Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Inżynier chemik poszukuje pracy

    05.11.04, 06:29
    Od razu uprzedzam, że ogłoszenie jest głównie dla jaj i udowodnienia pewnej
    tezy. Mieszkam i pracuję w USA, bo pracy w Polsce dla ludzi wykształconych nie
    ma. No, ale czasem firmy twierdzą inaczej i miauczą, że trudno znaleźć
    wykwalifikowanych ludzi. Zatem proszę:

    - Inżynier chemik, doktorat na dokładkę (chemia organiczna, profil
    farmaceuryczny))
    - Staże w USA i Europie Zachodniej
    - Komputer - wyjątkowo biegle (programowanie + administracja serwerów
    unixowych, nie jakieś tam Wordy i Excele)
    - Języki: angielski (na poziomie bliskim native), rosyjski
    - Doświadczenie w zarządzaniu projektami badawczymi
    - Doświadczenie marketingowe (również zarabianie na własny rachunek)

    No i słucham. Ciiiiszaaa? A teza wspomniana na początku jest taka, że w Polsce
    mamy bezrobocie nie strukturalne nawet, tylko już systemowe. Nie chodzi o
    wykształcenie pracowników czy jego brak, bo skoro jestem konkurencyjny w USA,
    to dlaczego niby nie w Polsce? Analizy sytuacji z punktu widzenia
    makroekonomii nie chce mi się przeprowadzać, bo u mnie już późno i nie chce
    sobie psuć do końca humoru przed pójściem spać. Jeszcze bym miał koszmary...
      • losiu4 Re: Inżynier chemik poszukuje pracy 05.11.04, 06:37
        radio_erewan napisał:

        > No i słucham. Ciiiiszaaa? A teza wspomniana na początku jest taka, że w Polsce
        > mamy bezrobocie nie strukturalne nawet, tylko już systemowe. Nie chodzi o
        > wykształcenie pracowników czy jego brak, bo skoro jestem konkurencyjny w USA,
        > to dlaczego niby nie w Polsce?

        proste: przemysł leży, to i zapotrzebowania na chemików i innych inżynierów czy
        doktorów nie ma. No, może poza uczelniami.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • radio_erewan Re: Inżynier chemik poszukuje pracy 05.11.04, 06:49
          Wszystko leży, Łosiu. Cała gospodarka. A powyższe napisałem dlatego, że
          zajrzałem na to forum i zobaczyłem zdesperowanych ludzi, dołujących się, że może
          za mało umieją, że może powinni iść na jakiś kurs i podnieść kwalifikacje (no,
          raczej to "doradcy" im tak wmawiają). Tymczasem, jak widać, nie o umiejętności
          chodzi, tylko o wady systemu.
        • nicram79 Re: Inżynier chemik poszukuje pracy 05.11.04, 06:50
          losiu4 napisał:

          > No, może poza uczelniami.

          Na uczelnię też nie można się dostać.Tam to są dopiero ciepłe posadki. Znam przypadki zatrudniania na 1/10 etatu byle tylko pani profesor na emeryturkę nie odeszła bo przecież taka sympatyczna jest...
      • radio_erewan Do Admina 05.11.04, 07:02
        Admin, nie wyrzucaj wątku, proszę (to na wypadek, gdyby Cię kusiło). To nie
        zabronione ogłoszenie, tylko forma (nieco prowokacyjna) udowodnienia czegoś.
      • Gość: hybryda A za ile chcesz pracowac w PL? IP: *.pliva.pl 05.11.04, 09:38
        A ile masz w USA?
        • radio_erewan Re: A za ile chcesz pracowac w PL? 05.11.04, 09:46
          Gość portalu: hybryda napisał(a):

          > A ile masz w USA?

          Brutto, przeliczając na złotówki, 23,000/miesiąc. Jako patriota mogę dac Polsce
          dyskonto i pracować za połowę, na początek. :)
          • Gość: quality Re: A za ile chcesz pracowac w PL? IP: 81.168.209.* 05.11.04, 10:11
            Brawo. To mi się podoba.
          • Gość: hybryda a jaki to kurs? 1$=? IP: *.pliva.pl 05.11.04, 13:15
            Czyli masz okolo 6-6.5K dolcy miesiecznie brutto. Normalna pensja w Stanach w
            firmie farmaceutycznej na stanowiski scientist badz senior scientist (ale to w
            tych tanszych).
            W PL nie dostaniesz nawet polowy tego bo nie ma przemyslu farmaceutycznego.
            Tak wiec nie ma o co kopii kruszyc.
            • radio_erewan Wnioski 05.11.04, 19:51
              > W PL nie dostaniesz nawet polowy tego bo nie ma przemyslu farmaceutycznego.
              > Tak wiec nie ma o co kopii kruszyc.

              Nie ma potrzeby kopii kruszyć, bo to właśnie chciałem wykazać. Że nie ma
              przemysłu (jakiegokolwiek zresztą) z zapotrzebowaniem na wykwalifikowanych
              pracowników.

              Tymczasem teza, stawiana od czasu do czasu przez polityków, to "nasi pracownicy
              nie są konkurencyjni pod względem wykształcenia i wydajności pracy". Bzdura, bo
              mogą być konkurencyjni (jak wykazałem), tylko co z tego? Na bzdurnej tezie
              buduje się model rozwoju gospodarczego, w którym mamy konkurować niskością płac
              z wieśniakami z Chin, świeżo przybyłymi z prowincji do miasta. Ponieważ
              konkurować nie jesteśmy w stanie (oni mają jeszcze takich setki milionów), a
              prawdziwych przyczyn problemów wygodnie się nie dostrzega (system podatkowy
              głównie, na czele z niesławnym ZUSem), to i mamy 20% bezrobocia, a sfrustrowanym
              ludziom, nie mogącym znaleźć pracy za 1000 złotych doradza się obłudnie, żeby
              się dokształcili.
              • Gość: Paweł Z. Re: Wnioski IP: *.kom / *.kom-net.pl 05.11.04, 20:49
                Widzę, że już się wyspałeś i przechodzisz do dyskusji na tematy
                makroekonomiczne.
                Ja nie chcę się wgłębiać w takie dyskusje, bo jest to zbyt kosztowne - stukanie
                zabiera nieco czasu, a ja wolę bardziej dyskusje na tematy filozoficzno-
                światopoglądowe. Z drugiej zaś strony wiadomo, że istnieją na świecie
                znajdujące się w ostrej w stosunku do siebie opozycji szkoły makroekonomii. Nie
                zaprzeczysz chyba, że Keynes to mądry człowiek. Ba, Karol Marks też głupi nie
                był. "Kapitał" to kawał solidnej, ekonomicznej analizy. Mimo to jednak nie
                udało im się przekonać do różnych swoich makroekonomicznych tez przedstawicieli
                wielu szkół, na których opiera się dzisiejszy neoliberalizm. Jest tak dlatego,
                ponieważ weryfikacja kluczowych twierdzeń makroekonomii to niełatwa sprawa. I
                dlatego wciąż trwają spory, czy lepiej jest utrzymywać podatki na dość wysokim
                poziomie i równocześnie generować impulsy konsumpcyjne poprzez wtórną
                dystrybucję, czy też lepiej pozostawić podatnikom wolną rękę co do tego, czy i
                w jaki sposób będą wydawali swoje pieniądze. Z tych różnych podejść wynikają
                też różnice w zakresie prowadzenia polityki ekonomicznej w różnych państwach
                świata. Jak wiesz, statystycznie najwyższy poziom życia per capita jest w
                Norwegii, która prowadzi politykę gospodarczą zakładającą znaczny
                interwencjonizm państwowy. Z drugiej strony szybki wzrost gospodarczy jest w
                tych państwach, które rozluźniają kaganiec podatków. Z trzeciej strony jeśli
                wzrost jest szybki, dochodzi często do przegrzania gospodarki i kryzysu
                monetarnego, z czwartej strony..., z piątej strony... Stron jest wiele, a ja o
                tym wszystkim piszę, bo uważam, że recepta na likwidację strukturalnego
                bezrobocia w postaci rozluźnienia polityki podatkowej i reformy ubezpieczeń
                społecznych może być nieco pochopna.
                Jedno jest pewne - że kryzys na rynku pracy ma charakter systemowy. To prawda,
                że kwalifikacje nie mają nic do rzeczy w większości zawodów, gdy człowiek szuka
                pracy. To prawda również, że polski przemysł dołuje. Jednak nadal koszty pracy
                w Polsce są niskie, a poziom wykształcenia siły roboczej bardzo wysoki. To
                będzie przyciągało inwestycje. Fakt, że trudno się spodziewać, by nastąpiło to
                w ciągu kilku lat. Pewnie trzeba będzie poczekać na pozytywne zmiany nieco
                dłużej.
                Jeśli chodzi o efektywność polskich pracowników, to jest prawdą, że nie jest z
                tym statystycznie najlepiej. Statystykę fałszują jednak rzesze pracowników
                różnych wielkich firm, państwowych lub na wpół państwowych, które mimo
                kiepskich wyników są utrzymywane przy życiu. Na szczęście ta sfera jest coraz
                mniejsza, a więc taka statystyczna efektywność pracowników również z biegiem
                czasu będzie rosła.
                • Gość: Szukający szczęści Re: Wnioski IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.04, 23:32
                  Brawo Radio Erewan. Zgadzam się z Twoimi poglądami. Coś mi się wydaje, że polska transformacja nie powiodła się. Od kilkunastu lat słyszę, że Polacy są tanią siłą roboczą. No i mamy trochę fabryk zagranicznych koncernów, ale niestety wszystko jest projektowane poza granicami kraju, a my Polacy tylko skręcamy, montujemy itp. Coraz głośniej mówi się, że neoliberalna polityka prowadzi na manowce ("No Logo" Naomi Klein). Cóż sprywatyzowano polski przemysł poprzez sprzedaż kapitałowi zagranicznemu, i tak duża polska firma staje się jedną z kilkunastu fabryk wielkiego koncernu, gdzie nie jest już potrzebny dział rozwoju, bo on już jest w centali dużego koncernu. Zachęca się do zakładania firm, i tak mamy w kraju tysiące firm krzaków, bo jaką poważną firmę może założyć młody człowiek dysponujący kwotą rzędu kilku, kilkudziesięciu złotych. Ile może być firm produkujących gwoździe, europalety. Mam wrażenie, że cofamy się w rozwoju. Moim zdaniem nie powinno się sprzedawać dużych państwowych firm, gdyż tylko one jeszcze potrzebują wysokokwalifikowanych fachowców. Pamiętam, jak pracowałem (będąc po studiach ekonomicznych) przez jakiś czas jako handlowiec w branży komponentów komputerowych. Wykształcenie nie było jakimś ważnym kryterium. Cóż żałuję, że ukończyłem takie studia, ale pakuję się i w styczniu ruszam na "wyspy".
                  Pozdrawiam
                  Szukający szczęścia
                  • radio_erewan Dobić zwierza! 06.11.04, 02:32
                    (zwierza, czyli dobre sampopczucie autorów naszej transformacji ustrojowej)

                    Oto oferty pracy, tylko z ostatniego miesiąca, tylko z Chin. Tylko w dziedzinie
                    interesującej mnie (i być może Kolegę z Plivy). Oto kraj, który startował ze
                    znacznie niższego poziomu niż Polska. Jeszcze zresztą może być zaliczony do
                    Trzeciego Świata. Ale zamiast dzielić biedę, próbują z niej mądrze wychodzić.
                    Niskimi kosztami pracy owszem, ale i niskimi podatkami i ułatwieniami dla biznesu.

                    Argumentu, że "mamy do nadrobienia dystans wobec Zachodu" nie kupuję, bo nie
                    bierze pod uwagę przykładu Szanghaju, Hyderabadu czy Bangalore (dwa ostatnie w
                    Indiach). Można przenosić działy R&D z San Francisco w te miejsca? Można. Mozna
                    by przenieść do Krakowa, Warszawy czy Łodzi? Widać nie można, skoro się u nas
                    nie pojawiają. Dlaczego się nie pojawiają? Bynajmniej nie z powodu braku
                    wykształconej kadry (ta siedzi w USA i uczy owych hindusów i Chińczyków, ale
                    chętnie by wróciła, choćby z powodów rodzinnych). Również nie z powodu
                    drastycznie niższej ceny pracy chińskiego naukowca (za drastycznie niższą płace
                    by nie pracował, bo naukowcy mają spora swobodę podróżowania po świecie, nikt
                    ich w Szanghaju nie trzyma). Powodem jest spartaczona transformacja ustrojowa, a
                    za przegranie konkurencji z Trzecim Światem może się kiedyś wróci do niezłego
                    pomysłu na wieszanie zdrajców. Choćby symbolicznego, na lekcjach historii.

                    1. 85% Product Development Engineer
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    2. 83% Application Development Engineer
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    3. 83% Product Development Engineer
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    4. 83% Microbiologist
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    5. 83% Microbiologist
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    6. 83% Biochemist
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    7. 83% Molecular Biologist
                    Shanghai, CHINA
                    GE Infrastructure
                    General Electric (GE) is a diversified technology and services company that
                    operates in more than 100 countries and employs more than 315,000 people
                    worldwide. The recently opened GE China Technology . . .

                    8. 80% R&D MANAGER
                    Shanghai, CHINA
                    C.E.N.
                    R&D MANAGER Flamma (www.flamma.it), Italian manufacturer of APIs and advanced
                    intermediates seeks a Chinese scientist to manage its R&D facility (5-10 people)
                    in Shanghai. This PhD level scientist sh . . .

                    9. 80% R&D MANAGER
                    Shanghai, CHINA
                    C.E.N.
                    R&D MANAGER Flamma (www.flamma.it), Italian manufacturer of APIs and advanced
                    intermediates seeks a Chinese scientist to manage its R&D facility (5-10 people)
                    in Shanghai. This PhD level scientist sh . . .

                    10. 77% WuXi PharmaTech
                    WaiGaoQiao Free Trade Zone, UNITED STATES
                    WuXi PharmaTech Co., Ltd
                    WuXi PharmaTech: A World-class Chemistry R&D Company Servicing The World's
                    Pharmaceutical Industry Located in Shanghai, WuXi PharmaTech is a rapidly
                    growing company providing outsourced chemistry serv . . .
                  • radio_erewan Jeszcze króciutko o tym neoliberalizmie 06.11.04, 03:04
                    Nasza polityka gospodarcza nie jest neoliberalna (ani też klasycznie liberalna,
                    ani liberalna w ogóle). Liberalizm, to przynajmniej dążenie (mniej lub bardziej
                    doskonałe) do ucieleśnienia zasady "laissez faire". Swobody przedsięwzięć
                    gospodarczych, wolnych od interwencji państwa.

                    Czy mamy taką swobodę, albo chociaż perspektywy poprawy? A gdzie tam.
                    Posłużę się Twoim przykładem młodego człowieka, dysponującego kwotą
                    kilkudziesięciu tysięcy złotych (z takiego poziomu startowali zresztą Wozniak i
                    Jobs). Rejestruje taki w Polsce firmę, i od razu dowalają mu ZUS, podatek od
                    zysku przedsiębiorstwa. Zatrudni kogoś, następny ZUS. Z marginesem zysku na
                    poziomie 10% może tylko pomarzyć o akumulacji zysków i rozwoju firmy. Ma
                    szczęście, jeśli wyjdzie na zero. Co mu więc z nominalnej swobody gospodarczej
                    (której istnieniem uzasadnia się nazywanie naszej gospodarki mianem
                    neoliberalnej)? Nic. Bo to żadna swoboda. To taka akurat swoboda, jak zamknięcie
                    faceta w celi 2x3 metry i oznajmienie mu, że ma oto teraz pełną swobodę ćwiczyć
                    sprinty na Olimpiadę.

                    Gospodarka jest systematycznie wykrwawiana drakońskimi podatkami. Dlatego nie ma
                    środków na pierwotna akumulację kapitału, żeby zacząć najmniejszy choćby własny
                    biznes (ile można odłożyć z tysiączłotowej pensyjki?). Dlatego nie ma środków na
                    inwestycje, w tym zatrudnianie pracowników. Dlatego (a nie z powodu niskich
                    kwalifikacji) tylu wykształconych ludzi z tego Forum wpada w desperację nie
                    mogąc znaleźć pracy.
                    • Gość: Paweł Z. Re: Jeszcze króciutko o tym neoliberalizmie IP: *.kom / *.kom-net.pl 06.11.04, 22:47
                      Dobrze wiem, że polska gospodarka jest odległa od wdrożenia zasad
                      neoliberalizmu i nie musisz mi tłumaczyć, na czym by polegało urzeczywistnienie
                      neoliberalnego ładu gospodarczego. Jak napisałem, niespecjalnie chce mi się
                      prowadzić dyskusje na temat tego, czy recepta ta jest słuszna czy nie w ogóle i
                      w odniesieniu do obecnej Polski, bo to nudny temat i niewiele z takich dyskusji
                      wynika. Napisałem, że istnieją różne szkoły makroekonomii, a ta, której
                      przedstawiciele sądzą, że należy rozluźniać politykę podatkową, by nastąpił
                      rozwój inwestycji, spadek bezrobocia i w konsekwencji by nadeszła era
                      powszechnego bogactwa, to tylko jedna z konkurujących szkół.
                      Makroekonomia nie jest jednak w zasadzie nauką, lecz ma podobny status jak np.
                      historiozofia. Przedmiot badań jest zbyt skomplikowany, by można było
                      przeprowadzać w pełni kontrolowane eksperymenty - zgodnie z metodologią naukową.
                      Twoja recepta brzmi nieźle, ale co zrobisz np. z emerytami i rencistami?
                      Polskie społeczeństwo się szybko starzeje się. Gdyby nie ZUS, emeryci i
                      renciści nie mieliby za co żyć. Możemy mówić o likwidacji składek ZUS, ale
                      oznaczałoby to konieczność wzrostu innych podatków (rzecz jasna składka ZUS to
                      też specyficzny podatek, tylko fikuśnie nazwany), ponieważ obowiązek wypłacania
                      świadczeń musiałoby przejąć Państwo. Tak więc impuls makroekonomiczny byłby
                      żaden, natomiast byłby bałagan. Powiesz teraz, że chodzi o to, by nie
                      podwyższać podatków. Ja zapytam" "co w zamian?" Ty powiesz, że obniżenie
                      podatków spowoduje wzrost wpływów podatkowych. Ja powiem, że może tak, może
                      nie, a na pewno nie od razu, tylko w pewnym okresie czasu. A emerytury trzeba
                      wypłacać miesiąc w miesiąc. Ty zaczniesz prawić o istniejących przykładach
                      państw na świecie, gdzie obniżono podatki...
                      I tak sobie możemy gadać bardzo długo.
                      Naprawdę nie chcę wgłębiać się w takie dyskusje. Po prostu myślę, że powinieneś
                      zastanowić się, czy jesteś całkowicie i na 100% pewien, że Twoje pomysły nie
                      doprowadzą do katastrofy, w efekcie której starsi ludzie będą musieli zacząć
                      masowo przeprowadzać się na dworce PKP.
                      • Gość: Radio Erewań Re: Jeszcze króciutko o tym neoliberalizmie IP: *.client.comcast.net 07.11.04, 02:16
                        > Naprawdę nie chcę wgłębiać się w takie dyskusje. Po prostu myślę, że powinieneś
                        > zastanowić się, czy jesteś całkowicie i na 100% pewien, że Twoje pomysły nie
                        > doprowadzą do katastrofy, w efekcie której starsi ludzie będą musieli zacząć
                        > masowo przeprowadzać się na dworce PKP.


                        Zamiast teoretyzować, odpowiem Ci paroma pytaniami: ile ma teraz ZUS z mojej
                        pracy? ZERO, bo w Polsce pracy dla mnie nie ma i pracuję za granicą. Ile ZUS
                        (czy w ogóle budżet) ma z pracy tych wszystkich ludzi na Forum, szukających
                        jakiegokolwiek zajęcia? Mniej nawet, niż zero, bo przynajmniej przez jakiś czas
                        trzeba im wypłacać zasiłki. Stan zastany nie jest satysfakcjonujący, więcej
                        nawet - grożenie przyszłą katastrofą (emerytów) zupełnie do mnie nie przemawia,
                        bo już mamy katastrofę innego rodzaju: 20% bezrobocia i przegrywanie konkurencji
                        z krajami Trzeciego Świata. Jeśli wybór jest między dobrem emerytów, a losami
                        przyszłych pokoleń i całego państwa, to przyznaję: z cała bezwzględnością
                        posłałbym emerytów i rencistów na dworce. Moi oponenci, o sercach czułych na
                        sprawiedliwość społeczną, posłaliby na dworce całą przyszłość naszego kraju.
                        Ale, ale - przecież akurat to robią. Przyszłość naszego kraju (często ta po
                        studiach) właśnie niedawno zaczęła sobie masowo koczować na dworcach
                        autobusowych w Londynie...

                        Nie znaczy to, że do takiego wyboru byliśmy zmuszeni. Była szansa likwidacji
                        upaństwowionego systemu ubezpieczeń i zaspokojenia już nabytych praw wpływami z
                        prywatyzacji. Niech emeryci maja pretensje do tych, którzy tą możliwość
                        zmarnowali. Nie do tych, którzy chcą przerwać bal na Titanicu i ratować, co się da.
                        • Gość: Paweł Z. Re: Jeszcze króciutko o tym neoliberalizmie IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.04, 11:19
                          Dziękuję za uczciwość. :-)
                          Niektórzy radykalni neoliberałowie ściemniają, że emerytom też będzie żyło się
                          lepiej.
                          Ty przynajmniej stawiasz sprawę jasno, tj. mówisz, że masz w nosie los
                          emerytów. Cóż, ja nie mam w nosie ich losu. Ich los jest spleciony z losem
                          całej polskiej gospodarki, a zatem całej Polski. Nie można wysłać emerytów na
                          dworce, nie wywołując bliżej nieokreślonych poważnych skutków dla gospodarki.
                          Prawda jest taka, że recepta, którą podpowiadasz (nie Ty jeden zresztą),
                          oznacza przeprowadzenie gigantycznego eksperymentu gospodarczego, coś na
                          miarę "Wielkiego Skoku" Mao Tse Tunga. Uważam, że istnieją podstawy, by sądzić,
                          że efekty obu eksperymentów mogłyby być takie same.
                          • Gość: Radio Erewań Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy IP: *.client.comcast.net 07.11.04, 21:23
                            ...i wyartykułuję jeszcze raz pytanie, będące tezą mojego poprzedniego postu.
                            Czy, pisząc o ewentualności pogorszenia losu emerytów, zauważasz, że
                            rzeczywistość dworcowa jest JUŻ TERAZ udziałem wykształconych Polaków? Proszę o
                            odpowiedź.

                            Jeśli nie zauważasz, to przypominam nie tylko o samej stopie bezrobocia, ale i o
                            jego przerażającej strukturze: dotyka ludzi wykształconych, tych, którzy, jak
                            mawiają Amerykanie "make the difference". Ta różnica to sama przyszłość naszego
                            kraju. Teraz się decyduje, czy zostaniemy na dłużej wyłącznie biednym, głównie
                            rolniczym zapleczem UE (a "nowoczesność" przybywać do nas będzie pod postacią
                            centrum księgowości Phillipsa albo montowni Hyundaia).

                            Według mnie ta droga byłaby gigantycznym marnotrawstwem szansy, którą jest
                            wysoki poziom wykształcenia społeczeństwa. To, co Chiny czy Indie mozolnie
                            wypracowywały, posyłając ludzi na studia za granicę, my mamy. JESZCZE mamy.
                            Oczywiście, mamy i emerytów. Typowa sytuacja przykrótkiej kołdry, wcale nie
                            różnej od sytuacji finansowej biednej rodziny. Na co te pieniądze przeznaczyć,
                            na rybę, czy na wędkę? Ty chciałbys na rybę. Głodnego nakarmić, to owszem,
                            szczytny cel. Ale to znaczy, ze nie będzie na wędkę, a jedna ryba na długo nie
                            wystarczy. Ja uważam, że w takiej sytuacji lepiej zadowolić się chwilowo kromką
                            chleba dla oszukania głodu i zainwestować w wędkę.

                            Zresztą, dostrzegasz to przecież. Piszesz:

                            > Ich los [emerytów] jest spleciony z losem
                            > całej polskiej gospodarki, a zatem całej Polski.

                            Czy naprawdę musimy bić pianę i udowadniać, od czego zależy los gospodarki? Na
                            siły wytwórcze składają się: praca, wiedza i kapitał. Kosztami pracy nie możemy
                            (i zapewne nie chcemy) konkurować z Trzecim Światem. Kapitału nie mamy tyle,
                            żeby go gdzieś tam inwestować i tylko odcinać rentierskie kupony (na dodatek ten
                            kapitał, który jest, drakońsko opodatkowujemy). A wiedzę twórcy naszej
                            transformacji ustrojowej właśnie posyłają na dworzec w Londynie, gdzie koczuje
                            poszukując pracy przy smażeniu hamburgerów.

                            I co wychodzi z tej sprawiedliwości społecznej? W imię "dania potrzebującym" w
                            istocie zabiera się im. I ich dzieciom i wnukom, przy okazji.
                            • Gość: Paweł Z. Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.04, 22:08
                              Udzielę Ci odpowiedzi na Twoje pytanie, niezbyt chętnie, bo naprawdę niewiele
                              wynika z takich dyskusji. Makroekonomia jest silnie uwikłana w ideologię i nie
                              jest ścisłą nauką. Dlatego też wyrażasz tezy związane ze swoim życiowym
                              światopoglądem, a tez tych nie jesteś skłonny się z byle powodu wyrzec, bo są
                              elementem Twojego światopoglądu, który z kolei jest nierozerwalnie związany z
                              Twoją osobowością.
                              Polska należy do najbardziej uprzemysłowionych i najbogatszych państw na
                              świecie. Mieszkańcy tego kraju żyją we względnym dostatku. Z indywidualnej
                              perspektywy rzeczywistość może wyglądać prezykro: brak pracy bardzo frustruje,
                              różnica w poziomie życia na zachód od Odry i na wschód od Odry jest duża (choć
                              nie aż tak wielka, jak się niektórym może wydawać), niektóre regiony Polski są
                              bezrobociem dotknięte bardziej niż inne (trochę ponad 10% bezrobocia w
                              Warszawie to dla mieszkańca Wrocławia, w którym stopa bezrobocia wynosi - jeśli
                              się nie mylę - w granicach 23%, bajka). Z pewnością rzeczywistość dworcowa nie
                              jest udziałem już teraz wykształconych Polaków. Chyba dawno nie byłeś w Polsce
                              i teoretyzujesz.
                              Nie jest prawdą, że wysoka stopa bezrobocia wpływa w jakiś szczególnie
                              destruktywny sposób na przebieg naszej integracji europejskiej. Jesteśmy
                              gospodarką konkurencyjną ze względu na niskie koszty pracy (przy równoczesnym
                              wysokim poziomie wykształcenia siły roboczej). To sprawia, że w ciągu
                              najbliższych dziesięcioleci będziemy szybko przyciągali do siebie inwestycje.
                              To spowoduje istotny spadek bezrobocia. Oczywiście nie w perspektywnie roku lub
                              dwu, ale 15 lub 20 lat.
                              Nikt nie potrzebuje robić z Polski rolniczego zaplecza UE. Kraje starej Unii
                              borykają się z nadprodukcją żywności. Po co im jeszcze jakieś rolnicze zaplecze?
                              To prawda, że obecnie nie mamy wysokich notowań, jeśli chodzi o innowacyjność
                              rozwiązań. Ale to też się zmieni. Wraz ze wzrostem wpływów budżetowych znajdzie
                              się więcej pieniędzy na naukę. Wiadomo, że poziom naszej kadry naukowej jest
                              wysoki, ale jest mało kreatywna ze względu na brak pieniędzy na prowadzenie
                              badań i pogoń za pieniędzmi. Gdy państwo zapewni odpowiednio wysokie granty,
                              żadnemu prawdziwemu naukowcowi nie będzie się chciało odwalać wykładzików w
                              jakiejś Wyższej Szkole Biznesu i Inszych Rzemiosł.
                              To, co Ty widzisz jako szansę, ja widzę jako potencjalną przepaść. Drogi
                              rewolucyjne (a wprowadzenie radykalnie neoliberalnej gospodarki to jest droga
                              rewolucyjna) zawsze wiążą się z niewiadomą. Doświadczenie pokazuje, że w czasie
                              rewolucji zawsze ginie wiele osób. Myślenie w kategoriach: "niechaj zginie 100
                              tysięcy, jeśli 10 milionom będzie lepiej" jest mi głęboko obce z powodów natury
                              moralnej. Myślę, że bolszewizm wyrządził już wystarczająco wiele szkód temu
                              krajowi, by zdecydowanie dać odpór nowym, podobnym w gruncie rzeczy ideologiom.
                              Gadanie o rybie i wędce ma sens tylko wtedy, gdy ten, co ma wędkę, jest w
                              stanie coś na tą wędkę złapać. Jeśli facet w sile wieku siedzi nad rybnym
                              stawem, to danie mu wędki ma sens. Jeśli starzec siedzi nad fabrycznym
                              ściekiem, to zamiast wędki humanitarniej byłoby mu już chyba dać kawałek
                              powrozu.
                              Twoje obserwacje dotyczące obecnej sytuacji społeczeństwa polskiego nie są
                              słuszne. Emigruje niewielka część wykształconej młodzieży. Na stałe może 1%.
                              Takie były prognozy Komisji Europejskiej i - o ile mi wiadomo - nie dzieje się
                              nic, co by mogło potwierdzać, że polska wiedza koczuje gdzieś w londyńskich
                              parkach. Stopy podatków dochodowych w Polsce są bardzo niskie w skali Europy.
                              Podatki pośrednie są wysokie (ale nie horrendalnie) - to jest fakt, ale
                              przecież żaden prawdziwy neoliberał nie będzie o nie kruszył kopii, bo jak
                              wiadomo uderzają głównie w biedniejszą część społeczeństwa. Nic nie uzasadnia
                              tezy, że podatki w Polsce są drakońskie. Zresztą zyjemy w czasach łatwego
                              transferu kapitału i światowych koncernów. Więc rodzimy kapitał niezbyt jest
                              nam potrzebny, bo przyjedzie do nas z Niemiec, z Francji czy z Japonii.
                              Kosztami pracy jesteśmy w stanie skutecznie konkurować np. z Namibią ze względu
                              na różnicę wykształcenia siły roboczej.
                              Z tych wszystkich powodów i ze względu na sprawiedliwość społeczną możliwość
                              zastosowania rozwiązań neoliberalnych w Polsce należy stanowczo odrzucić.

                              • Gość: Radio Erewań Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy IP: *.client.comcast.net 08.11.04, 02:30
                                > Nie jest prawdą, że wysoka stopa bezrobocia wpływa w jakiś szczególnie
                                > destruktywny sposób na przebieg naszej integracji europejskiej.

                                Prawda. Tylko czy "integracja europejska" to cel sam w sobie? Czy też może
                                chcielibysmy raczej, żeby nasza gospodarka była sprawna i pozwoliła ludziom mieć
                                pracę i zarabiać?

                                >Jesteśmy gospodarką konkurencyjną ze względu na niskie koszty pracy

                                Nigdy nie będziemy w stanie konkurować z pół miliardem chińskich wieśniaków,
                                tylko czekających na okazję, żeby przenieść się do miasta i zarabiać 20 centów
                                za godzinę. Oni obsługują światową fabrykę dóbr konsumpcyjnych (od pluszowych
                                misiów, przez elektronikę po samochody) i konkurowanie z nimi ceną to byłoby
                                kopanie sie z koniem.

                                Wysoki poziom wykształcenia nie jest potrzebny do wykonywania powtarzających sie
                                czynności przy taśmie montażowej, dlatego mantra naszej klasy politycznej o
                                "taniości przy wysokim poziomie wykształcenia" choćby i była prawdziwa, to nie
                                ma znaczenia praktycznego.

                                > Nikt nie potrzebuje robić z Polski rolniczego zaplecza UE.

                                Skoro nie ma warunków do rozwoju gospodarki opartej o wiedzę, to pozostaje tylko
                                uprawianie zagonka rzodkiewek. Nie musi to być zaplanowana strategia, tylko ot,
                                dalekosiężny rezultat naszej transformacji ustrojowej.

                                >To prawda, że obecnie nie mamy wysokich notowań, jeśli chodzi o innowacyjność
                                > rozwiązań. Ale to też się zmieni.

                                "Wiara czyni cuda", mówi mądrość ludowa. Ale ja w mądrości ludowe nie wierzę.
                                Wolę patrzeć na rzeczywistość. Obiecywanie, że "to się zmieni" jest oszukiwaniem
                                się, bo już miało szansę się zmienić. Komunizm "skończył się" 15 lat temu
                                (pokazawszy przedtem, co potrafi). Od 15 lat realizowana jest recepta Tobie
                                zapewne bliska - niby to kapitalizm, ale wszystko delikatnie, ewolucyjnie i z
                                dbałością o potrzebujących. Uważam, że 15 lat to dość, żeby pokusić się o
                                podsumowania. Najbardziej chyba drastycznym elementem tego podsumowania jest, że
                                dla nas symbole "high tech" to centrum księgowe Philipsa i montownia Hyundaia
                                (utracona zresztą na korzyść Słowacji). Tymczasem dawne kraje Trzeciego Świate
                                stwarzają warunki, aby to na ich terenie powstawały odkrycia i wynalazki. To ich
                                kasę, nie naszą, zasilą w przyszłości podatki od opłat z licencji. Nie ma nic na
                                usprawiedliwienie tych, którzy spowodowali, że przegrywamy cywilizacyjną
                                rywalizację z Indiami i Chinami.

                                "Nadrabianie dystansu do zaawansowanych krajów Zachodu" to kolejna mantra, którą
                                rządzący tłumaczą naszą mizerię. Że niby musimy być cierpliwi, bo trzeba czasu
                                na nadrobienie dziesięcioleci księżycowej gospodatki. Cóż, nie kupuję teorii,
                                zgodnie z którą żeby nadrobić, to trzeba się cofać. Cofać tak w kategoriach
                                bezwzględnych, jak i w porównaniu z niedawną światową biedotą. 15 lat minęło, a
                                my się cofamy. Pora więc chyba na zmianę paradygmantu naszych przekształceń
                                ustrojowych, powiedziałbym.

                                > Z tych wszystkich powodów i ze względu na sprawiedliwość społeczną możliwość
                                > zastosowania rozwiązań neoliberalnych w Polsce należy stanowczo odrzucić.

                                Czy Twoja wrażliwość na niedolę bliźniego nie jest nieco wybiórcza? Jak Twoje
                                recepty na sprawiedliwość społeczną (zapisane w Konstytucji i realizowane
                                przecież) pomagają tym ludziom? A może raczej przeszkadzają?

                                Pozdrowienia,
                                RE

                                Autorów przepraszam za wykorzystanie ich postów bez pytania o zgodę.

                                "Mam prawie 10 lat stazu pracy, jestem magistrem po AE a dodatkowo studiuje
                                Inzynierie Srodowiska na Politechnice (IV rok). Niestety stracilem prace i
                                zostane za chwile bez srodkow do zycia. Jestem samotny, nie mam na kogo
                                liczyc. Boje sie, ze sie zalamie. Moze ktos mi cos doradzi??"

                                "Już półtora roku szukam pracy. Ukończyłam studia wyższe i dodatkowo szkołę
                                policealną (oba równolegle dziennie), znam języki, obsługa komputera również
                                na wysokim poziomie i....nigdzie mnie nie chcą. Albo za wysokie kwalifikacje
                                albo za niskie. Nie wiem już co robić...jak żyć. Mieszkam z rodzicami ale mam
                                już tego dość. Wiem, że jest wiele osób w takiej samej sytuacji, ale ja już
                                nie mam sił, popadam w depresję. CO ROBIĆ???:("

                                "jestem chentny podiąć najgorszą pracę czyli przedstawiciel akwizytora masz
                                wolne miejsce napisz"

                                "Prowadze jednoosobowa firme i swiadcze uslugi dla firm w ograniczonym
                                zakresie. Wplywy z dzialalnosci mam niewielkie, ledwo wystarczy na ZUS,
                                telefony, po odliczeniu kosztów dzialalnosci zostaje mi jakies 500 zl w reku-
                                na przezycie (albo raczej - upicie)."

                                "Wypisuje sie z tego panstwa, Ponieważ nie jestem wybredna a nie moge znalezc
                                pracy nawet za 600-800 zł, ponieważ wsród znajomych tylko jedna osoba bez
                                znajomosci znalazła prace, ponieważ kolezanka która ledwo skończyła studia
                                rozpoczeła doktorat, a dyrektor firmy w której byłam na stażu zaproponował mi ze
                                za 10000 zł przyjmnie mnie na etat"

                                "Znam ponadto 4 języki obce, komputer biegle i jeszcze tysiąc innych
                                umiejętności - a tu jak się okazuje, i tak mogą być problemy z pracą. I co tu
                                robić w tym kraju? Jakieś propozycje? "

                                "KTO JEST BEZ PRACY I ILE JEJ SZUKA -wpisujcie sie. Ja szukam jej juz 14
                                miesiecy.Jestem po studiach technicznych.:("

                                "Hej ja intensywnie szukam od 12 miesięcy, wydaje mnie się, że byłam wszędzie. I
                                z każdym rozmawiałam, zawsze słyszę odpowedz, że aktualnie nikogo nie przyjmują
                                a potem okazuje się, że przyjeli!? Mam wyższe ekonomiczne:) i podyplomowe
                                pedagogiczne."

                                "Szukam od 12 miesięcy intensywnie. Rozesłanych CV nie jestem wstanie już
                                zliczyć. W ponad 25 firmach przechodziłem rekrutacje, zazwyczaj zakończone na
                                drugim lub trzecim etapie. Wykształcenie wyższe uniwersyteckie, średnie
                                ekonomiczne. Wyróżnienia, jakieś nagrody w konkursach itp. Wszystkim mogę sobie
                                tylko ściany wytapetować. "

                                et caetera...
                                • Gość: Paweł Z. Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 08.11.04, 09:17
                                  Nie posiadam doktoratu nauk ekonomicznych - sam fakt, ze tak wiele osob nie
                                  posiadających dogłębnej wiedzy na tematy ekonomiczne ma tak dużo do powiedzenia
                                  na te tematy powinien Cię zaniepokoić. Świadczy to bowiem, że z teoriami
                                  makroekonomicznymi sprawy mają się nie najlepiej. Czy gdyby na forum
                                  internetowym odbywały się publiczne dyskusje z udziałem - powiedzmy - doktorów
                                  ekonomii na temat technologii pirolizy węglowodorów, to czy Twoim zdaniem
                                  świadczyłoby to o tym, że poziom wiedzy na temat technologii pirolizy
                                  węglowodorów jest wysoki?
                                  Krótko na tematy merytoryczne:
                                  1.) Integracja europejska ułatwia transfer kapitału.
                                  2.) Fabryka XXI wieku różni się od fabryk ze znanego Ci filmu Ch. Chaplina. Od
                                  wykonywania powtarzających się czynności są roboty przemysłowe, a nie ludzie.
                                  3.) Nikt nie będzie uprawiał rzodkiewki na grządkach przydomowych, żeby
                                  eksportować ją do Unii. Nic nie świadczy również, żeby Polacy musieli zacząć
                                  hodować pietruszkę na działkach, żeby się wyżywić. Tzw. działki pracownicze
                                  można w dużych miastach dostać za darmo lub za drobne pieniądze, bo nie ma na
                                  nie chętnych.
                                  4.) Na efekty zmian gospodarczych trzeba zazwyczaj długo czekać. Tak to już z
                                  gospodarką jest.
                                  5.) Sprawy w Polsce idą generalnie w dobrym kierunku. Co prawda ostatnie 6 czy
                                  7 lat nie były dla polskiej gospodarki najlepsze - z różnych powodów, m.in. ze
                                  względu na kryzys ogólnoświatowy. Mimo wszystko wzrost gospodarczy w Polsce był
                                  wyższy niż w większości państw europejskich.
                                  6.) Paradygmat dopuszczający eksterminację emerytów i rezygnację z opieki nad
                                  ludźmi gorzej radzących sobie z losem jest odrażający moralnie.
                                  7.) Młodzi ludzie mają prawo do frustracji. Jednak osoby odpowiedzialne za
                                  politykę państwa nie powinny mieć prawa do przeprowadzania potencjalnie
                                  groźnych dla całego społeczeństwa rewolucji pod wpływem ideologicznych
                                  nawoływań apostołów neoliberalizmu. Każdy młody człowiek znajdzie w końcu
                                  pracę, chociaż pewnie w wielu przypadkach nie będzie ona zbyt satysfakcjonująca
                                  i trzeba będzie na nią kilka lat poczekać.

                                  • Gość: Radio Erewań Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy IP: *.client.comcast.net 08.11.04, 10:46
                                    > 6.) Paradygmat dopuszczający eksterminację emerytów i rezygnację z opieki nad
                                    > ludźmi gorzej radzących sobie z losem jest odrażający moralnie.

                                    Ja za odrażający moralnie uważam paradygmat zakładający wysłanie młodego
                                    pokolenia na bezrobocie i zabranie tym ludziom, dopiero wkraczającym w życie,
                                    chcącym zakładać rodziny, resztek pieniędzy, żeby je dać tym, którym "się
                                    należy", w imię "sprawiedliwości społecznej".

                                    Myślę, że przedstawiliśmy swoje rozbieżne opinie wyczerpująco. Pozdrawiam,
                                    R.E.
                                    • losiu4 Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy 08.11.04, 19:42
                                      hmmm... to nie z powodu emerytów jest u nas tak źle... natomiast lewym
                                      rencistom i owszem, przyjrzałbym sie dokładniej. Wraz z urzędasami, którzy za
                                      łapówkę papier dali.

                                      Pozdrawiam

                                      Losiu
                                      • radio_erewan Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy 08.11.04, 20:03
                                        Źle jest z wielu powodów, a konieczność wypłaty emerytur (i zbieranie haraczu na
                                        przyszłe) jest jednym z nich. Błędne koło należało przerwać parę lat temu, a być
                                        może i teraz nie jest jeszcze za późno na plan ratunkowy: natychmiast skończyć
                                        ze zbieraniem składek na przyszłe świadczenia. Zabezpieczenie sobie starości to
                                        prywatna sprawa pracownika, niech zanosi część wypłaty (która będzie większa, bo
                                        nie będzie z niej zdzierany ZUS) do funduszy emerytalnych. Już nabyte prawa do
                                        świadczeń zaspokoić z funduszu zasilonego środkami ze sprzedaży majątku
                                        państwowego. Zostało jeszcze co nieco: ponad 50% udziałów państwa w PKO,
                                        resztówki w KGHM, TPSA, Orlenie, cały LOT i pomniejsze. Jak nie starczy,
                                        uzupełnić to niewielkim podatkiem (z naciskiem na "niewielki" - jeśli z powodu
                                        przykrótkiej kołdry nadal będzie za mało, to stare emerytury należy spłaszczyć
                                        do poziomu socjalnego). Według mnie byłoby to rozwiązanie tak skuteczne
                                        (obniżenie kosztów pracy, zmniejszenie bezrobocia, zapewnienie jakiegoś minimum
                                        egzystencji starym ludziom), jak i moralne (dochody z prywatyzacji, bo to oni
                                        ten stary majątek wypracowali; niewielkie, no bo w końcu kokosów przyszłym
                                        generacjom nie zostawili).
                                        • szkodnik Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy 09.11.04, 07:27
                                          > Błędne koło należało przerwać parę lat temu,

                                          Tylko kto Twoim zdaniem miał to zrobić ??

                                          > a być może i teraz nie jest jeszcze za późno na plan ratunkowy: natychmiast
                                          > skończyć ze zbieraniem składek na przyszłe świadczenia.

                                          Pomysł przedni lecz utopijny i znowu nasuwa się pytanie, kto miałby tego
                                          dokonać ?? Trzeba przede wszystkim zacząć naprawy od samej góry - od Rządu,
                                          zlikwidować NFZ. Skandal za skandalem, korupcja w polityce kwitnie ale na tym
                                          poprzestanę, bo jakoś mi nie wypada o tym mówić.
                                          To jest zdanie szkodnika, nie moderatora.
                                          Pozdrawiam.
                                        • losiu4 Re: Pozwolisz, że będę nieco upierdliwy 16.11.04, 19:32
                                          IMHO: uczciwie byłoby, gdyby ci, którzy pod przymusem musieli płacić na
                                          przyszłe pokolenia i na swoje, dożyli swoich dni wg starych przepisów i
                                          zależnosci. Nowi powinni być traktowani wg uznania: chcesz - ubezpieczaj sie na
                                          starość, nie chcesz, dtaraj sie sam. I tyle.

                                          Pozdrawiam

                                          Losiu
      • sendivigius Re: Inżynier chemik poszukuje pracy 08.11.04, 02:47
        Fajans, radio-erewan, jak to w radio Erewan bywalo. Ludzi z twoimi
        kwalifikacjami mozna w USA wiazac na peczki i ustawiac jak snopki po dwanascie
        na rozleglych polach stanu Montana. Jakims fuksem udalo ci sie dostac robote i
        zwyczajnie woda sodowa uderzyla do glowy i mowi ze teraz to sie juz znam na
        wszystkim. Z wielu powodow nie ma pracy dla wykwalifikowanych ludzi tak w
        Polsce jak i w US, przekonasz sie o tym sam przy najblizszej reorganizacji
        waszej firmy.
        • Gość: milagros Re: Inżynier chemik poszukuje pracy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.11.04, 19:12
          Radio Erewań-Twój post jak balsam...Sama jestem doktorem, chemik analityk,
          pracuję w zdychającym instytucie, który powoli nie ma już na pensje, ale
          emeryci siedzą, dostałam już któryś z kolei projekt z KBN i nie będę miała z
          tego praktycznie nic, na Święta nie będę miała na karpia bo idziemy na urlop
          bezpłatny....pliiiizzzzzz, jak stąd uciec, poradź. Europa i 6 ramowy w gruncie
          rzeczy mają nas w d... jako koordynatorów, projekty zintegrowane i sieci
          doskonałości tylko dla nich, jednostkom się udaje uciec, ciąglę walczę,ale
          powoli tracę siły. Czesi i Słowacy mają lepszą aparaturę. Chyba zostaje tylko
          karta zielona......
          • radio_erewan Re: Inżynier chemik poszukuje pracy 08.11.04, 19:50
            Napisz maila na mój adres na gazeta.pl, proszę. Nie chciałbym (z różnych
            powodów) rozpisywać się na Forum).
            • Gość: \Chemiczka Re: Inżynier chemik poszukuje pracy IP: 80.51.252.* 16.11.04, 14:12
              Tak sobie czytam i czytam i muszę jako właśnie zwolniony z pracy nadgorliwy
              chemik odezwać się.Myślę,że w naszym kraju nie potrzeba ludzi mądrych a jedynie
              takich ,kttórzy za marne pieniądze będą nadstawiać tyłek za przekręty innych
              (tych wyżej)Kiedy miarka zaczyna się przebierać i zaczynasz się bronić nawet Ci
              nie podziękują tylko wystawią za drzwi i radź sobie dalej.Właśnie jestem w
              takiej sytuacji i myślę czy komuś zależy na odpowiedzialnym człowieku;mam
              wrażenie ,że tu tylko idiotom może być dobrze.
    Pełna wersja