Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Oferty pracy w PRL - kto pamieta ???

    IP: 202.129.48.* 03.10.04, 20:51
    Czy sa tu jacys starsi wiekiem, ktorzy pamietaja tresc ogloszen z praca w
    latach 70-80 ???
    Moze cos zacytujecie ? Przypomnijcie stare, dobre czasy !
    Ja pamietam wielkie ogloszenia kopalń węgla:
    KWK Halemba zatrudni każdą ilość pracownikow, wykwalifikowanych jak i bez
    kwalifikacji. Oferujemy mozliwosc ukonczenia ZSZ i Technikum w szkolach
    przyzakladowych, wczasy nad morzem i w gorach - we wlasnych osrodkach. Dla
    zamiejscowych hotele robotnicze i szybka mozliwosc otrzymania mieszkania
    zakladowego, zakladowa przychodnia, itp, itp...
    ---
    Kto pamieta wiecej ???
    Wpisujcie tresc ogloszen z prasy lat 70-80 !
    Jakie firmy, zaklady szukaly najbardziej, jakie zawody, dziedziny gospodarki,
    co dodatkowo oferowano ? Jakie byly zarobki ??

      • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 03.10.04, 20:58
        Zatrudnimy nauczycieli , zapewniamy mieszkanie sluzbowe , pieniadze na zakwaterownaie oraz pozyczke umarzana po 3 latach pracy.

        Zatrudnimy lekarzy , zapewniamy mieszkanie sluzbowe , pieniadze na zakwaterownaie oraz pozyczke umarzana po 3 latach pracy.
        • peter2715626 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 03.10.04, 21:45
          Ale to byly przeciez objawy ciezkiej choroby....
          Ja tez wtedy moglem wybierac w ofertach pracy, ale potem pol dnia udawalem, ze
          pracuje, a za zarobione pieniadze nic nie moglem kupic.
          Te osrodki wczasowe to byly tandetne budki nad smierdzacym morzem.
          Mieszkanie sluzbowe ze wspolna lazienka i ryki pijanych wspollokatorow przez
          caly weekend.

          Nie mozna robic wrazenia, ze wtedy bylo lepiej.
          • r.richelieu Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 03.10.04, 22:00
            zależy z której strony patrzeć, ja mały berbeć byłam berbeciem z najważniejszej
            według gierka grupy zawodowej

            wtedy nie było lepiej tylko tak samo. Po pracę są dziś kolejki, na łebka
            przypada 100 chętnych, z tym, że części sklepowa wyciąga pracę spod lady.
            Rodzaj pracy jest jakości dawnego salcesonu i też nic za miesięczną pensję nie
            kupisz. Z małą różnicą, dziś pełne półki sprawiają wrażenie dobrobytu no i
            telewizor za 500 zł można na raty kupić w hipermarkecie, z odsetkami jedynie
            10%.
            ośrodki wczasowe były dziadoskie, ale dziś nie ma ich w ogóle. Każdy jeździł
            raz w roku do międzyzdrojów czy ustronia, a dziś boi się poprosić o urlop.
            Totalitaryzm przeciw lukom w kodeksie pracy. Czego bać się bardziej?
          • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 03.10.04, 23:03
            peter2715626 napisał:

            > Ale to byly przeciez objawy ciezkiej choroby....
            > Ja tez wtedy moglem wybierac w ofertach pracy, ale potem pol dnia udawalem, ze
            > pracuje, a za zarobione pieniadze nic nie moglem kupic.
            > Te osrodki wczasowe to byly tandetne budki nad smierdzacym morzem.
            > Mieszkanie sluzbowe ze wspolna lazienka i ryki pijanych wspollokatorow przez
            > caly weekend.
            >
            > Nie mozna robic wrazenia, ze wtedy bylo lepiej.

            Dla cwaniakow kazdy ustroj jest dobry i wszedzie potrafia sie odnalezc.
            W tamtych czasach (schylkowy gierek) byly rowniez grupy zawodowe, ktore mialy lepiej.
            Naturalnie, gdywby smy dalej "rosli w sile i zyli dostatniej", to teraz w wydzile komunikacji bylyby kolejki, ale po bony na rowery.
      • Gość: CRACOV Oferty pracy w PRL IP: *.alan.krakow.pl 03.10.04, 22:35
        Tak doskonale pamiętam, była niewola polityczna, a dziś niewola gospodarcza,od
        4 lat nie mam stałej pracy,pracuję dorywczo , na czarno,dwa tygodnie temu
        zdjęto mi gazomierz, sprzedałem stacjonarny DVD i płytyDVD, założyli, w środę
        zdjęli mi en.elektr, znowu , nikt pożyczyć nawet 20.- nie chce bo wszyscy
        wiedzą że nie mam z czego oddać.TERAZ to kpiny.A mam kilka zawodów i brak
        plecakowego wsparcia i brak na łapówkę, plecaki albo poumierali albo są na
        emeryturze.Pan który napisał ,że było gorzej , to zapewne jest gotów oddać
        dyplom Wyższej Uczelni, bo zrobił go w "komunie" za darmochę ,a teraz to by
        sobie płacąc z palcem do nosa nie trafił.Zapewne ma ojca" w rządzie i matkę w
        Sądzie" to nie wie co to mieć żonę i niepełnosprawne dziecko-"pięć" fakultetów
        i żadnych pleców i kasy, to takiemu "plecakowi" było źle,życzę mu aby go tylko
        na jeden miesiąc ogarnęła bieda dosłowna, to po 4 dniach już by nie chciał.
        Było źle,zawsze jest źle, tylko pracy to było od metra za niskie pieniądze,ale
        nigdy mi (a zacząłem pracę od 1981 roku w Hucie im.Lenina)nie zdejmowano
        gazomierza,czy odłączano en.elektr, to już tak źle to nie było.Owszem wszystko
        się"zdobywało", załatwiało, teraz też ,tylko teraz bliżej są przekręty, łapówy,
        kwoty o których nam się nie śniło.a było ZATRUDNIMY OD ZARAZ,NATYCHMIAST NA
        KORZYSTNYCH WARUNKACH PŁACOWYCH, ZAPLECZE SOCJALNE ITD.Zawsze "mundurowi"mieli
        lepiej i tak jest i dzisiaj,sorty,dodatki bezzwrotne,komóreczki, laptopki,na
        emeryturę za 2200.-do ręki w wieku 24 lat, jak i wszyscy u "żłobu" nadal tak
        mają , jak mieli w 70 latach.Pracy było dużo-płacy znacznie mniej, ale nikt z
        głodu nie umierał i nikogo , pracującego nie traktowano wyłączaniem mediów.
        Treść ogłoszeń była jednakowa, tylko nazwę wpisywano inną. Do dziś mam niektóre
        kartki na "woł.ciel z kością" lub kartkę z 1983 roku na ZAKUP OBUWIA ZIMOWEGO
        LUB CAŁOROCZNEGO, to fakt do dnia dzisiejszego nikt nie potrfił mi wyjaśnić
        pojęcie "OBUWIE CAŁOROCZNE", CZYM WSZYSTKICH POZDRAWIAM.
      • Gość: pittt Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.04, 23:59
        A mi ojciec opowiadal, ze do zakladu, jednego z najwwiekszych w miescie, to
        byly prawie 'ŁAPANKI'! Tak ludzi do prac zachecali. . A taeraz kazdy by duzo
        dal, zeby tam sie dostac, pracowac tam to trzeba miec zajebi**** znajomosci.
        Informatyk 4 patole na raczke i co miech wizyta w UK na przeszkoleniu- czegoz
        wiecej chciec ;)
        • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 00:30
          ... do tych wszystkich co krytykują prl ...
          (zakładam, że "starzy" są kłamcami bo wykształcili się za darmo , pierwszą pracę zdobyli bez problemu, mieli opiekę lekarską i itp)
          natomiast ci młodzi synalkowie dyrektorów, niby-biznesmani-oszući popisujący się na forum a szukający jeleni...
          życzę takim aby znaleźli się prosto po szkole, bez żadnego doświadczenia i bez jednego garnitura w którym można iśc na rozmowę kwalifikacyjną, życzę wam abyście nie zrobili prawa jazdy bo was nie stać na kurs, życzę abyście mieli dziurawe i bolące zęby bo was nie stać na denstystę, życzę matki inwalidki na emeryturze... może wtedy skurwysyny przestaniecie mówić o wspaniałości rzeczywistości III RP a zaczniecie myśleć inaczej o PRL,
          moja matka też w 1980 strajkowała, była przywódcą związkowym bo tamta solidarność walczyła przeciw podwyżkom i o polepszenie bytu pracowników, a dziś jak sama mówi "wzięła bym karabin i osłaniała KC"...
          ja też jakbym miał świadomość tego co nastąpi , a mógł żyć wtedy , to bym wstąpił do ZOMO i pałował tych debili co mówili o wolności, a tak naprawdę o bezroboiciu, biedzie, nierównościach...
          ja bym chciał żyć wtedy...
          • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 00:45
            straszne rzeczy piszesz...
            mam nadzieję, że karta ci się niedługo odwróci i górę weźmie rozsądek. takie
            poglady zrozpaczonego czlowieka nabijają slupki sondaży populistów z samoobrony
            czy lpr.
            • r.richelieu Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 01:50
              zrównujesz zrozpaczonego z idiotą?
              • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 08:21
                nie. sądzę natomiast, że rozpacz skutkuje często nieodpowiedzialnym zachowaniem.
              • Gość: go Re: Komuno wroc - zlote czasy Polski - Komuna IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.10.04, 22:32
                mgrinz - ma racje - za Komuny przecietna rodzina polska zyla duzo lepiej.
                Obecnie tylko 5% spoleczenstwa zyje dostatnio a na to zeby te 5% zylo sobie
                dobrze reszta a wiec 95% musi zapirdzielac i od ust sobie odejmowac.
                Obecnie na swiecie od obalenia Komuny zapanowal tzw "savage Kapitalism" - tzn
                wracamy do czasow sredniowiecza - "panow i parobkow".
                Polacy znowu zostali wykorzystani do zrobienia "czarnej roboty" dla zydowskiej
                klasy panujacej na swiecie.
            • Gość: CRACOV Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.alan.krakow.pl 04.10.04, 03:32
              Do "deltalima'y" , wez dyplom-mam nadziej ze normalnie uzyskany-prosze isc na
              miasto i dostac prace ,ze swoimi wygorowanymi ambicjami to sorry-g...
              zalatwisz, bez placow, wsparcia skorumpowanego tatusia czy wujaszka,widocznie
              nauczyli cie od kolyski krasc, oszukiwac, i tylko zyc na "czyjas'plecakowa
              reke.Wstyd jest tobie glos zabierac, ale co tam nie znamy wstydu ,tylko
              uklady , ukladziki, oddaj dyplomy i zacznij placic za nauke to z palcem za
              tydzien nie trafisz do .. nosa !!!!
              • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 08:19
                nie bierz ludzi swoją miarą
          • r.richelieu Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 01:53
            mgrinz, idea była dobra tylko jej wykonawcy do kitu
            • peter2715626 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 02:24
              To przerazajace, jak ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze to wlasnie 45 lat
              peereelu spowodowalo to wszystko.
              • r.richelieu Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 02:45
                co spowodowało?
                temu co na chleb nie starcza wszystko jedno kto jest na świeczniku.
                Łapówkarstwo i kombinatoryka stosowana były zawsze w pl, ale skrajnej biedy nie
                było na taką skalę.
              • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 06:48
                45 lat komuny spowodowało m.in. to ,ze teraz nasze rzady mają czym dziurę
                budżetową łatac.

                Pozdrawiam

                Losiu
            • Gość: CRACOV Oferty pracy w PRL IP: *.alan.krakow.pl 04.10.04, 02:28
              TAk założenia i idee PRL-Socjalizmu piękne, tylko nie wdrożone w 100% w
              życie,niestety zapoznałem się z wszystkimi wypowiedziami na Forum w tym
              temacie, popieram "mgrinz", tak inne wypowiedzi to wypowiedzi dzieci-
              prominentów którym się wszystko ułożyło-za sprawą plecakowej, łapówkowej, z
              poleceniowej -układanki. Ludzie którzy nigdy w życiu nie wiedzieli co to nie
              mieć na bilet, o chlebie nie wspominam.Dobrze aby dostali w d... od życia, może
              zaczęliby szanować starszych.Mówią o rzeczach typu-teoretycznie,a zepsuci do
              szpiku kości, szczególnie jedna osoba,po jej wypowiedzi już "słychać"ten
              ton "wyższości" za plecakową sytuację. A idź z dyplomami mam nadzieję uczciwie
              uzyskanymi , bez plecówi układów i znajdź normalną pracę, bez zdejmowania
              majtek, czy innych rzeczy.NIC nie znajdziesz , chyba w Agencji towarzyskiej a
              i o to jest trudno, bo rosjanki opanowały.NIC nie znajdziesz. T osię nie
              wygłupiaj bzdurami nie popartymi doświadczeniem,bo w 1980 roku ciebie na
              świecie nie było ....
              • r.richelieu Re: Oferty pracy w PRL 04.10.04, 02:55
                nie mówiłam o ideach socjalizmu, bo te określono 50 lat temu jako niemożliwe do
                wprowadzenia w niezmienionej formie. Mówię o zwykłym kapitaliźmie.

                I Ty i mgrizn jesteście .. hm

                niestety zapoznałem się z wszystkimi wypowiedziami na Forum w tym
                > temacie, popieram "mgrinz", tak inne wypowiedzi to wypowiedzi dzieci-
                > prominentów którym się wszy

                Wy jesteście cierpiący bo chwilowo bez pracy to cacy, a pracujący, być może też
                chwilowo, są napewno dziećmi prominentów... Żebyś widział tych prominentów
                będących 30 lat strzałowym na dole albo innych salowych sprzątających po
                chorych... Za dużo szukania winy w najbliższym otoczeniu podczas gdy ta leży
                hen tam gdzieś gdzie żaden sąd i wina nie sięga.
                I w 1980 na świecie byłam.. całe 2 lata ;)
                • Gość: CRACOV Re: Oferty pracy w PRL IP: *.alan.krakow.pl 04.10.04, 04:57
                  A widzisz ,tak z listu Twego wynika, kto ,co i w jakim wieku, nie da się
                  całkowicie "ukryć", wystarczy między wierszami i już wiadomo, wszystko się
                  zgadza co do joty.komentarz zbyteczny,tylko osobiście nie lubię pracować na
                  czarno, jak to powiedział mi pewien Pan Prokurator, jestem za uczciwy(???).
                  Nie rozczulam się ,tylko stwierdzam fakty, lepsza była niewola polityczna,a
                  niestety gorsza jest niewola gospodarcza, a mieliśmy być drugą Japonią i każdy
                  miał na rozruch dostać po 100mln,życie weryfikuje te obietnice, tą uczciwość i
                  zachałanność "elity"na machloje i Rywino-gate'y.Pokolenie kształcące się w
                  latach 70 tych miało wpajane że tylko osoby wykształcone i uczciwe mają byt , a
                  tu...komentarz zbędny.Szkoda ,że wykształceni ludzie , inteligentni muszą być
                  tylko na wypomóżki, a dzieci-nomenklatury-skorumpowanej do cna są na piedestale.
                  • peter2715626 Re: Oferty pracy w PRL 04.10.04, 06:14
                    W kazdym kraju na swiecie istnieja uprzywilejowane elity/nomenklatury. Pod
                    kazda szerokoscia geograficzna sa kombinatorzy i cwaniaki potrafiace sobie
                    wszystko zalatwic. Taki jest swiat, w ktorym zyjemy.

                    Pokolenie ksztalcace sie w latach 70 tych zostalo po prostu przez komune
                    perfidnie oszukane, ze w Polsce jest/bedzie inaczej.

                    W normalnych krajach starcza tez dla innych i ludzie przecietni, ktorzy nie
                    urodzili sie we wlasciwej rodzinie tez moga godnie zyc.
                  • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL 04.10.04, 09:47
                    Gość portalu: CRACOV napisał(a):
                    Pokolenie kształcące się w
                    > latach 70 tych miało wpajane że tylko osoby wykształcone i uczciwe mają byt , a
                    >
                    > tu...komentarz zbędny.Szkoda ,że wykształceni ludzie , inteligentni muszą być
                    > tylko na wypomóżki, a dzieci-nomenklatury-skorumpowanej do cna są na piedestale
                    > .


                    Przeciec nasze "elyty", ktore zafundowaly nam taka sytuacje gospodarcza, sa w 100% wyedukowane w prl i przesiakniete jego ideologia. I byli pzpr-owcy i pochodzacy ze styropianowej opozycji sa lewicowcami - co slychac, widac i czuc.
                    sld wchodzac do parlamentu miala hasla rownie populistyczne jak lepper, a roznego rodzaju programy pseudonaprawcze sprowadzajace sie do nowych i wyzszych podatkow, akcyz itp, wynikaja z braku pieniedzy na "dziure budzetowoa" (w coraz wiekszym stopniu splycajaca sie do finansowania urzednikow i dofinansowania ewentualnych duzych punktow zapalnych mogacych grozic rozruchami) a nie z prob sfinansowania programow poprawiajacych gospodarke.

                    Tworcy powyzszego sa kontynuacja prl, obojetnie, czy do konca byli w pzpr, czy wywalono ich z ktoryms momencie , mimo szczytnych kart dajmy na to, z prowadzeniem "czerwonego harcerstwa".
                  • Gość: Richelieu* Re: Oferty pracy w PRL IP: 195.117.90.* 04.10.04, 14:23
                    nie cracov, wiek tu nie ma wiele do gadania. Problem masz Ty i to straszny.
                    Widzisz siebie jako jedynego sprawiedliwego, reszta to banda złodziei i
                    kłamców, dzieci nomenklatury, które dziś rządzą. Ok, ale co z resztą ludzi..
                    też dzieci nomenklatury? Dużo jej było, że 38 milionów nomenklaturo-dzieci, a
                    Ty sam jeden ostały, biedactwo.

                    Więc cierpiącym sam nie jesteś, jest 3 miliony bezrobotnych plus 2 razy tyle
                    zagrożonych bezrobociem. Nomenklatura to wąska grupa mająca wpływ dziś na wąską
                    grupę. Cała reszta to szaraczki. Ale Ty oczywiście masz swoją ugruntowaną
                    wizję, że zostałeś sam uxzciwy, bo reszta kradnie i kombinuje.

                    Znajdziesz wreszcie uczciwą pracę, będzie Ci lepiej, to i wizja świata ulegnie
                    wynormalnieniu, bo teraz jest durna i obrażająca.
                    Przyznam Ci się, załatwiła mi moja nomenklatura pierwszą pracę dobrych kilka
                    lat temu, w miejscu gdzie sama pracowała, hm, czysta praca po znajomości.
                    Jako sprzątaczka na budowie. Intratna posada
                    chcesz? po znajomości mogę i Tobie załatwić pracę jako pomocnik zbrojarza
          • aqwert Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 15:31
            Przenieś sie na białoruś lub do koreji północnej i przyjmij tamte obywatelstwo.
            Będzie jak w raju.
      • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 06:49
        pamiętam Krakówek i łapanki na chętnych do pracy na tramwajach :)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 09:45
          dodam jeszcze raz coś co kiedyś pisałem...
          część biznesmanów osiągnęło swoje dzięki temu, że na początku lat 90 tych działali i im się udało, pozostali, szefowie dużych firm, spółek... tacy jak mój były szef, to ludzie co poprzednio byli w bezpiece, po 1989 "zaczęli się modlić", obściskiwać z glempami i oddając książeczkę PZPR zapisywali się do prawicowych partii a teraz są prezesami i członkami rad nadzorczych dużych firm...
          ja na moje 800 złotych musiałem ciężko tyrać...
          a podam przykłady paru osób... członek pewnej rady nadzorczej, zwykły pijak kiedyś, znajomości w SB, bo donosił... wsadzili do go do rady nadzorczej jednej spólki... dziś ma 8 tysięcy miesięcznie, za to , ze przez 4 godziny w miesiącu uczestniczy w posiedzeniu (trudno jedzenie ciastek i patrzenie na wykresy z których się nic nie rozumie nazwać pracą)
          mój prezes, były oficer ludowego wojska, był też szują, pijakiem, znęcał się nad podwładnymi, też go "wsadzono" i ma 20 tysięcy miesięcznie...
          oni wykształcili się za darmo, mieszkania dostali za darmo, ja jakbym chciał się ożenić, to nawet gdybym miał te pracę za 800 to i tak nie opłacę wynajmu kawalerki !!!!!!!!!!!!!

          nie mówcie że wszystkie pieniądze zmarnował komunizm bo to nie prawda... pare osób z mojej rodziny pracowało w organach ścigania i zajmowali się poważnymi aferami... i powiem wam, że np. niektórzy ludzie za rządu buzka w ciągu roku nagle "dorobili się" 2 willi i 2 samochodów...
          to nie jest tak, że wszystko rozkradziono przed 1989...
          najwięcej rozkradziono przed 1999...
          a np. tak:
          za buzka wielu ludzi dostało słuzbowe samochody, a inaczej mówiąc:
          do własnej dyspozycji pojazd, serwis, benzyna, + nieraz 2 kierowców (zmiana nocna i zmiana dzienna) i nie mówię o ministrach, zwykli dyrektorzy nawet w sejmikach wojewódzkich tak podostawali....
          wiecie jakie to koszty ???
          samochód + benzyna + serwis + kierowca ???
          tak się rozkradało pieniądze...
          moja matka jako osoba która "w tym biznesie" przepracowała ileś lat mówi :
          "kiedyś się kradło cegły z budowy i kiedyś kradli wszyscy, dzisiaj się kradnie całą fabrykę i kradnie tylko 1 %, a pozostałych ten 1% każe pilnować"...
          więc nie zwalajcie dziury na PRL...
          bo skądś się ci naukowcy co wyjechali na zachód wzięli, skądś żona wałęsy urodziła 8 dzieci (opieka zdrowotna w szpitalu i urlop wychowawczy)...
          przecież kiedyś w ramach rwpg były fabryki w polsce które produkowały na wiele krajów, a upadły nie dlatego że produkowały produkty złej klasy, tylko dlatego , że ktoś wziął łapówkę i pozwolił sprywatyzować zakład firmie konkurencyjnej, która jak to jasne go zamknęła aby zniszczyć konkurencję...
          przykład ZWUT...
          robił telefony na cały "wschód"...
          wykupił Siemens, zwolnił polską kadrę inżynierską, zlikwidował produkcję i założył hurtownię importowanych pralek ARDO...
          tak upadała nasz gospodarka i nie była to wina PRL, ale ludzi , którzy z biednych "opozycjonistów" nagle stali się "władzą" i marzył im się mercedes...
          a łapówka to najlepszy sposób na mercedesa...
          więc tak na to spójrzcie... naprawdę wiem co mówię...
          nie jest tak, że PRL to był totalitaryzm i państwo zła...
          bo jak by tak było, to wałęsa i jemu podobni by nie mógł powstać nawet z pomocą CIA... bo ktoś by mu wsypał środek do herbaty, dostałby zawału i po sprawie...
          bo "tak się takie rzeczy załatwia"...
          jeden opozycjonista dostałby zawału, drugiego potrącił samochód na przejściu, trzeci by spadł z okna montując karnisze, czwarty utopił się podczas łowienia ryb, piąty wykrwawił w wyniku np. ucięcia ręki przez piłę we własnym warsztacie, szóstego by kopnął prąd... tak by się to skończyło i nie był by żadnej opozycji... więc nie pierdolcie o totalitaryźmie... każdy kto "zna się trochę na wywiadzie, lub chociaż czytał suworowa, lub oglądał discovery " wie, że takie sprawy można by załatwić po cichu i bez rozgłosu...
          więc ani PRL nie rozkradł wszystkiego (trochę rozkradli i to fakt) ani to nie był totalitaryzm (jakoś wszyscy poza popiełuszką, przemykiem ) żyją (nie mówię o górnikach z kopalni wujek, bo w każdym państwie, czy to USA, czy PRL, czy Francja, czy Rosja policja strzela do ludzi atakujących i to jest normalne, "atakujesz mundurowego, licz się z tym, że cię postrzeli", więc o tym nie mówię),
          ale nie demonizujmy PRL...
          poprostu wiele osób go demonizuje, bo wtedy nie mogli by mieć 4 limuzyn, 2 domów i kazać za darmo (poczytajcie ludzi skarżących się na warunki pracy w np. Biedronce i staże) ludziom tyrać przez 14 godzin...
          fakt ludzie wtedy nie byli bogaci, ale zapominacie, że nie trzeba było się martwić o mieszkanie, bo prędzej czy później (zwykle później) dostawało się je za darmo...
          dziś mieszkanie to wydatek rzędu 200-300 tysięcy (mieszkam w centrum wawy)
          zarabiając 800 miesięcznie nie odłożę nic, a gdybym zarabiał 1500 to dopiero starczyło by na czynsz i jedzenie...
          tfu... musiałbym zarabiać przynajmniej 2000 netto, aby odkładając 500 miesięcznie, móc po 42 latach (policzcie na kalkulatorze) móc kupić takie mieszkanie...
          co by nie mówić o PRL... 42 lata na mieszkanie nikt nie czekał...
          mam już szczerze dość polemik z ludźmi którzy tego nie rozumieją...
          • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 09:55
            Robisz blad, ze patrzysz na prl statycznie.
            to, ze byly lata w ktorych normalny czlowiek zaczynal w miare dobrz egsystowac (raptem kilka lat z lat 70-ych) nie oznacza, ze bylby to proces liniowy, i standard zycia by rosl.
            Dodatkowo, zapominasz, ze bylismy takimi pszczolkami, ktorym pszczelarz ze wschodu co jakis czas podbieral miodek.

            Jesli chcesz miec obraz schylku prl-u , to przeprowadz eksperyment myslowy, w ktorym obecna sytuacje na rynku pracy odnies do wszystkichj innych dobr.
            Ci sami ludzie, te same uklady, a ty zamiast pracy szukasz schabu, poczytnej ksiazki, telewizora czy pralki.
            • petereczek do krzysztofa 04.10.04, 10:08
              "ty zamiast pracy szukasz schabu, poczytnej ksiazki, telewizora czy pralki."
              dziś mnie nie stać ani na schab, ani na pralkę...
              telewizor mam w dupie, bo to propaganda i epatacja przemocą w amerykańskich filmach... jedyne co uznaję to "discovery channel"...

              • krzysztofsf Re: do krzysztofa 04.10.04, 10:12
                petereczek napisał:

                > "ty zamiast pracy szukasz schabu, poczytnej ksiazki, telewizora czy pralki."
                > dziś mnie nie stać ani na schab, ani na pralkę...
                > telewizor mam w dupie, bo to propaganda i epatacja przemocą w amerykańskich fil
                > mach... jedyne co uznaję to "discovery channel"...
                >

                A masz zezwolenie na antene satelitarna?

                Bo wiesz - dostep do takich ekscesow (gratuluje telewizora otrzymanego jednak bez bonow zapisow i lapowek) byl udzielany za zgoda.

                Pamietam radosc z kupna wianuszka rolek papieru toaletowego....
            • Gość: mgrinz do krzysztofa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 10:18
              dodam jeszcze jedno, ani mnie na schab ani na pralkę nie stać... baaaaa... bolą mnie zęby, mam próchnicę i nie stać mnie nawet na dentystę więc nie próbuj mnie przekonać do nowej rzeczywistości...
              jak chcesz mnie przekonać do zalet III RP to daj pracę za przynajmniej 1500
              mam rok doświadczenia w logistyce, pracy biurowej... polibudę dzienną i średnio dobrze język rosyjski i angielski, o tym, że znam się na komputerach dodawać nie trzeba - robiłem elementy graficzne do gier... więc się znam...
              i cholernie mnie wkurza, że przy oficjalnej propagandzie "ważne są kwalifikacje" ja nie mogę znaleźć pracy....
              nie jestem deklem po zawodówie co "gut myrning" nie wybełkoce, a jakoś na żadną rozmowę mnie nikt nie zaprasza... oprócz naciągaćzy (wspaniale pana widzieć, chciałbym zaprezentować nowy rewelacyjny produkt...)
              więc nie przekonuj.. bo dla mnie liczą się zimne fakty... a są on takie: wtedy bym się nie musiał martwić, a nie kłóły by mnie w oczy dresy dilerzy z okolicy w chodzą w ubraniach za 3 tysiące... za "prlu" nie było dresiarstwa, bandyctwa, mafii...
              to jeszcze jeden plus tamtych czasów... brak takiego epatowania "byciem gangsta"...
              kiedyś koleś co siedział się wstydził i chował po kątach, dziś trzeba mu się kłaniać, żeby nie dostać w mordę... chyba, że nie jeździsz tramwajami i mieszkasz na strzeżonym osiedlu - to tego nie znasz ...
              • krzysztofsf Re: do krzysztofa 04.10.04, 10:27
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > dodam jeszcze jedno, ani mnie na schab ani na pralkę nie stać... baaaaa... bolą
                > mnie zęby, mam próchnicę i nie stać mnie nawet na dentystę więc nie próbuj mni
                > e przekonać do nowej rzeczywistości...

                Ja tez mam problemy finansowe, nie mam pracy itd.
                Natomiast nie idaealizuej prlu - bo dibrze pamietam tamten okres, ani nie idealizuje czasow obecnych - bo rowniez rozpieprzono nam gospodarke.
                Po prostu uwazam, ze nie ma co wychwalac jednych zlych rozwiazan, porownujac je z innymi zlymi.

                > jak chcesz mnie przekonać do zalet III RP to daj pracę za przynajmniej 1500
                > mam rok doświadczenia w logistyce, pracy biurowej... polibudę dzienną i średnio
                > dobrze język rosyjski i angielski, o tym, że znam się na komputerach dodawać n
                > ie trzeba - robiłem elementy graficzne do gier... więc się znam...
                > i cholernie mnie wkurza, że przy oficjalnej propagandzie "ważne są kwalifikacje
                > " ja nie mogę znaleźć pracy....
                > nie jestem deklem po zawodówie co "gut myrning" nie wybełkoce, a jakoś na żadną
                > rozmowę mnie nikt nie zaprasza... oprócz naciągaćzy (wspaniale pana widzieć, c
                > hciałbym zaprezentować nowy rewelacyjny produkt...)
                > więc nie przekonuj.. bo dla mnie liczą się zimne fakty... a są on takie: wtedy
                > bym się nie musiał martwić,

                Jeszcze raz - nie patrz na "wtedy". Popatrz jak wygladalby prl obecnie, gdyby trwal dalej. W korei polnocnej i na kubie tez byly dobre okresy, gdy ich gospodarka spisywala sie w miare dobrze a ludzi jedli do syta.

                a nie kłóły by mnie w oczy dresy dilerzy z okolicy
                > w chodzą w ubraniach za 3 tysiące... za "prlu" nie było dresiarstwa, bandyctwa,
                > mafii...

                Oj....mylisz sie :)

                > to jeszcze jeden plus tamtych czasów... brak takiego epatowania "byciem gangsta
                > "...
                > kiedyś koleś co siedział się wstydził i chował po kątach,

                Siedzial w barze z dziwkami, rzucal demonstracyjnie szmalem i kapowal na sb prawomyslnych obywateli probujacych zrobic z nim interesy, zeby zdobyc pieniadze na mieszkanie czy samochod.

                dziś trzeba mu się kł
                > aniać, żeby nie dostać w mordę... chyba, że nie jeździsz tramwajami i mieszkasz
                > na strzeżonym osiedlu - to tego nie znasz ...


                Nie mieszkam w Warszawie - wszystkie stolice zyja troche inaczej niz reszta kraju.
            • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 10:20
              zgadzam się z przedmówcą.
              parę lat względnej ('małej' jak to mowiono) stabilizacji za czasów gierka
              zawdzięczamy pieniadzom z zachodu. gdy już te miliardy zostały przejedzone
              (zamiast być przeznaczone na inwestycje) to polska obudziła się z ręka w
              nocniku, zaczęły się kolejki, kartki, narastało niezadowolenie społeczne co
              zaowocowało radomiem i powstaniem kor'u. w konsekwencji niewydolna (tylko i
              wyłącznie gospodarczo!) komuna padła a czerwone świnie po
              przyklepaniu 'rozejmu' ze styropianami zawłaszczyły polskę i stąd ten burdel.
              zmieni się to i mam nadzieje, że nastąpi to szybko.
          • petereczek peerelek 04.10.04, 10:38
            dodam jeszcze raz coś co kiedyś pisałem...
            część biznesmanów osiągnęło swoje dzięki temu, że na początku lat 90 tych działali i im się udało, pozostali, szefowie dużych
            firm, spółek... tacy jak mój były szef, to ludzie co poprzednio byli w bezpiece, po 1989 "zaczęli się modlić", obściskiwać z
            glempami i oddając książeczkę PZPR zapisywali się do prawicowych partii a teraz są prezesami i członkami rad nadzorczych dużych
            firm...
            ja na moje 800 złotych musiałem ciężko tyrać...
            a podam przykłady paru osób... członek pewnej rady nadzorczej, zwykły pijak kiedyś, znajomości w SB, bo donosił... wsadzili do go
            do rady nadzorczej jednej spólki... dziś ma 8 tysięcy miesięcznie, za to , ze przez 4 godziny w miesiącu uczestniczy w posiedzeniu
            (trudno jedzenie ciastek i patrzenie na wykresy z których się nic nie rozumie nazwać pracą)
            mój prezes, były oficer ludowego wojska, był też szują, pijakiem, znęcał się nad podwładnymi, też go "wsadzono" i ma 20 tysięcy
            miesięcznie...
            oni wykształcili się za darmo, mieszkania dostali za darmo, ja jakbym chciał się ożenić, to nawet gdybym miał te pracę za 800 to i
            tak nie opłacę wynajmu kawalerki !!!!!!!!!!!!!

            nie mówcie że wszystkie pieniądze zmarnował komunizm bo to nie prawda... pare osób z mojej rodziny pracowało w organach ścigania i
            zajmowali się poważnymi aferami... i powiem wam, że np. niektórzy ludzie za rządu buzka w ciągu roku nagle "dorobili się" 2 willi
            i 2 samochodów...
            to nie jest tak, że wszystko rozkradziono przed 1989...
            najwięcej rozkradziono przed 1999...
            a np. tak:
            za buzka wielu ludzi dostało słuzbowe samochody, a inaczej mówiąc:
            do własnej dyspozycji pojazd, serwis, benzyna, + nieraz 2 kierowców (zmiana nocna i zmiana dzienna) i nie mówię o ministrach,
            zwykli dyrektorzy nawet w sejmikach wojewódzkich tak podostawali....
            wiecie jakie to koszty ???
            samochód + benzyna + serwis + kierowca ???
            tak się rozkradało pieniądze...
            moja matka jako osoba która "w tym biznesie" przepracowała ileś lat mówi :
            "kiedyś się kradło cegły z budowy i kiedyś kradli wszyscy, dzisiaj się kradnie całą fabrykę i kradnie tylko 1 %, a pozostałych ten
            1% każe pilnować"...
            więc nie zwalajcie dziury na PRL...
            bo skądś się ci naukowcy co wyjechali na zachód wzięli, skądś żona wałęsy urodziła 8 dzieci (opieka zdrowotna w szpitalu i urlop
            wychowawczy)...
            przecież kiedyś w ramach rwpg były fabryki w polsce które produkowały na wiele krajów, a upadły nie dlatego że produkowały
            produkty złej klasy, tylko dlatego , że ktoś wziął łapówkę i pozwolił sprywatyzować zakład firmie konkurencyjnej, która jak to
            jasne go zamknęła aby zniszczyć konkurencję...
            przykład ZWUT...
            robił telefony na cały "wschód"...
            wykupił Siemens, zwolnił polską kadrę inżynierską, zlikwidował produkcję i założył hurtownię importowanych pralek ARDO...
            tak upadała nasz gospodarka i nie była to wina PRL, ale ludzi , którzy z biednych "opozycjonistów" nagle stali się "władzą" i
            marzył im się mercedes...
            a łapówka to najlepszy sposób na mercedesa...
            więc tak na to spójrzcie... naprawdę wiem co mówię...
            nie jest tak, że PRL to był totalitaryzm i państwo zła...
            bo jak by tak było, to wałęsa i jemu podobni by nie mógł powstać nawet z pomocą CIA... bo ktoś by mu wsypał środek do herbaty,
            dostałby zawału i po sprawie...
            bo "tak się takie rzeczy załatwia"...
            jeden opozycjonista dostałby zawału, drugiego potrącił samochód na przejściu, trzeci by spadł z okna montując karnisze, czwarty
            utopił się podczas łowienia ryb, piąty wykrwawił w wyniku np. ucięcia ręki przez piłę we własnym warsztacie, szóstego by kopnął
            prąd... tak by się to skończyło i nie był by żadnej opozycji... więc nie pierdolcie o totalitaryźmie... każdy kto "zna się trochę
            na wywiadzie, lub chociaż czytał suworowa, lub oglądał discovery " wie, że takie sprawy można by załatwić po cichu i bez
            rozgłosu...
            więc ani PRL nie rozkradł wszystkiego (trochę rozkradli i to fakt) ani to nie był totalitaryzm (jakoś wszyscy poza popiełuszką,
            przemykiem ) żyją (nie mówię o górnikach z kopalni wujek, bo w każdym państwie, czy to USA, czy PRL, czy Francja, czy Rosja
            policja strzela do ludzi atakujących i to jest normalne, "atakujesz mundurowego, licz się z tym, że cię postrzeli", więc o tym nie
            mówię),
            ale nie demonizujmy PRL...
            poprostu wiele osób go demonizuje, bo wtedy nie mogli by mieć 4 limuzyn, 2 domów i kazać za darmo (poczytajcie ludzi skarżących
            się na warunki pracy w np. Biedronce i staże) ludziom tyrać przez 14 godzin...
            fakt ludzie wtedy nie byli bogaci, ale zapominacie, że nie trzeba było się martwić o mieszkanie, bo prędzej czy później (zwykle
            później) dostawało się je za darmo...
            dziś mieszkanie to wydatek rzędu 200-300 tysięcy (mieszkam w centrum wawy)
            zarabiając 800 miesięcznie nie odłożę nic, a gdybym zarabiał 1500 to dopiero starczyło by na czynsz i jedzenie...
            tfu... musiałbym zarabiać przynajmniej 2000 netto, aby odkładając 500 miesięcznie, móc po 42 latach (policzcie na kalkulatorze)
            móc kupić takie mieszkanie...
            co by nie mówić o PRL... 42 lata na mieszkanie nikt nie czekał...
            mam już szczerze dość polemik z ludźmi którzy tego nie rozumieją...

            >>>>
            RACJA, RACJA, RACJA, RACJA....
            DODAĆ JESZCZE NALEŹY KLER WSPÓŁPRACUJĄCY Z CIA, BO PRZECIEŻ NIE CHODZIŁO O WOLNOŚĆ "NASZĄ I WASZĄ" TYLKO O ROZWALENIE ZSRR... WIĘC MÓWILI LUDZIOM, ŻE "SOCJALIZM TO ZŁO"... A W GŁĘBI MYŚLELI "JAK ICH ROZWALIMY WSZYSTKO BĘDZIE NASZE"... TO TAK JAK SZCZUCIE PSEM SĄSIADA, BO MA ŁADNĄ ŻONĘ, A MOJA SIĘ STARZEJE...
            GDYBY IM CHODZIŁO O WOLNOŚĆ TO BY NIE WYKUPOWALI I NIE ROZWALALI NASZEJ GOSPODARKI... A WOLNOŚC POLEGA NA SWOBODNYM WYBORZE "COCACOLA CZY PEPSI"...
      • nie_ja Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 10:49
        W PRL-u tak jak i teraz żeby dostac lepszą pracę (lepiej płatną, prestiżową) to
        trzeba było mieć duuuże znajomości. Fakt jakiejkolwiek pracy było dużo ale była
        to praca w kopalniach, hutach itp. Praca ta była oferowana przeważnie ludziom
        niewykształconym. Nie wierzcie w to, że jak "za komuny" ktoś skończył studia to
        był od razu dyrektorem. Często człowiek po studiach zarabiał mniej od tego po
        zawodówce.
        Nie twierdzę że wtedy było dobrze, każde czasy mają swoje wady i zalety.

        A tera kilka cyfr z tamtych lat (koniec lat 70-tych):
        Płaca technika w produkcyjnym zakładzie pracy około 2000 zł
        Kierownik w tym samym zakładzie pracy ok. 5000 zł
        Dyrektor tamże ok. 9000-12000 zł

        Cena garnituru ok.3000-5000 zł
        Buty męskie ok. 800 zł


        Pamiętający PRL

        Jan N.
        • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 11:09
          nie pierdol... ja w mojej firmie jako specj ds. logistyki miałem 800
          kumpel cieć ma 1100 a, drugi w myjni ma 1500
          tylko, że dziś do sklepu ani myjni nikt mgr. inż. z dwoma językami nie weźmie, a skąd wziąć te "min. 2 lata doświadczenia na podobnym stanowisku" ???
          • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 11:20
            Gość portalu: mgrinz napisał(a):

            > nie pierdol... ja w mojej firmie jako specj ds. logistyki miałem 800
            > kumpel cieć ma 1100 a, drugi w myjni ma 1500
            > tylko, że dziś do sklepu ani myjni nikt mgr. inż. z dwoma językami nie weźmie,
            > a skąd wziąć te "min. 2 lata doświadczenia na podobnym stanowisku" ???


            zapewniam cie, ze za prl-u ludzi tez chowali dyplomy, zeby dostac dobrze platne fizyczne stanowisko na produkcji.
            A czyjas praca u "prywaciarza" byla komentowana z poczuciem jakiegos grzesznego podziwu "Wiecie, on tam zarabia 80000 ale oficjalnie ma 600 zl"

            Ci sami ludzie, ktorzy rzadzili za prlu-u (na szczeblach wojewodzkich, gminnych itp) dzisiaj podzilili sie wladza z "dysydentami", ktorzy z jakis przyczyn wypadli z ukladow za prl-u , i rzadza krajem.
            Za wyjatkiem dydydentow, przy prlowskiej kontynuacji dziejow, mialbys u wladzy tych samych ludzi (oraz tych z nich, ktorzy obecnie odeszli od zabawy w polityke, wykrawajac sobie latyfundia gospodarcze na ktorych "prezesuja") i podejmowaliby podobne decyzje gospodarcze, bez elementow "wolnego rynku" i z wielkim bratem dyszacym nad karkiem.
            • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 11:35
              nie wiem w jakim prlu Ty żyłeś, wiem, z wielu wielu rozmów z ludzmi i rodziną... że wtedy nie było wyścigu szczurów, nie trzeba było o nic walczyć... poprostu kończyło się szkołę i była praca... ktoś kończył technikum poligraficzne przy rondzie babka, szedł do drukarni,
              ktoś kończył np. jak mój wujek politechnikę telekomunikację - szedł do zwutu,
              ciotka skończyła medycynę - szła do przychodni, matka skończyła filologię - poszła na nauczyciela, nie odpowiadało jej finansowo, poszła do wojska za 2 razy większe pieniądze, sąsiad chciał walczyć z przestępcami, poszedł do milicji, ojciec kumpla skończył zawodówkę, poszedł do MPWIK ( wodociągi),
              ojciec dziewczyny skończył technikum elektryczne, poszedł do fabryki na elektryka i nikt nie miał takich problemów, "nie masz stażu, doświadczenia ? - to cię nauczymy..."
              nikt nie miał takich problemów...
              ja po skończeniu studiów 13 miesięcy rozsyłałem setki cv, chodziłem po firmach, a wzięto mnie jedynie z racji "dofinansowania" ( zamiast 8 godzin, nieraz tyrałem 13, nie płacono mi nadgodzin, nie miałem urlopów, o wolne w wigilię musiałem 3 razy prosić), jak się skończyło dofinansowanie, to wywalono mnie i wzięto następną osobą "z dofinansowaniem"....
              • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 11:47
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > nie wiem w jakim prlu Ty żyłeś, wiem, z wielu wielu rozmów z ludzmi i rodziną..


                Wlasnie...ja zylem , a ty rozmawiales.

                Znam ludzi, ktorzy z rozrzewnieniem wspominaja stalizm, a gdy dokladnie sie ich popyta o przyczyny, to okazuje sie ze dlatego, ze byli wtedy mlodzi i nie mieli problemow ze wzwodem.

                Pamiec ludzka ma tendencje do wymazywania przykrych wspomnien i pozostawiania pozytywow - dlatego zawsze "kiedys" ludzie byli madrzejsi, dziewczyny ladniejsze a dzieci posluszniejsze.
          • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 11:28
            kiedyś już rozmawialiśmy na podobny temat. skoro nie widzisz dla siebie miejsca
            (w tej chwili, rzecz jasna) w polsce to dlaczego nie pojedziesz za chlebkiem
            np. do anglii? schowaj dyplom i dumę do szuflady i popracuj na zmywaku, korona
            ci z głowy nie spadnie. po pół roku przywieziesz do polski jakieś 4-5 tys. gbp,
            naprawisz zęby, kupisz garnitur, odciążysz i zapewnisz lepsze lekarstwa mamie.
            jak sam piszesz angielski znasz średnio więc po takim pobycie będziesz znał
            dobrze. dlaczego nie podejmiesz takiej decyzji? łatwiej jest narzekać?
            • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 11:59
              taki wyjazd też kosztuje pieniądze, a po za tym nie do zmywania albo sprzątania... człowiek ma coś co się nazywa godnością...
              • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 12:03
                > ... człowiek ma coś co się nazywa godnością...
                czyżbyś uważał, że zmywanie naczyń jest pracą hańbiącą? wiesz co jest poniżej
                godności? pozostawanie na utrzymaniu matki-inwalidki zamiast wziąć los w swoje
                ręce.


          • krzysztofsf PRL - przedluzanie studiow 04.10.04, 11:34
            jesli cie zainteresuje, za prl wiele osob studiowalo po nawet 9 lat na dziennych studiach.
            nie po to, zeby zdobyc lepsze wyksztalcenie (dwa fakultety itp) ani zeby "przedluzyc mlodosc", tylko zeby dobrze zarobic.
            Na studiach, na dziekance, robiac rozne zlecenia jako fizyczny" ( korzystajac ze specjalnych relacji przy normowaniu prac dla studentow oraz roznic pomiedzy czasem normatywnym dla danej pracy, a czasem rzeczywistym, w ktorym byla ona wykonywana) mozna bylo w spoldzielniach studenckich zarobic taka kase, ze przez sumujac zarobki przez kilka lat na etacie nie mialo sie takich mozliwosci.
            Jak przynioslem zarobek za 1,5 miesiaca pracy do domu, to ojciec stwierdzil, ze wlasnych pieniedzy tyle na raz nie mial. A nie pracowal jako sprzataczka, tylko urzednik z wyzszym.

            prl byl tylko i wylacznie dla cwaniakow i ludzi z ukladami partyjnymi- reszta dostawala ogryzki.
          • leonidos Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 11:39
            Ja też byłem logistykiem i pracowałem na składzie celnym a obecnie jestem
            informatykiem. Zmusiła mnie do tego sytuacja. Obecnie nie mam problemu ze
            znalezieniem pracy. Najlepiej to narzekać i jęczeć. Masz dostęp do internetu
            więc ściągnij sobie ZA DARMO jakieś programy i spróbuj. Widzę że dla niektórych
            zmiana zawodu to jest wielki problem bo jak się czegos nauczył to byle do
            emerytury.
            • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 11:55
              hahaha...
              głupoty gadasz... znam dobrze 3ds studio, corela, autocada, obróbę dźwięku, robiłem modele do gier... ale co z tego... jak do pracy grafika potrzeba rzeczy Macowe, a na grafika chcą kogoś "po ASP"... a co z autocada, skoro nie znam się na mechanice i wytrzymałościach konstrukcji... kolejna porada o kant dupy potłuc...
              kiedyś rozsyłałem portfolio, jak myślałem, że może w branży graficznej coś znajdę a efekt był taki, że te firmy co dawały ogłoszenia tylko "zbierały pomysły" więc pracy nie oferowały, a jedynie szukały (nieuczciwie) pomysłów na strony www
              • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 12:14
                no i jeszcze jedno, albo chcą umowę zlecenie a potem nie płącą (kumpel robi strony więc wiem) albo "absolwenta" to w celu odpisu od podatku...
                więc takie umiejętnośći informatyczne (po za sql i c++) nie wiele się dziś liczą...
                bo w tej branży jest milion lepszych i tańszych...
                dzieciaki są gotowe zrobić stronę www "za zgrzewkę browca", bo nie muszą sie utrzymać...
                a po za tym w branży "reklamowej" trzeba być kreatywny, mieć kupę nowych pomysłów, nie wytarczy umieć jak robot obsługiwać program, to już nie te czasy , że ktoś kto umiał zrobić okładkę do CD był szefem...
                dziś to co umią graficy umie wiele wiele osób... ale ci graficy mają firmy i kontakty... więc mają zlecenia... ja czy mój kolega się nie przebijemy, choćbyśmy (mój kumpel szczególnie) umieli więcej...
                w tej branży się liczą kontakty i to, że "tamten już robił stronę firmie X i koncernowi Y"...
                a nie ważne, że ta strona ma kupę śmieciowego kodu, który tylko zawiera "meta" z "frontpage" ...
                zapominasz o jeszcze jednym, aby zarabiać legalnie, trzeba mieć legalne oprogramowanie...
                pakiet windows + office + autocad + corel + adobe + 3ds + flash to wydatek rzędu 60 tysięcy złotych !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • leonidos Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 12:17
                Człowieku w Tobie wszystko jest na "NIE". Tobie to chyba by nikt nie dogodził.
                Prawdę mówiąc nie chciałbym takiego współpracownika albo pracownika !

                Mimo wszystko życzę szczęścia !!!
                • deltalima Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 12:23
                  nic dodać, nic ująć. kolega mgrinz reprezentuje klasyczny model postawy
                  roszczeniowej. uważa, że literki przed nazwiskiem stają się automatycznie
                  przepustką do lepszego życia, prestiżowej i dobrze płatnej pracy. lepiej
                  wylewać żale i pozostawać na utrzymaniu matki niż zakasać rękawy i myć kible.
                  przecież to poniżej godności!- jak mawia.
                  pozostanie małym, sfrustrowanym człowieczkiem, któremu wali z ryja jak z
                  końskiej dupy.
                  • jck.x ZNOWU !!!! 04.10.04, 12:57
                    te same nicki i te same teksty W dodatku na forum PRACA !!!!! Nie wierzę aby
                    goście typu mgrinz naprawdę jej szukali, oni m. zd. szukają potwiredzenia że
                    zostali OSZUKANI przez rząd, solidarność, Walesę, żydów itp itd. I z tą myślą
                    zyje im się świetnie. Mgrinz, sorry że zburzę harmonię Twoich wyobrażeń nt.
                    świata - moi rodzice ciężko zapier ... całe życie i nie byli sbekami ani
                    szychami w partii, nie załatwili mi w związku z tym żadnej synekurki w radzie
                    nadzorczej. Ja mam zapier. do 8 do 3 nad ranem, bo pracuję cięzko. Podobnie
                    było w liceum i na studiach i po studiach też Zarabiam dzięki temu (ostatnio)
                    średnia krajowa x kilkanaście. Nie zastanawiam się za to nad problemami
                    historiofilozoficznymi, jakie są udzialem życia pana mgrinz lub krzysztofasf.
                    Moze mniej czasu Panowie na forum a więcej na nauce nowych rzeczy ?????? Nie
                    mówcie mi tylko że wszystko umiecie albo że i tak to nic nie pomoże, bo akurat
                    mialem pecha szukać pracowników. Wiem przez to, że zazwyczej jest WIELEEEEE do
                    nauki dla kazdego z nas , aby naprawdę być przydatnym dla pracodawcy.
                    • Gość: mgrinz Re: ZNOWU !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 14:23
                      cioł... ciekawe jakbyś sobie poradził dziś, nie mając pleców, mając skończone studia dzienne i nic poza ???


                      Moze mniej czasu Panowie na forum a więcej na nauce nowych rzeczy ?????? Nie
                      > mówcie mi tylko że wszystko umiecie albo że i tak to nic nie pomoże, bo akurat
                      > mialem pecha szukać pracowników. Wiem przez to, że zazwyczej jest WIELEEEEE do
                      > nauki dla kazdego z nas , aby naprawdę być przydatnym dla pracodawcy.

                      pewnie uważasz, że np. ludzie mają mieć po 3 certyfikaty językowe, 4 doktoraty, 10 lat specjalizacji w tym czego akurat potrzebujesz i oferujesz im umowę na 1 miesiąc za 600 zł ???

                      >Nie wierzę aby > goście typu mgrinz naprawdę jej szukali

                      szukałem kurwa ponad 14 miesięcy po studiach... setki cv, kilka rozmów a to "brak doświadczenia" a to "praca ma polegać na dystrybucji naszych towarów do domu klienta, którego najpierw musi pan znaleźć", a to "ach, czyli nie odpowiada panu praca 14 godzin na dobę na pół etatu ?" albo "owszem w ogłoszeniu było 6 zł na godzinę, aby przyciągąć wielu chętnych, ale więcej jak 3 nie płacimy..."
                      byli też idioci którzy zadali pytanie "to jak to w trakcie dziennych pan nie pracował ?"
                      stąd widać, że nie wiedzą co to jest polibuda, jak idzie się na 9 rano, a wraca o 18 i w domu do 2 w nocy ślęczy nad projektami...

                      nie przekładaj czasów w których ty startowałeś do obecnych, bo się różnią i to znacznie...

                      a skoro koledzy po zawodówie mają 1100-1500 jako ciecie i w sklepach, to uważam, że oferowanie pracy biurowej osobie wykształconej, z językami za 700 jest karygodne.. skoro cieć po zawodówie chodzący w dresach ma 1100 , to chyba nie jest normalne, to że mi oferuje się 700 ...
                      • Gość: mgrinz Re: ZNOWU !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 14:34
                        zasadniczo to szkoda mi gadać z takimi, ale...
                        jak uważasz, że tacy jak ja nie szukają pracy to mi powiedz, czy gdiześ widziałeś ogłoszenie (po za ukrytą akwizycją) dla osoby o nastepujących kwalifikacjach: dwa języki na poziomie średnio-dobrym, praca biurowa lub logistyczna, maksimum rok doświadczenia, bez prawa jazdy i jeżdżenia po klientach (też akwizycja) , praca przy komputerze, dokumentach...
                        za conajmniej 1000 ...
                        najnormalniejsza praca biurowa od 8.00 do góra 18.00, taka jaką wykonuje wiele osób w tym kraju...
                        widziałeś takie w warszawie ???
                        bo ja widzę albo fryzjerów, albo super specjalistów ekonomistów , kilka lat doświadcznia, albo kierówców tir, albo "ochrona", albo murarze...
                        bo jak raz na kilka miesięcy się pojawi w gazecie, to już o 7.30 skrzynka mailowa jest zapchana, a dodzwonić się nie można przez najbliższe 3 dni... a potem "nieaktualne bo już kogoś mamy"...
                        >??????????????????????????????????
                        taki mądry jesteś , to odpowiedz , ale konkretnie, a nie jak ten enigmatyczny pseudoinformatyk...
                        • jck.x chyba żartujesz ? 04.10.04, 14:41
                          nie będę szukał pracy dla Ciebie - wystarczy że dwa lata temu znalazlem fajną
                          pracę biurową dla siostry ciotecznej a ta jakoś nigdy nie znalazla czasu aby
                          powiedzieć "dziękuję" , no way ! każdy martwi się o siebie !

                          pytasz się czy potrzebowałem (-liśmy jako firma) osoby z kilkoma językami i
                          doktoratem ?? Otóż nie, wystarczyłoby gdybym mógł zamienieć kilka zdań po
                          angielsku na tematy zawodowe (klienci anglojęzyczni).
                          • Gość: mgrinz Re: chyba żartujesz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 14:52
                            hhahahaha
                            więc nie zarzucaj mi że jestem leniem, bo po angielsku mówie swobodnie, a znam wiele osób co umieją ileś razy lepiej ode mnie...
                            to jak to jest że niekogo nie mogłeś znaleźć, skoro tyle osób ma FCE ???
                            nie rozumiem ?
                            chyba, że ta praca ma polegać na znajdowaniu klientów, a jak się nie znajdzie ich iluś nowych, to papa... ???
                            ja zadałem hipotetyczne pytanie... a odpowiedź otrzymałem na inne,
                            nie powiedziałem "znajdź mi pracę", ale powiedziałem "jest rok 2002, wielkie bezrobocie, kończysz studia dzienne i zaczynasz szukać pracy oprócz sprzątania i akwizycji ( może być nawet w sklepie) "
                            a dowcip polega na tym, że po za "kontaktami między znajomymi" o takiej pracy nie można się dowiedzieć...
                            ludzie nie są bezrobotni dlatego, że nie chcą pracować...
                            są dlatego, że wielka część ogłoszeń to spam reklamowy, a nie prawdziwe oferty, a 90 % rekrutacji odbywa się w wąskim kręgu znajomych (tata, wujek, ktoś załatwił)...
                            chodzi mi o to , abyś zamiast narzekać na ludzi bezrobotnych, uświadomił sobie, że poprostu nie mogą w tym rzekomo 40 milionowym narodzie znaleźć odpowiedzniego ogłoszenia, bo "pani kadrowa wzięła córkę koleżanki"...

                            > no way ! każdy martwi się o siebie !

                            i to nas różni, bo mnie obchodzi los innych ludzi !!!!!!!!!!!
                            albo szef nie dał ogłoszenia do prasy, tylko zadzwonił do znajomego "a może twój syn ?"
                            uświadom sobie, że ludzie (po za niektórymi) to nie lenie, ludziom poprostu nie dano szansy, lub się wypisuje "kilka lat doświadczenia" , tylko skąd je wziąć ???
                            o to mi chodziło...
                            • jck.x Re: chyba żartujesz ? 04.10.04, 15:00
                              Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                              > hhahahaha
                              > więc nie zarzucaj mi że jestem leniem, bo po angielsku mówie swobodnie, a
                              znam
                              > wiele osób co umieją ileś razy lepiej ode mnie...
                              > to jak to jest że niekogo nie mogłeś znaleźć, skoro tyle osób ma FCE ???
                              > nie rozumiem ?

                              nie kumasz nadal, to akurat wiem , hehe ! nie chodzi mi o papier tylko
                              rzeczywiste umiejętności

                              > chyba, że ta praca ma polegać na znajdowaniu klientów, a jak się nie znajdzie
                              i
                              > ch iluś nowych, to papa... ???

                              nie, to była praca merytoryczna - klienci już byli , btw. ich pozyskiwaniem
                              zajmowali się ludzie o zarobkach nieraz powyżej 50 tys. zl miesiecznie (i
                              bynajmniej nie na prowizji)

                              > ja zadałem hipotetyczne pytanie... a odpowiedź otrzymałem na inne,
                              > nie powiedziałem "znajdź mi pracę", ale powiedziałem "jest rok 2002, wielkie
                              be
                              > zrobocie, kończysz studia dzienne i zaczynasz szukać pracy oprócz sprzątania
                              i
                              > akwizycji ( może być nawet w sklepie) "
                              > a dowcip polega na tym, że po za "kontaktami między znajomymi" o takiej pracy
                              n
                              > ie można się dowiedzieć...
                              > ludzie nie są bezrobotni dlatego, że nie chcą pracować...
                              > są dlatego, że wielka część ogłoszeń to spam reklamowy, a nie prawdziwe
                              oferty,
                              > a 90 % rekrutacji odbywa się w wąskim kręgu znajomych (tata, wujek, ktoś
                              załat
                              > wił)...
                              > chodzi mi o to , abyś zamiast narzekać na ludzi bezrobotnych, uświadomił
                              sobie,
                              > że poprostu nie mogą w tym rzekomo 40 milionowym narodzie znaleźć
                              odpowiedznie
                              > go ogłoszenia, bo "pani kadrowa wzięła córkę koleżanki"...

                              nasze ogloszenie było w prasie, zostaly przyjęte osoby nie po znajomości choć
                              uważam że z miernymi umiejętniościami i wiedzą , ale na bezrybiu ....

                              > > no way ! każdy martwi się o siebie !
                              >
                              > i to nas różni, bo mnie obchodzi los innych ludzi !!!!!!!!!!!

                              wiem, walczysz o nich jak lew na forum !

                              > albo szef nie dał ogłoszenia do prasy, tylko zadzwonił do znajomego "a może
                              twó
                              > j syn ?"
                              > uświadom sobie, że ludzie (po za niektórymi) to nie lenie, ludziom poprostu
                              nie
                              > dano szansy, lub się wypisuje "kilka lat doświadczenia" , tylko skąd je
                              wziąć
                              > ???
                              > o to mi chodziło...

                              też na początku nie mialem doświadczenia i też obijalem się od drzwi do drzwi
                              jako student "dzienny". w końcu się udalo.
                      • Gość: Richelieu* z jakimi językami mgrinz ? IP: 195.117.90.* 04.10.04, 14:46
                        po raz kolejny mówisz o tych językach. Że z dwoma językami itd. Wcześniej
                        powiedziałeś, że znasz je średnio dobrze. Chłopie, mam CAE i nie śmiem
                        powiedzieć, że umiem biegle angielski, bo nie umiem. Od biedy mogę powiedzieć
                        to o rosyjskim (3 lata tłumaczeń technicznych), a resztę języków, które znam
                        średnio dobrze nawet nie wspominam, bo po co komu dukający poliglota. Chyba, że
                        jako recepcjnista, dzień dobry? kawy? herbaty? proszę poczekać, w 20 językach

                        więc jeśli Ty, z Twoim, przepraszam, bardzo, marnym rosyjskim i angielskim
                        twierdzisz, że znasz je, no to proszę Ciebie.. nic tylko dłoń uścisnąć jak sam
                        sobie dołki kopiesz. Przecież średnio inteligentny pracodawca zorientuje się,
                        że jeśli na języki go naciągasz to być może na wykształcenie też.
                        • jck.x Re: z jakimi językami mgrinz ? 04.10.04, 14:48
                          nic dodać nic ująć, ale jestem pesymistą - nie zrozumie nas chłop :(
                          • Gość: Richelieu* Re: z jakimi językami mgrinz ? IP: 195.117.90.* 04.10.04, 15:02
                            hm, na sąsiednim wątku o za wysokim wykształceniu też o swoich językach
                            wspomina. Nie wiem, nie wiem, boję się autentycznie o mgrinz... Po
                            stwierdzeniu, że pracodawca idiota spytał się go o pracę w trakcie studiów..
                            gdyby był nastawiony bardziej twórczo przynajmniej udzielałby korepetycji (z
                            języków, hehe, które zna na tyle, że może mówić, że je zna), ale nawet ze
                            swojego kierunku, z matmy. Matma jest akurat bardzo dobrym przedmiotem do
                            uczenia, bo są rzesze humanistów do wyuczenia, maturzystów do powtórki przed
                            maturą... To tyle z najbardziej banalnego sposobu pracy.

                            A w gruncie rzeczy u absolwentów szuka się przejawów aktywności zawodowej, nie
                            konktetnej poważnej ciężkiej pracy. Choć ja ta jest to naturalnie dobrze
                        • Gość: mgrinz Re: z jakimi językami mgrinz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:10
                          so You say that man who can understand news in tv or movie has "zero skills" ?
                          tell me what level of fluency in speaking and writing foreign language you will call "not bad" ?
                          i know many people that cannot count to "three" and they even don't understand meaning of simple text...
                          if i can undersand lyrics of the song played in the radio means that i am stupid ?
                          do you think that people shouldn't say "i know language" if they don't have ten years expirience working as a translator for company ?
                          ability to translate and speak is not only certificates, papers, stamps...
                          you cannot call me "cheater" because my skills are not "imaginations"
                          mayby it's not a fluent language, but many milions people in this country cannot understand this , and they wouldn't be able to wrote it for a whole day..
                          maybe there are mistakes, but don't call me cheater, because i dont't like it...
                          • Gość: mgrinz come on, wise boy, where are you ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:15
                            so You say that man who can understand news in tv or movie has "zero skills" ?
                            tell me what level of fluency in speaking and writing foreign language you will call "not bad" ?
                            i know many people that cannot count to "three" and they even don't understand meaning of simple text...
                            if i can undersand lyrics of the song played in the radio means that i am stupid ?
                            do you think that people shouldn't say "i know language" if they don't have ten years expirience working as a translator for
                            company ?
                            ability to translate and speak is not only certificates, papers, stamps...
                            you cannot call me "cheater" because my skills are not "imaginations"
                            mayby it's not a fluent language, but many milions people in this country cannot understand this , and they wouldn't be able to
                            wrote it for a whole day..
                            maybe there are mistakes, but don't call me cheater, because i dont't like it...
                          • Gość: Richelieu* Re: z jakimi językami mgrinz ? IP: 195.117.90.* 04.10.04, 15:29
                            nie mówię, że nie potrafisz wcale, ale poziom komunikatywny jest bardzo
                            niewystarczający. Wiem, że wielu nie potrafi nawet tego, ale to Ty mówisz o
                            znajomości języka. Może wypożycz lub kup słownik techniczny z Twojej dziedziny
                            i do tej komunikatywności dołącz słownictwo fachowe. Taki poziom jest
                            wystarczający u wspomnianych recepcjonistek, choć niektórzy pracod. usiłują
                            wmówić, że powinna ona mówić biegle.
                            Chodzi zaś o samo pojęcie "z dwoma językami". Opowiadasz tutaj o nich
                            zakłamując swoje umiejętności. Mówiąc na rozowie kwal. znam 2 języki obce w
                            sytuacji gdy Cię sprawdzi, od razu wzbudzisz podejrzenie, że równie przeciętnym
                            jesteś specjalistą, choć wmawiasz mu, że jesteś najlepszy. Na takie niuanse
                            trzeba zwracać uwagę, bo jeśli na rozmowie kluczową rzeczą może okazać się
                            naderwany guzik czy spocona dłoń to co dopiero Twoje umiejętności.

                            ten słownik techniczny może Ci naprawdę pomóc, bo nawet mając cpe, a nie
                            orientując się w słownictwie branży będzie się stało na niższej pozycji niż
                            osoba ze słownictwem komunikatywnym (jak Ty), ale ze znajomością branżowego
                            też. Choć wiele osób nie potrafi nawet tyle co Ty, to jednak stoisz językowo na
                            poziomie przeciętnego maturzysty klasy ogólnej i musisz się czymś wyróżnić, bo
                            chyba nie chcesz być recepcjonistą.
                            • Gość: mgrinz Re: z jakimi językami mgrinz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 16:03
                              wreszcie gadasz normalnie...
                              wiem, uczę się branżowego, ale po długim czasie bezowocnych poszukiwań i słuchania jak ludzie z czterema językami nie mogą znaleźć pracy, człowiekowi się odechciewa czegokolwiek
                              język branżowy jest ważny i to nie ulega wątpliwości, ale ja na podobnym poziomie (codziennie w domu leci cnn, euronews i 2 ruskie kanały) mówię i po rusku i angielsku...
                              to co pisałem, było na prędce, bez słownika, nie siliłem się na niuanse frazeologiczne , ale jak widzisz nie jestem zerem za jakie mnie w poprzednim poście raczyłeś uważać...
                              poprostu kurwicy dostaję jak się czyta wypowiedzi ludzi, którym ileś lat temu ( w warunkach dziesięc raz niższej konkurencji) się powiodło i o każdym innym, mówi "leń".. bo to jest wkurwiające, jeśli się uczyłeś, starałeś, miałeś dobre stopnie, a potem jakiś kretyn, co sam nie umie połowy tego co Ty ówi "że to nic"...
                              pa russki toże gawariu, telepieredaczi smatriu, nowsti pa wieczieram, no i z racji hobby - robię dodatki do gier komputerowych mam kontakty ze "swiatem", ale dla wielu to ciągle "za mało"
                              i to jest wkurwiające... bo ile się można uczyć, człowiek chciałby mieć spokojną posadę, móc spędzać czas z rodziną, przyjaciółmi, pojechać na obóz surviwalowy, wrócić do judo, a nie te pierdolone książki od których się rzygać chce...
                              to jest chore, dla jednych "overqualified" i "pana ta praca nie satysfakcjonuje" a dla drugich "too few" "newer enough"...
                              to jest chore w tym kraju...

                              >hoć wmawiasz mu, że jesteś najlepszy
                              nikomu nie wmawiam, że jestm najlepszy, jestem średni i to wiem...
                              ale wkurwia mnie , że kumple po zawodówie zarabiali więcej ode mnie,
                              bardzo mnie to wkurwia, bo nie uczyłem się dla idei, ale po to aby mieć więcej... gdybym wiedział to co wiem dziś to waoałbym chlać i na dziwki chodzić... miałbym zajebiste dresy, sprzedawałbym prochy i miał 3000 miesięcznie i najlepsze laski... ja uczyłem się po to aby ośiągnąć więcej, a osiągnąłem mniej... bo pracodawca mnie ( i mi podobnych) nie szanuje, a ich się przynajmniej boi...
                              natomiast wiele osób (ja ich nazywam bufonami) przechwala swoje umiejętności i trafia od razu bez weryfikacji na stanowiska kierownicze...
                              u mnie był taki człowiek, naopowiadał swojemu prezesowi, że jest the beściak,
                              został kierownkiem, stworzył w firmie bałagan i mobbing, a sam odszedł do lepszej firmy odszedł w glorii i chwale mówiąc, że cała wina , to "źli podwładni"...
                              a ten kierowniczyna nawet nie umiał posługiwać się wordem, gdy jakaś angielska delegacja zapytała "sorry, where can i find a place to wash my hands" odpowiedział "oh, yes, thank you", a mi dorzucił "no weź im idioto wytłumacz co tu produkujemy..."
                              ja mam takie doświadczenia osobiste...
                              • Gość: Richelieu* Re: z jakimi językami mgrinz ? IP: 195.117.90.* 04.10.04, 17:54
                                i jeszcze jedno. Każdą krytykę uważasz za napaść. To nie ja nazwałam Cię zerem,
                                to sam siebie tak nazwałeś. Ja mówiłam o mierniutkim angielskim, a nie o
                                mierniutkim mgrinz. Co skutkuje tym, że niepowodzenie w kawałku dziedziny
                                traktujesz jak niepowodzenia na wszystkich polach. Krytykę Twojego angielskiego
                                zaś jak krytykę Ciebie całego. Przemyśl to

                                język, ok, stoisz lepiej niż ci, którzy zatrzymali się na hał du ju du, ale..
                                hm, ugryzę się w język, bo Tobie nie można absolutnie żadnej opinii nie
                                poparcia ;)
                                ale to trudne, bo mój niewyparzony język świerzbi ;)


                                A co do zarobków, zaczynając studia chyba wiedziałeś, ile bierze malarz pokojoy
                                czy hydraulik. Więc dlaczego teraz twierdzisz, że Cię to "wkurwia". 5 lat
                                wiedziałeś o tym mając nadzieję, że to co mówią to bajki, Ty ze swoim
                                komunikatywnym angielskim i rosyjskim i dyplomem mgrizn rozniesiesz wszystkie
                                opinie o trudnościach na rynku. Trzeba było zostać hydraulikiem, to nie była
                                tajemnica ile zarabiają. A gdy pracy nie ma takiej jak chciałabyś to chwilowo
                                zarabia się hydraulictwem czy innym malowaniem. Ja na przykład potrafię nieźle
                                szyć ;) a i sprzątać też, znam się na chemii gospodarczej i mam 2 prawe ręce. I
                                jestem tuż przed otwarciem przewodu dr, po 2 kierunkach i z trzecim zaczętym, z
                                1 jęz biegłym i drugim bardzo dobrym, z kilkoma innymi średnimi. I gdyby mnie
                                przycisnęło nie wahałabym się iść sprzątać. Tak trudno wziąć się do roboty gdy
                                w brzuchu burczy a prąd odcinają? Jakiejkolwiek? W końcu w skrajnych sytuacjach
                                powinien się odzywać instynkt przeżycia. Rozumiem, że nie po to się uczyłeś
                                itd, rozumiem. Ale wydaje mi się, że drażni Cię nie sam fakt pójścia za
                                fizycznego tylko porównanie z dresami, którzy balowali podczas gdy Ty
                                zakuwałeś. Że nie możesz ścierpieć, że miałbyś się z nimi równać. Otóż nigdy
                                nie będziesz się z nimi równał, bo mgrinz jesteś zawsze, a pracownikiem przez
                                pewnien czas. Nie opiera się zasadniczej części własnej tożsamości na miejscu
                                pracy i co ważniejsze nie opiera się własnego poczucia godności na tym co
                                powiedzą inni (chyba, że to skończony autorytet dla nas). A Ty, mgrinz, nie
                                dość, że odbierasz krytykę kawałka Twoich umiejętności jako krytykę Ciebie
                                całego, nie dość, że każdą krytykę odbierasz jak napaść to jeszcze przejmujesz
                                się nią strasznie. Miej w dupie dresy. Nawet głąby nie wiedzą do czego kij
                                bejsbolowy służy;)
                                • Gość: mgrinz do kardynała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 18:17
                                  nie, jak szedłem na studia miałem poglądy prawicowe... myślałem, że to już nigdy tak nie będzie że wykształcony zarabia mniej od niskokwalifikowanego...
                                  odmieniło mi się z czasem, gdy zaczałem dostrzegać świat wkoło...
                                  to mi się odmieniło lub jak mawiał diadia lenin "byt kształtuje świadomość"...
                                  tak jak moja matka , kiedyś walczący solidarnościowiec w jednym z resortów dożyła ekipy buzkowej, która się smiała z 1980 roku mówiąc "tamci walczyli o pracownika a my o pracodawce" rzuciła im w twarz książeczką z 1980 roku, ale się tylko śmiali... to oni (a nie miller) wprowadzili przestępców do rządu, to za nich były dziwne zamachy, Dębski, Papała, Wieczerzak na promie i cała reszta innych wypadków... wtedy mi się odmieniło, wtedy zdejmowano wielu uczciwych zastępując ich debilami, że prawica to jedynie grupa nieczułych skurwysynów dla których nie liczą się słowa papieża o biednych (choć sam jestem ateistą) ale głos pieniądza i zimne kalkulacje rynkowe...
                                  a temat dotyczący pracy w prl mnie poruszył, bo wtedy nie trzeba było szukać i zabijać się o pracę... przychodziła sama, tak jak mieszkanie i wczasy...
                                  a lepiej zarabiać mniej, ale z pewnością że za 15 lat też będzie niż żyć w niepewności... bo nigdy nie byłem hazardzistą... to nie dla mnie///
                                  • Gość: Richelieu* Re: do kardynała IP: 195.117.90.* 04.10.04, 18:46
                                    jesteś rok-2 lata po ukończeniu studiów? niech zgadnę, mój rówieśnik.
                                    Zaczynałeś studia w `97-98? Jak więc prawie dekadę po transformacji można było
                                    mieć jeszcze nadzieję, że wykształcony itd.. Chyba, że widziałeś tylko opinię
                                    swojej Mamy. Kiedyś chyba ludzie dojrzewali społecznie i politycznie zanim
                                    poszli na studia.
                                    Byt kształtuje świadomość to bzdura, bo dużo więcej korelacji jest w drugą
                                    stronę, co właśnie usiłuję Tobie powiedzieć. Co, że będziesz w środowisku
                                    dresów, kiedy będziesz miał silne własne ego
                                    • Gość: nn Re: do kardynała IP: *.e-data.net.pl 06.10.04, 23:56
                                      Przestań ględzić o tej fizycznej robocie którąmógłby podjąć wykształcony
                                      człowiek. To puste słowa! Bagno wciąga! Zacznij zapieprzać z robotnikami na
                                      produkcji po 10-12h (tylko wtedy da się coś zarobić), a zwoje mózgowe Ci się po
                                      paru m-cach wyprostują. Mój kumpel mgr poszedł na produkcję. Zapieprza 12h
                                      dziennie + soboty, dostaje odpowiednie wynagrodzenie i.... tyle ma z życia.
                                      Zmienił się. Dużo pije w tygodniu po pracy - jak reszta robotników z produkcji,
                                      wciągnie coś czasem, przypali, w weekendy chleje do upadłego na dyskotekach i
                                      słucha hip-hopu (jak robole na produkcji) o tym jak ciężko jest w Polsce, budzi
                                      się rano na kacu i idzie odpieprzyć te swoje 12h przy maszynie, o 18-tej wraca
                                      do domu z siatką piwa i zasypia szczęśliwy o 22.00. Wspaniała perspektywa,
                                      prawda?
                      • Gość: devil Re: ZNOWU !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 19:11
                        Gówno prawda! Kiedy Ty parę miesięcy temu obsrywałeś mnie na tym forum za
                        praktyki, ja się uczyłam i pracowałam z uśmiechem na ustach. Po praktyce
                        dostałam pracę za 3 tys. Nie mam żadnych pleców, wystartowałam teraz, czyli w
                        jeszcze gorszym momencie niż Ty.Wszystko zawdzięczam sobie. Jestem na IV roku
                        studiów, nie marnuję czasu. Ułożyłam sobie plan tak,żeby móc swobodnie
                        pracować. Musiałam zrezygnować z jednego kierunku studiów. W banku się nie
                        opierdalam, nie zrzędzę tylko cały dzień pracuję, obserwuję, uczę się. Możliwe,
                        że szczęscie nie będzie trwać długo. Mimo, że moi rodzice są dość zamożni,
                        wstydziłabym się brać od nich forsę. Jeśli będzie taka potrzeba, wyjadę myć
                        gary w UK. Mimo,iż mam publikacje naukowe na III roku i że wkrótce rozpocznę
                        studia doktoranckie.
                        • Gość: Richelieu* Re: ZNOWU !!!! IP: 195.117.90.* 04.10.04, 20:45
                          Devil, nie jest prawdą, że teraz jest moment trudniejszy niż wtedy gdy mgrizn
                          zaczynał. Przede wszystkim kampania informacyjna reklamująca praktyki, staże
                          daje efekty u studentów, a nie u absolwentów. Student może sobie
                          wolontariatować mając na uwadze przyszłe profity. Dzisiejszy absolwent w czasie
                          gdy zaczynał studia miał przeciw sobie wyłącznie nieżyczliwość pracodawców, bo
                          ci nie widzieli w nim żadnej korzyści, żadnego dofinansowania, tylko kłopot, bo
                          jeszcze ktoś oskarżył by go o zatrudnianie na czarno

                          i dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że to szczęcie, przypadek, dobra
                          passa. Wszyscy siedzimy w tej przypadkowości, tylko tacy jak cracov, czy w
                          mniejszym stopniu mgrinz, twierdzą, że bessa jest wyłącznie dla nich.

                          zaś za st. dr.. nie żal Ci będzie zamienić 3 tys. na jeden? zwłaszcza, że
                          realnych korzyści finansowych one nie dają, a "jedynie" korzyści nie-finansowe.
                          Bo wiesz, to w końcu jeszcze całe 2 lata. I uważaj z tymi deklaracjami o st dr
                          bez plecowymi.. bo niektóre ośrodki bardzo dziwne są w przyznawaniu stypendiów,
                          a patrząc na te chyba nie wyjątki można dorobić efekciarską historię wpływu.
                          Wiele jest natomiast takich ośrodków gdzie stypendia uzależnione są głównie od
                          tego, jakim było się studentem, co daje efekt taki, że stup. dostają wyłącznie
                          studenci danego ośrodka mający chody u przyszłego promotora. Chody zdobyte
                          kilkuletnią pracą nad dobrymi ocenami. To chyba ok sposób, ale historie jak to
                          córka kogoś_tam_ważnego kompletna idiotka dostała styp. to na tyle znane
                          historie, że opuszczają mury wielu szkół
                          • Gość: devil Re: ZNOWU !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 07:57
                            Odpowiadam:
                            Powiem Ci, że IMHO teraz jest o tyle niefajnie, że nie można sobie "studiować",
                            szczególnie na mojej uczelni. Z wielkim bólem wysyłałam CV, bo ja też chętnie
                            bym sobie postudiowała,pochodziła w czasie zajęć na pączki i piwo :))) a nie
                            robiła za małpę na praktyce. Poza tym, ilość chętnych na praktyki (darmowe!)
                            jest o wiele większa niż dwa lata temu. Przykład: w moim banku na 75 miejsc w
                            centrali 2000 chętnych. Nie uważam jednak faktu, iż dostałam pracę wyłącznie
                            za przypadek. To kombinacja optymizmu, przemyślanej strategii, pracy nad sobą i
                            szczęscia. Zmieniłam studia-filologię na SGH bo 1) byłam zbyt dobry
                            matematykiem 2) nie chciałam być na utrzymaniu matki i wylewać swoich żalów na
                            forach internetowych. I wcale nie była to łatwa decyzja. Z dzisiejszej
                            perspektywy jednak nie żałuję.
                            Wiesz, ja nie mam złudzeń, że praca jest tylko trzeba się po nią schylić. Ale
                            na miłość boską!!! Wyobrażasz sobie, że mgrinż obrażał mnie przez kilkanaście
                            postów, tylko dlatego, że wybrałam inną drogę kariery niż on i poszłam na
                            bezpłatne (mój Boże!!! skandal) praktyki- PRZYGOTOWYWANE COROCZNIE PRZEZ BANK
                            dla studentów!!! Nigdy nie zrozumiem takiego myślenia.
                            Co do studiów doktoranckich. Mam po pierwsze dobry układ z szanowaną panią
                            profesor, napisałam z nią publikację, teraz szykuję się do wydania własnego
                            rozdziału w książce. Ośrodek jak Ci kiedyś wspominałam to SGH. Mam taki luksus,
                            że w zasadzie nie muszę chodzić na zajęcia dla doktorantów, bo już je
                            zaliczyłam. Pozostaje tylko pisanie pracy doktorskiej. Uwaga, u nas NIE MA
                            STYPENDIÓW :)))). Skandal, co? Dlatego z pracy nie zrezygnuję, szczególnie, że
                            jest ona niezbędna do napisania pracy "nie tylko z książek". Zobaczymy co
                            będzie dalej, ponoć funkcjonuje u nas coś w rodzaju "pisania pracy doktorskiej
                            bez studiów" :). Pozdrawiam
                • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 12:25
                  pierdolisz i rzucasz hasłami, a ja odpowiadam konkretami....
                  myślisz, że po studiach i w czasie nich nie szukałem pracy jako grafik / webaster/ kreślarz autocada ???
                  to, że akurat Tobie się udało nie czyni reguły...
                  lepiej napisz jaki z Ciebie informatyk, jaki zakres prac, programów ????
                  znam informatyków co jeżdżą do niemiec i czeh pracując nad dużymi projektami a javę i c++ mają w jednym palcu, ale ja się nie będę porównywał do kogoś kto od 100 lat spędza po 15 godzin przed kompem ...
                  więc odpowiedz konkretem a nie sloganem "polacy są bierni i nic im nie pasuje"...
                  bo to jest hasło godne balcerowicza a nie odpowiedź rzeczowa....
                  poprzeglądaj ogłoszenia, ja na nie czasem odpisuję i co z tego , kiedy w odpowiedzi (jeżlei raz na 100 się taka zarzy szyszę " a w jakiej gazecie pan pracował jako grafik ? ")
                  nie gadaj głupot tylko odpowiedz rzeczowo....
                  • leonidos Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 13:10
                    Nieważne co potrafię, pewnie o połowie z tych rzeczy nie słyszałeś.
                    Ale jedno jest pewne że gdybym musiał to mogę pracować np jako księgowy,
                    magazynier lub w innym zawodzie. Bo w zyciu żeby coś osiągnąć trzeba
                    mieć "JAJA".
                    • Gość: mgrinz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 14:13
                      oczywiście, można się było spodziewać... brak odpowiedzi, pewnie "informatyk" wymienia kardridże w drukarce, albo instaluje worda... bo jakoś nic konkretnego tu nie ma...
                      • leonidos Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 04.10.04, 14:27
                        Ale z Ciebie męczykicha !
                        Skrótowo: UML,XML,ORACLE,MRP II,VB,VF,VFE,SCO,NOVELL
                        oraz parę innych rzeczy.

      • Gość: Adam Ciekawostka IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 12:55
        Przydzialy kartkowe na mieso byly wieksze niz obecna jego kosumpcja. Buty na
        kartki ne kosztowaly pol pensji a zarcie bylo lepszej jakosci.
        Nowy system mial 15 lat zeby pokazac co potrafi w roznych dziedzinach,
        przemyslu, kulturze, sporcie itp. Jeszcze jakos szlo jak mozna
        bylo "prywatyzowac" to co komuna wytworzyla, sprzedawac to i sie na tym
        dorabiac czyli do pierwszej polowy lat 90. Potem ten system musial sam cos
        zrobic wytworzyc - pdajcie chocby jeden owoc, sukces tych ostanich 10 lat -
        oczywscie poza Malyszem.

        Jeszcze zobaczycie ale za 50 100, lat bedzie sie mowilo o "zlotym wieku"
        kultury, nauki i sportu polskiego z PRLu, w porownaiu z tym co po nim nastalo.

        Nie chce nawet o wspominac ze techniczne moliwosci obecnie sa duzo wieksze ze
        wzgeldu na postep techniczny. Taniej sie wytwarza takie rzeczy jak samochody,
        pralki, telefony czy elektronike na calym swiecie.

        I jezeli ktos chce mi powiedziec ze obecna sytuacja jest wynikiem komuny to
        proponuje jedno cwiczenie myslowe:

        Polska nauka w ogole byla pod wzgledem publikacji w liczacych sie pisamch
        miedzynarodowych byla na 14 miejscu w roku 1989. Obecnie jest na 21 i spadek
        jest regularny od 1990. Za rok zajmiemy miejsce 23 a wiadomo, ze liczy sie
        tylko perwszie dwie dziesiatki. Jezeli za te sytuacje odpowiedzialna bylaby
        komuna to dlaczego spadek wystapil dopiero po jej upadku? Jezeli komuna by tak
        wszystko partolila to chyba nie bylo tak trudno robic to lepiej i przynajmniej
        utrzymac te pozycje. Dodatkowo wiele ludzi ma wrazenie ze po 1989 sie dopiero
        otworzylismy, ale tak naprawde to po tym roku systematycznie sie od swiata
        oddalamy.
        To jest troche tak jak z tym miesem, choc jego kosumpcja za komuny byla duzo
        wieksza to teraz ludzie maja wrazenie ze jedza wiecej bo jest w sklepie i
        wystarczy kupic.
        Wczesniej polska produkcja naukowa byla blizej czlowki ale teraz mamy wraznie
        ze nauka jest bardziej otwarta na swiat bo sie gada po angielsku na uczelni,
        choc faktycznie coraz bardziej odstajemy.

        Kapitalizm buduje na nadziej, na oczekiwaniu. Gdy nas cos mami caly czas, nawet
        cos czego nigdy nie osiagniemy, mamy caly czas jakas nadzieje, ze to
        zdobedzimy. W socjalizmie dzielimy, czy dostajemy tylko to co mamy, czyli to co
        jest nasza rzeczywistoscia - a to chocby nawet bylo wiecej niz w kapitalizmie
        jest zawsze za malo. W kapitalizmie zyjemy nie tylko tym co mamy ale poprzez
        pozorna "osiagalnasc" dobr, zyjemy tez przyszloscia. Kapitalizm pozwala snic,
        miec nadzieje, w zamian za to moze odebrac nam wszystko, chleb, rodzinie,
        milosc, godnosc. Socjalizm odbiera sny ale daje poczucie wspolnoty -
        paradoksalnie nawet tym, ktorzy z nim walcza.
        Walczac z socjalizmem jestes zawsze w dobrym towarzystwie o wysokim morale i
        pewnosci swej sprawy.
        Wlaczac z kapitalizmem jest sie samemu - tak jak ci ktorzy w nim zyja i nigdy
        sie nie jest przekonanym co do sensu tej walki.
        Dlatego uwazam, ze bycie opozycjonista za komuny bylo zajeciem o wiele
        latwieszym niz bycie obecnie abswolwentem jakiejkolwiek szkoly, niezaleznie od
        profilu.
        • jck.x Konsumpcja za PRL !!!! 04.10.04, 13:05
          Gość portalu: Adam napisał(a):

          > Przydzialy kartkowe na mieso byly wieksze niz obecna jego kosumpcja. Buty na
          > kartki ne kosztowaly pol pensji a zarcie bylo lepszej jakosci.

          A ja tym skw-synom komuchom nie zapomnę, że czekoladę jadłem raz na pół roku

          > Nowy system mial 15 lat zeby pokazac co potrafi w roznych dziedzinach,
          > przemyslu, kulturze, sporcie itp. Jeszcze jakos szlo jak mozna
          > bylo "prywatyzowac" to co komuna wytworzyla, sprzedawac to i sie na tym
          > dorabiac czyli do pierwszej polowy lat 90. Potem ten system musial sam cos
          > zrobic wytworzyc - pdajcie chocby jeden owoc, sukces tych ostanich 10 lat -
          > oczywscie poza Malyszem.

          NATO, UNIA EUROPEJSKA i że mogę chodzić do kościoła bez obawy że jakiś pier-ony
          esbek doniesie na moją rodzinę !!! wystarczy ????


          > To jest troche tak jak z tym miesem, choc jego kosumpcja za komuny byla duzo
          > wieksza to teraz ludzie maja wrazenie ze jedza wiecej bo jest w sklepie i
          > wystarczy kupic.
          > Wczesniej polska produkcja naukowa byla blizej czlowki ale teraz mamy wraznie
          > ze nauka jest bardziej otwarta na swiat bo sie gada po angielsku na uczelni,
          > choc faktycznie coraz bardziej odstajemy.
          >
          > Kapitalizm buduje na nadziej, na oczekiwaniu. Gdy nas cos mami caly czas,
          nawet

          A komuna nam odbierała nadzieję ! NIE ROZUMIESZ ?????


          > cos czego nigdy nie osiagniemy, mamy caly czas jakas nadzieje, ze to
          > zdobedzimy. W socjalizmie dzielimy, czy dostajemy tylko to co mamy, czyli to
          co
          >
          > jest nasza rzeczywistoscia - a to chocby nawet bylo wiecej niz w kapitalizmie
          > jest zawsze za malo. W kapitalizmie zyjemy nie tylko tym co mamy ale poprzez
          > pozorna "osiagalnasc" dobr, zyjemy tez przyszloscia. Kapitalizm pozwala snic,
          > miec nadzieje, w zamian za to moze odebrac nam wszystko, chleb, rodzinie,
          > milosc, godnosc.


          Nie pisz że socjalizm w prl dawał godność bo upadnę ze śmiechu. Gdzie dawał ??
          w kolejce po buty ??

          Socjalizm odbiera sny ale daje poczucie wspolnoty -
          > paradoksalnie nawet tym, ktorzy z nim walcza.
          > Walczac z socjalizmem jestes zawsze w dobrym towarzystwie o wysokim morale i
          > pewnosci swej sprawy.
          > Wlaczac z kapitalizmem jest sie samemu - tak jak ci ktorzy w nim zyja i nigdy
          > sie nie jest przekonanym co do sensu tej walki.
          > Dlatego uwazam, ze bycie opozycjonista za komuny bylo zajeciem o wiele
          > latwieszym niz bycie obecnie abswolwentem jakiejkolwiek szkoly, niezaleznie
          od
          > profilu.

          A probowałeś być opozycjonista wtedy ???? Nie ??? To nie piep-rz o porownaniach
          • Gość: Adam Nic nie rozumiesz IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 13:21
            Pomysl sobie o godnosci milonow dziewczyn z Polski, Rosji, Ukrainy, Czech,
            Rumuni itp, ktore odnalazly sie w nowej rzeczywistosci jako prostytutki. To
            tylko taki maly fragment tej nowej godnosci. Moge ci tylko powiedziec ze tak
            jak w Polsce Ukrainka czy Rosjanka jest kojarzona z prostytucja tak Polki maja
            taka slawe np we Wloszech. W Belgii tylko sadzac po danych z deportacji - (do
            tej pory) 30% wydalonych Polek to prostytutki - w samej Belgii i Holandii idzie
            to w tysiace. Tendencja wzrostowa - od lat 90 i pewnie ma sie to nijak do
            strasznych cierpien i ubytku na godnosci paru toworzyszy od styropianu.

            No ale coz, kapitalizm tak, wypaczenia nie.

            • jck.x Re: Nic nie rozumiesz 04.10.04, 13:30
              > Tendencja wzrostowa - od lat 90 i pewnie ma sie to nijak do
              > strasznych cierpien i ubytku na godnosci paru toworzyszy od styropianu.

              za prl nie było tylu polek prostytutek ???
              coż , przekonałeś mnie :)) lol ; wskaźnik prostytutek na 1000 mieszkańców
              prawdę Ci powie ?? btw. porownywałeś ten wskaźnik w Niemczech - np. rok 1938
              kontra 1998. Pewnie sądzisz, że Niemcy za Hitlera też mieli lepiej ???
              • Gość: Adam Re: Nic nie rozumiesz IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 14:41
                To tylko jeden z przykladow.

                A w Niemczech - nie wiem - mieszkalem tam dlugo i wsrod Niemek pojscie w
                prostytucje nie jest jedna z rozptrywanych opcji. Wiekszosc tego zawodu
                monopolizowana jest przez wlasnie Latynoski, Rosjanki, Polki, Afrykanki...

                Dodam tylko ze w Polsce po 1989 powstalo wiecej miejsc pracy dla qrew niz z np.
                absolwentow wszystkich kieronkow inzynierskich. Swiadczy to tylko o zdrowiu i
                dobroci tego nowego sytemu. No bo trzeba byc po najnowszych kursach ekonomi
                neoklasycznej zeby wiedziec, ze qurwa jest dla spoleczenstwa bardziej przydatna
                i wytwarza wiecej dobr niz tak jakis inzynier, ktory tylko przez te studia
                namarnotrawil fudusze, ktore zostajac w obiegu gospodarki rynkowej pozwolilyby
                na zatrudnienie jeszcze wiekszej ilosci prostytutek - czyli zawodu zgodnego z
                preferencjami rynku. Co tam inzynier ktory jest specjalista od jakies tam
                termodynamiki czy filozof od fenomenologii. Wszystko to rynek odrzuca i
                pokazuje dziewczynom co to prawdziwe "skils". Rynek decyduje i tak jest dobrze
                bo teraz rynek jest Bogiem, nikt nie pyta czym on jest, jak fukcjonuje - w
                rynek trzeba wierzyc. Gdy rynek mowi ze qurwa jest dobra a inzynier czy filozof
                zly, dyskusja sie konczy - o rynku sie nie dyskutuje w niego sie wierzy i
                postepuje jak on chce.

                Na szczescie nasz system wartosci uksztaltowal sie w spolecznestwie
                nierynkowym, podobnie jak religia i czasami zdajemy sobie niesmaile pytanie czy
                decyzje rynku zawsze sa takie dobre i moralne, czy zawsze qrwa jest wiecej
                warta od filozofa, a jezeli nie zawsze to dlaczego w tym przypadku tak a winnym
                nie? A moze w ogole nie?
                • jck.x Re: Nic nie rozumiesz 04.10.04, 14:45
                  Gość portalu: Adam napisał(a):


                  > Na szczescie nasz system wartosci uksztaltowal sie w spolecznestwie
                  > nierynkowym,

                  na szczęście też nie w komunistycznym


                  podobnie jak religia i czasami zdajemy sobie niesmaile pytanie czy
                  >
                  > decyzje rynku zawsze sa takie dobre i moralne, czy zawsze qrwa jest wiecej
                  > warta od filozofa, a jezeli nie zawsze to dlaczego w tym przypadku tak a
                  winnym > nie? A moze w ogole nie?

                  Jesteś dorosły i dojrzały intelektualnie ? to sam odpowiedz sobie na to
                  pytanie ! ja mam małe dzieci i to IM będę niedługo odpowiadał na pytania w
                  rodzaju "Tato, czy opłaca się być złodziejem ?"
                  • Gość: Adam Re: Nic nie rozumiesz IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 16:47
                    To juz nie jest istotne w jakim systemie, tym bardziej ze komunizm czy
                    socjalizm nie poddaje watpliwosc tradycyjnych wartosci w w sferze seksu wrecz
                    szedl reka w reke z Kosciolem. Rynek zas kwestionuje kazdy system moralny
                    jezeli tylko da mu sie taka wladze. W swiecie zachodnim takiej wladzy nigdy on
                    nie uzyskal. W Polsce czy Rosji ten kogo rynek wylonil jako zwyciezce nie nim
                    jest nawet gdyby osiagnal to wbrew "starym" wartosciom. Ci ktorzy sukcesu nie
                    osiagaja uciekaja sie do tych starych wartosci tylko w nich odnajdujac swoja
                    godnosc, innego wyjscia nie maja - pozostaje im sprawiedliwosc, inni to
                    zlodzieje. Spoleczenstwo takie zaczyna zyc w schizofreni - dwoch swiatach -
                    ktore sie nie rozumieja, zanika jakas solidarnoisc, wszytko sie relatiwizuje,
                    wszytko jest mozliwe. Pozostaje tylko ucieczka do tradycji (LPR), bezsilny bunt
                    (Samoobrona) i bezczelny (PO) albo hipokrytyczny (SLD) cynizm.

                    W kapitalizm nie trzeba wierzyc tylko trzeba go uzywac. Problemem jest tylko
                    to, ze gdy raz sie juz znajdzie w tej spirali czyli: rozpasany rynek i jako
                    antyreakcja bunt spoleczny lub rewolucja - bardzo trudno jest z niej wyjsc.
                    Czym bardziej socjalistyczne rzady tym silniejsza pozniej "rynkowa" wolnosc
                    obejmujaca coraz szersze dziedziny (juz nie gospodarki) i z kolej kreujaca
                    biede i nastepne bunty rewolucje lub po prostu stagancje, gdzie bogaci sie
                    barykaduja w swoich willach a biedni nie widza nic zlego w porywaniu ich dzieci
                    za okup. W sspolecznstwach o moralnosci rynkowej zanikaja solidarnosc,
                    wspolczucie, poczucie przynaleznosci, wzrasta wykluczenie.

                    Dla mnie solidne wyksztalcenie inzynierskie (sam studiwalem filozofie) zawsze
                    bedzie wiecej warte niz specjalista od marketingu, PR czy nawet zwykla qrwa,
                    chocby rynek uwazal inaczej. Ta zas wartosc wynioslem ze starej komunistycznej
                    szkoly.
        • deltalima Re: Ciekawostka 04.10.04, 13:07
          skoro tak dobrze ci się żyło przed 89 rokiem to dlaczego wyemigrowałeś na
          zgniły zachód a nie do korei północnej lub na kubę?
          • Gość: Adam Re: Ciekawostka IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 13:27
            Skoro tak lupisz kapitalizm to dlaczego nie wyjedziesz do Ekwadoru, Nigerii,
            Surinamu lub Indii - gospodarki rynkowe - kapitalizm w calej krasie i takie
            pozostane przez nastepne 100 lat z podobnym efeketem jak dotychczas.
            • deltalima Re: Ciekawostka 04.10.04, 14:45
              ponoć nie odpowiada się pytaniem na pytanie. może odpowiesz mi jednak dlaczego
              nie wyemigrowałeś do robotniczego raju gdzie każdy według możliwości a każdemu
              według potrzeb?

              nie myl republik bananowych z krajami kapitalistycznymi. mnie interesuje życie
              w liberalnym, przyjaznym dla przedsiębiorców kraju. polsce wciąż daleko do
              takiego wzorca, jednak gdy się bardzo chce to można osiągnąć sukces uczciwie i
              bez znajomości nawet w kraju na dorobku jakim jest polska.
              • Gość: Adam Re: Ciekawostka IP: *.iFiber.telenet-ops.be 04.10.04, 16:11
                Jasne ze mozna, a w strozytnym Rzymie byli goscie, ktorzy mimo pochodzenia
                niewolniczego dochrapywali sie godnosci cesarskich, co jednak chyba nie
                swiadczy o rownosci szans dla niewolnikow w tamtejszym spoleczenstwie.

                Przepraszam tam rzadzi wolny rynek od dzisiatkow. Ekwador co prawda mial krotki
                okres rzadow bez rynku - panstwo Inkow ale pozniej wolnasc dla kapitalu i
                rynku - chylaj dusza - piekla nie ma, i co? Panstwo Inkow wyglada jak RFN w 70
                latach przy obecnym Ekwadorze.
                Przypadkowo troche jezdzilem po Ameryce Lacinskiej, takze po Kubie. Pierwsze co
                mnie uderzylo w Meksyku czy walsnie Ekwadorze to olbrzymia ilosc kalek, dzieci
                bez rak nog na ulicy. Na Kubie tego nie widzialem, dodatkowo latwo sprawdzic
                Kuba ma najdluzsza srednia oczekiwana dlugosc zycia sposrod krajow Am Lac. I
                plasuje sie pod tym wzgledem - tez inne wskazniki dotyczace zdrowia
                spoleczenstwa na poziomie panstw zachodnich, wyzej od Polski. I powiem Ci ze
                dla mnie jest to wiecej warte niz wszytkie pseudo-osiagniecia w virtualnym
                biznesie, ktory nikogo nie obchodzi i nikomu nic nie daje.
                A ze Kubanczycy uciekaja do USA - odpowiedz jest prosta. Kubanczycy sa jedna
                narodowoscia na swiecie ktora ma nieograniczone prawo emigracji do USA. Tzn,
                jezeli jakis Kubanczyk postawi tylko noge na terytorium USA automatycznie
                otrzymuje prawo do stalego pobytu. Pomysl sobie co by sie dzialo gdyby takie
                prawo uzyskali tak super bogaci i przez liberalow wychwalani Meksykanie czy
                nawet Argentynczycy, nie mowiac juz o wszystkich innych krajach Ameryki
                Lacinskiej. Moge cie zapewnic, w ciagu tygodnia stali by sie oni najliczniejsza
                grupa etniczna USA. CO wiecej, nawet nie majac takiego prawa narazaja swoje
                zdrowie y zycie probujac przedostac sie do Stanow ze swoich kapitalistycznych
                rajow, a poludniwa granice USA mozna spoko zaliczyc do jedej z najlepiej
                strzezonych na swiecie.

                Danne spolecznstwo moze tylko w obecnym czasie osiagnac sukces jezeli uzywa
                system rynkowy czy kapitalistyczny zgodnie z wlasnym systemem wartosci a nie
                jest przez tenze rynek uzywana. To jest troche jak z jazda na koniu mozesz go
                prowadzic albo on bedzie Ciebie prowadzil. Wszystkie kraje, ktore odnisly
                sukces zbudowaly go zgodnie z wlasnym systemem wartosci, ktory byl nadrzedny -
                rynek przjal funkcje dystrubucji, lecz silnie kotrolowana i poddana ostrej
                kontroli. Kazdy kapitalizm jest inny, ale wyodrebnilo sie pare modeli, np:
                japonski, szwedzki, amerykanski, niemiecki, francuski, niderlandzki, brytyjski
                i najdziwniejszy wloski. Kazdy z nich w rozny sposob traktowal rynek -dajac mu
                mniesza lub wieksza wolnosc, ale nawet system amerykanski chcrakteryzuje sie
                duzym rygoryzmem w sferze moralnej (choc ostanio rozluznionej) i
                odpowiedzialnosci wobec graczy na rynku. Wielu polskich "kapitalistow" i
                liberalow zachwyca sie Ameryke i podaje ja jako przyklad do nasladownia, ale
                gdyby chciano wprowadzic w Polsce takie regulacje odpowiedzialnosci
                cywilnoprawnej wobec konsumentow jak w USA duza ilosc firm musialaby pasc w
                konsekwencji wyplaty odszkodowan. Prawo pracownicze jest mniej rozbudowane ale
                juz wszyscy zapominaja o tym ze Stany rosly w potege gdy zwiazki zawodowe mialy
                olbrzymie wplyw na gospodarke.
                Caly trzeci swiat, ktory bawi sie w kapitalizm bez sukcesow robi to zupelnie od
                drugeij strony. Najpierw wolny rynek a pozniej jakos to bedzie - a Polska idzie
                wlasnie tym sladem. Powoduje to rzmycie systemu wartosci - rynek wartosci
                stworzyc nie umie, a a jak zacznie je tworzyc to sie okarze, ze qrwa jest
                bardziej pozyteczna od inzyniera - bo rynek ja lepiej wynagradza. Ludzie
                glupieja, wszytko sie im relatiwizuje, przestaj widziec co dobre co zle. Z
                jednej strony stry swiat wartosci gdzies jeszcze istnieje, z drugiej nowy,
                cyniczny, bogaty ten z sukcesem pociaga. Tworza sie swiaty
                biednych "sprawiedliwych" i bogatych "zlodziei" bez moralnosci lub moralonoscia
                rynkowa. Powodem kleski tych spoleczenstw nie jest za molo rynku ale jego
                rozpasanie, nie branie go w ryzy. Problem nie jest ekonomiczny ale raczej
                spoleczny i kulturowy, system wartosici jakikolwiek by on nie byl musi byc
                zawsze nadrzedny i dominujacy. Dlatego mozliwe jest zbudowanie bogatego
                spoleczenstwa bez kapitalistow (Japonia, wczescniej Niemcy, Szwecja, Izrael)
                ale niemozna nigdy zbudowac bogactwa puszczajac wszystko na rynek i zobaczymy
                jak to bedzie, nawet gdyby podatki zniesc w ogole - tak jak jest to w paru
                panstwach afrykanskich. Dobrym przykladem sa tutaj ostanio Chiny. Jezeli by
                ktos uwazal ze panuja tam gospodarka rynkowa to sie myli. Rynek jest wpuszczany
                powoli i celewo, wytarczy sukces tej polityki porownac z sytuacja np: w Indiach
                czy nawet w Polsce.
      • Gość: primo Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 04.10.04, 19:16
        Ale pieprzycie jak potluczeni. Zalozyciel watku chcial tresci ofert pracy z PRL
        a wybuchla dyskusja o wyzszosci PRL nad demokracja. Do piewcow komuny-ludzie,
        jedzcie do Korei Pn, na Kube (a propos-na Kubie wlasnie wprowadzili kartki na
        jaja kurze, przypada po dwa na dziecko na miesiac).
        Po co teksty o wyksztalceniu w PRL, o pracy, o osrodkach wypoczynkowych. I co to
        za laska? W takiej III Rzeszy tez byly te rzeczy, ludzie konczyli studia,
        wyjezdzali na wczasy-i co z tego???
        Aha, jeszcze jedno-to co, chcielibyscie,zeby komuna nie padla? Cala dzisiejsza
        sytuacja, to dno, to wynik tego ze przez 50 lat bylismy cofani w rozwoju. Nawet
        taki Kulczyk wzial sie z PRLu, za komuny facet byl w PZPR i pracowal w jakims
        ministerstwie. Patrzcie,gdzie dzisiaj jest Bialorus, Korea Pn, Kuba. Nawet Chiny
        wybralu kapitalizm (bez demokracji), bo komuna ekonomicznie nie ma zadnych
        szans. W Korei Pn ze wzgledu na glod pozwolono na zakladania malych PRYWATNYCH
        ogrodkow przydomowych i sprzedanie plodow rolnych na bazarku. Jak ruska komuna
        sie walila to tez wprowadzono kawalek kapitalizmu pt NEP. Itd, itd.

        Kiedy na "zgnilym Zachodzie" ludzie kupowali np pierwsze domowe komputery (i w
        ogole brali udzial w swiatowej cywilizacji) u nas, jak w jakiejs Gornej Wolcie
        na ulicach staly czolgi a slepy general prowadzil wojne domowa z narodem. Potem
        zabili Popieluszke, a wczesniej Pyjasa, pozabijali gornikow w Wujku i
        stoczniowcow i innych. Ktorys kretyn na tym forum pisal,ze to normalne,ze
        rzekomo w krajach zachodnich policja tez strzela do protestujacych. Glupku,jesli
        kiedys pojedziesz na Zachod, to nie wyjedz z taka wiedza,bo nas pogrzebiesz w
        'polish jokes'. Jak wam sie nie podoba kapitalizm, to idzcie do kolchozu (np na
        Bialorusi), oddajcie przedtem spoldzielni wlasnosc prywatna (np mieszkanie) i
        bedzie OK.

        Historia pokazala, ze kapitalizm wygral,nie jest idealny,ale przy komunie
        wszystko musi wygrac, ze jak na pustyni wprowadzi sie komune to zaraz paichu
        zabraknie itd. Ksiezycowa gospodarka bez wlasnosci prywatnej polaczona z obozami
        koncentracyjnymi na Syberii nie wypalila, eksperyment sie skonczyl.Stad tez
        kawal,jak na haslo "ludzie stali w kolejce po szynke" socjalista zapytal sie co
        to jest szynka, a kapitalista-co to jest kolejka...
        • Gość: go Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.10.04, 22:36
          mgrinz - ma racje - za Komuny przecietna rodzina polska zyla duzo lepiej.
          Obecnie tylko 5% spoleczenstwa zyje dostatnio a na to zeby te 5% zylo sobie
          dobrze reszta a wiec 95% musi zapirdzielac i od ust sobie odejmowac.
          Obecnie na swiecie od obalenia Komuny zapanowal tzw "savage Kapitalism" - tzn
          wracamy do czasow sredniowiecza - "panow i parobkow".
          Polacy znowu zostali wykorzystani do zrobienia "czarnej roboty" dla zydowskiej
          klasy panujacej na swiecie.
          • Gość: Richelieu* Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: 195.117.90.* 04.10.04, 22:50
            > Polacy znowu zostali wykorzystani do zrobienia "czarnej roboty" dla zydowskiej
            > klasy panujacej na swiecie.


            ;))))))) miodzio, co jeszcze?
            • Gość: expat Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: 5.2.1R* / 200.35.96.* 05.10.04, 00:15
              Pamietam, ze za srednia PRL-owska pensje (byly bardzo wyrownane) moglem kupic
              300 litrow benzyny. Do roku 89 byla na kartki.

              -motorowery 6 L na miesiac
              -motory 15 L
              - samochody do 900ccm 30 L
              -powyzej 900ccm 45 L
              ---
              W 1989 dodatkowo wprowadzono tzw paliwo komercyjne, bez kartek na wybranych
              stacjach, ale 3 razy drozsze.
              Drogo, ale mozna bylo dalej sie przejechac.
              To byly czasy PRL !
              Kartki zniesiono pod koniec 89 roku.
              • Gość: go Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.10.04, 05:44
                ciekawe a ile teraz mozesz kupic benzyny za przecietna pensje?
                '
                • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 06:43
                  Gość portalu: go napisał(a):

                  > ciekawe a ile teraz mozesz kupic benzyny za przecietna pensje?

                  jeśli za taką uznać pensję większosci ludzi zarabiających w moim regionie to
                  150-300 l. Tylko jedzenie jakby ciut droższe :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: go Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.10.04, 07:58
                    tzn ze przecietny polak za przecietna pensje moze kupic mniej niz w komunie.
                    A wiec w Komunie zylo sie lepiej....
                    • jck.x Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 09:03
                      Nie. To znaczy, że masz problemy z logicznym myśleniem, czytaniem ze
                      zrozumieniem ewentualnie podst. znajomością matemtyki. Przeczytaj raz jeszcze
                      poniższe, powoli i zapytaj się koniecznie na forum gdybyś nie znał jakiegoś
                      słowa :


                      " Pamietam, ze za srednia PRL-owska pensje (byly bardzo wyrownane) moglem
                      kupic
                      300 litrow benzyny. Do roku 89 byla na kartki.

                      -motorowery 6 L na miesiac
                      -motory 15 L
                      - samochody do 900ccm 30 L
                      -powyzej 900ccm 45 L
                      ---
                      W 1989 dodatkowo wprowadzono tzw paliwo komercyjne, bez kartek na wybranych
                      stacjach, ale 3 razy drozsze.
                      Drogo, ale mozna bylo dalej sie przejechac.
                      To byly czasy PRL !
                      Kartki zniesiono pod koniec 89 roku."
                      • aqwert Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 10:44
                        Jak czytam że za komunizmuludziom żyło sie lepiej to mi sie nóz w kieszeni
                        otwiera. Za komunizmem przemawia jedna rzecz, nie mielibyscie internetu nie było
                        by was na niego stać i niewypiswali byście bzdur jak to w perelu było lepiej
                        zwykłym ludziom. Jako zwykły ludz mówie Perelowi stanowczo NIE. A jak mówiłem
                        wcześniej piewcom tego wspaniałego systemu sugeruje wyjazd do rajów gdzie
                        funkcjonuje on w wersji rozwojowej Białoruś, Kuba, Korea Północna, Chiny.
                        • Gość: mm Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.10.04, 18:57
                          I tak niedlugo bedzie ze bedziemy jezdzic do Chin do pracy- co obecnie juz od
                          paru lat sie zaczelo dziac z Chinczykami z US (nawet ci urodzeni w US) - duzo
                          ich wyjezdza z USA do CHin - bo w Chinach gospodarka is "booming". Mam duzo
                          znajomych Chinczykow, bylam w Azji tez i widzialam - wiele Europejskich krajow i
                          US moze tylko pozazdrosciec pieknych, nowoczesnych rozwiazan drogowych w Chinach
                          , nowoczesne miasta, wyposazenia domow, sklepy- malle - miasta Chinskie pod
                          wieloma wzgledami nowoczesnosci przescignely USA i Europe. Maj jeszcze
                          niedociagniecia na wsi - ale w takim tepie jak Chiny sie rozwijaja to w ciagu 20
                          lat rozwiaza ten problem.
                          Jest olbrzymi "Boom gospodarczy" w KOMunistycznych Chinach.
                          Nikt o tym nie mowi i nie pisze w prasie w US i na swiecie (bo nikt nie chce
                          potwierdzic ze Komunizm w Chinskim wydaniu - sprawdza sie - mozna miec "free
                          market z komunistycznym rzadem"). Otoz od 1979 roku Chinska gospodarkarosnie w
                          tepe 8.9%/rocznie to jest wiecej niz US - 8%/rocznie a obecnie duzo mniej.
                          Chiny wykupuja beton, stal, rope na swiecie - jest olbrzymi "boom" w Chinach - i
                          maja komunistyczny rzad - jak to wytlumaczyc? To znaczy kapitalizm nie jest
                          jedynym rozwiazanie ekonomicznym! Dlaczego cenzura nie pozwala pisac o Chinskiej
                          ekonomi dobrych rzeczy - bo propaganda nie pozwala bo ideologicznie Chiny nie sa
                          kapitlistyczne - Kapitalisci nie chca sie przyznac ze "Free market i Komunizm -
                          works!!!.
                          • Gość: Richelieu* Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: 195.117.90.* 06.10.04, 19:10
                            mi to w graj
                            umiem już powieć wo jiao richelieu, hehe, co będzie za rok?

                            ale czy na chiński boom w mieście nie pracuje wieś? czy chiński boom
                            gospodarczy nie opiera się na tym, że mają w nosie ustawy o ochronie
                            środowiska, które zabierają mnóstwo pieniędzy Zachodowi i Polsce. A mogą mieć w
                            nosie, bo hi-tech mogą se produkować na terytorium Tybetu. Niech "skumplują"
                            się z al-qaidą trzec durni tybetańskich i już wojna o niepodległość gotowa.
                            Trzech, bo Tybetańczycy to niezwykle pokojowy naród, dziw bierze, że dają się
                            tak długo.
                            • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 19:39
                              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                              > mi to w graj
                              > umiem już powieć wo jiao richelieu, hehe, co będzie za rok?

                              kto wie, Kardynale... moze sie to okazać potrzebne :)

                              > ale czy na chiński boom w mieście nie pracuje wieś?

                              pracuja i wieś i miasto. Wystarczy na stawki płacone tam robotnikom popatrzec.

                              > czy chiński boom
                              > gospodarczy nie opiera się na tym, że mają w nosie ustawy o ochronie
                              > środowiska, które zabierają mnóstwo pieniędzy Zachodowi i Polsce.

                              przodujące kapitalistyczne państwo - czyli USA - nie podpisało pewnej konwencji
                              tyczacej ochrony środowiska (dla ułatwienia podam, ze - o ile mnie pamięć nie
                              myli - nazwa zwiazana jest z pewnyma dalekowschodnim miastem)

                              > Trzech, bo Tybetańczycy to niezwykle pokojowy naród, dziw bierze, że dają się
                              > tak długo.

                              ale kobiet za bardzo dobrze nie traktują ci Tybetańczycy ;) przynajmnie według
                              norm europejskich :)

                              Pozdrawiam

                              Losiu
                          • aqwert Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 07.10.04, 08:29
                            Gość portalu: mm napisał(a):

                            > I tak niedlugo bedzie ze bedziemy jezdzic do Chin do pracy- co obecnie juz od
                            > paru lat sie zaczelo dziac z Chinczykami z US (nawet ci urodzeni w US) - duzo
                            > ich wyjezdza z USA do CHin - bo w Chinach gospodarka is "booming". Mam duzo
                            > znajomych Chinczykow, bylam w Azji tez i widzialam - wiele Europejskich krajow
                            > i
                            > US moze tylko pozazdrosciec pieknych, nowoczesnych rozwiazan drogowych w Chinac
                            > h
                            > , nowoczesne miasta, wyposazenia domow, sklepy- malle - miasta Chinskie pod
                            > wieloma wzgledami nowoczesnosci przescignely USA i Europe. Maj jeszcze
                            > niedociagniecia na wsi - ale w takim tepie jak Chiny sie rozwijaja to w ciagu 2
                            > 0
                            > lat rozwiaza ten problem.
                            > Jest olbrzymi "Boom gospodarczy" w KOMunistycznych Chinach.
                            > Nikt o tym nie mowi i nie pisze w prasie w US i na swiecie (bo nikt nie chce
                            > potwierdzic ze Komunizm w Chinskim wydaniu - sprawdza sie - mozna miec "free
                            > market z komunistycznym rzadem"). Otoz od 1979 roku Chinska gospodarkarosnie w
                            > tepe 8.9%/rocznie to jest wiecej niz US - 8%/rocznie a obecnie duzo mniej.
                            > Chiny wykupuja beton, stal, rope na swiecie - jest olbrzymi "boom" w Chinach -
                            > i
                            > maja komunistyczny rzad - jak to wytlumaczyc? To znaczy kapitalizm nie jest
                            > jedynym rozwiazanie ekonomicznym! Dlaczego cenzura nie pozwala pisac o Chinskie
                            > j
                            > ekonomi dobrych rzeczy - bo propaganda nie pozwala bo ideologicznie Chiny nie s
                            > a
                            > kapitlistyczne - Kapitalisci nie chca sie przyznac ze "Free market i Komunizm -
                            > works!!!.

                            Raczej "Komunizm free i market works" ;)

                            Jaki końjest kazdy widzi
                          • Gość: mrginz Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 10:05
                            tak jak niektórzy piszą "bieda na kubie" tylko zapominają, że to kraj objęty od dziesiątek lat embargo... ciekawe ile inny kraj, małej wielkość , nie mający wiele surowców naturalnych (np: belgia, luxemburg, holandia) by wytrzymał po 20 latach embargo ???
                            • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 07.10.04, 11:24
                              żaden, o ile nie chce spaść do rzędu bantustanów :) ale to się zwie
                              geopolityką :)

                              Pozdrawiam

                              Losiu
                        • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 19:28
                          aqwert napisał:

                          > Jak czytam że za komunizmuludziom żyło sie lepiej to mi sie nóz w kieszeni
                          > otwiera. Za komunizmem przemawia jedna rzecz, nie mielibyscie internetu

                          za głęboiej komuny to i na Zachodzie Internetu nie było :) to stosunkowo
                          niedawna technologia :) przynajmniej w rozumieniu tego, co sie teraz ma, czyli
                          www czy innych http :)

                          > A jak mówiłem
                          > wcześniej piewcom tego wspaniałego systemu sugeruje wyjazd do rajów gdzie
                          > funkcjonuje on w wersji rozwojowej Białoruś, Kuba, Korea Północna, Chiny.

                          jest też parę "kapitalistycznych" krajów, do których nie radziłbym wyjeżdzać
                          (uwaga: chwyt równie demagogiczny jak Twój)

                          Pozdrawiam

                          Losiu
                      • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 19:24
                        jck.x napisał:

                        > Nie. To znaczy, że masz problemy z logicznym myśleniem, czytaniem ze
                        > zrozumieniem ewentualnie podst. znajomością matemtyki.

                        jesli chodzi o matematykę, to jest zdecydowanie przeciwko Tobie :) Wyliczenia
                        są, jakie sa :)

                        > Przeczytaj raz jeszcze
                        > poniższe, powoli i zapytaj się koniecznie na forum gdybyś nie znał jakiegoś
                        > słowa :
                        > " Pamietam, ze za srednia PRL-owska pensje (byly bardzo wyrownane) moglem
                        > kupic
                        > 300 litrow benzyny. Do roku 89 byla na kartki.
                        > -motorowery 6 L na miesiac
                        > -motory 15 L
                        > - samochody do 900ccm 30 L
                        > -powyzej 900ccm 45 L

                        > W 1989 dodatkowo wprowadzono tzw paliwo komercyjne, bez kartek na wybranych
                        > stacjach, ale 3 razy drozsze.
                        > Drogo, ale mozna bylo dalej sie przejechac.
                        > To byly czasy PRL !
                        > Kartki zniesiono pod koniec 89 roku."

                        no przeczytałem. Zapomniał ktos dodać od którego roku wprowadzono kartki :)
                        kiedys popyt regulowano kartkami, teraz cenami :) chociaż w jednym się zgadzam:
                        decydować powinny ceny i konkurencja. Tyle ze i wtedyi teraz to urzędasy
                        decydują o cenach paliwa (kiedyś kartki - bo komuniści bali sie wzrostu cen,
                        teraz akcyza - bo nowa władza niczego się nie boi)

                        Pozdrawiam

                        Losiu
                        • krzysztofsf Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 21:28
                          no przeczytałem. Zapomniał ktos dodać od którego roku wprowadzono kartki :)
                          kiedys popyt regulowano kartkami, teraz cenami :) chociaż w jednym się zgadzam:
                          decydować powinny ceny i konkurencja. Tyle ze i wtedyi teraz to urzędasy
                          decydują o cenach paliwa (kiedyś kartki - bo komuniści bali sie wzrostu cen,
                          teraz akcyza - bo nowa władza niczego się nie boi)

                          Wszystkie te wyliczanki malo maja wspolnego z realiami.
                          Przykladowo paliwo mozna bylo kupic za cene nizsza od komercyjnej a nawet od tej na stacji od kierowcow ,
                          Sam pamietam, jak dyrektor w firmie panstwowej w ktorej pracowalem odmowil kierowcom podwyzki argumentujac "bo wy sobie dorabiacie na odsprzedazy paliwa".

                          Jesli juz jakis okres mozna wspominac i tesknic, to wole miedzywojnie (znane mi z opisow i rozmow :)), w ktorym byly np takie obrazki, ze gdy zaczeto produkowac fiaty w Polsce, to ludzie czekali na czesci zamienne produkowane w Polsce, zamiast kupowac oryginalne, gdyz nasze mialy lepsza jakosc.
                          • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 06.10.04, 21:49
                            krzysztofsf napisał:

                            > Wszystkie te wyliczanki malo maja wspolnego z realiami.

                            zgadzam sie :) tyle że zarzut ten tyczy się zarówno obrońców, jak i atakujących
                            PRL :)

                            > Przykladowo paliwo mozna bylo kupic za cene nizsza od komercyjnej a nawet od
                            > tej na stacji od kierowcow ,
                            > Sam pamietam, jak dyrektor w firmie panstwowej w ktorej pracowalem odmowil
                            > kierowcom podwyzki argumentujac "bo wy sobie dorabiacie na odsprzedazy
                            > paliwa".

                            a ja niecałe 2 lata temu spotkałem się z zachęcaniem przez właściciela firmy
                            prywatnej do rżnięcia skarbu państwa na paliwie. Historia koło zatoczyła?

                            > Jesli juz jakis okres mozna wspominac i tesknic, to wole miedzywojnie (znane
                            > mi z opisow i rozmow :))

                            mnie się bardziej podoba podejście ówczesnych ludzi do innych (z przedwojnie i
                            powojnia, szczególnie na wsi)... pełne życzliwosci... nawet za Gierka, którego
                            to czasy nieźle pamiętam. Ale to chyba zmiana pokoleniowa.

                            > w ktorym byly np takie obrazki, ze gdy zaczeto
                            > produkowac fiaty w Polsce, to ludzie czekali na czesci zamienne produkowane w
                            > Polsce, zamiast kupowac oryginalne, gdyz nasze mialy lepsza jakosc.

                            no nie wiem... PF 126 z silnikiem i przylegościami włoskimi były w cenie... z
                            polskimi niekoniecznie ;)

                            Pozdrawiam

                            Losiu
                          • Gość: CRACOV Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.alan.krakow.pl 07.10.04, 06:53
                            Fajne, kartki wprowadzono w 1975 na cukier, potem w 1981 roku na resztę, czyli
                            papierosy, benzynę , potem je usprawniono-czyli woł.ciel z
                            kością,wyr.czek.,papierosy z zamiennikiem na wino lub kawę itd.Ja sam
                            miałem "dojście" do talonów na benzynę na okaziciela, było to waluta tak mocna,
                            że wiele spraw mogłem załatwic.Od marca 2002 nie mam stałej pracy, codziennie
                            szukam, ostatni pracodawca ma wyrok 2,8 lat w zawiasach na 3 lata i nadal mu
                            dokładam artz paragr. , dąże do naprawienia szkody poprzez zadośćuczynienie,
                            trwa to nadal.(byłem zatrudniony na czarno i to wywlekłem do Sądu).trzy razy w
                            życiu się przekwalifikowywałem, od kopania rowów pod gazociągi poprzez
                            bramkarza, DJ-a,instruktora sztuki walki do nadal, elektryka, elektronika,
                            sprzedawcę, informatyka,dział handlowy w kilku firmach, a może coś jeszcze, bez
                            przesady, dopiero obudziłem się bo ruszyłem dawne znajomości, nawet dalszą
                            rodzinę, nie kupuję już gazet, bo ile można wysyłać CV plus scany certyfikatów
                            z Angli, Szwajcarii. Zauważyłem że "buraki" boją się osoby ewentualnie od nich
                            mądrzejszej i bardziej wykształconej, lubią za to "młodych,sprawnych rencistów
                            z mercedesem i takich co się o pensję przez pół roku nie upomną" . POZDRAWIAM
                            WSZYSTKICH , nadal czytam ...
                            • losiu4 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 07.10.04, 07:34
                              Gość portalu: CRACOV napisał(a):

                              > Fajne, kartki wprowadzono w 1975 na cukier, potem w 1981 roku na resztę,
                              > czyli papierosy, benzynę , potem je usprawniono-czyli woł.ciel z
                              > kością,wyr.czek.,papierosy z zamiennikiem na wino lub kawę itd.

                              wiemy, pamiętamy :)

                              > Ja sam miałem "dojście" do talonów na benzynę na okaziciela, było to waluta
                              > tak mocna, że wiele spraw mogłem załatwic.

                              dojścia też pamiętamy :) teraz też są potrzebne, ale nie w geesie u sklepowej,
                              ale u mniejszego lub większego kacyka politycznego (zależnie od skali interesu)
                              pełniącego jakąś funkcję w samorządzie, administracji, lub firmie państwowej :)

                              > trzy razy w
                              > życiu się przekwalifikowywałem, od kopania rowów pod gazociągi poprzez
                              > bramkarza, DJ-a,instruktora sztuki walki do nadal, elektryka, elektronika,
                              > sprzedawcę, informatyka,dział handlowy w kilku firmach, a może coś jeszcze,
                              > bez przesady,

                              to znacznie więcej niż 3 razy :) mnie też zdarzyło się w różnych branżach
                              pracować, więc wiem, jak to jest.

                              > dopiero obudziłem się bo ruszyłem dawne znajomości, nawet dalszą
                              > rodzinę,

                              i dobrze zrobiłeś.

                              > nie kupuję już gazet, bo ile można wysyłać CV plus scany certyfikatów
                              > z Angli, Szwajcarii.

                              a szkoda, bo znam kilka osób, które z ogłoszeń w gazetach pracę dostały (sam
                              jestem jedną z nich - kiedyś pracę znalazłem właśnie przez gazetę)

                              > Zauważyłem że "buraki" boją się osoby ewentualnie od nich
                              > mądrzejszej i bardziej wykształconej, lubią za to "młodych,sprawnych
                              > rencistów z mercedesem i takich co się o pensję przez pół roku nie upomną" .
                              > POZDRAWIAM WSZYSTKICH , nadal czytam ...

                              coż, nic nie stoi na przeszkodzie, by własną firmę założyć. I zatrudniac według
                              własnego uznania. Co do rencistów: to wina panującego u nas prawa, które
                              pozwala na to, by pracodawca mógł albo koszty obniżyć (co rozumiem), albo
                              wprost szwindlować (co uważam za przestępstwo w majestacie prawa, niestety).
                              Tyle że to się pewnie nie zmieni, gdyż zbyt wiele wpływowych osobistości z
                              takiego ustawodawstwa czerpie krociowe zyski.

                              Pozdrawiam

                              Losiu
      • shoppingwave Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? 07.10.04, 00:28
        Natomiast jeśli ktoś chiałby sie zapoznać z całkiem współczesną ofertą pracy:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=16452591
        • Gość: szopen PRL, komuna i Chiny wspolczesne IP: 204.79.89.* 07.10.04, 07:47
          Ze praca wtedy byla to fakt ale wiekszosc typu czy sie stoi czy sie lezy.
          Ale i byli ludzie ktorzy pewne zawodowe sukcesy odnosili, bylo i buractwo u
          wladzy wprawdzie nie wiem czy gorsze niz wspolczesna prawica ale bylo.
          Ze system mial pewne zalety to fakt.
          Prosty przyklad.
          Ojciec moj tak sie wyrazil: gdyby nie ta komuna to on chlopak ze wsi nigdy by
          sie na studia nie dostal, skonczyl i prace znalazl. Wynikiem tego jest (moze
          nie bezposrednim ale zawsze) sytuacja obecna zarowno moja jak i peewnie wielu
          innych osob ktore tylko dzieki awansowi spolecznemu rodzicow skonczyly szkole
          czy studia.
          A ze system byl bezsensem z ekonomicznego punktu widzenia to tez fakt
          niezaprzeczalny.

          Powyzej poruszano temat sytuacji w Chinach.
          W Chinach jest komunizm w polityce ale w biznesie to jednak kapitalizm.
          Jako ze polityka zdecydowanej wiekszosci Chinczykow nie rysza wiec spokojnie
          zajmuja sie praca i zarabianiem pieniedzy.
          I nie jest tak ze pracuja za miske ryzu.
          Inzynier po studiach nie ma problemu ze znalezieniem pracy za rownowartosc
          ponad 1000 zlotych, inzynier z paroletnim doswiadczeniem spoko ponad 2000 a
          jesli jest dobry to nawet spoooro wiecej.

          A w przypadku rowniez wspominianego Tybetu to jest to sytuacja ciut podobna do
          tej z Polski czy innych krajow zza zelaznej kurtyny kiedy najwazniejsza ma byc
          wolnosc a potem radzcie sobie sami. Niezalezny Tybet nie ma racji bytu bo kto
          za to zaplaci?
          • peter2715626 Re: PRL, komuna i Chiny wspolczesne 07.10.04, 22:56
            Gość portalu: szopen napisał(a):

            >> Prosty przyklad.
            > Ojciec moj tak sie wyrazil: gdyby nie ta komuna to on chlopak ze wsi nigdy by
            > sie na studia nie dostal, skonczyl i prace znalazl. Wynikiem tego jest (moze
            > nie bezposrednim ale zawsze) sytuacja obecna zarowno moja jak i peewnie wielu
            > innych osob ktore tylko dzieki awansowi spolecznemu rodzicow skonczyly szkole
            > czy studia.


            Ten argument czesto jest powtarzany, ale nie mozna sie z nim calkowicie
            zgodzic. We Francji, Szwecji czy Irlandii to mlodziez ze wsi ma zamknieta droge
            na studia? Tak bylo w Polsce w latach 30tych, ale gdyby nie komuna, to Polska
            bylaby teraz na takim samym etapie rozwoju co kraje zachodniej Europy.
            Wystarczylo zachowac system gospodarczy z lat 1945-48 i objac Polske planem
            Marshalla.

            • losiu4 Re: PRL, komuna i Chiny wspolczesne 08.10.04, 14:01
              peter2715626 napisał:

              > Ten argument czesto jest powtarzany, ale nie mozna sie z nim calkowicie
              > zgodzic.

              całkowicie oczywiście że nie, ale w dość duzej części tak. Po prostu jest coraz
              więcej ubogich ludzi, których nie stać na podjęcie dalszej nauki albo
              sfinansowanie dziecku studiów.

              > We Francji, Szwecji czy Irlandii to mlodziez ze wsi ma zamknieta droge
              >
              > na studia?

              a cóz nas Francja obchodzi? Nb. tam też są przypadki ludzi na tyle ubogich, że
              studiówe raczej nie mogą podjąć.

              > Tak bylo w Polsce w latach 30tych, ale gdyby nie komuna, to Polska
              > bylaby teraz na takim samym etapie rozwoju co kraje zachodniej Europy.
              > Wystarczylo zachowac system gospodarczy z lat 1945-48 i objac Polske planem
              > Marshalla.

              gdyby babka miała wąsy, to by dziadkiem była. Realia geopolityki tamtych czasów
              były takie a nie inne. Zresztą my jako naród mamy szczególne zdolności w
              marnpowaniu wszystkiego :)

              Pozdrawiam

              Losiu

      • Gość: 6x9 Re: Oferty pracy w PRL - kto pamieta ??? IP: *.kolornet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:13
        po co oferty pracy?,w latach stanu wojennego był nawet nakaz pracy,przysyłali
        np. do huty Lenina różnych lumpów,nabrał ubrania narzędzia ,sprzedał za parę
        flach i już go nie było.Nasępnie załatwiał tak następne zakłady:-)
    Pełna wersja