veritas1 poor me 19.01.05, 21:38 jak miejscowy pisze w punktach to ja też, a co mi ? więc dlaczego ludzie tęsknią za komuną: 1 - bo choć mają dobre wykształcenie lub umiejętności to rynek nie jest w stanie ich wchłonąć, zapewnić miejsca pracy 2 - bo nie ma nic za darmo, na wszystko trzeba zarobić, a jak zarobić np. na mieszkanie skoro pracodawcy płacą tyle, że ledwo starcza na opłatę czynszu (np. 850 złotych, 1000 złotych), bilet, jedzenie, pomimo, że sami co pare miesięcy się rozbijają po świecie od Karaibów, Egiptu po Tajlandię i co roku mają nowy samochód a jedzą kolację w restauracji za 200 Euro 3 - bo ludzie zapieprzają za dwoje na niepłaconych nadgodzinach, a zamiast pochwał słyszą groźby zwolnieniem 4 - bo są takie rejony w tym kraju gdzie ludzie z uczciwej (nie ważne czy niżej czy wyżej kwalifikowanej) pracy nie są w stanie zapłacić czynszu lub wykupić biletu 5 - bo jak się ma problem zdrowotny to albo się ma kilkaset/kilka tysięcy na jego rozwiązanie albo pozostaje ból lub powiększające się schorzenie, bo lekarze też kosztują 6 - bo kiedyś nie było dresów, bandytów i ludzi po pijaku wyrzucających młode kobiety z pociągu lub rzucających butelką w przechodnia, który im zwróćił uwagę, że nie należy palić w autobusie, a policja nie chce przyjąć zgłoszenia 7 - bo są pracodawcy w stylu mojego poprzedniego, co mają pretensje do pracownika, że domaga się urlopu, nie chce codziennie zostawać na 3 darmowe nadgodziny, nie odbiera służbowego telefonu o 6 rano albo domaga się zapłaty obiecanych pieniędzy, a na sprawę w sądzie fałszuje i antydatuje dokumenty bezrobocie jest tak duże, że nie ma możliwości w szybkim czasie znalezienia innego ale normalnego bez układów powtarzam to co wcześniej, jak ludzie zarobią tyle, że im starczy na życie (minimum 1200 brutto) to zapomną o "komunie" piszesz o tym, że "ludziom się wydawało i pamięć ich oszukuje" mnie nie oszukuje, co roku jeździłem na kolonie, a jak ojciec alkoholik wyrzucił nas ze swojego własnościowego mieszkania to państwo PRL dało nowe aby matka z dzieckiem miała gdzie mieszkać, dziś zapewne by został markot albo dworzec centralny podczas gdy jak mojemu koledze w 1994 zginęli rodzice, a on już był pełnoletni 18 lat, więc usłyszał, że "teraz mamy kapitalizm i każdy się martwi o siebie" więc musiał przerwać naukę w technikum i został bandytą, bo inaczej by nie zarobił na utrzymanie mieszkania po rodzicach (m3) i jedzenie, bo NIKOGO NIE OBCHODZIŁO, ŻE JEST SIEROTĄ przeczytaj kodeks (ze strony ww.sejm.gov.pl) w dziale ISIP wypowiedzenie dyscyplinarne można dać tylko w określonych "rażącytch" naruszeniach, takich jak alkohol, pobicie kogoś, narażenie na duże straty jeżeli błąd jest mały to może być co najwyżej nagana, ale musi się odbyć coś w rodzaju rozmowy, posiedzenia, nie może to być wypisanie nagany bez wysłuchania racji drugiej strony po za tym polecam się skonsultować z jakimś prawnikiem, PIP a nie na forum mój poprzedni pracodawca gdy ludzie domagali się zapłacenia zaległej kasy straszył "nasraniem w papiery" więc ludzie szli na "obopulne porozumienie stron" i wówczas tracili prawo do sądu nie wiem jaki jest Twój przypadek, ale polecam do prawnika się wybrać porada to około 50-100 i do PIP, chyba, że rzeczywiście mocno przeskrobałaś zachowaj tego maila z tym polceniem, bo to dla sądu argument a Ty chcesz wrócić do pracy do takiego sku..ela co wywala za wykonanie jego polcenia ? ja też miałem szefa co raz opie..ł mnie, że wykonałem jego polcenie a teraz się sądzę, bo straciłem finansowo na jego polceniu ach, są szefowie kretyni poprostu cham chce ukryć swoje złe zarządzanie leć do PIP i prawnika jakiegoś u mnie też coś naciągają, sfałszowali zakres obowiązków, antydatowali dokumenty, fałszywe donosy na mnie, jakieś oświadczenia osób, których w życiu nie widziałem, nawet (jeden kierownik mi wystawił dobrą opinię) to zamienili papiery i stwierdzili, że kto inny był kierownikiem (ale mam ksero) zwalili na mnie błędy w kartotekach (ale też mam ksera) pamiętaj, że do sądu potrzebne są trzy rzeczy: prawnik dowody silna wola walki i wiara - nie każdy wytrzymuje stres fałszywych oskarżeń, zwłaszcza jak zawsze był uczciwy wobec innych i trafia na kogoś kto przekręca każde jego słowo i fakty musisz lecieć do sądu bo "dyscyplinarka" to coś co może zaszkodzić w przyszłości znam gościa co raz ustąpił pracodawcy , był technikiem elektrykiem, pokłócił się z klientem który nie płacił na czas i w sprawach rzekomego złego podłączenia (miał rację, chodziło o sprawy techniczne a klient chciał opóźnić płatności faktur, więc wymyślał lipne wady w instalacji) szef go wywalił aby nie stracić klienta (podlizać się chciał), ale i tak go klient oszukał, ale koleś jest z tych "co uszy po sobie kładą" i w efekcie przez dyscyplinarkę nie mógł ileś lat znaleźć pracy, w końcu jako dobry elektryk (z fałszywie zasranymi papierami) musiał pójść sprzątać po roku szukania pracy, bo nikt go z taką opinią nie chciał... pamiętaj dobre imię to ważna rzecz i jak mu ustąpisz, to Ci to potem się może mocno odbić... są też tacy ludzie jak mój były szef "albo panu nie zapłacę i porozumienie stron, albo pana wywalę dyscyplinarnie a wtedy nikt pana nie zechce" ale ja gnoja przechytrzyłem prawnie... paru moich kolegów odeszło bez ostatniej pensji, bo nie umieli mu "odpowiedzieć"... i jeszcze jedno przy obopulnym porozumieniu stron i dyscyplinarce nie masz zasiłku ja jestem w trakcie i zarabiam teraz dwa razy więcej u nowego za połowę obowiązków, więc na tego już "leję" po jakimś czasie emocje opadają :) ale ogólnie aby zobaczyć tę jego fałszywą mordę i udowodnić mu kłamstwa (a dowody mam) to do sądu idę z radością... jest taka piosenka kazika "nie ma litości dla sku...synów" a ja nie lubię ludzi co źle traktują innych, więc z radością posłucham go jak się będzie plątał w zeznaniach, ponadto mój były pracodawca miał już kilkanaście spraw, ale niestety w prawie pracy i cywilnym instytucja "recydywy" nie istnieje, recydywa istnieje tylko w przypadkach kryminalnych, tu nikt nie sprawdza ( i ja też nie mogę jako argumentu użyć) tego, że facet już miał ileś spraw o to samo w przeszłości, niestety tu zadziałało lobby polskich "pracodafcóf" jeżeli sąd będzie "uczciwy" to nie mam się co bać, bo mogę tylko zyskać pareset złotych... o ile nie będzie licznego ciągania a tylko jedna, góra dwie rozprawy... wiesz... oni właśnie na tym bazują, że nikt im nie mówi "stop" i dlatego robią z innymi co chcą łamiąc prawo, bo wiedzą, że nikt nie postawi się (bo albo nie ma świadomości prawnej, albo nie chce się, albo wierzy w zapewnienia kłamcy, który ich ileś razy oszukał), ale są tacy jak ja co się stawiają jak mi się próbuje kuku zrobić :) a co do kosztów, ja na prawników narazie wyłożyłem 100 zł (dwie porady) i trochę posiedziałem w kodeksach ze znajomymi, po za tym mam w rodzinie prawnika z doświadczeniem sądowym, więc... ale wiem, że to na pewno nie jest łatwa rzecz no i należy zawsze mieć jakieś asy w rękawie i nie mówić "panie szefie, bo pan mi tego i tego dnia napisał to i to" im mniej wie druga strona tym lepiej... ja nie ujawniam, że mam ileś kserówek a co do nadgodzin, to nasłałem kontrolę która stwierdziła, że "po raz kolejny firma X nie stosuje rejestrowania czasu pracy", bo już miał szef ileś upomnień ale olewał wyroki godzin do 48 w tygodniu musi być przerwa co najmniej 11 godzin na sen i wypoczynek w domu jeżeli (pomijając zawody specjalne - wojsko, policja, tajniacy) skończysz o 21 to do pracy możesz iść po 11 godzinach, czyli dopiero na 8 rano no a te oddawanie przekroczonych godzin, akurat nie ma tej osoby co mi pomaga prawniczo, to nie zapytam dobranoć :) papuś :) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ach jak mi ciezko 23.01.05, 13:56 ah, więc wg. ciebie zabijano tylko w PRL (i np. ZSRR) ? a w krajach takich jak ameryka południowa, a kolonializm, a segregacja rasowa ? każdy, powtarzam każdy system dopuszczał się tego i nie ma co tu mówić o cudownym zachodzie z czystymi rękami, bo kto wspierał kaukazkich terrorystów jak nie CIA ? kto wspierał baronów narkotykowych i dyktatorów w ameryce południowej i środkowej jak nie CIA ? kto korzystał z niewolniczej siły, jak nie np. anglia ? kto okradał arabów z ropy wydzielając najbardziej roponośne rejony Persji i tworząc w nich Kuwejt ? każdy system miał swoje wady, więc mówienie o woloności jest bezprzedmiotowe bo dla mnie dziś też nie ma wolności skoro trzeba się płaszczyć przed wykorzystującym i niepłacącym pseudopracodawcą a jak nie okradnie cię pracodawca to zrobi to banda dresów ? dla wielu przeciętnych Kowalskich to jest podstawowy argument... mówisz, że "dyskutujemy o sprawach materialnych" ??? bo to jest forum PRACA , a pracuje się (jak się ma pracę) dla pieniędzy, a nie po to, żeby np. pracodawca nie zapłacił lub stosował praktyki w stylu Biedronki bo w kwestii PRACY mnie jako PRACOWNIKA obchodzą jedynie 3 rzeczy: - żeby zarobić tyle, że starcza na opłaty, jedzenie, mieszkanie (przynajmniej 1200 netto); - żebym miał gwarancję, że skoro ja się wywiązuję z umowy i wykonuję moje obowiązki prawidłowo, to i ktoś się wywiąże z umowy, czyli: zapłaci na czas, da gwarancję pewniejszego jutra, żeby odnosił się do mnie z takim samym szacunkiej jak ja odnoszę się do niego, żeby nie stosował mobbingu, nie narzucał zadań daleko przekraczających kodeksowe 40 godzin w tygodniu, a jeżeli są dodatkowe zadania, to aby zapłacił za to, bo praca to transakcja handlowa jak inna transakcja kupna-sprzedarzy, tylko tu sprzedaje się czas i umiejętności... - żeby praca poprostu "była"; mówienie o SB nic nie da, bo "wolnością" nikt nie zapłacił ani za czynsz, ani w sklepie za ubranie i jedzenie, tylko PIENIĘDZMI !!! brak wolności i cenzurę da się znieść, głodu się nie da, mówisz o paszportach ? nie rozśmieszaj mnie, po co przeciętnej osobie z Polski B paszport, jak go nie stać na bilet ? paszport jest dla kogoś kogo stać na wyjazdy, mnie póki co jeszcze nie,., zgadzam się ze wszystkimi powyższymi wątkami z wyjątkiem bełkotu Michała o pogodzeniu etatu z dziennymi , bo jak można pogodzić etat od np. 8-16 z zajęciami od 9-18 ? niektórzy piszą o pracy w weekendy, to kiedy robić sprawozdania z laboratoriów, obliczać projekty ? chyba, że ci co takie głupoty piszą są z jakichś głupich szkółek prywatnych, bo będąc na politechnice nie da się pracować, chyba, że ktos jest pracoholikiem (a to schorzenie psychiczne) i sobotę i niedzielę siedzi w pracy, a codzień do 3 w nocy robi projekty i sprawozdania (zakładając że śpi 4 godziny na dobę, nie musi sprzątać, robić zakupów, nie trenuje żadnego sportu, nie ma hobby) ale dla mnie ktos taki się tylko do leczenia nadaje... wszystkie posty na górze mówią dostatecznie wyraźnie, dużo pracodawców jest po prostu pojebami,,, ja z powodu braku "doświadczenia" 2,5 roku szukałem pracy, nic dodać nic ująć moi koledzy (nie wiem jakim cudem) nie znający żadnych języków i jadący na ściągach i gotowcach lub kupowanych projektach mieli pracę, pewnie u wujka w firmie,,, żałosne dodałbym jeszcze jedną rzecz odnośnie poje..ia pracodawców: młodym inżynierom proponuje się pracę za mniej niż cieciowi lub sprzątaczce, przykład: wielokrotnie słyszymy o propozycjach staży za darmo lub za 400 podczas gdy stażyści wykonują często normalne prace, generując zysk i są po stażu usuwani, aby wziąć nastepnego na staż i mieć darmową siłę roboczą kolejny przykład to nawet moja była firma , młodzi inżynierowie zarabiali tam 850 złotych, zapieprzało się nieraz za dwie osoby, bo trudno było wyjść nieraz po 9 godzinach (etat oficjalnie 8 godzin i niepłatne nadgodziny) a co po drugiej stronie: - mój kumpel w myjni samochodów, zawodówka, zero języka i komputera - 1500 zł miesięcznie - drugi kumpel cieć - matura, od czasu do czasu popala jakieś skręty, jedyne co umie obsługiwać to playstation, też zero języków - 1300 miesięcznie za siedzenie na krześle - koleś w sklepie jako pomocnik - 1100 + bilet miesięczny + komórka z limitem na 100 - robotnik przy taśmie , raz na pare godzin wciska guzik około 1700 brutto a ja będąc na paru rozmowach u prywaciarzy słyszałem, że 800 dla osoby po studiach to dużo ??? płaca powinna zależeć od umiejętności pracownika, ale u nas jest nieraz odwrotnie proporcjonalna - ów "absolwent uczelni technicznej" umie zastapić ciecia, bo co za problem siedzieć i komuś podac klucz ? może zastapić robotnika, bo co za problem przy maszynie czasem wcisnąć guzik ? może zastąpić personel w sklepie, jak ktoś pyta "czy coś jest i ile kosztuje", to wystarczy tylko albo się obejrzeć, albo zerknąć do bazy w komputerze, ja nie widzę w tym problemu, ani w położeniu czegoś na półkę... natomiast żaden z wymienionych przedstawicieli niskokwalifikowanych zawodów nie zastąpi "nas wykształconych" ani nie poprowadzi rozmowy w języku obcym, ani nie sporządzi fachowego rysunku technicznego, ani nie policzy całki ani nie obliczy obciążeń w materiale, ani nie obsłuży bardziej skomplikowanego programu komputerowego, ani nie będzie potrafił analizowac wyników przeprowadzanych pomiarów , badań, nie będzie wiedział wielu fachowych rzeczy, które my wiemy, więc dlaczego do cholery proponuje się nam mniej ???????????? -------------------------------------------------------------------------------- to i ja się dorzucę :) skoro mowa o przyczynach: 1) wszechobecna nieuczciwa (tam pracują więźniowie, dzieci, lub ludzie za pół dolara) konkurencja Chin w produktach elektronicznych i ubraniach... 2) zbyt niskie płace (realista pokazał statystyki biedy) ludzie nie mają na produkty i usługi w skutek czego producenci i usługodawcy nie mogą sprzedać produktów i sami dołączają do bezrobotnych... 3) jako urzędnik widzę coraz lepiej jak niektóre przepisy utrudniają życie polskiemu small biznesowi, a jak to życie ułatwiają zachodnim koncernom (zwolnienia podatkowe) te obciążenia o których pisze UPR nie wynikają z "socjalizmu" ale z faktu opisanego i słynnego jakiś czas temu "za ile można kupić ustawę", te fakty wynikają z korupcji , kupowania ustaw przez niektóre lobby... polski biznesman narzekał mi raz (dając bardzo rzeczowe dowody), że ma obciążenia, których nie ma jego zachodni konkurent w polsce, niby dlaczego obcy jest lepiej traktowany jak swój ? a urzędnik niestety musi przestrzegać prawa, nawet złego i nie można pomóc nawet chociaż się bardzo chce... w tej części uważam, że niektóre zwolnienia dla obcego kapitału powinny być zniesione i powinien być wspierany swój biznes, ale widocznie "coś" sprawiło, że jest inaczej... 4 ) część bezrobocia wynika z chciwośći pracodawców, którzy wywlają określony procent ludzi, a reszta ma w ramach darmowych nadgodzin robić zadania swoje i cudze, najpierw tłumaczą, że to ciężka sytuacja firmy, potem ludziom grożą zwolnieniami a de facto te oszczędnośći potem "inwestują" w wakacje w tropikach, kolejny drogi samochód, kolejne meble do gabinetu, dziwki, alkohol i np. kolację za 200 euro w drogim hotelu... przykładem takiego pracodawcy był mój poprzedni: w czasie wzostu bezrobocia zwolnił 20% osób, pozostałych zastraszył zwolnieniami, zlikwidował premie i nadgodziny, więc oni zamiast 8 godzin dziennie nieraz siedzą tam 11 a on w wyniku "oszczędności" co pół roku sobie zmienia samochód i lata po świecie samolotem, bo lubi zwiedzać... gdyby nie to wielkie bezrobocie większość od niego by odeszła w ciągu dnia, a pracują u niego, bo muszą... 5) kolejny powód to prywatyzacje w wydaniu Lewandowskiego z poczatku lat 90'tych, kiedy wyprzedawano polskie zakłady za bezcen konkurencji... poprostu zniszczono nasz przemysł, sprzedawano nieaz za c Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ach jak mi ciezko - cz2 23.01.05, 13:56 poprostu zniszczono nasz przemysł, sprzedawano nieaz za ceny niższe niż wartość gruntów... narzekanie na socjal i emerytów raczej pachnie hitlerem, "niepotrzebnych i słabych zabić" ??? po za tym ten socjal to nie tylko urzędnicy , to również wojsko, policja, pogotowie, ludzie obłożnie chorzy, laboratoria badawcze... pan michalkiewicz chciałby raczej zamienić polskę w kraj afrykański niż europejski... milion hutu wytnie maczetami milion tutsi (albo na odwrót) , co czwarta osoba umrze na AIDS... piękny wzór do nasladowania... bez wydatków socjalnych np. na powstrzymanie epidemii czy rozruchów... dla mnie obecnie wzorem są raczej Francja, Niemcy, Szwecja, inne kraje EU... Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_kolakowska trafisz do piekla:))) 23.01.05, 16:47 veritas1 napisał: > > poprostu zniszczono nasz przemysł, sprzedawano nieaz za ceny niższe niż wartość > > gruntów... > > narzekanie na socjal i emerytów raczej pachnie hitlerem, "niepotrzebnych i > słabych zabić" ??? > po za tym ten socjal to nie tylko urzędnicy , to również wojsko, policja, > pogotowie, ludzie obłożnie chorzy, laboratoria > badawcze... > pan michalkiewicz chciałby raczej zamienić polskę w kraj afrykański niż > europejski... milion hutu wytnie maczetami milion tutsi > (albo na odwrót) , co czwarta osoba umrze na AIDS... piękny wzór do > nasladowania... bez wydatków socjalnych np. na powstrzymanie > epidemii czy rozruchów... > dla mnie obecnie wzorem są raczej Francja, Niemcy, Szwecja, inne kraje EU... > Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nieudacznik we wlasnej osobie 24.01.05, 22:52 myślę, że albo ktoś zrobił brzydki dowcip (np. webmaster) albo używał jakiegoś kreatora stron, który z automatu robi "autokorektę"... nowe frontpage, tak jak nowe wordy potrafią bez pytania zmieniać tekst, chociaż ta strona nie wygląda na fronpejdżową w kodzie html... ale mi te nowoczesne programy pare razy wstawiły coś czego nie chciałem :) zwłaszcza word XP lubi zamiast spójnika powielić wyraz raz na jakiś czas... ja myslę, że to błąd programu (chiba, no bo niby jak inaczej ?) można jednak popatrzeć na to tak: "osoba rozwiązła lepiej nawiązuje kontakty z płcią przeciwną" ???ech... nawet nie umiesz dokładnie czytać... otóż w mojej rodzinie też byli sybiracy, też były osoby które zginęły po tym jak w 1939 zsrr wkroczyło na tereny obecnej białorusi/litwy, akurat to ja mógłbym narzekać bo straciłem duże majątki na wschodzie i brat dziadka z AK życie, a pradziadek w 1920 roku przy obronie warszawy... tez moja matka cierpiała bo była solidarnościowcem, wujek walczył w stoczni... ale jest podstawowa różnica, której ty nie rozumiesz... oni walczyli o "lepszą polskę", a nie o zmianę reżimu jednego na reżim inny... walczyli o to, żeby w polsce ludziom żyło się dostatnio, a nie o ponad 3 miliony bezrobocia, ludzi zyjących na granicy nędzy traktowanych jak smiecie przez różnego rodzaju Biedronki... oni walczyli o lepszy byt a nie o biedę i tego akurat ty nie rozumiesz... nie pisz o mojej nienawiści, bo to, że mówię prawdę o tym np. że CIA wspierało terrorystów, dyktatury w trzecim świecie to jest stwierdzenie faktu... chyba, że należysz do tego odsetka pracodawców, którzy cieszą się , że komuna upadła, bo wreszcie nie trzeba płacić ludziom i można ich wykorzystywać... bo akurat "solidarność" to był w 1980 roku związek zawodowy, któremu chodziło o polepszenie sytuacji ekonomicznej pracowników, a nie o merole panów z biznes center klubu zdobyte przez oszukiwanie pracowników... piszesz o oddawaniu dziecka do domu dziecka ? haha... właśnie ja miałem iść do domu dziecka :) po tym jak ojciec alkoholik wyrzucił mnie i matkę z własnościowego mieszkania, to PRL dało nam mieszkanie, więc to PRL uratowało mnie od domu dziecka a moją matkę od dworca centralnego, więc nie pie..mi o domach dziecka, ale przejdź się np. do domu samotnej matki (chyba pod skolimowem ) i zapytaj ich co sądzą o nowej rzeczywistości ekonomicznej :) mój kolega już w III RP stracił w wypadku rodziców, i nikogo nie obchodził jego los 'mamy kapitalizm i niech się pan martwi o siebie" usłyszał... taka wrażliwa/wrażliwy jesteś ? to z gałęzi pod moim oknem zdejmowano trupa kobiety, która powiesiła się bo nie starczało jej pieniędzy na czynsz i leki i nie miała już od kogo w bloku pożyczać... i nie pie..o pluciu na własny kraj... bo to kraj pluje na nas, a raczej jego nowe elity, które oddały za bezcen majątek, zlikwidowały fabryki... to na nas plują ci co co pare miesięcy latają po świecie i zwiedzają różne kraje, jedzą kolacje za 200 euro a swoim pracownikom każą zapieprzać za pensje nie wystarczające na samodzielne utrzymanie się... to oni plują, a nie ja... Łosia4 nazywasz komuchem, hahahaha :) daleko mu do komucha, w przeciwieństwie do wielu osób ON wypowiada się zawsze bezstronnie i obiektywnie, ale pewnie ciebie boli prawda, że przed wojną strzelano i torturowano robotników, którzy domagali się swoich praw ? to nie komuna zaczęła strzelać do ludzi, komuna była właśnie reakcją na strzelanie do ludzi,(nikt szczęśliwy nie robi rewolucji, rewolucję robią ludzie niezadowoleni z własnej sytuacji ekonomicznej) tyle, że ją wypaczono i wybrudzono przez osoby chore psychicznie, takie jak Stalin tak samo jak nie komuna wymyśliła obozy pracy i koncentracyjne, wymyślili je koloniści angielscy w azji i afryce już przed I wojną światową... na rzeczywistość trzeba umieć spojrzeć obiektywnie, ale ty mi przypominasz mojego księdza z liceum, który na lekcji religii wypowiedział takie słowa, oceniając jedną książkę "no tak... autor tu pisze różne rzeczy, ale należy postawić jedno pytanie, czy jak ktoś nie jest katolikiem, to może mówić prawdę ?" właśnie ty reprezentujesz taki pogląd... jak ktoś nie jest po naszej stronie to napewno nie mówi prawdy ;) ech... trochę więcej obiektywizmu i znajomości świata a nie ograniczania historii świata do terenu polski po 1945... bo przed 1939 była np. bereza kartuska, ale tego zapewne nie wiesz... historii nie da się oceniać - czarno/biało po za tym ni jak to co piszesz nie odnosi się do problematyki PRACY a pisząc o prawach człowieka pamiętaj, że pracodawcy nie płacący ludziom też te prawa łamią...wcale mi się nie podobało aż tak, poprostu stwierdzam fakty, że z punktu widzenia pracobiorcy "zamienił stryjek siekierkę na kijek" to samo co pisałem ci o historii, wszystko , każdy system ma swoje wady i zalety, dla niektórych tamten system miał tylko wady, a ja uważam, że możliwość otrzymania mieszkania przez osobę o złej sytuacji to zaleta, podobnie jak to, że po studiach nie trzeba było miec "kilku lat udokumentowanego doświadczenia" aby zdobyć to doświadczenie, o fakcie panoszących się dresów nie wspominam... dla mnie to były zalety, łatwość dostania pracy i brak wykorzystywania w stylu biedronka, czy mój poprzedni pracodawca... pozostałe rzeczy były wadami i to dla mnie nie pozostawia wątpliwości piszesz, że posadę mam po znajomośći ? wiele czasu pisałem, że ogłoszenia o służbie cywilnej to ściema, bo liczą się plecy, wówczas inni mi pisali, że gadam głupoty i tłumaczę swoją nieudolność... pisałem, że żałosne jest to, że w III RP aby ktos przeczytał CV są potrzebne znajomości, bo pracodawca dostaje 400 CV i nie ma czasu, więc czyta tylko kilka z tego... dziś sam to potwierdzasz co ja pisałem :) moje "znajomości" polegały na tym, że przeczytano moje CV i nie wylądowało w koszu, bo testy zdałem samemu :P a skoro mam posadkę "po znajomości" to odpowiedz na proste pytanie czemu ? czemu absolwent politechniki znający biegle komputer, dobrze dwa języki i mający stypendium naukowe nie mógł tej pracy (po za akwizycją, lub darmowymi stażami) znaleźć inaczej ? może dlatego, że tej pracy po prostu nie ma ? bo to taki kraj i taka rzeczywistość jaką opisuję od paru lat... odpowiedz na pytanie czemu (oprócz ukrytej akwizycji w 4 przypadkach) nikt przez 2.5 roku nie zaprosił osoby z takimi kwalifikacjami na żadną rozmowę ??? okej, mógłbym zrozumieć, że na rozmowie wypadłem źle i mnie nie wzięli, ale czemu nikt nie zaprosił nawet na rozmowę, tego nie rozumiem ? więc nie pisz o znajomościach, bo nie jestem debilem, który nic nie umie, w mojej poprzedniej pracy radziłem sobie dobrze, dopóki pracodawca za te same pieniądze (850) nie dorzucił mi trzeciego etatu, bo obowiązków 3 osób już nie wyrabiałem i na dodatek okazało się póżniej, że mnie pracodawca kazał mnie wrobić umawiając się z kimś aby mnie wywalić za coś co stało się bez mojej winy... po to by wziąć nastepnego ze zwrotem z urzędu... (inni wylatywali po 3 miesiącach, ja przetrwałem rok), więc byłem dobry ale dla niego byłem jedynie obciążeniem, bo jak skończyło się dofinansowanie z PUP z programu pierwsza praca, to szukał co chwilę powodu, żeby wywalić i wziąć następnego na dofinansowanie... i znów wywalić i nastepnego... a nie po to człowiek skończył studia aby sprzątać, albo iść na darmowe staże, po których i tak wywalą i wezmą nastepnego niewolnika... taką rzeczywistość nazywasz wolnością ? bo dla mnie to jest zniewolenie, skoro jako pracownik jest się zależny np. od woli sadysty, który choć już miał ze 20 spraw w sądzie pracy, to dalej traktuje ludzi jak śmieci... >Nikt w Polsce o komunizm sie > nie bil ,wprowadzily go tylko elity zwiazane z Moskwa zapominasz o Churchilu i Roosvelcie :) nie sama moskwa to zrobiła, a co do tego czy nikt się nie bił ? zapominasz o robotnikach z fabryk, rolnikach, których "pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 22:56 Hejka!mam wielką prośbę. Chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na temat tych testów na kontrolera ruchu lotniczego. Mógłyś mi coś jeszcze napisać? Będę bardzo wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 aj aj aj aj 25.01.05, 21:31 nie wiem ile masz lat i jakie wykształcenie, ale Ci powiem, że fakt taniej i nieuczciwej konkurencji np. Chin powoduje, że upadają zakłady wraz z firmami kooperującymi prosty przykład jak upadnie fabryka koszulek, to za tym spadnie np. sprzedaż maszyn do szycia, serwisów maszyn, producentów/sprzedacwó igieł, nici, materiałów opakowaniowych taka nieucziwa konkurencja powoduje lawinowy spadek w powiązanych dziedzinach, czy naprawdę tego nie wiesz ? pomijam aspekt moralny pracy pod lufą w chinach , lub pracy dzieci za miskę ryżu, bo producent używający niewolniczej siły zawsze będzie tańszy od cywilizowanego (takiego, który płaci za pracę),a może ty lubisz hitlera ? gdyby nie cła i podatki to jak cie potrąci samochód na przejściu to nie przyjedzie karetka ani policja nie będzie ścigać kierowcę, bo to własnie branże opłacane z podatków i ceł ! podatki i cła są obecne na całym świecie po to by urzymać wojsko, pogotowie, ludzi obłożnie chorych i niezdolnych do pracy, jak np., ktoś z Twojej rodziny np ulegnie wypadkowi i np. obetnie mu rękę maszyna to zrozumiesz, że podatki sa potrzebne po to by np. płacić renty (chyba, ze jesteś osobą wyznającą prawo dżungli) a cła są po to aby ludzie w danym kraju mieli pracę a nie upadały zakłady, bo inny kraj dopłaca do produkcji danej grupy dóbr... pracodawca nie oddaje ostatniego grosza, często jest tak, ze płaci grosze a sam lata po swiecie, zmienia co pare miesięcy samochód, chodzi na dziwki, jada w hotelowych restauracjach nie może być tak, że 200 ludzi w fabryce zapieprza za 800, a on na nich tylko narzeka za 20000 i jeszcze wyszukuje kruczki prawne co zrobić aby tych 800 nie płacić... widzisz, a ja się wsciekałem, bo 2.5 roku słania CV nie miałem "kilku lat udokumentowanego doświadczenia" , sam jestem przed 30 rokiem życia i nikt mnie nie chciał... a co do studentów, to powiem Ci dlaczego ich szukają: bo wówczas nie płaci się ZUS, urząd pracy refunduje umowę, daje sie jakieś normalne (etatowe) zajęcie i ci ludzie zaiwaniają a potem się ich wywala aby wziąć kolejnych , dowodem jest powtarzanie się ogłoszeń, przez 2.5 roku kupowałem GW w poniedziałek, to wiem co mówię, ci szukający studentów/absolwentów co kilka miesięcy powtarzali ogłoszenie... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 yyyyyy 26.01.05, 21:00 dokładnie, służba cywilna to jeden wielki syf... odrzucili Twoje CV bo kadydat już był ustawiony... sam 2.5 roku bez sensu słałem CV na stanowiska na które spełniałem wszystkie wymogi... pare razy okazywało sie (spotkałem np. kolegę z liceum) że stanowiska "z wyższym" dostał ktoś kto zaczął zaoczne studia, ale tata jest komendantem, jak sam mi przyznał (jak to świadczy o inteligencji, skoro się bez bicia przyznaje ?, oraz o tupecie i pewności, ze go nikt nie ruszy)... koleś nie wiedział, że ja też na to stanowisko aplikowałem, a uwierz mi, że wymogi spełniałem w 150%... on spełnia je w kilku procentach (nie karany i ma obywatelstwo polskie)... hahahaha... ale to wcale nie jest śmieszne... ale za radą kogoś z tego forum "porusz wszystkie znajomości, ciocie, wujków" poruszyłem każdy sznurek, bo ile można słać uczciwie CV na które nikt nie odpowiada ? ja słałem 2.5 roku bez żadnej rozmowy, teraz mam ponad 2000 i spokój w porównaniu z poprzednią firmą, choć też nie leżę pokotem jak paniusie w urzędzikach lokalnych albo GUS... a pomoc (żeby było smieszniej) potrzebna była do tego aby ktoś wogóle przeczytał CV i dopuścił do testów... mój departament ma akurat dużo pracy, ale nie narzekam, bo od tego jesteśmy, żeby obywatelom pomagać, choć niektórzy tego nie rozumieją i ich niestety olewają... a tak ponad 2.5 roku bez żadnej rozmowy (po za ukrytą akwizycją w stylu YAP)... poprostu dziś nikt nie chce wykształconych, bo ich trudniej oszukać i okraść, a uczciwi pracodawcy przędą cienko... zaś Kunowi i Żagle dobrze... lub biorą tylko absolwentów na dopłaty by ich wykorzystać i wywalić gdy upomni się o swoje lub o przestrzeganie prawa... jeżeli podpisywałaś coś o odpowiedzialności materialnej to kiepsko, z tego co wiem, kodeks mówi o górnej granicy do 10% odjęcia karnego od wynagrodzenia, ale nie wiem jak to jest jeśli płaca minimalna ? nie można odjąć więcej niż 10%, ale nie można też płacić mniej jak minimum... a może to nie mako, tylko pracodawca oszust wmawia wam manko , albo się z kimś umówił i w ten sposób nie płaci ludziom ? inaczej by dawno założył kamery... prawdopodobnie to jest fikcyjne manko... dowiedz się w PIP, albo u jakiegoś prawnika a wogóle to skoro korzystasz z netu wejdź na www.sejm.gov.pl tam w zakładkę prawo i ISIP i ściągnij w pdf kodeks pracy tekst ujednolicony, raptem 500 kb... tacy bazują na nieświadomości prawnej, mój poprzedni też był niezły gagatek, ale jak sięgnąłem do kodeksu to się aż zdziwiłem ile podpunktów łamał... Odpowiedz Link Zgłoś
ivi11111 Re: yyyyyy 29.01.05, 22:12 Czy nie mozecie pisac zwiezlej? Przez to grafomanstwo ciezko przebrnac. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 olaboga 27.01.05, 20:58 bo generalnie część urzędników w tym państwie lubi utrudniać innym życie, podam prosty przykład : studia skończyłem jako jeden z pierwszych, aby jak najszybciej iść do pracy, ale choć biegł termin od obrony i "status absolwenta" to minister obrony narodowej nie wydał stosownego rozporządzenia o przeniesieniu absolwentów uczelni wyższych do rezerwy, wydał je pod koniec listopada, więc od czerwca do listopada nawet na ciecia nie można było iść, bo się miało "nieuregulowany stosunek do służby wojskowej", natomiast moi "słabsi koledzy" którzy obronili się w październiku nie stracili pół roku, tylko miesiąc... oczywiście dziewczyn "wojsko" nie dotyczy :) ( tak czy inaczej nie opłaca się starać i być szybszym, bo sie za to po dupie dostaje ) tak samo jest z tym podpisem pod CV, jakaś małpa chce bardzo pokazać swoją władzę i psuje ludziom szyki ze względów na jakiś drobiazg formalny(lub wymyślony)... co do stosunku klientów opowiem historię kumpla (pomijam jego brak asertywności i ustepliwość) ale: kolega był technikiem elektrykiem w małej firmie i montował sieci NN, pewnego dnia rozpoczął prace w firmie X, problem polegał na tym, że owa firma była nierzetelna i nie chciała zapłacić faktur, a co się robi jak się nie chce na termin zapłacić faktur ? pisze się reklamacje i szuka się dziur w całym, otóż przedstawiciel owej firmy najechał na mojego kolegę, że wszystko jest źle zrobione i oni nie puszczą przelewu, mój kolega zwrócił się do swego szefa, ale ten szef "dla zachowania klienta" (chyba też z głupoty) wywalił kumpla, posłał innego elektryka do "napraw" ale tamta firma go nie wpuściła (a termin faktur biegł)na kontrolę, potem jak wpuścili to się okazało, że wszystko było zrobione okej... co się okazało wkrótce potem, to te faktury w wyniku lipnych reklamacji dostal dopiero po paru miesiącach i to w 80% kwoty... poprostu jego szef zachował się jak palant dał się okraść na 20% faktury i wywalił dobrego elektryka (ze zła opinią) i koleś został cieciem, bo miał "takie referencje" że nic nie znalazł... (a cioł jest bo nie poszedł do sądu pracy ) a firma "oszust" zadowolona, bo nie dość, że termin płatności wydłużyli kilkukrotnie to i o 20% koszty obniżyli... sam w mojej poprzedniej firmie pisałem reklamacje na dobre rzeczy, bo szef poprostu otwarcie mówił, że "nie sztuka coś kupić tanio, sztuka, żeby nie zapłacić", ja miałem dość takiego oszukiwania... poprostu niektórzy zwykłe złodziejstwo mylą z businesem... jeżeli szef firmy pokazuje klientowi, że "pracownik to nikt", to nieuczciwy klient taką sytuację wykorzystuje i np. straszy obsługującego skargą do szefa, bo wie, że szef-dupek nie wysłucha pracownika... w mojej poprzedniej firmie też miałem z podobnym klientem do czynienia, koleś nie chciał czegoś faksowo potwierdzić (chodziło o opóźnienie z winy klienta), po czym po paru sekundach do szefa zadzwonił przedstawiając, że to ja nie chce mu podać numeru faxu do firmy a on boi się o opóźnienia i że przeze mnie firma nie dowie się o opóźnieniach !!!??? na szczęście szef był obok (bo akurat przyszedł grzebać w szafie) a ja rozmawiałem z głośno mówiącego telefonu (bez słuchawki), ale gdyby tak nie było, to raczej by się to nie skończyło śmiechem szefa... obecnie jako urzędnik też widziałem kogoś kto ustalił jedno, po czym zadzwonił do szefostwa mówiąc, że ustalił drugie ze skargą na urzędnika, ale na szczęście na takich mamy sposoby :) oszukujący klient to dość powszechna rzecz, dotyczy to głównie wszystkich "złych szefów" - osób z chorą osobowością, którzy u siebie się wyżywają na pracownikach i w innych firmach też, "bo ktoś jest niżej to ja mu pokaę"... mamy duże bezrobocie i wszelkiej maści sadysci z odrobiną władzy czują się bogami i pokazują jacy są na prawdę... w Twoim przypadku daj se spokój, bo skończy się to źle dla Ciebie... daj se z dupkiem spokój, let him roll, a jak musisz, załatw go prywatnie, spam np. albo daj do gejowskiego serwisu jego namiary (o ile nie jest gejem), ale pamiętaj o daniu do CV miniaturki, inaczej rozrośnie się plik (zakładam, że wysyłasz CV majlem, bo w końcu XXI wiek mamy)... ekran ma 96 DPI, więc do majlowego starcza miniatura rzędu 200 pixeli a rozrośnięty mail czasem wraca lub jest wywalany ze skrzynek !!! optymalizacja do maila, pamiętajcie, na drukarkę atramentową, jeśli CV słane pocztą starcza rozdzielczość 200 DPI boshe.. kolejny cioł.. skoro od 98 zmieniałś ileś razy pracę, to znaczy, że masz "DOŚWIADCZENIE" a gadanie o pracy w czasie studiów ? na dziennych na politechnice się nie da.. codziennie od 9 - 18 w szkole, potem w weekend siedzenie nad laboratoriami, rysunkami technicznymi, projektami obliczeniowymi... nibye kiedy ku.. ta praca ? w niedziele ? a może na noc ??? po 9 godzinach na uczelni do pracy ? co ty człowieku za brednie piszesz... pracować mogą ludzie albo z zaocznych (połowa z nich wymięka i odchodzą z polibudy) albo ktos kto jest na lekkim kierunku na uniwerku lub w prywatnej niby szkółce... w przypadku inżynierów z polibudy jedyne co jest możliwe to praca w wakacje, ale wówczas pytanie po co się żyje ? kiedy człowiek jest młody, to trzeba wakacje wykorzystac na inne rzeczy, a nie na pracę... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 NIEMOGENIEMOGENIEMOGE 29.01.05, 21:57 a wg. mnie ów mecenas to typowy mecenas, w ofierze doszukuje się winy bo zarabia na bronieniu napastników, więc jak np. ktos zgwałci kobietę, to jej udowadnia, że była prowokująco ubrana, a jak dres napadnie na staruszkę, to napewno staruszka to zajście sprowokowała ;) poprostu duża część prawników u nas już przesiąkła falandyzacją/widackim poprostu oni wmawiają wszystkim, że złodziej i ketacz to uczciwy biznesmen, a jak ktos wyciąga czyjeś brudy, to oczywiście podważają każdy oczywisty dowód... cecha prawników, szczególnie "papug", czyli adwokatów... nasz symaptyczny kolega po łazarzu ma problem, bo go oszukano iles lat temu ja też to pare razy pisałem , więc niech dane mi będzie się powtórzyć po raz kolejny oszukali Cię wmawiając, że jak zapłacisz to będziesz 'dy beszt' nie znam Cię, więc nie będę się wypowiadał (mam nadzieję, że jesteś inny), ale opowiem o moich paru kolegach z prywatnych uczelni: wyższa szkoła ekologii i zarządzania ta obok placu mdm, koles na matematyce zgłębiał przez semestr funkcję kwadratową, czyli to co licealista ma w 2 albo trzeciej klasie matmy, na maturze były bardziej skomplikowane zadania niż u niego na matematyce, zdawał dopóki miał kasę, jak mu się noga podwinęła finansowo, to wyleciał na którymś tam semestrze... koleżanka mojej dziewczyny jest w jakiejś uczelni prywatnej, taka własnie solaryno-mandaryna ma duże kłopoty z wieloma przedmiotami, ale nie ma kłopotów finansowych , bo rodzice "dyrektory", więc dziewcze studiuje... ale o jej IQ wolę nie mówić... mój drugi kumpel jest na jakimś "zarządzaniu" i tam jest kierunke "turystyka" i ów mój kolega ogląda filmy z discovery planet , sory, ale jak można dawać tytuł naukowy za oglądanie filmów lub kartek pocztowych ? kolejna koleżanka też była na prywatnej uczelni, na informatyce zgłębiała tajemnice justowania w wordzie i odkryła, że można zmieniać tło komórek w tabelce :) ech... to dziś umie każdy 15-latek, bo 50 latkowie justują spacjami, ale to im wybaczam, bo pisali na maszynie lat 20... za to koleżanka na "informatyce" nie zgłębiła jeszcze co to jest "and" "or" "else" czy inne podstawowe paramerty logiczne w językach programowania... nie każdy musi być programistą, ale osobie po informatyce by wypadało coś na ten temat wiedzieć... nie wspominając o słynnej uczelni, którą ze względu na oszustwa podatkowe założył jakiś kryminalista na śląsku, był o tym reportaż w TVN, nawet nie chcieli powiedzieć jaką mają "kadrę"... nie wiem ile w polsce jest uczelni prywatnych, których poziom przewyższa państwowe, ale znam przykłady uczelni, których poziom nie przewyższa poziomu renomowanego liceum czy technikum... po za tym dużo jest osób z zaocznymi licencjatami, co sobie wyobrażają, że są równi komuś po polibudzie, sgh, ae, agh, lub nawet od biedy po uw (pomijając różnego rodzaju etnografie, życie płciowe muszek owocówek, naukę o kulturze starożytnych indii, bo po co to komu?) nie wiem co robił nasz szanowny twórca wątku w tej szkole, ale niestety dał się nabrać reklamie i oszukać, chyba, że (mam nadzieję, że nie) należy do grupy, dla której egzamin wstępny na uczelnię państwową okazał się za trudny... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 wieczna ofiara losu 30.01.05, 22:44 próbować można, czemu nie, choć jesteś prawie 10 lat młodszy ode mnie, to może jak już skończysz te studia, to już może się coś unormuje bo ta sytuacja na którą narzekają ludzie jest od paru lat... a skoro piszesz o wyjeżdzie, i że Ci nic nie brakowało - poprostu pochodzisz z bogatej rodziny, inaczej byś nie miał na wyjazd do USA (przecież to impreza rzędu kilkunastu tysięcy złotych), taka jest prawda... a co do tych samochodów o których inni pisali: pod moim blokiem też stoi kilka lepszej klasy pojazdów, z tą różnicą, że trzy należą do jednego bandziora (diler prochów, zawsze z grupą kilku innych "bez karku"), kolejny należy do gościa co przesiedział pół życia, kolejne dwa do prawnika, kolejny do kogoś, kto miał farta - powiodło mu się w biznesie (drobny handel naręczny) ale koleś działa na czarno, bo oficjalnie od czasu do czasu stawia się w pośredniaku... choć urząd skarbowy jakoś go nie rusza ??? bezrobotny z najnowszym i najdroższym Renault... reszta to gruchoty, ale to tylko moje subiektywne spojrzenie no i ja jestem z warszawy, w pozostałej częsci kraju jest raczej gorzej niż w stolicy... każdemu może się udać, szczęściarze się zdarzają, ale nie licz na to, że tu dojdziesz tak jak możesz dojść tam, znam ludzi co (ciotka i wuj) z uczciwej pracy w Kanadzie zbudowali dwa domy, u nas pielęgniarka i tokarz raczej by na komplet mebli nie mieli... tu albo ma się za duże albo za małe kwalifikacje... nigdy odpowiednich... ale to subiektywne spojrzenie... co do "krzywd": poprostu opisuję świat jak w fotografii, bez zniekształceń ani ukrywania... opisuję to co w obecnym systemi jest złe, co należy napietnować i czego unikać... gdybym nie opisywał świata szczerze, to bym skłamał mówiąc, że dostałem robotę normalnie, ale w tym kraju normalnie to raczej "totolotek"... a ponadto w tym co piszesz jest bezsens, bo gdybym sie "poddawał" to nie słałbym CV przez 2.5 roku, tylko po paru nieudanych próbach szedł napadać jak kumple z pragi albo na ciecia albo ulotki roznosić... miałbym pewnie więcej niż u poprzedniego "pracodafcy" właśnie kto jak kto, ale to ja się nie poddałem... zapytaj raczej dlaczego osoba bez "doświadczenia" nie może zdobyć "doświadczenia" z powodu braku "doświadczenia" ? istne vicious circle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: wieczna ofiara losu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 22:56 hej Veritas! prosilam o kilka wskazowek na temat testow na kontrolera, ale chyba chyba nie jestes zbyt skory do pomocy. uzalac sie nad soba to kazdy potrafi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 21:34 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dubik [...] IP: *.chello.pl 31.01.05, 00:50 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyczliwy [...] IP: *.aster.pl 01.02.05, 11:19 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 [...] 01.02.05, 20:41 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomi_Lee Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... IP: 212.160.172.* 01.02.05, 21:11 jesteś żałosny... wystarczyło, że przeczytałem 20 pierwszych linijek.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stary cwaniak Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... IP: 212.160.172.* 02.02.05, 08:33 IMO Twoje zycie, jest kiepskie bo nie szanujesz ludzi. Wyksztalcenie nie znaczy wiele. Liczy sie czlowiek i nie wolno oceniac ludzi po papierach, bo to selekcja nienaturalna. To ze ktos stoi za lada i zarabia 1500zl, to bardzo dobrze. Czlowiek ten jest zaradny, no i skoro pracuje jakis czas, to widocznie ma dobry kontakt z klientem, czyli prawdopodobnie jest normalny, moze atrakcyjny, pewnie ma rodzine, dzieci. A teraz popatrz na przecietnego netowego marude (samiec): inteligentny, blady, ma papiery z uczelni, problemy ze soba i z zyciem osobistym, jest problematyczny w kontaktach miedzyludzkich i ma mala szanse na ulokowanie swoich genow w atrakcyjnej zdrowej kobiecie. I teraz powiedz kto osiagnal (osiagnie) wiekszy sukces zyciowy, bo tylko to sie liczy ? Powinienes zmienic swoje podejscie do zycia. Moze znajdz jakas prace za lada o ile nie jestes odpychajacy, nauczysz sie czegos o zyciu, zmienisz sie troche, zrozumiesz, bedziesz wiedzial lepiej jak szukac zeby znalezc. Nie jestem mlody, sam zatrudniam ludzi, wielu roznych poznalem. Papiery tez mam, ale do niczego mi nie sa potrzebne. Kiedys faktycznie mi pomogly, ale gdybym mial zyc jeszcze raz nie poszedlbym wcale do szkoly wyzszej. PAPIERY SA W ZYCIU MALO WAZNE. Najwazniejsza jest rodzina i zdrowie. To daje szczescie. Trzeba pamietac ze nie zyjemy zeby pracowac, pracujemy by zyc. Pracuj nad soba, badz lepszy dla innych, szanuj ich a praca pewno sie znajdzie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 cytat: SURVIWAL 03.02.05, 20:47 ręku (surviwal) albo w judodze albo za perkusją po klubach/salach prób z młodymi rozwrzeszczanymi fankami... przeciez jak się cały rok zaiwania od rana od wieczora nad nauką, to się trzeba wyszaleć ... płyty nagrywałem w wakacje albo gry robiłem - bo robię amatorsko dodatki do gier komputerowych... przynajmniej nie spędzałem wakacji jak kumple - z butelką piwa pod budką... oczywiście , że do każdej firmy pisałem indywidualny list motywacyjny, w którym ani słowa nie bylo ani o pieniądzach ani nic "desperackiego", pisałem o swoich sukcesach naukowych, o umiejętnościach, o szybkim uczeniu się i o obsługiwanych programach lub hobby jakby przez 2.5 roku kogos zainteresował młody inżynier z 2 językami i zaprosił na rozmowę i dał szansę, to by nie musiał szukać cioci, zresztą za radą pewnego z forumowiczów :) jeżeli nikt nie daje tego co chcesz, to w końcu bierzesz to samemu bez proszenia, bo ile można prosić ? może jeszcze powinienm siedzieć i 5 lat bez skutku szukać pracy innej niż akwizycja albo cieciowanie bo nie mam "kilku lat doświadczenia", którego nikt nie dał zdobyć ? nie po to się kończy studia inżynierskie... konsultant telesprzedaży ? dzwonienie po ludziach lub odbieranie telefonów w tv markecie ? większość osób unika akwizycji i telemarketingu, praca w sklepie ? nie obraź sie, ale to nie są zawody wymagające dużej wiedzy technicznej, w sklepie trzeba umieć podać towar i wpisać do kasy fiskalnej, nawet nie musisz wiedzieć jak ta kasa działa , na jakie napięcie, jaki ma w środku tranzystorki, jak wygląda np. program do niej ? do sprzedarzy wystarczy uśmiech, a do telemarketingu nie trzeba znajomości, bo mało kto chce takie zajęcie wykonywać... bez obrazy, ale nie porównuj odpowiedzialnych zajęć z zajęciami prostymi... a ten konsultant ds. reklamy ? czy może obliczałaś tam statystykę dotarcia do grupy docelowej, analizowałaś ryzyko zysku i prcent osób, jakie nabędą produkt dzięki reklamie , projektowałaś reklamy pod względem graficznym, przygotowywałaś je do druku (profile kolorów RGB/CMYK, rysunki wektorowe, grafika 3d) ? czy może to była kolejna akwizycja ? moi koledzy co pracują jako ciecie, albo sprzedawcy albo w myjni, też robią bez znajomości, ale ja ilekroć używam słowa "praca" mówię o stanowiskach menedżerskich / projektantów / specjalistów... no dziękuję, bardzo wiele mi wyjaśniłaś cenne uwagi, na szczęście nie jest to tak, że byłem 2.5 roku bez pracy po kilkunastu miesiącach znalazłem przez urząd kiepską pracę, tam był mobbing i niskie zarobki, więc szukałem dalej, dlatego razem piszę o 2.5 roku, choć na "czystym bezrobociu" byłem 1.5 roku, ale po tych setkach Cv zdecydowałem się ruszyć znajomości i obecnie mam luźną i miłą posadkę w ministerstwie inaczej pewnie poszedłbym napadać jak moi koledzy z pragi - po kilku latach surviwalu bym pewnie nie miał z tym kłopotów... poprostu nie wierzyłem już w szczęście i ku..cy dostawałem, jak widziałem, że koledzy nie znający żadnego języka (teraz robię trzeci) i mający po kilka warunków (sam im pomagałem zaliczyć oraz zaliczałem w "zerówkach" i na "pierwszych") Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 super brain me 04.02.05, 20:49 (oczywiście nie pisałem dlaczego chcę zmienić pracę) "ponieważ chce zgłębiać umiejętności zdobyte na studiach i nadal rozwijać się w tym kierunku odpowiadam na państwa ogłoszenie i chcę zgłosić moją kandydaturę na stanowisko XXX pomimo braku wymaganego doświadczenia uważam, że jestem w stanie nadrobić te braki, gdyż jestem osobą, która szybko się uczy i obecne nowinki techniczne nie są mi obce, podczas studiów dobrze układała mi się zarówno współpraca w zespole, jak również zadania realizowane indywidualnie, jestem osobą punktualną, słowną i (jak chcieli w ogłoszeniu jakąś cechę, to się dodawało np "asertywną"), z przyjemnością przybędę na rozmowę w wyznaczonym przez Państwa terminie... dziękuję/z poważaniem XXX XXX wzór brany na podstawie paru wzorów z różnych stron www takie LM słałem razem z CV czegoś nie rozumiem, skąd wy mieliście tą pracę ? ja przez 2.5 roku rozesłałem może i 300 CV i nie dostałem żadnej odpowiedzi a rozsyłałem tam, gdzie spełniałem większość kryteriów poza magicznymi "kilkoma latami doświadczenia" ogłoszenia brałem z gazet, stron www... nikt przez pie..ne 2.5 roku nawet nie dał szansy zaprezentować się na rozmowie (pomijam 4 rozmowy o ukrytą akwizycję, znane wszystkim YAP-rzekomo szukano grafika komputerowego, hurtownia na pradze - sprzedaż obnośna podkoszulek, jeden hotel-szukanie firm chcących zorganizować konferencję/zjazd w tym hotelu i firma rzekomo zajmująca się RTV AGD- de facto wciskanie ludziom na ulicy wiatraczków i szczotek do zębów) nawet jednej pieprzonej rozmowy !!! chyba, że osoby, które to pisały miały "kilka lat doświadczenia" ??? bo dla mnie chore jest to, że nikt nawet nie zaprosił na rozmowę !!! nikt przez 2.5 roku nawet nie dał szansy!!!!!!!!!! chyba, że dla naszych pracodawców dwa języki, komputer i studia dzienne na PW to za mało ? czuć pesymistę z CV ? przecież Cv to tylko dane osobowe, zdjęcie, lata "edukcji" oraz wymienienie w podpunktach języków, programów komputerowych hobby jak można mówić o złym Cv, przecież to tylko podpunkty z danymi w stylu : data urodzenia, studia dzienne na PW wydział ... rok ... co do prac, to ja byłem muzykiem lub jeżdziłem na obozy przetrwania, więc wakacje były albo w lesie/spadochronie/z paintballem Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 bida oj bida 04.02.05, 21:53 zanim dostałem pracę z UP pisałem; że "proszę o danie mi szansy na zdobycie doświadczenia w dziedzinie logistyki, gdyż jestem osobą, która poważnie podchodzi do powierzonych mi zadań, czego dowodem może być fakt, że na studiach zaliczałem wszystkie egzaminy w terminach zerowych lub pierwszych" (w trakcie próby zmiany pracy pisałem) obecnie pracuję w przedsiębiorstwie z branży produkcyjnej, moja praca polega na XXX (tu zbliżałem faktyczne zadania pod profil z ogłoszenia, wymieniałem te zadania) staram się unowocześniać moje miejsce pracy wykorzystując dostępne mi umiejętnośći informatyczne, czego przykładem usprawnienie wymiany pomiędzy magazynem, komórką zaopatrzenia a produkcją poprzez wprowadzenie jednolitej bazy danych zawierających XXX przez 5 lat ja im pomagałem, potem jak już nic nie potrzebowali, to się odwrócili i nie pomogli mi - teraz już w niczym i nikomu nie pomogę... życie nauczyło... mam do nich żali, bo oni do mnie wieczorami dzwonili, jak czegoś nie wiedzieli, ale jak ja do dwu zadzwoniłem, to mnie spławili, czego ja nigdy nie zrobiłem, a teraz żałuję, bo paru dzięki mnie zdało... ale twoje uwagi bardzo mi się spodobały... dziwię, się na to co napisałaś o LM, bo ja zawsze myślałem, że list to właśnie coś w czym wypisuję "chcę pracować w tej firmie, bo to zgodne z moim kierunkiem i obraną drogą życiową, umiem to, umiem tamto, w czasie studiów..." choć może jestem zbyt szczerym człowiekiem, aby napisać, że 'ta firma to trafienie w dziesiątkę", no bo jak mogę chwalić coś czego nie znam ? ja się zawsze opierałem na faktach... mówisz o kujoństwie ? wiesz, ja uważam, że jak się ma coś robić , to należy to robić pożądnie i dokładnie... więc w szkole tak samo należy być kujonem, jak przy perkusji wkładać w to całe serce i mięśnie, poporostu do wszystkiego należy się przykładać i wykonać jak kazano... więc tak, trochę byłem kujonem, umiałem wkuć 60 stron książki na pamięć i się tego nie wstydzę, bo nie ściągałem zbyt często... a tak rozumuję uczciwość, że się nie ściąga... choć tak samo w CV nic nie naciągałem, pisałem 100% prawdy, a obecnie od kolegów słyszę, że oni naciągali praktykę, czego ja nie zrobiłem nigdy... może dlatego wypdałem "gorzej" bo jak umiem angielski, to mówię uczciwie, że "dobrze" a moi koledzy co umieją "łan, ću, fry, for, fajf, sewen, dwienadcat" mówią, że umieją biegle i płynnie, choć to bardziej "me spoken very good" ;) no bo niby jak przeszli do firm, w których ja odpadłem ? może pracodawca nie sprawdzał wiedzy, a jedynie umiejętność uśmiechu i samoprezentacji ? ja na miejscu pracodawcy zrobiłbym test, bo on pokazuje umiejętności a nie "autoreklamę" pewnie to jednak siła reklamy ? ale napisz coś jeszcze, bo chyba polubiłem Twoje uwagi :) może jeszcze poszukam dalej pracy ? bo budżetówka to nie są kokosy, choć w porównaniu z ludżmi z biedronki lub u innych gnoi co myślą, że za 700 można kogoś zngoić i zagonić do pracy po 13 godzin... pisałaś, że "tchnie lenistwem" ? ja uważam, że lenistwo od czasu do czasu to rzecz zdrowa, pracoholizm to dla mnie choroba umysłowa, ja wolne chwile wole spędzać z dziewczyną w łóżku, bo młodość jest jedna i nie można jej marnować... życie powinno być od tego, żeby się cieszyć i bawić, a nie wku..ać się, że na coś nie starcza co się chce mieć... no wiesz, praca to coś co trzeba wykonać (oczywiście porządnie), aby mieć na to życie, bo niestety za mieszkanie, jedzenie, prąd, telefon trzeba płacić, więc pracuje się głównie dla pieniędzy... no i żeby starczyło na te hobby jeszcze... może Ci na prajwa prześlę jakieś moje listy LM i CV do oceny ? bo może rzeczywiście trzeba je inaczej pisać ??? HGW ? widać że się nie orientujesz Logistyka na Politechnice to kierunek nie tylko czysto logistyczny jak na SGH (zarządzanie transportem, optymalizacja kosztów, przepisy transportowe), ale dochodzą elementy konstrukcji maszyn transportowych (obciążenia np. wagonów, naczep), czy też infrastruktury (skrajnie budowli, przyśpieszenia działające na pojazd wynikające z pochyleń drogi, obciążenia regałów wysokiego składowania, rodzaje maszyn ładunkowych i ich konstrukcja) daje de facto trzy zawody - inżynier kolejowy/drogowy i osoba zarządzająca i optymalizująca transport w przedsiębiorstwie (jak logistyk po SGH) lub osoba konstruująca magazyny, jak się nie znasz to się nie wypowiadaj po 2 miesiącach to ja jeszcze się nie przejmowałem, ale po roku zacząłem się wkurzać, po 2.5 roku użyłem znajomości i mam pracę... politechnika dzienne, dwa jezyki, komputer full, oczywiście szukałem w zawodzie lub innej biurowej, byle nie akwizycja/PH/fizyczna na 300 CV były 4 rozmowy w: YAP i 3 innych firmach szukających akwizycji... też mnie wku..a, że nikt nawet nie dał szansy się zaprezentować... chociaż w paru różnych miejscach/dziedzinach sprawdziłem się dobrze... dziekuję za uwagi, może powinienem wcześniej o tą formę LM zapytać, heh... a pisać od siebię-szczerze to raczej nie warto, bo musiało by to brzemieć: "szukam pracy, bo potrzebuję kasy na czynsz, jedzenie, dobrą cyfrówkę, zestaw hi-fi Marantza i perkusję i dziewczynie perfumy za 300, bo jest fajna, wali mnie czy to wasza firma czy inna, bo nie ma dla mnie znaczenia nazwa firmy ale sposób traktowania ludzi w środku, a jak mnie polubicie, to ja was też" a po takim LM to by raczej z krzeseł spadli... odrecznie list ? facet ja od iluś lat (w końcu przez te grafiki ) się oduczyłem pisać ręcznie :) a po za tym jak odręczny list wysłać majlem ? ja wszystkie CV wysyłałem mailem, bo mamy XXI wiek... a jaja to ja mam :) od młodości zawsze byłem uważany za duszę towarzystwa, tylko na tym forum uważają mnie za malkontenta, bo akurat do "pracy i pieniędzy" mam poważne podejście, a w zyciu towarzyskim to ja jestem inny niż w zawodowym, gdzie jestem "sztywny" w ogłoszeniach z gazety czy netu najczęściej podawano adres mailowy, dwa w piśmie ręcznym nie ma funkcji podkreślania błędów, justowania trzy na klawiaturze piszę bardzo szybko i bezwzrokowo, dlatego moje posty biją rekordy długości, cztery samo czasem nie umiem odczytać swojego pisma odręcznego pięć znaczek i koperta kosztują, jak się to weźmie razy ileś CV to wychodzi suma za którą można kupić dobrą Pizzę w Telepizzy albo 25 dkg łososia wędzonego Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ........................------- --------___________ 05.02.05, 15:54 jak miałem mało kasy na bezrobociu i miałem do wyboru coś dobrego do zjedzenia albo znaczki i koperty, to raczej wybierałem to pierwsze i dlatego wszystko słałem mailem... a po za tym serio okropnie piszę ręcznie, sam się uczciwie oceniam na "ugly" jeżeli chodzi o ręczne pismo, jedyne co mi dobrze wychodzi odręcznie to rysowanie, bo kiedyś trochę komiksów robiłem... ale od kiedy mam kompa (kilka lat) to już długopis mam bardzo rzadko w łapie... w końcu jakiś LM może złożę, bo jestem umysł ścisły i jak coś ma liczby, podpunkty to mi wychodzi, a jak nie ma to nie, nie żebym był głupi (IQ według testow około 127-135 zależnie od testu) ale wymyślenie czegoś od nowa, co nie ma wzorów liczbowych i schematów to dla mnie kłopot, więc: Szanowni Państwo postanowiłem odpowiedzieć na Państwa ogłoszenie, gdyż jest ono zgodne z pracą której szukam... już mi się pomysły skończyły ku.. zawsze spędzałem nad LM cały dzień i wychodziły 4 zdania, lepiej jakby kazali coś konkretnego zrobić - np. rysunek części albo obliczyć potrzebną powierzchnie magazynu, szerokość korytarzy transportowych, liczbę bram przy założonym przepływie a nie ku.. wymyślać "czemu chce u was pracować - bo płacicie i tyle" ale skoro mam się wysilić: Szanowni Państwo postanowiłem odpowiedzieć na Państwa ogłoszenie, gdyż jest ono zgodne z pracą której szukam, ta praca jest mi potrzebna, gdyż chcę samodzielnie ułożyć sobie zycie i założyć własną rodzinę ja już ku.. wolę macierze obliczać i wyróżniki funkcji niż te je..e LM kiedyś pewnie zastosuję sztuczkę "ty mi napisz list motywacyjny, ja ci zaliczę matematykę" ... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... 06.02.05, 13:49 jak miałem mało kasy na bezrobociu i miałem do wyboru coś dobrego do zjedzenia albo znaczki i koperty, to raczej wybierałem to pierwsze i dlatego wszystko słałem mailem... a po za tym serio okropnie piszę ręcznie, sam się uczciwie oceniam na "ugly" jeżeli chodzi o ręczne pismo, jedyne co mi dobrze wychodzi odręcznie to rysowanie, bo kiedyś trochę komiksów robiłem... ale od kiedy mam kompa (kilka lat) to już długopis mam bardzo rzadko w łapie... w końcu jakiś LM może złożę, bo jestem umysł ścisły i jak coś ma liczby, podpunkty to mi wychodzi, a jak nie ma to nie, nie żebym był głupi (IQ według testow około 127-135 zależnie od testu) ale wymyślenie czegoś od nowa, co nie ma wzorów liczbowych i schematów to dla mnie kłopot, więc: Szanowni Państwo postanowiłem odpowiedzieć na Państwa ogłoszenie, gdyż jest ono zgodne z pracą której szukam... już mi się pomysły skończyły ku.. zawsze spędzałem nad LM cały dzień i wychodziły 4 zdania, lepiej jakby kazali coś konkretnego zrobić - np. rysunek części albo obliczyć potrzebną powierzchnie magazynu, szerokość korytarzy transportowych, liczbę bram przy założonym przepływie a nie ku.. wymyślać "czemu chce u was pracować - bo płacicie i tyle" ale skoro mam się wysilić: Szanowni Państwo postanowiłem odpowiedzieć na Państwa ogłoszenie, gdyż jest ono zgodne z pracą której szukam, ta praca jest mi potrzebna, gdyż chcę samodzielnie ułożyć sobie zycie i założyć własną rodzinę ja już ku.. wolę macierze obliczać i wyróżniki funkcji niż te je..e LM kiedyś pewnie zastosuję sztuczkę "ty mi napisz list motywacyjny, ja ci zaliczę matematykę" ... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 down 2 earth 06.02.05, 19:19 "łamanie prawa pracy to: - spadek wpływów Państwa z podatków od wynagrodzeń, - wzrost bezrobocia, - wzrost wypadków przy pracy i w drodze z pracy do domu (na skutek przemęczenia pracowników) - niszczenie uczciwych pracodawców, gdyż nie wytrzymują oni konkurencji z wyzyskiwaczami." 100% racji, kiedyś kochałem ten kraj i byłem patriotą (rodzina wojskowa od pokoleń), uważałem, ze należy siedzieć w tym kraju próbując go zmienić, ale teraz doszedłem, że nie warto się męczyć:) dziś bym wyjechał, gdybym nie miał pracy zdobytej z drobną pomocą... będąc urzędnikiem sam widzę jak się "niektórym" małym i normalnym pracodawcom utrudnia życie, a jak "niektórym" z dużą kasą się "ułatwia", ci pierwsi starają się robić normalnie interesy, ale co chwilę się im jakieś blokady robi, a ci drudzy, pomimo braków w wymaganych dokumentach mają "szybko decyzje"... a to co w tych podpunktach napisał autor wątku to 100% prawdy, sam pracując w takiej firmie-wyzyskiwaczu widziałem, że własnie tacy pracodawcy generują bezrobocie: zwolnią parę osób, a innych zastraszą i każą wykonywać zajęcia na 2 etaty, w mojej poprzedniej firmie nowy prezes zwolnił 20%, zlikwidował premie, część ludzi z układami z prezesem nie robi nic oprócz donoszenia, a inni siedzą po 11 godzin (oficjalnie płaci za 8, więc 3 za darmo) z tego widać, że 11/8=1,375, czyli pracy jest na 38% więcej niż etat, czyli tyle powinna być zwiększona załoga, aby wyrabiać się z zadaniami w kodeksowym czasie... a w efektu oszczędności uzyskanych przez to wykorzystywanie prezes nie inwestuje w zakład, tylko zmienia samochody, jeździ po świecie, jada kolacje w luksusowych hotelach, pewnie sprowadza panienki... i również stanowi nieuczciwą konkurencję, bo jego "koszty" są niższe niż pracodawcy przestrzegającego prawa i uczciwego, życzę wszystkim takim uczciwym pracodawcom, aby przetrwali takich gnoi jak mój poprzedni... szkoda, że "państwo" nie pomaga im tak jak w UE... ale część winy leży również po stronie pracowników, obecnie toczę sprawę sądową przeciw poprzedniemu pracodawcy i wszyscy zaprzeczają oczywistym faktom (ze strachu przed zwolnieniem, lub "już tam nie robimy u tego ch..a, ale do sądu mi się nie chce łazić") pracownicy nie rozumieją, że są po jednej stronie barykady i jeżeli się zmusi szefa do przestrzegania prawa to i im się polepszy, nie wiem czemu tego nie rozumieją ? cieszy mnie solidarność tych po biedronce, ale w wielu firmach to wygląda inaczej, ludzie się wyłamują a przed sądem mówią "nie pamiętam"... dla uczciwych pracodawców taki problem w pewnym stopniu napewno stanowi nieuczciwa konkurencja, nie mówiąc o ludziach, którzy po takiej firmie jak moja wychodzą z nienawiścią do pracy zamiast zapału... a na dodatek ludzie mało zarabiający nie mają na konsumpcję i upadają kolejne firmy, błędne koło nie każdy ma samochód, są korki, czasem autobus przyjedzie niezgodnie z rozkładem, czasem nie wiemy jak gdzieś dojechać i po drodze jest objazd, wiec może się zdarzyć pare minut, ja kiedyś szedłem na rozmowę (ogłoszenie z telefonem) na białołękę przemysłową, miałem być o 9 rano , wybrałem się wczesniej, ale okazało się (z planu to nie wynika), ze cały teren jest ogrodzony, wszędzie mury, ochroniarz na skróty nie przepuści, jeden autobus na godzinę, ledwo, bo ledwo ale zdąrzyłem (jeden mur przeskoczyłem), choć osoba z gorszą kondycją fizyczną by się spóźniła napewno... bo ani by tyle nie przebiegła, ani muru nie przeskoczyła... z rozmowy nic nie wyszło, bo facet w ogłoszeniu "zapomniał napisać, logistyka z własnym samochodem osobowym i prawem jazdy kat. C potrzebuje" mając samochód trasa na 15 minut, ale jadąc autobusem i maszerując między uliczkami zajęło prawie godzinę, pomyśl o tym, chyba, że twoja firma jest w centrum i co pare minut jest dojazd... ale jest właśnie wiele firm na takim pipidówku, gdzie jest jeden autobus na godzinę a między firmami nie da się przejść bo mury i ochrona a do przystanku kilometr... a skąd ku.. mamy brać na ładne i modne ubrania jak jesteśmy bezrobotni ? żałosny zarzut, żałosny... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 zycie jest niesprawiedliwe buuuu 06.06.05, 16:24 ci "managierowie" to nie ludzie, to wściekłe bestie, które uważają, że nalezy innych wypompować i myslą sami o sobie, przytoczyłeś pare przykładów, to i ja Ci przytoczę... pracowałem kiedyś u takiego gnoja, facet brał absolwentów, ludzi na prace interwencyjne (powywalał etatowców) a nas straszył, że na pensje nie ma, że nie będzie nic, za to pracy przybywało i darmowych nadgodzin tak... ponieważ są przepisy mówiące o tym, że część "dofinansowanych" pracowników trzeba potem zatrudnić, to część tych "absolwentów" zatrudniał po okresie skończenia dopłat, kiedy ktoś się stawiał i nie chciał robić po 12 godzin za darmo (jak ja) to facet wywalał np. wraz ze swoim zaufanym człowiekiem podkladali coś, aby móc wywalić kogoś i nasr.. mu w papiery... no bo przecież on nie mógł być winny, więc czasem ten jego zaufany gnój coś psuł w papierach, a potem pracownik za to płacił... ogólnie facet grał strasznie biednego przed przed pracownikami, mówił, że firma jest na granicy upadku i muszą bardziej się starać i ciężej pracować za te same pieniądze aby wogóle mieć pracę, a co się potem okazało ? z dobrze poinformowanego źródła dowiedziałem się, że on ma rocznie 1.5-2 mln złociszy zysku !!!! także tak to z tymi bestiami jest, pracownicy nie mają na ubrania, jedzenie i normalną egzystencję o założeniu rodziny (mieszkanie w Wawie to 3500 zł/metr) nie wspomnę, a te mendy jadają kolacje w hotelowych restauracjach po 200 euro i potem to wpuszczają w koszty firmy o "dziewczynkach" nie wspomnę... w normalnej firmie pracownik ma coś z tego, że jest lepszy i wypracował więcej u nas to najczęściej wygląda tak, że prezesunio bierze cały zysk i go marnuje na np. perfumy i stroje dla psa lub trzydzisty garnitur a pracownik skuteczny w nagrodę dostaje "kolejne zadanie" no bo jak pokazał, że coś umie, to przecież trzeba dopierdzielić jeszcze ? ;) w tamtej firmie gdzie ja pracowałem tak było ,wszyscy byliśmy "z dofinansowaniem", więc tak czy siak po okresie jego skończenia nas wywalał, ale gdy ktoś zrobił coś dobrze i szybciej, to jedynie dostawał kolejne zadania za tę samą kasę... zero zysku za starania... a nawet raz prezes mi powiedział, że 800 zł to duża pensja i powinienem mu być wdzięczny, że wogóle mnie trzyma, hehehehehe sam to on 800 wydaje na alkohol (rachunki też na firmę - fundusz reprezentacyjny) piszesz o pseudo menadźerach :) to jeszcze ostatnia historia jaką ostatnio zasłyszałem o "moralności bogaczy" kobiecie z mojego bloku umarl ojciec, jest niezamożna i samotnie wychowuje dorastającego syna, mieszkają jak ja w małej kawalerce... owa kobieta ma troje rodzeństwa... dwoje to przeciętni polacy, zaś trzecie to wielki biznesmen ;) ma firmy, samochody, wille... to pozostałe rodzeńswto stwierdziło, że już ma mieszkania i niech ich biedniejsza siostra się z synem wyprowadzą do mieszkania po ojcu, bo dzieciak musi kiedyś założyć rodzinę... zgadnij co zrobił jej trzeci brat biznesman ? pozwał ją o 50% majątku, no bo skoro tamci się zrzekli, to w jego oczach jest tylko dwoje do podziału i on chce ich część i nawet wynajął przeciw niej adwokatów... taka jest moralność bogaczy, choć sami mają kupę pieniędzy, to jak mogą komuś głodnemu ostatnie 5 zł na jedzenie wyrwać to to zrobią i tyle... sam też mam "bogaczy" w rodzinie to wiem co mówię :( Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 poor me 13.02.05, 12:09 nie można nazwać polemiką postu obrażającego kogoś, obejrzyj sobie inne jego posty, nie ma w nich merytoryczności, ale jedynie obrażanie, głównie mnie od paru miesięcy po drugie tu nie było groźby użycia siły a prostakiem jest ten, co zamiast odnośić się do tematu jedynie przygaduje innej osobie... gdyby odnosił się merytorycznie, to bym zrozumiał, ale to nie było odniesienie się merytoryczne (tak jak merytorycznie odnoszą sie do wypowiedzi inni , nawet ci z którymi ostro polemizuję, jednak nawet im nie można zarzucić chamstwa, bo są kulturalni i odnoszą się do treści)... ta wypowiedź to ohydztwo... na innych forach taki ktoś byłby dawno zbanowany i zablokowany, dziwię się, że tu nie... ja się z tego forum wypisuję, bo skoro na nim można swobodnie obrażać czyichś rodziców i jeszcze ktoś to popiera lub nazywa polemiką ??? to znaczy, że to forum dla chamstwa... veritas to osoba, która nie wie co to jest kulturalna rozmowa... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 poor me II 13.02.05, 12:09 nie nie masz prawa do godnego życia, przynajmniej wg. niektórych "byznesmanóf" właśnie na takiego "byznesmana" trafiłem idąc do pierwszej pracy, po 1.5 roku poszukiwań byłem zdesperowany i poszedłem robić za 800, bo nie mając "doświadczenia", którego nikt nie dał zdobyć musiałem pracować, zapieprzałem ostro, a gdy skończyły się dofinansowania na zatrudnienie z programu pierwsza praca koleś robił wszystko aby mnie wywalić, ale że nie mógł mi nic zarzucić, więc ciągle były jakieś problemy, w końcu wyleciałem za czyjeś (prawdopodobnie celowe) niedociągnięcie, a gnój szczęsliwy bo mógl wziąć nowego absolwenta, podobnie moi koledzy z tamtej firmy, dzisiaj patrzymy na to inaczej, każdy z nas w jakiś tam sposób znalazł lepszą pracę, taką w której się spokojnie pracuje za 2000 a nie zapie.. z podwójną prędkością za 800 na 3 miesięcznych umowach z dziesiątkami nadgodzin za darmo... cieszy mnie istnienie normalnych pracodawców (tu chylę głowę przed primo) praca jest towarem a za towar się płaci, bo w sklepie nikt nic nie da za darmo !!! sam szukając pracy miałem problemy, bo tam gdzie ja chciałem 1200 znajdywało się iluś ciołów za darmo teraz się cieszę, bo to doświadczenie zyciowe dało mi jedną myśl: jak ktoś cię nie chce to nie sil się na grzeczność, tylko mów mu aby spie..ł, bo taki ktoś kto nie chce płacić nie szanuje ludzi i od takich zdala zarówno ja jak ii moi koledzy z poprzedniej firmy jak spotykamy się pogadać, to z pogardą wspominamy pana co co miesiąc miał ponad 20 tysięcy a ludziom mówił, ze nie ma kasy na wypłaty oszust, oszust i jeszcze raz oszust cieszę się, że są normalni pracodawcy, którzy rozumieją, że szanowany pracownik pracuje lepiej jednak dopóki mamy ponad 3 mln zarejestrowanych (nieoficjalnie chyba 5) bezrobotnych, ludzi żyjących na granicy nędzy (dane GUS przytaczane np. przez "realistę") dopóty na Twoje pytanie o godność odpowiedź brzmi NIE nie ma miejsca na godność tam, gdzie ktoś kto co jada w restauracji za 200 Euro i lata co pare miesięcy w różne miejsca świata każe innym zapieprzać naruszając przepisy kodeksu pracy i nie płacąc za to nie ma godności, dopóki są szczury, które rozpuściły pracodawców siedzą po 50- 60 godzin w tygodniu a lobby takich pracodawców działa na rząd i stąd te przepisy o wolontariatach... a nieraz tacy absolwenci wykonują pracę lepiej niż etatowcy , bo np. panie po 40'tce nie umieją pisać w wordzie, albo cały dzień piszą jedną stronę, o excelu i innych językach nie wspomnę... w mojej poprzedniej pracy panie robiły sprawozdanie finansowe licząc na kalkulatorkach i posługując sie zeszytami w których wcześniej zapisywały pewne rzeczy, ja zrobiłem i odnotowywałem te wielkości w bazie danych i jak szef chciał sprawozdanie za 3 miesiące to nie trzeba było siedzieć dwa dni (jak one0 ale w kilka minut excel zrobił to lepiej i ładniej... własnie dlatego biorą absolwentów, bo to osoby umiejące dużo, z otwartym umysłem i mające nadzieję na przedłużenie umowy lub obiecaną podwyżkę, mój szef co pare miesięcy obiecywał podwyżkę, przez rok jednak nie dał ani grosza... ech... na szczęście są normalni pracodawcy, oby takich było więcej, oby było więcej takich jak mój i moich kolegów, którzy nie zmuszają do bezpłatnych nadgodzin, a umowy podpisują na dłuższy okres i doceniają to, że cłowiek zrobil coś szybciej, w mojej poprzedniej pracy jak coś się zrobiło szybciej, to w "nagrodę" dorzucano dodatkowe zadania, żeby się "nie nudzić", teraz jak gadałem z kolegami, to u "normalnego" pracodawcy wygląda to tak: "zrobiłeś szybciej - to se gazetę poczytaj albo idź do domu, bo mnie interesuje wynik i efekt" czlowiek ma założone zadania i czas ich realizacji, więc poprostu "ma być zrobione" a jak zrobisz, to jest święty spokój, bo każdy odpowiada za swój kawałek... więc człowiek wie, że warto wkładać siły i starać się, bo to będzie docenione, a nie "zrobiłeś, to masz nastepne", wówczas robi się jak najwolniej można, bo i tak płaci tyle samo... 800, fuj to co napisałaś o godności jest prawdą, niestaty część "byznesmanóf" nie rozumie, że pracownik też człowiek i chce zjeść i ubrać się, a za czynsz musi zapłacić... amen... p.s. zaraz pewnie na mnie się ktoś rzuci, veritas1 nie obrażaj mojej matki, tak jak ostatnio, bo to, że nie odnosisz się merytorycznie do dyskusji to świadczy o głupocie i chamstwie i nie zrozumieniu tematu, ale obrażanie mojej matki to coś co zasługuje na *** i tego tekstu ci nie zapomnę buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 moja subiektywna zalosc 16.02.05, 20:55 piszesz Margo o kosztach 2400/1300 okej, ale są firmy, gdzie ludzie dostają 800 za 11 godzin dziennie + soboty a szef co pare miesięcy zmienia samochód, lata po świecie... no ale pomińmy go... pytanie czy mówiąc o tych rachunkach bierzesz pod uwagę "koszty społeczne" bezrobocia ? tj. leczenie wykorzystanych ludzi po biedronce (naderwane kegosłupy + nerwy) albo zwiększenie napadów i brutalności ? jeżeli ludzie nie mają na jedzenie to część z nich zaczyna kraść i napadać ? czy to w "rachunku" uwzględniasz ? bo mówiąc szczerze jakbym kolejny rok szukał pracy to sam bym zaczął robić to co koledzy z podwórka... a potem się biznesmani dziwią, że ktoś im dziecko dla okupu porwał i palec przysłał w torebce? jak nie miał na jedzenie to musiał zacząć tak działać... przykro mi bardzo, ale bezrobocie i nierówności społeczne czasem odbijają się czkawką w postaci bandytyzmu, co dobitnie pokazał kryzys lat 30'tych, wówczas też bezrobocie wynosiło 20% i pojawiła się mafia, czyli zorganizowana i uzbrojona przestępczość wnikająca w kontakty z władzą... a moralność nie ma tu nic do rzeczy, bo żołądek i głód mają wyższe prawo... myślę, że to, że nikt z tych "byznesmanóf" nie bierze pod uwagę "kosztów społecznych" wynika z tego, że jeszcze są bezpieczni w swoich ogrodzonych osiedlach... jeszcze kolejne dwie uwagi dotyczące tego co piszesz o "ekonomicznym rachunku" i zysku z zatrudnienia danej osoby... słyszałaś o "teorii 20/80" ??? w społeczeństwie o dużym zautomatyzowaniu produkcji ludzie stają się niepotrzebni, 100 osób zostaje zastąpionych przez 4 maszyny... co z tymi ludźmi zrobić ??? przecież oni muszą żyć i jeść i mieszkać ??? nie każdy może być handlowcem, fryzjerką no i druga kwestia piszesz o opłacalności pracownika, więc powiedz mi proszę jak może być coś opłacalne (np. produkcja) jeżeli jako przykład wezmę dobro konsumpcyjne - kiepska wiertarka - w markecie kosztuje 20 zł, a oni ją kupują od chińczyków - od hutrownika biorą za 10 zł, hurtownik od chińczyka po 2 $ za sztukę w kontenerze... to nie jest przekolorowany żart, ale coś realnego ... mógłbym jeszcze pare takich przykładów podać od podkoszulki po linię produkcyjną... co zrobić w sytuacji, gdy produkt importowany z chin jest tańszy niż u nas sam koszt surowców bez amortyzacji i robocizny ??? okej zamykamy produkcję "niekonkurencyjną cenowo" i co dalej ??? wszyscy zostaniemy fryzjerami, murarzami, kosmetyczkami, akwizytorami ? przecież dobra materialne trzeba wytwarzać aby dać zatrudnienie inżynierom, robotnikom, zakładom kooperacyjnym, inaczej kolejne miliony na bruk... a kto wtedy będzie kupował od handlowców, kto i za co pójdzie do fryzjerki ? chyba zapomniałaś o tych przypadkach ??? ach i jak to jest z tym 2400/1300 ? bo mój kumpel ma 2000 brutto i na rękę ma 1380 a nie jak piszesz 1300 ??? chyba przesadziłaś z tymi kosztami, przynajmniej o kilkadzisiąt złoty ;) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ojej ojej jak mi jest zle 19.02.05, 18:50 Tam gdzie ja poprzednio pracowałem normalnością było, że się długopisy i inne rzeczy biurowe kupuje samemu, szef nie zatrudniał sprzątaczek, wiec po pracy musieliśmy sprzątać biuro, a na dodatek od ostatniej pensji odjął sobie fakturę za rozmowy służbowe z komórki, ale były też takie działy firmy, gdzie klucz do ubikacji miał tylko kierownik i wydzielał oraz zapisywał na listę kto i na ile wyszedł, również 'oszczędności' dotykały np. dachu i woda się lała z sufitu przy dużym deszczu, w zimę nie ogrzewał... oczywiście oszczędał na etatach, więc normalką było siedzenie po 11 godzin... na szczęście gnoja mam z głowy... najbardziej idiotyczne było oszczędzanie na sprzęcie, bo jak się nie kupuje częsci zamiennych do maszyn to się szybciej psują... nie było odpowiedniej liczby komputerów, więc czekaliśmy bez sensu na możliwość skorzystania, lub pisało się po pracy w domu... oczywiście oszczędzał też na BHP, więc czasem sie zdarzał wypadek... ciekawe jaki teraz kraj świata z tych "oszczędności" zwiedza albo po jakich restauracjach i hotelach się rozbija ? a ja myślę, że sukces krajów zachodnich opiera się na paru rzeczach, których polakom brak, - jak widzą przestepstwo to dają znać policji lub innym władzom, nie zależnie, czy to zwykła bijatyka czy łamanie prawa np. do czasu pracy, przez co nie ma tam firm, gdzie ludzie siedzą po 11-14 godzin dziennie (czyli zmniejszają liczbę etatów przez darmowe wykorzystywanie) - są społeczeństwami obywatelskimi i nie olewają swojej przyszłości /wyborów, wykształcili elementy sprzyjające zwalczaniu nieuczciwości - najważniejsze chyba: nie dają sobą pomiatać, stąd u nich Kaufmany, Biedronki działają zupełnie inaczej niż u nas... - nie sprzedali za bezcen swojego przemysłu, ale wręcz go bronią, a nie jak my dopuszczamy śmieci z chin za np. 2$ (przykład narzędzia wiertarki, szlifierki, wyrzynarki z marketu, przecież w europie nie da się wytworzyć takiego przedmiotu za pare $) - może mają większą solidarność między ludzką niż my ??? - nie znam ich prawodawstwa ale ciekawe czy mają "wolontariat" i "darmowe kilkumiesięczne staże absolwenckie" ? - ciekawe czy w każdym ogłoszeniu chcą "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" ??? - chyba mają ostrzejsze przepisy a konsekwencje ich łamania są jednoznaczne... myślę, że nie ma róznicy między irlandczykami a polakami, jest różnica w "elytach"... w społeczeństwach zachodnich np. na wojnie i kontraktach korzysta ileś firm i ileś tysięcy pracowników tych firm, u nas korzysta góra paru polityków... a jakie tam są te stawki podatkowe (liczbowo) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
mariarella Re: ojej ojej jak mi jest zle 19.02.05, 19:36 veritas Ty jakiś chory jesteś? Może napisz jakąś książkę? Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Re: ojej ojej jak mi jest zle 23.02.05, 21:49 mariarella napisała: > veritas Ty jakiś chory jesteś? > Może napisz jakąś książkę? Nic nie rozumiesz, po prostu nic. Nigdy nie mialas nic po znajomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 biedactwo ze mnie jest 23.02.05, 21:48 widzisz, ja np. 2.5 roku rozsyłałem CV bez odpowiedzi, z jednej strony było "brak doświadczenia" a z drugiej (okazało się, że to "bardzo źle", że pisałem w CV o tym, że wszystkie egzaminy zdawałem w terminach zerowych i pierwszych, dla mnie to świadczyło o tym, że mam poważne podejście do powierzanych mi zadań, ale okazało się, ze zaowocowało to zerowym odzewem na CV... a nie telefonami z zaproszeniem... zapewne lepszy odzew na CV byłby, gdybym napisał "yoł men, ajem zayebysty"... żałosne... dziwiłem się wtedy, że moi koledzy nie znający języków i ledwo zdający z roku na rok mieli pracę a ja nie... dziś już wiem, że to własnie kwestia tych buraków, oni poprostu nie potrzebują kogoś inteligentnego, ale taniego... generalnie wszystko się u byznesmanuf opiera o słowo "tanio", no bo z czegoś się biorą ich zagraniczne wakacje, samochody... na zachodzie zapewne z racji stabilizacji ekonomicznej ludzie już się dorobili, a u nas są na etapie "nahapać się jak najwięcej" i przy tak dużym bezrobociu wszelkie szumowiny i domorośli sadyści pokazują swoje ciemne strony, bo mogą "pokazać siłę" to co piszesz o cenieniu siebie jest świetne, ale tylko w teorii, bo w praktyce, jak ktoś "się ceni", to siedzi na bezrobociu... ja np. po studiach uważałem, że powienien zarabiać przynajmniej 2 netto, skoro mój kumpel po zawodówie wyciąga jako cieć 1100 albo 1500 w myjni... ale po 1.5 roku szukania w końcu się zgodziłem na 850 teraz się cieszę, że uciekłem z fabryki w stylu "dospel" i mam spokojną pracę za 2000 netto jeszcze nie mam... "szukający szczęścia" napisał o ludziach wyksztłaconych... no więc wystarczy otworzyć gazetę i zobaczyć jakich ogłoszeń jest najwięcej... fryzjerki, murarze, cieciowanie, dziwki, akwizycja, reszta stanowi niszę... a ponadto tu działa jeszcze jedna rzecz... kiedyś rozprzedano za bezcen nasze zakłady, doprowadzono przemysł do upadku, a teraz np. sprowadza się tani chłam z chin, na tyle tani, że np. narzędzie elektryczne typu wiertarka, wyrzynarka, szlifierka sprowadzane na kontenery z chin kosztuje defacto pare dolarów za sztukę... w detalu 20-30 PLN... niech mi ktoś powie jak w europie można np. za 2-3$ wykonać taki przedmiot ? dlatego właśnie mamy problemy z pracą wśród np. inzynierów, a przynajmniej nie pracują w branżach techniczno/przemysłowych, tylko w innych branżach... tyle, że ludzie w tym kraju nie rozumieją, że zjadają swój ogon, bo jak mało zarobią to mało kupią i nie rozkręcają koniunktury... pisałeś o sprowadzaniu z chin kontenerów śmieci :) sam też w paru postach o tym napisałem, wg. mnie to jedna z przyczyn bezrobocia, najpierw zlikwidowano nasz przemysł a teraz np. narzędzia , które są po 20-30 zł w markecie są sprowadzane NA PRAWDĘ za 2-3 $ przy niskim kursie dolara US daje to np. wiertarkę za 8 zł, tylko za taką cenę nie da się jej w europie nawet w 30% wyprodukować !!! sprowadzają kontenery śmieci a u nas skutkuje to bezrobociem kadry inżynierskiej i robotników... mój znajomy pracujący w kontroli celnej pokazał mi coś co mnie zagięło, otóż pewne urządzenia sterujące do automatyki przemysłowej, które normalnie kosztują po 800-1200 zł (wytwarzane w polskich małych firmach elektroniczno-produkcyjnych) sprowadzone z chin przez jednego z takich "prezesików" za 20 $, to znaczy koło 60 zł wg. dzisiejszego kursu !!! koleś jest konkurencyjny, bo sprzedaje je po 200, ale jeżeli ten kontener trafi do sprzedarzy to współczuję conajmniej kilku polskim małym firmom z branży elektroniki... bo dla nich to koniec, zakładając, że sprzedają po kilka takich urządzeń miesięcznie a w tym kontenerze jest chyba kilkaset... to tak apropos polskiego small businesu... a co do hurtowni i pośredników, masz rację... oglądałem np. ceny cyfrowych aparatów fotograficznych, to co na zachodzie kosztje 500$ (1500PLN) (pewnie u nich 1/3 pensji) to u nas po przeliczeniu na dolce kosztuje ponad 700$ (2200 zł), nie wiem czy to wina cła, czy np. różnego rodzaju "pośredników", bo dla nas w polsce to 2200 to dwie pensje netto a nie 1/3... a nie pisz, że zaopatrzeniowiec to akwizytor, bo to dokładnie odwrotna rola... on kupuje i to jemu się podlizują... Odpowiedz Link Zgłoś
bond.jamesbond1 Re: biedactwo ze mnie jest 23.02.05, 22:28 Wiesz, Veritas, już nie wiem, czy nadal cytujesz grafomana "mgrinż" czy też piszesz to od siebie... Niezależnie od tego: podstawą znalezienia DOBREJ pracy w tym kraju jest EMPATIA. Czyli cecha, która jest dramatycznie obca przeintelektualizowanym "sfaniatszkom", którzy potrafią obsługiwać Excela (wielka sprawa zaiste), ale nie umieją spojrzeć w oczy swojemu rozmówcy i powiedzieć: "Nie wiem jak to zrobić. Ale jeśli mi pokażesz - to następnym razem zrobię to już sam". Wystarczy poczytać wątki na tym forum. Czarna rozpacz. Ludzie nie wiedzą co odpowiedzieć o pytanie pt. "Moje słabe strony". Przeprowadzają jakieś pseudonaukowe analizy i nawet do głowy im nie przyjdzie, że... wystarczy powiedzieć PRAWDĘ. Cały problem tkwi raczej w tym, że ci superultramegafantastycznie wykształceni "profesjonaliści" (he, he)zupełnie bez sensu szukają jakiegoś drugiego dna. Zamiast mówić to, co im leży na wątrobie i wykorzystywać swój potencjał intelektualny na ubranie własnych myśli we właściwe słowa - to oni, biedacy, zastanawiają się "jak tu skłamać", "co on chciałby usłyszeć" itp. I dlatego przegrywają w konkurencji z gorzej wykształconymi, ale zdecydowanie bardziej obytymi - po prostu DOROSŁYMI - konkurentami. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 !!! 24.02.05, 14:30 bond.jamesbond1 napisał: > Wiesz, Veritas, już nie wiem, czy nadal cytujesz grafomana "mgrinż" czy też > piszesz to od siebie... NO WIESZ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nic nie rozumiem i jest mi zle 27.02.05, 09:24 święta prawda... pracuje się bo w sklepie chlebuś i ubranie kosztuje, a za czynsz trzeba zapłacić i wsio rawno czy Kokakola czy Ministerstwo... z tymi listami też prawda, na tym forum mi pare osób powiedziało coś o listach, za co im dziękuję, ale... ale uważam, że to żałosne, ze odrzucano kogoś kto pisał o tym, że "ma poważne podejście do powierzonych mu zadań, czego przykładem to, że na studiach zdawał egzaminy w pierwszych lub zerowych terminach", zapewne te listy czytają osoby, co miały same tyły, czyli warunki i boją się do firmy dopuścić kogoś lepszego... no bo jak wytłumaczyć fakt np. tego, że ja bez efektu słałem CV przez 2.5 roku, a kumple, którym pomagałem zdawać (a np. mieli po kilka warunków) mieli pracę (nie znając np. języka angelskiego ani Autocada, czy innych programów niezbędnych inżynierowi ? ) bo oni w listach pisali, że są zajebiści i cool, a znając 2 słowa po angielsku pisali, że umieją biegle, podczas gdy ja pisałem o swoich kwalifikacjach uczciwie... list motywacyjny to głupota, już lepiej aby kazano odbijać na ksero pare stron z indeksu z ocenami... wtedy by wyszło, kto ma wiedzę i poważne podejście, a kto jedynie bazuje na udawaniu lepszego niż jest w rzeczywistości... chyba, że polscy pracodawcy szukają własnie takich "joł men, jestem cool, co tydzień chleje w klubie, to mnie potrzebujecie" ważna jest osobowość, ale pytanie czy "luzak" spędzający pół dnia na paleniu papierosów i opowiadaniu imprez jest lepszy od skupiającego się na zadaniach "kujona" ??? moim zdaniem taki "luzak" to jedynie do chlania się nadaje a nie do realizacji zadań i projektów... a mimo to właśnie tacy są zapraszani na rozmowy i je przechodzą, podczas gdy np. mój kolega doktorant szuka pracy dwa lata i tylko czasem gdzieś "dorobi", pomimo, że jego wiedza jest dużo większa niż np. kogoś kto ledwo przeszedł ów kierunek... żałosne, żałosne, żałosne... kolejna rzecz, piszą pracodawcy modne słowo "asertywność", a przecież, to słowo oznacza umiejętność dbania o własne interesy i mówienie "nie"... z drugiej strony oczekują kogoś kto zostanie po godzinach za darmo ??? przecież to się na wzajem wyklucza, bo osoba asertywna wychodzi o 15.59, bo własnie jest asertywna i dba o swój interes (nie robi nic za darmo)... czy oni nie rozumieją słowa asertywność ? czy może nie zwracają uwagi na to co piszą w ogłoszeniach ? myślę, że listy motywacyjne powinny iść do kosza, a jak ktoś chce zbadać motywację do pracy to niech zaprosi na rozmowę, albo zadzwoni a nie na podstawie paru zdań kasuje np. lepszego kandydata... często pracodawcy narzekają na swoich podwładnych, że np. spędzają dużo czasu na paleniu, albo, że nie dotrzymują terminów, albo, że ich oszukują... przecież sami wybierają właśnie takich choćby przez fakt tych idiotycznych listów w stylu "jestem świetny, to mnie potrzebujecie" a osoby, na które by nie narzekali siedzą w domu śląc kolejne CV na które nikt nie odpowiada... ostatnio poznałem dziewczynę co sama pracowała w HR rekrutującym dla innych firm (dobrze tam zarabia, choć jej zdanie o swoich koleżankach jest kiepskie) mianowicie jej koleżanki np. stawiały "plusiki" jak im się facet spodobał fizycznie a nie zadawały pytań "fachowych" dodam bo są po psychologii a nie szkole technicznej, otóż jej koleżanki szukały informatyka i księgowego dla jakiejś dużej firmy... żałosne, no bo jak np. lubią blondynów szczupłych, to krępy czarnowłosy nie ma szans... sama mi przyznała, że to zmarnowana kasa taka firma HR, bo jak psycholog i pare studentek może ocenić informatyka albo księgowego, przecież nie oceni stopnia znajomości programów ? no ale dopóki są idioci gotowi płacić za jej "usługi", dopóty żyje z tego bezsensu... smieszne, jak niektórzy pracodawcy marnują swoje pieniądze na firmy HR, które potem im zapewniają średniej jakości niefachowców... reasumując: zlikwidować LISTY MOTYWACYJNE zlikwidować zewnętrzne firmy HR nie uważam się za super fachowca, ale uważam, że skoro praca i osiąganie zysku przez firmę to poważne zadanie, to powinno się do tego brać poważnych ludzi, takich co umieją cięzko przysiąść na dupie i wykonać zadania... stąd o tym mówie, no chyba, że praca polega na paleniu fajek i opowiadaniu sobie filmów - to okej, ale z tego co ja słyszałem to jednak nie do końca... dziewuchę mam, i jak byś chciała wiedzieć to ona też jest "kujonem" :P też ma stypednium :P a co do "żony" o takich poważnych rzeczach można mówić jak się ma dom i jest się ustawionym finansowo... sie zdecyduj ja słowo kujoństwo rozumiem tak: uczyć się dużo,być na każdym terminie, nie olewać niczego, przeczytać każdą lekturę - krótko mówiąc "poważne podejście do powierzonych zadań/tematów" i stąd ma stypendium piszesz, że jesteś olewusem ? należy rozróżnić naukę/pracę i zycie prywatne, to tak jak w wojsku/policji, można kogoś lubić i się z nim kolegować, ale jak jest rozkaz to się do niego strzela i tyle... tak samo w pracy jestem poważny - w życiu osobistym inny... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 bidabida 04.03.05, 19:19 gdy się było szybszym i coś się zrobiło szybciej niż przewidywał plan, to się "w nagrodę" dostawało kolejne zadania z kolejnym popędzeniem, a ci co robili wolno i palili papierosy jeszcze ściemniali, że coś robią i pod rozłożonymi fakturami mieli gazety... więc to jedynie prowadziło do demotywacji... a jak ktoś już popracował i zdobył wiedzę to był odsuwany, brał następnego zielonego absolwenta co nie słyszał o kodeksie pracy... - mój były prezesik miał jedno ulubione powiedzenie "żyjemy w kapitaliźmie i trzeba być brutalny dla ludzi" , oczywiście zawssze twierdził, ze wie lepiej i nigdy nie było "rozmowy", był monolog, wydany rozkaz i "spie..j" nie pamiętam sytuacji, aby coś było dyskutowane, albo ustalane, tylko "masz na godzinę X zrobić..." albo "bla bla bla, ma być na jutro, żegnam !" oczywiście zdarzają sie takie szuje, ale chyba mówienie o większości jest przesadą, myślę, że wynika to co "polak" napisał z tego, ze właśnie tacy "pracodawcy" dają najwięcej ogłoszeń, bo u nich jest duża rotacja, więc statystycznie na właśnie takich się częsciej trafia niż na kogoś kto dobrze traktuje, bo u niego nie ma rotacji, więc mlody czlowiek o takim pracodawcy nie usłyszy... w mojej poprzedniej firmie przez rok pracy w biurze mającym około 30 osób zmieniło się około 9-10 osób, czyli prawie 30% zespołu, dlatego "polak" ma takie spostrzeżenia, bo pewnie z jednej takiej firmy trafił do drugiej, która też tak funkcjonuje... szkoda tylko, że "uczciwi" pracodawcy nie chcą zwalczać tych "dumpingujących", bo przecież jak u kogoś ludzie pracują 11 godzin za 800, to to zmniejsza zysk innego pracodawcy, który musi konkurować z kimś kto ma pół-niewolników kosztem mniejszego zysku (bo jak za 8 h płaci np. 1500), więc nie ma wówczas odpowiednio na inwestowanie w rozwój ... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 :-(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( 11.03.05, 17:25 90% ogłoszeń ustawionych przed konkursem (głównie centralne urzędy, ministerstwa, sejm, senat, policja, służby specjalne) 5% to miejsca wolne o które biją się "znajomi" bo np. nie wymagają super wiedzy, ale za to merytoryczności 5% ucziciwych dla wybitnych specjalistów np. informatyków, prawników, chemików a dlaczego tak jest ? kiedyś człowiek po studiach szedł do pracy za 2-3 tysiące, dziś jest ogromne bezrobocie i jak się nie ma "doświadczenia" to nikt go nie pozwoli zdobyć i można siedzieć kilka lat po studiach na bezrobociu, bo nigdzie nie można go zdobyć... a ponieważ jest duże bezrobocie, częśc pracodawców to wykorzystuje, kolejna część z powodu biedy w kraju pozostali pracodawcy nie mogą sprzedać swoich produktów/usług, więc mają mniejszy zysk i mniej płacą (dane statystyczne mówiące o dochodach, procencie ludzi żyjących na skraju nędzy) pojawiły się "biedronki", pracodawcy nie płacący więcej niż minimalna, więc nagle spokojna praca - w której się przestrzega kodeksu i można zarobić 2 razy więcej niż płaca minimalna - stała się skarbem i o ten skarb się ludzie biją, bo tu się robi spokojnie, nie ma nierealnych wymagań i nie łamią prawa... tak to jest ze służbą cywilną... sam słałem na ogłoszenia, a potem np. mój jeden koleg nie merytoryczny dostał w komendzie stołecznej - jak sam przyznał "tata go zatrudnił", ja sam pracuję dzieki "pomocy" i nie narzekam ani na pieniądze ani na nadmiar pracy... poprostu w SC nie jest źle, a gdzie indziej jest i dlatego ludzie robią wszystko (łączenie z łapówkami) aby się tam załapać... bo tu nie ma sadystów w stylu pracodawcy odejmującego od pensji wyjścia do ubikacji... tu nikt nie oszukuje , nie ma szefów wyzywających i obrażających, nie opóźnia się płaca, nie ma darmowych nadgodzin - najczęściej nie ma ich wogóle, poprostu jest NORMALNIE i tak jak powinno być lecz nie jest gdzie indziej, bo tu nie ma "obozu pracy" lecz jest "miejsce pracy" dodatkowo nie boli dysproporcja w sytlu szef-oszust 20 tysięcy miesięcznie, pozostali od ciężkiej roboty 800 na łebka... i najważniejsza rzecz, tylko tu się daje szansę i uczy ludzi bez doświadczenia, podczas, gdy wszędzie indziej "kilka lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"... albo pozostaje akwizycja... 850 netto w sklepie, to i tak zarabiasz więcej niż ja miałem jako specjalista w pewnej firmie, gdzie miałem 800, obowiązki: kontakty z klientami zagranicznymi, prowadzenie zakupów surowców i magazynu, dodatkowo informatyka w firmie i obsługa www oraz nadzór nad robotnikami... a na koniec prezesik odjął sobie od mojej ostatniej pensji faktury za rozmowy służbowe z komórki służbowej, czyli jeszcze odjął od tych 800 pareset złoty... wyobraź sobie jak się wsciekałem i jaka była załamka, gdy moi koledzy jako ciecie mieli 1100 netto, podczas gdy ode mnie wymagano full dyspozycyjności, języka angielskiego, robienia raportów, baz danych... dziś widzę, że to nie była praca, ale obóz pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 oj ja biedny 13.03.05, 22:37 zgadzam się z wieloma rzeczami jakie pisze "realista" to prawda, a to gadanie o klinie podatkowym, hahaha przecież chyba zapominacie, że osoby z najwyższymi dochodami pow 5000 po paru miesiącach już nie muszą płacić 8.5 % ubezpieczenia zdrowotnego, więc ich podatek spada o te 8% podczas gdy osób ze stawki 30% NIE !!! bogaci i prowadzący firmy mają kupę możliwości na odliczenia, są tacy co jeżdżą mercedesami a dzięki rozliczeniom zależnym od zysku płacą mniej niż przeciętny Kowalski, więc śmieszne jest mówienie o tym klinie co by się zmieniło po uliniowieniu podatkow ? przecież podatki od iluś lat spadają, właśnie te dla najbogatszych, ale miejsc pracy nie przybywa, za to najnowszych limuzyn pod willami tak... to co realista pisze o porównaniu niemieckiego i polskiego biznesmana to też prawda, mogę jeszcze dorzucić przyklady biznesmanów z nowej zelandii i kanady, gdzie mam rodzinę znam przykłady z niemiec, kanady, zelandii właścicieli dużych firm jeżdżących HONDĄ ACCORD, a u nas właściciel byle małej firemki zaraz musi mieć JAGUARA, MERCEDESA i trzy domy, tamci pomimo, że dochodzili do swego majątku kilkadziesiąt lat, to ten majątek mają mniejszy niż polscy czy rosyjscy biznesmani, którz chcą przebić gwiazdy z hollywood... obecnie mój kolega z byłej firmy poszedł do pracy w niemieckiej firmie, zarządzanej przez niemca i nagle znikęły problemy z nadgodzinami, łamaniem kodeksu pracy, nadmiernym obciążeniem zadaniami przekraczającymi sporo 8h ten niemiec ma normalne podejście do ludzi i jak wyznacza zadanie mojemu koledze, to wie ile czasu na nie potrzeba bo sam wcześniej to robił, a nie jak np. mój były prezes (chyba dyrektor od urodzenia ?) który wyznaczał na jeden dzień pare zadań przekraczających 8h i w dodatku uważał, że 800 to i tak dla nas za dużo, niemiec mojemu kumplowi za podobną pracę płaci 3000 i nie ma co chwile o wszystko pretensji... więc jak to jest, że dla jednego "to za mało na moja ach och 800" a drugi bez problemu daje 2 albo 3 tysiące ???? więc może jednak to nie wina "wydajności polaków" ale wina nadmiernych wymagań "polskich szefów" ?to w ramach uzupełnienia, bo jak to jest, że polskiemu biznesmanowi nic się nie opłaca, a pielęgniarce w anglii, norwegii, szwecji, irlandii żyje się dostatnio ? może tylko polscy biznesmani mają ogromny kłopot, bo "ten pieprzony pracownik chce pensję większą niż jeden procent mojej" ???? koszty zycia to czynsz, bilety, jedzenie, ewentualny kredyt na auto razem np. w warszawie daje to minimum 1200-1500 netto, a jednak mało kto tyle zarabia , więc jak mozna płacić poniżej kosztow zycia ? Odpowiedz Link Zgłoś
titopa Ja mam na to jedną radę-REWOLUCJA 15.03.05, 08:43 Bo co innego można w kraju bezprawiai bałaganu. W kraju w którym okrada sienajbiedniejszych , w kraju gdzie na porządku dziennym jest dyskryminacja ze wzgEldu na wiek, brak znajomości i innych rzeczy. Kraju którym rządzą eks komuniści. W każdej partii jak sie dobrze przyjrzeć to samo nawet nie ma na kogo głosować. Każdy obiecuje gruszki na wierzbie ale wiadomo, ze Salomon z próżnego nie naleje. Przecież POLSKA TO DZIADOSTWO, PUSTA KASA PAŃSTWOWA I ZŁODZIEJSKA WŁADZA. nA CO CZEKACIE MŁODZI ZBUNTOWANI CZS ROZPRAWIĆ SIE Z TYMI CO ROZKRADLI NASZ KRAJ ODEBRAC CO NASZE. wEŹCIE PRZYKŁAD Z CZECHÓW ONI ZROBILI PORZĄDEK I JAKOŚ SIE IM ŻYJE. cZY CHCECIE DRUGIEJ ARGENTYNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 chlip 20.03.05, 13:54 2 języki to standard ? studia standard ? biegła obsługa komputera standard ? znam wiele osób wykonujących niskokwalifikowane zawody, nie wymagające wiedzy technicznej, języków: kumpel po zawodówie w myjni samochodowej ma około 1500-1700 miesięcznie, drugi po paru klasach liceum jako cieć ma 1100 robotnicy z fabryki obsługujący maszynę (siedzą i co pare godzin guzik wciskają) po 1700 kolejny kumpel jest elektrykiem i ma 1800 kolejny ma 2500 jako malarz i tynkarz kolejny w sklepie ma okolo 1450 żaden z wymienionych nie zna "języków" a ich obsługa komputera sprowadza się do gier :) więc jak to do ku.. nędzy ? skoro po zawodówce ma się 1700 to dlaczego po studiach proponuje się 1000? nie piszcie takich głupot, że 2 języki, komputer i studia to standart, bo takie kwalifikacje ma zaledwie znikomy procent ludności kraju, a nie 50% populacji więc nie uzywajcie slowa "standart" ja na politechnice też miałem wielu kolegów co twierdzili, że znają języki a jak jakiś turysta o coś zapytał to baranieli, sam pracując już w drugim zakładzie widzę tą "znajomość", jak ludzie mówiący, że "znają" nie znają trybów warunkowych i mylą czasy... ludzie o takich kwalifikacjach to nie standard a te wspomniane 3000 to powinno być czymś normalnym, ponadto uważam, że pensja minimalna powinna wynosić tyle ile wynoszą koszty zycia samodzielnego w danym regionie (w wawie min 1200 netto a nie 849 brutto) ponadto podam śmieszny przykład jednego kolegi, co pracował w firmie 6 osobowej, był w niej prezes, wiceprezes, dyrektor, manager i 2 pracowników :) więc po pewnym czasie z takiej firmy się wyniósł, bo choć wypracowywał tym czterem panom tyle zysku, że jeździli Toyotami, to sam miał 1000 netto on się wyniósl, ale ile takich firm jeszcze jest w tym kraju ? stąd zniesmaczenie autora wątku , poprostu polska cofnęła się do poziomu XIX wieku, gdzie 100 osób zapie.. za głodową pensję na jednego buca, co sobie musi co miesiąc inny kraj zwiedzać... nasi "biznesmani" chcą zdobyć w pare lat to co zachodni biznesmani zdobywali pokoleniami, a pierwszą rzeczą w redukcji kosztów są u nich pensje pracowników... myślę, że najtrafniej napisał realista, to nie marudzenie ale opisywanie faktów a co do wyjazdu: - po pierwsze trzeba mieć kilka tysięcy na wstępie na taki wyjazd, a wiele osob nie ma nawet na bilet miesięczny - po drugie Polska, choć popieprzona, to jednak nasz kraj i są osoby co go nie chcą rzucić ale próbować w nim żyć i go zmieniać - po trzecie nie po to uczymy się na studiach np. technicznych czy ekonomicznych aby zmywać czy sprzątać, a skąd wukrzenie i marudzenie ? - bo bez odpowiednich znajomości (zakładając, że nie ma się "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku") nikt nie chce rozmawiać z mlodymi ludzmi po studiach, - bo jeżeli już tą pracę mamy, to nie zarabiamy tyle, aby móc się utrzymać samodzielnie, a jeżeli rodzice nie zapewnią mieszkania to słowa "samodzielność, własna rodzina" stają się jedynie mrzonkami, a ceny wielu rzeczy mamy nawet wyższe jak na "zachodzie", już nie wspomnę o stosunku cena/zarobki pomiędzy naszym krajem a innymi - marudzimy bo co chwilę się dowiadujemy o bezkarności ludzi nas oszukujących (np. darmowe nadgodziny, biedronka lub naciąganie na "pracę") przykład ostatni program w TVN, gdzie pokazywano firmę oszukujących bezrobotnych, mianowicie dawali ogłoszenie o pracy i podawali telefon 0-300 a rozmowa na taki telefon kosztowała poszukujących pracy nieraz ponad 70 złotych (drożej jak 0-700), oczywiście prosili o CV, a potem i tak to CV mielili ... właśnie dlatego marudzimy :P wyjechać z tego kraju nie jest rozwiązaniem, bo to ucieczka przed wyzwaniem jakim jest zmiana w nim rzeczywistości na 'normalną'... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emak veritas 1 IP: 62.111.139.* 22.03.05, 10:27 Zgadzam się z Tobą. Znam urzędy od drugiej strony, byłam na stażu.Wiem kto tam pracuje.Ja mam wykształcenie,2kierunki,kursy.Nic mi to nie daje.Choć byłam chwalona w pracy,etat dostał chłopak jeszcze studiujący,miał plecy,a potem byłam świadkiem,jak na niego narzekali,ze debil.Od 2lat składam bezskutecznie podania.Jedyna praca,którą mogłam mieć od ręki to akwizycja.I jest tak jak napisałeś wcześniej,gdyby nie rodzice wielu z nas-wykształconych-nie miałoby za co dotrwać do kolejnej wypłaty(o ile ma się wogóle pracę),gdzie mieszkać,itd,ale kiedyś rodziców zabraknie.Studentka opiekująca się dzieckiem zarabia więcej ode mnie.Sama kiedyś tak pracowałam.I do jasnej, nie po to inwestowałam w siebie,żeby wygryzały mnie znajomości.Nie mam zamiaru już dokładać do siebie jako do superwykształconej bezrobotnej,pieprzę języki,to nie ma sensu.Nie widzę przyszłości dla siebie,nie mogę spać,martwię się,co będzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczuropolak Re: chlip IP: *.lr.centurytel.net 24.03.05, 15:00 No widzisz jak nie kijem go to palka. Tak jest w Polsce. Teraz wymaga sie doswiadczenia na stanowisku. Jak ja szukalem pracy to wtedy byla moda na "tegorocznych absolwentow lub studentow ostatnich lat" Bedac dwa lata po studiach bylem ZA STARY (i zepsuty komunizmem) aby nadawac sie do jakiejkolwiek pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ofiara rzeczywistosci 26.03.05, 21:24 to ja jako stary forumowicz wcisne swoje pare groszy: - ta filozofia "nieśmiały nie ma zony" z której się obśmiałeś jest częściowo prawdziwa, mianowicie ludzie np. mający więcej 'autoprezencji' niż wiedzy szybciej zdobędą pracę, prosty przykład: moi koledzy którym pomagałem na studiach, ponieważ 'podkolorowywali cv' i umieli się 'zaprezentować' dostawali pracę o którą ja się ubiegałem, pomimo, ze np. to ja umiałem 2 języki komunikatywnie a trzeci bazowo , to ja umiałem wiele rzeczy robić na komputerze, to ja miałem stypendium, a oni ani językow, ledwo zaliczali ale umieli dużo siebie samych zachwalać i to oni zdobyli pracę za 3 tysiące a ja siedziałem 1.5 roku na bezrobociu i musiałem użyć znajomości aby nie zostać cieciem, więc chyba "samochwalstwo" odgrywa dużą rolę, a np ktoś kto jest świetnym rysownikiem AUTOCAD albo ktoś kto np. robi bazy w SQL nie zawsze umie jeszcze pięknie i poetycko oczarować jakąś studentkę zaoczną-kadrówkę (czasem barbi-kretynkę po prywatnej szkole w której nauczono ją , że jest "najlepsiejsza", jak Forest Gump), znam np. świetnego informatyka ale ten koleś ma garb, zeza i się jąką, NIKT GO NIE CHCIAŁ, w końcu musiał się zabrać za wlasną działalność, bo niestety wygrywali z nim ludzie nie umiejący nawet jedną trzecią tego co on ???? teraz sam zarabia ponad 4 tysiaki, ale żadna firma go niechciała nawet za 1000 przez dluższy czas ???? ciekawe ???? bo nie jest ładniutki ???? więc jest to kwestia "bajerowania" a nie wiedzy :( po prawie 30 latach zycia nauczyłem się, że takie wartości jak skromność i prawdomówność w tym kraju tylko szkodzą :( były WARTOŚCIAMI kilkadziesiąt lat temu, a nauczyli mnie staroświeccy rodzice nie rozumiejący dzisiejszej rzeczywistości... dzisiaj żałuję, że nie podkolorowywałem CV jak moi znajomi, nie zmarnował bym tylu nerwów i nie szukał bym "jako takiej" pracy 2.5 roku... kolejna sprawa po "autoprezentacji" to "strach przed lepszym", otóż często współpracowałem z przełożonymi popełniającymi duże błędy i nie umiejącymi więcej niż tylko pokrzyczeć, porozkazywać poprostu człowiek z wiedzą, umiejętnościami, rozumem stanowi zbyt duże zagrożenie, więc takiego nie chcą, dodatkowo wiele rekrutacji przeprowadzają jakieś HRówki nie znające branży i zamiast wybrać fachowca wybierają kolesia w najładniejszej koszuli, kolejna, trzecia sprawa to to, że nasz kraj technicznie zszedł bardzo nisko w porównaniu z latami wcześniejszymi, obecnie potrzeba fryzjerów, murarzy, manicure, cieciów (popatrz na ogłoszenia w gazetach) - poprostu nie ma tu popytu na ludzi o większej wiedzy (nie wiem jak w innych dziedzinach, bo ja patrze na to z punktu widzenia inżyniera) niestety nie daje się pracy na podstawie wyników testów IQ i ocen z indeksu, niestety, >bywa , że > taka osoba sama nie wie czym się zająć , ale ma talent . bardzo dobrze to ująłeś, można być świetnym np. rysownikiem AUTOCAD albo projektantem ukladów elektronicznych albo mechanikiem liczącym wytrzymałości elementów konstrukcji i nie umieć literacko sklecić listu motywacyjnego... a już napewno nie wymyśleć samemu sobie zajęcia... każda specjalizacja ma to do siebie , że w innych dziedzinach się nie umie , zwlaszcza ludzie z tzw. "ścislymi umysłami" doradztwo zawodowe raczej w tym kraju jest do dupy i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Cierpienia mlodego Wertera 08.04.05, 18:53 ciekawy wątek :) masz rację, problem wynika z tego, że wiele osób piastujących jakieśtam stanowiska się do tego nie nadaje, ja już kiedyś na tym forum opisywałem, jak pracując u prywaciarza miałem zwierzchnika idiotę, który np. nie rozumiał, że sprzęt komputerowy wymaga instalacji oprogramowania i bez instalacji nie działa (a ów zwierzchnik był młody, więc powinien się znać) dodatkowo był to debil, który praktycznie tylko ściemniał, nic nie umiał i nadrabiał to krzykiem i zastraszaniem, psuł jakąkolwiek nić sympatii skłócając ludzi on nigdy nie był pracownikiem, on po studiach (z gorszymi wynikami ode mnie, dwa lata powtarzał) został od razu kierownikiem, bo zrobił wrażenie na prezesie idiocie... a jak prezes został prezesem ? odpowiedź to "powiązania", mały oficerek został po znajomości mianowany na prezesa spółki, oczywiście normą było tam oszukiwanie pracownika, zastraszanie, mobbing, łamanie kodeksu i bhp i ... duzo innych... żaden z obu opisanych palantów nie był pracownikiem, nie awansował poznając poszczególne etapy, oni się urodzili dyrektorami, prezesami... prezes - "nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera (LWP)" dyrektor - "panie prezesie ja tym nierobom pokażę !!!" w czasach normalnej gospodarki, bez 20% bezrobocia nikt by u takich debili nie pracował, ale... trzeba bylo wytrwać... podstawą "elit" jest "góra", jak szef/właściciel jest debilem to i taką kadrę niższego szczebla dobiera, wówczas pracując byłem znerwicowany i mnie to bolało, nie dawało spokoju, teraz jak już mam inną i spokojną pracę to patrzę na to jak na kino, na jakiś film offowy, albo monty python, no bo powiedz mi mss71, jak może funkcjonować firma, w której szef nienawidzi i oszukuje pracowników, jest zły, że im musi płacić pensje, opiera pracę na systemie donosów, a ma dyrektora, który nie umie nic, nie zna się na niczym, siedzi cały dzień w internecie i pisze sobie "harmonogramy" z kosmosu, i potem oboje mają pretensje do pracowników, że owe harmonogramy nie są dotrzymane... przecież to jest żalosne, takim dyrektorem to najłatwiej być, pisać sobie harmonogramy bez konsultacji z ludźmi bez uwzględniania mocy przerobowych i czasu potrzebnego na poszczególne zadania, a potem mieć pretensje, że nie są dotrzymane... a jednak takie firmy istnieją, istnieją szefowie mający pretensje, że ludzie chcą zapłaty za pracę (przecież praca to towar), istnieją szefowie, którzy dorobili się na szarej strefie lub przestępstwach (od znajomego z komendy głównej dowiedziałem się o pewnym "właścicielu" firmy co ma 21 lat, zero wykształcenia, chodzi w dresach obwieszony złotem i ma zakład przetwórstwa spożywczego, ale nie mogą mu udowodnić "narkotyków"), dopóki są szefowie co sami nic nie umieją oprócz krzyczenia, dopóty mówienie o "elitach" jest wołaniem na puszczy, poczytaj ludzi co piszą o rozmowach kwalifikacyjnych, gdzie np. jakiś cham sugeruje dziewczynom, że będą musiały być "dyspozycyjne i atrakcyjne", podstawą "elit" jest wiedza, dobre wychowanie, szacunek do drugiego człowieka oraz szanowanie prawa pracy, u nas jednak rynek pracy bardziej przypomina trzeci świat, więc i elity mamy rodem z trzeciego świata... u nas się liczy tylko zysk, nawet kosztem ludzkiego zdrowia a to nie "elity biznesu", tylko elity SS... dodatkowo "kadra" powinna rozumieć co to jest motywacja pracownika, w wielu firmach prywatnych motywacja wygląda w sposób nastepujący "wyjrzyj Kowalski za okno, ilu tam czeka bezrobotnych na twoje miejsce"... sam kij, bez marchewki... u mnie motywacja wyglądała tak: pewna dziewczyna miała najlepiej, szef jej dał mieszknie, miała komórkę bez limitu z której mu co chwilę meldowała co robią inni, nie umiała za wiele, ale pensje miała 3 razy taką jak my, pomimo, że to my robiliśmy nieraz to czego ona nie dała rady, widocznie umiała "coś jeszcze"... kiedy ktoś był szybszy w pracy (nie chwaląc się ;) ) i zrobił coś lepiej i szybciej od innych, to "w nagrodę" dostawał dodatkowe zadania za tą samą pensję i wzrastały wymagania, w końcu dochodziło do absurdu, część osób rusza się powoli, pare młodych osób, co się "przejęło pracą" zapieprzało za trzech i jeszcze były wieczne pretensje, że nie robia więcej... a pensję każdy miał tą samą... więc pytanie, po co być lepszym, po co być szybszym, jak się wcześniej zrobiło zaplanowane zadania, to jeszcze można było usłyszeć "widzę, że nie masz co robić, to znaczy, że albo nie jesteś potrzebny albo zaraz coś ci wymyślimy"... takie coś działa bardzo demotywująco, w paru przypadkach nawet trzeba było robić pracę "tych wolniejszych" a oni się śmiali "z młodych i głupich" popalając kolejnego papieroska... podstawowy problem polega na tym, że owi pretendenci do elit nie czytają bądź też nie chcą zrozumieć tego co my tu piszemy, bo oni parefrazując mojego przełożonego z poprzedniej firmy "zawsze mają rację i wiedzą lepiej a jak komuś nie pauje to won", natchnienie boskie ? nie - poprostu buta i zwykłe buractwo... mówiąc z perspektywy zwykłego szarego pracownika - nie będzie szacunku tam, gdzie go nikt nie da nam, oko za oko i tyle... nie będzie też szacunku dopóki zwykłemu pracownikowi nie starcza na opłaty czynszu a jego szef więcej wydaje w hotelu na kolację niż płaci mu pensji... mój ciągle mówił, że firma jest w złym stanie i dlatego pensje mogą się opóźnić i nie ma premii i nadgodzin płatnych a sam zmieniał kolejne dębowe meble w domku letniskowym i oglądał katalogii jachtów a samochód zmieniał co kilka miesięcy... niedawno w Rosji MWD i OMON ujęły kolejną grupę biznesmanów co urządzali sobie "polowania na ludzi" - na daczach strzelali do żywych ludzi, jak w filmie z Vandamem , na szczęście wśród polskich nowobogackich elit jeszcze nie doszło do takiego zezwierzącenia... ale niestety za pieniędzmi nie idzie ani wiedza, ani moralnośc, ani szacunek dla drugie czlowieka, ani rozwój wewnętrzny, idzie raczej buta i pogarda dla biedniejszych... sam spotkałem w sklepie jednego takiego co jak myślał, że jak wysiadł z Peugeota 607 to może się do mnie zwracać w sklepie "suń się gnoju" i wchodzić przedemnie w kolejce, bo mu się nie chce stać do kasy sklepie... jak sie skończyło nie powiem ;), ale okazało się, że koleś jest dyrektorem w jednej firmie,,, pieniądze i stanowisko to za mało by być elitą... może moje spojrzenie jest subiektywne, ale na serio mss71 takich przedstawicieli "elit biznesu" spotkałem i tak to oceniam... the end Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Werter cierpi w dalszym ciagu 08.04.05, 18:53 taaaaaaaaaaaaaaa.... pracownicy źli, taaaaaaaaaaa nie dobrze, że pytają o pensję ? a może nie dobrze, jak zapytają o zakres obowiązków ? piszesz też że nie ma nic za darmo ? a przyszło ci do głowy, że praca to towar ? praca to świadczenie płatnej usługi polegającej na wykonywaniu określonych czynności na rzecz pracodawcy ... jak przychodzisz do sklepu i chcesz kupić buty, to cenę masz napisaną na etykiecie, nie ? jak bym ja przychodził coś kupić i sprzedawca nie podawał mi ceny to bym wyszedł, a ty się obrażasz, że pracownik pyta o pensję ? sorry, ale to jest chore myślenie, pracuje się dla pieniędzy, bo są potrzebne na zapłacenie czynszu, zakup jedzenia, ubrań ale widać, że wielu pracodafcóv tego nie rozumie... ech... śmieszny jesteś mówiąc o tym... > Polakom po > prostu nie chce się pracować! Niestety nie ma nic za darmo skoro nie ma nic za darmo, to i nie ma pracy za darmo, ale widzę, że u niektórych to myslenie działa tylko w jedną stronę czy nie rozumiesz, że im więcej komuś dajesz, tym więcej on powinien ci dać, a im dajesz mniej, tym on mniej daje z siebie ? piszesz o "marnym 1000 zł" ? a pomyśl i podaj uczciwie ile sam wydajesz ? pomyśl jaka kasa jest potrzebna, gdy się chce zapłacić za czynsz, jedzenie, ubrania, bilety, od czasu do czasu kino lub teatr lub płyta DVD, raz na pare lat meble lub jakieś RTV-AGD wymienić ? pomyśl człowieku ile, napewno nie 1000 minimum do w miarę "normalne" zycia zależy od regionu kraju i poziomu cen, w mojej ukochanej warszawce takie minimum to powiedzmy 1200 netto, zakładając, że mieszka się z rodzicami, ale jeżeli chciałbym żyć samodzielnie, zbierać na mieszkanie, chcieć kupić auto i od czasu do czasu zaprosić dziewczynę do restauracji to bym potrzebował na "normalne ludzkie" życie przynajmniej 2000 netto, więc nie pierdziel mi o 1000, bo za tą sumę to można co najwyżej "wegetować", ale nie "żyć"... bilet 66, czynsz za małe mieszkanie z kimś 400, prąd, telefon, internet 300, tego typu bazowe opłaty dają 800 miesięcznie i dolicz do tego jedzenie, ubrania, i amortyzację mebli, rtv, agd, czasem obiad na mieście , a gdzie wakacje ? a gdzie pieniądze na hobby ? facet... na jakim ty świecie żyjesz, to, że sam np. kupując w macro cash potem odliczasz wszystko od podatku, odliczas VAT i wliczasz w koszty firmy, to nie znaczy, że innych ludzi te towary kosztują tak samo tanio jak ciebie, ja jako osoba nie prowadząca działalności nie mogę odliczyć 22% VAT, zaś np. prywatny przedsiębiorca odlicza sobie te 22% nawet od kurtki, tak jak mój poprzedni pracodawca, wszystko brał na firmę bez VAT, a pozostałe rzeczy odpisywał od podatku (benzyna, samochód, naprawy) ech... > Po drugie - Jeśli podchodzisz do każdej oferty pracy "hurtem" a do tego z > brakiem zapału to odpuść sobie, wyjedź za granicę gdzie zobaczysz jak się > powinno pracować. jakoś "na zachodzie" ludzie z normalnej i uczciwej pracy są w stanie kupić samochód, mieszkanie, stać ich na fryzjera, pizzę, ubrania, bo to co u nich jest normalnym standartem to u nas jest super luksusem, dodatkowo tam prawo karze pracodawców je łamiących dość ostro... piszesz, że ciężko znaleźć pracownika... a jaka to branża ? z tego co wiem ludzie walą dziś drzwiami i oknami, omija się tylko akwizycję... co do tych kosztów to wiem, bo w poprzedniej firmie widziałem faktury za CD z muzyką, benzyną na prywatny samochód, zakupy ubrań szefa, to wszystko szło w firmę, albo w "koszty reprezentacyjne", wiem co mówię, bo sam te faktury widziałem... i jakoś US faceta nie zamyka i robi to już któryś rok... chyba, że to przestępstwo, a on skorumpował kontrolę skarbową ??? ale wiem, że takie faktury były i że facet wpuszczał w koszty wszystko co się da... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 poor me 08.04.05, 18:56 a ja dla jaj lubiłem oglądać na cyfrze+ hinduskie seriale i muzykę, albo węgierską muzykę, albo japoński rap, dostawałem wówczas takiej śmiechawki :) "Zamiast wyjsc do knajpy..." a co takiego jest w knajpie lepszego od kina ? smród papierosów i alkohol ? na co ty narzekasz, to tak jakby filatelista narzekał na militarystę, że tamten nie zbiera znaczków, ale karabiny po niemieckiej armi i hełmy... faaaaaaacet, każdy człowiek jest inny, jeden lubi słodycze, drugi ostrą kuchnię, jeden delikatne ballady, drugi deathmetal, jeden uwielbia owoce, a drugi może mieć alergie i lądować w szpitalu po owocach, ludzie są różni i mają różne hobby, a lepiej jak ktoś kulturalnie obejrzy film, niż ma wyjść do knajpy, uchlać się, zarzygać autobus... >Draznia, mnie ludzie, z ktorymi pracuje. Wszyscy > maja niby wyzsze wyksztalcenie, a jednak ich poziom umyslowy chwilami mnie > rozwala. heh, a mi się zawsze wydawało, że własnie "knajpa" jest dla tych mniej wykształconych, a kino, książka, teatr dla tych lepiej ??? >Normalnie rozwala mnie i coraz czesciej mam ochote rzucic > to w cholere. ech, coś się z tobą niedobrego dzieje ? rzucać pracę dlatego, że ktoś w domu ogląda filmy ? eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee to co ktoś robi w domu, to jego wist, jego problem, byle nie łamał prawa i nie krzywdził innych... ech... zblazowany jesteś za bardzo... ja sam miałem zespół, grałem na bębnach ale normalne jest , że nie wymagałem tego od innych, bo to, że mnie coś kręci, to nie znaczy, że ma kręcić innych, jeden wali perkusję, drugi wali konia... normalka, inaczej świat byłby nudny, potwornie nudny... co poglądy mają do pracy ? jestem lewicowcem, acz bardzo cenię sobie tak zwane "wartości chrześcijańskie" i "stosunek do drugiego człowieka" co to ma do pracy ? przecież tego w Cv nie widać ? do pracy mam stosunek obowiązkowy i zawsze wykonuję ją jak najlepiej umiem nawet nie oszukując pracodawcy, który mnie oszukuje, ale co to ma do pracy , CV ? jestem lewicowcem, bo los ludzi np. żyjących w trzecim świecie i umierających z głodu nigdy mi nie był obojętny, tak jak nigdy mi nie będzie obojętny los osób, które nie mają np. na lekarstwa ale co to do cholery ma współnego z szukaniem pracy, z tym, że pracodawcy na CV nie odpowiadają... uważam, że to tylko swiadczy o moim człowieczeństwie... sam założyłeś wątek o papieżu james bond, a w końcu ta religia to pierwsza religia, która się interesuje ludźmi biednymi... przecież praca to jedno, a życie osobiste i poglądy to drugie... w pracy nie ma się poglądów, tylko się wykonuje zadania... co ma jedno do drugiego ? w CV tego nie widać... ech... nie rozumiem Cię ... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ech... 08.04.05, 18:56 a ja popieram realistę w 200% acz jest osobnik co się za niego podszywa piszący bardzo chamskie posty z ip*chello.pl natomiast nawiązując do "tomka"... panie kolego szanowny jak już pare razy na tym forum pisałem, to i teraz się powtórzę... skoro "co umiem", otóż ja nie ślizgałem się, imprezowałem tylko w wakacje, w trakcie roku szkolenego ostro się uczyłem, miełem stypendium naukowe, wszystkie egzaminy zaliczałem w terminach zerowych lub pierwszych, bo się przykładałem, kończąc studia na politechnice nie tylko umiałem to co na studiach (wiedza z zakresu specjalizacji, autocady, rysunek techniczny), ale i dodatkowo perfect oprogramowanie graficzne (współuczestniczyłem w produkcji pewnej gry), umiałem robić strony nie tylko w html ale i flash, znałem dwa języki na poziomie dobrym i komunikatywnym oraz trzeci bazowo i co ? i kilkanaście miesięcy szukałem pracy, bo albo proponowano za darmo, albo nikt nawet nie raczył na CV odpowiedzieć, za to koledzy co zmyślali swoje umiejętności i przekolorowali CV mieli pracę i to nawet za 3000 ??? duża część z koneksji rodzinnych, pozostali mieli jakieśtam kiepskie zajęcia, nie twierdzę, ze moje umiejętności są jakieś wyjątkowe, ale chyba 90% tego społeczeństwa jakoś żyje bez 2 języków i komputera perfect ? jakoś żyją i pracują... pomijam oczywiście temat "wojska", mianowicie tak bardzo się starałem skończyć studia wcześniej i pół roku musiałem czekać na rozporządzenie ministra obrony narodowej przenoszące absolwentów danego rocznika do rezerwy, oczywiście z powodu braku "uregulowanego stosunku do słuzby wojskowej" żaden pracodawca nie chciał rozmawiać i bez sensu straciłem pół roku "absolwenta" i stanąłem do "boju o pracę" razem z najleniwszymi kolegami, co obronili się w ostatnich terminach... oni mieli "rok" bycia absolwentem, a ja przez MON tylko pół roku... nic to, nic to... u nas, jako u absolwentów (ja już dawno po) występuje "błędne koło", tzn. "nie mam doświadczenia, bo nie mogę zdobyć doświadczenia" ogólnie po kilkunastu miesiącach szukania pracy (skończyłem studia jako jeden z pierwszych, bo tak się paliłem do pracy i samodzielności) trafiłem na firmie w której łamano chyba wszystkie przepisy pracy i bhp... gdy skończyły się dopłaty do programu "pierwsza praca" i refundacje ZUS pracodawca zaczął szukać powodu do zwolnienia i wzięcia następnego na dofinansowanie... cóż... różnie bywa... oczywiście poza wymienionymi umiejetnościami mógłbym dodać stolarstwo, czy krawiectwo, ale nie po to kończyłem studia aby być szwaczką albo stolarzem, bo plecak, kurtke, szafkę, meblościankę lub sieć elektryczną mogę sobie zrobić dla potrzeb domowch (nauczyła mnie tego bieda), ale nie po zdobywałem dyplom inżyniera, żeby robić to co robią ludzie po podstawówce... więc pracy w tych dziedzinach (montarz sieci, stolarka, szycie) nie szukałem, szukałem pracy biurowej, projektowej, wymagającej wiedzy technicznej, takiej dzięki której się nie zatrzymam i będę mógł się rozwijać... uważam, że bezrobocie osób dobrze wykształconych wynika z : - braku ofert dla takich osób (głównie cieciowanie, fryzjerki, akwizycja); - tylko niewielki procent wakatów jest obsadzanych "publicznie", większość ofert rozchodzi się wśród znajomych (np. prezes pyta, "czy zna pan dobrego elektryka", więc to nie idzie to do gazety) - ogólnej biedy i zapaści skutkującej zmniejszonym zapotrzebowaniem na wytwórców i usługodawców (to co ktoś napisał, że robi sam, więc nie wynajmuje firm zewnętrznych) z biedy wynika to, że nie mamy na zakup nowych towarów i usług i się zapętla krąg biedy mnożąć szeregi bezrobotnych (zamykających zakłady z powodu braku klientów) - strachu przed lepszymi, bo zagrażają pozycji dotychczas zatrudnionym osobom, no i jak się to skończyło ? przez ponad 2.5 roku (w poprzedniej pracy dalej szukałem)żaden szanowny piieerrdolony pracodawca nie raczył oddzwonić i musiałem użyć znajomości (jeden sympatyczny osobnik z forum napisał do mnie "porusz każdego w rodzinie", za co mu dziękuję ślicznie :) On wie :) ), aby mnie zaproszono na rozmowę i testy i co się okazalo ? że nagle osoba której nikt nie chciał zaprosić wyceniona została na 2000 ? w testach przebiłem ileśdziesiąt osób, a "pomoc" polegała jedynie na dopuszczeniu mnie do tych testów a nie ingerowaniu w wynik... więc to jest źle ze mną, czy z rynkiem ???? żałuję, że wcześniej nie ruszałem znajomości, oszczędziło by mi to 2.5 roku nerwów, procesów sądowych z pracodawcą-oszustem, złudzeń... i po raz ostatni odpowiadając na pytanie dry co potrafimy ??? skończyliśmy studia, więc umiemy się uczyć... a to dużo, po pierwsze (po za wymineionymi konkretami) jesteśmy inteligentni (135 to chyba nie jest zły wynik ?) i szybko się uczymy, tylko nikt nam nie chce dać szansy pokazać, że się nauczymy i opanujemy coś nowego... a inteligencja to podstawa, bo dzięki niej umiemy się nauczyć nowych rzecz i te "kilka lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" często umiemy opanować w pare tygodni(góra miesięcy), tylko nikt nas nie chce wpuścić i pokazać co jesteśmy warci... a może poprostu się nas boją ???? ktoś na tym forum napisał kiedyś bardzo piękne i mądre zdanie "lepiej wziąć gorszego, bo taki zawsze się będzie bał o swój stołek i będzie siedział cicho, a lepszy chce więcej i się nie boi, bo może uciec" problem polski to 20% bezrobocia i trudno się ucieka od kiepskiego pracodawcy, najszybciej za granicę, ale tam z koleji do mycia kibli, montowania na budowie, sprzątania, opieki nad obłożnie chorymi, rzadko się zdarza np. rysownik autocad albo pomocnik projektanta,,, ech "dry"... to nie jest tak, że absolwenci chcą za dużo, to pracodawcy chcą nam zapłacić mało, bo przecież np. z 800 nie da się utrzymać, aby się utrzymać potrzeba np. w stolicy około 1200 netto jako minimum absolutne... sami chcą jeździć merolami, latać na kolejne wyspy a nas stłamśić i zgnoić... i narzekają, że ludzie nie chcą robić za darmo... zwykła mentalność kalego "pracownik chcieć pieniądz - źle, ja chcieć zysk - dobrze" a przecieeż praca to towar i za towar należy płacić, inaczej to złodziejstwo... przecież my za bułki, spodnie, czynsz musimy zapłacić, a pracodawcy uważają, że nam się nie należy nic pomimo, że im wypracowaliśmy wymierne korzyści ? w mojej poprzedniej firmie roczny zysk był liczbą siedmiocyfrową, a pomimo tego jej szef twierdził, że firma jest w złej kondycji i nie płacił ludziom, za to opłaca dobrego prawnika w procesach pracy (sąd chyba też bo odrzucili dowody) i wychodzi na tym do przodu... żałosne, żalosne i nędzne... nie wiem czy sam "dry" reprezentujesz takich pracodawców, ale widać, że nie rozumiesz wielu rzeczy o których w tym wątku pare osób napisało... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 & 08.04.05, 18:59 to ja dorzucę dwie satyryczne historie o zarabianiu: - tzw. biały wywiad, mianowicie są takie komórki wywiadowcze zajmujące się czytaniem gazet i wyciąganiem informacji np. z ogłoszeń, raportowanie, ludziom płacą niezłe pieniądze za czytanie gazet :) - znajomy miał zespół i 2 razy miał taki zbieg okoliczności, że pewien znany zespół rockowy chciał urządzić nagle próbę, a oni mieli wykupiony termin w sali, więc ten znany zespół rockowy odkupił od nich godziny wynajęcia sali prób... jako zespół zarobili kilkaset złotych - jedyne pieniądze i to w dodatku za "niezagranie", ach ile można by zarobić, gdyby tak rok "nie grać" :)to jeszcze do dziwnych prac dorzucę "pozorantów" w policji/wojsku to osoby pozorujące przestępców, terrorystów w czasie szkoleń :) też niezła zabawa, ale czasem można dostać po mordzie... albo do szkolenia psów, taki face co chodzi w ciężkim ubraniu - grubym kombinezonie i psy się na niego rzucają :) oraz np. są "stażnicy czasu", to ludzie odpowiedzialni za utrzymanie pracy zegara atomowego podającego oficjalny czas danym kraju, w państwowych służbach znajdziesz wiele dziwnych zajęć o których byś nie miał pojęcia, ajednak ich praca ma ogromne znaczenie na bieg życia zwykłego obywatela... w australii i USA (nie pamiętam w którym stanie) jest np. "policja zwierzęca" zajmują się ściganiem przestępstw przeciw zwierzętom (znęcanie) lub wyłapywaniem zwierząt zagrażających ludziom (węże, krokodyle, psy, wilki)... za dziwną pracę można też uznać "sekserkę", to osoba, która w kurzych fermach określa płeć kurcząt :) ja osobiście podziwiam i zazdroszczę zawodowym testerom restauracji/win/pizzeri :))) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 mgrinzdrprofhab 07.05.05, 15:00 witaj w realnym świecie, gratuluję tego, że masz 6 rozmów tygodniowo, wow, a może jesteś bardzo ładna i dlatego Cię zapraszają ? a co do 800 zł, ech sam musiałem kiedyś za taką kasę pracować (aby zdobyć to dświadczenie) , pomimo, że prezesunio obiecywal co chwilę podwyżkę mówiąc, że teraz nie ma premii bo jest ciężka sytuacja firmy, nie płacił za nadgodziny bo mówil, że firma jest w ciężkiej sytuacji itd itp, a co się okazało ? od kolegi dowiedziałem się jaki jest zysk owej firmy, która ma "taaaakie kłopoty" - mianowicie 1.5-2 mln zl rocznie !!!! oficjalnie prezes mówił pracownikom, że więcej nie może zapłacić, co chwila brał i wymieniał nowych absolwentów a te 1.5-2 milionów to kurna co??? tak samo może być z firmą do której miałaś pecha zawitać, wyeksploatujesz sobie samochód, wydasz na ubrania, wypracujesz mu ogromny zysk a on Ci powie, że np "za mało pani ma sprzedaży, więc jestem zmuszony obniżyć pani pensję..." zauważyłem, że tak jest z wieloma polskimi pracodawcami, miałczą, narzekają, że są strasznie obciążeni kosztami, że im tak źle, że takie podatki, a potem zmieniają sobie samochód, remontują drugą willę, kupują jacht, lecą w podróż do tybetu , a tacy oni biedni... a ty jako pracownik za 800 zł ? dziewczyno policz sobie koszty życia, praca to coś co służy zarabianiu na życie, np. wczoraj w TVN uwaga podkreślano przykład jednej firmy, która brala na bezpłatny dzień próbny i im wyciąggnięto, że to nie zgodne z prawem, bo jak sami dziennikarze podkreślili praca służy zarabianiu pieniędzy ! ja uważam, że minimum to powinno być 1200 netto, bo takie są koszty życia czlowieka w warszawie, tzn. czynsz + telefon + bilety + jedzenie + ubrani/leki ale jak widać nasi zarabiający 20 000 pracodawcy uważąją, że pracownik to podczłowiek i ma przeżyć za 800 >:[ sam kiedyś trafiłem na takiego dowcipnego "pracodafcem" jak Ty, mianowicie dupek spod warszawy dał ogłoszenie, że szukał logistyka, a okazało się, że szuka akwizytora powierzchni konferencyjnej, proponował uklad : ja mam pensjonat, jak mi pan znajdziesz ludzi co wynajmą salę na koferencje za 20 netto tysięcy miesięcznie, to dostaje pan wtedy 1000 brutto ... skomentowałem go jednym słowem "idiota", przecież każdy normalny człowiek, mający "kontakty" sam by wynajął taką salę za 2-5 tysięcy miesięcznie i resztę zysku bral sobie, a tu frajer szukał kogoś kto mu da 20000 a wtedy "być może panu zapłacę 1000"... z dala od takiej pracy się trzymaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prowokacja Re: mgrinzdrprofhab IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.05.05, 16:37 Veritas, czy przypadkiem to wszystko o czym piszesz nie jest prowokacją ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stefan Widzimy veritas, ze dojrzales juz do rewolucji n/t IP: *.clubnet.pl 07.05.05, 23:37 Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 te ludzie nic nie rozumiejo 08.05.05, 08:48 Przeczytajcie sobie wszystko od poczatku i nauczcie sie na pamiec, bedzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 bidulek 16.05.05, 20:55 - nie podałeś swojego wykształcenia, języków, umiejętności i branży w jakiej szukasz pracy, to po pierwsze, - natomiast przy założeniu, że jesteś osobą "wykształconą, co nie chce robić jako akwizytor" odpowiedziałbym w sposób następujący NIE ODPOWIADAJĄ Ci , bo duża część z ogłoszeń to lipa, może to ukryta akwizycja i czytając Twój list widzą, że Ciebie nie da się oszukać, lub też np. widzą że jesteś za dobry i się boją ? po za tym szanowny "wkurzony" uświadom sobie jedną rzecz, przeglądając ogłoszenie zapewne widzisz, że większość to ciecie, fryzjerki, akwizycja, a prac biurowych czy technicznych jest mało, a również pewnie zauważyłeś, że część z ogłoszeń się powtarza ? odpowiedź jest prosta, dobre firmy nie zmieniają często pracowników, a kiepskie zmieniają często (np. wykorzystywanie absolwentów, stażystów, tylko 2 umowy okresowe, łamanie praw wynikających z kodeksu, itp, itd.) tak więc to na takie ogłoszenie masz szansę trafić, bo to jest najbardziej prawdopodobne, być może mają inne listy motywacyjne w stylu "jestem blondynką, dam dupy i jeszcze dopłacę za to, że mnie weźmiecie", bo przy tym bezrobociu wielu wyzyskiwaczy wykorzystuje pracowników, a część z tych pracowników nawet nie rozumie, że praca jest po to aby się utrzymać i żyć, więc godzą się na coraz gorsze warunki... ale jak ktoś nie ma godności, to mu tego nie wtłoczysz, więc będą sie kajać i będą potulni za pensje, które nie pozwalają przeżyć i tyle... ja sam przez 1.5 roku słałem te cholerne LM i byłem ledwie na paru rozmowach, które okazywały się oszustwem- ukrytą akwizycją lub propozycjami pracy za darmo, A PRZECIEŻ PRACUJE SIĘ ABY ŻYĆ A NIE NA ODWRÓT fakt - nie miałem "doświadczenia", ale jak je do ku.. nędzy zdobyć, skoro nikt nie dawał szansy ? po tym 1.5 roku zdobyłem ch..ową pracę, w której byłem tylko ze względu na dofinansowanie (absolwent, piersza praca, prace interwencyjne...) i jak się skończyły dofinansowania to mnie w końcu pod fałszywymi zarzutami wywalił, ogólnie w tej firmie połowę kadry stanowili absolwenci i stażyści, pracodawca mówił, że nie ma na pensje, obciążał ludzi za rozmowy służbowe, nie było ani długopisów, ani sprzątaczki, za to było wiele nadgodzin darmowych, a potem okazalo się, że firma ma rocznie 1.5-2 mln zysku... tak więc szanowny "wkurzony" uświadom sobie, że część z naszych "biznesmanóf" to zwykli oszuści, więc też nie odpowiadają na LM, bo może tylko ogłoszenie bylo po to aby postraszyć pracownika ? mój były pracodawca też tak robił, jak ktoś był dobry w danym miejscu a on nie chciał dać podwyżki, to rozpuszczal plotkę, że szuka kogoś i proponował owemu delikwentowi obniżkę pensji... łącznie moje szukanie "poważnej pracy" zajęło mi prawie 3 lata, a mam ją tylko dzięki "pomocy", bo jak ktoś tu w innym wątku napisał, że najpierw się szuka wśród "swoich" a jak się nie znajdzie, to dopiero się daje ogłoszenie, bo za "obcego" nikt nie ręczy... dzisiaj z pracy jestem zadowolony, ale sam wiem ile nerwów mnie to kosztowało... były takie momenty, że już człowiek chciał iść napadać, bo nie było pieniędzy na jedzenie i lekarza... wielu ludzi wyjeżdża stąd i słusznie, sam bym to zrobił, gdybym był bezrobotnym dalej... dopóki pracownicy nie będą się szanować sami i nie będą solidarni i dopóki będzie tak ogromne bezrobocie, dopóty tak będzie jak jest... popatrz "wkurzony" na to ile osób jest gotowe zapieprzać od rana do wieczora, dawać się poniżać i donosić na innych za marne grosze, kiedy są sprawy w sądzie pracy nagle zmieniają zeznania, widzocznie takich szukają w tych ogłoszeniach a nie Ciebie, czy patrzyłeś na to kiedyś z tej perspektywy ? "taniego, biernego, wiernego do wszystkiego za darmo poszukujemy" czy patrzyłeś na to z tej strony ? oni często nie szukają "pracownika" a "frajera do wydymania" najpierw mówią, że podatki, że ciężko a potem kupują kolejny domek letniskowy i lecą na urlop w tropiki... sad but true... żyjemy w polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 zusammen aber allein 21.05.05, 18:54 no bardzo słuszna uwaga, bardzo , piszesz "mamadwojga" o prawie ? przecież dla wielu "polskich byznesmanóf" prawo to coś co istnieje po to aby je łamać... smutne... nam tu w polsce się wpaja jacy to my jesteśmy roszczeniowi i jak tu źle biznesmanom, a potem sie okazuje, że mają po 4 domy a socjal w innych krajach rozwiniętych jest dużo większy niż był w PRL... ale polacy dają sie oszukiwać, że nic się im nie należy i że należy spuścić łeb i godzić się na wszystko... z racji mojej obecnej pracy mam dużo kontaktów z ludźmi z niemiec, frnacji, finlandii, kanady a nawet nowej zelandii i jak się z nimi rozmawia "o życiu" to się okazuje, że np. mają zasiłek, z którego można przeżyć dłuższy czas (u nas z pensji nie da się przeżyć), że darmowa opieka medyczna jest na wyższym poziomie niż u nas (do osób powyżej pewnego wieku lekarz przychodzi i nie muszą same jechać), że to, że tamto i nawet, że podatki wyższe i tam nikt nie narzeka, bo to dla nich jest normalne, że skoro płacą podatki, to wymagają czegoś od państwa... u nas płacisz i nic ci się nie należy... u nas za to niektórzy narzekają na to, że nie moga kogoś okraść(np. wykorzystać i nie zapłacić) a jeżeli chodzi o ten wątek... ba są nawet osoby które nie rozumieją, że to przyszłe pokolenie będzie pracować na ich emerytury... a jak nie będzie "dzieci' to nie będzie w przyszłości komu pracować... albo nie umieją kochać innych ludzi, tylko siebie... niektórzy pracownicy już mają coś z glową i się zachowują jak niewolnicy, kiedyś załążyłem wątek o "mentalności niewolnika", przypomnę Ci Thea przyklad z mojej poprzedniej firmy, otóż łamano tam kodeks pracy, nie płacono, straszono zwolnieniami i inne takie, wiadomo o co chodzi, a kiedy zapytałem się szefa przy innych o zapłatę za nadgodziny, którą mi obiecywał kilka razy, zgadnij jaka była reakcja ? szef nie powiedział nic, za to jedna z "koleżanek" stwierdziła z pretensją "my tu też siedzimy po pare godzin za darmo i nie marudzimy tak jak ty"... sram na tych debili, bo oni dalej się żrą między sobą i donoszą jedno na drugie, za uśmiech prezesa, ciekawe czy za ten uśmiech coś kupią ? natomiast, gdyby zeznali prawdę przed sądem pracy (wycofali się lub kłamali) to pewnie szef by im musiał dać podwyżki i płacić za nadgodziny, ale... ale oni widocznie tak lubią... może niedługo będą chodzić i pożyczać, żeby szefowi zapłacić za to, że ich zatrudnia ? nawet mi ich nie żal, bo skoro nie rozumieją, że pracuje sie po to aby mieć na jedzenie, ubranie, czynsz i inne, to znaczy, że źle z ich głowami... oni nigdy nie zrozumieją, że MY PRACOWNICY powinniśmy stać po jednej stronie "barykady", a nie podgyzać się wzajemnie ku uciesze przemykających mercedesami szefów... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 wstretna rzeczywistosc szarego pracownika 22.05.05, 12:35 "Ludzie na jakim swiecie zyjecie i z jaka znajomoscia prawa pracy w Europie?" ech Thea, oni żyją w trzecim świecie :) nawet jak się ich kopie, to i tak są wdzięczni i mają pretensje, że inni nie dają się kopać :) no bo jak nazwać ludzi walczących między sobą "kto więcej zrobi za tą samą kasę", jak się więcej robi to chce się więcej w zamian, ale Thea, ci ludzie nie rozumieją, że zasada "płacenia" działa w obie strony... przecież jak idę do sklepu i kupuję lepszy model sprzętu (np. drukarki) to płacę więcej, więc skoro mam pracować dłużej i lepiej, to też chcę więcej pieniędzy, ale dla niektórych to jest niezrozumiałe :) tak samo jak dają się ileś lat nabierać na to, że np. pracodawca jest w trudnej sytuacji, ale tego, że je obiad w restauracji hotelowej za 200 euro, tego już nie widzą, jak nie widzą nowych mebli dębowych robionych ręcznie do domku letniskowego... przypomina mi się jeden z filmów, jaki kiedyś widziałem, była tam scena jak "wielmożny pan" po pijaku pobił któregoś z chłopów pańszczyźnianych, a owi chłopi na drugi dzień zebrali się aby przeprosić pana... chyba to się teraz niektórym z głową porobiło... ludzie nie rozumieją gdzie jest ich własny interes, a gdzie interes sprzeczny z ich interesem... naszym pracodawcom marzy się chyba azja, gdzie ludzie śpią w pracy i nie mają urlopów... ale ci "młodzi i ambitni" uczestniczący w wyścigu szczurów obudzą się za ileś lat na rencie (o ile wcześniej nie dostaną zawału) i stwierdzą, że nie mają rodziny, znajomych, pasji życiowej i że bliżej im do maszyny niż do człowieka... tyle że dla nich już będzie za późno, bo zastąpią ich jeszcze nie wyczerpani "młodzi i ambitni" których sensem życia jest poświęcenie się korporacji... vicious circle, isn't it ? także sumując to co napisałaś, kochana Thea :) im już propaganda mózgi wypaliła, oni myślą, że łamanie praw i wyzysk to standart, bo im wmówiono, że jedyne co im się należy, to dużo zadań do wykonania... a jak się im mówi, jakie standarty są we współczesnym rozwiniętym świecie, to mówią, że klamiemy, albo, że to propaganda PRL... ale jak Thea udowodnić idiocie, że 2+2=4, skoro oni twierdzą, że albo 3 albo 5 ? Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 [...] 22.05.05, 21:42 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czubek Re: :-( IP: *.range81-154.btcentralplus.com 23.05.05, 00:21 zaloz Sobie blog Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 znam cala prawde o swiecie 24.05.05, 19:53 bo są dwa rodzaje firm: te które szanują pracowników i ludzie siedzą w nich latami i nierozumieją problemów innych, to firmy w których majątek osiągano latami i dzięki współpracy... drugi rodzaj to firmy bazujące na wyzysku i oszustwach, tam co chwilę zmienia się personel, umowy refundacyjne, absolwenci i tego typu tricki "żeby nie zapłacić" i to głównie osoby z takich firm piszą, można je poznać po prezesach bucach, którzy w ciągu paru lat "dorobili się" tego co inni w pare pokoleń i chodzą obwieszeni złotem i pokazując swoje samochody... ja o mojej byłej firmie pisałem już nieraz, oczywiście jak szedłem do pracy to byłem happy, bo miała być podwyżka itd... potem się okazało, że to obietnice bez pokrycia i tyle... a im więcej się robiło i im szybciej, tym więcej obowiązków dowalano a na koniec wywalono, żeby mieć miejsce na kolejnego absolwenta ( bo jest przepis mówiący o tym, że trzeba część osób z "refundacji" potem zatrudnic, więc pracodawcy oszuści zatrudniają, a potem wywalają wymyślając lipny powód) a jak ktoś robił powoli to miał tą samą pensję 9nie zależnie od wyników) liczyła się tylko refundacja z urzędu pracy... kolejnym powodem jest to, że mało kto daje pracę osobom bez "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku", w efekcie JAK KTOŚ NIE MA DOŚWIADCZENIA TO NIE MOŻE GO ZDOBYĆ, no bo niby jak je zdobyć bez pracy ? zresztą, gdyby nie było tak źle w polsce, to sądy by nie miały tyle roboty i nie budowano by kolejnych sądów... nie było by tyle napadów i włamań, nie było by ludzi grzebiących w śmietnikach... nie było by emigracji porównywalnej z tą z lat 80'tych... a o tym czy jest dobrze czy źle można sprawdzić porównując koszty zycia do wielkości pensji... mój przykład z warszawy to 400 czynsz (była podwyżka)+ opłaty + telefon + komórka + net + bilet = około 700 a jakby dodać po 15 złotych dziennie na jedzenie (obiad w pracy to 10 zł) to daje w sumie 1150 zł, jakby dodać jeszcze koszty ubrań, dentystę, wydatki na "kulturę", na hobby to da minimum 1500 zł... a ile osób ma dochód rzędu 1500 netto ??????????????????????? oraz pamiętajmy, że kodeksowo dozwolony czas pracy to 48 godzin w tygodniu... jak mi autorka wątku odpowie, to wtedy możemy policzyć czy jest statystycznie źle czy dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ojej, jestem bardziej nieudaczny niz myslalem! 24.05.05, 19:54 oczywiście, że nie zamierzam zyć sam, ale wówczas trzeba doliczyć zakupy rtv-agd, doliczyć zakup mieszkania (ja niestety nie mam własnego i mieszkam z rodziną) doliczyć amortyzację sprzętu, doliczyć samochód, którego nie mam... aby żyć "godnie" i na europejskim poziomie zarabiać trzeba powyżej 3000 netto, inaczej nici z mieszkania, samochodu, wypoczynku... bo np. mieszkanie wielkości 40 metrów to wydatek rzędu 120-150 tysięcy,na samo spłacanie przez ileś lat po 1200 zł miesięcznie... a jak nie masz mieszkania i dziewucha nie ma własnego, to jedyne na co można liczyć to na śmierć rodziców, czego malo komu życzę (acz są tacy) ... więc nie pisz mi MIMI o życiu z kimś, bo aby żyć Z KIMŚ to trzeba mieć GDZIE !!!!!!! więc po przeczytaniu Twojego postu zwiększam sumę do 3000 dla człowieka młodego wchodzącego w życie... :) lub :( Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 jak mi zle 09.06.05, 22:16 niekórzy tu piszą o zdobywaniu doświadczenia na dziennych, może i owszem na ukrainistyce albo etnografii to możliwe, ale na politechnice ? ja np. miałem zajęcia od 9 rano do 18'tej cztery dni w tygodniu i w piatek np. WF, i jakieśtam konsultacje, ciekawe jak pracować jak się jest od 9 do 18 tej na uczelni (np. 2-3 godziny okienka między zajęciami) ? no i kiedyś trzeba robić te projekty, rysunki techniczne, sprawozdania z laboratoriów ? no chyba, że w niedzielę pracować i sobotę ? a kiedy czas wolny, wypoczynek, kumple, hobby ? wakacje ? już widzę zdobywanie widzy kierunkowej w wakacje "dzieńdobry chciałbym skonstruować pawilon w wakacje" "dzieńdobry chciałbym współuczestniczyć w konstruowaniu linii produkcyjnej" hahahah w wakacje to można zdobyć doświadczenie w sklepie, na polu, ale nie jest to "doświadczenie" jakiego wymaga się aby zostać "inżynierem" Przepraszam że tak personalnie, ale moja dziewucha się ze mnie nabija, że mam kiepską pracę, no bo mało zarabiam a długo w niej siedzę i nie mam urlopu. Mam wykształcenie a cierpię. A syn moich znajomych nie ma wykształcenia i zarabia 7000 brutto i taka to sprawiedliwość na tym świecie. Powinno się zrobić tak, żeby wszyscy mieli po równo, żeby było sprawiedliwie. Albo żeby wykształceni jak ja mieli więcej od tych niewykształconych. Świat jest okropnie niesprawiedliwy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 23:09 hm.....no facet widzę, że kompleksy wielkości słonia, a teksty "powinno byc wszedzie sprawidliwie", no coz, nigdy nie bedzie, poczekasz "tylko" 15 lat, bedzie normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś