Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      absurdy stażu absolwenckiego

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 16:54
    Jestem na stażu absolwenckim w jednej z instytucji państwowych
    gdzie "zdobywam doświadczenie" (czytaj: kopertuję, przekładam papiery, parzę
    kawę i robię tysiące innych, kretyńskich czynności, które nie wnoszą nic
    nowego do moich umiejętności zawodowych). jednocześnie ostro szukam pracy,
    wysyłam CV i listy motywacyjne i dość często miewam rozmowy kwalifikacyjne.
    Problem polega na tym, że będąc na stażu absolwenckim, według nowych
    przepisów należy mi się dwa dni wolnego w miesiącu (urlop płatny), ale już
    urlop bezpłatny mi nie przysługuje. Mogę jedynie wziąć "wyjście prywatne",
    które potem trzeba odrabiać.

    Kiedy zadzwoniłam do urzędu pracy, spytać dlaczego nie mogę wziąć dnia
    wolnego, za który PUP po prostu mi nie zapłaci, pani urzędniczka wyjaśniła
    mi, że stażystom takowa forma zwolnienia z pracy się nie przysługuje.. I tu
    się zaczynają kwiatki!!

    Kiedy spytałam jej, co mam zatem zrobić w sytuacji, kiedy mam rozmowę
    kwalifikacyjną i MUSZĘ wyjść z miejsca odbywania stażu, stwierdziła, że mam
    się umówić z potencjalnym pracodawcą NA POPOŁUDNIU (sic!!!!). Jasne,
    bezrobocie 19% w skali kraju, a ja będę focha strzelała pracodawcy, że nie
    przyjdę kiedy ON ma dla mnie czas, tylko kiedy JA znajdę łaskawie dla niego
    czas...

    Wskazałam pani urzędniczce absurd tego, co mówi, więc stwierdziła, że mogę
    wprawdzie zgłosić jakieś dni wolne w miesiącu, za które PUP mi nie zapłaci,
    ale powinnam zgłosić np. we wrześniu, że w październiku nie będzie mnie tego
    i tego dnia w pracy.. oczywiście PUP ma swoje terminy na rozważenie takiego
    podania, a że oni mają ZAAAAAWSZE duuuużo pracy, to mogę czekać nawet
    miesiąc.. Rzowaliło mnie to na maksa.. Papiery do pracy wysyłam mailem w
    poniedziałek, we wtorek do mnie dzwonią, że w czwartek mam być na rozmowie
    kwalifikacyjnej, a ona mi mówi, że PUP ma MIESIĄC na rozważenie mojej prośby
    o wolne!!!!!!! i że mam to zgłaszać na miesiąc wcześniej!!!!! A skąd ja niby
    mam wiedzieć, czy za dwa tygodnie ktoś nie zadzwoni i zaprosi mnie na rozmowę
    kwalifikacyjną...???!!!

    Nękałam panią urzędniczkę rozmową dosyć długo, zadając wciąż rozpaczliwe
    pytanie CO MAM ZROBIĆ, więc na koniec stwierdziła, że zawsze mogę wziąć
    zolnienie. Ja na to: "lekarskie?". A ona "tak, lekarskie". ja na
    to: "przecież to będzie oszustwo... nie jestem chora i mam naciągać lekarza,
    zeby mi wystawił zwolnienie lekarskie bo idę na rozmowę kwalifikacyjną??!!
    Pani mnie namawia do oszustwa??"... no comments...

    Wygląda na to, ze stażysta w Polsce ma tylko dwa dni w miesiącu prawo szukać
    pracy. Jak chce częściej, musi kombinować.. Zresztą, zgodnie z tym co
    powiedziała pani urzędniczka, staż jest od pracowania. A ja myślałam, że to
    okres kiedy mam zdobywać nowe kwalifikacje i że dzięki nim bardziej
    efektywanie poszukam sobie pracy.. Pani urzędnim stwierdziła, że mam siedzieć
    w miejscu odbywania stażu a nie szukać w tym czasie innej pracy!! A ja,
    naiwna, miałam jakieś inne wyobrażenie o idei programu "Pierwsza praca"..

    Napiszcie proszę, czy macie równie ciekawe doświadczenia w szukaniu pracy i w
    walce z biurokracją.. A może jakiś dziennikarz GW zainteresuje się sprawą i
    podrąży temat absudrów, z jakimi stykają się stażyści... służe kontaktem,
    jakby co ;))
      • Gość: gość Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.wroclaw.mm.pl 25.09.04, 18:04
        no właśnie ja mam podobną sytuację, zacząłem staż,
        pracuję w godz. 9-17, w moim miejscu pracy muszę
        mieć wyłączoną komórkę, wysyłam swoje cv do różnych
        firm, ale zastanawiam się co zrobić gdy ktoś będzie
        chciał odpowiedzieć na moje zgłoszenie i zaprosić
        mnie na rozmowę.
      • Gość: Marek Sadowski No coz to polska!!!! IP: *.dhcp003.icnet.ne.jp 25.09.04, 18:31
        Chociaz jezeli ladna jestes to moze!
        Cos by sie znalazlo
        Jezeli jestes po ekonomii.
        • Gość: stażystka Re: No coz to polska!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 18:50
          a przepraszam, co ma wspólnego moja uroda z wykształceniem i ewnetualną pracą??
          Bo chyba czegoś nie zrouzmiałam...
      • romand Re: absurdy stażu absolwenckiego 25.09.04, 20:12
        nie wiem w jakiej instytucji pracujesz oprócz tego że państwowa ja też pracuję w państwowej i mam stażystkę do opieki ale wiem napewno, że oprócz tych dwóch dni pracodawca może darować jeden dzień bez usprawiedliwienia tylko że nie powołam sie teraz na żaden przepis muszę popytać w PUP i najwyżej dam Ci znać a poza tym staż jest przygotowaniem do podjęcia pracy i przerwać go bez żadnych konsekwencji można pod warunkiem podjęcia pracy na umowę o pracę więc musisz mieć możliwość jej poszukania napisz jeszcze czy Twoi szefowie to są jacyś upierdliwcy może mogłabyś się z nimi dogadać?

        • Gość: stażystka Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 13:44
          właśnie nie bardzo można się dogadać.. jakby można było, to nie dzowniłabym do
          PUPu w tej sprawie.. Fajnie by było, gdyby po prostu machnęli ręką i
          powiedzieli "ok, szukasz pracy, rozumiem Cię, idź na tę rozmowę".. ale nie,
          litera prawa ponad wszystko.. nawet jeśli przepisy są kretyńskie!!
      • gaia_23 Re: absurdy stażu absolwenckiego 25.09.04, 20:49
        Jestem również stażystką z podobnymi doświadczeniami. Jestem zatrudniona na
        stanowisku: "specjalista do spraw konsultacji z mediami", ale to tylko
        teoretycznie. W rzeczywistości również zajmuję się parzeniem kawki,
        herbatek,porządkuję papiery, czyszczę i płucuję sprzęt biurowy, kupuję worki na
        śmieci, wiadra, szczotki, załatwiam prywatne sprawy szefostwa (np.zawozilam do
        warsztatu samochodowego części do szefa autka, ładowałam karty com na przejazdy
        MPK, płaciłam prywatne rachunki) Nie robię nic, co mogłoby pogłębić moją wiedzę
        i kwalifikacje. A co do 2 dni wolnego, które przysługują stażyście po
        przepracowanych 30 dniach, to mój pracodawca po pierwsze nie pozwolił mi
        kumulować tych dni (chociaż wiem, że mam do tego pełne prawo) a po drugie to on
        mi wyznaczył kiedy mam sobie zrobić wolne.
        No cóż jesteśmy tylko stażystami, którzy nie mają praw, lecz same obowiązki...a
        na PUP niestety nie możemy liczyć zwracając się o pomoc... :(
      • Gość: Marek Sadowski W recepcji.... IP: *.the / *.117.212.87.user.rb.il24.net 26.09.04, 13:03
        Pewnej duzej firmy.
        • Gość: stażystka Re: W recepcji.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 13:47
          bez obrazy, ale teraz do pracy w recepcji trzeba mieć i wyższe wykształcenie i
          ładną buzię?? może jeszcze rozmiar biustu mam mieć odpowiedni??
          Nie zrozum mnie źle, Marku, bo nie mam zamiaru Cię atakować, ale przyznasz, ze
          zalatuje to pewnym seksizmem, prawda?? Poza tym, chodzi mi o coś innego -
          próbuję wykazać, jakie absurdy dzieją się w naszym ukochanym państwie. I z czym
          musimy sobie radzić na codzień.. Ale napisz, jakie miasto i co za firma.. Jeśli
          nie ja, to na pewno znajdzie się wiele chętnych na to stanowisko stażystek..
      • Gość: szanujący się Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 26.09.04, 13:45
        Było powiedzieć Przemiłej Pani Urzędniczce/Stażodawcy, że jak chcą, żebyś staż
        przedkładała nad inne sprawy, to niech Cię zmotywują odpowiednią płacą.
        Poza tym na upierdliwych pracodawców jest metoda, bardzo niewyszukana. Zawsze
        możesz dostać np. biegunki;););) i nikt Ci nie udowodni, że kłamiesz.
        • Gość: stażystka Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 13:51
          Niezłe, niezłe.. szanujacy, masz brawa ode mnie.. Pensja, jaką dostaję jest
          pożałowania godna, tym bardziej że właśnie utrudnia nam się zmianę obecnej
          sytuacji poprzez jakieś szykany związane z poszukiwaniem pracy..
          Nie chcę narzekać, bo i tak jest dobrze (mam co robic, czegoś się może <???>
          nauczę, dają te parę groszy no i dostać się na staż też nie było wcale łatwo
          <!!!>) ale kiedy mam szansę zrobić coś, żeby nie być już na garnuszka państwa,
          jakaś pani urzędniczka robi wszystko, zeby mi to uniemożliwić.. nic, tylko
          kombinować.. ;/
          • Gość: Michal Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 02.10.04, 02:27
            Szanowni koledzy i koleżanki, droga stażystko :)

            Zaiste Polska to kraJ ABSURDU. Pocieszę was, opowiadając comi sie przytrafiło.
            Rok temy zdałem wczesniej magisterkę, i pełen optymizmu zaczełem szukać pracy. Zdobyłem ją i pracowałem od pazdziernika do początku czerwca, niestety grosze i umowa zlecenie - bo pracodawca oszczędzał. Wtedy dowiedziałem sie o stażu. Wysłałem komplet dokumentów do urzędu który zgłosił zapotrzebowanie, odbyłem rozmowę z pracownikami tego urzedu - przyszłe miejsce stażu, zebrali moje doc. i wysłali do UP. Dywoniem do nich co tydzien i co tydzien do urzedu pracy. Wszystko ok, ale najpierw UP nie ma pieniedzy - czekac, potem formularze ktore dal UP sa zle, reasumujac dzwoni domnie instyt w ktorej mialbym pracowac imowia - wszystko juz jest ok,tu ma pan tel do osoby z UP, jutro musi sie pan zglosic po umowe i zkierowanie na badania, a od 1 pazdziernika - praca. I jestem w UP, mam w reku umowe, warunki takie sobie 500 na reke, ubezpieczenie i ssklatki na zus, i ....okazuje sie ze jakas urzedniczka w UP zamiast moje papiery i zgloszenie pracodawcy dac w terminie kiedy to otrzymala, PRZETRZYMALI moje dokumenty 2,5 miesiaca w urzedzie pracy. Dali date wniosku 1 wrzesnia!!!!
            a zadzwonili domnie 30. Paranoja - bo:

            PONIEWAZ PAN JUZ NIE JEST ABSOLWENTEM - staz panu nie przysluguje!!

            A ja na to, ale to przeciez z panstwa winy, ja sie zglosilem na dniach w marcu juz, a nie we wrzesniu. Mialem mniej niz 27 lat inie uplynelo 12 miesiecy od obrony.

            I tym sposobem mialem w reku moja umowe, i mogle ja sobie powiesic na scianie, bo UP to UP. Stracilem staz bomamy syf w Urzedzie bezrobocia na Ciolka.
            Zatem, Nienawidze Polski, bo w tym kraju niszcza ludzi jak moga za mlodu. Zero szans a szkoda. Pozdrawiam
            • Gość: abc Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 08:29
              zlozyles skarge na pracownikow pup ??
              • Gość: Michal Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 02.10.04, 13:03
                Taki mam zamiar. Problem polega na tym, że ci stawiają wine po stronie instytucji która przyjeła mnie na staż, twierdząc że złożyła moje papiery 1 września? !

                Druga strona informuje mnie,że formularze któe dał PUP - pierwotnie nazywane ekostażem, okazały się błędne. Wysłali odrazu ich korekte, ale to syf i chaos byl po stronie PUP. Mam paradkoksalna sytuację, po 4 miesiacach dos intensywnego szukania pracy, wysłałem i wysłyłam ok 150 CV +LM, miałem 10 rozmów kwal, i na 2 etapie po pozytywnym początku, nagle okazywało sie ż- Jestesmy dumni ze widzia pan nas jako firme z tktórą chciałby pan współpracować ..bla ....bla ....bla jednakże w tej chwili....nie"
                Teraz Urzednik PUP dzwoni do mnie 30 września świadom ze na staż się nie dostane, dojazd do PUP 7,20 + 5 godzin stania w kolejce, to nic, ale nie ma większego rozczarowania jak trzymać umowę ,nawet tylko 3 miesiaczna w reku, jakies grosze na poczatek, jakis wpis w CV [organizacja na poziomie i prestiz]
                iokazuje się ....rozumiemy pana, ale system nam pana nie pozwala wprowadzic.

                Pytam sie o kierownika, chce pisac odwolanie, daja mi nazwisko i numer i mowia, ale go i tak nie ma, a pana odwolanie bedzie automatycznie podarte,

                Do kogomoge napisac skuteczne odwolanie w tej sprawie, skarge o tyle ze ja wykonalem wszystko w terminie, i okazuje sie ze nic z tego?

                Dzięki za wszelkie informacje. Boli to ze org. jest mna zainteresowana, pomagaja mi teraz w rozmowach z urzednikami, umowa jest od 4 czyt. poniedzialku i poprostu...szukam dalej tej pracy ale czemu urzednik ma wszystko w du...e, czy rozproszenie odpowiedzialnosci zwalnia ich od tego by jakos moja sprawe ruszyc?
                • Gość: puk Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: 213.199.196.* 02.10.04, 13:19
                  witam wszystkikch,
                  ja z kolei mialam swietne wrazenia ze stazu w instytucji panstwowej,
                  wprawdzienie zdobylam praktycznie zadnego doswiadczenia i nic sie nie
                  nauczylam. Raczej to ja uczylam innych, np. panie urzedniczki obslugi
                  internetu. Nie mialam zadnych problemow z wyjsciem na rozmowe, a poniewaz
                  szukalam pracy w innym dosc odleglym miescie ( ze wzgledu na sprawy osobiste),
                  to mumsialam miec jeszcze szanse na dojazd. Wszyscy to rozumieli i nie robli
                  najmniejszych problemow, jeszcze trzymali za mnie kciuki. A to, ze czasami ktos
                  mnie poprosil o zalatwienie czegos na miescie....nie ma sprawy, i tak
                  wiedzialam, ze ani tam nie zostane, ani sie niczego nie dowiem. Tyle, ze CV
                  wygladalo lepiej. Dziekuje tym samym moim paniom urzedniczkom, fajne z nich
                  kobiety :-)))
                  • Gość: Michał P Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 02.10.04, 14:26
                    Gratuluje,
                    Cóż żyje sie dalej, chyba zglosze sie do tej instytucji na zasadzie volontariatu albo praktyki, wiedza jest dla mnie cenna. A na druga zmiane znajde jakas czasowa. Zrozumialem, ze trzeba robic swoje i nabijac sobie doswiadczenia. I tak kiedys wyjdzie sie na prosta. pozdro
                    • Gość: puk Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: 213.199.196.* 02.10.04, 14:39
                      a tak a'propos tego doswiadczenia...z moich obserwacji z pracy i wszelkiego
                      rodzaju stazow wnioskuje, ze staze ( przynajmniej te z PUP majace na celu
                      zmniejszenie statystycznego bezrobocia wsrod mlodych) nie daja wielkiego
                      doswiadczenia. Dopiero jak czlowiek jest za jakies zadanie w pewni
                      odpowiedzialny to sie zaczyna zbieranie doswiadczen i nauka. Wiecej
                      wynioslampodczas 3 pierwszych tygodni na samodzielnym stanowisku w firmie, niz
                      4 miesiecy stazu. Dlatego jak teraz widze w firmie, w kotrej pracuje cv mlodych
                      ludzi, to patrze na te wszystkie praktyki z przymruzeniem oka. Pracuje w duzej,
                      dobrze zorganizowanej strukturalnie firmie i wiem, jakie zadania powierza sie
                      praktykantom. Takie czasy, takie zycie. Staz natomiast, i to kazdy uczy
                      umiejetnosci pracy w grupie, dorej komunikatywnosci, czesto tez przynosi
                      ciekawe kontakty, ktore moga zaowocowac pelnoetatowym stanowiskiem. Staz tez
                      utwierdzil mnie w tym, ze moja wiedza wyniesiona ze studiow nie jest mala i ze
                      nie musze miec kompleksow z tego tytulu, ze nie mam wielkiego doswiadczenia
                      zawodowego, bo kazdy kiedys zaczynal. Pozdrawiam
                      • Gość: puk Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: 213.199.196.* 02.10.04, 14:51
                        ps. a z tymi urzednikami to rzeczywiscie ciekawa sprawa. Mialam raz taka
                        sytuacje w trakcie szukania stazu, ze dotarlam do bardzo wowczas interesujacej
                        mnie firmy, gotowej przyjac mnie po rozmowie na staz, oczywiscie poprzez PUP.
                        Dowiadywalam sie wiec w urzedzie, co taki potencjalny pracodwaca musi zrobic,
                        uzyskalam informacje, ze musi osobiscie ktos z firmy zlozyc wniosek w PUP,
                        spytalam, czy nie moglabym byc posrednikiem, bo czulam, ze bedzie z tym ciezko,
                        zeby ktos z tej firmy sie udal do urzedu. Uslyszalam, ze to niemozliwe, w koncu
                        po moich prosbach, jedna z pan pojechala do PUP i uslyszala od jakze przemilej
                        urzedniczki ;) ze wnioskow od pracodwacow na razie nie przyjmuja, bo nie ma
                        funduszy ( fakt, ze bylo to na przelomie roku, ale mogli mnie o tym
                        poinformowac) Nie musze chyba pisac, ze pani sie lekko zirytowala, bo ja jej
                        przedstawilam, ze faktycznie chodzi tylko o formularz na miejscu. Tak czy
                        siak,po wielu perypetiach do tego akurat stazu w koncu nie doszlo, ciesze sie,
                        ze w ogole mi sie w koncu udalo. Tyle, ze byl to staz z PUP w instytucji
                        panstwowej, nijak pasujacy do moich zainteresowan zawodowych. Ale jakos to
                        przetrwalam, a prace i tak w koncu znalazlam bez pomocy PUP
                      • Gość: MIchal P Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 02.10.04, 14:52
                        Dobrą metoda na staz, w ten sposob zdobylem staz po studiach w firmie telekom. jest poprostu - spisac na karce firmy: spozywcze,hasndlowe,techniczne,badawcze itp.

                        I sprawdzic nazwisko i adres kadr, i poprostu dziennie wysylac do TV. tele info, itp.
                        Grzebac w sieci i szukac. Praca moze jest, tylko klopot bezrobocia polega na niedopasowaniu jakie jest pomiedzy mlodym po studiach a obecna syt na rynku pracy. Im wiecej wysylam CV tym wiecej firm poznaje, robie sobie baze w exellu i jak kiedys dostane propozycje pracy i np. bede cos organizowal, to bede mial przynajmniej background, jakies info wsrod czego sie poruszam. Mialem szczescie praktykowac w duzych org, ale jak juz nie jestes studentem, biora nastepnego.
                        Ale optymizm to podstawa, zdrowy jestem, mam fajna dziewczyne, i jak bedzie zle to moge uciekac zagranic pracowac,ale nie o to w zyciu chodzi by uciekac.
                      • Gość: helga Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.netcafe.waw.pl 03.10.04, 17:06
                        sama na wasnej skórze przekonaam sie, że programowe olewanie i niedoceianie
                        praktykantów i stażystów ma swój cel. Zniechęcić. Niektórych z tych, którzy za
                        swą pracę biorą kasę i lubia czasem sie w biurze poobijać zawstydza i kluje w
                        oczy to,że ktoś inny za darmo może pracować z duuużo wiekzsym zaangażowaniem.
                        nadgorliwi i w dodatku za darmo won!!!
            • thiessa Re: absurdy stażu absolwenckiego 02.10.04, 19:32
              Wydaje mi sie, iz mocno cos krecisz. Jaka umowe dostales? Skierowanie na
              badania mogles dostac, ale nie umowe! W przypadku stazu to pracodawca podpisuje
              umowe z UP i na tej podstawie bezrobotny odbywa staz . Przez caly czas
              odbywania stazu jest zarejestrowany jako osoba bezrobotna i pobiera stypendium
              w kwocie zasilku. Calego fragmentu tych wywodow nie zrozumialam w ogole. W
              momencie podpisania umowy pomiedzy pracodawca a UP kandydat dostaje
              skierowanie, gdzie pracodawca wpisuje date przyjecia na staz i to juz wszystko,
              mozna udac sie na staz zgodnie z data wyznaczona przez pracodawce. Skoro
              dostales skierowanie, oznacza to, ze pracodawca musial wczesniej podpisac
              umowe, a skora ja podpisal, to znaczy ze byly pieniadze. Umow nie podpisuje
              sie, jesli nie ma pokrycia w srodkach. Skoro dostales sierowanie na badania
              lekarskie, domniemam, ze dostales rowniez skierowanie do odbycia stazu. Po co
              UP mialby wysylac Cie na badania i tym samym ponosic koszty badan, zeby pozniej
              nie wyslac Cie na staz? Poza tym, skoro dostales juz to skierowanie, to po co
              jakies panie mialyby przetrzymywac wniosek? Nie wiem, czy wiesz, ale na kazdym
              dokumencie, ktory wplywa do urzedu panstwowego lub samorzadowego, zostaje wbita
              data wplywu i zostaje on zarejestrowany w dzienniku. Nie ma takiej mozliwosci,
              zeby jakies panie wpisywaly sobie same daty i przetrzymywaly wnioski. Zreszta
              co ma piernik do wiatraka??? Dostales skierowanie, to znaczy, ze zostala
              podpisana umowa, skoro zostala podpisana, oznacza to, ze byly srodki, jesli tak
              sie stalo, oznacza to, ze wniosek zostal rozpatrzony pozytywnie. Nie wiem, co
              jeszcze napisac, zebys zrozumial, ze w Twoim opisie sytuacji nie ma ani krzty
              logiki, ani odrobiny wiedzy, o tym, jaka jest droga, ktora pokonuje wniosek,
              ktory wplynal do UP.
              • Gość: bonzo Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 03.10.04, 16:23
                Ja Wam podam absurd który mnie spotkał. Pracę sobie załatwiłem jeszcze przed
                obroną i kończąc pisać pracę już pracowałem. Jeszcze na czarno (musiałem
                pokazać co potrafię), po obronie miałem zarejestrować się w UP i skombinować
                staż w pracy w której już byłem. Rejestruje się i proszę o papiery potrzebne do
                tego stażu, a oni mi dają spis firm gdzie mogę go robić. Ja oczywiście nie
                zamierzam robić gdzie indziej niż w mojej firmie, więc tamten spis oglądam
                raczej z grzeczności. Okazuje się że jedyna firma w mojej branży to około 20 km
                od miejsca zamieszkania, na wiosce, dojazd – porażka. Po za tym byli już tam na
                rozmowie moi kumple i mówili żebym „dał se siana”. Więc ponawiam prośbę o
                papiery i mówię, że znalazłem firmę ale w innym mieście. No to oni nie wydadzą
                zgody bo jeżeli wydadzą to ja mogę się starać o zwrot kosztów dojazdu (jakbym
                miał ochotę dojeżdżać ponad 100 km). Na moje zapewnienia że o nic takiego nie
                będę się starał, że mam tam już stancję itp. są głusi. To proponuję, że od razu
                napiszę zrzeczenie się ze zwrotu kosztów dojazdu i będą kryci. Nie!
                Wychodzi na to że musiałbym pracować w moim (małym) miasteczku albo na wiosce w
                okolicy, tylko dlatego że widzimisie UP nie pozwala na pracę poza miejscem
                zameldowania.
                Oczywiście olałem staż i normalnie podpisałem umowę o pracę, ale ja akurat
                miałem taką możliwość, staż miał na celu oszczędność przez szefa paru groszy.
                Tak, więc nie wiem po co jest ten program, skoro nie służy on zmniejszeniu
                bezrobocia. Przecież gdyby załatwienie tego stażu było w moim przypadku
                warunkiem przyjęcia do pracy (na szczęście umiejętności okazały się
                ważniejsze), to bym siedział sobie "na zielonej trawce" do dzisiaj.
                Pozdro
              • Gość: Michal Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 03.10.04, 17:09
                - thiessa bez urazy ale czytaj uważniej tekst bo wlasnie dlatego teraz nic nie rozumiesz i wydajesz o sad o niewiedzy kogos.

                1. Wyslalem formularz zwany wczesniej "ekostaz" do odpowiedniej instytucji.
                2. otrzymalem odpowiedz od nich, i zaproszenie na rozmowe po czym tam zlozylem wszystkie stosowne dokumenty [chyba do tego momentu rozumiesz]
                3. oni to wyslali do UP.
                4. Dzwonilem do nich pare tyg. by sie dowiedziec na jakim to jest etapie.
                5. jakis miesiac temu dali mi info. ze up nie ma narazie pieniedzy i trzeba czekac.
                6. Dzwoni tel z urzedu pracy 30 wrzesnia ze umowa ktora dam instytucji od up jest do odebrania.
                7. odbieram umowe i ide do pok. 220 by odebrac skierowanie ...i zaczyna sie czemu pan juz nie jest absolwentem, bo czekaly moje papiery w up przez bodajrze ok, 3 miesiecy, na poczatku czerwca zaczelem sprawe.
                Skerowania wlasnie mi dlatego nie dali bo system jej wyrzucal ze nie jestem w tej chwili absolwentem, w sumie logiczne skoro broniloem sie w lipcu. N ielogiczne jest to czemu dostalem odpowiedz dopiero teraz. Data wplyniecia wniosku to 1 wrzesien. Wiec nie wiem dokladnie ktora strona zawinila.
                De fakto kiedy skladalem dane w instyt, i wysylano moj wniosek to - spelnialem oba warunki 1 ,mniej niz 27 lat i status absolwenta, a ze dopiero teraz rozpatrzyli wniosek to Wlasnie to jest -Paranoją!
                Gdyby to byla normalna instytucja, liczył by sie dzien zgloszenia a nie dzien ich rozpatrzenia wniosku. Przeciez nowy absolwent konczacy prace mgr we wrzesniu jak tak szybko beda rozpatrywane wnioski moze zaczac prace dopiero w styczniu.

