Gość: zdegustowany
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.10.04, 15:11
Bylem wczoraj na rozmowie w Urzedzie Pracy przy Ciolka w Warszawie (Dyrektor
oflosil konkurs na doradce zawodowego) - wymagania: wykształcenie wyzsze
psychologiczne, znajomosc Prawa Pracy i nic szczegolnego poza tym.
Zglosilem sie tam, bo mam wyksztalcenie psychologa i pracownika socjalnego -
czyli idealne kwalifikacje na ta prace.
W komisji byly 4 osoby - kierownik komorki, dwie paniusie (max 24 lata) i
koles (max 22 lata w garniturze i krawacie, ze ledwo oddychal).
Kierownik zaczal: prosze powiedziec dlaczego Pan zlozyl podanie do tej pracy
itp. pierdy, jak na rozmowie.
Jednak dwie paniusie i koles w krawacie, przerosli samych siebie - takich
glabow to w zyciu nie widzialem. Pytania do psychologa: jakie pan zna testy
psychologiczne? jaki pan zna test na osobowosc - jak powiedzialem o
najwazniejszych i zaczalem drazyc temat, to wyszlo, ze te glaby wogole nie
maja pojecia o testach.
Nastepne pytanie: jakim testem przebadalby pan bezrobotnego - powiedzialem,
ze jak dadza osobe i jej historie zycia zawodowego oraz podadza o jaka prace
sie ubiega, to dobiore do tego test. Probowalem dyskretnie dopytac, jaki
znaja ogolny test dla bezrobotnego, jednak nie udalo sie.
Wyszedlem totalnie zdegustowany, ze takie ciolki maja prace, a ja nie, a
kompetencje tych osob to porazka.
Dzis zadzwonili z urzedu, ze niestety pan sie nie dostal (dobrze, ze chociaz
zadzwonili).
Powiem, ze bylem juz na kilkunastu rozmowach o prace w podobnych
instytucjach, ktore zamiescily ogloszenie o naborze i tez sie nie dostalem,
ale z takimi durnymi i niekompetentnymi osobami, jak w urzedzie pracy to sie
jeszcze nie spotkalem.
Wiadomo, ze jak masz znajomosci, to dostaniesz prace, ale ja wychodze z
zalozenia, ze trzeba probowac - jednak nie pozwole soba pomiatac jakims
niedouczonym gowniarzom.
chcialem sie wyzalic, wiec wybaczcie :)
pozdrawiam