veritas1 [...] 17.06.05, 15:11 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 predator III 17.06.05, 15:14 ale niestety najczęściej to jest darmowa siła robocza albo siła półdarmowa - pracodawca bierze na dopłatę z PUP, wywala starych pracowników -etatowców w skrajnych przypadkach możliwa jest dopłata do 150% ze starostwa ! czyli nie dość, że ktoś nie stanowi "kosztu", ale w dodatku jeszcze z tego tytułu pracodawca ma dodatkowe dochody, iście polska paranoja... ale to pokolenie samo się wpędziło wyścigiem szczurów w taką sytuację, zamiast razem i solidarnie się wspierać, to zaczęło konkurować "kto chce mniej" i takie są tego efekty... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 alien V 18.06.05, 14:23 no widzisz ikish21 co to za kraj :) ludzie którzy są wykorzystywani przez nieucziwych pracodawców przelewają swój żal na ludzi, którym się udało, zamiast na tych co są winni ale nie mów do nich "won na białoruś" bo białoruś tu nie ma nic do rzeczy... nie mów, że nie mają ambicji, oni je mają, ale poprostu sytuacja dookoła ich skopała, poprostu żyjemy w nienormalnym kraju i tyle... same dobre chęci i ambicje nic nie dają, bo czasem jest dookoła zbyt wysoki mur by go przeskoczyć... wiesz, kiedy wszyscy oferują pracę za 800 to "ambicjami" można się podetrzeć... nie pomogą, bo i tak nikt nie da więcej... wiesz ja kiedyś się cholernie wściekałem, że po studiach jako młodem inżynierowi oferowano mi pracę za 800 zł (też znam 2 języki, robię trzeci, znam komputer, różne inne umiejętności" podczas gdy kumple jako cieciowie lub sprzątający mieli 1200, czyli o 50% więcej niż inżynier na odpowiedzialnym stanowisku oni nie mieli ani języków, ani komputera, a ich jedyną ambicją było nachlać się piwa i obejrzeć mecz w TV... więc kolego Irkish21 nie mów tak, poprostu ci ludzie doznali wiele zła od "polskiej wersji kapitalizmu" i już nie wiedzą w kogo mają kierować swój ból... niestety nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć... ciesz się, że masz takie zarobki i tyle... i wish you good luck lub jak to mawia "ojciec dyrektor" - czyli rydzyk "alleluja i do przodu" ;) abstrahując od tego, że "staż" to powinna być NAUKA ZAWODU a nie regularna darmowa praca taka jak etatowa lub nawet cięższa, opowiem Ci trzy sytuacje z poprzedniej firmy i nie tylko , a Ty je Daissy skomentuj pod względem "wymagań" i "oferowanych warunków pracy": 1) rozmowa grupowa w pewnej firmie, pani HR na koniec prosi 4 znajdujące się w sali osoby o podanie wymagań finansowych, ja byłem drugi i odpowiedziałem, że takie pytanie przy grupie jest nie na miejscu, na co oni zaczęli się licytować, wyszedłem bo jaki ma sens , jeśli troje ludzi się przebija, 1300, 1250, 1100, 1000... rozmowa miała miejsce w 2002 roku 2) sytuacja w mojej poprzedniej firmie, facet dał nam stertę faktur do uporządkowania (nawiasem mówiąc po jego ex-lachociągu), tej roboty było baaardzo dużo, gdy praca już przekroczyła dwie godziny ponadliczbowe ja stwierdziłem, aby zrobić to jutro, "koleżanka" stwierdziła, że zostanie jeszcze chwilę, bo musi poczekać na autobus, ja wyszedłem do domu na drugi dzień , przy okazji "opie.." się okazało, że "koleżanka" zadzwoniła do szefa aby na mnie donieść i sama siedziała porządkując te faktury do ponad 19-tej godziny czy coś za to dostała ? nic, jak się skończylo "dofinansowanie do absolwenta" to nie przedłużył jej umowy jak wielu innym 3) szef zapytał "kto mógłby zrobić nam stronę internetową" (moje obowiązki były zupełnie inne ) ponieważ to dla mnie prościzna to stwierdziłem, że mogę ją prywatnie zrobić za określoną sumę, szef się zgodził, następnie w połowie roboty się okazało, że "inna koleżanka" przejmuje moją pracę, bo ona się dowiedziała ile szef mi obiecał i stwierdziła, że zrobi za połowę... więc powiedziałem, że okej, przestaję ją robić (choć w domu zmarnowałem dużo czasu prywatnego)... owa "koleżanka" zadzwoniła do mnie do domu naciskając abym jej wysłał to co dotychczas zrobiłem, ponieważ "nie może sobie ze skryptami java poradzić", ja jej odpowiedziałem, że to moja robota prywatna i skoro ona robi to prywatnie za kasę, to niech robi sama... jaki był finisz ? facet chciał mi wrąbać naganę za utrudnianie współpracownikom zadań (pomimo, że do naszych obowiązków nie należało robienie stron), owa "koleżanka" też poskarżyła się szefowi, że "nie chciał mi pomóc", a szef wjechał na mnie, że "przeze mnie firma nie będzie miała strony i klientów" czyli tak : ja mam zrobić stronę, a ona wziąć za nią premię, bo ona nie umie skryptów ? 4)pewnego razu przycisnąłęm szefa, ze już ileś razy mi obiecywał zapłacić za nadgodziny i kiedy zamierza to zrobić , na co on spojrzał na innych i jaka była ich reakcja - "my tu wszyscy siedzimy za darmo i nie mamy pretensji jak ty" dosłownie to powiedziała jedna z osób ? czyli "my nie chcemy pieniędzy za pracę !!! weź mi Daisy powiedz co mam w takim razie o tym sądzić ? skąd tak wielki wyścig do podlizania się szefom, którzy nie płącą lub płacą ochłapy ? jak ja już miałem wszystko zrobione co do mnie należało, to nieraz zdarzała się sytuacja, ze "koledzy" mówili "trzeba jeszcze trochę posiedzieć, żeby prezes nie widział, ze za wcześnie wychodzimy" (choć wg. nich to "za wcześnie" to było już np. godzinę po zakończeniu dnia pracy...) mógłbym jeszcze trochę takich sytuacji wymienić... jakby ludzie nie brali pracy za 800 i nie siedzieli w niej po 12 godzin, to by pracodawcy musieli w końcu zacząć płacić lepiej, a tak dochodzi do sytuacji, że "średnia krajowa" wynosi 2700, z tym, że większość ludzi zarabia 1000, więc ile muszą zarabiać ci wykorzystujący tych ludzi szefowie, aby wyszło te 2700 ? jeżeli 80 % ludzi ma <1500 to znaczy, że pare procent ma ponad kilka tych "średnich" ale jak komuś obca jest matematyka, to może się nad tym nie zastanawiał... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nikt mnie nie kocha 19.06.05, 09:56 ja szukałem "dobrej" 2.5 roku, choć na bezrobociu byłem 1.5 roku, bo pracując u jednego oszusta dalej szukałem po wertowaniu poniedziałkowego dodatku z ogłoszeniami odnoszę wrażenie, że praca jest tylko dla paru grup: - superspecjaliści (trzy języki biegle, młodzi, choć z wieloma latami doświadczenia na "podobnym stanowisku")> czyli mówiąc krótko pan menedżre X zmienia firmę z Y na Z - osoby nieskokwalifikowane na stanowiska nieskowymagające - malarze pokojowi, fryzjerki, cieciowania /wielcy agenci ochrony bez licencji i najlepiej z grupą inwalidzką/ - absolwenci do wykorzystania na niskopłatne lub darmowe zapieprzanie, a jak się skończy dopłata z PUP i zwroty ZUS to won, i takie ogłoszenia się wkółko powtarzają, bo ciągle kogoś firma X szuka (co 3, 6 miesięcy), zero socjalu, wiele bezpłatnych nadgodzin i mobbing - odważne mlode kobiety 50 zł/h wiadomo o co chodzi - frajerstwo, które można nabrać na akwizycję, lub jeszcze najlepiej aby zadzwonili na 0-700... i zapłacili za niby rozmowę lub kupili zestaw garnków i kartę klubową która nie uprawnia do zniżek ;) - całe to gó.. akwizycyjne i PH ale jeśli szuka ktoś pracy w przemyśle, biurze to kanał, bo albo nie ma "doświadczenia na podobnym stanowisku" albo poprostu nie ma takich ofert bo polskie fabryki upadły i nie mamy przemysłu... ludzie kończą politechnikę i nie mają fabryk w których można konstruować maszyny :/ problem tych osób które tak długo szukają pracy to brak znajomości, bo jest wiele ofert pracy, ale one nie ukazują się w gazetach, tylko np. dyrektor pyta kierownika, czy ten mógłby mu kogoś polecić a w dzisiejszych czasach wiadomo, że ma kogo, przy kilku milionach bezrobotnych... tak więc są dwa "rynki pracy" - bbo chyba można to tak nazwać - pierwszy to ogłoszenia drugi to polecanie i szukanie pocztą pantoflową, więc ja nie doszukiwał bym się w tym winy bezrobotnych, bo można mieć wyższe wykształcenie, języki, komputer, a oferty poprostu pasującej nie znaleźć, natomiast wystarczy zasięgnąć języka u znajomych i znaleźć w dwa tygodnie, bo ktoś poręczy i raczą przeczytać CV, ech.................. niestety w naszym kraju obecnie wymagania "aby pracodawca przestrzegał prawa - kodeksu pracy" i aby z tej pracy można było przeżyć miesiąc (zależnie od regionu 1000 - 1500 netto) to dziś ZA WIELE dla naszych pseudo byznesmanóf... ciekawe czy kolega "realista" już wyjechał, jak planował ;) reasumując - banał - aby mieć pracę trzeba najpierw mieć wiedzę, że ktoś na dane stanowisko szuka kogoś takiego jak my, jak się tej wiedzy nie ma to gó.. można zrobić, bo do pana boga CV nie wyślemy tylko nie mówcie o własnym biznesie, bo na to trzeba mieć odpowiednio duży wkład - np. na zakup maszyn, biura, wyposażenie warsztatu jak ktoś nie ma kilkudziesięciu tysięcy na koncie, to nie rozkręci własnego biznesu a jak nie ma umowy stałej, to mu nikt nie da kredytu i kółko się zamyka... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Booozeeeee 19.06.05, 14:07 ak ktoś chce zostać cieciem (agent ochrony), dziwką (młode, odważne, atrakcyjne, 70zł/h), albo robotnikiem budowlanym albo fryzjerką albo akwizytorem to pracę znajdzie bez problemu ale jeżeli jest się młodym człowiekiem po studiach bez "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" to można przez pare lat nie znaleźć tam żadnego ogłoszenia znam kilka takich osób jak ja, co bez sensu przez 2 lata kupowały ten dodatek i dosłownie nic nie znalazły, albo też praca biurowa okazywała się akwizycją - słynna już firma YAP i pare innych, które piszą o pracy dla młodych do biura, a potem wręczają torbę z ppastą do zębów lub wiatraczkami do sprzedawania ludziom na ulicy :( np. mnie firma YAP oszukała 2 lata temu, jak dali ogłoszenie, że szukają grafika do agencji reklamowej, a ponieważ te programy komputerowe miałem w jednym palcu, to poszedłem i spotkałem cały tłum od dresiarzy po niedorozwiniętych, wyszedłem zniesmaczony po tym, gdy pan mówiący o sobie, że jest kanadyjczykiem unikał pytań na jakim oprogramowaniu i co ów grafik ma robić... potem w necie już wiele osób rozpisywało się o YAP jest jeszcze pare takich firm co się ogłaszają, że szukają magazyniera, logistyka, pracownika biurowego... ogólnie dużo jest takich ogłoszeń które redakcja powinna stopować i nie drukować, dla własnego dobrego imienia i ze względów moralnych, aby nie nabierać młodych i zdesperowanych ludzi - o ile w kapitaliźmieistniej coś takiego jak moralność i dobre imie istnieją... ja moje dwie prace zdobyłęm dzięki urzędowi pracy i poczcie pantoflowej, bo o drobnych zleceniach nie wspominam... dziś już wiem, że nie będąc superspecjalistą albo osobą szukającą pracy fizycznej - nie mam tam czego szukać ogłoszenia dla inżynierów można znaleźć w gazetach innych, np. Życie Warszawy, żałuję, że wcześniej innych gazet nie kupowałem, oszczędził bym 2.5 roku nerwów... pomijając beszczelność " a mam "nieco" wiecej niż trzydzieści lat" dowodzi, że nie masz braku "doświadczenia" i że zaczynałeś w czasach lżejszych, jak ja zaczynałem polibudę w drugiej połowie lat90'tych to też na wydziale wisiało pełno ogłoszeń pracodawców, ale jak kończyłem to już w polsce było kilkumilionowe bezrobocie, poporstu sytuacja gospodarcza się zmieniła, sam znam pare osób o kilka lat ode mnie starszych, którzy bez "doświadczenia" na fali boomu lat 90'tych zaczynali pracę z wynagrodzeniem 3 tysiące, poprostu trafili na inną sytację gospodraczą, niż osoby kończące w latach 2001, 2002, 2003, 2004... nie porównuj sytuacji sprzed kilkunastu lat do tej sprzed paru lat, bo mój starszy brat cioteczny np. po elektronice nie musiał szukać pracy, pracodawca sam się do niego zgłosił, tylko on skończył w 1995 roku i to była diametralnie inna sytuacja... Odpowiedz Link Zgłoś
x-fly Opisuję swoje odczucia i łączę się z Veritasem 20.06.05, 05:36 Witaj Veritas, czytam już dobrych 8 godzin non-stop cały ten temat (suma sumarum to właśnie skończyłem) i jestem pod wrażeniem, mam jednocześnie mieszane uczucia, zdruzgotanie, potępienie dla pewnych ludzi, swoje własne odczucia względem Ciebie i względem niektórych postujących tu osób i mnóstwo, mnóstwo innych rzeczy mógłbym napisać. Jednakże chcąc jedynie w skrócie określić siebie przed pójściem spać (zacząłem czytać o 21; teraz jest 5:15 nad ranem) chcę napisać: wyrażasz tym co piszesz najprawdziwszą prawdę jaka jest obecna wokoło, choć niewidoczna (tuszowana przez media, zwykłych ludzi...), niechciana (każdy boi zjednoczyć się i powiedzieć, że lepsze warunki pracy [czytaj: godne życie] to nie rarytas lecz moralna odpowiedzialność każdego człowieka) i zapewne prawda w końcach końców wychodzi na to, że nie istnieje i jest wyimaginowaym tworem Twojej wyobraźni to jestem po stronie Twoich słów, Twoich przemyśleń i odczuć i cokolwiek nie napisałeś odnośnie obiektywnego patrzenia na te sprawy (pomijam wypowiedzi na szczeblu osobistym, wypowiedzi okraszone prywatnymi odczuciami [każdy może mieć i ma swoje zdanie]) jest prawdą która istnieje (której nie zwalczymy, my dwoje, troje czy w czwórkę...). Tymczasem idę spać gdyż czeka mnie za parę godzin żmudne przeglądanie tego forum w poszukiwaniu osób, które wyjeżdzają za granicę w poszukiwaniu pracy, próba dojścia z nimi do porozumienia, zawarcia znajomości i chęć wspólnego wyjazdu w przeciągu 2 tygodni. Zamierzam odciążyć moją mamkę zarabiającą na pół etatu 400pln od utrzymywania mnie. Pozdrawiam Michał (x-fly) GG: 6728656 (w sprawie wyjazdu do Anglii lub np. Irlandii - konkrety) Odpowiedz Link Zgłoś
x-fly mhmm.... 20.06.05, 15:18 ...nie popieram Ciebie Veritas jako osoby, lecz to co napisałeś - dopowiadam to ponieważ mogą wystąpić niejasności w odbiorze mojej osoby ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
x-fly Re: czlowieku... :-D 21.06.05, 13:54 Widzisz Veritas, z kanaliami takimi jak Ty nie ma sensu dyskutować i się denerwować. Proponuję, żeby Ci ulżyło, poobrażaj moją mamkę, najedź na mnie, wyżyj się... na mnie to większego wrażenia nie wywrze... a wiesz czemu? bo są ludzie mądrzy i są mądrzejsi.. od Ciebie ;] Pozdro Veritas... "zgubny Twój los Panie, jeśliś w takim stanie... umysłowym..." (moje własne właśnie wymyślone słowa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 :-))))))))))))))))))))))))))) 21.06.05, 16:31 Dobre! Dawaj dalej, podoba mi sie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ale niedobrze, kazali mi pracowac 22.06.05, 18:41 1)pracodawcy, ci "wykorzystujący" są jak najbardziej winni przyrostowi bezrobocia, z kilku powodów: --> w momencie, gdy wykorzystują ludzi na nadgodziny to zmniejszają tym samym liczbę etatów, prosty rachunek matematyczny: jest do wykonania zadanie, np. wyprodukowanie partii towaru i potrzeba na to np. 2000 godzin, ile osób to wykona przy założeniu, że kontrakt jest na 14 dni !!! tak więc (licząc czas efektywnej pracy , odejmując przerwy 200/7=285.7 dnia roboczego, czyli aby wykonać to w 14 dni roboczych potrzeba 285.7/14=20.4 osoby a jeżeli jest pracodawca "wyzyskiwacz" i u niego ludzie mają darmowe nadgodziny, zapieprzają dziennie powiedzmy 11 godzin, to do wykonania tej samej pracy potrzeba 2000/11/14=13 ludzi czyli w wyniku tego jest 7-8 osób na bezrobociu do i make myself clear ? to prosta matematyka a co z niej dalej wynika ? a to, że te 7 osób nie ma pieniędzy na konsumpcję, więc zakłady mniej wyprodukują, sklepy mniej sprzedadzą, co najwyżej policja ma więcej roboty, bo ktoś komuś wyrwie torebkę - w końcu dzieci trzeba nakarmić i czynsz zapłacić, nie ? kolejny powód produkcji bezrobocia, to to , że taki nieuczciwy pracodawca w ten sposób zniszczy uczciwą konkurencję i jego konurent zbankrutuje, bo płacąc uczciwie 21 ludziom po 1500 (31.5 tys) zł ma większe wydatki niż ten drugi gnój płacący 13 ludziom po 850 (11 tys), te 20 róznicy facet może podzielić na pół - 10 tys do kieszeni na wczasy w tropiku i 10 na obniżenie kosztów i zwalczenie konkurencji to oczywiście prosty przykład i szalenie uproszczony, ale jako model działa... w związku z bankructwem uczciwego kolejne osoby idą na bruk... no ale jak liczby cię nie przekonują, to widocznie należysz do tych osób dla których 2+2 jest zależnie od sytuacji albo 3 alo 5 a nie 4 ! no jak widać niektórych proste rachunki matematyczne bolą... właśnie o takich pisałem, że dla nich 2 + 2 to nie jest 4 jesteś tego świetnym przykładem, opisuję na podstawie modelu ekonomicznego przykład pracochłonności procesu, to się przypieprzasz do mojej osoby, bo jak widać argumentów merytorycznych / ekonomiczno matematycznych nie masz !!! poporstu boli cię to, że ja mam rację i opisuję prawdę o praktykach stosowanych przez niektórych pracodawców, skoro wg. ciebie nie są oni wampirami, to czemu jest tyle spraw w sądach i czemu TVN ma codziennie materiał na reportaże ? bo poprostu tak wygląda obiektywna prawda o rzeczywistości, której ty nie umiesz zaakceptować ale skoro mój poprzedni post aż tak cię ubódł, to jeszcze dodam : > Jestem od ciebie mlodszy (5 lat po studiach) > Czytam twoje posty juz chyba od 1.5 roku jakbyś czytał dokładnie to byś nie pisał, że jesteś młodszy, bo ja jestem 2 lata po studiach... ale widać, że matematyka nie jest tu twoją mocną stroną > Nie chcialo sie robic praktyk na studiach to nie narzekaj, ze nie nie chca > przyjmowac bez doswiadczenia. Kazdy ma zapieprz na studiach a jednak ludzie > staraja sie robic praktyki, chociazby po to zeby pokazac potencjalnemu > pracodawcy ze sie bylo aktywnym i a nie tylko ogolny olew i jaby był ogólny "olew" to nie miał bym stypendium naukowego i miał warunki, więc nie pisz o "olewie" bo ja sobie nie olewałem ale "starałem się" i zawsze wszystko wykonywałem jak należy, osoby "olewające" kończą z trójami i bez stypendium i nie mają 100% frekwencji na wykładach, a co do praktyk, znowu... wychodziłem o 9 rano na uczelnię, wracałem o 18 tej, w soboty robiło się rysunki techniczne i sprawozdania z laboratoriów, więc kiedy praktyki ? ty napewno nie jesteś po politechnice na dziennych, gadasz jak moi koledzy z uniwerku, którzy narzekali, że "muszę na jutro 4 strony napisać" albo "jutro mam aż 6 godzin zajęć" zmieniłeś miejsca zamieszkania za pracą ? a skąd miałeś na mieszkania ewentualnie wynajem w tych miastach ? na takie przerowadzki trzeba mieć conajmniej pare tysięcy złotych i jeszcze na wynajem ileśset oprócz czynszu ? hmmmm.... rodzice kupili ? poprostu próbujesz zakłamywać rzeczywistość i tyle, a że tacy jak ja są niewygodni ? cóż, zawsze prawda jest niewygodna, zwłaszcza jak się kręci tak jak np. firma opisana w moim poprzednim poście (ten model matematyczny i proste rachunki) a może rzeczywiście 2+2 nie jest 4 ? ile wg. ciebie 3, czy 5 ? bo to co opisałem o zmniejszaniu na prostym przykładzie liczby pracowników z 21 do 13 przy pracochłonności 2000 h ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=22469248&a=25494606 ) to prosty rachunek, ale może za trudny dla ciebie ? za trudny do zaakcepttowania :) bo to prawda obiektywna ? bo ja tu nie widzę argumentów merytorycznych do mojego modelu przedsiębiorstwa z poprzedniego postu, a jedynie przywalanie się... jak nie można komuś zarzucić, że sie nie zna albo, że mówi nieprawdę, to się ludzie np. przywalają do nie tak trzymanej łyżki, jakie to żałosne... the truth hurts, the thruth hurts, life ain't fairy tale, the truth hurts, the thruth hurts, open your eyes and take a look son Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 dziewucha - szczesciara 23.06.05, 15:08 no znamy z autopsji :( ale tak czasem bywa z ludźmi z dziennych, ja moją dziewuchę namówiłem na zaoczne, bo dyplom ten sam, dziś też bym nie szedł na dzienne, bo potem są same kłopoty, niestety brak "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku w firmie z tej samej branży" potrafi skutecznie wyeliminować kogoś z rynku.......... ale powodzenia, czasem się udaje a te 1400 + 350 to nie jest dzisiaj źle, fakt, że mało obiektywnie patrząc na potrzeby życiowe człowieka, ale ....... to i tak dużo więcej niż ja miałem pracując w poprzedniej firmie... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 drogo jezd 27.06.05, 22:24 "jak brzmi? on wydaje pieniadze na ksiazki,filmy,bary,restauracje,kwiaty dla dziewczyny,komputer,telefon...jak to nazwiesz?" książki, filmy ? przecież to KULTURA, każdy człowiek powininen wydawać na książki, filmy, muzykę bary, restauracje, kwiaty dla dziewczyny - to chyba oczywiste, ja bym dodał jeszcze ciuchy dla dziewczyny... komputer, telefon - a jak można funkcjonować w XXI wieku bez komputera i telefonu ? jak można znaleźć pracę, lub informację o niej bez owych rzeczy ? to co wymienił to nie zachcianki ani "wyższy standard życia" tylko NORMALNY STANDARD, wyższy standart to np. Lexus, albo BMW, a "zachcianka" to np. złote klamki albo dębowa rączka dźwigni zmiany biegów, albo ręcznie malowana zastawa stołowa... ale widzę niektórym w polsce się poprzewracało w głowie i uważają, że życie to kawałek suchego chleba, woda i żeby na głowę za bardzo nie kapało, ale za to napracować się 18 godzin na dobę i umrzeć... ludzie, skąd wy się bierzecie, w 1980 to się buntowali, gdy kilka produktów zdrożało o mały procent, dzisiaj siedzą, jedzą suchy chleb, ale nikt z nich nie pójdzie "pokazać" co o tym sądzi władzy, biznesmanom, politykom, ogólnie mówiąc wszystkim "jelitom"... albo część z naszego narodu już naprawdę pogodziła się z tym, że żyją w kraju trzeciego świata, gdzie miliony jedzą odpadki i żyją w ruderach, a mała garstka lata prywatnymi samolotami i zamawia wino za 1500 zł w hotelowej restauracji do obiadu... ech... z paroma rzeczami które napisał człowiek zakładający post się nie zgadzam (owa białoruś) ale do cholery ciężkiej 1215 złotych to nie jest wiele, to tyle aby "funkcjonować" i ja mu życzę jeszcze drugie tyle...... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 po znajomosci... 30.06.05, 23:42 w polsce nie ma " uczciwą konkurencję i czyste zasady" a jak się dorobili ci wielcy "biznesmani" ? mieli małe niby firmemki, nagle dostali jakiś duży kontrakt i firma rozrosła się, tak jak np. dwu facetów co miało sklep muzyczny i nagle zostali pośrednikami w handlu ropą między polską a rosją :) albo np. pan biznesman, który miał salon samochodowy i nagle ni z tego ni z owego polski rzą i wojsko kupiło od niego dużo samochodów, albo np. pan który miał hurtownię i kilka jednostek wojskowych kupiło do niego papier toaletowy (UWAGA !!!!!!!!!!!!) po 7 zł za małą zwykłą rolkę, za 8 takich rolek w sklepie płaci się około 5-6 zł :) oczywiście ów biznesman powie, że jest świetnym handlowcem, a i tak prokuratura nic nie udowodniła... albo poparz "muza_k" jak niektórzy zostali np. prezesami, siedział sobie facet w SB, albo był małym oficerkiem LWP, który kiedyś z kimś pił i teraz nagle zostaje mianowany dyrektorem firmy z branży o której nie ma pojęcia, zresztą jak emeryt wojskowy, który całe życie tylko ganiał innych po polu i czyścił swoje P64 może mieć doświadczenie w np. ubezpieczeniach ??? ale jakoś dyrektorem z pensją np. 30 tysięcy zostaje :) moja sytuacja byla nieco inna, bo ja nie miałem "doświadczenia", byłem po studiach, po ponad roku szukania zostałem zatrudniony na "dofinansowanie" - skierował mnie Urząd Pracy, oczywiście gdy się ono skończyło i trzeba było zawrzeć umowę bez dofinansowania, zostałem wywalony (właśnie jestem po rozprawie sądowej na której udowodniono, że wyleciałem za coś co zrobił ktoś inny umyślnie, aby pracodawca mógł wziąć następnego na dofinasowanie z UP) ale pracująć w tej kiepskiej firmie-oszuście szukałem dalej łącznie, pracując i nie przez ponad 2.5 roku wysyłałem CV prawie bez odpowiedzi, ani jednej rozmowy, pomijająć oszustów i firmy do których był telefon, ale to wszystko ukryta akwizycja... ponieważ nie miałem pleców to trwało to tak długo, ale gdy już je znalazłem to wystarczyło 3 tygodnie aby mieć pracę, poprostu moje znajomości polegały na tym, że CV przeczytano i zaproszono na rozmowę... w czasach, kiedy na byle ogłoszenie przychodzi 400-600 ofert, to aby CV wogóle przeczytano potrzeba wsparcia, testy przeszedłem pozytywnie, co świadczy o moich zdolnościach, przegoniłem pozostałe kilkanaście osób, zapewne też znajomych królika... rzeczywistość na rynku pracy jest okropna, jak przeglądam czasem na luzie ogłoszenia, bo szukam lepiej płatnej niż mam, to bierze mnie przerażenie: - akwizycja, lub ukryta akwizycja i przedstawiciele handlowi, - super programiści lub inni super fachowcy z "kilkoma latami udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku", - dziwki (młode odważne atrakcyjne, 70 zł dziennie...), - cieciówa vel agenci ochrony, - murarze, fryzjerki, i pracownicy marketu, nie ma ofert dla przeciętnego człowieka po uniwerku lub politechnice, albo super kwalifikowani i doświadczeni specjaliści albo niskokwalifikowana praca fizyczna, inne ogloszenia szuka się "pocztą pantoflową" zresztą kiedyś już na tym forum pare osób napisało, że wiadomo, że szuka się kogoś najpierw w kręgu znajomych, bo np. szuka się osoby, za którą ktoś poręczy... wszędzie szukanie zaczyna się na zasadzie "przychodzi dyrektor do kierownika i mówi, że potrzebuje osoby na dane stanowisko o określonych kwalifikacjach", właśnie tą drogą rozchodzi się większość wakatów, jak nie znajdą nikogo swojego, to wtedy dają ogłoszenie... reality bites... ale w czasach gdy jest kilka milionów bezrobotnych, połowa młodzierzy jeest bez pracy, a specjaliści już mają pracę lub siedzą na zachodzie, wówczas wiadomo, że ogłoszenie w prasie jest nie potrzebne, bo i tak się 20 osób znajdzie .... 4 języki - imponujące, może 1 % ludzi w tym kraju zna 4 języki, a może 0.1 %, więc to ogromny plus a po za tym za jeszcze nie obronioną osobę pracodawca nie płaci ZUS, za zwykłego bezrobotnego płaci, więc Ty poprostu mniej kosztujesz i tu bym też upatrywał sukcesu, nie odbierz tego złośliwie, poprostu nie ma ZUS, tak czy inaczej wsiewo choroszewo Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 wszyscy sa oszustami 01.07.05, 09:48 sąd pracy jak każdy sąd jest śmiechu warty, poogląaj Uwagę w TVN albo Expres reporterów, albo inny program o interwencjach dziennikarskich, nawet czasem Dżyzgę... widzę, że Twoje rozprawy i tak szybko biegną, bo u mnie jest dużo gorzej, mianowicie pracodawca oszust nie rejestrował godzin pracy i kiedy złożyłem m.in. wniosek o odszkodowanie za nadgodziny to sąd mi to odrzucił, bo nie mogę udowodnić tych nadgodzin... paranoja, pracodawca złodziej pozostaje bezkarny, bo popełnił przestępstwo - nie prowadząć rejestru godzin, a rejestr prowadzony przeze mnie w kalendarzu dla nich nie jest dowodem, co lepsze oddawałem klucz ochroniarzowi, a sąd stwierdził, że to nie dowód, bo na liście w dzienniku ochrony jest tylko podpis ochroniarza a nie mój... to kto ku.. ten klucz do pokoju oddawał, krasnoludki ???? tak więc pracodawca się wyliże, bo jak ktoś jest oszustem to w polsce rządzi i tyle... zastanawiam się ile sędzina dostała łapówki, skoro odrzuciła takie dowody jak dziennik ochrony i zeznania 2 świadków potwierdzających moją wersję... i na dodatek postraszyła mnie, że pokryję koszty adwokata drugiej strony jeżeli nie wycofam powództwa... to nie sąd, ale jawne bezprawie... może dlatego że mój były pracodawca miał na stole swoje zdjęcia z ludzmi "z pierwszych stron gazet" ... kolejny materiał dla TVN oczywiście odroczone do końca roku, bo się nie stawił pełnomocnik drugiej strony... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 biedactwo ze mnie 05.07.05, 21:39 a ja myślę kochany realisto, że problem tkwi w tym, że tylko mały odsetek wakatów idzie z ogłoszeniem, najczęsicej jest to tak, że sie szuka wśród swoich, wśród zaufanych - co można zrozumieć, jeśli ktoś boi się nie pewnego człowieka z ulicy, który może okraść firmę... te wakaty, które są powszechnie dostępne w formie ogłoszeń, to głównie te, na które znajomych nie było (za kiepskie pieniądze i nadgodziny lub poszukiwanie super specjalisty) lub są zwykłym oszustwem (np. słynna YAP)... największy problem to dotrzeć do informacji o wakacie, bo przeglądając GW i ZW wyróżnić tam można tylko te pare grup (akwizycja, prostytucja, murarze, fryzjerki, super informatycy - programiści) kolejny problem to to aby ktoś spośród tych 500 CV wziął i przeczytał nasze CV... jeżeli przychodzi 500 CV a kadrowa ma tylko pare godzin na przedstawienie szefowi, to wiadomo do czego dochodzi, albo znajomości by nasze było na wierzchu (mój przypadek) albo losowe wybieranie przez np. "podrzucenie" i tych co spadną na biurko zaprosić ;) wynika to z ogromnej dysproporcji między popytem a podażą, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
lombat Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... 06.07.05, 06:33 Drogi Wertasie Naprawde bardzo ci wspolczuje, ze przezywasz takie meki z powodu braku moaliwosci spelnienia zawodowego. Moje rady to: 1. Szukaj pracy daleko od Warszawy; 2. Badz pewien , ze wynagrodzenie za prace bedzie na poziomie 1000 zpl; 3. ciesz sie , ze az tyle zarabiasz i modl sie by inny bezrobotny nie zaczal pisac podania o tywoja prace . Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 Drogi Wombacie! 06.07.05, 07:33 Poszukaj w wyszukiwarce nicka 'mgrinz'. To jego posty. Ja je tylko kolekcjonuje dla potomnych. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 moje bezrobocie jest lepsze od bezrobocia innych 09.07.05, 11:45 wśród malarzy nie ma bezrobocia popatrz na ogłoszenia w GW, szuka się albo superpecjalistów, albo pracowników fizycznych niskokwalifikowanych bezrobocie i poszukiwanie pracy jest wśród np. absolwentów wyższych uczelni,wśród osób szukających pracy biurowej, albo ludzi szukających startu w przemyśle, więc nie generalizuj na podstawie paru gości, którzy pewnie może ledwie podstawówkę ukończyli, bo to co robisz to tak jakby narzekać na to, że samochody dużo palą i zamiast małego samochodzika dawać na przykład dużą wywrotkę i ciągnik siodłowy oglądałaś program "fachowcy" w TVN ? sam znam takich gości wśród moich kumpli i oni nie narzekają na brak pracy, a potrafią wbijać śruby młotkiem jak właściciel mieszkania nie widzi, bo im się nie chce kręcić śrubokrętem, albo malują ściany na świerzy gips, a wiadomo, że po paru tygodniach popęka i odpadnie, ale ponieważ jest ciągle popyt na robotników budowlanych, więc nie muszą zmieniać swojego podejścia więc nie generalizuj, bo bezrobotni to nie tylko paru leni sączących piwko przy barze z podstawowym wykształceniem Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nikt mnie nie lubi buuu 13.07.05, 09:20 - pieniądze - bo trzeba zapłacić za czynsz, jedzenie, bilety, ubranie, bez kasy nie ma żadnej motywacji, bo pracuje się po pierwsze dla pieniędzy, jedzenia darmo nikt nie da... i chce się widzieć efekt przełożenia pensji do umiejętności, nie może być takiej sytuacji w firmie, że młody człowiek znający języki i zajmujący się ważnymi rzeczami zarabia tyle co sprzątaczka (tzn. wszyscy minimum) ani nie może być takiej sytuacji, że cały zespół ma 800 a kierownik zespołu o niższych kwalifikacjach jak zespół 10000 w poprzedniej firmie, w której miałem pecha pracować dochodziło do tego, że osoby zatrudnione przed falą dużego bezrobocia miały na niskowalifikowanych stanowiskach więcej niż osoby wysokokwalifikowane ale zatrudnione w czasie dużego bezrobocia, przykład - robotnik przy taśmie wciskający guzik 1700, a inżynier zajmujący się utrzymaniem maszyn i konserwacją, mający czytać dokumentację techniczną w 3 językach, budzony o 5 rano gdy maszyna stanie, 840 (przykład autentyczny !!!) kolejno to: - atmosfera, ludzie, którzy otaczają, brak sytuacji, że jedna osoba może się mylić (pupilka szefa) a druga nie , tak więc równe traktowanie za błędy i za sukcesy, - zadania i rodzaj pracy - wiadomo, że np. dla inżyniera zajmowanie się prawem albo przepisami jest nudne, a dla prawnika liczenie obciążeń i rysowanie w autocad okropne, no więc dobranie człowieka do zadań, - realne wyliczenie tych zadań, czyli kadra, która planuje zadania musi odpowiednio wyliczyć ile czasu na nie potrzeba, tak aby nie zachodziły sytuacje, że trzeba po raz kolejny siedzieć kilka godzin więcej, bo ktoś w szefostwie czegoś nie przewidział a ludzie podlegli ponoszą konsekwencje, szefostwo nie ma żadnych konsekwencji, a pracownik ma darmowe nadgodziny... - nie łamanie prawa, tzn. kodeksowe 40 godzin, brak problemów z urlopem, zero dyspozycyjności po pracy (na zasadzie siedź w domu i czekaj na telefon - przerabiałem już coś takiego) - pewność jutra, etat na umowę stałą, by móc wziąć kredyt i planować dalsze życie, a nie tylko z dnia na dzień... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 swiat jest niesprawiedliwy 16.07.05, 23:55 zmartwię Cię, miałem dokladnie tą samą sytuację; umowa na etat ale siedziało się nieraz po pare godzin więcej a były dni rekordowe, że wychodziłem po 21 , było ileś sobót i nawet niedziela i na rozprawie sądowej dowiedziałem się, że "nie mam dowodów", które sąd by uznał, bo sąd odrzucił nawet taki dowód jak podpis ochroniarza, któremu oddawałem klucz, wnioskując, że jest na liście podpis ochroniarza a nie mój, więc to nie dowodzi, że ja wychodziłem z firmy tak późno (zapewne wg. sądu to marsjanie lub krasnoludki oddawały klucz do pomieszczenia za które ja odpowiadałem i w którym siedziałem) wszystko zależy od złej lub dobrej woli sędziego, niestety Wiki muszę Cię zmartwić, bo jedyne co możesz zrobić to zmienić pracodawcę... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 bida z nendzom 22.07.05, 23:01 to zależy od uczelni, moi koledzy na uniwerku mieli kilkanaście godzin zajęć w tygodniu, przez 3 dni, ja na politechnikę wychodziłem o 9 rano a wracałem po 18 tej, bo np. było 8 godzin dziennie z okienkiem po środku, potem siadałem w domu do kreslenia rysunków i robienia laborek, na politechnice to raczej nie możliwe do pogodzenia mówisz o mieście typu Wrocław, w Warszawie - gdzie ja mieszkam, mieszanie kosztuje już około 4000-5000 za metr, więc jeżeli bym chciał zacząć dorosłe życie na swoim, to musiałbym na to mieć 200 000 :( o zdolności kredytowej wolę nie wspominać, ech... rata 800 ? o kurde, to wtedy przez 30 lat chyba suchy chleb jeść, bo 800 + opłaty za lokal (w warszawie to okolo 400 zł) + inne opłaty, chyba trzeba zarabiać 2500 netto, aby móc myśleć o przyszłości i rodzinie :( a ci co nam każą pracować za marne pieniądze sami swoje mieszkania dostali od państwa, ale nastepnemu pokoleniu mówią, że "nic za darmo", choć sami mieli wszystko za darmo... prezesi, politycy, dyrektorzy... Szkoda, że autor tego wątku nie pomogł sąsiadce jak jeszcze żyła... Mógł chociaż opisac jej sytuacje tutaj... taaaaaaaaaaaaaa, pomogli by, już to widzę, jest wiele takich osób, które potrzebuje pomocy, ja np. chce założyć rodzinę i nie mam mieszkania, ale wiem, że jedyne co mi pozostaje, to walczyć sam, bo nigdy nikt nie pomógł , co najwyżej znajdzie się jakiś sadysta, który wyśmieje taką osobę... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nendza z bidom 22.07.05, 23:03 wicket.keeper przesadzasz z tym edim :) koleś sam napisał, że dwa lata próbował bezskutecznie, przynajmniej napisał o tym szczerze, a co miał koleś z głodu zdechnąć ? kolego wicket, nie przesadzaj, jeżeli ileś razy się próbuje coś osiągnąć ucziciwie i widzisz, że inni osiągają nieuczciwie, to co ? ja jak kiedyś pisałe, że służba cywilna i ogłoszenia to oszustwo i wszystko odbywa się po znajomości, to mi zarzucano, że jestem malkontentem, że narzekam, bo jestem do kitu i td... sam próbowałem 2.5 roku pracę zdobyć ucziwie, ale jak miałem do wyboru, albo kraść, albo zdechnąć z głodu, to ruszyłem ostatnią znajomość i okazało się, że można mieć spokojną pracę za 2000 w pare tygodni ? wolę nie myśleć co by się stało, gdybym tej znajomości nie miał... wówczas, ci forumowicze (dla mnie to załgane dupki) którzy oskarżali mnie o malkontenctwo i narzekanie na zasady doboru personelu nagle zaczęli na mnie jechać za to, że też jak edi powiedziałem prawdę ( w moim przypadku to było dopuszczenie rozmowy, moje CV trafiło na czyjeś biurko i się okazało, że kogoś o takich kwalifikacjach szukali, ale bez pomocy moje CV by pewnie w koszu wylądowało, bo nikt nie ma czasu czytać wszystkich które przychodzą, a inny znajomy by położył swoje przekolorowane )... kolego wicket, jak kiedyś "realista" podał statystyki, w dzisiejszych czasach większość osób ma pracę dzięki znajomościom, kontaktom, a nie ogłoszeniom i konkursom... więc zamiast rzucać mięsem w ediego za to, że powiedział brutalną PRAWDĘ o rzeczywistości, obrzuć tych co kłamią i udają, że jest okej, tych co pracują w firmie cioci i mówią o tym jak to oni doszli dzięki własnemu uporowi, lub przeciw laskom co robią loda szefowi a rozpisują się, jakie to wrażenie zrobiły na rozmowie kwalifikacyjnej... sam kiedyś poznałem dziewczynę, która była "biznesłoman" i prowadziła firmę którą kupił jej ojciec, a dookoła rozpowiadała jak to ona sama zbudowała i jak to inni są nieudacznikami, nie umieją robić interesów, jaki to ona ma zmysł w biznesie i jak jej pracownicy są leniwi, tyle, że prawda była inna, jej ojciec znajdował się na liści tygodnika wprost i kupił jej firmę, mieszkanie, samochód, a ona to tylko ciągnęła dalej... ja tam uważam, że "edi" powiedział prawdę, a prawda jest wartością samą w sobie i należy mu się za to pokłon... wiesz, po 1945 większość niemców dziwiła sie i nie wierzyli, oburzali się, gdy im się mówilo o istnieniu obozów koncentracyjnych, tak samo jest dziś, ileś osób kłamie udając, że wszystko jest okej, a pare osób powie prawdę i się ma do nich pretensję ? miej pretensje do ludzi, którzy przekolorowują swoje CV, ja np. nie mówię, że znam biegle dwa języki, znam je dość dobrze, natomist są tacy, co umieją "łan, ciu, fry, for, fajf" i napiszą, że są biegli, albo są tacy co raz w życiu włączyli Corela i Photoshopa i napiszą, że biegle się posługują oprogramowaniem graficznym, ja w tego typu programach robię już kilka lat i nie powiem, że umiem je super, tak samo jak z "doświadczeniem na podobnym stanowisku", ja nie pisałem, że mam doświadczenie, a inni ściemniali i może dlatego na 300 CV przez 3 lata miałem tylko kilka odpowiedzi, z czego większość to oszuści w stylu YAP... do takich bajerantów miej pretensje, bo dzięki temu ediemu przynajmniej widać "jak jest"... ja niestety mam wątpliwą przyjemność znać osobiście trzy takie przypadki, pierwszy : rok 1992 albo 1991, pewna kobieta w moim bloku (matka kolegi), która oszczędzała całe życie, straciła pracę w wyniku likwidacji przedsiębiorstwa, a gdy chciała odebrać z PKO swoje oszczędności z książeczki okazało się, że w wyniku inflacji z lat 1989-1990 wypłacono jej śmieszne grosze, każdy kto miał książeczkę mieszkaniową i oszczędnościową, wie, co to jest, jak w 1988 były pieniądze na samochód, a w 1991 starczyło już tylko na piwo... matka kolegi powiesiła się, może nie było tu 100% winy bezrobocia, ale i tej książeczki też trochę było kolejny przypadek - pare lat temu, młody mężczyzna z sąsiedniego bloku, też dłuższy czas nie mógł znaleźć pracy, trzeci przypadek - kilkanaście miesięcy temu z drzewa przed moim oknem policja zdejmowała kobietę, która nie mogła znaleźć pracy, nie miała już od kogo pożyczyć, nie starczało jej na leki jakby ktoś chciał się wgłębić w temat i poczytać statystyki policyjne, to by zauważył jak się kształtuje liczba samobóstw w porównaniu z bezrobociem, i twierdzenie, że nie ma między tymi zjawiskami korelacji jest bujdą człowiek, który nie ma pieniędzy na ubranie, jedzenie, grozi mu eksmisja, nie widzi celu w dalszym męczeniu się praca za 500 zł, jak ktos powiedział ? hahahahahaha czynsz 400, bilet miesięczny 66, opłaty inne 200-300 (prąd, gaz, woda, telefon, internet), same te rzeczy dają okolo 800 netto, czyli 1200 brutto a gdzie ku.. jedzenie, gdzie ku.. ubrania ??????????? a gdzie np. bilety do kina ?????????? życie bez przyjemności takich jak obiad w restauracji, kino, wycieczka staje się jedynie wegetacją i staje się coraz bardziej obrzydliwe i nudne, a wy mówicie, żeby pracować za 500 , o rezerwie na wydatki w stylu "zepsuła się pralka i trzeba wymienić" albo np. prawnik, albo remont nie wspomnę, ech... niektórzy to naprawdę materiał na niewolników, bo na GODNYCH LUDZI już nie... zresztą ktoś kto sam nie ma godności i honoru nie zrozumie o czym mówimy... i nie mówicie, że ktoś po stuudiach ma sprzątać albo myć :/ rozumiem tą kobietę i współczuję jej rodzinie, bo to dla nich tragedia, na szczęscie Ona ma już wszystko z głowy i nie musię o nic martwić, oby jej duch straszył po nocach balcerowiczów i innych prezesów - bogaczy, co choć sami mają jacht, dwie wille na mazurach i w zakopanem, choć jedzą obiad za 200 euro w hotelu, to każą swoim pracownikom robić po 800, mówiąc, że to i tak za dużo... jeżeli istnieje bóg, piekło, to mam nadzieję, że jej duch spali takich i nie da im spać, aż sami zdechną z wycieńczenia... sam jako małe dziecko przeżyłem skrajną nędzę, chorowałem z powodu niedożywienia, nie było na leki, bezdomność, z matką mieszkaliśmy krótki czas na korytarzu i dziś mogę swobodnie powiedzieć... na szczęście to był poprzedni system i dostaliśmy wkrótce mieszkanie od dzielnicy, dziś niestety było by inaczej, mieszkanie 4500 za metr kwadratowy i koniec... o pracy dla nauczycielki nie wspomnę... może dlatego ludzie nie wytrzymują, bo są bezradni - więc podejmują decyzje skrajne, jak np. Ci co w olsztyńskiem dokonali linczu, gdy państwo nie spełnia swojej roli obywatel nie może tego wytrzymać... taki i tu, nie umiała zmienić swojego zycia, nie miała możliwości/koneksji/pieniędzy/znajomosci, nie umiała kłamać i oszukiwać, więc musiała się poddać i uciec... widocznie nie mogła ścierpieć tego, że nie może dzieciom kupić tego, albo tamtego, a to boli, gdy się coś chce i nie można tego mieć, podczas gdy inni mają, choć samemu nie jest się gorszym od nich... jej kwiaty, a gnojom ch.. na grób zamiast krzyża... szkoda tylko, że to tacy jak Ona są w grobie, a nie ta reszta + + + masz rację "sąsiedzie" z tymi dyplomami, oglądałeś dziś dzienniki ? tematem były egzaminy na aplikacje prawnicze, które zdaje sie przed korporacjami i ktoś bez powiązań rodzinnych ich nie zda... tak samo jest ze wszystkim, np. mój kumpel pracuje w takiej branży, że ma do czynienia ze "śmietanką" i "warszawką" i często spotyka się z sytucją, że czyjaś córeczka na przyjęciu zostaje dyrektorką działu w firmie X z pensją np. 12000, pna prezes X z panem prezesem Y wypiją winko i za chwilę pani Z (córka, kochanka jednego z panów) zostaje szefem działu, spokesmanem firmy, albo np. na zlecone robi serwis internetowy za 15000, podczas, gdy mój znajomy takie serwisy robi za 3000... cena zlecenia zależy nie od jego wartości, ale od tego komu się je daje, firma z ulicy dostaje 3000, a firma pani Z (córeczki pana X) robi identyczne zlecenie za 16 kawałków :) czasami ładne wynagrodzenie zdobywa się na przyjęciu towarzyskim i tyle.. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nendza z bidom II 22.07.05, 23:05 a jak ktoś nie wierzy, to niech się przejedzie na okolice cmentarza północnego w stolicy i zobaczy wyścigi samochodów synów panów aktorów, prawników, prezesów, ciekawe kto z was ma Audi TT, albo Golf 4 VR6, które rozbija i za tydzień kupuje nowy ? podczas, gdy fachowiec siedzi na bezrobociu, syn znanego aktora dostaje angaż do firmy na zwykłego księgowego tylko np. z pensyjką 8 000 na start netto ? może tego nie mogła wytrzymać sąsiadka autora wątku, że choćby nie wiem jak się starała, to nic nie mogła zmienić... nie tylko politykom, nietylko,może powtórzę mój przykład: prosty rachunek matematyczny: jest do wykonania zadanie, np. wyprodukowanie partii towaru i potrzeba na to np. 2000 godzin, ile osób to wykona przy założeniu, że kontrakt jest na 14 dni !!! tak więc (licząc czas efektywnej pracy , odejmując przerwy 200/7=285.7 dnia roboczego, czyli aby wykonać to w 14 dni roboczych potrzeba 285.7/14=20.4 osoby a jeżeli jest pracodawca "wyzyskiwacz" i u niego ludzie mają darmowe nadgodziny, zapieprzają dziennie powiedzmy 11 godzin, to do wykonania tej samej pracy potrzeba 2000/11/14=13 ludzi czyli w wyniku tego jest 7-8 osób na bezrobociu konurent zbankrutuje, bo płacąc uczciwie 21 ludziom po 1500 (31.5 tys) zł ma większe wydatki niż ten drugi gnój płacący 13 ludziom po 850 (11 tys), te 20 róznicy facet może podzielić na pół - 10 tys do kieszeni na wczasy w tropiku i 10 na obniżenie kosztów i zwalczenie konkurencji na bakier polityków i ich decyzji zwaliłbym kilkadziesiąt procent przyczyny a nie 100, kilkanaście procent na pracodawców, kilkanaście na sytuację w handlu międzynarodowym a to, że są coraz głupsi politycy, to już inna bajka, poprostu parlament jest odzwierciedleniem spoleczeństwa, które go wybrało, jeżeli badania mówią o tym, że 25 % ludzi nie rozumie instruckcji obslugi urządzenia... własnej postawie ? a tego nie rozumiem, niby temu, że nie robimy po 500 na czyjegoś mercedesa ? wiem, że są ludzie , którzy unikają każdej pracy, bo wolą pić piwo, oglądać mecz, grać na plejstejszyn i siedzieć na ławce pod blokiem, ale to margines rzędu może 3-5%, który jest w każdym społeczeństwie na świecie... na zachodzie, frnacja, niemcy, szwecja, ludzie pracują nawet mniej no chyba, że nie masz rodziny ani hobby i praca to jedyny sens twego życia no chyba, że marzą ci się obozy pracy i stalin i hitler, wówczas ludzie mogą pracować aż umrą z wycieńczenia i wtedy dopiero pracodawca będzie miał zysk, co tydzień se mercedesa będzie mógł zmieniać... nie dając ogłoszenia tylko potwierdzasz regułę o pracy po znajomości, bo inni nie mają szans nawet o tym stanowisku usłyszeć tu jest ten probllem o którym nie raz pisałem,pełno jest ogłoszeń, ale na : dziwki, murarzy, fryzjerki, handlowców, akwizytorów, pseudo agentów ochrony, czyli cieciów lub super kadrę specjalistyczną, a o innych ciekawych pracach się nie słyszy, właśnie potwierdziłaś tą regułę i tyle... co do fair to się wolę nie wypowiadać Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 mialem trudne dziecinstwo 23.07.05, 11:41 o dzieciństwie wolę nie wspominać, bo owszem, spędziłem trochę na ulicy, trochę spaliśmy po korytarzach, były czasy, że musiałem chodzić w używanej odzieży, że z powodu niedożywienia i chorób płuc (brak ogrzewania i odzieży) trafiałem do sanatorium, ale się wygrzebaliśmy z dna (dzięki instytucjom państwowym a nie ludziom) i dziś mogę mówić prawdę, dużo osób biednych nie stać na komputer i internet, stąd ich głosy nie padają, na forum padają głosy osób, które stać na komputer i internet, więc jest to jedynie segment społeczeństwa, Ty może mieszkasz w nowym strzeżonym osiedlu i nie widzisz świata na zewnątrz, ale zapewniam Cię, że to nie jest tak, że wszyscy mają 5000 i tylko skrajne przypadki to ludzie zarabiający 800... a skąd moje spojrzenie ? otóż mam dużo znajomych w policji i często się dowiaduję, jak niektórzy uchodzący za uczciwych naprawdę doszli do swego i jak to teraz za nimi wydział PG chodzi, jak to mawiał bohater 07 zgłoś się : "pesymista to były optymista, ale dobrze poinformowany" mam też kolegów, co robią za kelnerów w jednej restauracji, w której się spotykają "elity" i to co opisuję, to autentyczne relacje, z tego jak jeden prezes dużej firmy po pijaku z drugim prezesem znanej firmy obsadzają swoje dziwki na szefowe działów, jak nieraz dziewczyna po "lodzie" w ubikacji awansuje na kierowniczkę działu... oczywiście to nie reguła, ale takie przypadki w czasach dużego bezrobocia są częstsze niż kiedyś... znam też pare osób - tzw. prężnych biznesmanów, których tatusiowie to np. byli pułkownicy SB albo WSW, dzisiaj owi biznesmani mają duże firmy, ale kapitał początkowy dostali od tatusiów, a wszelkie koncesje, pozwolenia, decyzje administracyjne załatwił w urzędzie tatuś pułkownik milicji :) mój brat cioteczny sam jest takim biznesmanem, ale zerwałem z nim kontakty, bo dorobił sie dzięki najzwyklejszym oszustwom, dzisiaj jest dyrektorem, a wcześniej dawał łapówki w imieniu firmy - miał takie zadania w firmie, poprostu miał korumpować urzędników, on to nazywał "prezentami" i "repezentowaniem interesów firmy"... ale ze względu na oskarżenia nie podam Ci konkretnych przykładów np. osób mających firmę importującą z branży FMCG, której dyrektor jest zwykłym złodziejem i zarobił na włamaniach do mieszkań, zresztą włamał się między innymi do mojego, stąd go znam :) ale teraz nie mogę o nim napisać, bo wówczas mi grozi proces o zniesławienie, bo nie można rozpowszechniać informacji o tym, że ktoś jest złodziejem, a szkoda, bo np. w rosji można pokazywać twarze przestępców i ich nazwiska a w polsce nie ?!?! natomiast ja miałem okazję poznać pare takich "życiorysów" biznesmanów... np. gościa co ma pare sklepów i restaurację, a w latach 90'tych był ranny w strzelaninie z konkurencyjnym gangiem, jego brata zabito... niech mi nikt nie mówi, ze przeciętny biznesman chodzi w dresach z kilogramowym łańcuchem na szyi pare razy był poszukiwany za strzelaniny :) okej, przykład drastyczny, ale z realu a nie bajki pod tytułem "jak się dorobiłem sklepu, potem kolejnego, bo jestem prężnym handlowcem"/// to był biznes prywatny siądź i porównaj np. listę osób zasiadających w radach nadzorczych spółek skarbu państwa z np. pracownikami służb specjalnych w kacelarii premiera albo ministwerstwie MSWiA lub MON, a okaże sie, że dużo nazwisk się powiela :) postudiuj np. pare życiorysów dyrektorów ZUS, PKO, NBP albo spróbuj zostać przyjęty na aplikację radcowską jak nie masz taty prawnika :) - wczoraj w TVN pokazywali i się Kalwas pienił:) a zarobki na poziomie 5000 to ma może 1 % ludzi pracujących ( w tym dyrektorzy i kierownicy w ministerstwach), no chyba, że jesteś informatykiem i programistą, wówczas się zgodzę, ze masz rację... a może jesteś świetnym rzemieślnikiem ? po za tym zależy kiedy zaczynałeś i w jakiej branży, np. koleżanka mojej matki zaczynała jako księgowa w 1995 roku i wtedy miała pensję 4000, obecnie jak znów musiała zacząć szukać pracy, to nie spotkała oferty wyższej jak 1750 i za tyle musi robić... może zdradź kim jesteś - informatykiem programistą czy analitykiem finansowym ? poprostu mamy inne poglądy na świat, bo mamy inne źródła informacji, ja mam źródła albo od znajomych w mundurze albo z mojego ministerstwa o niektórych szefach dużych firm, np. ostatnio w pewnej firmie (przed prywatyzacją państwowej) zrobiono następujący numer: firma miała tabor samochodowy, sprzedała go osobie X (mąż byłej dyrektor) pod pozorem obniżenia kosztów stałych za śmieszne pieniądze (że niby ciężarówki wyeksploatowane), a teraz od tej osoby X wynajmuje ten sam tabor ... nie wiem jak to wygląda w kosztach, czy taniej utrzymać 8-15 ciężarówek, czy je wynajmować 24/dobę od zewnętrznej firmy ???????????? koleś zaczynał od Wartburga, teraz dzięki temu "kontraktowi" w pare lat willę postawił... no i co Ty na to ? Ty piszesz o klasie średniej, niestety w polsce klasa średnia stanowi zaledwie ułamek, a powinno być jej najwięcej, czego i sobie, i innym życzę... a może poprostu nie twierdzę, że świat jest czarno biały, albo, że są tylko zarobki 20 000 i 800, ale poczytaj kochany Szanujący się statystyki, a okaże się, ze tych co mają <1000, to jest większość a tych ze średnią krajową tylko pare procent... może obejrzyj sobie trochę statystyk np. z ostatniego spisu ludności :) czy Ty kolego wogóle czytasz statystyki, czy wiesz ile procent społeczeństwa żyje na poziomie poniżej minimum socjalnego ? pochodź do sklepu i popatrz ilu ludzi kupuje produkty "z jedynką" , popatrz ilu ludzi odmawia dziecku cukierków, czekolady bo ich nie stać warszawa gdzie mieszkamy to wypaczony obraz polski, u nas jest pełno ładnych i błyszczących samochodów, popatrz na ludzi w jakimś małym miasteczku w olsztyńskiem, albo w jeleniogórskiem > Gdyby było tak, jak piszesz, to rzeczywiście szarym ludziom nie pozostawałoby > nic innego niż ze sobą skończyć. Więcej wiary w siebie, a także w innych, w > ich dobrą wolę. tak jest, ale jest też coś co się nazywa wiarą, nadzieją i wolą życia, to właśnie powoduje, że ludzie nie robią głupich rzeczy... pointeresuj się trochę np. psychologią zachowań ludzi w obozach koncentracyjnych, na syberii, gdzie ludzie robili sobie baaaaaaaaaaardzo brzydkie rzeczy, żeby tylko przeżyć, choć ich los był nędzny... wiara w jutro i wola życia to coś bardzo silnego i dlatego większość ludzi jeszcze się nie powiesiła :) dodałbym jeszcze jeden element - strach przed śmiercią, kalectwem, bólem, to coś co wielu powstrzymuje... pozdrawiam Cię, bo jesteś jedną z niewielu osób, które rozumie, że życie jest po to by mieć przyjemność a nie tylko zaharować się na śmierć lub jak w japonii wierzyć w firmę jak w boga :) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 maniaprzesladowczamaniaprzesladowczamaniaprzeslado 23.07.05, 11:48 nie to nie jedna osoba, za to moje prośby do admina o kasowanie kończą się fiaskiem, a veritas obraża innych na innych forach od paru lat, najpierw zaczynał od forum moda, potem studia a teraz filozofia, porównywał inne dziewczyny do gówna, dogadywał głównie wykształconym dziewczynom, myślę, że to jakiś pryszczaty i zakompleksiony cieć, podobno jest kanarem :) także ja aniu ja nie mam rozdwojenia, tylkoon ma manię i mnie ciągle prześladuje, chyba, że te posty pisze z komputera w wariatkowie, bo jego zachowanie to typowy przykład mani prześladowczej, ale w drugą stronę, uwielbia obrać sobie kogoś i się nad nim pastwić, dla mnie to psychol i tyle, ale niestety ma znajomości u moderatora, bo jak ja założyłem pare topiców z jego cytatami z innych forów, gdzie obraża ludzi, to zaraz skasowano Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 NIE RZUCIM NIEUDACZNICTWA SKAD NASZ ROD 25.07.05, 11:18 ja uważam, że to bardzo niestosowne porównanie, z następujących powodów: - w związku z kimś się jest, bo sie go kocha i brak związku nie oznacza ryzyka utraty życia :) - do pracy się chodzi, bo trzeba zapłacić rachunki, kupić jedzenie, kupić ubranie, brak pracy możne oznaczać bezdomność, głód, ryzyko utraty życia... więc porównanie nie na miejscu co do zmiany związku: - żaden problem, wystarczy się obracać w określonym gronie i z niego sobie kogoś dobrać, też nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy w takim związku trwali, bo po co się męczyć, ja tam na związki nie narzekam, co najwyżej na to, że nie możemy sobie kupować tego co bysmy chcieli i tyle co byśmy chcieli :[ z pracą napewno nie jest już tak łatwo: - ogłoszenia są jakie są i część z nich już ustawiona, a o fajnych wakatch, zresztą tutejsi forumowicze sami piszą, że "lepiej wziąć kogoś kogo się zna i można polecić" ... cóż... uważam, że to złe porównanie pracy do związku, w związku z tym, jak na wstępie :) acz powiedz w końcu co robisz, jaka branża, kiedy zaczynałeś, jakie masz kwalifikacje, bo narazie prezentujesz się jako tajemniczy wujek dobra rada, który tylko się mądrzy, a nic konkretnego nie mówi, "motyla noga" ;) a co do statystyk, to jak znajdę to Ci linka podeślę, ale powyżej 5 000 PLN to stary co najwyżej 2% ludności ma (dolicz sobie oprócz pracujących, bezrobotnych, emerytów i rolników) albo rzeczywiście z księżyca jesteś :) a tak wogóle to ciekaw jestem, czy do tych statsystyk doliczono polaków pracujących za granicą, przez co wzrosła "średnia krajowa" ? piszesz o kumplach co jachty kupują ? moi kumple się martwią, bo nie mogą dziecku pampersów kupić albo ubranek, z których co chwilę wyrasta, a Ty o jachtach ? tak czy inaczej pozdrawiam z ziemi :) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ja chcialem dobrze ale znowu nie wyszlo 06.08.05, 18:16 może Uzo masz rację, że pewność siebie, pewnie masz rację, ale to tylko świadczy źle o pracodawcach, a nie super o tobie, bo skoro oni zatrudniają kogoś innego niż chcieli, to znaczy, że nie wiedzą kogo chcieli, to trochę tak jakbym przyszedł do salonu samochodowego i chciał kupić wygodną limuzynę do jazdy a facet mi wciska ciężarówkę terenową i zachwala, że ma taaaaaaaaaaaaaaaaaki duży kufer :) to by świadczylo, że jest się dupkiem bezwolnym, bez własnego zdania i nie wiedzącym, czego się chce, skoro sprzedawca sprzedaje coś innego, niż klient chce... jeżeli koleś chce kogoś z płynnym angielskim i np. inżyniera, a bierze kolesia bez języka, to tylko świadczy o tym, że jest głupim pracodawcą... acz gratuluję szczęścia... Jakiś czas temu Ci odpisałem, ale pewnie przeoczyłeś, więc wklejam jeszcze raz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=26846331&a=26917392 A tym razem pragnę na chwilę zatrzymać się przy Twoim tekście o koleżance, co to się dorobiła na oszkodowaniu po dziadku. Otóż, Drodzy Forumowicze, w naszym śmiesznym kraju tak już jest, że ludzie często na pozór wydają więcej niż zarabiają, nieraz wydawać by się mogło, że rozchody przewyższają przychody (te z pensji/zleceń). Rodzi się pytanie, jak to możliwe. Ano możliwe, i to jak najbardziej, gdyż ludzie często oprócz zarobków z pracy mają dodatkowe dochody, np. w postaci zysku z wynajmowanych innym nieruchomości; czasem pojawia się zastrzyk finansowy w postaci spadku itp. to nie jest moment na taki podatek, a tłumaczenie, że to zwiększy wzrost i zmniejszy bezrobocie jest śmieszne większośc pracodawców ma albo kontrakty meneżdzerskie, albo umowy zlecenie, umowy o dzieło, albo sztab księgowych i i tak płacą inaczej dużo z osób dających pracę rozlicza się jako firma, a więc nie jako podatnik od osób fizycznych, to że jakiś dyrektor dostanie dodatkowe 5000 nie zaowocuje zwiększeniem miejsc pracy... kupi se zegarek rolex... te najwyższe podatki płacą dyrektorzy w administracji państwowej, posłowie, dyrektorzy w spółkach (od orlanu, poprzez TVP) - tacy nie stworzą miejsc pracy, co najwyżej w fabryce mercedesa albo w hotelu majorce jedynie co by to przyniosło, to pieniądze na rozrywki dla paru tysięcy osób, wątpię, aby na tym chociaż 1 000 polaków miało stworzone nowe miejsce pracy tłumaczenie , że podatek liniowy jest super pomysłem na zwalczenie bezrobocia i rozwój kraju jest raczej nonsensem (jeżeli mowa o stawce np. 19%) jeżeli jest pomysłem, to co najwyżej na zysk dla małej i wąskiej grupy... inne niskie stawki podatkowe zaowocują brakami środków na obronność (w dobie terroryzmu) czy szpitale, więc pomysl 10% dla wszystkich raczej by spowodował bakructwo kraju... jeżeli ma następić wzrost to na konsumpcję musi mieć więcej niż tylko pare tysiecy osób w 40 milionowym kraju... osoby bogate już mają dobra kosumpcyjne, rynek rozkręciło by danie zwyklemu kowalskiemu większej pensji, bo wtedy kowalski by kupił sobie DVD w sklepie, zrobił remont, zamówił pizzę... ja w poprzedniej pracy miałem taką N. , szef ją sprowadził do warszawy, dal jej mieszkanie, opłacał zaoczne studia, telefon bez limitu, miała najmniejsze wyształcenie z nas wszystkich (my wyższe, ona średnie), nie znała języków a zarabiała 3 razy tyle co reszta, tzn, my po 800, ona 2500-3000 jak przychodził mail reklamowy, to ona podnosiła sensację, że to korespondencja z nowym kontrahentem i żeby natychmiast jej przetlumaczyć, co chwilę tylko donosiła szefowi, chciała wszystki rządzić, wtrącała się w każdą działkę, nawet ściśle techniczne, a nie umiała nic... jak popełniała błąd, to ktoś inny za to odpowiadał, np. popełniała błędy w rachunakch, tzn, pracując w magazynie dziewczyna w kartotekach popełniła ileś błędów w stylu 520-300=320 a ktoś kto przejął po niej pracę mial za ten stan magazynu i braki odpowiedzieć finansowo, bo szefowi brakowało 100 szt, potem miałem przejąć ja, ja pokazałem szefowi te błędy (ewidentne błędy w dodawaniu i odejmowaniu na kartotekach), gdy to ja miałem przejąć po niej jej byłe stanowisko pracy i odpowiedzialność materialną, wkrótce wyleciałem cóż, pani N się nigdy nie myli... po tem jak się dowiadywałem od osób które jeszcze się utrzymały, to pare osób przez nią wyleciało lub odeszło same... są takie osoby w firmach, nie wiem czy ona była jego rodziną, czy poprostu lachociągiem, ale co pare miesięcy jakiś awans, nawet za cudze sukcesy, ale ona była w dziale, więc co miesiąc premia i co chwilę jakaś podwyżka... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 tak mi zle tak mi zle tak mi szaro 07.08.05, 09:00 kredyty kredyatami, a dużo tych ładnych samochodów to są powypadkowe z zachodu, tam używany i lekko stuknięty pojazd ma bardzo niską cenę, wiem, co mówię, bo ojciec mojego kolegi zarabia sprowadzając wozy, potem je klepie, lakieruje, wymienia znaczki, niby z wierzchu taki ładny np. Renault Megane, VW Golf III, Volvo V40, a te wozy sprzedaje z niezłym zyskiem za ceny porównywalen z nowym Fiatem Panda czy Punto ale zakładając, że mówisz o nowych wozach, oraz o gettach dla nowobogackich, jachtach, aparatach fotograficznych za 7 tysiaków ( EOS 20D, 10D ) fakt, to wszystko się sprzedaje, ale to wszystko kupuje mała i wąska grupa społeczna a Ty Szan jak zwykle z paru procent robisz większość , cóż za niematematyczne podejście większość ludzi się cieszy jak na raty kupi aparat za 800 zł, a o czymś takim jak EOS 350 nie myślą... te getta to głównie nasza Warszawa, sam znam teraz pare osób z takich gett moja jedna kumpela mieszka na takim osiedlu ogrodzonym i kamerowanym sprowadziło się kilku biznesmanów i zarządali od władz spółdzielni krat, większość ludzi była przeciw, bo to koszty, ale cóż... przeszła decyzja, czynsze wzrosły jak ona się tam sprowadzała z rodzicami, to nie było tych krat getto się zrobiło później, tyle, że czynsz tak wzrósł w ciągu paru lat, że teraz jedzą chleb, ziemniaki, wędliny i produkty "z jedynką" zapytasz a skąd ona ma nowe mieszkanie, że niby w polsce nie jest źle ? a Ci odpowiem - reparacje wojenne po dziadku w obozie hitlerowskim i renta w euro... nie wiem w jakiej dzielnicy, gdzie żyjesz, po za tym, że cały czas tylko prowokujesz nie podając swojego zawodu... zero konkretów... ja podaję konkrety... średnia krajowa to wielkość zarobków obliczona na podstawie milionów ludzi (chyba wiesz, że ponad 90% ludzi płaci stawkę 19%) i kilku jednostek w stylu prezesi spółek (nawet kilka milionów złotych rocznie) nie można z paru panów z BCC czynić ogółu społeczeństwa, bo to co Ty opisujesz, to tak jakby napisać "ludzie mówią, że psy są miłe a mnie jeden pogryzł" no wiele to miłe kanapowce i jest pare agresywnych... tak samo piszesz Ty, że ludzie narzekają na biedę, a jej nie ma... każde uśrednianie i statystyka tak działa... np. znam kogoś z rodziny prawniczej, z racji koneksji dziewczyna jest adwokatem (sprawa "korporacji i egzaminów & Kalwas entertaiment group") i dzięki takiemu zawodowi, ma kupę kasy, ma partament w którym cały pokój stanowi garderoba, ma pokój telewizyjyno-kinowy itd... przykład : statystycznie na X osób przypada np. 4 kina domowe, 8 wież hi-fi, 50 sukienek, 40 par butów problem pojawia się na tym, że na X osób jedna ma 2 kina domowe, 2 wieże, 20 sukienek i 10 par butów, kolejne dwie osoby mają po 1 kinie domowym, wieży, po 5 sukienek i par butów, a na pozostałe X-3 (np. kilkanaście osób) przypada 4 wieże, 20 sukienek, 10 par butów... tak powstaje statystyka, jednem ma bardzo dużo, wielu ma malo, ale statystycznie wszyscy mają okej... Ty też tak mówisz, jachty, limuzyny, apratamenty... na wyzej wspomnianym osiedlu mojej kumpeli (tej od krat :) ) też stoi trochę takich luksusowych wozów, tylko, że np 3 czy 4 mają jednego właściciela (np. mąż ma terenówkę i limuzynę, jego żona sportowy, a synek ma coupe)... Ty widząc 4 wozy mówisz, że "zajebicho, 4 rodziny mają fajną brykę", a to jest tak, że 3 nie mają, a tylko jedna ma 4 bryki... przed moim oknem też stoi pare bryk na cały blok :) 3 należą do jednego dresa, co go czasem w radiowozie wywożą... 3 do rodziny prawniczej (syn, ojciec, matka)... 2 do rodziny prokuratora... 2 do gościa co handluje na stadionie X lecia- tzw. szara strefa... to są bryki w klasie powiedzmy to Citroen Xara, Renault Megane, Mercedes E (okular), sportowy Ford , Vectra pozostałe kiepskie bryki (polonez, fiat 125, maluch, cienias, skoda 120 l z 1980 roku) należą do reszty ludzi w bloku i zazwyczaj stoją, bo benzyna droga... więc wiesz, ja też mógłbym przekłamywać rzeczywistość i powiedzieć, że jest zajebiście, bo 50% samochodów jest dobrej klasy, a więc ludzie są zamożni... tyle, że prawda wygląda inaczej, 10 wozów należy do 4 rodzin, a pozostałe 10 można rozbić na 2 bloki (ponad 140 mieszkań) :) Szan po raz kolejny prowokujesz, a może Ty socjolog albo psycholog jesteś , że badasz reakcje ??? Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 <to znowu ja> 13.08.05, 08:25 fajne uczucie, ale ja do mojej poprzedniej nie zaglądam, bo tam taka rotacja, że po pół roku od odejścia już nikogo nie było kogo bym znał, a i tak ochrona ma zakaz wpuszczania byłych pracowników... to było miejsce gdzie łamano kodeks pracy, nie płacono za nadgodziny, szef oszukiwałe, miał ileś spraw sądowych, a do firmy się wchodzi, jak szef pozwoli cieciowi, zresztą z tego co słyszałem niedawno o mało co go zlinczowali :) jak przychodził do firmy, to pracowało w niej ponad 300 osób, a jak wychodził to 180 i jeszcze im poobniżał zarobki, zabrał dodatek za wysługę lat, zabrał premie, ponoć ochrona go musiała ratować przed ludźmi :) ludzie przed jego przyjściem zarabiali około 1500 netto, teraz kupę osób robilo za najniższą krajową... facet narobił kupę długów, nie płacił dostawcom, np. ja jak tam pracowałem to byly sceny w stylu: nie puścił prpzelewu do firmy dostarczającej dany surowiec, a ja miałem opie.. że jako zaopatrzeniowiec nie umiem załatwić surowca, pomimo braku płatności, on uważał, że dostawcy jemu powinnni jeszcze dopłacać za to , że bierze od nich towar, firma wszędzi była zablokowana (za brak płatności), a zaopatrzenie miało zjeby , że nie ma surowców do produkcji... ale nie z powodu trudnej sytuacji, tylko dlatego, że prezes sobie po świecie latał, dom budował, meble dębowe ręcznie robione kupował, samochód co pare miesięcy zmieniał... żałosne i paranoja... jak przychodził firma funkcjonowała dobrze, jak go zwalniono, to kupę maszyn sie rozsypuje od braku serwisu i wyeksploatowania, próbował oszczędzać na pensjach, na serwisach maszyn, na remontach, za to wybudował sobie domek i zwiedził pół europy, ludzie mieli go dośći zarząd spółki odwołał "prezesunia" :) cała historia działa się w dawnej spółce skarbu państwa, sprywatyzowanej, ale koleś był mianowany politycznie, teraz wszyscy tam odetchnęli :) ...ech, prezencja... obrotni to są potrzebni w sprzedaży, a prezencja potrzebna jest aktorkom i panienkom do towarzystwa... ale ciekaw jestm jak by ci prezencja i obrotność pomogła, gdybyś miała policzyć naprężenia w konstrukcji albo np. miała zaprojektować układ elektroniczny ? po to się studiuje, wiesz np. co to jest prawo Ohma, Thivenina ? wiesz jaka jest gęstość stali, mosiądzu jaki jest skład pierwiastkowy stopów używanych np. do konstrukcji silników ? wiesz czym się różni stal od staliwa od żeliwa ? umiesz policzyć koło zębate, tak, abby przekazująć odpowiednią siłę miało wytrzymałe zęby i jednocześnie było najlżejsze ? wiesz ci to jest moment obrotowy, moment pędu, umiesz policzyć wyznacznik macierzy ? nie, to nie marudź, że ludzie po studiach nie nadają się do pracy... widać, że jeszcze nie masz studiów, bo tego poprostu nie rozumiesz, po co one są... ja też mam takiego znajomego w pracy, co jest cieciem i np. raz stwierdził "wy w tym biurze tylko se siedzicie i pykacie w komputery, a ja mam ciężką pracę, bo jak pada deszcz to wokół budynku muszę chodzić, a ci z biura zarabiają więcej..." twoja wypowiedź zabrzmiała nieco podobnie, tamten nie umiałby stworzyć dokumentacji technicznej w obcym języku, ale uważa, że to jego praca jest lepsza, bo "oni tylko se siedzą w fotelach i pykają"... znam też jednego automatyka po studiach co ani nie ma prezencji (garbaty ), ani nie jest obrotny (sam pracy szukał długo) , ale jak dostanie schemat elektroniczny do ręki (taki rysunek z kondensatorami, cewkami, opornikami, tranzystorami) to powie do czego służy urządzenie i potrafi naprawić telewizor albo zepsute urządzenie sterujące windą... a co do tej dziewczyny o której piszesz, że skończyła studia i nie umiała napisać CV, (może jej chodziło o list motywacyjny), może o formę graficzną (daty rosnąco, daty malejąco), ale może umie pisać reakcje chemiczne o których ty nie masz pojęcia, a może jest mikrobiologiem ? acz są też kierunki na których nie robi się nic, może tacy mają kłopoty z Wordem, sam często się wściekałem, jak trzeba było po kimś edytować a ktos justował spacjami ani nie umiał przenosić do nowego wiersza czy na nową stronę... ale różne wersje Word w różnym środowisku Windows potrafią zmieniać położenie tekstu, więc nie czepiajcie się tego CV w .doc, bo tam zawsze się coś może rozjechać... a zresztą można pisać w open office, darmowy i nie ma autokorekty bez pytania... nie rozjeżdża się tylko w pdf i po wydrukowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 chlip 13.08.05, 08:30 heh, a teraz realista jest malokntent, a nie ja, hehehehehehe no więc szanowny kolego realisto, oni tego co piszesz nie rozumieją, bo są za głupi lub za chciwi: 1) jedni są chciwi (to ci co wylewają do lasu zamiast utylizować, a jak już zdejmą osłonę, to zamiast dwu robotnic, maszynę obsługuje jedna - przypadek z mojej poprzedniej pracy, ale nie obcięło kobiecie ręki, tylko zmiażdżyło, a prezes ją wywalił), to głównie pseudo managiery, w stylu tych, których ja w poprzedniej firmie miałem, facet dał starą drukarkę, bez oprogramowania (sterowników) a do pracowników miał pretensję, że nie drukowali mu dokumentów, do debila nawet nie docierało, bo on nie rozumiał co to jest 'plug and play" albo urządzenie wymagające sterowników... 2) a głupi są pracownicy, też... zwłaszcza ci co mają pretensje do innych, bo już mają w głowie mentalność niewolnika, nie wiem, czy byłeś już na tym forum, jak ponad rok temu opisywałem pewną sytuację w mojej byłej firmie: mianowicie, pan prezesunio ileś razy obiecywał wyrównać za nadgodziny, za efekty w pracy , obiecywał podwyżkę, a gdy raz się go zapytałem publicznie o to wyrównanie za nadgodziny, to obecna w sali 'koleżanka" rzuciła się do mnie z pretensją cyt." my tu wszyscy siedzimy po godzinach za darmo i nie mamy takich roszczeń jak ty" no więc drogi realisto, jak pisałeś wcześniej - wyjedź z tego popieprzonego kraju, bo szkoda Twoich nerwów, zdrowia, czasu, życia... pewnie tak jak ja jesteś młodym facetem po polibudzie, który chce założyć rodzinę, ale z zarobków oferowanych przez polskich pracodawców nie kupisz mieszkania, nie wyposażysz go... baaaaaaaa ktoś Cię obrzuci błotem "mieszkania się burżujowi zachciało, my tu w 7 osób wynajmujemy kawalerkę"... tu zawsze z jednej strony bęziesz miał złodzieji, oszustów, naginaczy prawa, którzy w razie czego zasłąniają sie adwokatami, a z drugiej strony wyścig małych szczurów do zgiłego ochłapu, które są gotowe zaharować się na śmierć za darmo, choć żadnego efektu z tej pracy nie mają... ja juz siadłem za kolejny język obcy i za pre latek sobie wyjadę chyba... ludzie ogólnie w tym kraju nie lubią jednej rzeczy - PRAWDY jest to śmieszny kraj, można szukać 3 lata pracy za 1000, a ze znajomościami znajduje się w 3 tygodnie pracę za 2000 nie ważne ile ma się umiejętności, języków, jakie były oceny na studiach... ciągle się nas oskarża o malkontenctwo i postawę roszczeniową, jeżeli to pada z ust oszusta pseudopracodawcy, to zrozumiem, ale jeżeli ze strony pracownika, to zakrawa na monty pajtona i cyrk absurdu... ludzie nie mają pojęcia jaki socjal jest na zachodzie : francja, szwecja, niemcy, nawet w w australii , nowej zelandii, kanadzie mam tam trochę rodziny i to co dla nich jest normalne, to u nas jest nazywane reliktem PRLu ludzie nie wiedzą jak żyje świat rozwinięty i dążą do życia w trzecim świecie... zresztą statystyki pokazują, ze bliżej nam do trzeciego świata, niski poziom przemysłu, raczej same usługi nie wymagające wysokiego rozwoju technicznego, ogromne spolaryzowanie dochodów, tzn. 5% ludności ma 90% dóbr, a 95% ludności ma 5 % dóbr... nie wiedzą, że np. w kanadzie osoby powyżej pewnego wieku mają leki dotowane przez państwo, że w australii jak się ma ileś lat to pańswto zapewnia dodatek do czynszu, nie mają pojęcia o tym jak wygląda życie poza naszym polskim piekłem... i chyba tego się nie zmieni... nie wspomnę o sile nabywczej pensji... np. we francji za przeciętną pensję można kupić 2 aparaty cyfrowe klasy Nikon 8800, u nas to wymaga co najmniej 3 pensji... polecam utwór " telekomunikacja " zespołu KURY "...polska to kraj dla robotów, bo dla ludzi już nie, tu zarobisz jedną trzecią zapieprzając za trzech...":) dodatkowo ludzie nie rozumieją, że praca to czynność wykonywana dla pieniędzy (bo czynsz, jedzenie i ubranie kosztuje), nie rozumieją , że pracodawca zakłada firmę, żeby osiągać zysk (bo jest na dany towar popyt na rynku), czyli, że ich praca polega na wypracowywaniu mu zysku, a skoro oni jemu wypracowali, to znaczy, że im się należy procent od tego zysku, za to gdy kandydat do pracy pyta się o pensję, to mu mówią, że ma złą motywację i potem ktoś siedzi na bezrobociu... jak już to kiedyś napisałem, skoro pracodawca zakłada firmę, aby osiągać zysk, to nie rozumiem czemu pracownik ma nie pracować dla pieniędzy... dla wielu osób to abstrakcja... tak samo z tym "uczciwym" podziałem o którym piszesz, mój były prezes uważął, że uczciwy podział to jego zdaniem "101% dla mnie, -1% dla załogi"... sam co pare miesięcy zmieniał samochód, kupował meble ręcznie robione do domku letniskowego, jadał w restauracjach najlepszych hoteli - co puszczał w koszty firmy i odzyskiwał VAT, a ludziom mówił, że jak nie ma materiałów biurowych, to mają za własną pensję kupować długopisy i dyskietki... ja mu nie daruję tego, że np. obiecywał mi kasę za serwis www firmy, za naprawę jednego sprzętu elektrycznego jako oddzielne zlecone, a potem wywalił, gdy się śmiałem domagać zapłaty za wykonane dodatkowe zadania w czasie po pracy i w domu... był w tej poprzedniej firmie nawet przypadek, że kolega malował biuro własnymi narzędziami !!! miał za to dostać 200 zł, a wkrótce został wywalony... a wszyscy spuszczali głowę i mu przytakiwali, a gdy ktoś chciał wyrównanie za nadgodziny, lub dopominał się zapłaty, to go gasili... w takim kraju żyjemy... tak samo było ze mną, mnie też nazywali malkontentem, gdy mówiłem, że ogłoszenia z BSC są ustawione... teraz sam mam pracę ustawioną z BSC i co ? i huj... udowodniłem, że to prawda :) ja przynajmniej mam wykształcenie w miarę zgodne z wykonywaną pracą, a wiele osób koło mnie to np. po filozofii, architekturze krajobrazu, zarządzaniu ekologią, albo nawet archelogii, pomimo, że branża inżynierska... nie znają się, dużo psują, pół dnia spędzają na "papierosku" i "kawusi"... znów się zaczynam oglądać za pracą, bo tu mi się poprostu nudzi, a chcę coś w życiu osiągnąć a nie zgnuśnieć... ale prywaciarz mi chce zaoferować mniej brutto niż ja mam netto... ech... ani Ty ani ja tego nie zmienimy, przynajmniej ja dojrzałem do tego, że szoda nerw... i dalej będę twierdził, że to wszystko jest ustawione, tylko różnie, albo ustawiony etat pod osobę, albo "tylko te CV z tej kupki oglądamy"... a z tymi oszczędnościami wśród biznesmanów to czasem bywa śmiesznie, gdy oszczędzą w firmie 100 złotych na częsci zamiennej a rozsypie się maszyna za 200 000 :) na głupotę nie ma rady, ja tam chodzę i wszystkim przytakuję :) ogólnie pozdrawiam Cię z całego serca i szczerze :) Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 aaa boli 13.08.05, 08:34 korea jest rządzona przez chorego psychicznie tyrana i tyle... co do białorusi, to kraj podobny pod tym względem, acz przecież większośc bialorusinów nie narzeka tak jak mała polska mniejszość... sam mam rodzinę na białorusi i ten obraz przedstawiany przez nasze media jest wypaczony... nie mówią o tym, że się buduje autostrady, że się szuka inzynierów do pracy (ogłoszenia nawet w GW w warszawie)... białoruś to nie tylko głód i tyrania, to poprostu biedny kraj, ale w mediach wypaczony do poziomu korei, oczywiście jest tam dużo biedniej niż w polsce , ale napewno nie można stawiać tego państwa razem z koreą północną... moja daleka rodzina tam żyje i jakoś nie narzeka, pomimo, że w polsce studiowali, to tam jako inżynierowie w fabryce w przemyśle ciężkim mają pracę bez problemu... ich zarobki w euro lub dolarach są śmiesznie małe, ale przy ich poziomie cen żywności i czynszu, to żyją na lepszym poziomie niż ja, bo mają większe mieszkanie i samochód... oczywiście na prowincji jest bida, ale to poprostu zamrożony USSR i tyle... a nie korea ani państwo afrykańskie gdzie ludzie masowo umierają z głodu i braki opieki medycznej... natomiast kuba ma np. nałożone embargo i nie ma po za trzciną cukrową nic... dawanie takich przykladów jest niepoważne... naszczęscie nie dałeś przykładu Kuby, ale pewnie ktoś by dał... co do przykładu byłego szefa - tylko taki "przykład" w zyciu miałem, koniec kropka, obecny szef jest cichy i prawie się nie odzywa, ale to budżetówa a nie firma... a przykład drukarki pokazuje świetnie, jakie kwalifikacje ma część "menedżmentfu" w firmach, sam obecnie nieraz mam doczynienia z takimi, którym mówi się jakie dokumenty mają przysłać 4 razy, a facet po raz piąty przysyła coś innego niż to czego wymagamy i po raz kolejny przeprasza, jakby nie rozumiał prostego zdania po polsku... obecnie w mojej pracy mam do czynienia z wieloma szefami dużych firm i powiem szczerze, że nieraz to są ludzie nie rozumiejący prostego pisma... ale chyba ich "duma" nie pozwala im na n wysłanie do mnie prostego pracownika merytorycznego , z tego co ja widzę, to część z tych firm funkcjonuje tylko dzięki mądrym i fachowym robotnikom, bo szef-właściciel nie ma pojęcia o co chodzi... poprostu facet miał kapitał z handlu i teraz z racji finansowania spółki próbuje udawać mądrego... zamiast siedzieć cicho i pozwalać pracować pracownikom merytorycznym... on musi się pokazać, że jest prezesem i sam przyjechać, hahahahaha.... nie wiem co mu szkodzi wysłać jakiegoś technika, oczywiście tacy przedsiębiorcy narzekają na urzędy i administrację, na długie postępowania, ale złozyć odpowiednie dokumenty, to dla nich zbyt wielki wysiłek umysłowy... nawet po 4 wezwaniach pisemnych ... może Ty nie znasz takich głupich szefów, ale ja miałem już takich ludzi u siebie, że glowa puchnie... nie wiem jaki procent wśród właścicieli firm stanowią debile, ale myślę, że nie jest to mały margines rzędu 1-2%, inaczej polska gospodarka by kwitła... przy takiej liczbie osób wykształconych, z językami... właśnie tacy potem zatrudniają menedżment średniego szczebla w stylu tego od drukarki, zatrudniają nie fachowca, ale kogoś kto tylko umie krzyczeć... a co do USA, częściowo ich sukces wynika nie tylko z czynników gospodarczych, ale militarnych, bo np. napadną jakiś kraj, zabiorą jego zasoby, o lat 60'tych mieli podział na kolory ludzi, mieli wcześniej niewolnictwo... ich sukces nie był zbudowany wyłącznie na ciężkiej pracy i dobrych pomysłach, ale rówież na cudzej krwi... chcesz wiedzieć jak ? np. polska miała chyba do indoznezji (albo innego kraju w azji wschodniej) sprzedać kilka lat temu broń, bo ZM Łucznik Radom wygrał kontrakt, wkrótce USA nałożyło embargo na handel bronią z tym krajem, owszem zdjęło embargo, ale dopiero jak ów kraj kupił dla armi M16 od Colta... słyszałeś o tym ? jest wiele takich przykładów "wolnej konurencji" w stylu karabin przy głowie "pan kupi nasze", a słyszałeś o wypowiedzeniu układów o emisji zanieczyszczeń i innych tego typu ? słyszałeś o sierra leone , o państewkach na oceanii co mają wielkie zasoby surowców (złoto, diamenty, ruudy metali), a zero zysku z faktu ich wydobycia przez koncerny z usa ? słyszałeś o zmianach rządów, o operacjach CIA polegających na "eliminacji" niewygodnego dla ich gospodarki polityka wybranego przez obywateli kraju ? jak nie to trochę przykladów można posypać z lat 70'tych i 80'tych... afryka, ameryka południowa i środkowa... my - polska nigdy na nikogo nie napadliśmy, nie zmienialiśmy rządu w kraju X, bo nie kupił od nas samolotu lub transportera opancerzonego... tak również budowali swoją potęgę... usa po za tym ma ogromne rezerwy surowców naturalnych i porównywanie ich gospodarki do gospodarki małej polski jest trochę jak porównywanie tira i samochodu sportowego pod względem zdolności przewozowej :) więc sory, ale USA swoją politykę handlową prowadzi czasem niezbyt ładnie delikatnie mówiąc... oczywiście nie jest to reguła, ale jednak ich pozycja militarna i polityczna wpływa na pozycję ekonomiczną, moża też tu dodać przykład firmy microsoft, która nagle na świecie zaczęła prowadzić walkę z piractwem, zamiast obniżyc cenę windows i która zaczęła zwalczać freeware w ameryce, np. w usa wiele programów freewarowych można pobrać ze stron www dopiero po zaplaceniu za dostęp do działu downloadu, ciekawe , nie ? raz na jakiejś amerykańskiej stronie znalazłem płatne czcionki i sterowniki do urządzeń - a sterowniki są freeware i pobieranie za nie opłaty jest zwykłym złodziejstwem... po za tym nie chciałbym żyć w usa, gdzie wszystko kontroluje miejscowy szeryf z nadwagą i wszyscy słuchają country albo snoop doga okaj, ale jak się nie zna, to niech się nie czepia "czemu to nie działa", a na argument, że brak jest płyty ze sterownikami, niech nie odpowiada "wy mi zawsze utrudniacie i nie mogę wykonać harmonogramu"... jak się nie znają, to niby jak mają kontrolować i na jakiej podstawie tę pracę oceniać ? na jakiej podstawie ??????????????????????????? tylko nie mów, że na podstawie zysku, bo jak kierownik dostarcza pracownikowi złe , niedziałające narzędzie pracy, to nie jest winą pracownika, że tego zysku nie ma, tylko osoby która dostarczyła niedziałające narzędzie do wytwarzania tego zysku, ale zazwyczaj kierownik idzie do dyrektora i mówi, że ma zły personel, a dyrektor nie słuchając personelu, wywala go i bierze następnych... Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Moje zycie bylo jest i bedzie ciezkie... 13.08.05, 12:32 Witam, nie jestem po studiach. Studia zakonczylam po 2 latach, bo mnie na nie nie stac. Moi rodzice strwiedzili,ze nie beda utrzymac corki. Trudno. Moj drogi. Ja zaczynalam od NAJPROSTSZYCH prac, juz pod koniec liceum. Potem tez kiepso, ale wszystko to dawalo doswiadczenie, jakiekolwiek. Obecnie mam 22 lata, dostalam teraz super prace, moze nie za jakies zajebiste $$, ale jak bedzie dobrze, bedzie podwyzka. I bede mogla kontynuowac studia. Wszystkie moje prace dostawalam sama! Nikt mi nie pomagal. Zamiast pisac takie rzeczy na forum, wez sie do roboty, idz gdziekolwiek, naucz sie czegos, zebys mogl wpisac do CV jakakolwiek prace. mi nikt nie pomagal. A i za 800 zl ludzie zyja. Pamietaj o tym Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 [][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][] 13.08.05, 13:33 A dlaczego? Nalezy sie!!! Nalezy!!! Kiedys bylo lepiej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 -.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-. 14.08.05, 11:29 ja tą paranoję odbieram inaczej, miałem stypendium naukowe, to ja byłem tym "dobrym studentem", co się "przykładał, mogłem się swobodnie posługiwać swobodnie dwoma językami, komputer w jednym palcu i co ? i 1.5 roku na moje CV nie miałem żadnej odpowiedzi, a wysłałem ze 300 (nie liczę 4 odpowiedzi od oszustów w stylu YAP), a czemu ? bo wszyscy pracodawcy wymagali "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" nie wiem skąd "iwona" wzięłaś te ogłoszenia, w których liczy się dobra średnia ze studiów ? bo jakoś moi koledzy "umiejący bajerować" pracę mieli, pomimo tego, że warunków mieli wiele ? może na różne ogłoszenia trafialiśmy, że mamy inne spostrzeżenia ? bo gdyby się liczyły wyniki na studiach i wiedza, to ja miałbym pracę po studiach, a nie moi koledzy, którzy ani angielskiego podstawowego nie znali, anie komputerem biegle się nie posługiwali, ani nie mieli średniej powyżej 4.2 ja te ogłoszenia przeglądałem od 2002 do 2004 i nigdzie nie było mowy o wynikach , raczej wszędzie doświadczenie ? a co do staży zagranicznych, to fakt... pracodawcy są śmieszni, myślą, że przyjdzie młody i super fachowy pracownik, porobi 12 godzin dziennie za najniższą krajową i będzie ich całował w pięty, ech... a jeśli mówimy Iwonko o paranoji, to paranoją są zarobki w polsce, bo z pensji nie jest się w stanie utrzymać, więc co to za pensja, z której nie starcza na opłaty ? Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ 16.08.05, 22:33 pamiętaj, praca to towar, każda godzina Twojej pracy oznacza jakiś konkretny i wymierny zysk dla pracodawcy, więc nadgodziny okej ale za kasę w mojej poprzedniej firmie miałem do wyboru albo siedzę i robie za darmo albo mnie wyrzuci, oczywiście obiecywał wolne, obiecywał premie, obiecywał podwyżkę, ale jak doszło do konkretow to wywalił, ale to była pierwsza praca po długim bezrobociu, więc człowiek ją bardzo szanował i starał się, ale to była relacja jednostronna, bo gdy w końcu zarządałem uregulowania tego co mi obiecał wielokrotnie, to zostałem wywalony... nieraz przychodziłem o 7 rano a wychodziłem kilka razy nawet po 21, soboty, niedziele, ale to była wina złego zarządzania plus zwyklego wykorzystywania, więc Tobie radzę przeczytać ten mój stary przykład: jest do wykonania zadanie, np. wyprodukowanie partii towaru i potrzeba na to np. 2000 godzin, ile osób to wykona przy założeniu, że kontrakt jest na 14 dni !!! tak więc (licząc czas efektywnej pracy , odejmując przerwy 200/7=285.7 dnia roboczego, czyli aby wykonać to w 14 dni roboczych potrzeba 285.7/14=20.4 osoby a jeżeli jest pracodawca "wyzyskiwacz" i u niego ludzie mają darmowe nadgodziny, zapieprzają dziennie powiedzmy 11 godzin, to do wykonania tej samej pracy potrzeba 2000/11/14=13 ludzi czyli w wyniku tego jest 7-8 osób na bezrobociu a co z niej dalej wynika ? a to, że te 7 osób nie ma pieniędzy na konsumpcję, więc zakłady mniej wyprodukują, sklepy mniej sprzedadzą, co najwyżej policja ma więcej roboty, bo ktoś komuś wyrwie torebkę - w końcu dzieci trzeba nakarmić i czynsz zapłacić, nie ? kolejny powód produkcji bezrobocia, to to , że taki nieuczciwy pracodawca w ten sposób zniszczy uczciwą konkurencję i jego konurent zbankrutuje, bo płacąc uczciwie 21 ludziom po 1500 (31.5 tys) zł ma większe wydatki niż ten drugi gnój płacący 13 ludziom po 850 (11 tys), te 20 róznicy facet może podzielić - 15 tys do kieszeni na wczasy w tropiku i 5 na obniżenie ceny -zwalczenie konkurencji tak więc autorko postu zrozum, że Twoja praca to towar, to konkretny zysk dla kogoś, skoro nikt za darmo nie daje Ci biletu, jedzenia, ubrań, skoro musisz zapłacić za czynsz, a pani w okienku pocztowym nie wystarczy sam uśmiech, gdy musisz zapłacić za telefon, to tak samo za wykonaną pracę należy Ci się pieniądz... jeżeli za nadgodziny placą, to dla mnie problemu nie ma... a jak ktoś nie umie zarządzać (w wyniku złej koordynacji zadań ludzie siedzą bez sensu) i powoduje straty, to cóż... u mnie było dużo tych błędów, np. jeden dział czekał aż coś wyprodukuje drugi dział i siedział potem bez sensu, zamiast odbierać małymi partiami towar i go przerabiać, lub zająć się czymś innym, lub "jutro" pamiętaj, ze nieraz pracodawca udaje, że jest trudna sytuacja firmy, a potem się okazuje, że ma 3 domy, jada w hotelowych restauracjach kolacje za 200 Euro, a pracownik zaiwania od rana do nocy i w końcu kończy z zawałem serca i wycieńczonym organizmem... nie mówię, ze kazdy jest taki jak mój poprzedni pracodawca, ale jest takich wielu... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 nalezy mi sie! 17.08.05, 08:30 może Uzo masz rację, że pewność siebie, pewnie masz rację, ale to tylko świadczy źle o pracodawcach, a nie super o tobie, bo skoro oni zatrudniają kogoś innego niż chcieli, to znaczy, że nie wiedzą kogo chcieli, to trochę tak jakbym przyszedł do salonu samochodowego i chciał kupić wygodną limuzynę do jazdy a facet mi wciska ciężarówkę terenową i zachwala, że ma taaaaaaaaaaaaaaaaaki duży kufer :) to by świadczylo, że jest się dupkiem bezwolnym, bez własnego zdania i nie wiedzącym, czego się chce, skoro sprzedawca sprzedaje coś innego, niż klient chce... jeżeli koleś chce kogoś z płynnym angielskim i np. inżyniera, a bierze kolesia bez języka, to tylko świadczy o tym, że jest głupim pracodawcą... acz gratuluję szczęścia... wersja 2000 jest the best, wyższe mają tylko dobrą współpracę międzystanowiskową, a na jedno stanowisko 2000 najlepszy ;) piszesz o podnoszeniu kwalifikacji ? w polsce się szuka kogoś kto już te kwalifikacje ma, bo tu mało kto inwestuje w cokolwiek poza domkiem letniskowym i luksusową wycieczką własciciela firmy, a przy kilku milionach bezrobotnych, nie trzeba szukać odpowiedniego kandydata, bo takich jest 200 na jedno miejsce pracy no jest odwrócony, w mojej poprzedniej firmie robotnik obsługujący maszynę miał 2 razy wyższą pensję niż jego kierownik, bo robotnik miał umowę sprzed czasów dużego bezrobocia, a kierownik (np. inzynier opiekujący się parkiem maszynowym w fabryce) miał umowę zawartą w czasach dużego bezrobocia przykład z mojej poprzedniej firmy - 1200 szef zaplecza technicznego, obowiązki- nadzór nad maszynami, dyspozycyjność, szukanie części zapasowych, kontakty z serwisami, dozorowanie procesu produkcyjnego, wyższe wykształcenie (mechanika) i przynajmniej 2 języki (ze względu na dokumentację techniczną) - 1700 robotnicy zmianowi, ich obowiązek to stać przy maszynie, a jak się coś dzieje, to wzywać tego pierwszego (szefa zaplecza technicznego), oczywiście ich "nadgodziny" byly płatne 150% - bo byli w NSZZ (związku zawodowym) a mój przyklad: - po studiach szukałem pracy 1.5 roku (studia dzienne, stypendium naukowe, 2 języki) , ale nie chciałem pracować za grosze, szukałem lepiej płatnej pracy po tym czasie w końcu musiałem się złamać i zarabiać 850, bo nie miałem "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku", podczas gdy - 1100 miał mój kolega jako cieć - stróż podający klucze w firmie (zawodówka), - 1900 miał kolega w myjni samochodów (zero języków, szkoła podstawowa) dla mnie to żenada, że osoba mogąca kogoś zastąpić zarabia mniej niż ci, którzy by nie umieli zastąpić tego pierwszego, bo chyba normalną sytuacją powinno być to , że ten co umie więcej zarabia lepiej... a wiadomo, że człowiek, który podaje klucze, myje samochody, albo stoi przy taśmie i wciska guzik, nie będzie umiał wykonać obliczeń, nie zna norm technicznych, nie wie co oznacza slowo "kompatybilność", nie będzie umiał przeczytać schematu, nie będzie umiał wykonać kosztorysu lub nawet sformulować zapytania ofertowego... a jednak zostań Arek w tej Kanadzie, chyba, że jesteś hazardzista i lubisz ryzykować ;) Arku, zostań tam, prosty przykład dlaczego: tu się oferuje pracę za 800-1200 zł dla inżynierów, sam znam i archicada, autocada, 3dsmax i niestety nie miejsca , jeżeli nie masz "uprawnień budowlanych"... a jak do tej oferowanej pensji mają się koszty życia ? czynsz za kawalerkę to w warszawie około 400 zł, prąd, gaz, woda 100, bilet miesięczny 66, kablówka 50, internet 70, telefon 80, komórka 80, same te bazowe oplaty dają 846 netto, a gdzie jedzenie, parking, beznyna, ubezpieczenia ?????????????? koszt zakupu mieszkania w warszawie w tej chwili to już ponad 4000 za metr, wiem, bo sam chciałbym założyć rodzinę i aby mów mieć małe bo 35 metrowe mieszkanie, to bym musiał mieć 150 tysięcy, lub kredyt którego miesięczna spłata przewyżasza moją pensję... jeżeli Arku nie masz tutaj pewności, że dostaniesz pracę za 5000 to sobie daruj no chyba, że już masz po kimś mieszkanie, to Ci 3000 starczy na godne życie, bez wegetacji w stylu "takie fajen spodnie, a mnie nie stać" albo "zepsuła się pralka, nie mam na nową" daruj sobie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! lepiej nas zabierz tam, gdzie nie trzeba znajomości, aby zdobyć pracę normalną po za tym pamiętaj, tam jeszcze jest przemysł, u nas głównie się szuka akwizytorów, "przedstawicieli handlowych" a nie takich jak Ty kreślarzy, projektantów, a te programy o których Ty mówisz to w polsce jeszcze przyszłość, bo tu nadal jest kalka i rapidograf i krzywiki > Aha, zona jest magistrem prawa, w Kanadzie skonczyla 2 lata college na dyplom > asystentki prawnika. heh, a u nas są "korporacje", tzn. prawnicy nie dopuszczający nikogo spoza ich rodzin do wykonywania zawodu, tzn. nie dopuszczają konkurencji zresztą decyzja Twoja, ja tam siadam poważnie, zbieram pieniądze na wyjazd i za pare lat, jak nic się nie zmieni to też wyjadę, bo w tym kraju nie założę rodziny, bo niby jak zarobić 150-200 tysięcy na mieszkanie lub kredyt ? no chyba, że nagle zaczną płacić 3000 netto zostaw ten kraj zawistnym malym szczurom, którzy mówią "za 800 też ludzie żyją a taki by chciał od razu kilka tysięcy" i takim co uważają, że "nas 4 mieszka w pokoju a taki by chcial własne m3" fuck them all, have no regret !!!!!!!!! "uprawnienia" co to jest ? robi się "uprawnienia" czyli taki swego rodzaju certyfikat, kurs itd. itp. (pod warunkiem, że ktoś da te uprawnienia ) i wtedy mając uprawnienia można projektować a dom nie postawisz jak nie masz "zatwierdzonego projektu" jeżeli tam do 2 kondygnacji ido 600 m2 możesz sam, to sorrry, ale w polsce bez "inspektora budowlanego" nie można nawet większego remontu zrobić :) a postawienie domku to : - kupno projektu z biura (około 20 000 - 30 000 zł) ważny jest "podpis architekta"... ogólnie do projektowania trzeba mieć te uprawnienia, a przynajmniej musi mieć je osoba co się pod projektem podpisuje, bo namalować w autocadzie może wynajety student, ale odpowiedzialność za projekt jest na osobie "z uprawnieniami" a propos, czy w kanadzie są "uprawnienia SEP" , tzn. uprawnienia do pracy przy prądzie 1kV, 10kV itd ? czy bez uprawnień można robić sieć elektryczną ? czy bez uprawnień można podłączyć kuchenkę elektryczną (380 V) ????????? Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 jestem fachowcem ale nikt mnie nie chce 17.08.05, 08:36 szkoła CADA ? facet każdy po politechnice go zna myslisz polskę z resztą świata, tu jest dużo osób wykształconych, ze świetnymi kwalifikacjami, których nie ma gdzie wykorzystać, na zachodzie mało kto zna obce języki (zwłaszcza w USA) w polsce pełno jest młodych i wykształconych osób władających 2 językami obcymi... bez pracy... na prywatnego maila mogę Ci podesłać trochę prac z AUTOCADA i innych, sprzed kilku lat, ze studiów, to się przekonasz, że z laikiem nie gadasz ;) oczywiście możesz sobie zakładać szkołę CADA, ale pomyśl o grupie docelowej ? skoro politechnikę warszawską opuszcza kilka tysięcy osób rocznie, które tego CADA znają :) kto będzie płacić za to co już umie i co miał przez 2 lata ? ale oczywiście są laicy, tylko co takiem po CADzie, skoro nie pracuje w biurze projektowym ? po za tym CAD kosztuje 20 000 złotych, więc kupno AUTOCADA i ARCHICADA i 3DSMAXA aby projektować samodzielnie - eeeeeeeeee musisz mieć z 70 tysięcy złotych, żeby legalnie (legalne oprogramnowanie) móc cokolwiek zrobić... jak ktoś ma te kilkadziesiąt tysięcy na licencjonowane programy... stary !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tu ugryzłeś główny problem polski !!!!!!!!! dlatego jest kilka milionów bezrobotnych, 3 miliony "oficjalnie", conajmniej pół miliona za granicę wyemigrowało ... tu się szuka skutecznych handlowców , bo jest recesja i nie ma już komu co sprzedawać, bo ludzie nie mają na zakupy... akwizycja jest często ukryta: sam na 3 rozmowach o pracę byłem właśnie takich, co nie mówiono o akwizycji 1) agencja reklamowa szuka grafika - poszedłem, i co ? i mnie zapytano jakie mam doświadczenie w sprzedaży ?, a kiedy zapytałem na jakich programach pracują, to sie zaczęli wykręcać, że najpierw trzeba pokazać motywację do pracy... potem się okazało, że sprzedają ludziom na ulicy pastę do zębów 2) firma szuka logistyka - moje "wykształcenie" wyuczone - facet miał pensjonat i szukał kogoś kto mu zapewni klientów wynajmujących pomieszczenia w tym jego pensjonacie 3) firma szuka specjalisty ds. logistyki - okazało się, że to hurtownia szukająca kogoś , kto będzie sprzedawał podkoszulki... siedź w tej Kanadzie, uzbieraj dużo kasy, dopiero wtedy możesz tu wróćić i założyć własną firmę... doświadczenie w logistyce jest bardzo ważne, wiem, że w każdym ogłoszeniu jest "conajmniej 2 lata na podobnym stanowisku w innej firmie", więc sam byłem 1.5 roku bez pracy, przestałem szukać "w zawodzie" i "zgodnie z zainteresowaniami" znajmości i jeszcze raz znajomości lub fart... szukaj gdzie indziej, a nie tylko w tej branży - moja rada i rusz znajomych, bo inaczej nie dowiesz się o wakatach, na które nie idą ogłoszenia do prasy... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 ten straszny swiat 24.08.05, 23:06 w Twoim pierwszym poście o "dziuńdzi" jest baaaaaardzo wiele racji, problem w tym, że przez takich i ich postawę nie można dostać lepiej płatej pracy, wiem bo pare razy mi się to zdarzyło, czy też słyszałem od kolegów, że ktoś kto chciał 2000 na specjalistycznym stanowisku był wysmiewany... a bylismy absolwentami politechniki w trybie dziennym, pomijam takie rzeczy jak 2 języki itd, itp... w końcu po 15 miesiącach chodzenia z uniesioną głową musiałem się zgodzić na propozycję 850 netto, bo innych nie było, albo były niższe :( a co do tego Twojego postu, to popełniasz duży błąd myślowy... mianowicie jak ma założyć firmę, któś kto nie ma kapitału na start ? na założenie firmy potrzeba conajmniej kilkadziesiąt tysięcy (np. produkcja mebli, to warsztat stolarski, maszyny) a żeby robić legalnie np. rysunki w Autocadzie trzeba mieć 20 000 na legalny program, więc co tu gadasz o zakładaniu własnych firm przez ludzi, którzy nieraz nie mają na ubrania lub opłacenie rachunków ? wiesz, to co wtedy napisałeś o dziuńdziach było świetne, to co teraz piszesz przypomina tekst w stylu: - narzekasz, że twój fiat 126 się psuje, to kup sobie peugeota 607... mało kto ma na peżota, a niektórzy nawet nie mają fiata, czy to do nich adresujesz "załóż własną firmę" ? mój kolega robi świetne strony www, założył własną firmę i co ? i przez pare miesięcy nie miał zleceń na taką sumę, która by mu pokryła ZUS i legalne oprogramowanie i musiał zrezygnować z własnej firmy... a apropos dziuńdziów opowiem Ci historię z mojej poprzedniej tfu firmy: -miałem zrobić prosty serwis www na zlecone dodatkowo (bo to nie były moje obowiązki) umówiłem się z pracodawcą na określoną sumę (500 netto do pensji jako premia) no i jak już miałem skończone, to usłyszałem, że "pani ania się do mnie zgłosiła i powiedziała, że skończy tą stronę za połowę tego co pan", a jak się nie zgodziłem dobrowolnie oddać mojej pracy wykonanej w domu po godzinach, to stwierdził "pan utrudnia funkcjonowanie firmy"... po groźbach wywalenia ustąpiłem... rozumiesz, miałem oddać efekty swojej pracy komuś i ktoś miał za to wziąć 250 a ja nic !!!!!! efekt był taki, że moja dziuńdzia "ania" dostała premię za stronę, którą ja zrobiłem w 85%... a potem jeszcze do mnie dzwoniła do domu, jak nie umiała czegoś w stronie wstawić, "żeby jej pomóc w html"... a jak jej powiedziałem, że nie pomogę, to na drugi dzień oczywiście szef miał pretensje do mnie "bo strona to informacja dla klientów" także takie są efekty dziuńdziów, człowiek się narobi, a przychodzi takie i chce zabrać czyjś efekt pracy i wziąć za to "połowę"... jeżeli Ty rybku nie jesteś takim szefem, to Ci się chwali, ale takich od dziuńdź jest bardzo wielu... sam kiedyś byłem na spotkaniu o pracę z ogłoszenia (telefon w ogłoszeniu, magazyniera szukali), gdzie pani zebrała 4 osoby i mieliśmy się licytować, kto chce mniej, ja wyszedłem od razu... a na tym forum spotkałem nawet posty "w rodzinie 6 osób, tylko ojciec zarabia 1100 i wszyscy szczęśliwi" widzisz rybku, oni będą jeść suchy chleb i nie będą rozumieć tego co napisałeś o życiu na niby, bo nie rozumieją, że kasa to najważniejsza rzecz, bo jak się lodówka zepsuje, albo jak chce sie gdzieś wyjechać, albo ktoś zachoruje, to tylko kasa pomoże,., życie na niby - trafne określenie, ale 50% tego i tak nie zrozumie... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 jest zle i bedzie jeszcze gorzej 25.08.05, 14:14 no wiesz żryć coś trzeba, ubrać coś trzeba, a lepiej to niż kraść i napadać, po za tym szanowalem pracę, bez wzajemności... poniżej ludzkiej godności to ten kraj jest , co jako urzędnik mogę sam potwierdzić, jak nieraz się kogoś bez sensu czołga, ja latam żeby pomóc, żeby człowiekowi dać szybciej decyzję, a dyrektorstwo stwierdza "to niech trochę papierek poleży i poczeka, w tym tygodniu nie podpiszę" podczas, gdy facetowi walą sie interesy... trzepać zlecenia na czym ? na pirackim oprogramowaniu ? przecież to PRZESTĘPSTWO, a legalne oprogramowanie to kilka/naście tysiaków... przynajmniej w moje działce - autocad i 3dsmax to razem 10 000 euro... dodaj do tego xp pro i masz kompa razem za 50 000 :) wyleszczyłem ? miałem do wyboru, albo ustąpię, albo mnie zwolni, a na listy wysyłane z CV nie było odpowiedzi, więc trwałem szukając dalej... później kiedy się upomniałem o nadgodziny zaległe i o kasę za parę innych "zleceń" zaległych, to wyleciałem, dopiero przed sądem pracy udowodniłem (na podstawie dowodów i zeznań świadków), że zostałem usunięty za cudzą "pomyłkę" i całą sytuację sfabrykowano, co potwierdzili świadkowie - moja była przełożona i koledzy, ale jego adwokat się odwołuje i odrzuca, bo liczy na przedawnienie po 3 latach przeciągania procesu... do czego sąd się przychyla... zresztą korupcja w polskim wymiarze (nie)sprawiedliwosći jest powszechnie znana i w TVN w Uwadze o 19:40 czy Ekspresie reporterów co chwilę można coś zobaczyć... fakt, okradziono mnie z mojej "własności intelektualnej" - czyli projektu i wykonania strony www, ale ja nie mam wynajętej kancelarii adwokackiej, bo to duży koszt (kilka tysiaków)... moj były szef ma zasadę - okraść kogo się da, a jak się nie da okraść, to oskarżyć o cokolwiek... takze w u tego rodzaju pracodawców nie da się "nie wyleszczyć", bo Cię wywalą za choćby odrobinę godności i "asertywności" o której tyle piszą w ogłoszeniach... a podobno asertywność to umiejętność dbania o swoje interesy ? bo sami są złodziejami i nie dotrzymują danych słów... zdrowie - yeah, ale bez kasy nie masz na lekarzy, a za kasę można mieć wszystko, przeszczep, operację, badania, zdrowe odrzywianie - czyli prewencję... czyli jednak zdrowie zależy od kasy, mój sąsiad rok temu umarł na raka (przerzuty czerniaka), bo jego żona nie miała na jego leczenie (leki) i przyspieszenie terminu operacji (czytaj łapówki) kilkunastu tysięcy... tak apropos wiesz ile kosztuje np. gdy ktoś jest alergikiem ? nieraz wiosna to 300-500 zł, krople do oczu to 15 zł za buteleczkę, więc jednak zdrowie =>(implikacja) kasa, a wyleczyć się alergię da - zmiana klimatu na kilka miesięcy - wyjazd, ale na to trzeba mieć... otóż moja dziewczyna też narzeka, że nie możemy sobie kupić np. na wakacje cyfrówki Canon EOS 350D z obiektywami IS USM, albo wieży hifi firmy Marantz albo NAD z głośnikami np. B&W, bo oboje lubimy dobrą jakość :) nienawidzimy chłamu, a jak masz taki sprzęt to sam rozumiesz, czemu nie warto mieć innego, różnicę SŁYCHAĆ i WIDAĆ, czego sam doświadczyłem pare razy :) ja tam innego sprzętu już nie chcę... to tak jak grać na gitarze za 400 zl, albo wziąć do ręki Bc.Rich albo Gibsona :) jakość i estetyka po pierwsze! a "żoną" to będzie jak będziemy mieli mieszkanie, a przy cenach 4000 za metr w warszawie to aby mieć małe 40 metrów (160 000 pustostan) to raczej tylko w totka grać... co do spiskowej teorii dziejów, polecam film lub książkę "I jak Ikar", po za tym sam miałem rodzinkę w "służbach" i wiem co mówię;) wiesz co to jest Ecole de la americas ? poczytaj sobie o tym w jaki sposób np. CIA zmieniało rządy w państwach trzeciego świata, wybory wygrywali gdzieś socjaliści, potem ich przywódca ginął w zamachu lub wypadku... albo w latach 90'tych polska fabryka ZM Radom Łucznik miała sprzedać do jednego z państw azji karabinki KBK AKMS (kałachy 7.62x43 mm) i jakimś dziwnym trafem od razu nałożono na ten kraj embargo, owszem zniesiono je wkrótce, ale to państwo kupiło M16 od fabryki Colt, co z koleji pociąga za sobą konieczność kupowania amunicji 5.56x45 a nie ruskiej 7.62x43 - tak się robi interesy "wolną ręką rynku"... zresztą np. polskie jednostki nadwiślańskie (teraz w spadku policję) wyposażono np. w drogi UZI 9mm Para produkcji izraelskiej zamiast krajowego PM84 Glauberyt 9mm Para, jak przechodzisz koło ambasad to popatrz z jaką bronią stoją policjanci ;) moim skromnym zdaniem "wolny rynek" nie istnieje w 100%, to tylko mit, a decyduje w wielu przypadkach siła i polityka w wielkich kontraktach a nie konkurencja... popatrz na J&S, jak dwu panów ze sklepem muzycznym stało się pośrednikammi w handlu ropą miedzy polską i rosją :) to tyle odnośnie spiskowej teorii dziejów... co do części ciała (fajnych zresztą) i dzieciaków, to tu się zgodzę, acz sam bym już chciał mieć swoje, bo miło kogoś przytulić i pogłaskać, to normalny ludzki odruch... ale kasy brak na te "luksusy"... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 reality bites 30.08.05, 20:57 to ja Cię też "pocieszę" panie nauczycielu ;) 425 złoty - auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu ja jak skończyłem studia na politechnice to się wqurviałem niemożebnie, bo mi proponowano albo darmowe staże, albo w końcu góra 800 zł brutto, podczas gdy "ziomale" z podwórka po 8 klasach lub zawodówie robiąc za ciecia lub w myjni samochodów mieli 1100-1300 netto powiem CI "przem80" - żyjemy w porąbanym kraju, człowiek po 8 klasach podstawówki zarobić może 1600 za wciskanie guzika przy taśmie produkcyjnej, a inżynier opracowujący technologię i nadzorujący pracę tej taśmy i jej poprawne działanie ma 800 będąc full dyspozycyjny (przykład autentyczny z mojej poprzedniej fabryki) chory kraj, popatrz na przykład pielęgniarki vs. górnicy, jedni gdy przyjdą i powybijają trochę szyb to dostają duże pieniądze, a ciche kobiety się pałuje i wynosi z ministerstw... jednym obiecano 203 złote i od kilku lat nic, drugim po kilkanaście tysięcy odpraw itd. itp. ... więcej byś zarobił jako cieć w "ochronie" stojąc lub siedząc za biurkiem i podając klucz wchodzącym do biura - moi kumple tak mają około 1100 netto, ja mam nie wiele więcej jako "urzędnik odpowiedzialny za ..., specjalista ds. ..." mój kumpel myjący samochody w tym miesiącu zarobił 1600 netto, a koles nie zna żadnego języka a ledwo skończył 8 klas podstawówki... na dodatek wszystko pewnie przepuści na "dropsy" i "trawę" (jak nie wiesz co to znaczy to wytłumacżę - na narkotyki) chore i tyle... ja tam się dalej uczę języków i może za pare lat stąd wyjeżdżać, bo to chory kraj... tu sobie nie da się założyć rodziny, kupic mieszkania... a w końcu po to się chodzi do 'pracy' aby zarobić na dom, opłaty, ubranie, jedzenie, hobby... ech... tu nie ma cyganienia, poprostu 8 lat temu inny był start, abslowentów po studiach brano i za 3000 , teraz wybierają jak w ulęgałkach i oferują najniższą krajową... moja sąsiadka jak kończyła studia ekonomiczne w 1994 to dostała pracę za 4000, teraz im większe bezrobocie tym gorzej pracodawcy traktują ludzi, obecnie ta sama osoba musi pracować za 1100 !!!!!!!!! poprostu zmieniły się realia płacowe na niekorzyść, bo pracodawcy podchodzą do czlowieka w następujący sposób "za oknem stoi 100 i czeka na twoje miejsce"... ktoś kto startował w innych czasach stopniowo doszedł wyżej, zaś naszym problemem jest to, że startujemy z innego poziomu... wtedy ceniono "świeżą młodą krew i otwarte głowy", dzisiaj można po studiach siedzieć długo na bezrobociu bo się nie ma "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"... także ja jej wierzę, jak 8 lat temu, to nie cygani... jak ja szedłem na studia to pamiętam jak koło sekretariatu wisiały sterty ogłoszeń dla ludzi ze świeżym dyplomem, a dziś... 400 CV na jedno ogłoszenie... to co tutaj napisano to zgroza, sam wiem po sobie, nieraz o tym też pisałem, ale to wina pracodawców, jak wybierają "bajerantów" np. ja znam dwa języki dość dobrze, ale wiem, że moi koledzy, którym pomagałem zaliczyć na studiach w CV pisali, ze znają biegle... to samo się tyczy i komputera i innych umiejętności... może w takim razie osoba która zetknęła się z tym problemem powinna sprawdzić tych co piszą, że znają "średnio" a nie samochwały "ajem fakin dy beszt" ? wiesz.. dużo jest dupków, co mówią, że są najlepsi... ja jestem po logistyce, sam słałem 2.5 roku CV bez odpowiedzi na ogłoszenia gdzie odpowiadałem kwalifikacjom, okazało się np. w jednym przypadku, że na ttakie stanowisko dostał się kolega ze studiów, który był dużo gorszy ode mnie, ja miałem stypendium naukowe, on warunki i powtarzał rok, ja znałem dobrze dwa języki i byłem zwolniony z zajęć, on ledwo dukał po angielsku, ale on tą pracę dostał !!!!!!!!!! i wiesz co najśmieszniejsze, pewnego dnia do mnie dzwoni na komórkę przerażony z tekstem "stary jakie są wymiary palet" ? czy jesteś w stanie to pojąć, że logistyk nie zna wymiarów palety, to tak jakby elektryk nie wiedział, że w gniazdu jest prąd zmienny 230 V 50 Hz !!!!!!!!!! ale on tą pracę dostał, a ja siedziałem na bezrobociu bez prawa do zasiłku, więc przemyśl sobie to co piszesz ;) poprostu ktoś wymyślił modę na podkolorowywanie CV, a moje z "uczciwymi " i prawdziwymi umiejętnościami nie spotkało się z odzewem, ja nie wymyślałem sobie "doświadczenia"... dziś żałuję mojej uczciwości, bo oszczędziłbym wiele nerwów... nawet na tym forum spotkałem wiele postów o podkolorowywaniu CV, ludzie tego nie nazywają oszustwem, ale "elastycznością", cóż... także sama CLK teraz widzisz... "bez znajomości nie ma pracy" - a to bardzo wiele zależy od tego kim się jest i jakiej pracy się szuka, bez znajomości można zostać akwizytorem vel. "przedstawicielem", fryzjerką, malarzem pokojowym, murarzem, ochroniarzo-portierem, itp. zaś jeżeli się szuka poważniej, to już problem... USC - to szkoda gadać, wiem po sobie, kilkadziesiąt aplikacji i nic, starałem się uczciwie ponad dwa lata, zaś dzięki "pomocy" praca w pare tygodni... teoretycznie w branży prywatnej powinien liczyć się zysk i kwalifikacje, ale praktycznie większość firm jest "rodzinnych" i tyle... co do dużych koncernów i dużych przedsiębiorstw, tutaj bywa różnie... czasem ogłoszenie może być "uczciwe" ale pani kadrowa/haer wybiera CV swoich kolegów ze studiów - znam takie przypadki, bo moja koleżanka robi w HR pewnej firmy i opowiadał mi nieraz o tym co wyprawiają jej koleżanki, a potem pracodawcy narzekają, że takich złych pracowników wybrali i że źle pracują... cóż... zysk spada, stratuy firmy... więc reasumując praca bez znajomości jest, ale nie w każdym ogłoszeniu, raczej w małym procencie (pomijam prace niskokwalifikowane dla osób bez wykształcenia lub wymagającą super wiedzy - np. programowania, automatyki, tłumaczenia ) większość wakatów jest rozdysponowywana bez ogłoszeń w prasie, a jedynie w kręgu; "zapytaj Józka i Frania czy znają dobrego elektryka", tudzież "panie kierowniku, proszę mi znaleźć jakiegoś nowego magazyniera"... Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 i dalej jeczymy 30.08.05, 20:59 ja też miałem "fajnego tatusia", siedział m.in. za to, że mnie i matkę próbował zabić po pijaku w 1983 roku, kiedy miałem 5 lat, potem wyrzucił nas z domu, byłem przez pewien czas bezdomny, stary przechlał cały swój majątek i nie zostało mi po nim nic, więc startuję od zera, mieszkaliśmy na korytarzach, otarłem się o dom dziecka, to, że mieszkam w 15 metrowym mieszkaniu zawdzięczam PRLowi, tak jak darmową opiekę medyczną, bo dziś by nam nikt nie pomógł ani trochę - "dziś się za wszystko płaci" (pomimo, ze pracodawcy nie dają na to "wszystko" zarobić) i nie ma mieszkań za darmo (nawet małych), tylko za 4 tysiące za metr... moja matka jest schorowaną emerytką, pomimo tego skończyłem studia ze stypendium naukowym, a nie zostałem przygłupem po zawodówie, który umie tylko machać pilnikiem, albo wbijać gwoździe, tak jak niektórzy moi "koledzy" z normalnych rodzin... nie zaciążyłem pierwszej napotkanej panienki... i gdybym zgadzał się robić za 800 zł to nigdy bym się nie wyrwał z biedy bo pracując za niską kasę jedynie można zdechnąć z głodu, więc sorry "humana", ale ja też z niezłego domku pochodzę i też w dzieciństwo nie mialem tego co mają inni, ani takiego startu (jak kolegom rodzice kupili samochód, mieszkanie, ladne ciuchy, aparat cyfrowy), ale pomimo tego uważam, że należy się piąć do góry, a nie padać na kolana przed "wielmożnymi łaskawymi" i robić po 15 godzin za 800 zł wylizując im stopy... trzeba znać swoją godność, mieć honor i nie psuć rynku z filozofią "ja nie mam żadnych opłat, więc nie myślę o tych, którzy mają dużo do oplacenia" każdy normalny człowiek chce założyć rodzinę, mieć wyposażony dom, kupić TV, kupić fajny sprzęt grający (np. Marantz), nosić ładne ciuchy i to jest normalne, ale na to trzeba zarobić, a nie psuć rynek wspierając ciągoty niektórych do niewolnictwa... praca jest po to by zarobić na dom, jedzenie, hobby, a nie po to by się naje.. bez sensu albo palić papieroska na korytarzu... jeżeli ktoś nie pracuje po to, żeby zarobić na to tego nigdy nie zrozumiem... popieram to co pisze się o dziuńdziach i koniec ! im więcej osób NIE będzie się godzić na psie warunki, tym lepiej będzie w tym kraju się żyć... inaczej zrobią z nas do reszty trzeci świat, gdzie pare osób ma 90% bogactwa kraju, a reszta będzie szukać ogryzków w śmietnikach przy ich rezydencjach, zamiast się zbuntować... piszesz o winie rodziców / owszem, ale swój mózg też trzeba mieć, a nie naśladować złe wzorce i myślę, że opisując pewną osóbę w swoim poście mylisz ją z "dziuńdzią" bo dziuńdzia to inny rodzaj pracownika, niż ten typ opisany przez Ciebie, to diw inne bajki... ty piszesz o osobie "co nie ma wyboru", a "dziuńdzia" to taki typ szczurka, co pali się do wyścigu szczurów, pomimo, że ten wyścig jest autodestrukcyjny (przepracowanie i głód) i przy okazji szkodzi innym... bo inni muszą zarobić na chleb, opłaty, na raty za coś a dziuńdzia zarobi na bluzeczkę i szminkę, przy okazji wykosi "matkę z dzieckiem"... you aim wrong target :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol Novak szef szefa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 21:05 każdemu niebędącemu zadowolonym z pracy dla kogoś proponuję pracę dla siebie samego. Przecież to żaden problem założyć firmę! najpierw idea, najlepiej aby była połaczona z pasją potem badanie rynku (czy faktycznie na wsi solarium się sprzeda) w końcu analiza potrzeb do wystartowania począwszy od stolika pod komputer na prognozie zysku skończywszy.... to tak w skrócie. Odpowiedz Link Zgłoś
veritas1 spiskowa teoria dziejow cz. 252345095205224523 30.08.05, 22:04 studia z podatków bez zysku dla ojczyzny - nieładnie ale z drugiej strony co niby masz zrobić ? zmarnować życie tutaj ? w sumie to masz rację, sam kończyłem politechnikę i potem 1.5 roku szukałem pracy bo nie miałem znajomości i owych "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" - tylko ciekawe jak je zdobyć na "podobnym stanowisku" i na dziennych,,, pomijając, że w polsce prawie nie ma przemysłu i inżynierowie są niepotrzebni... a już napewno nikt nie patrzy na wyniki w indeksie... w końcu po 1.5 roku zostałem przyjęty w ramach umowy refundowanej przez urząd pracy i tu się zaczął horror ... całkowicie rozumiem to co napisałeś, wyjedź z tego kraju, bo tutaj najwyraźniej ludzie nie umieją żyć jak ludzie, tylko jak niewolnicy albo zwierzęta, niektórzy uważają, że można żyć bez prądu, wody, kablówki, netu... a DVD czy cyfrówka to niezdrowy nadmiar luksusu... to co piszesz, to rzeczy, których oni nie zrozumieją, bo nie mają hobby, godności, nawet nie mają takich potrzeb, nie wiedzą czym się np. różni sprzęt Marantz od taniego hi-fi, nawet nie usłyszą różnicy w dźwięku ;) tak jak nie zobaczą na focie różnicy między Canonem EOS 350D z IS USM a tanim aparacikiem za 400 zł z winietowaniem i aberracjami ;) poprostu daruj sobie takich ludzi, którzy są gotowi się ścigać za 700 zł oraz tych, co płacą 800, choć sami więcej wydają na kolację w hotelu... a polscy pracodawcy - różni są, ale sam przerabialem takiego, co miał pretensję, że nie odebrałem od niego telefonu o 22 godzinie, potem na drugi dzień mnie opieprzył, że o 22 nie odbieram telefonu... a za taką kasę jaką płacą to się nie da utrzymać samodzielnie... oficjalnie miałem płacone grosze (te 850) od 8-16, ale były dni, że musiałem być od 7-20 !!! obiecywał mi zwrócić kasę, obiecywał zapłacić za oddzielne zlecenia (np. strona www) obecnie proces sądowy trwa i tyle... taki "słowny" był... Odpowiedz Link Zgłoś