Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Państwowa uczelnia, studia dzienne

    05.10.04, 22:59
    W poniedziałkowej Gazecie Praca ogłoszenie znanej firmy e-marketingowej,
    kilka stanowisk, w tym 2 z m.in nastepującym wymaganiem: "wykształcenie
    wyższe - ukończone dzienne studia o profilu... państwowa uczelnia".
    Odbieranie szans ludziom, głupota, czy naturalna selekcja na rynku pracy? Jak
    sądzicie?
    Obserwuj wątek
      • Gość: hehehe Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 23:08
        To proste - ludzie po zaocznych mają już doświadczenie i najczęściej pracują na
        jakichś niezłych stanowiskach (jak ja np., a bubki po dziennych studiach nadają
        się do rozsyłania meili, tudzież do telemarketingu - czyli pracy którą zaoczni
        robili np. na 1 roku). Swoją drogą co to jest firma e-marketingowa ? - pytam
        nie złośliwie, ale już tyle dziwnych rzeczy widziałem ...
        • Gość: klara Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 11:59
          widocznie, ktoś kto jest odpowiedzialny za rekrutację w tej firmie, ceni sobie
          bardziej dyplom państwowej uczelni i to jeszcze studia w trybie dziennym, bo
          może tak sam konczyl a o innych może mieć złe zdanie. To zdanie nie do konca
          może być uzasadnione. Na państwowych uczelniach wcale tez nie jest taki poziom,
          że człowiek może być "happy", czasami w prywatnych bardziej cisną niż w
          państwowych.
        • r.richelieu Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 18:03
          w czasie "komuny" zaoczni stanowili niewielki odsetek wszystkich studentów, a
          głównym warunkiem przyjęcia było zaświadczenie z zakładu pracy.

          po raz kolejny zadam pytanie. Że prywatna to widać, ale w jaki sposób dowiesz
          się o trybie jeśli nic o nim nie pisze na dyplomie?
          • Gość: aga Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 18:55
            Ech, ludzie, nie ma sensu wywyższanie się jednych nad drugimi(dzienne czy
            zaoczne,państwowe czy prywatne), istotny jest fakt ,że w ogóle pracodawcy mają
            ludzi w d####. A wszelkie ogłoszenia w rzeczywistości przekładają sie na
            sprzedaż czegoś tam czyli nagabywanie ludzi na kupno towaru czy to biegając po
            domach czy wydzwaniając przez telefon. Żenadą jest takie traktowanie
            wykształconych ludzi, bo w końcu % ludzi z wyższym wykształceniem w naszym
            kraju nie jest wysoki, ba nawet ze średnim.
          • Gość: oburzona Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.vline.pl 06.10.04, 18:57
            ej a jakie to ma znaczenia jaki tryb?
            czuje sie obrazona wszechobecnym (nie na formu ale w zyciu) przeświadczeniem ze
            studenci wieczorowi np sa gorsi, gorzej wyksztalceni od studentow dziennych.
            to jakis absurd!
            mamy z dziennymi razem zajecia, wyklady, egzaminy
            a potem ktos mi sie krzywi na rozmowie ze wieczorowe!!paranoja jakas!!
            i dobrze ze nie ma tego na dyplomie bo to NIC nie znaczy..w praktyce
            • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 19:14
              Gość portalu: oburzona napisał(a):

              > ej a jakie to ma znaczenia jaki tryb?
              > czuje sie obrazona wszechobecnym (nie na formu ale w zyciu) przeświadczeniem
              > ze studenci wieczorowi np sa gorsi, gorzej wyksztalceni od studentow
              > dziennych. to jakis absurd!

              niestety nie. Często taka jest prawda. Co i sami studenci zaoczni i ci po
              prywatnych szkółkach potwierdzaja (mam paru samokrytycznych znajomych
              studiujacych zaocznie lub w Wyzszych Szkołach Byznesu Czy Czegoś Tam).
              Oczywiście i na państwowych uczelniach zdarzaja się kichy, tyle że jest ich
              nieporównywalnie mniej.

              > mamy z dziennymi razem zajecia, wyklady, egzaminy
              > a potem ktos mi sie krzywi na rozmowie ze wieczorowe!!paranoja jakas!!
              > i dobrze ze nie ma tego na dyplomie bo to NIC nie znaczy..w praktyce

              znajomi też mieli (znaczy gdy odrabiali laboratoria czy egzaminy zaliczali).
              Wymagania wzgledem zaocznych były o połowę albo i wiecej mniejsze. Po prostu
              mieli o wiele mniej czasu. Zaoczni jako cały temat laborki mieli to, co student
              dzienny miał jako wstęp do cwiczenia, natomiast na pewnym wykładzie z algebry
              wykładowca wyjasniał co to jest macierz słowami: "to są te liczby w
              prostokątnych nawiasach". Z tego co wiem, nie doszli nawet do odwracania
              macierzy, maksimum było wyliczenie wyznacznika z macierzy 3x3. To opowieści
              znajomych z polibudy (państwowej - sic! - uczelni). O prywatnych nie wspomnę,
              gdyz w duzej większosci z nich głównym warunkiem przejscia na nastepny rok jest
              opłata czesnego (słowa własne studiujacych tam ludzi). Oczywiscie nie twierdze,
              ze jest tak zawsze i w kazdej sytuacji. Jednak zbyt wiele negatywnych
              doswiadczeń sie zebrało... i powinno być zamieszczone kto jaką uczelnie
              skończył i w jakim trybie. Skoro - jak twierdzisz - różnicy nie ma, nie powinno
              to nikomu przeszkadzać.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: Richelieu* Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: 195.117.90.* 06.10.04, 19:29
                wiesz losiu, nie chodzi o to, że część zaocznych jest do kitu, ale o to, że
                część zaocznych jest identyczna jak dzienna.
                Dlatego sęk w generalizowaniu

                Powiem najbardziej szokującą rzecz w związku z pytaniem się o tryb. Kiedyś tam
                po pytaniu o tryb strudiów powiedziałam, że skończyłam m.in. zaoczne i właśnie
                w tym kierunku zaocznym dostałam stypendium dr. Pracodawca stwierdził, że
                przespałam się z dziekanem albo kimś tam ważnym to stypendium mi dano.
                uf, dziś nie jestem dyplomatą mimo pracy nad panowaniem nad gorącą krwią, wtedy
                powiedziałam mu prosto z mostu, że nie moja wina, że myśli jak skurwysyn. A co

                dlatego różnicy nie ma w niektórych szkołach, i jest w reszcie. Jeśli
                gerenalizuje się zjawisko wtedy i ci z dobrych szkół i ci którzy w przeciętnych
                szkołach wiedzieli tyle co bardzo dobry dzienny, są spychani do rzędu matolków

                • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 19:58
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  > wiesz losiu, nie chodzi o to, że część zaocznych jest do kitu, ale o to, że
                  > część zaocznych jest identyczna jak dzienna.
                  > Dlatego sęk w generalizowaniu

                  zgadzam się z Tobą :) problem tylko w odsetku złych na jednych i na drugich. W
                  moim regionie (Małopolska) zdecydowanie na niekorzysć prywatnych i zaocznych.
                  Oczywiście są chlubne wyjątki.

                  > Powiem najbardziej szokującą rzecz w związku z pytaniem się o tryb. Kiedyś
                  > tam po pytaniu o tryb strudiów powiedziałam, że skończyłam m.in. zaoczne i
                  > właśnie w tym kierunku zaocznym dostałam stypendium dr. Pracodawca
                  > stwierdził, że przespałam się z dziekanem albo kimś tam ważnym to stypendium
                  > mi dano.

                  czy ja wiem, czy to szokująca wieść... niejedno sie słyszało... niemniej jednak
                  ostatnimi czasy coraz częściej spotykam sie z opiniami, że pracodawcy zaczynaja
                  patrzec, kto co i w jakim trybie skończył. Nie wiem, moda to, czy jakies
                  racjonalne przesłanki za tym stoją..

                  > powiedziałam mu prosto z mostu, że nie moja wina, że myśli jak skurwysyn.

                  hihihi, ostra jestes :)

                  > A co dlatego różnicy nie ma w niektórych szkołach, i jest w reszcie. Jeśli
                  > gerenalizuje się zjawisko wtedy i ci z dobrych szkół i ci którzy w
                  > przeciętnych szkołach wiedzieli tyle co bardzo dobry dzienny, są spychani do
                  > rzędu matolków

                  niestety, na negatywna opinie szkoły przywatne i zaoczne studia pracowały sobie
                  długo. Teraz są tego owoce. Zreszta ciekawy jest przykład pewnego renomowanego
                  liceum w małopolskiej miejscowosci. Naprawdę wypuszczało dobrych absolwentów
                  przez długie lata (jeszce komuny i wczesnego Balcerowicza). Potem niestety
                  pojechało na renomie. No i po kliku latach okazało sie, ze juz nie jest tak
                  dobre. Jego miejsce zajął ogólniak z nizszej półki. Po nastepnych kilku latach
                  ten nowy lider zaczał przyjmowac - jadac na wyrobionej opinii - bez
                  opamiętania (bo przecież pieniadze za iloscia uczniów ida). Bez inwestowania w
                  kadry czy bazę dydaktyczną. No i niestety przestał być juz tak renomowany (od
                  jakichs 2 lat). Smutne.

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: Richelieu* Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: 195.117.90.* 06.10.04, 20:12
                    dla mnie było wtedy szokujące, bo dotyczyło mnie. Sprawy nas niedotyczące nie
                    szkokują nawet wtedy gdy obcinają głowy i molestują 7-latków.

                    teraz mnie bawi jakim idiotą być można, tylko co mają zrobić ludzie, którzy
                    mają nóż na gardle i muszą z idiotą pracować? Ostrość to raz, ale społecznictwo
                    to dwa. Byłby ze mnie idealny robin hood
                    • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 21:09
                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                      > dla mnie było wtedy szokujące, bo dotyczyło mnie.

                      ech, nie takie opowiesci się słyszało ;) i samemu spotykało :)

                      > Sprawy nas niedotyczące nie
                      > szkokują nawet wtedy gdy obcinają głowy i molestują 7-latków.

                      twarda jesteś ;)

                      > teraz mnie bawi jakim idiotą być można,

                      można być. I to bedac na stołku i mając wykształcenie wyzsze (vide
                      doswiadczenia znajomych po zusach i innych urzędach czy szkołach)

                      > tylko co mają zrobić ludzie, którzy
                      > mają nóż na gardle i muszą z idiotą pracować?

                      zacisnąć zęby i wytrwac do momentu znalezienia czegoś lepszego lub przkroczenia
                      granicy odpornosci psychicznej. No chyba ze ma sie finansowe zaplecze... wtedy
                      lepiej od razu dać se siana :)

                      > Ostrość to raz, ale społecznictwo
                      > to dwa. Byłby ze mnie idealny robin hood

                      "Janosik" nie jest idolem ostatnich lat transformacji :)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
      • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 19:02
        sa co najmniej 2 możliwości:
        1. pracodawca liczy na to, ze ktos po studiach dziennych bedzie miał mniejsze
        wymagania od tych z doświadczeniem na studiach zaocznych
        lub niemal przeciwnie:
        2. pracodawcy zależy na studentach dziennych, gdyz uważa ze są oni lepiej
        wykształceni (ostatnio spotykałem sie coraz cześciej z takim właśnie podejściem)

        duzo też zależy od tego, studentów jakiego kierunku poszukiwał pracodawca. Bo
        ten "e-marketing" dość podejrzanie brzmi ;)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • mbucz Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 06.10.04, 23:35
          losiu4 napisał:

          > sa co najmniej 2 możliwości:
          > 1. pracodawca liczy na to, ze ktos po studiach dziennych bedzie miał mniejsze
          > wymagania od tych z doświadczeniem na studiach zaocznych

          No tak. Gdyby tu chodziło o robotę typu call-center, to bym się z tobą zgodził,
          ale akurat w tej firmie robi się baaaardzo zaawansowane aplikacje internetowe,
          sieci itd, więc chyba ewentualność:

          > 2. pracodawcy zależy na studentach dziennych, gdyz uważa ze są oni lepiej
          > wykształceni (ostatnio spotykałem sie coraz cześciej z takim właśnie
          > podejściem)
          >
          > duzo też zależy od tego, studentów jakiego kierunku poszukiwał pracodawca. Bo
          > ten "e-marketing" dość podejrzanie brzmi ;)

          Nie jest to więc nic "podejrzanego". Działam trochę w innej branży, ale nurtuje
          mnie pytanie, czy na zaocznych (albo naet na dzinnych w czołowej prywatnej
          uczelni) nie da się wykształcić naprawdę dobrego informatyka z jakąś tam
          specjalnością? A jak zgłosi się koleś po jakiejs tam szkole prywatnej i będzie
          najlepszy ze wszystkich kandydatów, to co zrobią?
          Jakiś czas temu był trend, że nieważne, co skończyłeś, ale ważne jakie masz
          doświadczenie, osobowość, inteligencję(?) emocjonalną(?) i inne takie. Czyżby
          odwrót? Oczywiście rozmiawiamy o poważnych firmach i poważnych ztanowiskach.

          Pozdrawiam
          • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 07.10.04, 08:44
            mbucz napisał:

            > No tak. Gdyby tu chodziło o robotę typu call-center, to bym się z tobą
            > zgodził,
            > ale akurat w tej firmie robi się baaaardzo zaawansowane aplikacje
            > internetowe, sieci itd,

            znam kilka spraw, gdy podobne ogłoszenie ozaczało po prostu akwizycję. Stad mój
            sceptycyzm :) ale jeśli jest inaczej - to dobrze :)

            > Nie jest to więc nic "podejrzanego". Działam trochę w innej branży, ale
            > nurtuje mnie pytanie, czy na zaocznych (albo naet na dzinnych w czołowej
            > prywatnej uczelni) nie da się wykształcić naprawdę dobrego informatyka z
            > jakąś tam specjalnością?

            da sie. I są takie szkoły. Notowane w miesięcznikch czy tygodnikach uznawanych
            za opiniotwórcze. I często ich rankingi są zgodne z prawdą :) natomiast
            rzeczywistość skrzeczy i ukazuje nam tabuny ludzi po prywatnych szkółkach
            wyższych wypuszczających ludzi z tytułem lic/mgr informatyka, a ledwie
            potrafiących byle jaką stronkę sklecić, czy jednotabelową bazę w Access'ie
            napisać ;) Dlatego pracodawcy coraz baczniej przyglądają się, co kto skończył.

            > A jak zgłosi się koleś po jakiejs tam szkole prywatnej i będzie
            > najlepszy ze wszystkich kandydatów, to co zrobią?

            jeśli to sensowny pracodawca - po prostu go zatrudni :) i coraz cześciej tak
            bywa. Warunek jest tylko jeden: nie przyjmuje żaden HR czy inne widzimisię,
            tylko fachowiec pracujący w danej firmie.

            > Jakiś czas temu był trend, że nieważne, co skończyłeś, ale ważne jakie masz
            > doświadczenie, osobowość, inteligencję(?) emocjonalną(?) i inne takie. Czyżby
            > odwrót?

            na "tryndy" nie patrz, bo promują je pseudodoradcy personalni. Jeśli szef jest
            sensowny, sam potrafi ocenić możliwości ewentualnego kandydata.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • Gość: klops Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 10:13
          tak piszecie gloryfikując absolwentów studiów dziennych a prawda jest taka, że
          uczelnia uczelni nie równa, student studentowi nierówny, bo np. na zaoczne może
          iść ktoś bardzo zdolny i mądry ale ma taką sytuację rodzinną, że musi pracować
          i chcąc się uczyć pozostają mu tylko zaoczne. I ta osoba może być lepsza po
          zaocznych od niejednej osoby po dziennych, bo ma w sobie potencjał, wrodzone
          zdolności w danym kierunku i tak dalej. Nie wkładajcie ludzi do jednego worka,
          bo jak ktoś to przeczyta, to pomysli, ze na dzienne idą sami madrzy ludzie a to
          g... prawda, bo znam wielu po dziennych, ktorzy się przeslizgiwali z roku na
          rok i olewali i nie uwazam ich za pępek swiata ale niewykluczone, ze oni się
          tak uważają a to już inny temat do dyskusji. Koniec i kropka.
          • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 07.10.04, 10:58
            Gość portalu: klops napisał(a):

            > tak piszecie gloryfikując absolwentów studiów dziennych

            nikt nikogo nie gloryfikuje :) każdy zdaje sobie spraw z tego, że są różne
            uczelnie i różne jakosci kształcenia. Tyle że i prywatne i zaoczne szkółki
            długo pracowały na negatywną opinię. I się takiej dorobiły (prócz oczywiście
            chlubnych wyjątków)

            > a prawda jest taka, że uczelnia uczelni nie równa, student studentowi
            > nierówny, bo np. na zaoczne może
            > iść ktoś bardzo zdolny i mądry ale ma taką sytuację rodzinną, że musi
            > pracować

            oczywiście masz rację. Jednak takie wyjątki toną w morzu niekompetencji innych
            przedstawicieli. Bo - przynajmniej w moim regionie - prawda jest taka, że na
            zaoczne/prywatne idą głównie ci, którzy się na dzienne do renomowanych uczelni
            nie dostali.

            > i chcąc się uczyć pozostają mu tylko zaoczne. I ta osoba może być lepsza po
            > zaocznych od niejednej osoby po dziennych, bo ma w sobie potencjał, wrodzone
            > zdolności w danym kierunku i tak dalej.

            może być, ba powiem więcej, sam poznałem kilku takich ludzi. Ale było ich
            ledwie kilku na prawie 1000 innych.

            > Nie wkładajcie ludzi do jednego worka,
            > bo jak ktoś to przeczyta, to pomysli, ze na dzienne idą sami madrzy ludzie a
            > to g... prawda, bo znam wielu po dziennych, ktorzy się przeslizgiwali z roku
            > na rok i olewali

            ja też znam kilku takich :) ale nie zmieni to moich obserwacji, które sugerują,
            że na zaocznych, prywatnych i "gorszych" uczelniech czy kierunkach lądują
            głównie ci, którzy na dzienne się nie dostali.

            > i nie uwazam ich za pępek swiata ale niewykluczone, ze oni się
            > tak uważają a to już inny temat do dyskusji. Koniec i kropka.

            i tu się z Toba całkowicie zgadzam :)

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: jaaa Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.sbi.com 07.10.04, 11:13
        nie rozumiem o co wy się tak kłócicie ?!?!?!?!??!?

        Ja ciągle jeszcze studiuję - zaocznie na prywatnej uczelni i to daleko od
        Warszawy, mam pracę w Warszawie w zagranicznej instytucji finansowej, przyjęto
        mnie do tej pracy bo po prostu jestem dobra w tym co robię i nikt tu nie
        patrzył jakie studia kończyłam i czy wogóle je skończyłam.
        Tutaj czytam i już mi się nawet do końca nie chce przeglądać tego wątku bo to
        żenujące - garstka niespełnionych zawodowo magistrów debili, co nie potrafią
        znaleźć satysfakcjonującej pracy wyżala się jeden przez drugiego HAHAHA
        i dobrze wam jak ktoś nie potrafi to nie ma :)
        • mbucz Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 07.10.04, 11:49
          Gość portalu: jaaa napisał(a):

          > nie rozumiem o co wy się tak kłócicie ?!?!?!?!??!?

          Nie kłócimy, dyskutujemy sobie po prostu i wymieniamy poglądy. jak to na forum.

          > Ja ciągle jeszcze studiuję - zaocznie na prywatnej uczelni i to daleko od
          > Warszawy, mam pracę w Warszawie w zagranicznej instytucji finansowej,

          Szczere gratulacje.

          > przyjęto
          > mnie do tej pracy bo po prostu jestem dobra w tym co robię i nikt tu nie
          > patrzył jakie studia kończyłam i czy wogóle je skończyłam.

          NIe wątpię, że jesteś dobra. Nie wiem tylko, czy do poważnej "zagranicznej
          instytucji finansowej" tak bez studiów można, chyba że do sprzątania,
          albo "instytucja" jakaś nie taka:)

          > Tutaj czytam i już mi się nawet do końca nie chce przeglądać tego wątku bo to
          > żenujące

          Na szczęście czytanie jest czysto charytatywne i można je przerwać w każdej
          chwili.

          > - garstka niespełnionych zawodowo magistrów debili, co nie potrafią
          > znaleźć satysfakcjonującej pracy wyżala się jeden przez drugiego HAHAHA
          > i dobrze wam jak ktoś nie potrafi to nie ma :)

          Nie wiem na jakiej podstawie oceniasz nasze spełnienie zawodowe, satysfakcję z
          pracy czy ew. "debilizm". Po prostu wymieniamy opinie na interesujące nas
          tematy. Jeśli w "zagranicznej instytucji finansowej" pracują tak nieciekawi
          ludzie jak Ty, to nie wróżę jej przyszłości.

          Pozdrawiam
        • aqwert Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 08.10.04, 08:47
          Gość portalu: mgrinz napisał(a):

          > a mnie cieszą takie ogłoszenia, dobry znak... powinni jeszcze sprawdzać ile kto
          > miał warunków i czy zaliczał w terminie zerowym, czy ostatnim... oby coraz wię
          > cej firm ceniło dobrych i pilnych uczniów, a nie hordy dupków z bogatymi rodzic
          > ami po prywatnych "zarządzaniach" którzy nie wiedzą co to jest równanie funkcji
          > kwadratowej !!!!!!!!!!!!!!!!!!

          To może odraz żądajmy świadectwa z podstawówki od 6 klasy. Co mnie obchodzi, kto
          i kiedy oraz jak zdawał? Najważniejsze jest, co potrafi. Rzeczywistość jest tak,
          że uczelni państwowej łatwiej nie skończyć, więcej przedmiotów = więcej
          wykładowców psycholi. Większość moich znajomych, którzy byli "dobrymi i pilnymi
          uczniami" nie ma pracy teraz lub tyra za marne grosze. Słyszałem o przypadku
          rekrutacyjnym gdzie patrzono w indeksy i zatrudniono człowieka, który miał
          najwięcej 2 w indeksie. Rekrutujący stwierdził, że osoba ta jest odporna na
          stres radzi sobie w trudnych sytuacjach i jest osiągana wyznaczone przez siebie
          cele.
          Ale to może tylko jedna z legend rekrutacyjnych. W każdym razie liczy się
          człowiek i to, co potrafi, a nie to, co mu na laurkach napisali.
      • kmarchlewski Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 11.10.04, 08:40
        a ja mam mieszane uczucia.
        Znam ludzi którzy studiują zaocznie na prywatnych uczelniach, na państwowych i
        znam kilka osób które skończyły dzienne studia (m.in. ja sam)
        i stwierdzić muszę, że generalizowanie je BE
        Z mojego własnego podwórka wiem, że dużo było "ślizgaczy". Jednak ilość zajęć i
        laborek jest znacznie wyższa na dziennych studiach i tego nie podważy nikt z tu
        zaglądających.

        Co do zaocznych... Czy jest tu ktoś z zaocznych, co przy jakiejś z okazji nie
        urywał się z zajęć? Przecież płacicie za te zajęcia to po kiego czorta
        odwołujecie i idziecie na piwko..? Dzienni też tak często robią (to co się ma
        gritisowo to się mniej ceni, niestety)

        A prywatni... Ehhh. Odsetek tych którzy naprawdę się uczą jest żałośnie niski.
        Niestety. Sam byłem też w prywatnym studium i widziałem conieco. Większości
        zależy na tych kilku linijkach "ukończył studia..." na dyplomie.

        Zwłaszcza widać to na samym początku dyskusji gdzie wypowiadał się ktoś o nicku-
        u "hehehe".

        Także generalizować jeśli komuś się zachce to... niestety dzienni lepiej
        wychodzą na tym.

        Aaaaa! Jeszcze coś ważnego. Zauważyłem, że ktoś tu mnie osobiście obraził.
        Prosiłbym się nie wypowiadać na tematu wykształcenia pracowników ZUS-u. Ja
        zacząłem tu pracę rok temu (począwszy od stażu absolwenckiego). Mam 950 brutto
        (ukończone studia mgr dzienne rok temu, uczelnia państwowa, kirunek
        informatyczny - sic!, miasto wojewódzkie 400tys. mieszkańców) niestety. I wielu
        pracowników (tych starszych) robi/zrobiło studia zaoczne. A mówienie o
        kompetencjach i wykształceniu... Eh...
        • Gość: as Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.10.04, 09:09
          Wyszydzanie ludzi którzy uczyli się w markowych uczelniach i gloryfikacja
          niedouczonych? U nas w kraju kariery robią ludzie niedouczeni. Pseudo
          Biznesmenami-prywaciarze w dużej części są to ludzie z samych nizin, nie
          rozumiejący po co są studia.
          W Polsce , w dużej wiekszości rozmów spotykam sie z
          niedouczonymi ludzmi, którzy myslą że są wspaniali bo skończyli zaocznie
          jakąś prywatna szkółkę, lub z chlubą opowiadaja ze mają zawodówke czy osiem
          klas (podobnie jak w PRL). w tym kraju nigdy nie bedzie normalnie. a jeszcze
          chwalenie się swoim nieuctwem? Co to jest doświadczenie? Przecierz dla inż
          wystarcza nieraz 2 tygodnie żeby zaznajonmic się z problemem, sam to wiem z
          autopsji. Niby ci z doswiadczeniem też muszą się uczyć nowych spraw, dlatego
          firmy np. Japońskie wolą świeżych bo nie maja złych nawyków.
          • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 11.10.04, 19:30
            Gość portalu: as napisał(a):

            > Wyszydzanie ludzi którzy uczyli się w markowych uczelniach i gloryfikacja
            > niedouczonych?

            tego niemal nikt w tym wątku nie czyni :)

            > U nas w kraju kariery robią ludzie niedouczeni.

            widocznie wyzsze wykształcenie nie jest niezbedne, by karierę zrobić lub sukces
            finansowy odnieść.

            > Pseudo Biznesmenami-prywaciarze w dużej części są to ludzie z samych nizin,
            > nie rozumiejący po co są studia.

            a po co są studia?

            > W Polsce , w dużej wiekszości rozmów spotykam sie z
            > niedouczonymi ludzmi, którzy myslą że są wspaniali bo skończyli zaocznie
            > jakąś prywatna szkółkę, lub z chlubą opowiadaja ze mają zawodówke czy osiem
            > klas (podobnie jak w PRL).

            co mi tam do tego, co kto sobie myśli. A niech sobie mysli :) z peerelem nie ma
            to wiele wspólnego, a jesli już, to wręcz odwrotnie :) bo wtedy byle jakich
            szkółek - w sensie jakosci dzisiejszych WSBICT (prócz WUMLi) nie było

            > w tym kraju nigdy nie bedzie normalnie.

            jesli nie bedzie, to raczej nie z tego powodu :)

            > a jeszcze chwalenie się swoim nieuctwem?

            przeciez to sprawa tych chwalacych sie. Skoro nie widza swojej śmiesznosci -
            ich sprawa.

            > Co to jest doświadczenie?

            dosć powazna rzecz. Przynajmniej w niektórych zawodach.

            > Przecierz dla inż
            > wystarcza nieraz 2 tygodnie żeby zaznajonmic się z problemem, sam to wiem z
            > autopsji.

            inżynierem czego jestes? bo jesli tak mówisz, to raczej wykluczam powazniejszą
            mechanikę, budownictwo, automatyke i wieksze projekty informatyczne. parę innyc
            działek również, ale miejsca skąpo :) no chyba że o prostych rzeczach mówimy :)

            > Niby ci z doswiadczeniem też muszą się uczyć nowych spraw, dlatego
            > firmy np. Japońskie wolą świeżych bo nie maja złych nawyków.

            a to już zależy do czego, bo niedawno widziałem ogłoszenie japońskiej firmy
            szukającej inżynierów. Wymagania takie, ze głowa mała :) a ogólnie to oni wolą
            swieżych, bo doswiadczonych juz mają. Pod ich okiem młodzi mają doswiadczenia
            nabierac.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: as Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.10.04, 21:21
              Losiu obrażasz mnie pisząc "inżynierem czego jestes? bo jesli tak mówisz, to
              raczej wykluczam powazniejszą
              mechanikę, budownictwo, automatyke i wieksze projekty informatyczne. parę innyc
              działek również, ale miejsca skąpo :) no chyba że o prostych rzeczach mówimy :)"

              Skończyłem wydział Elektryczny i wydział Mechaniczny PWr. I o takich rzeczach
              mówię właśnie jak automatyka mechanika informatyka ponieważ to jest wiedza
              którą sobie człowiek przyswaja na studiach.
              Nie obrź się ale sądzę że na Japońcach to się mało znasz (co do ogłoszenia o
              którym piszesz to wymagania no cóż.... nie każdemu jest dane wyjechać na
              szkolenie do Japsów na 6 miechów). Życzę wszystkiego dobrego, i pozdrawiam .
              • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 12.10.04, 14:08
                Gość portalu: as napisał(a):

                > Losiu obrażasz mnie pisząc "inżynierem czego jestes? bo jesli tak mówisz, to
                > raczej wykluczam powazniejszą
                > mechanikę, budownictwo, automatyke i wieksze projekty informatyczne.

                przepraszam, jeśli Cie uraziłem. Dla mnie pytanie "inzynierem czego jesteś"
                oznacza zwykłą ciekawość, co skończyłeś. I nic więcej.
                Cytat: "bo jesli tak mówisz, to raczej wykluczam powazniejszą
                mechanikę, budownictwo, automatyke i wieksze projekty informatyczne" tyczy się
                Twojej wypowiedzi:
                > Przecierz dla inż
                > wystarcza nieraz 2 tygodnie żeby zaznajonmic się z problemem, sam to wiem z
                > autopsji
                a nie pytania "inżynierem czego jesteś". Przepraszam za nieporozumienie.
                Natomiast z całym szacunkiem, ale jeśli twierdzisz że w 2 tygodnie "świeży"
                inżynier jest w stanie opanować kawał wiedzy praktycznej - to się z Tobą nie
                zgodzę. No chyba że chodziło Ci o przejrzenie tematu "po łebkach"... i to
                baaardzo po łebkach.

                > Skończyłem wydział Elektryczny i wydział Mechaniczny PWr. I o takich rzeczach
                > mówię właśnie jak automatyka mechanika informatyka ponieważ to jest wiedza
                > którą sobie człowiek przyswaja na studiach.

                szczere gratulacje. Nie studiowałem tam, nie ukończyłem żadnego podobnego
                kierunku, ale słyszałem kilka pochlebnych opinii :) Niemniej jednak co innego
                policzenie sobie transmitancji idealnego układu liniowego rzędu co najwyżej
                drugiego, a co innego stanięcie przed rzeczywistym obiektem o rzędzie
                nieokreślonym, niekoniecznie też liniowym :) i tu właśnie przydaje się
                doswiadczenie. Czasem wieloletnie doświadczenie.

                > Nie obrź się

                ja tam nie jestem obraźliwy :)

                > ale sądzę że na Japońcach to się mało znasz

                o tyle znam, że kilka lat temu byli w zakładzie w którym pracowałem wtedy :)
                fakt, nie za wiele ich poznałem, bo dyskutowali raczej o technikaliach z
                naszymi inżynierami, a przy okazji co nieco podsłuchałem ;)

                > (co do ogłoszenia o
                > którym piszesz to wymagania no cóż.... nie każdemu jest dane wyjechać na
                > szkolenie do Japsów na 6 miechów).

                no właśnie. Dlatego szukali doświadczonych, bo tacy byli im potrzebni.
                Widocznie czasu lub cierpliwości na szkolenie nie mieli :)

                > Życzę wszystkiego dobrego, i pozdrawiam .

                Dziękuję, i wzajemnie :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: as Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.10.04, 14:47
                  No tutaj to się z tobą w zupełności zgodzę że doświadczenie rzecz
                  najważniejsza. Ja tylko chciałem zwrócić uwagę że są zakłady - zagraniczne
                  manufaktury gdzie naprawdę jesteś w stanie przyswoić sobie pewne sprawy do
                  pracy. Nie mówię natomiast np. o sprawach związanych z przetwórstwem gas & oil.
                  Mam kumpla w takiej firmie , robił na morzu północnym, teraz gdzieś w Azji i
                  startował 2 razy i miał Polibudę w kieszeni i 3 lata konkretnego doswiadczenia,
                  a przyjęli go tylko dlatego że po rusku gadał,a uznali że ma mało
                  doświadczenia. W tym pełna zgoda. Pozdrawiam i życzę powodzonka
                  • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 13.10.04, 07:05
                    Gość portalu: as napisał(a):

                    > No tutaj to się z tobą w zupełności zgodzę że doświadczenie rzecz
                    > najważniejsza. Ja tylko chciałem zwrócić uwagę że są zakłady - zagraniczne
                    > manufaktury gdzie naprawdę jesteś w stanie przyswoić sobie pewne sprawy do
                    > pracy.

                    też sie zgadzam :) i nawet nie tylko o manufaktury chodzi :)

                    > Nie mówię natomiast np. o sprawach związanych z przetwórstwem gas & oil.

                    też nie znam zbyt dobrze tematu (przynajmniej pod kątem wydobycia tychże)

                    > Mam kumpla w takiej firmie , robił na morzu północnym, teraz gdzieś w Azji i
                    > startował 2 razy i miał Polibudę w kieszeni i 3 lata konkretnego
                    > doswiadczenia,a przyjęli go tylko dlatego że po rusku gadał

                    nie wiem czemu ruski u nas jest tak postponowany. Naprawdę jest mnóstwo
                    interesów robionych z Rosjanami więc aż dziwne, ze ludzie odżegnują się od ich
                    języka

                    > W tym pełna zgoda. Pozdrawiam i życzę powodzonka

                    również powodzenia życzę :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
      • Gość: absolwentdziennych Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.acn.waw.pl 11.10.04, 14:53
        Generalnie daleki jestem od wszelkich uogólnień, ale tu zrobię wyjątek. Możecie
        się upierać, że studia zaoczne na prywatnej uczelni wcale nie są gorsze od
        dziennych na państwowej, ale tylko oszukujecie samych siebie. Owszem, nie
        przeczę, na zaocznych może trafić się jakiś wyjątkowo uzdolniony człowiek, ale
        to są nieliczne wyjątki. O ile jeszcze poziom studiów wieczorowych na danym
        kierunku przynajmniej teoretycznie może być zbliżony do dziennych, o tyle
        studia zaoczne mocno już odbiegają poziomem. Nie oszukujmy się, zjazdy 2 razy w
        miesiącu, jak intensywne by nie były, nie dają tyle, co kontakt z uczelnią na
        codzień.
        Poza tym namnożyło się Wyższych Szkół Czegoś i Czegoś Tam, specjalizujących się
        przeważnie w tzw. popularnych kierunkach studiów, wypuszczających co roku
        tabuny pseudoabsolwentów. A potem mamy "absolwentów" narzekających, że jedyne,
        co im się udało znaleźć to superatrakcyjny staż za kilkaset zł miesięcznie.
        Tytuł magistra jako taki uległ dewaluacji, liczy się, gdzie został on zdobyty.
        • Gość: Anka Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:40
          A co powiecie na taki przypadek: wymaga się wypełnienia formularza
          rekrutacyjnego, do którego należy wpisać oceny z przedmiotów na studiach.
          Kompletny idiotyzm, bo od dłuższego czasu wiadomo, jak część studentów zdaje
          egzaminy.I z jakiej racji ten, co ściągał ma mieć większe szanse od tych, co
          się naprawdę przykładali?
          Co do wątpliwości studia na uczelni prywatnej czy panstwowej, zaoczne czy
          dzienne...Studiowałam 3 lata na uczelni prywatnej w trybie dziennym. Program
          ten sam co na państwowych. Następnie po dyplomie licencjata dostałam się na SUM
          magisterskie na uczelnie państwową i to renomowaną. Przez cały okres studiów
          pracowałam na stażach, dorywczo w wakacje. Jasne, że było mi ciężko pogodzić to
          wszystko. Ale teraz dzięki temu nie jestem bezradna na jakichkolwiek assesment
          center itp. Studia magisterskie robiłąm w trybie zaocznym. Siedzieliśmy od rana
          do późnego wieczora i w soboty i w niedziele. I powiem wam, że na egzaminach
          wypadaliśmy o wiele lepiej od studentów dziennych. Ci to pisali takie bzdury,
          że wykładowcom ręce opadały.
          Oczywiście zawsze "ładniej" wygląda w cv, że studiowało się na uczelni
          państwowej. Ale co z tego, skoro poza tym nie ma się żadnej przydatnej dla
          pracodawcy wiedzy?
          • losiu4 Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne 11.10.04, 20:27
            Gość portalu: Anka napisał(a):

            > A co powiecie na taki przypadek: wymaga się wypełnienia formularza
            > rekrutacyjnego, do którego należy wpisać oceny z przedmiotów na studiach.

            a co mielibyśmy powiedziec?

