Gość: Arqu
IP: 62.29.253.*
10.09.04, 16:06
Czesc. Na wstepie chcialbym zaprosic do normalnej dyskusji, a nie rozpoczac kolejny watek
przepychanek. Chce podzielic sie swoimi odczuciami. Czy sa na forum osoby, ktore mysla
podobnie jak ja? Co sadzicie, jak Wy widzicie poruszony tu temat?
NIE BIERZE MNIE ciagly pęd mlodych ludzi do pracy od samego poczatku studiów. Praktyki,
staze. Ja wiem, ze to moze byc przydatne w karierze, ale... Nie twierdze ze nie warto. Mysle
jednak ze ten model wychowuje mlode automaty: praca, praca i jeszcze raz praca.
NIE BIERZE MNIE oddanie dla firmy w ktorej trzeba siedziec kilkanascie godzin na dobe. Nie
bierze mnie lojalnosc. Sam pracuje na bokach dla bezposredniej konkurencji i nie mam
zadnych wyrzutow sumienia. Dla mnie najwazniejsze sa MOJE cele. Jesli potrzebuje
pieniedzy, "biore" fuche bez mrugniecia okiem. Ktos powie, ze to nie w porzadku. Byc moze,
ale ja nie widze w tym nic zlego. Nie udostepniam konkurencji zadnych tajemnic firmy w ktorej
pracuje. Sprzedaj tylko swoja specjalistyczna wiedze - mamy przeciez wolny rynek prawda?
NIE BIERZE MNIE sciema reklamowa. Sam pracuje w reklamie - pracuje w kreacji jednej z
duzych warszawskich agencji reklamowych i wierzcie mi - wiem o kilku sprawach o ktorych
nie wspomina sie konsumentom. Generalnie reklama to bardzo fajne zajecie... do trzydziestki.
Potem czlowiek ma dosc (oczywiscie to sprawa indywidualna - jeden ma dosc wczesniej,
drugi pozniej). Generalnie kazdy klient zleceniodawca reklam zada aby jego produkt
przedstawiac w jak najlepszym swietle. To zupelnie naturalne. reklama nie klamie - to tez fakt.
ALE reklama nie mówi o wszystkim. Pewne fakty umiejetnie sie przemilcza lub zgrabnie
kladzie nacisk na inne, pozorne korzysci.
NIE BIERZE MNIE praca za darmo - sprawe znaja na pewno freelancerzy, ktorzy czekaj na
swoje pieniadze tygodniami a nawet miesiacami. Generalnie potencjalni zleceniodawcy nie
powinni sie dziwic, ze coraz wiecej freelancerow chce podpisywac umowe PRZED
przystapieniem do pracy
NIE BIERZE MNIE to ze wszystko sie zmienia. Jeszcze wczoraj moglem przyjsc do mojego
ulubionego sklepiku po bulki, a dzis jest juz tam biuro rachunkowe. teraz musze chodzic po
drozsze pieczywo dalej itp. :)
NIE BIERZE MNIE praca po godzinach. Okolo 16 "koncze sie" i juz nic nie moge wymyslic.
Okolo 18 wpadam w lekka panike, ze JESZCZE nie moge wyjsc do domu.
NIE BIERZE MNIE zacheta pracodawcy ze "wezmy sie i razem sprostajmy nowym
wyzwaniom. To nie moje wyzwania. Fakt - za to mi placa i szanuje to. Przeciez moglbym
pracowac fizycznie ciezko, wiec zawsze moze byc gorzej. Ale generalnie zycie zaczyna sie
PO GODZINACH, a nie w pracy.
I tyle tych "piątkowych frustracji". Dodam, ze generalnie jestem zadowolony, zarabiam niezle
itp. Ale pieniadze to nie wszystko.
Jakie sa Wasze opinie. Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam
NIE BIERZE MNIE