Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne

    IP: *.acn.waw.pl 07.11.04, 09:12
    nie ukrywam, że "integryzm" uważam generalnie za idiotyzm, przynoszący więcej
    szkód niż korzyści (oczywiście firmom które wydają na to pieniądze, nie
    firmom które zajmują się tym hochsztaplerstwem). Niestety (a zresztą może i
    stety) pracuję w wielkiej globalnej korporacji, która ochocza wdraża
    większość tego typu schematów, więc miałem już okazję przejść przez kilka
    zabaw typu team-building (na ogół następowały po każdej reorganizacji, a te
    zdarzają się średnio co półtorej roku). Były to na przykład:

    1. budowanie makiet i modeli z patyczków i kartonu
    2. przygotowanie czterodaniowego wymyślnego obiadu
    3. gimnastyka zbiorowa (ludzka piramida, spadanie na plecy z wysokości etc)
    4. tropienie i orientacja w terenie

    Sądząc z tego, co można czasem wyczytać w prasie, nie powinienem specjalnie
    narzekać, bo pojawiają się idiotyzmy o wiele groźniejsze, bardziej
    czasochłonne i 10 razy kosztowniejsze. Zakładam więc ten wątek jako rodzaj
    sondażu, mającego dać pogląd o skali jak charakterze zjawiska.


    PS. Entuzjaści również mogą się wypowiadać.
    Obserwuj wątek
      • Gość: test Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne IP: *.man.bydgoszcz.pl 07.11.04, 09:32
        wyjazd, wszystkie odzialy firmy, na wyjezdzie test ze znajomosci produktow
        firmy [test przygotowywal kretyn, ktory na temat produktu mial mizerne pojecie,
        wiec wzial instrukcje obslugi kazdego produktu i ze schematu lub z tresci
        ukladal pytania-byly debilne i nie mialy za duzo wspolnego z wlasciwosciami
        produktow], kto w tescie otrzymal najmniejsza ilosc punktow [3 ostatnie osoby]
        musial zjejsc wspolny obiad w masce klouwna na twarzy, oczywiscie test byl z
        rana, a dzien wczesnej wieczorem zorgaizowali wielka popjawe..
        dziekuje za taka integracje, dziekuje za kazda integracje, teraz pieknie z
        kazdej imprezy firmowej spieprzam po angielsku..
        • Gość: 36911472 dość szokujące IP: 134.146.212.* 08.11.04, 09:56
          gdyby ktoś mnie zahaczył, co znowu mam takiego przeciw integracji, to
          powiedziałbym że takie dziecinady uważam za upokarzające.

          Ale w kontekście tego, co napisałeś, chyba to jeszcze przemyślę. Łażenie na
          czworaka po podłodze i budowanie kontrukcji z patyczków to szczyt szacunku dla
          człowieka w porównaniu z konsumpcją obiadu w masce clowna. Tak szokujące, że aż
          niewiarygodne.

          A co do "wychodzenia po angielsku". Niestety, to na ogół nie jest możliwe.
          Takie zajęcia rzadko są opcjonalne, najczęściej jest to mniej czy bardziej
          jawnie wyrażony obowiązek. Poza tym, nawet w przypadku teoretycznej
          opcjonalności lepiej uważać. Ja szanuję swoje miejsce pracy i wolałbym go nie
          stracić dlatego, że jakiś idiota napisał sobie w kapowniczku "not a team
          player", "non-cooperative", "closed in his comfort zone" etc.


        • Gość: leniuch102 dez-integracja IP: *.Jaracza.K.PL 10.11.04, 12:23
          nie jestem pewien, czy podział personelu (głównie młodych mężczyzn) na
          rywalizujące grupy i rozdanie im spluw, quadów, gps-ów itd. prowadzi do
          integracji czy wręcz przeciwnie, ale frajda miejscami jest przednia.

          leniuch.blox.pl
      • Gość: ja Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 10:15
        brałam udział w takich zabawach integracyjnych.
        ŻENADA.
        nienawidze obowiązkowych bali przebierańców

        OK, firma zatrudnia setkę pracowników to kombinuje jak ich zintegrować na
        szkoleniach ale niektóre te "zabawy" sa rzeczywiście poniżające : ta z klaunem.
        Szczerze?, wolałabym stracić pracę niż coś takiego...I ci prowadzący

        Ale brałam też udział w naprawdę fajnych imprezach , cały dzień sympatycznej
        zabawy, organizują je profesjonalne firmy za ciężkie pieniądze. I do tego jakieś
        piwko lub według upodobań coś innego. mozna się pointegrowac według upodobań.
        • Gość: 67119235 cześć ja, możesz sypnąć przykładami? IP: 134.146.212.* 08.11.04, 10:38
          i tych z kategorii "żenada" i tych z kategorii "dobra zabawa"?

          Tych pierwszych jestem ciekaw żeby polepszyć sobie humor. Tych drugich, bo
          wydaje mi się że profesjonalne pieniądze za ciężkie pieniądze to na ogół
          również idiotyzm; może zresztą i większy, bo kosztowniejszy.
          • Gość: ja Re: cześć ja, możesz sypnąć przykładami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:01
            to nie moje pieniądze więc mi nic do tego ile to kosztuje. lepsza zabawa za
            ciezkie pieniądze niz ten klaun za darmochę.
            miło wspominam zajecia w terenie w górach, troche ruchu każdemu sie przydało po
            zakrapianych wieczorach i po tych sekciarskich szkoleniach przy rzutniku.
            Innym razem impreza była w barze na wybrzeżu. Klimat zeglarstwa i szantów.
            Troche piwka, śpiewania gry w pokerka i kości i inne.
            kolacyjki z góralami należały tez miłych. Ale kiedys wynajeto ekipe z kamerami i
            z różnymi z rekwizytami z polskich filmów. W grupach musielismy nagrywać epizody
            z tych filmów. Ale ludzie maja fantazje, niektórzy to nawet talent.
            ą żenada?
            kiedyś prowadził Quiz znany kabareciaż. Nie pamietam nagród. pytania ,
            odpowiedzi na temAT FIRMY. Dostał je chyba przed wejsciem na sale . Nieraz nie
            potrafił nawet przeczytać. sam był po jednym głębszym, od tamtej pory wyłaczam
            telewizor jak go widze. Konkursy na najlepsze porzebranie na balu, chyba wóczas
            sprawdzają twoją kreatywność moja w tym przypadku to zero. i inne tam
            • Gość: 456199273 dzięki, ciekawe IP: 134.146.212.* 08.11.04, 14:04
          • Gość: camerthon Re: cześć ja, możesz sypnąć przykładami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 21:50
            Wiesz, wydaje mi się, że "profesjonalne za ciężkie pieniądze to na ogół również
            idiotyzm; może zresztą i większy, bo kosztowniejszy" na szczęście nie zawsze
            jest prawdą.
            Pamiętam wyjazd integracyjny jednego z polskich portali. Weekend w dobrej klasy
            hotelu, a do tego dość mało wyszukane rzeczy, typu paintball, kręgle, jakieś
            jacuzzi i tego typu drobiazgi, ale ludzie wracali zachwyceni. Zero przymusu i
            zero posapujących za plecami psychologów, którzy skrzętnie notują jako to
            potrafisz wspólpracować z grupą, czy masz zdolności przywódcze, czy potrafisz
            przeforsować własne zdanie etc.
            A tak naprawdę to firmy, w której pracuje 200 osób po prostu nie da się
            zintegrować. Zintegruje się każdy dział między sobą, a to i tak wersja
            optymistyczna. Ale będzie to tylko kwestia tego, że ci ludzie caly czas ze soba
            pracuja, przebywają, a nie efekt jakiegos weekendowego wyjazdu.

            camerthon
            • Gość: 45811725 z ust mi to wyjąłeś. IP: *.acn.waw.pl 08.11.04, 23:29
              Jeśli w jakimś zespole wytworzy się wzajemne zaufanie to dlatego, że jego
              członkowie nabrali do siebie szacunku w czasie dłuższej współpracy zawodowej. A
              na pewno nie dlatego, że razem nosili głazy w śniegu pod Żywcem.
      • szczurbiurowy Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 08.11.04, 17:37
        Te wszystkie gimnastyki też przrabiałem. Raz trzeba się było przetoczyć po
        warstwie innych pracowników. Tak się złożyło, że tam był i prezesik. Jak dostał
        łokciem - tylko jęk poszedł !

        A w ogóle to można by niezłą powieśc napisać.
        Na jednym wyjeździe integracyjnym kazali nam dżwigac drąg wielkości słupa
        telegraficznego - w ramamch pracy zespołowej. Śnieg po pachy, Beskid Żywiecki.
        Trzech facetów i pięć kobitek. Faceci handlowcy, kobitki z księgowości i call
        center...
        Trzba ten słup przeciągnąć chyba ze trzy kilometry, po drodze odnajdując ukryte
        kierunkowskazy. Katorga. Po drodze ekipa spotyka inną grupę, która tacha na
        garbie głaz wielkości chłopa, który toczą też gdzieś tam i jeszcze inna grupę
        która ma zbierać jakąś górę gałęzi.
        Kiedyśmy w końcu zaciągnęli ten słup, tam uśmiechnięty prezesik po dobrej lufie
        zaintonował śpiewy chóralne i palnął mówkę nt. że jesteśmy najlepsi w
        najlepszej firmie i takie tam. Ległem w błocie po całym dniu i myślałem, że
        odwalę kitę po tym wszystkim. Na szczęście mialem w plecaku wiskacza, więc
        trochę pomogło.Takżeśmy się zintegrowali zespołowo, że kobitki potem przez
        tydzień nie przychodziły do roboty.

        Innym razem było zjeżdżanie ze skały, a jak się już zjechało, to potem trzeba
        było przeciągnąc się po linie na drugą stronę parowu z rzeką w dole.
        Karabińczyki, hełmy, asekueracja. Jedna kobitka (akurat haerka, która to
        wszystko organizowała) nie miała siły wciągnąć się po drugiej stronie przejścia
        (no bo jak się wisi, to lina się wygina w V, tylko, że czubek V jest coraz
        bliżej drugiego brzegu. Im bliżej tym ciężej). I tak wisiała, i ani w jedną ani
        w drugą. No to faceci z firmy treningowej wymyślili, że będziemy ją ratować.
        Znaczy się "prawdziwi mężczyźni", dobrze, że mieliśmy chłopaków z działu
        technicznego, którzy łażą po linach jak pająki, bo montują anteny, i jakoś to
        poszło.
        W ogóle niezapomniane przeżycia. Tylko dlaczego do okoła tego ta ideologia
        firmowa ? Nie można to powiedzieć ludziom wprost - trochę adrnalinki, a kto nie
        chce - do baru albo w bilard.
      • losiu4 Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 08.11.04, 18:23
        znajoma mi opowiadała o intergracji wsród kierowników... spotkanie prowadzone
        przez zewnętrzna firmę i owszem, odbyło się, ale w jego trakcie co jakoiś czas
        po angielsku ulatniali sie uczestnicy. Oczywiscie pilne zajecia wzywały. Co tam
        było - nie wie nikt prócz samych zainteresowanych. Ale do dzis zaden pary z
        gęby nie puscił :)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • ice_ice Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 09.11.04, 13:53
        U nas zorganizowali dwa razy takie spotkania integracyjne. Nie było na nich
        żadnych zajęć ekstremalnych - no, chyba, że ekstremalnym można nazwać
        przysypianie na całodziennych zajęciach prowadzonych przez pożal się boże
        psychologów consultingowych.

        Największym hardkorem było omawianie wad firmy na jednym z takich wykładów.
        Niepomna wrzasków intuicji powiedziałam szczerze, co myślę o działalności
        Działu Księgowości, jako o wadzie tej firmy, skutek był widoczny przy
        najbliższych podwyżkach, mimo, ze to podobno był tylko trening.

        Nikt tu nie pisze o najważniejszym, chociaż możliwe, że to dla innych nie jest
        tak ważne, jak dla mnie. Takie spotkania są opłacane z Funduszu Socjalnego,
        zabieranego z naszych pensji, a skutek jest taki, że nie dostajemy talonów
        przed Świętami. A to dla normalnego pracownika spory zastrzyk finansowy. I tak,
        po to, aby prezesi mogli sobie pochlać na koszt firmy, my już drugi sezon nie
        widzimy żadnych talonów.

        No więc...? za czyje pieniądze to organizują...? Kto płaci? Pan płaci, pani
        płaci... Nienawidzę tych przymuszanych integracji, nie chcę się z nimi
        integrować.
        • vviosna Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 09.11.04, 14:14
          to, o czym mowicie - to zenada
          ja o moejej Firmie moge sie wypowiadac w samych superlatywach. integracje
          mielismy najpierw na szkoleniu ;)))))))) czyli lazenie po obcym miescie,
          zwiedzanie, obiadki, wspolne wypady na starowke, nocne rozmowy, clubbing
          innym razem w nagrode fundneli naszemu Zespolowi wypad do jednego z
          najpopularniejszych klubow w naszym miescie - szefostwo z nami bylo, jadlo i
          tancowalo
          no i wielka impra calej firmy - jedzonko, hotel (4 gwiazdki), pitko. a z zabaw
          integracyjnych - konkursy w trakcie dyskoteki typu: jaka to melodia, jaki
          film,do wygrania szampan - no i kurcze, taka integracja to jest to!

          a czy ktos zna produkty i procedury - to sie dowiaduje i ewentualnie doucza na
          coachingu w cztery oczy ze sprawdzajacym. bez zadnego dennego psychologa w tle.
          a czy umie pracowac w zespole - to przeciez i tak wyjdzie 'w praniu' czyli w
          pracy - a nie podczas turlania sie po kolegach ;(((

          tak wiec naprawde sie ciesze, ze tak mi sie milo ulozylo, ze obiad moge jesc bez
          jakiejs dennej maseczki clowna, a z usmiechem.pozdrawiam!
          • Gość: 46711932 integracja w dechę IP: 134.146.212.* 09.11.04, 16:05
            rozumiem że wszyscy byli zadowoleni i nikt nie miauczał że mu się nie chce, że
            strata czasu, że ma własne plany etc?
        • Gość: 359917246 nie zawsze z socjalnego IP: 134.146.212.* 09.11.04, 15:54
          w mojej firmie idzie to z budżetu jednostki, która się właśnie integruje.
          Owszem, ponieważ pula jest wspólna, kasa wyrzucona w błoto na "integrację"
          jakoś tak uszczupla całość, przeznaczoną np. na podróże służbowe, hardware,
          szkolenia, a nawet - o zgrozo - pensje. W praktyce jednak kwestia finansowa nie
          jest tu kluczowa. Średnio wyuzdana impreza dla 15 osób (typu wspólne
          przygotowanie obiadu) kosztuje jakieś 50 euro od łebka, więc to nie są jakieś
          szokujące kwoty. Choć oczywiście zgadzam się, że to 50 euro można bez trudu
          wydać na coś pożyteczniejszego.

          ***

          A fundusz socjalny jest u nas nietykalny. Akurat pod tym względem nie mogę nic
          złego na swoją firmę powiedzieć. Czyli jeszcze raz po lekturze tego wątku
          upewniam się, że u mnie nie szczytów absurdu jeszcze nie osiągnęliśmy.
      • tripper Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 09.11.04, 14:10
        o basta
        raczej nie mialem takich hardkorow, a wrecz przeciwnie - takie integracyjno-
        szkoleniowe wyjady milo wspominam, bo to jednak nie bylo straszne. a moj
        najlepszy integracyjny wyjazd odbyl sie tak, zesmy sie calym dzialem zapakowali
        w samochody i pojechali na dzialke do kolezanki na grilla. wrocilismy
        nastepnego dnia do pracy w swietnych humorach.
      • Gość: żona Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:06
        nic głupszego i bardziej upokarzającego jak wyjazdy integracyjne, nie wiem
        panowie jak to wygląda w waszych firmach, ale w byłej firmie mojego męza
        te "integracje" zakończyły sie tak ze z 7 żonatych w firmie ostał się tylko mój
        mąż i to tylko dlatego ze odszedł z firmy, 5 panów jest związanych z
        koleżankami z pracy w tym dwóch juz się ożeniło z panienkami z firmy
        bo "zaciązyły" ŻENUJĄCE !!!
        • Gość: leniuch102 o-kur-de IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.04, 07:13
          czyżby im do tam do pomidorowej viagry dosypywali?
          dobrze, że już zabrałaś męża z tamtej firmy :-).

          leniuch.blox.pl
      • katia.pl Re: najbardziej bzdurne zajęcia integracyjne 10.11.04, 10:58
        to co opisaliście jest rzeczywiście bzdurne i chwilami mocno żenujące. apropos -
        gdzie wy pracujecie???? kazać dorosłym ludziom latać po lesie z latarkami albo
        budować makietę z zapałek??? to dosyć dziwne i może co najwyżej wykazać że
        komuś brak orientacji w terenie i zamiłowania do przyrody albo zdolności
        kontrukcyjno-manualnych.
        firma, w której ja pracuję organizuje tzw wyjazdy integracyjne, są one
        nieodpłatne i tylko dla tych, którzy wyrażą chcęć wyjazdu. w programie nie ma
        żadnych gier grupowych i testów sprawnościowych, z których wystawia ocenę
        psycholog - sadysta. Zazwyczaj jesteśmy w jakimś pięknym miejscu w górach i
        każdy robi co chce jak na wakacjach, można pójść na zorganizowaną wycieczkę
        górską z przewodnikiem jak ktoś lubi wycisk a nie chce się zgubić na szlaku.
        Ostatnio byliśmy też w aquaparku - rewelacyjna zabawa. Jak ktoś nie lubi
        siedzieć w jednym basenie z szefem to nie musi, rozumiem że dla niektórych to
        kępujące.
        Na naszych wyjazdach najczęsciej szef zaprasza wszyskich jednego wieczoru do
        dobrej knajpy na kolację i dziękuje wszystkim za wkład w rozwój firmy itp....
        powiem wam szczerze, że mimo że nie sposób zintegrować się i zaprzyjaźnić w
        tak dużej firmie jak nasza (dużo oddziałów w PL i zagranicą, a poza tym nie z
        każdym od razu człowiek się chce zaprzyjaźniać...) to atmosfera jest bardzo
        przyjazna. a dzięki firmowym wycieczkom ludzie mają okazję odpocząć,
        zrelaksować się, poznać od tej nie biznesowej, prywatnej strony i dzięku temu
        lepiej nam się pracuje na co dzień. Po prostu lubimy naszą firmę :)
        • Gość: 372664594 gratuluję IP: 134.146.212.* 10.11.04, 12:17
          gratuluję. Najważniejsze dla mnie jest to, że wspomniane imprezy są, jak
          piszesz, CAŁKOWICIE DOBROWOLNE.

          Mam nadzieję, że jest to faktyczna dobrowolność. Wyjaśnię to na przykładzie.
          Zaprosić ludzi na imprezę można na dwa sposoby:

          A. szef mówi jaki jest plan, i pyta kto NIE idzie
          B. szef mówi że chce iść tu i tam, i pyta czy ktoś się przyłącza.

          Niby drobiazg, ale różnica kolosalna.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka