Gość: Monia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.10.04, 15:01
Dziś zadzwoniłam w sprawie pracy. Gość który odebrał telefon zawalil mnie
sterta pytan jakie wykształcenie gdzie pracowałam no to zrozumiałe ze padna
takie pytania. Zapytł jeszcze ile bym chciała zarabiać więc to powiedziałam
ze 900 1000 zl na poczatek. Obuzony stwierdzil czy by mnie to
satysfakcjonowało.Odpowiedziałam mu ze ludzie którzy szukaja pracy tak dlugo
beda usatysfakcjonowani takimi zarobkami. Potem spytał co bym chciala robic
(nie mowiac mi wogole co to za praca, a nie mogłam sie spytac bo nie dal mi
dojsc do glosu)powiedzialam ze szukam pracy ktora by mnie satysfakcjonowala w
ktorej mogłabym podnosic swoje kwalifikacje. Jakiej dokladnie spytał juz
bylam troche zla i powiedziałam ze to obojetne bo szukam pracy od roku. OWY
PAN STWIERDZIL ZE JAK TAK MOWIE TO NIECHCE MI SIE PRACOWAĆ. TAK MNIE WKURZYL
I MAM TAKI HUMOR ZE BYM KOGOS UDUSIŁA