Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI 800

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 11:38
    A ja pracuje w tzw.administracji rzadowej; mam wyższe wykształacenie i drugie
    studia w toku, znam języki...i dostaje na rekę 800zł...heee...gDZIE ZMIERZASZ
    pOLSKO??lEPIEJ MOGŁAM ZOSTAĆ FRYZJERKA...
    Obserwuj wątek
      • aqwert Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI 06.10.04, 15:23
        Gość portalu: DagnyJuel napisał(a):

        > A ja pracuje w tzw.administracji rzadowej; mam wyższe wykształacenie i drugie
        > studia w toku, znam języki...i dostaje na rekę 800zł...heee...gDZIE ZMIERZASZ
        > pOLSKO??lEPIEJ MOGŁAM ZOSTAĆ FRYZJERKA...

        A co krwiopijcy chcielibyście więcej zarabiać?? Ja administracje zatrudniał bym
        na umowe o dzieło i płacił od obsłużonych interesantów i załatwionych spraw.
        Ogólnie to prcowników administracji jest w tym karaju o wiele za dużo.
      • Gość: mgrinz Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 15:58
        ja też już takie coś nieraz pisałem i jak widzę taki temat to się burzę i piszę jeszcze raz... poprostu chcą nas, wykształconych i mądrych, upodlić...
        w mojej firmie też miałem 800 jako logistyk... podczas gdy kumple z podwórka (zero języków, ledwo zawodówka) jako cieciowie, jako pomocnicy w sklepie, mają po 1100 na rękę... dziś rozmawiałem z jeszcze jednym kolegą...
        jest to osoba, której niegdyś pomagałem z matematyki, aby w końcu mogła zaliczyć szkołę podstawową (mając 18 lat chłopak miał kłopoty z funkcjami liniowymi )
        nie umie ani w ząb angilskiego (niedawno mnie prosił o pomoc w podłączeniu DVD, bo mu się jakieś "in, aux, out wyświetla i nie wie o co chodzi..."
        i on w myjni, pracując po 12 h dziennie ma ponad 1500 miesięcznie netto...
        to jest pensja o jakiej przeciętny policjant, nauczyciel, lekarz może pomarzyć...
        ludziom wykształconym proponuje się staże za 400 zł...
        niektóre debile z tego forum, pseudo-kapitaliści mówią, że to rynek decyduje o wartości zarobków...
        a niektórzy są na tyle beszczelni, że pytają osoby po studiach, czemu nie chce sprzątać ???
        a więc popatrzmy kto ma najwięcej... prostytutki, handlarze narkotyków, skorumpowani politycy, szefowie spółek skarbu państwa z nadania politycznego...
        faktycznie... skoro rynek tak ceni te zawody, to niech przedsiębiorcy nie płaczą jak ktoś im porwie dziecko dla okupu, albo jak bachor umrze z przedawkowania, albo wróci naćpane i w ciąży z dyskoteki...
        skoro to takie popłacalne i cenione zawódy...
        to niech się cieszą, że taką rzeczywistość nam zafundowali, niech się ogradzają murami w strzeżonych osiedlach... ( mój beszczelny szef sam miał 20 tysięcy miesięcznie, a mówił, że 800 to dla pracownika i tak za dużo, bo się rozpuszcza...) kiedyś wystawią z nich nos, a tam ktoś na nich będzie czekał...
        • Gość: krysia Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 14:03
          typowa praca administracyjna i biurowa jest teraz najmniej płatna, bo
          ogólnikowa, co praktycznie kazdy inteligentny może robić, natomiast cenieni sa
          specjalisci, zarowno ci umyslowi jak i ci zawodowi np. budowlancy i tak dalej,
          bo w pracy administracyjno-biurowej mozesz szybko kogos zastapic a na takiej
          budowie, gdzie jest ciezko juz nie, wiec nie wieszajcie psów na tych zawodach
          typowo fizycznych typu np. strazak, bo pracuja w warunkach o wiele
          trudniejszych i maja jakis fach w reku, a biurowa to takie nie wiadomo co.
      • losiu4 Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI 07.10.04, 14:40
        Gość portalu: DagnyJuel napisał(a):

        > A ja pracuje w tzw.administracji rzadowej; mam wyższe wykształacenie i drugie
        > studia w toku, znam języki...

        oj, po etatachch urzędzniczych poleciałbym jak nic... tak o 75% mniej. I będzie
        lepiej.

        i dostaje na rekę 800zł...heee...gDZIE ZMIERZASZ
        > pOLSKO??lEPIEJ MOGŁAM ZOSTAĆ FRYZJERKA...

        zostań. Z fryzjerek więcej pożytku, niż z hordy urzędasów.

        Pozdrawiam

        Losiu
            • Gość: pittt Re: Moja znajoma zarabia 600 zł IP: *.siec.sandomierz.gdc.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 21:57
              <<<oj, po etatachch urzędzniczych poleciałbym jak nic... tak o 75% mniej. I
              będzie lepiej.>>>

              Jasne - to jeden z czynnikow, ze w Posce jest do dupy z zarobkami. Placimy
              takie podatki zeby utzrymac te bande co ma prace po znajomosci i imprezki co 2
              tygodnie za NASZE KURWA pieniadze.

              Mowia, ze kradna ci na gorze, politycy itd, ale ilu ich jest - ile oni moga
              nakrasc??.. Najwiecej to 'kradna' takie wlasnie urzedasy, to tam kasa wycieka,
              male wydatki, ale pomnozone przez ilosc daja olbrzymie pieniadze.

              Wywalic polowe urzedasow, a druga polowa niech sie do roboty wezmie to moze
              bedzie lepiej, a i oni sami jak i my wszyscy wiecej bysmy zarabiali.
              • krzysztofsf biedni ci urzednicy i politycy 07.10.04, 22:29
                www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2004100710
                To się w głowie nie mieści!
                W Brukseli nie ma hotelu poselskiego. Posłowie mieszkają w wynajętych mieszkaniach, które muszą opłacić z diet. Diety ledwo wystarczają, bo tu wszystko takie drogie - żalił się jeden z eurposłów Polaków podczas zorganizowanego w stolicy Belgii spotkania z polskimi dziennikarzami, uczestnikami konferencji "Polka w Europie"
                - A to nie wszystko - dorzuciła kamyczek do ogródka europosłanka. - W Parlamencie Europejskim diety dostaje się tylko za dni przepracowane. Nieobecności, także te usprawiedliwione, są bezpłatne. Gdy jestem chora, nikt mi za to nie płaci. A w polskim parlamencie pieniądze lecą nawet w wakacje!
                Wszyscy posłowie PE mają własne biura poselskie oraz biura w swoich macierzystych regionach - finansowane przez europarlament (na biuro w regionie miesięczny ryczałtowy dodatek wynosi ok. 3,5 tys. euro). Praca w okręgach wyborczych jest obowiązkowa. Muszą na nią poświęcić średnio cztery - pięć dni co dwa miesiące. - Wymaga się od nas dyspozycyjności. Po Polsce przemieszczamy się pociągiem, a nikt nie zwraca kosztów podróży - opowiadała wzburzona posłanka. - Płacimy za nie z własnej kieszeni. Trzeba coś z tym zrobić. Polski parlament musi tę kwestię uregulować. Całe szczęście, że podróże po Belgii mamy darmowe. Sponsorują je belgijskie koleje.
                To nie wszystkie problemy, które nurtują naszych. Kolejny to bariera językowa. Kandydując nie zdawali sobie sprawy, że językiem urzędowym w Brukseli jest francuski. Jak się okazuje, nasi po francusku ni w ząb! - Panie pracujące na pierwszą zmianę w parlamentarnej stołówce i parlamentarnych sklepikach mówią tylko po francusku. Później zmieniają je ludzie młodzi, z którymi można się dogadać po angielsku - opowiadała sfrustrowana europosłanka. - Na nieoficjalnych spotkaniach też mówi się głównie po francusku. Poza tym Francuzi z zasady nie uczą się żadnych języków obcych, dlatego w ogóle nie wiadomo, co te "żaby" chcą powiedzieć - wtrącił poseł
      • Gość: maja Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI IP: 217.113.224.* 08.10.04, 10:12
        Dagny Juel,

        na 20 wspisów w tym wątku, 13 wyraża negatywne nastawienie do ADMINISTRACJI,
        urzędniow.

        Większość społeczeństwa ma negatywne nastawienie do klasy urzędniczej,
        administracji. A dlaczego - wiadomo. Jest jasne, że pracę w administracji ma
        się dzięki "plecom". Ja sama mam wykształcenie administracyjne, jednak z racji
        braku "wsparcia", nie mam też i pracy. Ale pretensje o wybór takiej ścieżki
        kształcenia mogłabym mieć tylko do siebie ( a nie mam,ale to temat na inną
        dyskusję ).

        W moim zakisłym miasteczku, w rozmaitych urzędach pojawiają się nieustannie
        młodziutkie osóbki płci obojga na stanowiskach referenckich. A więc - praca
        jest !! Zaraz pobiegnę z CV....

        Dagny,
        - jeśli jesteś takim przypadkiem, że pracę w administracji masz bez koneksji,
        że swoje specjalistyczne wykształcenie wykorzystujesz w służbie społeczeństwu
        i krajowi, jesteś wspaniałym urzędnikiem, to przesyłam Ci z serca płynące
        pozdrowienia, gratuluję posady urzędniczej i przyłączam się do twojego
        oburzenia, że dziewczynki w butikach mają więcej niż ty, za odtwórcze
        sterczenie za ladą,
        - jeżeli natomiast za twoim biurkiem ulokowała cię ciotka czy inny wujek, to
        wyobraź sobie, że w tej chwili obrzucam cię zgniłym jajem albo pomidorem. Bo
        zawsze będzie taka możliwość, że ktoś lepszy w twoim fachu nie może być na
        twoim miejscu z wiadomeej przyczyny..

        Znasz dwa języki ? Moje pytanie : CZY WYKORZYSTUJESZ TE JĘZYKI W SWOJEJ PRACY
        W ADMINISTRACJI ? Jeśli nie, jeśli tylko masz jakieś certyfikaciki w
        szufladzie, to przepraszam bardzo... Dlaczego podatnicy mają płacić ci więcej,
        bo znasz dwa języki ? Wynagrodzenie otrzymuje się za wykonaną pracę, a nie za
        całość posiadanych kwalifikacji.

        Jeszcze pytane : ile masz lat ?

        pozdrawiam
        • Gość: Richelieu* Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI IP: 195.117.90.* 08.10.04, 11:19
          dodam jeszcze, że i języki i st. podypl. często gęsto są współfinansowane przez
          miejsca pracy, więc podatnika. Za to też trzeba by się wziąć bo niech durna
          lala nie twierdzi, że zna języki i coś tam ma, kiedy przeciętny człowiek nie
          dlatego nie ma bo nie umie, tylko, że go nie stać, bo na funkcjonowanie urzędów
          zapłacił. W takich chwilach jestem w stanie poprzeć tego durnia korwina mikke

          chcesz skończyć studia? zostań urzędnikiem, w 99% przypadków zgodzą się na
          każdą Twoją szkolną fanaberię i zapłacą przynajmniej 50%
        • losiu4 Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI 08.10.04, 19:31
          Gość portalu: maja napisał(a):

          > Dagny Juel,

          > na 20 wspisów w tym wątku, 13 wyraża negatywne nastawienie do ADMINISTRACJI,
          > urzędniow. Większość społeczeństwa ma negatywne nastawienie do klasy
          > urzędniczej, administracji. A dlaczego - wiadomo. Jest jasne, że pracę w
          > administracji ma się dzięki "plecom".

          wiesz.. to nawet nie byłby dla mnie problem (dostanie sie przez znajomosci), o
          ile urzędnicy będa spełniali pewne warunki
          1. beda się przykładali do roboty
          2. bedzie ich tylu, ilu naprawdę potrzeba (bo jak widzę te tabuny przewalające
          sie korytarzami by z koleżanką kawkę wysączyc to trochę sie denerwuje)
          3. powinni _rzeczywiscie_ odpowiadac za swoje decyzje - strzelił który
          poważnego byka - wylot z roboty, tak jak każdy inny pracownik normalnej firmy
          (w teorii ponoc urzędnicy juz odpowiadaja)
          4. przepisy stana sie troche bardziej jasne, tak by urzędas nie mógł zasłaniać
          sie interpretacjami (to kamyczek do ogródka ustanawiających prawo).

          > W moim zakisłym miasteczku, w rozmaitych urzędach pojawiają się nieustannie
          > młodziutkie osóbki płci obojga na stanowiskach referenckich. A więc - praca
          > jest !! Zaraz pobiegnę z CV....

          leć... moze się uda :)

          > Znasz dwa języki ? Moje pytanie : CZY WYKORZYSTUJESZ TE JĘZYKI W SWOJEJ PRACY
          > W ADMINISTRACJI ? Jeśli nie, jeśli tylko masz jakieś certyfikaciki w
          > szufladzie, to przepraszam bardzo...

          podobnie ktoś mógłby sie chwalic magistrem choreografii (o ile cos takiego
          istnieje) i ządać wiekszych apanazy :) BTW, niestety wszelkiego typu urzedy
          podlegaja uniwersalnemu prawu Parkinsona.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • kmarchlewski Re: W butiku zarabia się 1200??A w ADMINISTRACJI 11.10.04, 08:52
        Ja niestety też pracuję w państwowym "szambie". Narzekacie na administrację? a
        też bo widzę to od środka. Dyrektorzy traktują wszystko tak samo jak w jakichś
        spółkach prywatnych i tyle też zarabiają. Zresztą jeśli ktoś nie wie o czym
        mówię, to niech spojrzy na pewną szefową dużej państwowej firmy, która (za moje
        pieniądze też) urządziła w Wieliczce wielką imprezę, a teraz planuje swój nowy
        gabinet na ponad 100 m2. Ja też za to płacę. Mnie też traktuje się jak murzyna.
        I nie mówcie że ludzie po studiach dają się upodlić. Poprostu nie dla każdego
        jest cudowna praca za 3000 netto, a jak jest to nagle słyszymy, że za wysokie
        kwalifikacje.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka