Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI??

    IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 03.11.04, 20:04
    zainspirowana podobnym wątkiem rozpoczynam ten.
    Ja nie mam znajomości i pracy w zwiazku z tym tez nie:-(

    Szlag mnie trafia, z tej bezradności. I wyć się chce. Więc wyję - po cichu,
    tak w sercu
      • Gość: abc Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 20:08
        nie mam znajomosci, a w poniedzialek podpisuje umowe...
        • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 03.11.04, 20:15
          ale mnie pocieszył -eś/aś.
          Dzięki:-(
          • Gość: honzi Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.abacus.sanok.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 20:27
            nie martw sie, nie tylko ty masz ten problem.ale nic to. zobaczysz ze i nam sie
            uda. glowa do gory, bedzie dobrze!
            • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 03.11.04, 20:32
              nieładnie się cieszyć, że ktoś ma taki problem jak ja, ale z drugiej strony
              mozemy przynajmniej sie podtrzymywać na duchu. I wymieniać wrażeniami z
              poszukiwań pracy.

              Czeka mnie jutro wizyta w urzędzie pracy -ide sie rejstrować.Myslalam, że
              dostanę te marne 300zł, ale wychodzi, że nawet tego nie będzie:-(

              • Gość: +S Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 20:53
                ja też nie mam pracy bo nie mam znajomości i nie sądzę że załapie się przez
                fart. Nigdy nie mam szczęścia na loterii.Muszę czekać na cud:(:)
                • Gość: abc Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 09:09
                  musisz szukac szukac i szukac, w miedzy czasie sie za powanie nie zalamywac...
                  • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 04.11.04, 14:58
                    taaaa....no niestety akurat jestem na etapie załamanka lekkiego, bo sytuacja
                    zrobiła się naprawdę nieciekawa.
                    Ale i tak rozsyłam swoje aplikacje, rozsyłam.
                    Tylko mogliby sie chociaż odezwać i powiedzieć, że dziekują, ale nie są
                    zainteresowani. A tak, to ani dziękuję, ani kopnij mnie w d...
                    Irytuje mnie ignorowanie przez firmy szukające pracownika ludzi aplikujących na
                    jakieś stanowiska
                    • Gość: honzi Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.abacus.sanok.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 16:48
                      no coz tak to juz jest. nic nie poradzimy narazie. moj kumpel mawial "nie martw
                      sie bedzie gorzej".czego ci z oczywiscie nie zycze.wrecz przeciwnie.powodzenia
                      w dalszym poszukiwaniu!
                    • mesmeredia Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 04.11.04, 17:03
                      Gdy składałam papiery już nawet nie wiem gdzie, w każdym razie tak z rok temu,
                      to odesłali mi wszystko poobijane pieczątkami i list, że im przykro ale nie
                      spełniam wymagań. Otwierając grubaśną kopertę spodziewałam się czegoś innego,
                      taki zonk... Teraz już nic nie przysyłają. A znajomości też nie mam. Za to mam
                      wielkie doświadczenie w pisaniu listów motywacyjnych :-)
                      I.
                      • flakusi Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 05.11.04, 10:28
                        rozumiem, ze jesteście zirytowani, zdesperowani tą sytuacją, sama wiem jak to
                        jest szukać pracy, bo kiedyś też byłam w tej sytuacji, ale stwierdzenie: nie
                        mam znajomości to i nie będę mieć pracy, jest dla mnie absurdalną wymówką, ja
                        też ich nie mam a kazdą pracę którą wykonywałam zdobyłam bez niczyjej pomocy,
                        przeważnie wysyłając swoje c.v i podania do ofert znajdowanych w gazetach i
                        oczywiście wybierałam takie firmy, w których spełniałam bynajmmiej część
                        wymagań, wiadomo, że jak ktoś ma np.wykształcenie i doświadczenie jako
                        sprzedawca to ciężko będzie mu dostać pracę np. w farmacji. I musi mieć
                        świadomość poniesienia porażki.
                        Więc kochani wysyłajcie jak najwięcej swoich c.v na stanowiska, w których macie
                        szanse dostać pracę.
                        Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
                    • zdrowy2 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 06.11.04, 01:51
                      Zadzwoń 600421165
                  • Gość: jes3 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 22:29
                    Najgorzej jest w Krakowie ! Tam wszystko opiera sie na znajomościach - jeszcze
                    od przed - wojny. Miastem "rzadzi" grupa 500 - 2000 osób i są to swoi lub swoi -
                    wrogowie. I wszystko sie kręci!
                • Gość: Ola Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 18:19
                  Nie mam znajomości - nie mam pracy, prosta sprawa... Obecnie jestem na stażu i
                  nawet stażu nie chcą mi przedłużyć, bo nie znam odpowiednich ludzi...
                  Pozostawiam to bez komentarza !!!
              • Gość: Aga [...] IP: *.dip.t-dialin.net 05.11.04, 15:58
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • zdrowy2 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 06.11.04, 01:48
                Zadzwoń 600421165.
        • Gość: Athenais Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.sasiedzi.pl 08.11.04, 11:03
          żeby się nie okazało jak u mnie ... też miałam podpisac umowę i w ostatniej
          chwili zmienili zdanie, potem się dowiedziałam, że przyjęto na to stanowisko
          osobę znajomą.w kwalifikacje tejże nie wnikam, nie wiem jakie są. Fakt
          pozostaje faktem, przyjęto kogoś po znajomości na moje miejsce. Można się
          załamać.
          • Gość: qbanek Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 13:02
            mialem dokladnie to samo, tyle ze mnie jeszcze do tego oszukali, w swiadectwie
            pracy napisali mi ze bylem mechanikiem samochodowym, a bylem informatykiem....
            cale 3 miesiace. Nawet w opini napisali mi ze bylem mechanikiem. porazka...
            pozdrawiam i zycze powodzenia w szukaniu czegos dobrego ! Aha i jeszcze
            zarabialem najnizsza krajowa... a tyle przeciez informatycy nie zarabiaja.. ale
            coz moznabylo sie ludzic na podwyzke.. ale niestety.... pa
        • Gość: Armia Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 22:36
          gratuluję szczęścia, oby się spełniło
      • Gość: :( Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: 213.186.78.* 05.11.04, 16:58
        to ja Cię pocieszę.też nie mam znajomości a czytając wymagania pracodawców
        szlag mnie trafia i coraz częściej zdaję sobie sprawę, że bez znajomosci się
        nie obejdzie.
        czuję, że powietrze ze mnie uchodzi. z dnia na dzień jest ze mną gorzej.
        czasami nie widzę sensu ubierania sie rano i wychodzenia z domu. takie życie
        bez sensu. już nie szukam pracy z takim entuzjazmem jak wcześniej. czuję się
        niepotrzebna, nic nie warta, szara.
        jak nie znajdę czegoś szybko to ...nie chce o tym nawet myśleć.
        życzę wszytskim szczęścia w szukaniu pracy
        • jasika Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 05.11.04, 17:20
          Gość portalu: :( napisał(a):

          > to ja Cię pocieszę.też nie mam znajomości a czytając wymagania pracodawców
          > szlag mnie trafia i coraz częściej zdaję sobie sprawę, że bez znajomosci się
          > nie obejdzie.
          > czuję, że powietrze ze mnie uchodzi. z dnia na dzień jest ze mną gorzej.
          > czasami nie widzę sensu ubierania sie rano i wychodzenia z domu. takie życie
          > bez sensu. już nie szukam pracy z takim entuzjazmem jak wcześniej. czuję się
          > niepotrzebna, nic nie warta, szara.
          > jak nie znajdę czegoś szybko to ...nie chce o tym nawet myśleć.
          > życzę wszytskim szczęścia w szukaniu pracy
          Bardzo trafne sformuowania,wielu się pod tym podpisze.......ja się podpisuję.
          • czort5 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 05.11.04, 19:04
            Czuje dokładnie to samo. Nie mam ochoty na nic, a na spotkania towarzyskie to
            juz najmniej, jakoś cięzko mi patrzeć na osoby które mają pracę, którym w
            czasie studiów pomagałam zaliczyć sesję, bo sami sobie nie radzili, a teraz
            siedzą na ciepłych posadkach na które wsadzili ich : pierwszą ciotka, drugą
            ojciec, a kolega u ojca w firmie, ja nie mam znajomości, fartem dostałam się na
            staż, ale niestety ani mnie ani koleżanki ze stażu nie zatrudnili, choć bardzo
            zapewniali, żeby być w kontakcie bo a nuż coś sie zwolni. Coraz mniej mam siły
            na szukanie pracy, boję sie strasznie przyszłości..... ciągle jednak mam
            nadzieję na cud, a nadzieja jest jak cukier,choćby mała to wszystko
            osłodzi...tylko,że kiedyś i jej może zabraknąć.
      • losiu4 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 05.11.04, 19:22
        wiesz... z doświadczenia: u znajomej osoby w pracy na kilka przyjętych osób 2
        bez znajomości, reszta jak najbardziej ze znajomościami. Pocieszające jest to,
        ze sie da. Tyle ze jest to stosunkowo trudne. Zresztą u mnie w robocie jest
        podobnie :) cud, ze tam pracuję.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: akitainu Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 19:59
        to nie jest prawda ze tak jest do konca. jasne, ze posiadanie znajomosci
        ulatwia znalezienie pracy, ale tez niekoniecznie dobrej, wiem z wlasnego
        doswiadczenia. trzeba wierzyc w siebie i walczyc, choc wiem, ze to trudne i
        meczace. ja nie mam pracy choc mam znajomosci....
        • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonianet.pl 05.11.04, 20:12
          wszystko pięknie - ładnie. Ale suma sumarum znależć pracę bez znjaomosci to wg
          mnie trzeba mieć niesamowitego farta.
          I to juz nawet nie mówię o takiej znajomosci, że ktoś mi załatwia i zaklepuje
          stołek, mówię też o takiej sytuacji, że znajomy lub ktoś z rodziny daje cynk,
          że akurat w danym miesjcu szukają i gdzie najlepiej się zwrócić z papierami.

          Wiecie co? Tak sobie myślę...Byłam ambitna. Stwierdziłam, że bez doświadczenia
          zdobytego w trakcie studiów nie znajdę satysfakcjonujacej mnie pracy.
          A efekt? już nie szukam pracy tylko satysfakcjonujacej - szukam po prostu pracy.
          Efekt drugi - najboleśniejszy - zamiast skończyc studia w terminie, najpierw
          powtarzałam rok, potem skreślili mnie z listy studentów. Wznawiam we wrześniu
          2005 roku. I dlaczego? Ano przez jeden durny egzamin z 4 roku, którego nie mogę
          zdać - facet nie chce puscić.
          A dlaczego doprowadziłam do takiej sytuacji? Bo w trakcie studiów dziennych
          pracowałam oficjalnie na etat, a tak naprawdę dużo więcej. Organizowałam akcje
          promocyjne, hostessy, merchendising...i kupę innych zwiazanych z tym spraw.

          I jak mi ktoś powie, że nie mam doswiadczenia, to mu sie zaśmieję w twarz.
          Moje cv to studia, które pokrywały sie zawsze z jakąś pracą. A to hostessa, a
          to asystentka działu kadr, a to przestawiciel regionalny...
          I co? i gó..!
          Sorry, ale jestem rozezlona. niestety zaczynam być na tym etapie, że nie chce
          mi sie nic robic, wychodzić z domu...
          We wrześniu wyszłam za mąż, mieszkamy u moich rodziców, czekamy namieszkanie.
          Ale na kij mi to mieszkanie, skoro nie mamy kasy - ja nie pracuje, maż coś tam
          próbuje, ale póki co zysków brak.
          Powiem Wam, że już jest niedobrze w naszym zwiazku. Właśnie przez pieniadze, a
          właściwie ich brak.
          • Gość: akitainu Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 20:20
            przesadzasz...
          • katusza Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 05.11.04, 22:35
            wiesz co, cytrusowa?
            moim zdaniem trochę kwękasz. głowa do góry - szukaj dalej.
            mnie też skreślili z listy studentów - nie mam już ubezpieczenia, biletów
            ulgowych... ani wstępu do klubów studenckich ;) a poważnie, wyprowadziłam się z
            domu żeby zamieszkać z partnerem, miałam już niby zatrudnienie - okazało się że
            z obiecywanych 1500 zrobiło się 30(!) złotych i ładnie mi pomachali rączkami na
            pożegnanie jako osobie nieefektywnej. taaa, pierwsze kroki w samodzielność
            bolały mocno, zwłaszcza od drugiej połowy miesiąca kiedy zabrakło na jedzenie i
            na czynsz. zwłaszcza że moja druga połowa jeszcze studiuje i od rodziców dostaje
            wyłącznie na swoje utrzymanie (połowa czynszu, połowa jedzenia) a ze wzgledu na
            długotrwałe praktyki w październiku i wrześniu pracy by nie dostał.
            gdyby nie to że mój partner kopnął mnie w d... i kazał wyjść z domu szukać
            pracy, to kto wie, może dzisiaj umarłabym z głodu pod kołdrą.
            dostałam robotę. mało satysfakcjonującą, bez umowy (trzeba jechać w końcu do
            pośredniaka...), za 500 zł na pół etatu (paranoja słowo etaT i brak umowy chyba
            się wykluczają?). daję korepetycje i mało chlubnie piszę prace dla durnych
            maturzystów - w tym miesiącu mój dochód powinien wynieść jakieś 700-800 złotych.
            nie jest to dużo i nie liczy się do emerytury, ale jest. mężczyzna też dał
            ogłoszenia o lekcjach angielskiego i czeka. po zakończeniu praktyk chce podjąć
            pracę w drukarni - też niewdzięczną i za nieduże pieniądze, ale jak zbierzemy do
            kupy to coś z tego wykrzesamy.
            jak tak czytam o ludziach którzy rok czy dwa nic nie mogą znaleźć, to myślę
            sobie że to osoby bardzo odporne psychicznie. nie dałabym rady tyle czasu nic
            nie robić, zresztą w pewnym momencie zastanawiałam się już czy nie zacząć robić
            kariery jako roznosicielka ulotek ;) i szczerze mówiąc nie wierzę że przez 12
            miesięcy nie można niczego znaleźć.
            głowa do góry
            będzie dobrze.
            • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 06.11.04, 09:34
              katusza,
              Ladnie określiłas, że kwasze.
              Pewnie i w gorszych chwilach kwaszę - nie uciekam od przyznania się do tego.
              Ale widzisz, przez cały dzień jestem sama i niesety duża ilość czasu sprzyja
              wszelkim negatywnym myślom, odczuciom.

              W tym wszystkim mnie matrwi nie to, że skreslili mnie z listy - bo i tak
              wznowię za rok, tylko to, że niemogę znalezc odpwowiedniej pracy mimo, że na
              zdobycie tak wszędzie wymaganego doświadczenia poświeciłam studia. W efekcie
              nie byłam żadną prymuską tylko przeciętną studentką. I ok, a doświadczenie mam
              i co? Nic.
              W ramach podnoszenia kwalifikacji chciałam się podszkolić - ale jak sie szkolić
              bez pieniędzy? i koło się zamyka.
              Bardzo dobrze wiem, że porażki bolą.
              Tylko sobie tak myślę, ze fajnie byłoby między tymi porażkami zasmakować czegoś
              pozytywnego. dobrze, że mam kochanego męża. I z radością czekam na takie dni
              jak dziś - jesteśmy ze sobą wtedy cały czas. Choć przez te dwa dni. A to bardzo
              pomaga.
              W poniedziałek znów Gazetka Wyborcza i internecik...i listy, listy, listy...
              A we wtorek do urzędu pracy...
              Pozdrawiam
          • zdrowy2 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 06.11.04, 01:43
            Mam pracę. Skontaktuj się ze mną 600421165.
        • zdrowy2 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 06.11.04, 01:41
          Mam pracę. Proszę o kontakt. 600 42 11 65
      • zdrowy2 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 06.11.04, 01:32
        Mam Ci coś do zaproponowania, bardzo poważną pracę. Napisz mi gdzie mieszkasz,
        może blisko mnie to zaoszczędzimy wtedy dużo czasu. Tak samo myślałem jak ty,
        napewno jest w tym dużo prawdy ale nie całkowicie. Ale musi być chęc pracy.
        Cześć. Czekam na kontakt.
        • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 06.11.04, 09:28
          zdrowy2 mieszkam w Gdańsku.

          cytrusowa@tlen.pl
      • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:59
        to i ja się do tego wątku dopiszę... od 2.5 roku rozsyłam CV i nie zaproszono mnie na żadną rozmowę... nie liczę nabrania się 3 razy na ukrytą akwizycję... agencja YAP, pseudo logistyki, który okazała się akwizycją usług hotelowych i pseudo magazyniera, który też się okazał szukaniem jelenia do sprzedarzy podkoszulek i wiatraczków...
        i nie mogę tego zrozumieć, że od czerwca 2002 rozsyłam CV, odpowiadam na ogłoszenia i nikt mnie nie zaprosił... oczywiście służba cywilna, i to , że czyiś synkowie pracują to wielki ii obserny temat... ministerstwa dają ogłoszenie, bo muszą, bo utworzyli etat pod kogoś (często nawet nie było takiej potrzeby aby taki pracownik obciążał budżet)...
        wielu moich kolegów wykonuje proste prace, cieć, sprzedawca w sklepie, inwentaryzacja w hurtowni, praca biurowa polegająca na odpowiadaniu klientom, przygotowywanie ofert ale to są prace które albo zdobyli kilka lat temu (zamin się to bezrobocie zaczęło) albo po znajomości... miałem okazję rok pracować, wiem, że byłem sumienny i starałem się bardzo, firma a raczej prezes nie szanował nikogo... jak skończyły się dopłaty dla absolwenta to zaczął szukać powodu do zwolnienia... później (ponieważ nie miał powodu) wrobił mnie w jakiś błąd (sprawa w sądzie, gdyż okazało się, że ktoś podłożył świnię), aby mieć powód do zwolnienia i wzięcia następnego na dofinansowanie...
        nie jestem w stanie zrozumieć, że człowiek po dziennych studiach , znający jako tako 2 języki pisze przez 2 lata CV i nikt nie odpowiada, nawet sklep Carrefour do działu RTV AGD...
        natomiast zdażyło mi się spotkać kolegę, który dostał pracę (pewna komenda policji) o którą ja się starałem (moja specjalizacja) i ten kolega (nie ma studiów skończonych) oświadczył, że ojciec go zatrudnił i że o służbę cywilną ani mundurową nie mam co się martwić i tracić czas i nadzieję...
        zresztą... co tu dużo mówić, niedawno byłem na rozmowie, ale tylko dla tego, że matka dziewczyny mi ją załatwiła... choć ja mam wyksztłcenie z zupełnie innej bajki, jak to którego szukają... ale chyba te plecy są za wąskie... niestety...
        sam jako syn wysokiego rangą urzędnika, wnuk generała, siostrzeniec policjanta oświadczam że prawie nie ma pracy bez znajomości...
        moją pierwszą pracę też dostałem , gdy wspomniałem gdzie matka pracuje... gdy odeszła na emeryturę, ja już w firmie byłem pracownikiem drugiej katergorii...
        nikt nie interweniował, więc wyleciałem... w wojsku też... znajomi na emeryturze, więc nawet nikt nie chce gadać... a takie ponoć braki w wojsku osób co umieją gadać w podstawowym języku NATO...
        po moich doświadczeniach powtarzam jeszcze raz... jest tylko 1 % szans na pracę bez znajomości... a około 80 % wakatów wogóle nie daje ogłoszeń... ale za to co tydzień od kilku lat agencja YAP i jej podobni co chwilę oferują ukrytą akwizycję... pracy biurowej / biurowo-fizycznej nie da się znaleźć bez znajomości... jest przykro, gdy się widzi, że jakaś osoba umiejąca wiele mniej ode mnie ma pracę o którą ja się starałem... nie znam dokładnie branży prywatnej, ale wydaje mi się, że tam powinien się liczyć zysk... lecz czasem pracodawca (szef) nawet nie wie kogo jego kadry dobierają... niektórzy pracodawcy narzekali, że ktos im kradnie długopisy, papier, uzywa telefonu służbowego do celów prywatnych itd... to są rzeczy jakich ja przez swoją uczciwość bym się nigdy nie dopuścił...
        są osoby, które narzekają, że pracownik zepsuł ewidentnie prostą rzecz, sam z mojej pracy znam przykłady jak "plecaki" olewali klientów, jak "synkowie" zamiast zająć się załatwieniem sprawy, szli na szluga... kiedy ja latałem załatwiać klienta, oporowadzić, pomóc, oni siedzieli i się śmieli...
        ale oni mieli umowy stałe i 2000 na rękę, a ja starałem się, wyleciałem i miałem 800 !!!!
        • Gość: Athenais Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.sasiedzi.pl 08.11.04, 12:28
          Co tu dużo mówić ... niestety masz rację, coraz bardziej dochodze do wniosku,
          że osoby bez poparcia i "pleców" nie mają szans. A lata lecą i lada chwila już
          nikt nie będzie chciał mnie w ogóle zatrudnić, garnuszek bezrobotnego chyba
          czeka a moja niechęć do poszerzenia tego szeregu nie ma już znaczenia.Cholernie
          nie lubię być ciężarem nawet dla państwa.
          • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 22:04
            no ... czas leci i człowiek się baaaaaaaaaaaaaaaaardzo wkurza... bo jak zacząć "dorosłe samodzielne zycie", skoro nikt nie daje szansy pokazać że coś się umie, a w perspektywie bitwa o pracę w markecie albo akwizycja... chore...
        • veritas1 ........................... 10.11.04, 07:02
          O, jeszcze o tym nie pisales. Ciekawe.
        • Gość: qbanek Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 13:08
          nie jestes sam, mialem to samo !
      • Gość: Ja Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.espol.com.pl 09.11.04, 00:58
        Ja. Blisko dwa lata. Wyższe ekonomiczne z wyroznieniem, doktoranckie - nie
        chwale sie bo lepiej, swietny angielski, dobry rosyjski, pytanie o worda excela
        to jak o jedzenie nozem i widelcem, swetna organizacja pracy: utrzymuje sie z
        korkow. Oprocz braku znajomosci jeszcze jedno: nie umiem sie napraszac znajomym
        zeby pamietali, nie umiem sie dobrze sprzedac, znam angielski - znam i tyle a
        nie opowiesci dziwnej tresci. Ale jak dostane prace to bede od nich lepsza -
        wiem o tym. I Wy tez wiecie co jestescie warci.
        • Gość: an Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.crowley.pl 09.11.04, 09:34
          A z tymi znajomościami bywa różnie. Ja też nie lubie wkoło wszystkim
          przypominać że nie mam pracy, żeby o mnie pamiętali. Sąsiedzi którzy
          rok temu otwierali kiosk wiedzieli że nie pracuję, ale zatrudnili kogoś
          innego. Powiem jeszcze, że jakieś dziesięć lat temu mój mąż załatwiał
          pracę temu kioskarzowi. Co prawda już tam nie pracuje, ale to był
          jego wybór. Może to i lepiej, bo chyba bym nie chciała pracować ze
          znajomymi. Dzisiaj czuję sie głupio jak ich spotykam i oni chyba też.
          Zakupów tez nie robię w ich kiosku. Nie będę żebrac o pracę, mam
          swój honor.
          Pozdrawiam wszystkich
        • Gość: Gapcio Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 10:28
          O raju, RATUNKU!!!
          Nikt Ci dotychczas nie powiedział, że kiedy poszukujesz pracy jesteś, uwaga,
          PRODUKTEM? A produkt trzeba sprzedać. Na początek, jak towar na półce w
          sklepie, uwagę przyciąga opakowanie: elegancko przygotowane CV, niebanalny list
          motywacyjny. Potem, kiedy już Klient weźmie towar do ręki (czyt.: zaprosi na
          spotkanie), jest okazja pochwalić się innymi powierzchownymi zaletami. W
          przypadku ciasteczek jest to skład surowcowy + jakieś hasełko. W przypadku
          aplikującego do pracy - odpowiedni do stanowiska wygląd i strój (operator
          rozsypywarki ręcznej przychodzący na rozmowę w garniaku nie wzbudza zaufania),
          sposób wysławiania się, kultura osobista, sposób bycia (nie siadać np. z nogą
          założoną na nogę i ze złożonymi na krzyż na kolanach rękami!). Dalej - kontakt
          wzrokowy, umiejętność słuchania i wypowiadania się w odpowiednim momencie. I
          tyle. Nagle okaże się, że nie trzeba perfekcyjnie znać angielskiego, pisać na
          komputerze z prędkością światła, ani mieć 50 lat doświadczenia w zawodzie. A i
          wiek inny niż 20-25 przestaje być przeszkodą.
          Tylko nie wolno być przegrańcem na samym początku. Bo to gwarantuje porażkę.
          Dokładnie. Gwarantuje.
      • Gość: hania Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.strong / *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 09:42
        Masz całkowitą rację!!!!!!!!!!!!!!!Beznadzieja.Pesymistka.
        • Gość: ivet.a Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 13:23
          Mam coś do powiedzenia na temat załatwiania komuś pracy . Chcesz mieć
          spokój i sam pracować nie licz na kogoś ani nikomu nie załatwiaj pracy . Ja
          w swojej wspaniałomyślnej dobroci załatwiłam pracę około 10 osobom i co z
          tego mam - NERWY . Mnie nikt nie musiał załatwiać pracy , sama ją sobie
          znalazłam . Pierwsze taką , której nie chciałam ,a teraz mam naprawdę dobrą .
          Wierzę ,że znajdziesz dobrą pracę , tylko z początku nie licz na wiele .
          Uśmiechaj się , bądź pogodna a oczarujesz każdego pracodawcę . Jeśli znajdziesz
          sobie już pracę , to nie załatwiaj jej nikomu . To jest naprawdę moja dobra
          rada . Jeśli chcesz komuś pomóc , to pomagaj tym którzy twojej pomocy
          naprawdę potrzebują - chorym i biednym dzieciom .
      • Gość: Gapcio Narzekactwo IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 10:20
        Coś Ci opowiem. Po 14 latach pracy w swoim zawodzie - postanowiłem zmienić
        branżę. Z sekcji technicznej przerzucić się na sprzedaż. W innym sektorze. Nie
        miałem żadnych układów, żadnych znajomości. Owszem, dysponowałem efektownym CV -
        ale dotyczącycm swojego fachu. W ciągu dosłownie 2 tygodni dostałem dwie
        odpowiedzi na oferty: jedna z agencji reklamowej otwierającej oddział w moim
        mieście (chcieli, żebym został New Business Managerem) i drugie - z IT, na
        stanowisko Key Accounta (a za 2-3 miesiące - Product Managera). Po spotkaniach
        zatrudniłem się w tej drugiej firmie. Zarabiam, jak na polskie warunki, bardzo
        dobrze, do tego mam praktycznie nielimitowaną premię (zależną od efektów).
        A wszystko to, podkreślam, BEZ JAKICHKOLWIEK ZNAJOMOŚCI. Trzeba w siebie
        wierzyć. W swoje umiejętności, zdolności i życiowe doświadczenie, które dla
        wielu pracodawców będzie atutem. Ludzie, opanujcie się: jeśli sami uważacie się
        za zera - to jak możecie oczekiwać, że ktoś obcy spojrzy na was inaczej???

        Sorry, że się tak rozpisałem, ale coś mnie trafia, kiedy czytam takie płaczliwe
        komentarze. Dla Polaka szklanka jest zawsze w połowie pusta :-(
        • Gość: Athenais Re: Narzekactwo IP: 80.72.34.* 09.11.04, 11:32
          Gapciu, przede wszystkim gratuluję pracy. Piszesz w obu postach wiele na temat
          niebanalnego CV czy odpowiedznich zachowań na rozmowie kwalifikacyjnej. To
          wszystko prawda. Problemem jest raczej to, że nikt nie chce zaprosić na rozmowę
          a CV choćby najlepiej napisane ginie w stosie innych. Wiem co mówię, przez lata
          przyglądałam się procesowi rekrutacji w jednej z dużych firm warszawskich i
          słowo daję znalezienie pracy ( dobrej pracy) to moim zdaniem głównie łut
          szczęścia. Widocznie miałeś go więcej niż inni czego Ci i w przyszłości życzę.
          Postaw się jednak w z drugiej strony - jak łatwo wydawać opinie pracując i
          zarabiając, jak łatwo wtedy o krytykanctwo i złośliwości, człowiek
          skonstruowany jest tak, że szybko przywyczaja się do odbrego i często zapomina
          jak to jest kiedy się wszystko wali w gruzy. Obyś nie musiał tego nigdy
          doświadczyć.
          • Gość: honzi Re: Narzekactwo IP: *.abacus.sanok.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 18:19
            popieram w 100 % bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.....
            • cytrusowa Re: Narzekactwo 12.11.04, 19:03
              ehh, no jeśli moje przemyślenia są płaczliwe, to sorry. Ja tka nie uważam. Po
              prostu wiem, jakie są realia.
              W mojjej ostatniej pracy rekrutowałam ludzików do pracy w charakterze hosteesy
              i merchandisera. i to nie tak, że cv zle napisane - pewnie, zdarzały się
              nieczytelne. Ale tak naprawdę to się kierowałam impulsem - pierwszym wrazeniem,
              plus patrzyłam na doświadczenie, choć brak takowego nie dyskwalifikował
              kandydatów.
              I wiesz co, dobrą miałam intuicję, bo dobierałam właściwych ludzi.

              Co do mojego cv to uważam je za właściwe pod kazdym względem. A już szczególnie
              jezykowym i edytorskim - jestem po polonistyce+edytorstwo, więc z tym nie mam
              problemów.

              Ocena mojego podania to ocena subiektywan osoby czytajacej. I nic innego:-(
              A pracę którą miałam, dostałam po tak zwanej znajomości, i ciekawe, ze
              zatrudnili mniew tedy, jako niedoświadczona w branży. Czyli na co patrzyli???
              • Gość: ivet.a Re: Narzekactwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:18
                Zgadzam się , że mogłaś dostać pracę po znajomości , ale sama jej nikomu nie
                załatwiałaś tylko przyjmowałaś wnioski i kierowałaś się impulsem . Masz dużo
                szczęścia , że dobrze dobierałaś ludzi , tylko moje pytanie brzmi dlaczego już
                tam nie pracujesz ? Był ktoś lepszy od ciebie , kto Cię zastąpił ? Jeśli tak
                jest, to co warte były twoje znajomości jeśli cię zwolnili. Licz na siebie nie
                na innych , zmień swoje podejście do życia , zacznij się uśmiechać a
                zobaczysz , że pracę znajdziesz szybciej niż myślisz . Ja też dokonuję
                wyborów , kogo przyjąć a kogo nie . Jest z tym dużo kłopotu . Zawsze wydawało
                mi się ,że moja intuicja jest dobra ale po ostatnich przyjęciach
                stwierdziłam , że mnie zawiodła . Teraz staram się naprawdę dokładnie
                przeglądać dokumenty . Wazny jest czas zatrudnienia , z jakiego tytułu był
                ktoś zwolniony i jakie ma przerwy w pracy . Decydującym elementem jest
                jednak miły uśmiech , czystość i sposób rozmowy z druga osobą . Zobaczysz ,
                że znajdziesz pracę , tylko głowa do góry i do przodu . Życzę powodzenia !!!
                • cytrusowa Re: Narzekactwo 15.11.04, 21:11
                  ivet.a - już w tamtej firmie nie pracuję, bo się zwolniłam sama. Przyczyny? -
                  po pierwsze kwasy w firmie, po drugie kasa wciąż tak samo niska jak na
                  początku,a obowiazków więcej.
                  Ot, co.
                  Postanowiłam szukać firmy, w której firmą nie są najważniejsze układy i ambicje
                  awansującego kierownika, tylko praca zespołowa wszystkich przedstawicieli i
                  innych
                  • Gość: ivet.a Re: Narzekactwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 13:25
                    Rada na przyszłość . Nigdy nie zwalniaj się z pracy gdy nie masz na oku
                    innej . A jeśli chodzi o te kwasy itd. to powiem Ci jedno wszędzie są . W
                    każdej firmie bardziej zauważalnie lub mniej istnieje duża rywalizacja . Jeśli
                    chcesz odnieść w życiu sukces to też nie możesz patrzeć się za siebie i na
                    innych . Może nie po trupach ale w życiu musisz kierować się własnym
                    interesem .Byłam bardzo dobra dla ludzi do momentu , w którym zobaczyłam ,że
                    dzieje się krzywda moim dzieciom .Jeśli nie ja i mój mąż , to kto im da
                    jeść .Czas uleczy twoją dobrą duszę , a ludzie nauczą Cię życia .
                    Pozdrawiam .
                    • cytrusowa Re: Narzekactwo 16.11.04, 14:34
                      ivet.a - ehhh, wiem dobrze by sie nie zwalniać póki nie ma nic na oku. W życiu
                      człowieka są różne etapy, różne potrzeby i cele.
                      Mimo w miarę dojrzałego wieku;-) wybrałam szczęście osobiste i wyjazd za
                      granicę do ukochanego. Potem powrót, kupa przygotowań, ślub, welele i...szara
                      rzeczywistość.
                      Jedno co wiem, to nie załuję, że odeszłam stamtąd, szkoda faktycznie tylko
                      tego, że nic na oku nie miałam. Ostatnimi czasy znalezc coś w 3mieście w mojej
                      branży jest trudno, no ale...
                      Zobaczymy. dałam sobie czas do końca roku.
                      Jeśli po Nowym roku nic sie nie ruszy, wtedy zacznę działać inaczej.

                      Dzieki za rady - przydadzą się na pewno
                      • Gość: ivet.a Re: Narzekactwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 09:27
                        cytrynko - spróbój zmienić miejsce zamieszkania . Jeśli już raz byłaś na tyle
                        odważna , że wyjechałaś za granicę to spróbuj wyjechać do innego miasta .
                        Jestem z województwa śląskiego i muszę Ci powiedzieć , że jest u nas
                        ciężko zatrudnić dobrego pracownika . Na 40 których przyjeliśmy w kwietniu
                        zostało 6 osób. Nawet nie wiedziałam , że alkoholizm wśród kobiet jest tak
                        duży . W Urzędach Pracy zarejestrowani są przede wszystkim nieroby , alkoholicy
                        i osoby które tylko ze względu na ubezpieczenie zdrowotne są zarejestrowane .
                        Oczywiście , że istnieją wyjątki ale ja na takie nie trafiłam . Może ty
                        będziesz takim wyjątkie jeśli odważysz się zmienić miejsce zamieszkania . Czas
                        nie ma znaczenia , prędzej czy póżniej będziesz pracować .
                        • Gość: Pallo Re: Narzekactwo IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 17.11.04, 11:09
                          Jestem ze Śląska i nie mam pracy. Moze cos by sie dalo znaleźć w Twojej firmie?
                          Nie pije;-)
        • Gość: Reklamówka Re: Narzekactwo IP: *.tychy.net.pl / *.media-com.com.pl 17.11.04, 11:20
          Oj Gapciu zachowujesz się jak typowy człowiek: fajnie ci się mówi o bezrobociu
          bo masz dobrą pracę.
          Dysponując sporyme doświadczeniem w podobnej branży masz olbrzymią przewagę nad
          absolwentem najlepszej nawet szkoły. Prócz tego żadne CV nie pomoże jak w
          obecnym okresie firmy reklamowe na Śląsku (w innych regionach pewnie też) firmy
          reklamowe (zwykłe nie sieciówki) ledwo zipią.

          Na koniec pozostaje tylko życzyć Tobie, aby Twoje szczęście nigdy Cię nie
          opuściło,a innym żeby też los się do nich uśiechnął

      • Gość: moorva Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 13:21
        Zgodziłabym się z tym.
        Niedawno byłam pytać o pracę w instytucji, z którą chciałam związać swą
        przyszłość zawodową. Pracują tam osoby, z którymi skończyłam specjalistyczne
        studia podyplomowe, dające uprawnienia do wykonywania nowego zawodu. Osoby te
        wiedziały, że szukam pracy właśnie w tym zawodzie, same już w nim tam
        pracowały. Sądząc, że są mi życzliwe, poprosiłam je, by dały mi znać o
        szykującym się w ich firmie wolnym etacie. Przy okazji każdego spotkania ma
        prośba była ponawiana. Rozmawiając z ich szefem, dowiedziałam się, że półtora
        miesiaca temu przyjął nowego pracownika do pracy w poszukiwanym przeze mnie
        zawodzie. Przyznał się również, co jest bardzo dziwne, że osoba ta wprawdzie
        nie spełniała jego wszystkich wymagań, nie posiadała bowiem wykształcenia
        pedagogicznego, ale za to została polecona przez panie, z którymi kończyła
        studia podyplomowe. Zapytałam o nazwisko tej osoby i wiecie co?
        Przyjęto do pracy osobę bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego, nieaktywną
        zawodowo od kilku lat,która nie umie obsługiwać komputera i przygotowywać
        dokumentów aplikacyjnych. Wiem o czym mówię, bo wielokrotnie pomagałam jej
        napisać cv i listy motywacyjne do różnych firm. I założę się, że dokumenty,
        które trafiły na biurko szefa omawianej tu instytucji nie były jej autorstwa.
        Co najważniejsze osoba ta wykonuje zawód zaufania społecznego. Jej praca polega
        na pomaganiu bezrobotnym, osobom poszukującym zatrudnienia w odnalezieniu się
        na rynku pracy. Nie przemawia tu przeze mnie zazdrość. Poprostu szlag mnie
        trafia, jak widzę, czy słyszę, że niekompetentne osoby zajmują odpowiedzialne
        stanowiska, a nie daje się szansy młodym wykształconym, ambitnym ludziom.
        • cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 17.11.04, 14:32
          moorva, no niestety takie "niespodzianki" są bardzo przykre i proadzą do
          zwątpienia w swoje możliwości i zalety. Takie chwilowe podłamiki. I oby to było
          chwilowe. Łudzę się, że mimo wszystko znajdę tę pracę nie przez znajomości -
          dałam sobie czas do nowego roku,żeby sie nie stresować. choc i tak nuzy mnie
          juz siedzenie w domu i nic nierobienie:-(
          • Gość: moorva Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 15:43
            Ja niestety już nie mam czasu na dawanie sobie czasu. Za półtora roku
            trzydziestka, a odkąd skończyłam studia (2000 r.)udało mi się przepracować
            najdłużej pół roku (listopad 03 - kwiecień 04). Wszystkie inne sprawy to umowy
            zlecenia. Także nie mam nawet zasiłku.
            Ostatnio dawałam sobie czas do końca tych wakacji i co? Okazało się, że
            nadzieja matką głupich. Pojawły się wtedy w moim życiu dwie ciekawe propozycje,
            właściwie możliwości. W ich sprawie kazano mi dzwonić co jakiś czas i pytać.
            Przeczekałam, zadzwoniłam i nic z tego nie wyniknęło. I tak jest do dziś. Ale
            się nie poddaje, bo rodzina wierzy we mnie, a dzięki temu ja wierzę w siebie. I
            wiem, że kiedyś znajdę wymarzoną pracę. Próbuje nie pogrążać się w smutku i
            beznadzieji, chociaż wiem,że jest to trudne.
            • Gość: cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 17.11.04, 17:15
              moorva, postanowiłam Cię pocieszyć:-)
              ja też zblizam się do trzydziestki, tak za dwa lata.
              Na stidiach mnie wycyckali - przymusowa przerwa przez jeden głupi egzamin mnie
              skreslili, zamiast dać się obronić.
              Pracowałam w trakcie studiów, bo wydawało mi się, że tak trzeba. Powoli
              zaczynam w to wątpić, ale jeszcze sie nie poddaje.
              pozdrawiam cie serdecznie - 3maj się. Nie ma to jak rodzina, która nas wspiera:-
              )
              • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:05
                wow, moorva, jaki zbieg okoliczności, ja też raz spotkałem "kumpla z liceum" co pracuje na stanowisku na które ja aplikowałem (on oczywiście o tym nie wie), tyle, że sam się wygadał (jak go zapytałem co porabia), że ojciec go zatrudnił... dodam, że chodzi o pracę w pewnej komendzie policji...
                podobnie jak w Twoim przypadku, tak i u mnie, mój "kolega" ani zinformatyzowany, ani po studiach, ani żadnego języka... a praca odpowiedzialna i z mojej dziedziny, w której ja się uczyłem i z której nawet pisałem pracę...
              • Gość: moorva Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:16
                Cieszę się, że w końcu w twoim poście pojawił się uśmiech :-)
                • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:31
                  ja jestem człowiekiem uśmiechniętym, tyle, że to konkretne forum dotyczy spraw "zawodowych" a nie prywatnych... prywatnie jestem inny niż na tym forum... poprostu tu się porusza poważne tematy a nie "jajcuje"...
                  • Gość: moorva Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:46
                    Ok. Nie jajcuje. Chciałam tylko być miła. Poza tym chodziło mi o uśmiech
                    cytrusowej. Ale i Ty możesz się uśmiechnąć.
            • losiu4 Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 17.11.04, 18:35
              widzisz... kłopot w tym że, startujesz do branży, w której podjęcie pracy jest
              silnie zależne od znajomości. I widzisz, tak naprawde, to po opiniach
              znajomych, którzy mieli okazję "korzystac" z takiej pomocy bezrobotnym
              stwierdzały, że szkoda było zachodu. Po prostu zajęcie pomagacza nie jest
              zawodem zaufania społecznego, przynajmniej wg opinii znajomych :) ciekawe z
              jakiego powodu

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: ivet.a Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:27
                Błagam was przestańcie sie nad sobą użalać tylko weźcie się za siebie .
                Cytrusowa jest na dobrej drodze , widzę , że zaczyna działać i próbuje dodawać
                otuchy innym . ZA WYSOKIE PROGI JAK NA WASZE NOGI . Chyba nie wierzycie w to ,
                że ktoś kto nie ma w chwili obecnej pracy dostanie się od razu na wysokie
                stanowisko . ZACZNIJCIE OD MAŁEGO A SKOŃCZYCIE NA DUŻYM . Na studiach
                sprzątałam , myłam okna , prasowałam . Zaszłam w ciążę na drugim roku i
                musiałam odejść. Świat mi się zawalił . W domu siedziałam 1.5 roku . Poszłam do
                pracy - okropnej ! . Byłam szczęśliwa !!! Wytrzymałam 2 lata . W trakcie
                znalazłam sobie inną , byłam magazynierem . Do tej pory pamiętam jak bolały
                mnie nogi i ręce . Pracowałam tak 3 lata . Poszłam gdzie inndziej . Było fajnie
                ale chciałam czegoś więcej . Od kilku lat pracuję w jednym zakładzie pracy ,
                zaczynałam od magazyniera , potem brygadzistka a od od trzech lat jestem
                kierownikiem . Nie jest to kwestia szczęścia . Sama na to sobie zapracowałam .
                Zaczynałam od podstaw , nikt nie może powiedzieć mi , że na czym się nie znam .
                Znam moją pracę od podstaw i cieszę się z tego . Chcę wam powiedzieć ,że nie
                musiałam się bać o pracę . Mam dwie córeczki jedna 10 lat a druga 15 miesięcy .
                Studiuję na czwartym roku i ciąglę walcze o lepsze . Mam 32 lata i chcę aby
                moje dzieci były ze mnie dumne tak jak ja z nich . Głowa do góry i do dzieła .
                Ivet
                • Gość: pingwin Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.11.04, 11:27
                  No właśnie widzicie post powyżej. I co? Cała Polska jak w pigułce. Najpierw
                  dzieci później praca a na końcu studia. W jakim kraju , poza Polską tak by
                  mogło być ? To jakiś powód do dumy? Nie piętnuje ciężkiej pracy tej koleżanki.
                  Szczerze jej współczuję. Tylko teraz wyobraźcie sobie jak spotykacie się z taką
                  osobą na rozmowie. Zawiść w oczach. Masz 25-26 lat, nie masz dzieci, byłeś na
                  stypendiach za granicą , znasz języki. I co przyjmie was do pracy?
                  Odpowiedzcie sobie na to pytanie? Ja wątpię.
                  Co do znajomości albo się je ma i się pracuje albo się ich nie ma i się siedzi
                  w domu. Jest jeszcze stan który życzę wszystkim żeby nawet nie mając
                  znajomości dostali pracę. Trzymajcie się szukający. Nie można się poddawać.

                  • Gość: ivet.a Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:39
                    Drogi Pingwinie nie sądź nigdy . Nie znasz mnie i nie wiesz jaka jestem . Nigdy
                    nie miałam zawiści w oczach jestem osobą dabrą . Zatrudniłam więcej osób niż
                    myślisz . Wierzę jednak ,że ze swym podejsciem do życia daleko zajdziesz .
                    Jestes bardziej cięty ode mnie , a tacy właśnie ludzie odnoszą szybko w życiu
                    sukces . Poza tym z twojego listu wynika , że jesteś inteligentny . Nie dbasz o
                    to , że swoimi słowami zrobisz komuś krzywdę . Ja odniosłam sukces dzięki
                    swojej wiedzy i cieżkiej pracy . Tobie to pójdzie lekko . Życzę sukcesu !
                    Ivet.
                  • Gość: maja prawdziwa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: 217.113.224.* 18.11.04, 15:58
                    .. synu drogi, zakichany yuppie, mówisz : studia, stypendia zagraniczne ,
                    języki, brak dzieci.. a kto ci to umożliwił ? Mamusia, tatulek albo wujcio ?
                    Ty wstrętny, zadufany małolacie. Mnie podoba się ścieżka, jaką przebyła ivet.a.
                    Wykazała siłę, determinację. Należy do osób, które coś z sobą robią, mają cele,
                    idą do przodu. Pozostając dobrymi ludźmi. Lalusiu, jak zarobisz na tę
                    klawiaturę, na której wystukujesz takie bezczelne i głupie posty, to zabieraj
                    głos.

                    pozdrawiam ( ale ivet.a, a nie ciebie )
                    • Gość: pingwin Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.11.04, 16:50
                      nie jestem twoim synem (chyba dobrze się składa). Może ci się podobać wszystko
                      albo nic. Mamy demokrację. To wolny kraj więc nie uzurpuj sobie prawa do
                      moralizowania mnie. Nie rozumiesz tego co napisałem? Trudno. Na wszystko sobie
                      sam w życiu zarobiłem, dlatego że jestem dobry i znam swoją wartość.
                      A właśnie i ty się przyczyniasz do tego jakie mam zdanie o HR w Polsce. Na
                      rozmowie dlatego właśnie byś mnie uwaliła. To jest fakt potwierdzający regułę o
                      której pisałem wcześniej.
                    • Gość: ivet.a Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.juranet.czest.pl 18.11.04, 17:43
                      dziękuję maju za poparcie . To młody człowiek trochę zgoszkniały i pewnie w
                      wieku dorastania . Spróbuj pingwinie zacząć tak jak ja , a nie jak myślisz ,
                      że być powinno . Jeśli zmienisz swoje złośliwe nastawienie do ludzi będziesz
                      świetnym chłopcem na posyłki ( tak nazywam , przepraszam za wyrażenie , osoby
                      które są akwizytorami w firmie ). Nie mam złych skojarzeń z tym zawodem ,
                      wprost przeciwnie u nas w firmie tyle zarabiają , że czasami chciałabym być na
                      ich miejscu .Bije tyle energii z twoich wypowiedzi , że pewnie byłbyś w stanie
                      przekonać mnie abym coś od ciebie kupiła . Mężczyżni zresztą , taki mają dar ,
                      umieją naprawdę przekonać i oczarować kobiety . A wracając do wątku : " jak nie
                      masz znajomości to nie masz pracy " - to mogę powiedzieć tylko tyle , że jeśli
                      dalej tak będzie to w Polsce będzie tak jak do tej pory i nic się nie zmieni .
                      Tylko młodzi ludzie tacy jak ty mogą coś zmienić, a tak to znajomość goni
                      znajomość , afera goni aferę a jak ostatnio mogłeś zauważyć nawet znajomości i
                      plecy nic nie pomagają w końcu cierpliwość ludzka się kończy i biorą się za
                      tych , którzy liczą na znajomości .Ja się nie boję , nikomu nie zrobiłam
                      krzywdy , w moim mniemaniu oczywiście , nie kombinuje ale życia trzymam się
                      twardo i jestem realistką .
            • Gość: Asia Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.lublin.mm.pl 22.11.04, 15:35
              Ja też już nie mam czasu. Mam 29 lat, za sobą 6-letnie doświadczenie w pracy.
              Nie czekając na ukończenie nauki, po ukończeniu pierwszej szkoły policealnej
              (dziennej), podjęłam pracę będąc w kolejnym studium (zaocznym) i pracowałam
              nieprzerwanie aż do ubiegłego roku. W międzyczasie podjęłam studia wyższe, które
              już kończę w czerwcu 2005. Od stycznia nie mogę znaleźć pracy, więc by nie
              tracić czasu ukończyłam dwa szkolenia zawodowe. I nic. Boże, naprawdę nie wiem
              co robić. Wysyłam cv z ogłoszeń i w ciemno, pytam znajomych. Jestem
              zarejestrowana w Urzędzie Pracy i w prywatnym pośrednictwie...Daję ogłoszenia do
              prasy.
      • ardzuna Kto NIE ma pracy, bo nie ma KWALIFIKACJI?? 18.11.04, 17:44
        Zastanawia mnie tylko jedno. Tyle jest osób, które nie mają pracy, bo nie maja
        znajomosci, a czy jest choc jedna osoba na tym forum, która nie ma pracy, bo
        jest kiepska? Jakoś nie widzę. Za to dużo orłów, którym się podcina skrzydła.
        Ciekawe. Nie przeczę, ze się przyjmuje tu i ówdzie po znajomosci, ale luudzie!
        Znam osoby i z małych miast, gdzie generalnie o pracę trudniej, które dostały
        pracę po wysłaniu CV, nie znając nikogo w swojej firmie.
        Miałam taki okres, ze zwolniłam się z jednej pracy i zamiast szukać drugiej,
        siedziałam w domu i marudziłam, ze pracę dostaje sie tylko po znajomości i to
        niemożliwe, zebym ją dostała. A jednak, kiedy tylko wysłałam klika CV, zostałam
        zaproszona na rozmowę i przyjęta. Nie znam jeszcze osoby, która naprawde
        szukała pracy i nie dostała jej. Powodzenia!
        • Gość: aaa Re: Kto NIE ma pracy, bo nie ma KWALIFIKACJI?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.11.04, 17:58
          co ty pleciesz? zastanów się trochę? jesli dostałaś pracę to wiadomo w jaki
          sposób
          • ardzuna Re: Kto NIE ma pracy, bo nie ma KWALIFIKACJI?? 19.11.04, 21:38
            Gość portalu: aaa napisał(a):

            > co ty pleciesz? zastanów się trochę? jesli dostałaś pracę to wiadomo w jaki
            > sposób

            Tzn. ty wiesz w jaki, tak? To mi może powiedz, chętnie się czegoś nowego dowiem
            o sobie ;-]
      • Gość: aaa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.11.04, 17:56
        popieram wątek, u mnie też brak znajomości odwzajemnia sie barkiem pracy
        • Gość: pingwin Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.11.04, 22:09
          Sądzę że jak ktoś chce rozwinąć wątek to następuje typowo polskie gaszenie. Ja
          ma taki oto punkt widzenia.
          W HR pracują nieodpowiedni ludzie ( w dużej większości) w mojej firmie również.
          Brak znajomości to w Polsce wyrok długotrwałego bezrobocia , niestety bolesny
          przykład - moja osoba 5 miesięcy na bezrobociu. Nie poddawałem sie i w końcu
          jest ok. Jednak nie wszystko kończy się happy endem. Pozdrawiam szukajacych. I
          pamiętajcie musicie tak robić żeby przechytrzyć HR. Niestety trzeba koloryzować-
          Polska. I uważajcie na zawistnych ludzi. lepiej czegoś nie wpisać w CV-np.
          szkoleń za granicą. Patologia - no cóz wiem ale tak jest. Wtedy baba z HR boi
          się żeby nie zblamować się językiem przed wami zwyczajnie nie zaprasza na
          rozmowę.
          Trzymam kciuki za młodych, musimy zmienić mentalność narodową i mniej zawiści w
          stosunku do siebie.
          • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 23:42
            chyba faktycznie największy problem to przejście przez kadry/hr... jestem po kolejnej "załatwionej" rozmowie i w testach wypadłem na drugim miejscu, pokonałem 36 osób, pracy nie mam, bo drugie miejsce, ale gdyby nie to, że miałem załatwioną rozmowę, to wogóle do tych testów nie byłbym dopuszczony, a skoro przebiłem 36 osób, to znaczy, że nie jest ze mną źle, ale "źle" jest z tym, że człowiek wysyła od 2.5 roku CV i ani razu nikt mu nie dał cienia szansy, o ile wogóle CV "dotarło" na odpowiednie biurko... mówię to po własnym przykładzie, przyjęto fachowca i chwała mu i im za to, ale...
            ale... tego testu i tej rozmowy by nie było, gdyby nie plecy w owym urzędzie...
            więc to co PINGWIN napisał... racja, sam będąc w tym urzędzie poobserwowałem co robią panie... otóż 4 panie zastanawiały się jak się nazywa elektryk zakładowy, bo nie chiało im się (co same mówiły) włączyć programu z bazą danych o pracownikach i jak dojechać do sklepu meblowego, jakim autobusem... 4 kobiety przez prawie godzinę, po tem było westchnienie " o jezu jeszcze dwie godziny do 16-tej"... faktycznie kadrę urzędniczą należy zredukować...
            • cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 19.11.04, 09:22
              Ardziunia pisze:
              Zastanawia mnie tylko jedno. Tyle jest osób, które nie mają pracy, bo nie maja
              znajomosci, a czy jest choc jedna osoba na tym forum, która nie ma pracy, bo
              jest kiepska? Jakoś nie widzę. Za to dużo orłów, którym się podcina skrzydła.
              Ciekawe. Nie przeczę, ze się przyjmuje tu i ówdzie po znajomosci, ale luudzie!
              Znam osoby i z małych miast, gdzie generalnie o pracę trudniej, które dostały
              pracę po wysłaniu CV, nie znając nikogo w swojej firmie.
              (>>>)
              A jednak, kiedy tylko wysłałam klika CV, zostałam zaproszona na rozmowę i
              przyjęta. Nie znam jeszcze osoby, która naprawde szukała pracy i nie dostała
              jej. Powodzenia!

              Wow ardziunia, po prostu muszę to skomentować.
              Otóż ja osobiscie nigdy w życiu nie uważałam sie za orła, czasem wręcz
              przeciwnie.
              Zwolniłam się z pracy na własne zycenie i ok, też trochę odpoczęłam. a gdy
              wzięłam sie za szukanie pracy, okazało się, że to wcale nie takie proste. Nie
              wiem gdzie ty mieszkasz, czy te twoje znajome osoby, a właściwie w jakiej
              branży starają się o pracę.
              Ja od lipca wysłałam już chyba z setkę cv i wiesz co? prawie dostałam prace w
              Agencji Doradztwa Personalnego.
              Doszłam do etapu, gdzie przyjechała pani szefowa wielka z centrali by osobiscie
              porozmawiac. I po kilku dniach dostalam telefon ok faceta, który mnie tu nia
              miejscu rekrutował. Powiedział, że niestety wybrano drugą osobę - mieli trudny
              wybór, ale ostateczny głos miala ta wielka pani szefowa a nie on. No wiec nie
              dostalam tej pracy. moze po Nowym Roku mnie tam przyjmą, bo oddział sie rozwija
              i będą potrzebować drugiej osoby.
              Ty byś w takiej sytuacji nie zwątpiła?
              Wiec szukam dalej pracy zarówno w agencjach promocyjno-reklamowych
              (merchendising, promocje, hostessy), jak i pracy biurowej, kadrowej lub ogólnie
              biurowej.A wszystko to zgodne z moim doświadczeniem.
              I co? no i ostatnio zaczęłam wysyłać aplikacje jakie pojawiają się wna stronie
              Urzędu służby Cywilnej.
              Uwierzysz, ze nie załapałam się na stanowisko przekładacza legitymacji
              słuzobwych z jednego miejsca w drugie?
              a wczoraj chcialam wysłac do Urzedu Celnego w Gdańsku (tam mieszkam), bo
              szukali do biura na troszkę poważniejsze stanowisko niz to wcześniejsze. I co?
              mój mąż przypadkiem dowiedział sie, że mimo ogłoszenia, mają juz kogoś. A w
              jaki spsób? otóż pani tam pracująca przyprowadziła swoją córkę, która
              koniecznie chciała tam pracować. I ma tę pracę!!! A ogłoszenie jest aktualne do
              30 listopada.
              Także widzisz - wczoraj zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo przykro. Ale co z
              tego.
              I wniosek nasuwa mi sie jeden: z dzieckiem chciałam poczekać do czasu, gdy
              zacznę pracować. Miałam taki plan, że po studiach praca parę lat, potem dizdzia
              i spowrotem do pracy. Muszę się realizować także nie tylko jako matka. I co>? I
              w takiej sytuacji, gdy nie znajduję pracy, widzę układy i układziki, to chyba
              jednak zdecyduję sie na dziecko.Wtedy będę uwiązana w domu do dziecka, bez
              satysfakcji zawodowej, uzależniona całkowicie od męża. I dopiero wtedy będzie
              tragedia - to tak, jakby ktoś podcinał mi skrzydła.
              O! Musiałam się uzewnętrznic, bo ciekie są moje przemyślenia ostatnimi czasy

              i jescze jedno - gdybym sie uparła, a nie wybrzydzała - jak to piszesz, z
              pracą, pewnie byłabym już agentem ubezpieczeniowym lub pracownikiem w salonie
              jednej z sieci komórkowych. Tylk onasuwa sie pytanie - czy brać każdą pracę,
              nawet jeśli nie masz do niej predyspozycji i sie po prostu nie nadajesz???
              To pytanie juz do Was
              Pozdraiwam

              • ardzuna Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 19.11.04, 21:56
                cytrusowa napisała:

                Nie
                > wiem gdzie ty mieszkasz, czy te twoje znajome osoby, a właściwie w jakiej
                > branży starają się o pracę.

                Ja akurat można powiedzieć mam szczescie, bo mieszkam w Warszawie. Znajome
                osoby starały się o pracę w różnych branżach, ta z mniejszego miasta niestety w
                informatycznej, ale wśród jej znajomych są i dojrzałe kobiety, któe dostały
                pracę w branży ochroniarskiej robiąc licencję II stopnia, i pracują np. jako
                fizykoterapeuci (oczywiście mając stosowne wykształcenie), odnosząc duży sukces
                finanswoy, bo są po prostu dobre i cały czas sie douczają.

                I po kilku dniach dostalam telefon ok faceta, który mnie tu nia
                > miejscu rekrutował. Powiedział, że niestety wybrano drugą osobę - mieli
                trudny
                > wybór, ale ostateczny głos miala ta wielka pani szefowa a nie on. No wiec nie
                > dostalam tej pracy. moze po Nowym Roku mnie tam przyjmą, bo oddział sie
                rozwija
                >
                > i będą potrzebować drugiej osoby.
                > Ty byś w takiej sytuacji nie zwątpiła?

                Oczywiście, ze byłoby mi ciężko. Jednak sytuacja na rynku pracy jest dosyć
                trudna, a skoro zaszłaś juz raz tak wysoko, to głowa do góry - przez kolejnego
                pracodawcę zostaniesz w koncu doceniona.

                > I co? no i ostatnio zaczęłam wysyłać aplikacje jakie pojawiają się wna
                stronie
                > Urzędu służby Cywilnej.
                > Uwierzysz, ze nie załapałam się na stanowisko przekładacza legitymacji
                > słuzobwych z jednego miejsca w drugie?

                Uwierze w zupełności. Odpowiedziałam już na to w innym watku. O takie miejsce
                ubiegają sie setki osób. Przy faktycznym braku wymaganych kwalifikacji
                powodzenie w rekrutacji na takie stanowisko to praktycznie loteria.

                > Także widzisz - wczoraj zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo przykro. Ale co
                z
                > tego.

                Wiesz, nie przeczę, że zdarza się tak, że osoba dobra nie może znaleźć pracy.
                Bardzo często jednak wielkie pretensje o nieuzasadnione przesladowanie przez
                los mają osoby, które nie umieja sie zachować, nie umieją pisać a starają się o
                stanowisko, na którym trzeba to umieć, itd. itp. Jest bardzo wiele takich osób,
                wiele z nich ma pracę choć nie powinne, ale inna część tych osób nie ma pracy i
                nawet nie rozumie, dlaczego pracodawcy ich nie chcą. A co gorsza - nie rozumie,
                że wina może leżeć po ich stronie i nawet nie próbuje się w żaden sposób
                zmienić.

                Muszę się realizować także nie tylko jako matka. I co>
                > ;? I
                > w takiej sytuacji, gdy nie znajduję pracy, widzę układy i układziki, to chyba
                > jednak zdecyduję sie na dziecko.Wtedy będę uwiązana w domu do dziecka, bez
                > satysfakcji zawodowej, uzależniona całkowicie od męża. I dopiero wtedy będzie
                > tragedia - to tak, jakby ktoś podcinał mi skrzydła.

                Fakt, będzie tragedia, jesli na tym poprzestaniesz. Całkowite uzależnienie od
                męża jest bardzo niekorzystne.

                > O! Musiałam się uzewnętrznic, bo ciekie są moje przemyślenia ostatnimi czasy
                >
                > i jescze jedno - gdybym sie uparła, a nie wybrzydzała - jak to piszesz, z
                > pracą, pewnie byłabym już agentem ubezpieczeniowym lub pracownikiem w salonie
                > jednej z sieci komórkowych. Tylk onasuwa sie pytanie - czy brać każdą pracę,
                > nawet jeśli nie masz do niej predyspozycji i sie po prostu nie nadajesz???

                No wiesz, jeśli nie ma pracy, a sie potrzebuje pieniędzy, to bierze się kazdą
                (może prawie kazdą) pracę i stara się jak może. Oczywiście o ile praca płatna
                jest w jakikolwiek inny sposob, niż wyłącznie prowizją od dokonanych transakcji
                (nie wiem, jak jest w salonie sieci komórkowej). Im dłuzej jest sie
                bezrobotnym, tym większa nieufność ewentualnego następnego pracodawcy to budzi.
                Można też spróbowac obmyślić jakis sposób na samozatrudnienie. W Polsce jest
                nadpodaż pracowników mogących wykonoywać proste prace biurowe i zawsze będzie
                dla nich za mało pracy. Ta część, która nie znajdzie wymarzonej pracy albo
                będzie siedziec na bezrobociu i narzekać, albo musi sie przekwalifikować.
                • cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 20.11.04, 09:15
                  ardziunia, dzieki za odp. miło, że tak piszesz.
                  Proste prace biurowe to jest dla mnie własnie taka byle jaka robota, juz szukam
                  nawet tego.
                  Tak naprawdę powinnam szukać pracy w wydawnictwach, gazetach i wszędzie tam,
                  dzie mają doczynienia z edycja tekstów i jej pochodnymi.
                  Ale takiej pracy nie ma:-(
                  A druga branża to promocyjno-rekamowa. To wszystko co sklada się na jak
                  najlepsze zaprezentowanie produktu w markecie, by tylko go kupic. Co z tego,
                  skoro takie firmy są raczej w W-wie i innych miastach. W Gdańsku niestety nie
                  ma, sama byłam tu tylko przedstawicielem regionalnym własnie z centrali w W-wie.
                  Pozostaje mi wiec tylko rozsyłanie aplikacji właśnie w Polskę:-)
                  No i kadry.
                  To juz trzecia branża (jeśli można to tak nazwać) w której szukam pracy.

                  Niestety ale faktycznie dojrzewam do brania byle czego - tak jak pisałam,
                  choćby do sklepu. To jest straszne, bo zawsze sobie inaczej wyobrażałam,
                  chciałam mieć firmę, być panią siebie samej...Ale po głębszym zastanoienieu
                  ogarnęły mnie obawy, czy dam sobie radę, jestem duszą humanistyczna, wiec
                  pogrążyłyby mnie sprawy przyziemne, czyli zusy i inne pierdoły...
                  No i pomysł.
                  Pomysłów była kilka, problem jest z decyzja - wiele z tych pomysłow niestety
                  pewnie by nie wypaliło, bo to pomysły na firmy, których jest już dużo.
                  Nie wiem zbytnio gdzie można zasiegnać opinii na ten temat, zrobic rozeznanie...
                  Na razei opieram sie na swoich osobistych obserwacjach.
                  No i najważniejsze - KASA.
                  Trzeba cokolwiek włozyć w ten interes, prawda?
                  Jesteśmy teraz na najgorszym z mozliwych etapów w życiu i niestety nie możemy
                  sobie na to pozwolic.
                  Więc chcę, czy nie chcę, musze zdać sie na pracę dla kogoś.
                  Pozdrowienia z Gdańska
                  • ardzuna Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 20.11.04, 16:18
                    cytrusowa napisała:

                    > Tak naprawdę powinnam szukać pracy w wydawnictwach, gazetach i wszędzie tam,
                    > dzie mają doczynienia z edycja tekstów i jej pochodnymi.
                    > Ale takiej pracy nie ma:-(

                    Jesteś pewna, że nie ma? A gdybyś poszła na staż do którejkolwiek takiej firmy?
                    Dużo osób pracuje przy tego rodzaju zajęciach i aż mi sie nie chce wierzyć, że
                    nie ma wsród nich żadnej rotacji.

                    > Pozostaje mi wiec tylko rozsyłanie aplikacji właśnie w Polskę:-)

                    To nie tak źle :)

                    > No i kadry.
                    > To juz trzecia branża (jeśli można to tak nazwać) w której szukam pracy.
                    >
                    > Niestety ale faktycznie dojrzewam do brania byle czego - tak jak pisałam,
                    > choćby do sklepu.

                    Moim zdaniem lepsze cokolwiek, niż zupełnie nic, przynajmniej na jakis czas. W
                    kazdym razie z takiego byle jakiego stanowiska można z całą pewnością
                    awansować, przynajmniej w większych formach. No i jeszcze jedna uwaga - dopóki
                    mozesz pracować w biurze obsługi klientów telefonii komórkowej, to znaczy, że
                    możesz dostać pracę, tylko nie taką, jaką chcesz. A to znaczy nie że nie mozesz
                    dostac pracy, tylko że nie chcesz tych konkretnych prac, jakie możesz dostać
                    (przynajmniej na razie).

                    To jest straszne, bo zawsze sobie inaczej wyobrażałam,
                    > chciałam mieć firmę, być panią siebie samej...Ale po głębszym zastanoienieu
                    > ogarnęły mnie obawy, czy dam sobie radę, jestem duszą humanistyczna, wiec
                    > pogrążyłyby mnie sprawy przyziemne, czyli zusy i inne pierdoły...
                    > No i pomysł.
                    > Pomysłów była kilka, problem jest z decyzja - wiele z tych pomysłow niestety
                    > pewnie by nie wypaliło, bo to pomysły na firmy, których jest już dużo.
                    > Nie wiem zbytnio gdzie można zasiegnać opinii na ten temat, zrobic
                    rozeznanie..
                    > .
                    > Na razei opieram sie na swoich osobistych obserwacjach.
                    > No i najważniejsze - KASA.
                    > Trzeba cokolwiek włozyć w ten interes, prawda?
                    > Jesteśmy teraz na najgorszym z mozliwych etapów w życiu i niestety nie możemy
                    > sobie na to pozwolic.
                    > Więc chcę, czy nie chcę, musze zdać sie na pracę dla kogoś.

                    O ile nie chcesz rozkręcać olbrzymiego biznesu, to wystarczy dobry pomysł.
                    Istnieją organizacje non profit udzielające mikrokredytów osobom, które chcą
                    rozpocząc swój biznes, oprocentowanie jest do dogadania się. Trzeba wnieść
                    własny kapitał, ale może nim być podobno dobry pomysł i dwie ręce do pracy.
                    Poza tym są inkubatory przedsiebiorczości, czasem prowadzone przez organizacje
                    feministyczne, w których można sie nauczyc podstawowych rzeczy potrzebnych do
                    prowadzenia firmy. Może pomyśl nad tym?
      • Gość: Pracus Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.core.lanet.net.pl 22.11.04, 21:24
        Przestancie zwalac wine na znajomosci.O prace trzeba walczyc swoja postawa
        dzwonic pytac zabiegac i przede wszyskim cały czas udowadniac ze sie cos
        potrafia wtedy o n i was znajda i beda szukac znajomosci z wami.
        • Gość: ivet.a Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.04, 10:11
          Pracus . ŚWIETNIE !!! Wszyscy powinni mieć takie nastawienie . Widzę, że nie
          użalasz się nad sobą tylko gnasz do przodu . Jeśli człowiek pokazuje swoja
          postawą , że jest silny i odporny na stres to po jaką ch.... potrzebne mu sa
          znajomości . Ludzie proszę zacznijcie walczyć o swoje , życie jest zbyt krótkie
          aby tracić je na użalanie się nad sobą .

          Cytrusowa . Jeśli do tej pory nie masz dzieci to jedno co mogę Ci powiedzieć
          to : " ŻAŁUJ " . Dzięki właśnie tym małym istotkom człowiek ma siłę aby się
          uśmiechać , walczyć o więcej i gnać do przodu . To one dodaja siły . Jeśli
          czasami człowiek ma chwilę załamania to i tak wie , że musi się pozbierać bo
          jest ktoś kto bezgranicznie Ci ufa i Cię kocha . Proszę nie mów więcej o
          dzieciach jak o CZYMŚ . Znam kobietę , która postawiła na karierę . Nie miała
          czasu na znajomości , mężczyzn , randki , jedno co się dla niej liczyło to
          praca . I co z tego ma ? Dużo pieniędzy ale jest nieszczęśliwa . Siły się
          wypaliły , na dzieci za późno a w domu tylko koty . Czy uważasz , że było
          warto ? Ja napewno nie chciałabym tych pieniędzy , takiej pozycji jak ona i
          domu z kotami . Wstaję codziennie rano i wiem , że mam dla kogo żyć . Jestem
          szczęśliwa i ty też będziesz. Poza tym , każdy pracodawca zwraca uwagę na to
          czy kobieta ma juz dzieci . Jeśli ma dwoje , zatrudnia ją bez zastanawiania
          się . Wie ,że nie odejdzie z pracy za rok albo za dwa tylko będzie chciała
          zosać dłużej .
          • cytrusowa Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 24.11.04, 09:12
            ivet.ko, jeśli napisałam o dziecku per coś, to moja pomyłka.
            Nie traktuję dzieci jako zła koniecznego, po prostu nie jest jeszcze na nie
            pora.
            Wiem, żachniesz się, że jak to, na dzieci jest zawsze pora, zawsze się znjadą
            środki..itp., itd.
            Pewnie, ze tak.
            Ale są momenty w życiu człowieka, gdy stoi w miejscu i do tego jest bardzo
            ciężko. My, jako młode małżeńśtwo mamy tak, bo nie pracujemy i mieszkamy u
            moich rodziców, którzy wcale nie mają ochoty nas utrzymywać. Musimy się jeszcze
            dokładać.
            Także dziecko jak najbardzoej - pragniemy mieć, i to nie jedno, ale parę
            miesiecy chcemy poczekać.
            Nigdy nie stawiałam na zrobienie kariery ponad wszystko, wręcz odwrotnie -
            chciałam mieć taką pracę, gdzie w odpowiednim czasie mogłabym wrócić po urlopie
            macierzyńskim do pracy. Mieć ten wentyl bezpieczeństwa.
            A teraz nie mam nic, nawet ubezpieczenia:-(
            Żałuje jednego, że nie poznałam mojego męża wcześniej. Wtedy pewnie byłoby tak,
            ze miałabym już dzidziulki troszkę podchowane i pracowałabym, lub szukała tej
            pracy. Sytuacja byłaby inna.
            A tak to trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać, co nam los przyniesie.
            Pozdrawiam
            • Gość: mgrinz Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 10:09
              odwołując się do mojego poprzedniego posta (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=17303282&a=17788936)ciągnę ten wątek...
              faktycznie... ruszyłem pewną znajomość i mam robotę za ponad 2 tysiaki, prosta, łatwa biurowa, atmosfera normalna, zero nadgodzin, przynajmniej tak się wydaje na wstępie... a gdy uczciwie siedziałem i słałem CV ponad 2 lata nie zaprosił nikt na rozmowę, a "po znajomości" były ostatnio 4 rozmowy na których były różne testy, z których jeden napisałem najlepiej, pokonując kilkanaście lub kilkadziesiąt osób, zależnie od aplikacji... gdybym był kiepski, to raczej bym ich nie pokonał, żałosne jest to, że bez "pleców" przez łącznie 30 miesięcy nikt nie zaprosił na żadną rozmowę... po tym fakcie, tym bardziej będę podtrzymywał przekonanie, że umiejętności liczą się mniej niż to, czy ma się kogoś "wewnątrz" kto CV na odpowiednie biurko położy... sam wiem jak musiałem zapieprzać za 800 zł dla jakiegoś psychola, co wiecznie był ze wszystkich niezadowolony (moi koledzy już wylecieli, rotacja co pare miesięcy) i porównuję to z normalną firmą, gdzie za połowę pracy w stosunku do poprzedniej mam trzy razy tyle kasy...
              także faktycznie popieram złość i rozgoryczenie niektórych osób i pozdrawiem je serdecznie... i chyba najbardziej tej sytuacji są winne byle jakie HR co wywalają lepsze cv od cv swoich znajomych... bo skoro zdałem ileś testów, pytań fachowych, rozmów w obcych językach to znaczy , że wina za to, że przez wiele miesięcy nie mogłem nic znaleźć nie leży po mojej stronie... a do znalezienia pracy potrzebna jest "ciocia" a nie "umiejętności"... śmieszny i żałosny kraj...
              moje CV też na "tym biurku" by się nie znalazło, i nie byłbym zaproszony, gdyby nie fakt, że "ktoś je tam położył" i to ja okazałem się najlepszy...
              gdyby to był PRL, to rozumiałbym, że zatrudnia się po znajomości nawet nienajlepszych, ale przecież w "kapytalyźmie" powinno chodzić o zysk, a więc wypracowanie pieniądza przez najlepszych pracowników... jak w takim razie ma się to do zatrudniania kiepskich, a odrzucania lepszych ? przecież to negatywnie wpływa na efektywność i zysk ... panowie pracodawcy zabierzcie się za porządki w HR swoich firm, bo wam srają w bilanse...
              tak samo jak wczoraj byłem w Media Markt kupić jedną rzecz, obsługa wręcz miała do mnie jako klienta pretensje, że się dopytuję o szczegóły techniczne urządzenia... sam tam szukałem pracy i mnie odrzucono, a wczorajsza osoba sprzedająca tylko mnie zniechęciła do korzystania z ich sieci, nie tylko miała pretensje "o jezu co pan chce" to w dodatku nie wiedziała nic o sprzęcie "a bo ja wiem, bierz pan jak chcesz" na prośbę o chęć porównania dwu modeli usłyszałem "o jezu no nie mam kabla nie podłączę", wyszedłem nie kupując nic...
              tacy ludzie mają pracę, a ja (i zapewne wiele osób o wyższych kwalifikacjach i kulturze ode mnie) jej nie miałem... sam bym w życiu do klienta się tak nie zachował, jak owa osoba z Media Markt... a pomimo tego owa osoba miała pracę a ja nie... nonsens,,,
              • veritas1 bo jest tak: 26.11.04, 15:45
                nie ma prawie takiej pracy bez znajomości... a skąd to wiem ? kilka osób w
                mojej rodzinie przepracowało całe życie w
                administracji, rządzie, wojsku, kiedyś jeszcze milicji...
                po 1989, kiedy wzrosło nagle bezrobocie z liczby 0 do liczby 3 000 000
                (obecnie wliczając dzieci rolników mówi się, że więcej jest
                w polsce ludzi niepracujących niż pracujących) praca "stała i pewna kasa na
                koncie" stała się szczytem mażeń... w czasach gdy
                pracodawcy traktują ludzi jak niewolników, albo gorzej jak smieci ludzie
                szukają "stabilności", pewności jutra... stąd wszyscy (i
                ja też) chcą "do budżetu" który nigdy nie bankrutuje, a zawsze dochód choć
                niższy to pewny... ale niestety jak się kończą (lub
                się nie ma znajomości) to NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ...
                sam od paru już lat na tym forum podawałem konkretne przykłady... człowiek
                skończył studia i myślał, że z pracą nie będzie
                problemu.. tymczasem kumple po zawodówie mają w sklepie 2 razy tyle co ja
                miałem w biurze... niestety piatki w indeksie w tym
                kraju nic nie znaczą...
                sam z własnych doświadczeń wiem, że np. jak jest jakieś ogłoszenie w
                biuletynie służby w "pewnym ministerstwie" i matka dzwoni
                zapytać czy ustawione, to pan, który ją dobrze zna odpowiada np. "syn
                Xisńskiego skończył wydział Y więc trzeba było wymysleć
                etat..."
                często to nawet nie jest tak, że jest potrzebna osoba na dane stanowisko...
                nie rzadko jest tak, że "czyjś dzieciak" skończył studia i trzeba to
                stanowisko utworzyć pod niego... z waszych (ja nie pracuję)
                podatków... taki kraj...
                jeszcze gdyby nie było tak wielkiego bezrobocia i tylu wykształconych
                wspaniałych młodych ludzi, którzy muszą patrzeć jak
                zatrudnia się debila z plecami, to by aż tak nie bolało...
                przykłady... PKP oficalnie się redukuje, niby nie zatrudniają nikogo, ale...
                niektórym się udaje dorwać stołek za 2000,
                policja... ile to już o niej było wątków na tym forum.. ludzi z dziwnych
                powodów nie zdają testów, wszystko tajne, od niczego nie
                można się odwołać... sprawni i inteligentni szukają pracy, a koleś co był
                dresem chodzi w mundurze...
                wojsko... sam się po studiach 3 razy zgłaszałem na ochotnika, ale "pan nie
                jest w wieku poborowym"... no nie dziwne, jak skończyć
                polibudę mając 18 lat ???
                sam pracowałem w państwowej spółce... absolwenci zapieprzali za 800 zł, jak
                się skończyło dofinansowanie to ich wywalano, a
                członkowie rady nadzorczej za posiedzenie (de facto za jedzenie ciastek i
                picie soczków przez 3 godziny w miesiącu ) zarabiali za
                swoją "pracę" po 3-4 tysiące (za jedno, góra dwa posiedzenia rady spółki)...
                tacy z "plecami" nie muszą nic umieć, ktoś ich
                "wsadzi" do paru spółek... może 12 godzin w miesiącu a na koncie za to 10
                tysięcy...
                ja też od czasu do czasu ślę jakieś CV, ale tylko wtedy jeśli rodzina dowie
                się , że jest chociaż 1 % szans... bo mniej więcej 5 %
                tych ogłoszeń jest "uczciwych"... ale 95 % nie...
                sam przez 2.5 roku od ukończenia studiów byłem na 2 rozmowach, ale tylko
                dlatego, że owe rozmowy miałem załatwione... niestety
                ktoś miał większe plecy... choć są dziesiątki tysięcy ludzi co ślą i 500 CV
                od kilku lat i nic...
                samemu już mi się nie chce nic słać, bo po 2.5 roku bezowocnego słania CV
                (zero odpowiedzi) co można powiedzieć ? chyba tyle, że
                szlag trafia... zwłaszcza jak widzę gości z podwórka, co mają zawodówę, a
                mają 1500 np. za zwykłe stanie w sklepie albo za
                cieciowanie... ja na moje 800 musiałem zapie..ć ostro, a ktoś z 4 razy
                niższymi kwalifikacjami ma 1500 za siedzenie na krzesełku i
                od czasu do czasu podanie komuś klucza...
                próbujcie, ale ja sobie biuletyn służby cywilnej odpuszczam... zwłaszcza że
                wiem jak to "od środka" wygląda... jest obowiązek dać
                ogłoszenie i tyle...
                ja za mniej jak 1000 na rękę nie będę pracował... bo już robiłem za 800 i to
                nie starczy na samodzielne życie, a nie po to się
                pracuje, aby do śmierci z matką w kawalerce siedzieć...

