Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      problem "oczekiwania finansowe"

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 11:05
    witajcie, mam wielki problem. Ide jutro na rozmowę kwalifikacyjną do polskiej
    siedziby zachodniego giganta. Padnie te diabelne pytanie o moje oczekiwania
    finansowe. Wiem ile zarabiałem do niedawna w podobnej firmie, na podobnym
    stanowisku. Niestety teraz sytuacja na rynku pracy uległa zmianom i ludzie
    są skłonni pracować za 1500 zl miesiecznie a nie jak myslę nalezne 6-7 tys
    brutto na tym stanowisku. Podpowiedzcie, jak sparować to nieszczęsne pytanie
    o moje oczekiwania finansowe i obrócić je na propozycje z ich strony. Albo
    jak wybrnąć z tej sytuacji aby nie zmarnować okazji dostania pracy przez zbyt
    wygórowane lub zbyt niskie oczekiwania? Pozdrawiam
      • Gość: xxx Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 11:18
        1. Uno: pytanie o twoje oczekiwania fginansowe nie jest po to, abys probowal
        sie wstrzelic w ich siatke plac, tylko po to, zeby zobaczyc na ile wyceniasz
        swoje umiejetnosci i kwalifikacje
        2, Powiesz, ze to tylko teoria. Nieprawda ! Jesli sa rzeczywiscie polskim
        oddzialem zachodniego koncernu, to obowiazuje ich procedura tzw. rynkowej
        wyceny stanowisk. W praktyce oznacza, to iż nawet jesli kandydat chce pracowac
        za 2, to dadza mu 5, bo wycena stanowiska waha sie pomiefdzy 5 a 6.5. Takze
        zanizanie swojej ceny wcale niekonieczniue oznacza zwyciestwo w grze.
        3. O zatrudnieniu ciebie bedzie decydowac to czy im sie podobasz i spelniasz
        ich oczekiwania, a nie to czy sie wstrzeliles czy nie.
        4. Z autopsji: przestrzelilam sie ostatnio na jednym z interview o 2 tys. PLN -
        maksymalna pensja jaka przewidzieli na to stanowisko wynosila 11 k - mimo to
        nie skreslilo mnie to i negocjujemy dalej. Na nastepnym spotkaniu mamy
        wymyslec, jak tu wyjsc z negocjacji tak, aby i wilk byl syty i owca cala.
        Prawdopodobnie skonczy sie tym, ze oni postawia na 11, a pozostala czesc
        dostana w postaci niepienieznych benefitow, od ktorych nie beda musieli placic
        ZUSow i innych swinstw.

        5. Jakbys cos przyblizyl na temat firmy i stanowiska (sektor, gdzie sie miesci,
        stanowisko w jakim dziale i ile stanowisk od zarzadu), to moze bym ci nawet
        pomogla strzelic.
      • Gość: jacek Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 11:19
        Nie masz możliwości "odbicia piłeczki" w tym przypadku. Jeśli zapytają, to
        będziesz musiał odpowiedzieć. I cholera wie, ile powiedzieć. Ktoś przed Tobą na
        rozmowie naprawdę mógł powiedzieć 1500 zł, więc 7000 zrobi wrażenie. Proponuję
        zahaczyć o zakres odpowiedzialności, zaangażowania, motywacji do pracy i dać do
        zrozumienia, że jaka płaca - taka praca.
        • Gość: Desperat Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 12:25
          do xxx. Branża motoryzacyjna, siedziba w wwie, też fabryka w Polsce,
          zwierzchnik to sales manager a nad nim dyrek obcokrajowiec. Stanowisko to
          specjalista ds technicznych ( z wykszt. wyzszym technicznym)na terenie 1/4
          Polski.
          • Gość: też specjalista Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.ssmb.com 17.09.04, 12:45
            ja pracuję w polsko-amerykańskiej firmie na stanowisku specjalista ds. ... i
            zarabiam 5 tys. brutto
            ale na rozmowie mówiłam, że zarobki nie są dla mnie najważniejsze bo jako osoba
            niezbyt doświadczona to chciałabym się jak najwięcej nauczyć i tym podobne
            pierdoły
            liczyłam na jakieś 3 tys a dostałam 5 :)
            • Gość: agulha Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.09.04, 23:52
              Ja z zupełnie innej branży, ale problem był podobny. Zarabiałam w małej firmie
              X na rękę. Na rozmowie w dużej firmie powiedziałam 130% X na rękę. Poproszono
              mi o podanie kwoty brutto, kompletnie nie wiedziałam, poprosiłam o dostęp do
              komputera mojej nowej ewentualnej szefowej (czyli pełna żenada), weszłam
              na "kalkulator wynagrodzeń" i podałam brutto, na co ze spokojem powiedziano mi,
              że (jeśli zostanę przyjęta), to dostanę... (i tu padła kwota w przeliczeniu na
              netto 200% X). I tak się stało :-)). Powiedziano mi, że w firmie obowiązują
              pewne "widełki" (jakkolwiek nikt mi oczywiście nie ujawnił, od ilu do ilu PLN
              to wynosi na moje stanowisko).
          • Gość: xxx Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 16:08
            Jesli to rzeczywiscie jest koncern miedzynarodowy tzn. rodowod jest japonski
            albo amerykanski, firma produkcyjna i stanowisko 2 szczeble poniżej zarzadu (ja
            tak to zrozumialam), to mysle ze mozesz strzelic te 6 K, gdyz nie przypuszczam,
            zeby na takim stanowisku mieli niżej. A nawet jesli maja nizej, to minimum
            jakie tam "wyczuwam" moze wynosic 5 K - a w takim wypadku na pewno nie zakoncza
            z Toba rozmow w przypadku rozminiecia sie 1 k - raczej beda je kontynuowac z
            nadzieja ze utarguja 0.5 k.

            Nizsze pensje to mysle, ze tylko w wypadku koncernow francuskich z tej branzy -
            na mysl przychodzi mi w tej chwili przyklad jednej firmy ktora ma HQ w Grojcu
            pod W-wa i na pewno zaklady produkcyjne przy pd granicy Polski.

            powodzenia
      • Gość: mgrinz Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 10:35
        nie wiem jak u Ciebie, ale jak ja skończyłem studia 2 lata temu i zaczynała się duża fala migracji z poza stolicy i duże bezrobocie pobuzkowe...
        to prosty przykład... szedłem na rozmowę do pewnej firmy... już wszystko było uzgodnione, wypadłem najlepiej, już dostałem do podpisania umowę, kiedy odwracam ją i widzę, że zamiast ustalonych 6 zł/godzinę jest na niej 4 zł...
        pytam się ich o co chodzi, a na to mi facet odpowiada "o co panu chodzi, przecież mamy takie duże bezrobocie ??? jak panu nie pasuje to ja znajdę pełno ludzi z pod warszawy, może z gorszymi umiejętnościami , ale za te 4 złote będą mnie po rękach całować..."
        a co do reszty... ja mam ten problem, że jak pracodawca pyta na rozmowie, albo przez telefon ile bym chciał zarabiać, i mówię, że powyżej 1000 zł, to rozmowa się kończy... takich kurewskich czasów dożyliśmy, że pełno absolwentów na utrzymaniu bogatych rodziców jest gotowe pracować za 400-700 zł, a człowiek po studiach, który by chciał się utrzymać sam, zarabiać przynajmniej 1500 nie ma szans... bo jak są setki chętnych za 700, to za 1500 mnie nikt nie weźmie...
        dodam, że chodzi o "logistykę" lub jakikolwiek prace biurowe... jak tak nikt nie będzi brał, to cała wiedza i studia o dupę potłuc... za pare lat trzeba będzie zostać cieciem, bo ani języków się nie używa, ani wiedzy technicznej ze studiów...

        • Gość: Lamia Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 20:16
          Niestety kolega ma rację.
          Jestem 8 lat w tej samej branży i cały czas zajmuje się wszystkim, co powinni
          robić inni, zawsze miałam najwyzsza sprzedaz i nigdy nie miałam premii. Ale mi
          to nie przeskadzało, bo zawsze były jakieś obrywy z leasingów i kredytów.
          Natomiast to co przechodzę teraz nadaje sie na film grozy. Pracuję u importera
          jednego z największych o ile nie największego koncernu na świecie. Cały tydzień
          w drodze, bo mam pół Polski, a weekendy targi. Sama robię więcej obrotu jak
          moich kilku kolegów razem wziętych.
          I teraz zagadka dla wszystkich ; ILE ZARABIAM ?
          850 zł netto
          A premii nie dostaję, bo cały czas mam nagany, za opoźnianie w wysyłaniu
          raportów. Bo zarabianie pieniędzy moja firma ma gdzieś - najważniejsze są
          RAPORTY i tona innych papierów, których nikt nie czyta.
          A tak na marginesie ci sądzicie o ISO ?
          • Gość: rock A w jakiej branży działasz? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.09.04, 09:24
            Jak w tytule.
            I ile robisz tego obrotu? Znam faceta, który chwalił się wysokimi obrotami, ale
            jak zapytałem go o szczegóły, to okazało się, że w hipermarkecie sprzedawał na
            promocji kiełbasy za kilka tys. zł/weekend. Rzeczywiście było to 2-3 razy
            więcej niż inni pracownicy, ale mnie to raczej nie rzuciło o ziemię.
            Nie staram się być ironiczny, ani złośliwy. Zaciekawił mnie Twój post i
            chciałbym więcej dowiedzieć się na temat pracy, którą wykonujesz. Być może
            mógłbym Ci coś zaproponować. Jeżeli krępuje Cię publiczna odpowiedź, zapraszam
            na prv: rocklife@gazeta.pl

            Pozdrawiam
      • Gość: szanujący się Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: *.acn.waw.pl 20.09.04, 12:42
        Jeśli nie chcecie od początku rzucać gołymi liczbami,
        odpowiadajcie: "Godnie". "A co to wg. pani/pana znaczy?" "Tzn. tyle, żeby
        starczyło na... i na..." I tak rozmowa się potoczy.
        Mgr inż. poruszył chyba po raz pierwszy na forum pewien aspekt niskich płac,
        mianowicie sprawę absolwentów, mających dzianych rodziców i niepotrzebujących w
        związku z tym od razu zarabiać przez duże Z. Osobiście znane mi są co najmniej
        2 przypadki, gdzie np. gościu mieszka z żoną w wypasionej chacie (prezent od
        teściów), jeździ nienajgorszym samochodem - nówka z salonu (pomoc rodziców) i
        zarabia jakieś 1600 zł/mc. Nie każdy jednak ma bogatego sponsora, a każdy
        chciałby godnie żyć. Dlatego - chociaż brzmi to paradoksalnie - niekażdy może
        sobie pozwolić na pracę za, dajmy na to, 1600 zł. Też uważam, że ludzie, którym
        nie zależy, żeby dobrze zarabiać, bo i tak mają, psują rynek pracy.
        • Gość: Dosia Re: problem "oczekiwania finansowe" IP: 195.217.253.* 20.09.04, 12:55
          Rany. Oprocz xxx nikt na forum nie udzielil odpowiedzi na poziomie. WIdac, ze
          reszta ludzi nie ma pojecia o rynku pracy w normalnych firmach, gdzie nie
          trzeba mowic, ze chce sie zarabiac "godnie", chyba, ze chcemy wyjsc na prostaka.

          Sa pewne firmy i pewne stanowiska, gdzie zarabia sie dobrze i wcale nie 500 zl
          na reke. Na takich stanowiskach nie zarabia sie na godziny za 4 zl i pracodawca
          nie bedzie strzelal tekstow o wysokim bezrobociu. W takich firmach rozmowy o
          prace to dwustronne negocacje i nie podana kwota wynagrodzenia jest w nich
          najwazniejsza, a poziom merytoryczny kandydata, bo kandydat nie jest ofiara, a
          potencjalnym pracownikiem-fachowcem. W takich firmach rozmowy o zarobkach nie
          zaczyna sie od wylistowania zakresu obowiazkow majacych na celu
          usprawiedliwienie kwoty 1500 zl na reke, ktora po tej litanii nieuchronnie
          padnie z ust zawstydzonego, ale hardego kandydata - zakres obowiazkow juz dawno
          zostal omowiony i nie ma sie czego wstydzic podajac kwote! Nic sie nie stanie
          jezeli kandydat powie, ze chcialby zarabiac 8k, bo tyle zwykle zarabial, a
          firma powie, ze u nich widelki niestety przewiduja 6k. Wtedy najwyzej bedziecie
          sie dogadywac. A jezeli firma zrobi galy i powie, ze u nich tylko 500 na reke,
          to znaczy, ze trafilismy nie w to miejsce co trzeba. Natomiast moze sie duzo
          stac jezeli powiemy w powaznej firmie, ze chcemy zarabiac "godnie" (matko, co
          za prostackie slowo, od razu stawia nas w opozycji do pracodawcy!), np. 2 na
          reke. Nie ten poziom, nie ten swiat.
          • Gość: Reader No fajnie IP: *.sys.teleca.se 20.09.04, 13:09
            ale to chyba wyglada tak:
            1) pracodawca potrzebuje pracownika na stanowisko X.
            2) wysyla ogloszenie czy poszukuje przez agencje
            3) zglasza sie potencjalny pracownik
            4) zostaje "przepytany"
            5) podlega ocenie
            6) jesli ok powinno zostac zaproponowane mu wynagrodzenie
            7) pracownik przyjmuje lub odrzuca o oferte

            Pytanie o oczekiwania finansowe sa bez sensu:
            1) nikt nie wierzy w obiektywizm samoooceny
            2) podana kwota w wiekszosci przypadkow trafia +-15% w to co firma moze dac
            3) maja na uwadze pkt. 2 kwota o niczym nie swiadczy a juz najmniej o autoocenie
            wiedzy i umiejetnosci

            Pracownik na rozmowie ma pokazac (odpowiadajac m.in. na pytania) co moze firmie
            ZAOFEROWAC - wiedze, umiejetnosci, zapal, kontakty itd itp Firma z kolei powinna
            zaoferowac w zamian wynagrodzenie czyli wycene oferty potencjalnego pracownika.

            Oczywiscie to pewne generalizowanie, bo sa wyjatki np. specjalizacja tak scisla,
            ze mozemy wycenic siebie dowolnie. To tyczy sie rowniez managerow z gornej polki.


            No bo ile ofert moze przyjsc na ogloszenie o poszukiwanym sprzedawcy watrobek z
            zoltych kanarkow (5 lat doswiadczenia) z plynna znajomoscia jezyka chinskiego?




            • Gość: Dosia Re: No fajnie IP: 195.217.253.* 20.09.04, 15:08
              We wszystkich dobrych firmach to kandydat podaje swoja cene. Jest to uklon w
              kierunku kandydata - zasygnalizowanie mu, ze to on liczy sie na rozmowie, a nie
              firma. Niepisana umowa, ze to kandydat przedstawia swoja oferte i jest na
              pozycji wyjsciowej - to firma ma powiedziec, czy ja na kandydata stac, a nie
              odwrotnie, ewentulanie przekonac go, ze warto w firmie pracowac tez za mniejsze
              pieniadze. Przekonac, ale nie argumentami o bezrobociu...

              Zgadzam sie, ze to firma szuka kandydata - ale to kandydat zrobil
              firmie "laske" i uprzejmosc, ze przyszedl i chce mu sie z firma rozmawiac. Bo
              to on swiadczyc bedzie uslugi firmie.

              Firmy dobre nie postrzegaja rozmowy o prace jako walki - pracodawca nie musi
              utargowac najnizszej ceny, kandydat nie musi sie ponizac bo bezrobocie itp. Tu
              panuja zdrowe warunki, prezentacja, omowienie oczekiwan, dogadujemy sie badz
              nie. Pamietajcie, ze to nie firma ma wylacznosc na decyzje - kandydat tez moze
              powiedziec "nie, dziekuje". I z takim zalozeniem powinno sie isc na kazda
              rozmowe, wtedy nawet w dziadowskiej firmie latwiej przelknac koniecznosc
              obnizenia wymagan - zawsze bowiem mozemy sobie powiedziec, OK dostalem 500 na
              reke, ale to nie dlatego, ze ja sie ponizylem, tylko dlatego, ze tak chcialem,
              bo w kazdej chwili moglem powiedziec nie. Wtedy nie widzimy tego tylko w
              kategoriach porazki.
              • Gość: Reader DOBRYCH IP: *.sys.teleca.se 20.09.04, 15:53
                zgodze sie ze w dobrych firmach moze i tak jest. Dobrych firm jest jednak na
                lekarstwo. I mam nadzieje, ze nie piszesz tu w imieniu jakichs koncernow. Bo
                dobre to moze i one sa na papierze :-) Fakt, ze oferuja moze wiecej niz
                "prywaciarze" ale swoje tez zabiora :-)

                Niestety w obecnej sytuacji w wiekszosci przypadkow liczy sie "kasa" i to nawet
                w odniesieniu do kandydatow na pracownikow. Jesli jest to jakis specjalista to
                moze i ma to mniejsze znaczenie lecz jesli wyrobnik np. przedstawiciel,
                programista, ksiegowa itd to niestety w duzych i "dobrych" firmach robic to moze
                kazdy. A efektywniej bedzie jesli bedzie on tanszy lub "wpasowany" w szczebelki :-)

      • Gość: Milioner Nie daj sobą pomiatać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 16:20
        Broń Boże nie mów 2000 czy coś takiego.
        Albo wal śmiało 5 kawałków, albo mów wymijająco.
        • Gość: Gość Portalu Re: Nie daj sobą pomiatać! IP: 1.2.* / *.morfeusz.com.pl 21.09.04, 09:03
          Reguły gry są proste - kto pierwszy podaje kwotę - przegrywa! Pamiętaj o
          zasadzie - nigdy nie podawaj kwoty, którą chcesz dostać, ale wyższą o jakieś
          10%. Pamiętaj - jeśli pracodawca rzuci jakąś kwotą - jest to kwota zaniżona,
          którą dostaniesz, jeśli okażesz się dupą i nie będziesz negocjował kwoty
          wyższej.

          Ktoś na forum powiedział:

          <<< Nie masz możliwości "odbicia piłeczki" w tym przypadku.
          <<< Jeśli zapytają, to będziesz musiał odpowiedzieć.

          Ale bzdura, jak najbardziej masz możliwość, jeśli tylko potrafisz negocjować.
          Podaje prosty przykład. Pracodawca pyta: "Jakie są Pańskie oczekiwania
          finansowe?" Odpowiadasz: "Biorąc pod uwagę moje doświadczenie i kwalifikacje
          jakie wynagrodzenie uważa Pan za uzasadnione?"

          <<< I cholera wie, ile powiedzieć.

          Bzdura!!! Jeśli nie wiesz ile powiedzieć to znaczy, że tak na prawde to chyba
          nie posiadasz żadnych kwalifikacji i doświadczenia bo inaczej wiedziałbyś ile
          jesteś wart i jak wysoko się cenisz. Jest jeszcze druga możlwiosć - kompletnie
          nie orientujesz się na rynku pracy ile za podobne stanowisko mają inni - a w
          takim wypadku kontrolę nad Tobą przejmuje pracodawca proponując Ci jakąś
          skrajnie niską kwotę, na którą się godzisz.

          Pozdrawiam!
          • losiu4 Re: Nie daj sobą pomiatać! 21.09.04, 09:22
            Gość portalu: Gość Portalu napisał(a):

            > <<< Nie masz możliwości "odbicia piłeczki" w tym przypadku.
            > <<< Jeśli zapytają, to będziesz musiał odpowiedzieć.

            > Ale bzdura, jak najbardziej masz możliwość, jeśli tylko potrafisz negocjować.
            > Podaje prosty przykład. Pracodawca pyta: "Jakie są Pańskie oczekiwania
            > finansowe?" Odpowiadasz: "Biorąc pod uwagę moje doświadczenie i kwalifikacje
            > jakie wynagrodzenie uważa Pan za uzasadnione?"

            możecie się zapętlić we wzajemnym odbijaniu piłeczki :) a partia pingponga może
            chwilę potrwać. Pomijając fakt, że pracodawca może się zniecierpliwić :)

            Pozdrawiam

            Losiu
          • Gość: xxx Re: Nie daj sobą pomiatać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 09:30
            Boże! Czytam, czytam i niedługo mi ręce opadną poniżej podłogi.
            Nie wiem: może ja nie znam rynku pracy, może za mało rozmów odbyłam, może
            patrze z perspektywy DOBRYCH firm, ale NIGDY nie zdarzyło mi się licytować z
            kontrkandydatami na kwotę wynagrodzenia. Pracodawca zawsze decydowal sie mnie
            zatrudnic ze wzgledu na kwalifikacje, nawet jesli nie wstrzelalam sie w
            widelki, a zdarzalo mi sie nie wstrzelic: raz o 1 k, drugi raz o prawie 3 k - i
            co ? Rozmawialismy dalej i dogaduywalismy sie.

            Pytanie to jest po to, abys:
            - przestawil swoja oferte
            - pokazal, na ile wyceniasz swoje kwalifikacje
            - pokazal iz znasz rynek pracy

            Jak przyznaja sie od razu na rozmowie, ze strzeliles za duzo, zawsze mozesz
            powiedziec, ze kwota moze podlegac negocjacjom i zaproponowac, ze np. zejdziesz
            o 1 k, jesli dadza ci do pensji takie a takie benefity (dla firmy jest to
            korzystne podatkowo, wiec woli zagwarantowac ci opieke medyczna czy limit na
            komorke, ktory wliczy w koszty niz dac wyzsza pensje, od ktorej musi
            odprowadzic ZUS). Pokaż im, że myślisz zarowno o sobie, jak i o ich wynikach -
            zapewniam ze beda ci szanowac, jesli bedziesz szukac rozwiazania
            kompromisowego, a nie stawiac sprawe na ostrzu noza i zanizac swoja cene tylko
            po to, zeby wreszcie znalezc prace.
    Pełna wersja