                Zatem szanowna Internautko czytaj uwaznie i dopiero potem wydawaj wnioski. Umowe widzialem, bo ją mialem zaniesc pracodawcy,[czytaj ,dostalem do reki bym ja dostarczyl pracodawcy ] ale wczesniej mialem odebrac skierowanie ...ktorego mi nie dali, z oczywistych wzgledow.

                " Calego fragmentu tych wywodow nie zrozumialam w ogole." - cóż nic na to nieporadze, Umowa byla podpisana -ale nie mozna jej zrealizowac DLATEGO ZE odezwali sie do mnie po 3 miesiacacgh - to chyba proste.

                "> sie stalo, oznacza to, ze wniosek zostal rozpatrzony pozytywnie. Nie wiem, co
                > jeszcze napisac, zebys zrozumial, ze w Twoim opisie sytuacji nie ma ani krzty
                > logiki, ani odrobiny wiedzy, o tym, jaka jest droga, ktora pokonuje wniosek,
                > ktory wplynal do UP."

                CZytac radze ze zrozumieniem, skierowania nie dostalem, i polowa twojego postu jest w tym momencie nie na temat, a wkurzony jestem na to ze papiery lezaly 3 miesiace, az przeczekali moj stat. absolwenta.

                Pozdrawiam, i radze okulary sobie sprawić, MIlego dnia
                • Gość: Paweł Z. Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.10.04, 21:19
                  Hmmm, prawdę mówiąc, ja również niekoniecznie zrozumiałem, co tam się działo z
                  tą umową na podstawie pierwszego Twojego postu. Teraz jest już wszystko jasne.
                  Nie znam, co prawda, szczegółowych zasad, ale o ile wiem, to jest tak, że umowę
                  zawiera pracodawca z PUP na finansowanie stażu i pracodawca może, ale nie musi
                  wskazać stażystę. W tym drugim przypadku PUP przyśle mu kogoś na staż spośród
                  osób figurujących w ewidencji.
                  Dlatego jak zacząłeś pisać o umowie, którą Ty dostałeś, to ciężko było się
                  domyśleć, że chodzi o umowę między PUP a pracodawcą, którą Ty jako kurier
                  miałeś zanieść.
                  W każdym razie życzę powodzenia w szukaniu pracy.
                  • thiessa Re: absurdy stażu absolwenckiego 03.10.04, 22:49
                    Michale teraz juz rozumiem, wybacz ale z pierwszego listu to nie wynikalo.
                    Przykre to, miales pecha, ze akurat UP nie mial kasy. Zycze powodzenia w
                    szukaniu pracy, bo sama wiem jak to jest. Znim znalazlam prace wyslalam ponad
                    500 aplikacji, zostalam zaproszona na pare rozmow z ktorych nic nie wynikalo.
                    Bez doswiadczenia nie przyjmuja, a nie ma gdzie zgobyc tego doswiadczenia, bo
                    nie przyjmuja. Bledne kolo, paranoja.
                    Co do okularow to nie musze sobie sprawiac, bo juz mam. Nie kaz mi tylko
                    nabywac takich o wiekszej mocy, zapewniam Cie, jest to zbedne.
                    • Gość: Michał P Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 04.10.04, 02:36
                      Przepraszam, rozpedzilem sie w tych wywodach imoglem byc troche niemily. Pozdrawiam
                      peace

                      by the way,bezrobocie robi z ludzi nerwusów
      • losiu4 Re: absurdy stażu absolwenckiego 04.10.04, 09:31
        nie wiem jak teraz, ale kilka lat temu było ponoć tak, że pracodawca szukający
        przez UP pracownika miał natychmiast niemal dać odpowiedź, czy weźmie go, czy
        też nie. Nie było czasu na sprawdzenie kilku kandydatów i wybranie najlepszego.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: Jaro Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 22:32
          A moze mi ktos napisać jak to jest - jeżeli jestem na 3 miesięcznym stażu i podczas poły stażu uda mi się znaleźć lepsza pracę ? To moge zerwac umowę z stażodawcą ?
          • Gość: thiessa Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.kom / *.kom-net.pl 04.10.04, 23:48
            Mozesz i nie musisz zwracac kosztow badan lekarskich, ale musisz udokumentowac
            to, ze faktycznie podjales prace. Zanim jednak przestaniesz przychodzic na staz
            musisz wystosowac pismo z prosba o jego przerwanie i zobowiazac sie dostarczyc
            umowe o prace po jej otrzymaniu. W takim przypadku zgoda to tylko formalnosc.
      • Gość: Kinga Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 13:46
        W zeszłym roku ukończyłam dzienne studia i uzyskałam tytuł mgr, jednak już w
        czasie dwóch ostatnich lat studiów z przyczyn ekomnomicznych podjełam pracę na
        pełen etat. Po obronie pracy magisterskiej dostałam wypowiedzenie z pracy,
        zgłaszając się na bezrobocie pani urzędniczka stwierdziła, że nie mogę się
        zapisać w programie "pierwsza praca" ponieważ już byłam zatrudniona i choć
        miesiąc wcześniej ukończyłam studia dzienne to moge sobie tylko powiedzieć
        trudno i czekać aż sama znajdę sobie pracę !!!!!!!!!!!!!!! To w takim przypadku
        wynika z tego, że dupkiem jest ten co sobie radzi, a te programy to pic na wode
        i mydlenie oczu!!!
        • Gość: Adam Jankowski Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 05.10.04, 15:12
          To kiełbasa wyborcza, by Hausner miał atut: No co walczycie z tym bezrobociem? Walczymy :P

          Gówniany interes, bo absolwenci z zeszłego roku, nie mieli szans na staż, ponieważ:

          a) Przez ten rok kasy nie miueli, jest kartka żółta z informacją.

          b) zmieniła się ustawa o statucie absolwenta, a ci debile biorą i interpretuja prawo w stecz, nie wazne ze np. kolega wysłał swoje zgłoszenie 5 miesięcy temu, teraz już absolwentem nie jest, nie liczty się data złożenia tego wniosku.

          c) 500 zł, praca 8-9 godzin, - Zamiast tego mogli by zatrudnić opiekunów starszych ludzi na stałe. Ale w Warszawie Kaczyński woli budowac Muzeum Powstania niż dac młodym prace. O powstaniu sa dwie prawdy: o walecznej walce ( tak nam babcie opowiadały} i ta druga prawdziwsza o zbiorowym mordzie 20 tys powstanców (120 cywili death)

          Ja chciałem się na Wolontariat do tego muzeum zapisać, i co oferują? referencje i uscisk dłoni. To mi do garnka nie wystarczy.
          • thiessa Re: absurdy stażu absolwenckiego 05.10.04, 18:43
            A co maja niby oferowac? Wolontariat to wolontariat!
        • thiessa Re: absurdy stażu absolwenckiego 05.10.04, 18:53
          Kinga, wcale mnie to nie dziwi. Staz jest po to zeby zdobyc doswiadczenie i
          lepszy start zawodowy. Ty juz masz doswiadczenie. A poza tym sa jakies tam
          przepisy (musialabym poszukac), ktore wykluczaja jego podjecie, jezeli osoba
          bezrobotna byla wczesniej zatrudniona a nie minal jakis tam okres czasu do
          momentu skonczenia szkoly. Bardziej racjonalne jest wyslanie na staz kogos kto
          nigdy jeszcze nie pracowal i tak wlasnie ze wzgledu na ograniczona ilosc
          srodkow finansowych robia urzedy.
          • Gość: Adam Jankowski Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 05.10.04, 20:57
            Wiesz co thiessa, ty chyba w PUP-e pracujesz (państwowy urzad Pracy) że dla ciebie wszystko jest takie proste i oczywiste.Wolontariat? Muzeum to też pracodawca. Kiedyś była konferencja z Hausnerem, i kiedy zachecał młodych ludzi do Wolontariatu, odpowiedzieli mu tak: sam sobie pracuj za dramo, bo przecież jedzenie nie kosztuje, ubrania same rosną na drzewach a mieszkanko w wawie samo się opłaci.

            Jezeli z Budxetu na krtóry moi rodzice płacą składki, w postaci podatków nie mam kasy na nowe miejsca pracy, tylko na obsługe nowych bezrobotnych, to dla mnie to jest syf.
            • Gość: Paweł Z. Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.kom / *.kom-net.pl 05.10.04, 21:11
              Przepraszam, że się wtrącę, ale nie znasz chyba znaczenia słowa "wolontariat".
              Jest to świadczenie usług bez wynagrodzenia, zatem nie możesz zgłosić się jako
              wolontariusz i oczekiwać, że Ci zapłacą.
              Jeśli idzie zaś o PUP, to realizuje intstytucja ta jakieś cele, dla których
              została powołana, ale ponieważ Polska to biedny kraj, więc nie starcza jej
              pieniędzy na to, by zaspokajać oczekiwania obywateli.
              PUP jest finansowany z pieniędzy Twoich rodziców, jest ich mało i dlatego
              starcza pieniędzy na staże tylko dla niektórych absolwentów. Zastanów się, co z
              tym fantem zrobić. Pytanie pomocnicze: czy Twoi rodzice są gotowi płacić wyższe
              niż dotąd podatki?
              • Gość: To znowu ja Re: absurdy stażu absolwenckiego IP: *.acn.waw.pl 05.10.04, 21:20
                Zgoda,
                Pokazałeś def. wolontariatu, ale ja o zupełnie czymś innym tu mówię.
                Muzeum Powstania, chojną ręka kaczorka {lecha w dodatku} zostało w ekspresowym czasie wybudowane. Zamiast brać jeleni na wolontariat, powinni stworzyć 2 etaty i komus tym cholernym muzeum pomóc.
                Bo skoro tych pieniążków jest malutko, po po jakiego ....oni jeszcze marnują ta forsę na wspominanie zbrodni i mordu na cywilach { by mogło się wykazać paru powstansów, wymordowano 120 tys, bezbronnych cywili, ODpowiedzialność zerowa !}


                Mamy w Wawie przykłady debilizmu, Piskorski "wstawił zielone słupki"gdzie się dało, byśmy njie mogli parkować, a Kaczorek funduje za dużą ilość Kasy MUzeum.
                Jak by to brak muzeum był w WAWIE największym problemem.

                "Pytanie pomocnicze: czy Twoi rodzice są gotowi płacić wyższe"
                Paweł.Z

                Otóż nie kwestią jest ilość kasy,ale sposób jej dydtrybucji. Mało ci tych pieniedzy? A to zabawne, gdzie ta kasa jest, nowe rzadowe samochody, hotele 4 gwiazdkowe, delegacje- tam to jest przejadane.
                >
          • losiu4 Re: absurdy stażu absolwenckiego 06.10.04, 07:14
            im mnie będzie dziwnych przepisów - tym dla wswzystkich lepiej. Nie będzie
            dyskusji o stażach, dofinansowaniach, czy innych, bo popatrz co się stało:
            pojawiła się możliwość obniżenia kosztów: od razu wszyscy niemal pracodawcy
            rzucili się na tę możliwość (co i nie dziwne, bo każdy chce koszty obniżyć).
            Efekt? zarobki takiego pracownika są minimalne, po zakończeniu dofinansowania
            pracodawca bierze nastepnego, wywalając tego pierwszego. Po drodze marnowana
            jest kupa pieniędzuy na "obsługę administracyjną". I tak się karuzela kręci.


            Pozdrawiam

            Losiu
            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: nikt Parę słów o stażach IP: *.e-data.net.pl 06.10.04, 00:10
        Zasłyszane:

        Urząd Skarbowy w Szczecinku - biorą stażystów na 6 m-cy, dymają na maxa i kop w
        dupę... biorą nowych, a na stołkach siedzą stare baby nie odróżnaiające
        komputera od tonera.

        Moje doświadczenia (rozmowy które odbyłem):

        Propozycja1: duża firma ochroniarska - Zakład Pracy Chronionej (SIC!) - staż w
        charakterze przedstawiciela handlowego na 6 m-cy, potem 3 m-ce okres próbny a
        potem EWENTUALNIE umowa na 1 rok - czytaj: wydymać frajera i puścić w
        skarpetkach. Podziękowałem uprzejmie.

        Propozycja2: staż 6 m-cy, organizacja non-profit, od razu zadeklarowali, że
        jest potrzebny wklepywacz danych komputerowych do konkretnego projektu, potem
        out (przynajmniej byli uczciwi). Podziękowałem uprzejmie.

        Propozycja3: staż 6 m-cy, organizacja non-profit, ciekawy zakres stażu
        obejmujący całą działalność organizacji oraz obietnica zatrudnienia. Zgodziłaem
        się.
        Staż okazał się ciekawy i przyjemny, kultura, szkolenia, żadnych problemów z
        dniami wolnymi itp.
        Teraz jestem po. Podpisałem umowę na czas określony. Rwę włosy z głowy i
        pierdzę w stołek za 602,75 zł na łapkę. Ale to już inna bajka.

        Pozdrawiam!
        • Gość: Mateus Re: Parę słów o stażach IP: *.master.pl / *.master.pl 06.10.04, 17:46
          Mój staż sie skonczył 4 miechy temu. Początek standartowy z faxem i kserem (kaw
          nie robiłem :)) Naczelnik wydziału (po raz pierwszy na takim stanowisku) o
          dwóch obliczach. Wewnątrz wydziału chorobliwie ambitny cham gdy jednak była
          spokojna było ok (w kazdym razie mielismy jej dość) na zewnątrz lizanie tyłków.
          Co sie nasłuchałem to moje ale przynajmniej moge napisać w CV "odporność na
          stres". Nadgodziny oczywiście (tzw. propozycje nie do odrzucenia) wolnych dni w
          miechu brać nie mogłem. Potem po reorganizacji zostałem sam i wszystko spadło
          na moją głowę. Przez dwa miechy tyrałem jak idiota za niecałe 500zł a robiłem
          jako stażysta rzeczy które jakby sie szefowa urzędu dowiedziała to by z krzesła
          spadła. O zmianach pokojów i wydziałów dowiedziałem sie od montera linii
          telefonicznych (później zmieniłem miejsce wykonywania czynności). Patrząc na
          urząd i również inne wydziały i innych pracowników standarcik w firmie
          państwowej: internet, gry, mnóstwo prywatnych telefonów, filmy (również
          pornole), czaty, (gadu gadu włączone 8 pelnych godzin), goście. Lewe wypisy
          służbowe. Ciche wyjścia z pracy przed czasem: "jakby co to gdzieś biegam po
          urzędzie" :). Mnóstwo osób już na emeryturze ale trzymających się swoich
          stołków. Urząd zastraszony przez jego władze i to tak promieniowało w dól.
          Komiczne polecenia i donosy: np. na stażystkę że jej spod spodni przebijają
          stringi itp. Nie było chyba tylko alkoholu. Naprawdę momentami mozna było paść
          ze śmiechu (a praca tego typu była idealna bo ani sie człowiek specjalnie nie
          narobił poza wyjątkami bo bywało ze pracy było od cholery). Oczywiście w pracy
          nie zostałem skoro stażystów można wymieniać jak rękawiczki. Co ciekawe nadal
          dziś odbieram telefony co zrobić z tym czy z tym i już mnie powoli szlag trafia.
      • ziranka Re: absurdy stażu absolwenckiego 10.10.04, 20:07
        Będąc na stażu nie zadzwoniono do mnie z ofertą stałej pracy w moim zawodzie,
        bo cytuję: "przeciez wysłaliśmy panią na staż, to nie może teraz pani odejść z
        tej firmy. Jakbyśmy MY (urząd pracy ) wyglądali wysyłając kogoś, a póżniej
        zabierając...".
        Czyli powinnam śpiewać dziękczynne psalmy bo "mam zajęcie" to nic że parszywie
        płatne i nie na stałe...Czy więc staż jest rodzajem kary? ;/
    Pełna wersja