                ja też robiłem w spółce skarbu państwa... ale robota była inna...
                pracownicy byli podzieleni na dwie kategorie:
                - fachowcy, absolwenci; ludzie brani na krótko (max 3 umowy trzymiesięczne)
                zapieprzali mocno na swoje 800 zł... jak robiłem
                szybko i miałem skończone po 6 godzinach, to jeszcze mi dowalali "żebym się
                nie nudził" i nieraz się siedziało 2 godziny więcej...
                aż w końcu wywalili, aby wziąć na dofinansowanie nowego absolwenta...
                - "swoi" , czyli jakoś tam powiązana stara kadra, ewentaulnie rodzina
                prezesa; duże wypłaty, co miesiąc po 500 premii, a ich dzień
                to kawka, papieros i narzekanie na "absolwentów", że się wza wolno ruszają...
                natomiast ci "swoi" stanowili pod względem ekonomicznym większość kosztów...
                popieram to, że połowę urzędników należy wyrzucić (nieraz kilka dni się
                dodzwonić nie można, bo paniusie słuchawki poodkładały),
                ból polega na tym, że nie zredukuje się tych co trzeba...
                u matki w pracy było tak, że np. wywalono fachowca za 3 tysiące, a na jego
                miejsce przyszło 4 krewnych królika za 4 tysiące każdy
                (dwójka z nich zajmuje się jedynie romansowaniem ze sobą)... więc komórka 2
                osobowa rozrosła się do 6 osób... Miller i Buzek
                obiecywali zredukować administrację, a jak sam Urban w NIE i gazeta Wprost
                przyznają... liczba urzędników od czasu 1997 wzrosła
                2.5 raza...
                prawda wygląda tak, że przy kilkumilionowym bezrobociu pełno jest
                dzieci "prom,inentów" którym trzeba wymyślić etat...

                dla mnie też rodzina, hobby, przyjaciele to rzecz najważniejsza... ale...
                żyjemy w kraju (jak pokazują ostatnie statystyki)
                najbardziej zapracowanym w UE...
                we francji czas pracy wynosi bodajże 35 godzin tygodniowo... w
                polsce "średni" 44 godziny...
                a naprawdę są ludzi co w pracy spędzają nawet 72 godziny (12 * 6 ) tej pracy
                starczyło by na dwie osoby... ale muszą ustąpić ze
                względu na brak gdzie indziej... nadmiar pracy szkodzi, zawały, nerwice,
                pewnie i kłopoty łóżkowe, brak znajomych, alienacja,
                człowiek nie w jakie są filmy, kto wydał płytę... potem kobieta odchodzi bo
                nie masz czasu na spacer... ale Jaro pomyśl o tym, że
                kasa którą masz to szczyt marzeń wielu ludzi, ludzie w tym kraju muszą
                pracować za 700 i to nie są jakieś głąby, ale nawet ludzi
                po studiach, z językami...
                więc sorry, ale nie narzekaj, bo za taką kasę to trzeba "zaiwaniać", coś za
                coś... musisz zdać sobie sprawę co jest ważniejsze
                "dom" czy "utrzymanie domu" ? "rodzina" czy "utrzymanie rodziny"...
                znajdź "środek", tak aby był czas na rodzinę, hobby, kolegów i
                aby pieniądze starczyły... ludzie którzy całe życie pracują nie żyją, a potem
                część z nich umiera nawet nie wydając tego co
                zarobili...

                pieprzenie, że w tym kraju jest super, tylko polak jak zwykle niezadowolony...
                ja od czerwca 2002 wysłałem kilkaset CV, co tydzień kupowałem gazetę, koszty
                tego przez ponad 2 lata + znaczki , koperty,
                ksero dokumentów to razem może i ponad 500 zł + 700 na garnitur i buty, a
                efekt zerowy...korzystałem z ogłoszeń w necie i
                nikt ani razu mnie na żadną poważną rozmowę nie zaprosił ani razu... od
                czerwca 2002 byłem łącznie na 7 rozmowach (3 miałem
                załatwione po znajomości, 3 to były firmy w stylu YAP (wątek:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=14140351), czyli ukryta
                akwizycja, która zaprasza każdego a co tydzień od 3 lat jest ogłoszenie w GW,
                1 rozmowa zakończyła się umową o pracę, ale
                tylko dlatego, że pracodawca miał dofinansowanie z urzędu pracy, jak się
                skończyło dofinansowanie to mnie wywyalił) więc nie
                pieprz, że w tym kraju jest dobrze...
                bo wiem z racji pracy rodziny jak wygląda prac w służbie cywilnej, a prywatni
                nieraz stosują licytację, kto chce najmniej i
                człowiek musi podziękować, bo inni godzą się na 700 (fikcyjne pół etatu
                (czyli 4h), a faktycznie 10 godzin dziennie)...
                • Gość: ivet.a Re: bo jest tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 10:46
                  Dlaczego wszyscy tak wysoko mierzycie . Czy te 800 zł to tak mało na
                  początku ? Ważna jest praca i zdobywanie doświadczenia . Kazdy chciałby
                  zarabiać dużo , ale w jaki sposób pracodawca ma dać komuś wysoką pensję
                  jeśli nie wie co ten ktoś potrafi . A tak wogóle czy ktoś z was
                  zdaje sobie sprawe jakie są koszty utrzymania pracownika i dlaczego
                  przedsiębiorcy kombinują . Jeśli Rząd dalej będzie chciał podnosić stawki na
                  ZUS od przedsiębiorców i pracowników to niedługo tylko posłowie i
                  administracja publiczna będą pracować na pełny etat . Reszta ludzi
                  będzie pracować na pół etatu a w rzeczywistości będziemy pracować normalnie
                  a wpływy do budżetu będą o połowe mniejsze . A wracając do wątku
                  pensji to po rOku pracy pewnie dostałbyś już 1000 zł , po dwóch latach
                  1200 a po trzech mógłbyś sam dyktować już warunki gdyż miałbyś już
                  doświadczenie .Każdy chciałby zarabiać jak najwięcej . Ja zarabiam
                  naprawdę dobrze ale ostatnio zaczyna być mało . Apetyt rośnie w miarę
                  jedzenia i nasze potrzeby też . Dzieci coraz większe , w domu przydałby
                  się remont i samochód do wymiany - zawsze będzie mało a te magiczne dwa
                  tysiące o których wszyscy mówią to naprawdę niewiele przy cenie
                  wszystkiego . Nie należy jednak się załamywać , pracuj za 700 lub 800 zł
                  potem będzie więcej OBIECUJE - przekonasz się sam .
                  A wracając do wypowiedzi "mgrinz" dotyczącej Media Markt - masz całkowitą
                  rację , ludzie tam są beznadziejni . Obsługa jest do niczego ,
                  kierownictwo naprawdę powinno coś z tym zrobić . Po pierwsze pracownicy
                  tam nic nie wiedzą , łaskę robią , że muszą odpowiedzieć na jakieś
                  pytanie . Ich motto to - " bierz i spadaj a jak Ci się nie podoba to
                  inni kupią . Kiedyś tak nie było , pamientam jak kupowałam pralkę
                  obsługiwał mnie młody chłopak był naprawdę miły i znał się na
                  sprzęcie . Gdy zobaczył ,że jestem sama spytał się czy pomóc mi wnieść
                  tą pralkę do auta , poprosił kierownika o wyjście i pomógł mi ją
                  załadować do samochodu . Ostatnio chciałam kupić płytę i spytałam się
                  czy taka jest na co bardzo miła PANI odpowiedziała mi - " Jest tylko to
                  co pani widzi , po czym łaskawie spojżała do komputera i stwierdziła ,
                  że gdzieś jest i pokazała gdzie mam szukać . Przykro mi ale ja nie mam
                  czasu na szukanie , mój czas jest również ważny . Tak naprawdę to
                  powinna ruszyć d.... i mi ją podać . Wyszłam i nic nie kupiłam i pewnie już
                  nic tam nie kupię .Wydaje mi się ,że pracownicy w Media Markt bardzo się
                  popsuli w momencie , w którym był taki duży spadek cen na ich produkty a
                  ludzie ciagneli drzwiami i oknami . Poczuli sie strasznie ważni i to im do tej
                  pory zostało . Godna polecenia to " CASTORAMA " i "TESCCO" , naprawde miła
                  obsługa i kompetentni ludzie .
                  • Gość: mgrinz Re: bo jest tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 12:14
                    "Dlaczego wszyscy tak wysoko mierzycie . Czy te 800 zł to tak mało na
                    początku ? Ważna jest praca i zdobywanie doświadczenia ."
                    szanowna ivet, jeśli mój kumpel po zawodówie sprzątając ma 1100, jeśli mój drugi sąsiad po maturze jako cieć ma 1000 netto miesięcznie a tylko siedzi, jeśli drugi koleś ode mnie zarabia 1500 w myjni samochodów, to czemu ja , człowiek z dyplomem politechniki, ze stypendium naukowym i dwoma językami mam chcieć cokolwiek robić za 800 ????
                    szanowna ivet, jesli człowiek bez wykształcenia ma 1000 to ja nie widzę powodu aby człowiek umiejący kilka razy więcej miałby zarabiać mniej od nich...
                    po za tym szanowna ivet, człowiekowi niedługo stuknie trzydzieska, już czas na rodzinę , na wyrwanie się od rodziców a za 800 to nie możliwe, teraz za 2000 już mogę o tym mysleć, po prostu, that's the way it is...
                    mówisz, że po roku będzie więcej... jeżeli robisz w normalnej firmie, to pewnie tak...
                    u mnie w poprzednim miejscu pracy ludzie nie mieli podwyżek od iluś lat, a inflacja rośnie... pracodawca zatrudnia pracownika po to aby on mu generował zysk, stąd też prostą odpowiedzią jest, ze pracownik chce coś z tego zysku mieć, tymczasem (może miałem pecha i trafiłem na wyjątkową szuję i mało takich jest) wyglądało to tak:
                    im się szybciej pracowało tym więcej dokładali, jak się ktoś "wyrobił" to dostawał nowe zadania, a w efekcie ktoś przestawał być potrzebny i tracił pracę... biuro w ciągu 3 lat (znając wypowiedzi starych pracowników) zmalało o kilka osób, a pozostali w zamian za to zostawać nieraz po 11 godzin dziennie (oczywiście bez płatnych nadgodzin) za to "prezes" co chwila zmieniał samochód...
                    nie wiem, to subiektywna ocena, być może poprostu idąc do "pierwszej pracy" trafiłem na zwykłą szuję, nie szanującą ani kodeksu ani godności ludzi, ale na taką osobę trafiłem i taki jest mój punkt widzenia... jeżeli koleś ma 20 tysięcy miesięcznie a o onnich mówi że 800 to i tak za dużo i że im się w głowach od tych pieniędzy poprzewraca, to chyba coś nie teges... dodam, że facet miał kary za płacenie poniżej pracy minimalnej, miał ileś kar i wyroków za łamanie kodeksu, bhp itd. itp.
                    nie wiem jaki procent stanowią tacy pracodawcy, ale ja u takiego musiałem przeżyć rok i choć najpierw obiecywał że po okresie próbnym będzie 2000 a nie 800 to jedyne co było po okresie próbnym to wieczne zjeby, bo on nigdy z nikogo nie był zadowolony a rotacja w firmie jest co pare miesięcy, trudno żeby zadowalać się 800 zł, jeśli komuś wypracowało się tyle zysku, że on za kolację w restauracji hotelowej płacił więcej niż ja zarabiałem miesięcznie (widziałem faktury które szły na koszt firmy)...
                    • Gość: ivet.a Re: bo jest tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 14:15
                      I uważasz , że ten cwaniak jest szcześliwe . Ile musi się nakombinować żeby
                      oszukać ludzi . Daleko nie zajdzie . Prędzej czy później ktoś nie wytrzyma
                      i ...... resztę sobie dopowiedz . Ten cieć , o którym napisałeś nie zarobi
                      więcej niż te 1000 zł , Ty możesz zarobić od niego dużo więcej tylko musisz
                      gdześ się załapać . Mój mąż jest po technikum samochodowym i jest kierowcą .
                      Nie jest w stanie zarobić więcej niż 1000 zł . Jedyna możliwość aby zarobił
                      więcej to wyjazd za granicę , a to nie wchodzi w rachubę . Nie jest w stanie
                      znaleść sobie innej pracy ponieważ nie ma kwalifikacji . Ty natomiast możesz
                      zajść daleko , możesz być kierowcą, sprzedawcą , kierownikiem , księgowym ,
                      czym tylko chcesz . Życzę powodzenia !
                      • Gość: mgrinz Re: bo jest tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 15:15
                        > I uważasz , że ten cwaniak jest szcześliwe . Ile musi się nakombinować żeby
                        > oszukać ludzi . Daleko nie zajdzie .

                        ale ten "cwaniak" jest szczęsliwy, jak sam mąwiał "zyjemy w kapitaliźmie i trzeba być brutalnym dla ludzi", bo ma taki charakter, a nawet ma ileś nagród od stowarzyszeń biznesowych, jest szanowanym biznesmanem, firma ma ponad milion złotych zysku , prawie 20 milionów obrotów (co prawda nie wiadomo co się z tą kasą dzieje...)///

                        >Ty natomiast możesz
                        > zajść daleko , możesz być kierowcą, sprzedawcą , kierownikiem , księgowym ,
                        > czym tylko chcesz . Życzę powodzenia !

                        ja się załapałem ale po znajomości, państwówka i 2 tysiące na okresie startowym, więc teraz jest okej, natomiast bez znajomości nikt by mojego CV nawet nie przeczytał... stąd się w tym wątku wypowiedziałem... przez 2.5 roku słałem CV i nie było ani jednej odpowiedzi, ktoś mógłby powiedzieć, że byłem kiepski i dlatego... ale jak mi "ciocia" załatwiła rozmowę to przeszedłem testy i okazałem się najlepszy łącznie z rozmowami w 2 językach ? ciekawe, prawda ?
                    • losiu4 Re: bo jest tak: 29.11.04, 20:07
                      Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                      > szanowna ivet, jeśli mój kumpel po zawodówie sprzątając ma 1100, jeśli mój
                      > drugi sąsiad po maturze jako cieć ma 1000 netto miesięcznie a tylko siedzi,
                      > jeśli drugi koleś ode mnie zarabia 1500 w myjni samochodów, to czemu ja ,
                      > człowiek z dyplomem politechniki, ze stypendium naukowym i dwoma językami mam
                      > chcieć cokolwiek robić za 800 ????

                      no bo widzisz... Fama głosi, ze aby zarabiac 600 - 800 PLN to trzeba mieć
                      wyższe wykształcenie

                      Pozdrawiam

                      Losiu

                  • Gość: bara Re: bo jest tak: IP: *.olsztyn.mm.pl 29.11.04, 17:28
                    Ivet.a nie zastanawiałaś się nigdy nad tym dlaczego ludzie np. w Media Markt są
                    tacy beznadziejni. Diabeł często tkwi w szczegółach. Ty piszesz, że zarabasz
                    bardzo dobrze i apetyt Twój jeszcze rośnie. Jednocześnie robisz kardynalne
                    błędy "pamientam", "spojżała". Może tym ludziom leży na wątrobie taka
                    niesprawiedliwość ,że muszą wykonywać robotę głupieo za głupie pieniądze, a
                    głupi się cieszy.
                    • Gość: mgrinz Re: bo jest tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 20:35
                      żałosne jest czepianie się błedów, z trzech powodów:
                      - nie ma to nic wspólnego z merytorycznością wypowiedzi i z tematem dyskusji,
                      - są ludzie mający problemy z dysleksją, a błędy reguluje Autokorekta w Wordzie,
                      - jeżeli ktoś jest lekarzem, inżynierem, ekonomistą, grafikiem a nie redaktorem, to "ż", "rz", "u" "ó" nie mają nic wspólnego z efektem jego pracy,
                      czepiać się można inżyniera, że nie zna rysunku technicznego albo podstawowych zasad matematyki, ale nie jakiegoś głupiego polskiego "u" "ó", a po za tym na forum się pisze dość szybko i to nie jest oficjalna korespondencja którą się czyta 3 razy przed wysłaniem,
                      ja jako osoba zajmująca się grafiką mógłby się do kogoś przypieprzyć że nie umie renderować albo np. przywalić się do kogoś, że nie umie zrobić linka na stronie www który zmienia kolor po najechaniu myszą, zrobiłem "moda" do gry, też mógłbym się przywalić, że ktoś nie umie konfigurować ruchu modelu pojazdu lub pocisku, co ? więc odwal się od "u" i "ó" bo to jest ważne aby zaliczyć maturę a nie w pracy technicznej...
                      • Gość: mgr Re: bo jest tak: IP: *.olsztyn.mm.pl 29.11.04, 22:49
                    • Gość: ivet.a Re: bo jest tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.04, 09:56
                      bara . masz rację zrobiłam błąd ale zobacz jak ty piszesz " glupieo" .
                      Pozdrawiam ,
      • overtop Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 25.11.04, 14:57
        moją aktualną pracę dostałem 12 lat temu dzięki znajomością.Teraz jestem
        przekonany,że bez znajomości pracy(pod tym pojęciem rozumiem wykonywanie
        czynności określonych jasnymi przepisami z satysfakcją finansową i emocjonalną)
        jest niemożliwe.Osoby,które w aktualnej rzeczywistości otrzymają pracę bez
        układów to wyjatki potwierdzające regułę.Wydaje mi się,że znam genezę tego
        zjawiska,ale o tym innym razem.Pozdrawiam!!!
        P.S.
        Nawet UKŁADY mieć trzeba i predyspozycje psychomotoryczne aby zostać w armii po
        odbyciu zasadniczej służby wojskowej.Nie wspomnę już o Policji,innych
        służbach,czy administracji państwowej.
      • Gość: gość portalu Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.chello.pl 25.11.04, 15:17
        O ile w administracji państwowej jest to rzeczywiście naganne, to jakoś nie trafia do mnie biadolenie nad koniecznością posiadania znajomości przy szukaniu pracy "w ogóle". Logiczną rzeczą dla mnie jest że przedsiębiorca chętniej zatrudni osobę, którą zna (lub ktoś mu ją polecił), do której może mieć zaufanie i wie, że posiada potrzebne umiejętności (jeśli zatrudnia ludzi takowych nieposiadających, to zn. że kretyn, nie przedsiębiorca).

        Więcej, wydaje mi się że umiejętność wyrabiania sobie znajomości, też jest ważnym czynnikiem przy szukaniu pracy (przynajmniej w niektórych zawodach). I nie mam tu na myśli picia wódki z pracodawcą, a raczej umiejętność dobrego poznania branży w której się pracuje i stworzenia wokół siebie wrażenia osoby kompetentnej, tak by nasza kandydatura automatycznie nasuwała się na myśl przy rekrutacji na dane stanowisko.
        • forgotten_realms Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 25.11.04, 16:27
          Gość portalu: gość portalu napisał(a):

          > O ile w administracji państwowej jest to rzeczywiście naganne, to jakoś nie
          tra
          > fia do mnie biadolenie nad koniecznością posiadania znajomości przy szukaniu
          pr
          > acy "w ogóle". Logiczną rzeczą dla mnie jest że przedsiębiorca chętniej
          zatrudn
          > i osobę, którą zna (lub ktoś mu ją polecił), do której może mieć zaufanie i
          wie
          > , że posiada potrzebne umiejętności (jeśli zatrudnia ludzi takowych
          nieposiadaj
          > ących, to zn. że kretyn, nie przedsiębiorca).
          >
          > Więcej, wydaje mi się że umiejętność wyrabiania sobie znajomości, też jest
          ważn
          > ym czynnikiem przy szukaniu pracy (przynajmniej w niektórych zawodach). I nie
          m
          > am tu na myśli picia wódki z pracodawcą, a raczej umiejętność dobrego
          poznania
          > branży w której się pracuje i stworzenia wokół siebie wrażenia osoby
          kompetentn
          > ej, tak by nasza kandydatura automatycznie nasuwała się na myśl przy
          rekrutacji
          > na dane stanowisko.

          Niemal zgadzam się ze wszystkim, co tu jest napisane. Ale dlaczego to od
          administracji wymagamy standardów, których nie wymagamy od przedsiębiorców?
          I jeszcze jedno lepiej nie tworzyć "wrażenia osoby kompetentnej", tylko nią
          być. :) Na wrażeniu nie można daleko zajechać.
          • Gość: Gość portalu Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.chello.pl 25.11.04, 16:36
            > Niemal zgadzam się ze wszystkim, co tu jest napisane. Ale dlaczego to od
            > administracji wymagamy standardów, których nie wymagamy od przedsiębiorców?

            Administracja wydaje publiczne pieniądze i ma obowiązek zatrudniania ludzi wg. kryteriów obiektywnych - czyli poprzez konkursy. W przeciwnym bowiem wypadku osoba podejmująca decyzje personalne, mając świadomość dysponowania środkami "wszystkich" czyli "niczyimi", może dopuszczać się wielu niegospodarności - np. zatrudniając zupełnie nei nadających się do pracy krewnych. Przedsiębiorca natomiast wydaje własne pieniądze, więc zazwyczaj dba o to, żeby były one inwestowane z sensem (jeśli nie, to, jak napisałem, kretyn nie przedsiebiorca).
            Poza tym nikt nie może mieć do niego pretensji, bo środki własne może wydawać jak mu się żywnie podoba (w rozsądnych granicach oczywiście ;]).

            > I jeszcze jedno lepiej nie tworzyć "wrażenia osoby kompetentnej", tylko nią
            > być. :) Na wrażeniu nie można daleko zajechać.

            Chodziło mi o to, że swoje umiejętności trzeba umieć "sprzedać" jakiekolwiek by one nie były.
            • forgotten_realms Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? 25.11.04, 18:20
              nie chcę wdawać się w spór, ale taki np. pan X (mój znajomy) dostał pracę po
              znajomości w firmie Y (tak się składa, że mam trochę akcji tego
              przedsiębiorstwa),
              • Gość: Gość portalu Re: kto NIE ma pracy, bo nie ma ZNAJOMOŚCI?? IP: *.chello.pl 25.11.04, 18:25
                No i?
      • gagunia JAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.11.04, 10:18
    Pełna wersja