            > Kompletny idiotyzm, bo od dłuższego czasu wiadomo, jak część studentów zdaje
            > egzaminy.

            to zarzut wzgledem nieuczciwosci egzaminów, nie sensownosci wpisywania ocen.

            z żadnej. Ale Ty zdaje nawołujesz do hasła: po co sie nas czepiaja, przeciez
            wszyscy kradną.

            > Studiowałam 3 lata na uczelni prywatnej w trybie dziennym. Program
            > ten sam co na państwowych.

            nie studiowałem na takiej uczelni. od kolegów wiem jedno: na
            zaocznych/wiekszości prywatnych, było w teorii to samo. W praktyce nie.

            > I powiem wam, że na egzaminach wypadaliśmy o wiele lepiej od studentów
            > dziennych.

            co to za studia były? bo cos mi sie wierzyc nie chce.. Raczej na pewno nie
            techniczne czy z nauk ścisłych. Jesli jakieś zarzadzania, inne marketingi czy
            psychologie/pedagogiki - być moze tak jest.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • Gość: bonzo Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 11.10.04, 22:48
          Ja też jestem daleki od wszelkich uogólnień i dlatego nie będę ich stosował.
          Studiowałem na dziennych na uczelni państwowej i wiem ilu moich kolegów(-żanek)
          nie powinno nigdy skończyć uczelni. Numery, jakie się odwala na egzaminach
          nadają się na dobre komedie i nie piszę tu w osobie trzeciej, ponieważ byłem
          współorganizatorem wielu przekrętów oraz ileś tam razy zaliczałem za innych na
          paru uczelniach. Mając wielkie grono znajomych (a raczej klientów) ze studiów
          zaocznych wiem, że jest grono takich, którzy zapłaciliby za wszelkie projekty,
          za zaliczenia, ale też jest sporo tych, którzy wolą korepetycje, bo chcą coś z
          tych studiów „wynieść”, a nie prześliznąć się. Tak więc gdybym miał zatrudnić
          kogoś wiedząc o nim tylko na jakim trybie studiował, stwierdziłbym że to za
          mało danych.
          Także uogólnianie, że niby zaoczni dzięki temu, że pracują mają lepszą praktykę
          jest kłamstwem. Bo wielu z nich pracuje albo nie w swoim zawodzie, albo na
          stanowisku przynieś-podaj-pozamiataj. Obronię też studentów zaocznych, że niby
          zakres materiału mają okrojony, albo mniej się od nich wymaga. To zależy od
          wykładowcy, ale muszę przyznać że (przynajmniej na mojej uczelni) materiał mają
          podobny, a wymagania zbliżone.
          Oglądanie indeksów też jest po ptaku, bo znam osoby, którym się udawało
          prześliznąć się na pierwszym terminie wszelkich egzaminów, a znam i takich
          którzy studiowali nawet dwa razy dłużej, ale przez to lepiej umieli powtarzane
          przedmioty. A to czy ktoś miał 5 czy 3? Znowuż mógłbym wymienić takich którzy
          te piątki mają za kupione projekty i ściąganie oraz takich którzy na tróję
          ciężko pracowali.
          Ze studiami prywatnymi mam ograniczony kontakt, ale to co słyszałem od
          kilkunastu osób niestety potwierdza opinie o niskich kwalifikacjach absolwentów
          takich studiów. Chodzi tu o jedną konkretną uczelnie (powinienem chyba napisać
          w cudzysłowie, bo to raczej dowcip, że ktoś to nazywa uczelnią). Ale ponieważ
          ostatnio słyszałem parę głosów twierdzących, że wcale nie jest tak „różowo” na
          studiach prywatnych (akurat przedstawiciele innych uczelni - więc nie mam
          powodu nie wierzyć), zamknę się i proszę innych, aby patrzyli na każdy
          przypadek oddzielnie. Bo czy to ważne, w jaki sposób ktoś zdobył papierek? Dla
          mnie raczej czy jest go godzien. A to raczej życie i praca zweryfikuje, a nie
          oglądanie indeksu. Gdybym nie miał pracy i musiałbym jej szukać, wolałbym żeby
          mnie ktoś wziął na próbę, na powiedzmy miesiąc, dwa, bo wiem że pokazałbym co
          umiem. Natomiast mój dyplom niewiele się różni od dyplomu ludzi, którzy mi do
          pięt nie sięgają, jak również tych, którym ja nie sięgam.

          Pozdro tym którzy na „papierek” zapracowali.
      • Gość: zaloguj się!! Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.chello.pl 12.10.04, 00:21
        "Kim są Pana zleceniodawcy?

        Najczęściej to studenci zaoczni - powiedziałbym, że w 90 procentach - którym magisterium potrzebne jest w pracy, do awansu,
        utrzymania pracy lub podwyżki. Wiadomo bowiem, że nie jest ważne, co się ma w głowie, tylko jaki posiada się papierek. Dużo jest
        właścicieli małych przedsiębiorstw."

        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330762.html
        • Gość: bonzo Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 12.10.04, 09:56
          Gość portalu: zaloguj się!! napisał(a):

          > "Kim są Pana zleceniodawcy?

          To było pytanie do mnie? Bo jeżeli tak to muszę stwierdzić że raczej koło 10%
          tych którym "pomogłem" to ludzie o których piszesz. A właściciele czy szefowie
          różnych firm, to wręcz nie chcieli żadnych "przekrętów" a tylko korki,
          ewentualnie zrobić dla nich czasochłonne projekty na które nie mają czasu.
          Ogólnie za wszelką łatwizną byli Ci którym za studia płacili rodzice i trzeba
          było się pochwalić "efektami"

          Wiadomo bowiem, że nie jest ważne, co się ma w g
          > łowie, tylko jaki posiada się papierek.

          Ogólnie - niestety tak. Dla mnie (który ma naprawde szerokie pojęcie jaka część
          tych "papierków" jest nabyta w efekcie różnych przekrętów) ŻADNE. Na którymś
          forum przeczytalem zdanie "Jak sobie pomyślę jaki ze mnie inżynier - to boję
          się iść do lekarza". I o tym większość z Was powinna pomyśleć. Że jest grono
          magistrów, inżynierów, (i nie daj Boże lekarzy), itp. którzy oprócz papierka
          nic sobą nie reprezentują.
          Pozdro
      • Gość: Darek Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.dsbratniak.pw.edu.pl 12.10.04, 01:06
        To chwyt, ktory lamie zasade poprawnosci politycznej, ale bedzie coraz czesciej
        stosowany. W Stanach poszukiwanie pracownika np. tylko po Harvardzie nikogo nie
        dziwi. Po prostu w natloku ogloszen (np. tysiac zgloszen na jedno miejsce
        pracy) pracodawcy nieoplaca sie rozmawiac ze wszystkimi, a nawet sortowac i
        magazynowac CV, bo to kosztuje. A jesli chodzi o polskie realia: jesli spytacie
        przedstawicieli dzialow HR najwiekszych firm, jakie osoby przechodza wiekszosc
        testow i docieraja do konca rekrutacji, to okaze sie ze w branzy IT beda to
        ludzie po dziennych studiach np. na PW,AGH,PG, w branzy finansowej po SGH, a
        prawnej UJ, UW itd.
        Takie sa realia: jak sie pokona na starcie kilkanascie osob na miejsce i potem
        przejdzie solidny program ksztalcenia to potem robi swoje. Smiesza mnie opinie
        ludzi, ktorzy dostali sie po zawodowce do jakis prywatnych szkolek w Pcimiu
        Dolnym i potem mowia, ze ich szkoly sa lepsze niz panstwowe.
        Dla dociekliwych moge przytoczyc artykul, jak sprawa wyglada w branzy IT.
        Oto cytat:
        "Cóż bowiem po programie, gdy wiedza studentów nie jest potem należycie
        egzekwowana? "Sam mam znajomych na kilku uczelniach prywatnych. Zdają po 5, 6
        egzaminów semestralnych w jeden weekend. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w
        żadnej z renomowanych uczelni" - śmieje się szef działu HR w dużym zachodnim
        koncernie informatycznym"
        a caly artykul:
        www.computerworld.pl/artykuly/31509.html
        • Gość: mgrinz Re: Państwowa uczelnia, studia dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:31
          a mnie to cieszy...
          bo zapierdalałem od rana do wieczora, miałem stypendium naukowe, starałem się...
          a potem przez 15 misięcy szukałem jakiejkolwiek pracy, bo wszędzie słyszałem o braku doświadczenia, a byli pracodawcy co pytali "to co pan robił przez te 5 lat ?"
          ja szedłem rano, wracałem popołudniu i do nocy siedziałem nad projektami i inną nauką...
          zapieprzałem, a potem słyszałem, że nic nie wiem, bo nie mam doświadczenia...
          i ludzie zaoczni (mają 3 razy mniej materiału) i ludzie po prywatnych (mam kolegów na takich uczelniach i nie umieją jedną trzecią tego co ja) dostawali pracę bo "zdobywali doświadczenie"...
          więc bardzo dobrze, że są pracodawcy tacy... bo wielu mówi, że "dobry uczeń to zły pracownik" ...
          a "doświadczenie" ???
          czego mnie nauczył "rok pracy" ?
          tego, że jak się jest szybkim i dobrze wykonuje polecenia, to się dostanie po łbie, bo jedni swoje zadanie wykonają w tydzień (jakieś opracowanie), a jak ja identyczne opracowanie miałem skończone szybciej, to tylko mi dokładali roboty,
          jak inni na obróbkę pewnych danych potrzebują np. 9 godzin i siedzą nad czymś od 8 do 17'tej... a ja to kończyłem i miałem wszystko zrobione o 15'tej, to przychodził szef i albo dowalał robotę innych (co pili kawkę) albo mówił "weź ściemniaj że coś robisz, bo zobaczy że siedzisz i cię wywali, nie ważne że już zrobiłeś i masz wolne, ściemniaj i wychoź po 16.30, nawet rób to samo co już zrobiłeś, aby inni widzieli że jesteś zapracowany"...
          więc praca (doświadczenie) nauczyło mnie tylko następujących rzeczy:
          - ściemniania,
          - że trzeba się podlizywać dziewczynię którą rucha szef,
          - że trzeba się źle wypowiadać o osobach, których ta dziewczyna nie lubi,
          - że nieraz trzeba odłożyc ważny projekt, bo trzeba z pewną panią zjeść ciastko i wypić kawkę słuchając o jej urlopie (bo inaczej uzna cię za nieintegrującego się)
          - że nie ważne czy robi się dobrze, czy źle, bo i tak zapłacą tyle samo, a im wolniej się robi, tym dłużej się ma pracę, a jak się wprowadzi pewne rozwiązania w dziale (ja informatyzowałem magazyny) to się szybciej wyleci...
          bo poprzednio coś paniom z ołóweczkiem i zeszycikiem i kalkulatorkiem zajmowało ileś dni, a teraz Excel to zliczy w pare minut...
          - ahaaaaaaaaaa nauczyłem się nadawać faxy :)
          - no ichyba najważniejsze, "szef ma zawsze rację", nawet jak mówi , że 500-200=200 , to też ma rację, a jak ktoś powie, że 500-200=300 to wyleci ...
          - nauczyłem się też że jak coś się dzieje źle , to należy zwalać na innych, tych niżej, bo nie można powiedzieć "stao się źle , bo pan wydał złe polcenie"
          jak dyrektor coś spierdoli, to trzeba zwalić na robotnika i obciąć mu premię i pensję...
          TEGO SIĘ KURWA NAUCZYŁEM ZDOBYWAJĄC "DOŚWIADCZENIE"

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka