaj sprzedałam, do kogo
        dzwoniłam itd. itp mogą niszczyć innym życie (jedne jedyne życie). I to za
        bardzo nędzne pieniądze (podwyżka po 3 latach 50,00zł brutto i daleko jest mi
        do średniej krajowej). Nie wspominałaś jeszcze że oprócz nacisków sprzedażowych
        jest dziennie mnóstwo, mnóstwo nowych wiadomości, związanych ze zmianami w
        procedurach,przepisach, ze wprowadzaniem w życie nowych produktów. Same
        procedury, które należałoby znać liczą więcej tomów niż Encyklopedia Powszechna
        i w tych olbrzymich tomiskach codziennie coś ulega zmianie. Nawet geniusz nie
        jest w stanie nad tym zapanować. Mam nadzieję, że może takie apele dotrą do
        budowniczych naszego dnia codziennego:-)
      • Gość: Kapite Re: Praca w banku IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 06.11.04, 13:23
        No niestety. ja pracuje chyba w tej samej firmie co ty. albo lepiej skoncze
        post, bo mam weekend i jak pomysle o czym mielabym wam opowiedziedziec to juz
        mi sie kark spina. czuje ze mam poczatki nerwicy powoli. pracuje juz 4 rok. za
        1020 zl netto! oj lepiej skoncze.
        ludzie nie startujcie do pracy w banku. czyba ze chcecie stac sie psychicznymi
        wrakami. pozdrawiam wszystkich pracownikow najwiekszego banku w polsce.
        kolezanki i koledzy nie dajcie sie zgnoić!
        • Gość: julia Re: Praca w banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 00:30
          witaj
          ja planuję podjąć prace w BPH w nowym oddziale malego miasteczka przy
          sprzedarzy kredytów mieszkaniowych i hipitecznych
          czy praca na stanowisku specjalisty myslisz ze jest rownie stresujaca i
          zniechęcająca
          proszę o odpowiedz
      • Gość: byly pracownik Re: Praca w banku IP: *.BleBleBle.com.pl / *.rumia.sdi.tpnet.pl 06.11.04, 15:46
        Pracowalem przez 6 lat w PKO BP na stanowisku Administratora, mialem pod soba
        system ZORBA 3000 pisany przez firme SOFTBANK z Warszawy. Orałem do 3 nad ranem
        bo ciagle system sie walił, robiły sie takie cuda ze strach, przetwarzania
        dzienne (ktore robilo sie wieczorami) trwaly po 5-7 godzin. System byl do
        niczego, teraz nie wiem co maja bo od 2001 roku nie pracuje w Banku PKO BP ani
        zadnym innym. Wole pracowac na budowie niz tyrac za 1100 zl miesiecznie w PKO
        BP. System byl tak malo bezpieczny ze dziwilem sie ze jeszcze nikt nie probowal
        go zlamac, sam dla testow robilem wlamy do innych oddzialow PKO BP gdyz siec
        bankowa byla miedzy soba polaczona i gdybym byl zlodziejem to bym przelal sobie
        miliony na konto ale poniewaz czlowiek jest uczciwy to sobie odpuscilem.
        Po drugie podejcie do pracownikow nie tylko pionu informatycznego byla
        zenujaca, ciagla nawałnica ze sprzedaz za mala byla na porzadku dziennym, te
        kobiety wykanczaly sie nerwowo, czasem przychodzilo sie do pracy i zastawalem
        placz i lament kobiet bo juz nie wyrabialy nerwowo.
        Podwyzki rzedu UWAGA 20 (dwudziestu) zl powodowaly kompletna frustracje wsrod
        zalogi oddzialu a ten kto dostal 50 zł. podejrzewany byl o koligacje z
        dyrekcja, po prostu tragedia.
        Malo tego szkolenie na ktore mnie wyslano musialem pokryc z wlasnej kieszeni
        gdyz tak akurat sie zlozylo ze jak odchodzilem z pracy to 6 miesiecy wczesniej
        bylem na szkoleniu ktore kosztowalo PKO BP 9 tys. zl i musialem lwią czesc
        wywalic z wlasnej kiesy.
        Dyrektor oddzialu zarabial w tym czasie 4.500 zł na łape ja 1100 na łape a
        kasjerka 800 zł. Naczelnik wydzialu kredytów miala 1600 na łape - dane z 2000
        roku.
        Teraz mam tylko nadzieje ze chociaz dostane jakies akcje tego zasranego ,
        wyciskajacego z pracownika ostatnie tchnienie baku PKO BP SA ktorego nie
        polecam w sensie pracowania w nim, bo to jest tragedia.
      • Gość: Karolson Re: Praca w banku - jeszcze pracuje IP: *.swk.vectranet.pl / 81.15.246.* 06.11.04, 16:55
        Powiem tak kto pracuje w banku przejętym przez zagranicznego przyjaciela i nie
        narzeka, a wręcz jest szczęśliwy jest na 100% tępy, lub włazi w du... dla kogo
        tylko się da (z kadry wyższego szczebla). U mnie zatrudnia się też nowe osoby
        nie mające wiedzy, ani stażu, takie osoby wciskają ludziom to co potrzeba
        akórat oddziałowi żeby zająć lepsze miejsce w polsce, a klient... no cóż klient
        został naciągnięty czyli swoje dla banku zrobił... naprawdę dziwie się ludziom
        że są tak bezduszni! Ja głośno o tym powiedziałem swojej kadrze kierowniczej i
        tylko czekam na czerwoną kartkę a jak na razie zapomniałem co to jest premia i
        co to spokój... telefony 150 razy dziennie od szefostwa, bądź od "klientów"
        sprawdzające... Jeśli my "normalni", rasowi bankowcy nie zrobimy czegoś to
        niestety będzie po nas!!!!!!!!!! zwłaszcze że spójżcie ile jest głosów
        rozpaczy, a tylko kilka szczęśliwych jakichś bóbków co po trupach do władzy
        doszli a teraz mówią że to ciężka pracą uzyskali...
      • Gość: doradca Re: Praca w banku IP: *.219.234.127.telsat.wroc.pl 10.11.04, 21:50
        A ja myślałam, że tylko mi jest tak źle, a dookoła ludzie zarabiaja mnóstwo
        pieniędzy. Własnie w tym roku minęło mi 12 lat pracy w banku. Od czterech lat
        nie miałalm podwyżki, premie to juz zapomniałam co to takiego. Obowiazków mam
        coraz więcej, a rozliczana jestem ze sprzedaży poszczególnych produktów. Ciagłe
        wyjazdy i praca po 12 godz. Ani dziękuję. Zaczęłam wysyłac oferty, bo czekam na
        te jedna jedyną. Ale czytajac wasze spoty to już nawet zabieracie mi nadzieje
        na lepsze. Mój mąz ma juz tego dosyć, bo to mnie nie ma ciagle w domu i nie
        wiem co słychać u moich dzieci w zeszytach. Czy taki jest własnie sens
        życia?????????
      • Gość: kaiti Re: Praca w banku IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 11.11.04, 13:04
        Przeczytałam wszystkie prawie wypowiedzi, niektóre sobie skopiowałam, jestem w szoku.
        Do tej pory myślałam, że tylko ja jestem narzekaczką bankową. Dokładnie tak jak to opisujecie było w moim banku, było, ale już nie jest, bo po 15 latach pracy (nienagannej oczywiście i pełnej poświęceń) zrezygnowano z moich usług. Nikogo nie obchodziło to co przeżywam, że wypadkową mojej katorżniczej pracy jest moja rodzina i duże problemy z dziećmi.
        Na odchodne dostałam list pochwalny, parę prezentów, kwiatki i życzenia sukcesów na dalszej drodze życia.
        Chcę jeszcze dodać, że w sumie mam 25 lat pracy zawodowej, więc jestem pod 50 .
        Nikogo jednak nie obchodzi jak znajdę pracę i co ze mną będzie dalej.
        Myślę, że dobrze zrobiłaś odchodząc, a nie czekając tak jak ja na kopniaka w tyłek.
        Pozdrawiam
        • Gość: sentinel Re: Praca w banku IP: *.akacje.pl / 195.28.170.* 14.11.04, 23:16
          przeczytalem wiele wypowiedzi na tym forum, wiele bardzo ciekawych...ja
          pracowalem w banku prawie 8lat, na poczatku bardzo chcialem w nim pracowac i
          dlatego zacząłem pracę jeszcze na studiach, na początku bardzo mi się podobało
          chociaz wielkiej kasy z tego nie bylo; zanim szefostwo i zarząd kompletnie
          ześwirowało (pod wplywem zagranicznych wlascicieli) przenioslem sie do pracy w
          centrali, plusem był brak planow sprzedazowych etc...jednak ciąłem tzw. koszty,
          ale po jakims czasie jak pracownik w oddziale mogl otrzymac max. jeden
          badziewny dlugopis w roku - nie bylo juz czego ciąć, w zasadzie pozostalo juz
          chyba to, aby pracownicy sami ze swoich pensji utrzymywali placowki
          banku...poza tym caly czas na nich narzekano, gnebiono, straszono redukcjami
          (za polowe kasy, ktora zarabiasz znajdziemy trzech chetnych - to standard),
          mozna bylo tylko wspolczuc TYM NA DOLE...a w centrali klika, managerami
          zostawali ludzie zupelnie bez doswiadczenia i merytorycznego przygotowania, ale
          bedacy znajomymi lub rodzina wyzszego szefostwa, w ten sposob cielismy koszty w
          oddzialach a w c-li na 2 pracownikow przypadal jeden kierownik/manager/dyrektor
          to czyste kuriozum !! poza tym drogie samochody, luksusowe
          mieszkania, "szkolenia" w cieplych krajach itp... tak w c-li wygladaly
          oszczednosci; a w oddzialach zwalnianie wartosciowych pracownikow, bo zarabiali
          zbyt duzo i w zamian zatrudnianie "miesa armatniego" (przepraszam za
          wyrazenie), mala kasa + sladowe szkolenie (kiedys kasjera szkolono 2 m-ce a
          teraz niespelna 2 tygodnie), maksymalna eksploatacja, a jak sie wypali to na
          bruk i przyjmujemy nowych pracownikow....podobnych przykladow moglbym wymienic
          mnostwo... nie jestem juz pracownikiem banku, zakonczylem prace,dostalem
          odprawe i nie moge narzekac, ale przez te wszystkie lata naogladalem sie wiele
          i wniosek jest taki, ze mam duzy szacunek do pracownikow front office, oni
          naprawde odwalaja kupe dobrej roboty za marne grosze...a marnie oprocentowane
          lokaty, drogie kredyty, idiotyczne procedury to nie sa ich wymysly i nie ma co
          sie w oddziale wytrzasac, czego niestety ale wielu klientow kompletnie nie
          rozumie;

          3majcie sie bankowcy
      • Gość: Świstak Jak w książce "Zwał" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.05, 11:40
        Czytaliście? Autor dostał Paszport Polityki w tym roku. To właśnie o pracy w banku.
        • Gość: nn Re: Jak w książce "Zwał" IP: *.zax.pl / *.zax.pl 16.01.05, 14:53
          siedzę,czytam,nic mnie nie dziwi... :(((
          "Zwał" to o mojej firmie...Twojej...smutne...zrób my coś z tym...wyobraźmy
          sobie, że wszyscy bankowcy w kraju biorą sobie L4 w lutym...tak ze 2
          tygodnie...fajna perspektywa,nieprawdaż? ;)))
          • mikado100 Re: Jak w książce "Zwał" 24.03.05, 16:20
            czy ktoś z was wie cos o pracy w eurobanku???? Bo mam propozycję pracy...czy
            tam jest tak samo?
            • Gość: d Re: Jak w książce "Zwał" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 18:38
              co do banków ogólnie to da się wytrzymac trzeba tylko trafic na takie
              stanowisko do jakiego się ma predyspozycje, wiekszość osób z tego forum nie
              lubi sprzedawać a pracowali na stanowisku "sprzedawcy", oczywiście sa wyjątki
              jak wredny szef itp...
      • Gość: Tomek Re: Praca w banku IP: *.provider.pl / *.provider.pl 17.05.05, 19:30
        Piszesz ze praca w banku to mordęga. Ja pracuję w zagranicznej firmie
        motoryzacyjniej i szczerze powiem .. zaczynam o 7:30 natomiast wychodzę często
        po 19:00 choc pracy jest lekko do 22:00. No comments
        • reeeyo Re: Praca w banku 20.05.05, 01:01
          Mnie się też kiedyś wydawało, że praca w banku to nobilitacja. Co niektórym
          można było zaimponować. Bankowiec - taki wykształcony, kulturalny. Przecież
          proszę go o pieniądze. Ten to musi być gość i ma kasę.
          A tu co -dupa, kiedyś to nawet zarabiało się pieniądze relatywnie lepsze. Now.
          Biedronkowcy wszyscy klepmy się.
    Pełna wersja