Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji

    02.12.04, 09:09
    hej,
    pracuję w dużej firmie, w której przy awansie, podwyżce, zwolnieniach, itp.
    liczy się tylko rodzina i znajomi, cała reszta pracowników nie liczy się,
    ostatnio zatrudniono kilka osób bez jakiejkolwiek praktyki i doświadczenia,
    nie mówiąc już o wykształceniu na poważnych stanowiskach mimo iż wsród
    pracowników byli ludzie po studiach i z praktyką, najgorsze jest to że
    człowiek ma świadomość, że jak by się nie starał, jakie szkoły kończył, miał
    praktykę i doświadczenie to i tak będzie pracował za tą samą pensję i na tym
    samym nierozwojowym stanowisku, myślałem zmienić pracę ale rynek jest taki
    nieprzewidywalny, może jest ktoś kto znalazł złoty środek na taki stan rzeczy?
      • Gość: maja prawdziwa Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji IP: 217.113.224.* 02.12.04, 10:39
        ..przeżyłam dokładnie to samo, co ty. Wielki zakład z zagranicznym kapitałem.
        Niesprawiedliwość przybierała tak wielkie rozmiary i stała się tak nieznośna,
        że zaczęłam..."walczyć o siebie". Widziałam, co jest grane ( tak , jak w twoim
        opisie ), a mimo to, chciałam przeskoczyć panujący "porządek rzeczy". Dążyłam
        do "uszlachetnienia" mojego stanowiska, chciałam się uczyć, rozwijać, bleble.
        W miejscu, gdzie ja pracowałam, oprócz koneksji, w karierze mogło pomóc także
        łoże ( nie madejowe ;))) )
        Wreszcie - wyleciałam.Na pewno nie dlatego, że byłam kiepska w tym,co robiłam..
        Powiem ci - nie warto walić głową w mur. Szkoda czasu i własnego zdrowia. Jeśli
        zaczynasz drogę zawodową, to moje rady są takie:
        1. nakładamy na twarz maskę pt. "uśmiech zadowolenia i aprobaty panujących
        warunków",
        2. wykorzystujemy czas zatrudnienia na marnym stanowisku do zrobienia
        dodatkowych kursów, papierów,
        3. szukamy koniecznie czegoś nowego,
        4. w najbardziej niespodziewanym momencie ( obyś tak wycelował ) -
        wypowiedzonko.
        Tak by było idealnie, ale wiadomo, jaki jest dziś rynek. Nie popełnij mojego
        błędu - nie inwestuj swojej energii w takim chorym miejscu. Życzę powodzenia!
      • evamarija Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji 02.12.04, 11:19
        Jesli myslisz o zmianie - zapomnij, bo w wiekszosci firm jest podobnie. No
        zalezy tez od stanowiska. A moze tak zaczac rozpuszczac male plotki na swoj
        temat? o wujku - prezesie, tak ot opowiadajac np. o swietach.
      • Gość: poldi Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 12:41
        A może wykształcenie, kwalifikacje, doświadczenie na waszych stanowiskach nie są
        konieczne i wystarczy zatrudnić krewnego. Ja jako cieć muszę uczyć magistrów i
        doktorków prostych spraw związanych z komputerami, softem itp., itd. pomimo tego
        że oni wykładają informatykę. I kto tu jest głupi?
        • polaroid Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji 02.12.04, 21:48
          w tym sęk że jednak chyba kwalifikacje są potrzebne, na stanowisku informatyka zatrudniono w latem gościa który do tej pory umiał tylko włączyć i wyłaczyć komputer, ale oczywiście rodzinka na 1 miejscu, a ja od dwóch lat mam inż. informatyka i właśnie kończę studia mgr w tym kierunku, gość aby zaspokoić wymaganiom jesienią rozpoczął studia licencjackie
      • gaziarz Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji 02.12.04, 22:16
        jesli Ci sie nie podoba w tej firmie, to idz do innej, skoro jestes taki dobry.
        Nie w kazdej jest tak, jak piszesz.
        Ja sie prosto po studiach (a wlasciwie w trakcie konczenia drugiego fakultetu)
        dostalem do jednej z wiekszych swiatowych korporacji i nie zauwazylem, zeby cos
        poza tym, co reprezentuje, decydowalo o przyjeciu i dalszej pracy.

        Co prawda, na moje miejsce bylo 300 aplikacji, proces rekrutacyjny obejmowal
        kilka etapow, lacznie z niezlymi badaniami psychologicznymi.
        Moze i znaczenie mialy studia na najlepszej w swojej dziedzinie uczelni w kraju.
        Moze wzieto pod uwage wynik 98 centyli w testach sprawdzajacych ogolna
        inteligencje itp.
        Moze...
        Ale co jest pewne, rodzina pomaga w mojej firmie tylko tyle, ze z nie wynosisz
        pewne warosci, ktore sa potrzebne na kazdym etapie. I zadne inne uklady nie
        decydowaly o tym, ze po paru miesiach mam otwarta droge do co najmniej trzech
        sciezek rozwoju kariery- do wyboru przeze mnie.

        Acha- nie jestem wyjatkiem- wszyscy znajomi, z ktorymi studiowalem na drugich
        studiach maja prace, nie narzekaja na firmy, uklady, brak pieniedzy i
        mozliwosci rozwoju. A kariery rozpoczynalismy w wiekszosci od marca do wrzesnia
        tego roku.

        Wniosek jest jeden- zeby brac, trzeba miec skad. Mozna z wlasnego potencjalu i
        umiejetnosci (ale najpierw trzeba wiele pracy w to wlozyc) lub z ukladow
        rodzinnych badz towarzyskich.
        • Gość: ba(k)teria metoda indukcji matematycznej ? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 03.12.04, 12:13
          > Ja sie prosto po studiach (a wlasciwie w trakcie konczenia drugiego
          > fakultetu) dostalem do jednej z wiekszych swiatowych korporacji i nie
          > zauwazylem, zeby cos poza tym, co reprezentuje, decydowalo o przyjeciu
          > i dalszej pracy.
          Tak jest w Twoim miejscu pracy. Co nie oznacza że taka sama sytuacja jest w
          innych firmach.

          > Acha- nie jestem wyjatkiem- wszyscy znajomi, z ktorymi studiowalem na drugich
          > studiach maja prace, nie narzekaja na firmy, uklady, brak pieniedzy i
          > mozliwosci rozwoju. A kariery rozpoczynalismy w wiekszosci od marca do
          > wrzesnia tego roku.

          Więc to jest ich pierwsza praca ? Jeśli tak to można powiedzieć, że dobrze
          trafili, i TYLKO tyle. IMHO dopiero praca w kilki miejscach daje mandat do
          wypowiadania się o warunkach, układach i możliwościach rozwoju kariery.

          Ba(k)teria.

          • gaziarz Re: metoda indukcji matematycznej ? 04.12.04, 11:08
            bakteria- w odpowiedzi na Twoje zdania.
            W moim miejscu pracy... ok- ale wystarczy byc tylko dobrym, zeby wlasnie w
            takich miejscach pracowac. Jakos wszyscy z mojego grona znajomych pracujacy w
            roznych firmach, maja podobne zdanie.

            Co do miejsca pracy... Uwierz mi, ze pracowalem (moi znajomi tez) w roznych
            miejscach w trakcie studiow (dwa kierunki to troche czasu) i widzialem uklady,
            ukladziki, mury nie do przebicia. Stad wlasnie jeszcze wieksze dazenie, zeby
            osiagac taki poziom konkurencyjnosci na rynku pracownikow, zeby dyktowac
            warunki, wybierac stanowiska i firmy.

            Co chce przez to powiedziec?
            Ze najpierw trzeba zrobic wszystko ze swojej strony. Upewnic sie, ze sie
            reprezentuje rzeczywiscie czysta wartosc dodana dla firmy, a potem narzekac na
            pracodawce.
        • polaroid Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji 03.12.04, 22:22
          ok, ale ty pewnie miałeś warunki (czas, pieniądze, itp) aby skończyć studia dzienne na jakiejs super uczelni a potem dostać prace w dobrej firmie, ja po szkole średniej musiałem iść do pracy aby zarobić na studia zaoczne, potem doszła rodzina o którą trzeba dbać, dom który trzeba utrzymać, nie każdy może poświęcić swój cały czas nauce i pracy
          • gaziarz Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji 04.12.04, 11:02
            rodzina w wieku pomaturalnym to Twoj wybor.
            Dla mnie bylo wazniejsze najpierw zainwestowanie w siebie, potem mozliowosc
            zapewniania dostatku rodzinie. W takiej kolejnosci- choc nie raz sciskalo mi
            sie serce, kiedy kolejni znajomi chwalili sie dzidziusiem.

            A co do reszty. Co znaczy "bylo Cie stac?"
            Uwazam, ze wszystko jest kwestia uporu i checi. Wiedzy i przekonania o mocy
            zdobywanej wiedzy. Od kilku lat jest instytucja kredytow studenckich. TO jest
            kolo 600zl, jesli masz kiepska sytuacje materialna- dostajesz ekstra ze 200-300
            i do tego jakies doplaty do akademika.
            Nawet jesli z tego nie korzystalem, a mialem z innego zrodla kase (podobna lub
            nawet mniejsza), to jest jeszcze duzo pracy na dla studentow. Trzeba tylko
            myslec.
            Prosze mi uwierzyc, ze studiujac na polibudzie (absorbujace zajecie) mozna
            jeszcze pracowac w paru miejscach, znajdowac czas na podrozowanie, jezdzenie na
            nartach, spotykanie sie z przyjaciolmi itd. W kazdym razie mozna miec legalnie
            sporo kasy na rozwijanie zainteresowan, ubieranie sie wg upodoban, jezdzenie
            drogim samochodem.
            Trzeba tylko miec cel i do niego dazyc, a nie zakladac, ze sie nie da, bo kto
            inny ma juz zapisana na siebie firme i wielkei zaplecze finansowe rodzicow.

            I na koniec dodam tyle.
            Probowalem oddac jedna ze swoich prac (biznesow) komus, bo mi jest
            niepotrzebna. Zajecie dla studenta pozwalajace sie utrzymac i jeszcze troche.
            Jedyny warunek byl taki, zeby robic to na nie gorszym poziomie- po prostu, zeby
            interes nie upadl. Nie bylo chetnych. Kolesie wola pracowac w KFC za 5brutto/h
            niz myslec, byc odpowiedzialnym za swoje kroki i pomysly, ale miec potencjal
            zarabiania...
      • Gość: R Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji IP: 213.25.20.* 03.12.04, 11:38
        masz racje, popieram Cie lecz nie zmienimy tego. Od wieków jest tak, że
        znajomi, rodzina i polecani ludzie siedza na dobrze płatnych stanowiskach.
        Żadne kosmiczne wykształcenie Ci nie pomoże jeśli nie masz "szerokich pleców".
        Ważne jest to ze masz prace bylejaką ale masz i teraz jak juz jestes mgr inż.
        warto szukać nowej, lepiej płatnej pracy. Należy składać papiery do wszystkich
        dobrze prosperujących firm. Trzeba walczyc jak lew i sie nie poddawać w końcu
        trafi Ci sie naprawdę fajna robota za konkretne pieniądze.
        • Gość: mgrinz Re: rodzina/znajomi ważniejsi od kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 23:41
          ...ja mam pracę tylko dzięki znajomościom, inaczej bym pewnie kolejny rok słał bez sensu CV na które nikt nie odpowiada... wiem bo przez 2.5 roku starałem się znaleźć pracę UCZCIWIE a w poprzedniej firmie jedyne osoby które dostawały premie to: członkowie rady nadzorczej wybrani z załogi oraz (jak twierdzono) córka kochanki prezesa, nie wiem czy jej córka, fakt, że prezes przywiózł ją ze sobą i dał mieszkanie, finansował studia z kasy firmy...
    Pełna wersja