Gość: m
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.10.04, 20:55
Czy zdarzylo sie wam pracowac z kobietami - raczej szefami, ktore nie maja poczucia
czasu? Nie spiesza sie do domu (samotne, bezdzietne, dzieci juz duze albo male ale z
nianka bo praca jest najwazniejsza - spotkalam taka pania) i wymuszaja prace po
godzinach, przychodzenie w soboty, czasem w niedziele. Moga tyrac do 3 nad ranem bo
musi byc perfekcyjnie. To perfekcyjnie to tymczasem symulowanie pracy, walkowanie
nieistotnych szczegolow (po to by zazwyczaj wrocic do punktu wyjscia). Niesubordynacja
jest bardzo zle widziana i tepiona. Takie kobiety spotkalam w redakcjach pism dla pan. W
gruncie rzeczy to osoby gleboko nieszczesliwe ale potrafia zycie pracownika zamienic w
koszmar.
Pamietam, kiedys o godz. 20 szefowa (miesiecznika!!) kazala wszystkim wymyslic zajawki
na okladke. O tej porze nikt juz wlasciwie trzezwo nie myslal ale zebralismy sie przy
monitorze jak barany i wymywslamy. Ja przestepuje z nogi na noge. Pod redakcja moj
maz (czekal juz godzine) wsadzil dzieci na dach samochodu i zaczal trabic wkurw...
maksymalnie. Trabil a ja nie moglam wyjsc. W koncu wparowal z nimi do redakcji.
Roztrzesiona kazalam mu zapalic papierosa , stanelam z dziecmi przed monitorem i
wymyslalismy dalej. Po 20 minutach jak prawie zaczely zasypiac zlitowala sie... Na drugi
dzien pismo zostalo zamkniete.