Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy?

    IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 20:04
    No właśnie... złapał mnie head hunter i po wielu "sparringach" z ewentualnym
    przyszłym pracodawcą okazało się, że mnie chcą. Tak sobie jeździłam na te
    rozmowy trochę na zasadzie treningu i z myślą "jak mi zaproponują tę pracę, to
    się zastanowię".
    No i pech chciał, zaproponowali ;-)) A ja tu mam i rodzinę, i przyjaciół, i
    mieszkanie, i nawet pracę, tylko sporo mniej na koncie. I takie sobie
    perspektywy, bo co prawda w obecnej pracy mnie doceniają, ale w najbliższym
    czasie nic lepszego mnie nie czeka, a mimo ciężkiej pracy płacą mi do niczego.
    Miasto co prawda uniwersyteckie, ale przedsiębiorców coś tu niewiele, więc o
    nową pracę też nieprosto.

    Kto z Was stanął przed takim dylematem i co postanowiliście?

    Wiem, że dla ludzi, którzy w ogóle nie mogą znależć pracy, mój problem jest
    błahy i chcieliby go mieć. Ale wierzcie mi, nie jest łatwo zacząć życie od
    nowa, zwłaszcza, kiedy się nie musi. No i bądź tu mądry, człowieku...

    Pozdr,
    Amy
      • Gość: bobas kilka rad IP: *.sap-ag.de 10.05.02, 09:55
        kilka rad od goscia, ktory popelnil taka decyzje 2 lata temu

        przenioslem sie do Wawy po czesci z koniecznosci jak i z checi
        jestem kawalerem, wiec latwiej mi bylo podjac taka decyzje

        i tak:

        1. jesli masz zone i dzieci, to jelsi Tobie na niej zalezy tylko z cala rodzina
        dojazdy itd komplikuja zycie a wychowywanie dzieci w weekendy to tylko spsoob aby
        dziecie zapamietaly jak wyglada ojciec
        znam pare przypadkow gdzie ludzie sie rozeszli po trwaniu przez jakis czas w
        takim ukladzie

        2. nie wiem w jakiej dzialce dzialasz, ale czasy ciezkie, trudno przewidywac co
        moze stac sie z firma, wiec sprawdz oferte i swojego potencjalnego przyszlego
        pracodawce 4 razy zanim sie zdecydujesz

        3. koszty zycia w sensie jedzenia sa podobne w wawie do innych miast,
        wynajmowanie mieszkania to inna bajka - od 500 PLN za pokoj do ok 1200 za 2
        pokoje (skromnie) do nawet 2 tysiakow czy ponad za 3 pokoje

        koszt zakupu rowniez wyzszy pomimo spadku cen i tak nowe 2600 gdzies w granicach
        admin. wawy do 4 tysiakow w "atrakcyjnych miejscach"

        w czasach recesji, jako ze wawa droga i koszty biznesowe wlasnie w biurach
        najwieksze, obnizka zaczyna sie wlasnie od wawy
        stad proporcjonalnie procentowo wiecej ludzi traci prace tutaj majac male szanse
        na zdobycie porownywalnej a czasami jakiejkolwiek pracy

        4. kwestie zyciowe - nie masz rodziny i znajomych w wawie na kogo mozesz liczyc
        masz problem
        ciezko przestawic sie na taki sposob zycia
        ja co prawda przyzwyczajony jestem od bardzo dawna do twardego swiata, ale tutaj
        osiaga to swoje apogeum

        5. nie da sie na dluzsza mete zyc miejscem skad pochodzisz i wawa
        bo sam sna tym ucierpisz

        robienie sluzbowo paru tysiakow plus prywatnie paru tysiakow plus 200-250 h
        miesiecznie pracy odbija sie na zdrowiu, podejscia do zycia

        musisz zatem zalozyc, zew przestawisz sie na zycie w wawie, znajomi tam, nowyt
        inny swiat

        niestety, znajomosci z misjca skad pochodzisz ogranicza sie naturalnie do
        dzwonienia, do spotkan w dlugie weekndy itd itd itd

        moje przetrwaly ale to tylko dlatego, ze w jednej z firm spotkalem takich ludzi
        jakich potem w kolejnych 5 nie spotkalem i znajomosc trwa juz X lat

        6. ja nie chce zostac tutaj na zawsze
        wawa jest \zcescia moejo planu, zrobie jeszcze jakies rzeczy i sie prawdopodonie
        stad wyniose

        zeby zyc jak czlwoiek podjalem decyzje o zakupie mieszkania - nawet jelsi strace
        kilkadzieisat tysiecy to i tak jest to psychicznie lepsze roziwazanie niz zycie
        na walizkach, ksiazki w kartonach itd itd
        ktos kto to przezyl wie o czym mowie

        masz pytania, wal!!!!!!!!!!




        Gość portalu: Amy napisał(a):

        > No właśnie... złapał mnie head hunter i po wielu "sparringach" z ewentualnym
        > przyszłym pracodawcą okazało się, że mnie chcą. Tak sobie jeździłam na te
        > rozmowy trochę na zasadzie treningu i z myślą "jak mi zaproponują tę pracę, to
        > się zastanowię".
        > No i pech chciał, zaproponowali ;-)) A ja tu mam i rodzinę, i przyjaciół, i
        > mieszkanie, i nawet pracę, tylko sporo mniej na koncie. I takie sobie
        > perspektywy, bo co prawda w obecnej pracy mnie doceniają, ale w najbliższym
        > czasie nic lepszego mnie nie czeka, a mimo ciężkiej pracy płacą mi do niczego.
        > Miasto co prawda uniwersyteckie, ale przedsiębiorców coś tu niewiele, więc o
        > nową pracę też nieprosto.
        >
        > Kto z Was stanął przed takim dylematem i co postanowiliście?
        >
        > Wiem, że dla ludzi, którzy w ogóle nie mogą znależć pracy, mój problem jest
        > błahy i chcieliby go mieć. Ale wierzcie mi, nie jest łatwo zacząć życie od
        > nowa, zwłaszcza, kiedy się nie musi. No i bądź tu mądry, człowieku...
        >
        > Pozdr,
        > Amy

        • emka2002 Re: kilka rad 10.05.02, 10:39
          Zgadzam się z Bobasem. Ja zrobiłem taki krok 6 lat temu. Przez rok dojeżdżałem,
          a nastepnie dołaczyła do mnie reszta rodziny, gdyż stwierdzilismy, że inaczej
          się nie da. Najważniejsze to dobre sprawdzenie potencjalnego pracodawcy. Do
          reszty można przywyknąć a nawet polubić.
          Co do kosztów to uważam, że codzienne życie jest droższe niż w innych miastach,
          ale jest to pochodna wyższych zarobków.
          Jedną z ważnych przyczyn, które pomogły podjąć decyzję o przeprowadzce były
          dzieci. W Wa-wie mają o wiele większe możliwości. A własnego mieszkania jeszcze
          nie mam. Cały czas wynajmuje.
          pozdrawiam
          • Gość: rimi Re: kilka rad IP: 195.94.206.* 10.05.02, 19:31
            2 powyżej ma absolutnie rację. Nic dodać. Jedna rada "nigdy jedną nogą w danym
            miejscu - albo tu albo tam"; inaczej nie dasz rady. Ja przeniosłem się tu 5 lat
            temu. Nidgy, nawet przez sekundę nie żałowałem. Byłem na początku kariery, po
            roku pracy zawodowej. Owszem trzeba mieć szczęścia trochę, ale gdzie nie
            trzeba. Po 5 latach o 3 stanowiska wyżej i z dokładnie 15 krotnością mojej
            pensji w poprzedniej firmie (amerykańskiej) mam super apartament, służbowy
            samochód etc. A taki szczegół, że właśnie się rozwodzę bo najpierw ja byłem
            pracoholikiem a teraz (ciągle jeszcze) moja żona - nikogo tu nie obchodzi.
      • Gość: Jacek Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.05.02, 17:39
        Ja szybko przyjechałem w ubiegłym roku i pracy nie znalazłem. Miałem w ręku 150
        złoty. Najpierw trochę mieszkałem u znajomych i widząc że ciężko o pracę jaką
        bym chciał, zacząłem kombinować i dorabiać. Pisałem jakieś programiki,
        odzyskiwałem dane, dawałem korki i stałem sam z ulotkami żeby pozyskać
        klientów. Na dziś dzień wynajmuję mieszkanie za 1300 + opłaty + internet w
        astercity czyli około 1600 /m-c dalej nie pracuję ale mam tych klientów już
        sporo - około 20 stałych co co jakiś czas się zgłaszają. Nawet nie liczę ile
        zarabiam. Np. wczoraj 400 złoty, ZUS-u nie płacę bo nie mam czasu rejestrować
        działalności i nie zamierzam nikomu oddawać, zwłaszcza, że spokojnej glowy
        nigdy nie mam tylko muszę gdzieś biegać i dojeżdżać (komunikacją). Z drugiej
        strony wyłapuję jakieś firmy gdzie są cięcia i nie stać ich na zamawianie u
        innych. Ja im robię szybko i za 10 % wartości np. serwer, router, sieć,
        programy jakie tam chcą specyficzne pod okienka i pod DOS no i leci. Wiem, że
        psuję rynek innym, ale to jest moje postępowanie, bo nikt mnie nie chciał
        wcześniej. Ile zarabiam - ciężko powiedzieć. Palę - kupuję co miesiąc nowy
        sprzęt - po 3 miesiącach jak przyjechałem mogę szacować zarobek na około 2000 -
        dziś powiedzmy że od 4 do 6 tys. i co miesiąc mi ciut przybywa. Ale co wam mogę
        powiedzieć. Nie potrafię składać tych pieniędzy, inwestuję w sprzęt komp. i
        oprogramowanie no i oczywiście czasem książki. Ostatnio kupiłem o Routingu w
        sieciach novellowskich. Zostaje mi powiedzmy z 500-1000 zł. ale nie mam konta w
        banku bo oficjalnie nie pracuje. Recesja w kraju w moim przypadku jest na rękę
        bo wypieram firmy, które się cenią i obstawiam czasem na prawdę grube ryby np.
        bank ostatni mi się trafił za 6000. Tu musiałem pisać umowę o dzieło i zrobiłem
        aplikację do wyciągania danych na betrieve, gdzie mogli przecież prosić za
        kilkadziesiąt tys. firmę MatrixPL - produkt Symfonia bo o tym mówię. Jeden pan
        prezes czy dyr. firmy związanej z trochę z informatyką gdzie konfigurowałem NAT
        w win 2000 advenced server pyta jak juz to zrobilem "czy nie da się nic zrobić
        żeby jego strona była po wpisaniu na pierwszych miejscach w wyszukiwarkach.
        Mówi, że jak zapłaci do wp to jest ale jakiś czas. Ja mu na to, że zbadam temat
        i po tyg napisałem szybko w VBA program co tylko zapytuje serwer np. WP o url i
        keywords i jest juz jego stronka jest w onecie i wp na 2, 3 miejscu na slowa
        które chciał. Zaproponowal mi robote, a tamci jego programisci sie wkurzyli
        troche i patrzyli, na szcześci oni są po studiach i mają wyuczony model
        działania, a ja samoukiem, pasjonatem. Jestem czlowiekiem i to ze tak postepuje
        nie oznacza zebym mu mial psuc rynek innym wykształconym ludziom, z tego powodu
        że jestem minimalista. Powiedzialem ze jak bedzie mial cos trudnego,
        specyficznego to moze pisac na maila i zakoduje lub pomoge. I jeszcze raz
        zadzwonil czy bym nie miał ochoty pracować. W końcu powiedziałem, że się do
        stałej pracy chyba jednak nie nadaję i tej atmosfery bo mnie to rozprasza,
        próbował mnie wkręcić za 3000 na rękę i podwyżką. Ale wolałem jednak nie. No i
        dalej sobie żyję jak żyłem. Jutro obok Pana co stoi na Polu Mokotowskim i się
        reklamuje z C/C++ i assemblerem stanie i mój kolega za 40 zł. z moimi ulotkami
        i rozda 1000. Nawet to polubilem. Jestem nie zalezny, zarabiajacy i bezrobotny.
        Mam w domu sieć i ćwiczę teraz ze starym novellem i klientami dosowymi - calość
        sieci na ISAch AMD ne2100, w pascalu pisze program korygujacy sondaze firmie z
        Zielonki - zeby szybko bo w C nie ma co wchodzic w tym przypadku. Jutro dwoch
        klientów umówionych i jeszze studenci z PW z pracami semestralnymi w C++ (od
        nich szkoda mi brac kasy, ale maja specyficzne programy w zyciu nie przydatne.
        Pisze i od razu matme powtarzam np. do sieci neuronowych). To jest mój cały
        wyjazd do Wawki. Jakbym nie był leniwy to bym sie nie bral za komputery, ale ze
        jestem wygodny to wole żeby maszyny zarabiały dla mnie. Czy to dobrze czy źle -
        nie wiem, ale żyję i wcześniej tak mi się nie powodziło. Przekonałem się sam,
        że Ci w firmach może i są w czymś dobrzy, ale pracują dla pieniędzy i się
        stresują niepotrzebnie, jak coś im nie wychodzi. Są to ludzie wychowani jak
        zauważyłem wśród "ochów" i "achów", często się popisują wiedzą - niestety ale
        ostatnio nic się nie odzywam tylko robię co mam zlecone i daję kierownikom i im
        tłumaczę dlaczego tak. Metoda jest o tyle dobra, że z czasem zaczynają
        spuszczać z tonu i pytają skąd mam takie umiejętności. Ja na to, że
        z "partyzantki". Jeszcze jedno - nie umiem angielskiego odnośnie wymowy bo
        nigdy nie miałem, ale słownictwo komputerowe doskonale rozumiem i piszę bez
        większych błędów. Kilka razy sfrajerowalem się czytając jak nie trzeba -
        spalszczając, ale to tak na prawdę nie ma żadnego znaczenia odnośnie wywiązania
        się z danej umowy. Pan Marian dodam jeszcze ma znowu dla mnie coś ciegawego za
        kilkanaście tys. na umowę zlecenie. Muszę oprogramować Revo w OPL. Jestem sam i
        znowu tamci eleganccy programiści będą zaglądać mi przez ramię. Kiedyś to
        programował niejaki Pan Jarek z jtk.com.pl już dziś ponoć niedostępny. Pisal
        dwa lata. Przejrzałem aplikację - wstępnie powiedzialem, że z bazą danych
        napiszę w w 4 mies. po 6 h. dziennie w domu. Emulator mam, revo dostanę. I
        zgodził się że mogę w domu robić.
        Jeśli na forum są jacyś fajni przyjezdni ludzie - programiści i admini
        pasjonaci i chcą czasem dorobić to proszę o kontakt, odstąpię część zleceń
        tymbardziej teraz, kiedy się zaczynam niewyrabiać. Firmy dzwonią często nawet z
        poza Wawki np. Marki, Piastów, Zielonka. W dzień można te 300-500 zł. uskrobać

        P.S.
        Tam gdzie wcześniej mieszakłem zostawiłem wszystko tzn. kompa, skaner, satkę -
        części elektr., oscyloskop, mierniki i tu jest dużo taniej na giełdzie komp lub
        wolumenie. Myślę, że warto przyjeżdżać, ale trzeba się umieć lepiej sprzedawać.
        Ja tego się nie nauczyłem, więc 10000 nie zarobię pewnie nigdy bo nie dałbym
        rady czasowo przy moich stawkach, a nie umiem mówić więcej bo się spodziewam,
        że ktoś inny się skrzywi.
        Pozdrawiam wszystkich minimalistów i tych po fachu w gajerkach :)
        • Gość: Senin Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.prem.tmns.net.au 12.05.02, 02:24
          Bardzo inspirujaca historia, gratuluje i zycze wiecej sukcesow.
          A jakbys potrzebowal pomocy w angielskim to napisz safern9@hotmail.com.
          Gwarantuje b.dobry poziom .

          Senin
          • paw_dady Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stoly 14.05.02, 00:00
            ee tam wy tam w Australii to tylko 'dja majt, foster
            majt' ;o)
        • Gość: Kron Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 13:42
          Inspirujace!

          A ja Ci jednak radze zalozyc wlasna dzialalnosc gospodarcza. Bedziesz mogl brac
          wiecej niz teraz. ZUS (ok 600 zl /miesiac) tez Ci sie przyda w razie choroby
          czy czego. Koszt nowego sprzetu amortyzujesz a wszystkich przychodow i tak nie
          musisz przeprowadzac przez ksiege podatkowa. Dajesz tym samym wybor pracodawcy.

          No i w dalszym ciagu jestes niezalezny!

          Kron
        • Gość: tony Do Jacka IP: *.rug.ac.be 24.05.02, 15:27
          Jestem pod wrazeniem!!!! Coz Ci mozna poradzic? Zakladaj dzialalnosc to
          bedziesz panem na swoim. Ja programuje w SASie i SQL (angielski -perfekt), ale
          na technice to sie nie znam ni w zab. Jak Ci odpowiada to mozemy polaczyc sily.
          POzdrawiam
          • Gość: Jacek Do Tony'ego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 22:48
            SAS - nie znam, ale rozumiem - przejrzałem pokrótce
            neyman.im.pwr.wroc.pl/~szajow/sas/node23.html
            SQL - OK
            osobiście z SAS się nie spotkałem w praktyce, możemy coś razem działać jak
            najbardziej, dalej jestem zawalony robotą. Znalazłem Partnera - programistę C++
            (C++Builder), doszkala się asma i administracji na sieciach TokenRing.
            Założyliśmy oficjalnie dział. gosp. Mamy też już auto. Rekonesans firm związanych
            z SAS jestem w stanie przeprowadzić, ale to za ok. tydz. Zmieniam mieszkanie,
            przenoszę "sieć" z Astera w inny kąt na Imielin i graty również (kilka kompów i
            elektronikę). Doraźnie korzystam z SDI na Nowogrodzkiej. Czekam na info jak Cię
            Tony zaprezentować, co umieścić w ofercie, jeśli znajdą się potencjalni klienci
            to czy będziesz w stanie na pewno wywiązać się z zadań, których byśmy się
            podjęli?.
            Pozdrawiam :»
        • Gość: Opium Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: 195.117.224.* 14.06.02, 15:41
          Jeśli bedziesz mistrzu:) potrzebował kogoś do ogarnięcia tego co teraz robisz
          czyli .........osoby z doświadczeniem w zarządzaniu i negocjacjach itp. czyli
          asystentki to polecam nieskromnie swoją osobę .... Ania(mlua@poczta.gazeta.pl)
      • Gość: Adam Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.05.02, 19:40
        Ja bym sie nie ogladal i przenosil, ale to Twoje zycie, wiec sam musisz
        zdecydowac:)
        Adam
        • Gość: iwa Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.1praca.gov.pl 28.05.02, 09:19
          Ja zostawilam
          Znalazlam tu pracę w ciagu 4 dni, ciepla panstwowa posadka niestresujaca,
          dostalam na wejscie 1500 zl, myslalam ze z czsem bedzie wiecej, a tu juz mija
          rok i podwyzki nie widac, wiec musze rozgladac sie za inna praca, nie wiem czy
          mi sie uda jednak, poniewaz wprawdzie mam skonczone w miare dobre studia (prawo)
          ale nie znam perfekcyjnie zadnego j. obcego.no i mam 34 lata;))
          Początki w wawce byly dla mnie znosne, mialam tu chlopaka i za razem
          lokum,ostatnio pobralismy sie i kupilismy mieszkanie.
          Mimo teego ze nie zarabiam duzo, zadowolona jestem z podjetej decyzji,
          wczesniej mieszkalam w bieszczadach....a tam piekne sa tylko krajobrazy, poza
          tym brak pracy, brak rozrywki, brak cywilizacji poprostu.
      • Gość: Amy Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 18:49
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
        No tak, chyba w Warszawce się jest samotnym, skoro opisaliście takie długie
        historie ...
        Właśnie tego się najbardziej, boję, że nie będę tam miała żadnej bratniej
        duszy, bo wszyscy przyjechali po kasę i mało ich obchodzą jakieś ceregiele z
        przyjaźniami itp. Nie mam w Warszawce nikogo oprócz dwóch znajomych małżeństw,
        które żyją swoim życiem i swoimi dziećmi. A ja właśnie się rozstalam z facetem
        i pojechałabym tam całkiem sama.
        Widzę to tak: "wielkie, nieprzyjazne miasto i ja malutka". A tak poważnie, to
        kasa nęci, co tu dużo mówić. W Krakowie jeszcze długo nikt mi tyle nie zapłaci.
        Firma dobra, lepsza niż moja, choć z tej samej branży, ale znana z tego, że nie
        patyczkuje się ani z pracownikami, ani z kontahentami.
        Widzę że wszyscy mieli takie przemyślenia, że jedną nogą będą w starym miejscu
        a drugą w nowym ;-) Najlepsze jest to, że praca zawsze była dla mnie ważna, ale
        bez przesady. A teraz jak się czytam, to wychodzi z tego jakiś japiszon. A ja
        po prostu mam duże potrzeby i muszę je jakoś sfinansować ;-)
        No dobra, do piątku muszę podjąć jakąś decyzję - czyli zostały mi 4 dni.
        Życzcie mi powodzenia.
        • Gość: Zbigniew Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 23:02
          Zyczę powodzenia w stolicy, chociaż życie bez Krakowa co to za życie:))
          Podejrzewam, że każdy weekend będziesz spędzać w Krakowie.
        • paw_dady powodzenia!!! trzymam kciuki 14.05.02, 00:13
          Gość portalu: Amy napisał(a):

          > Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
          > No tak, chyba w Warszawce się jest samotnym, skoro
          opisaliście takie długie
          > historie ...


          nie boj zaby. ja sie przenioslem ze wsi podobnej
          wielkosci jak Krakow do miasta. zreszta jedynego w
          Polsce. I NIGDY tak dobrze mi sie nie zylo (w czasie
          kiedy bylem w Polsce). nie mowie tu o kasce, to tez, ale
          spotkalem mnostwo wspanialych ludzi (kobiet tez ;0).
          zrobilem pare fajnych rzeczy profesjonalnie jak i
          prywatnie. np. ozenilem sie z warszawianka (wiec z ta
          samotnoscia to tez przesadzone ;).

          pamietaj wszystko zalezy od ciebie. jak bedziesz co
          tydzien jezdzila z praniem i po bigos do mamusi to sama
          definiujesz swoja role w Wawie. pozdrowienia. 3m sie.
        • Gość: bobas Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: C22DEC* / *.sap-ag.de 14.05.02, 09:51
          z ta praca znam kilka kobiet ktore calkowicie zmienily swoje apatrywanie na ten
          temat w wieku 26-32 lata i wyszlo im to na dobre bo zamiast udawac twarda,
          poszukaly sobie facetow i teraz wozki ciagaja - ciesza sie z wyboru

          tez zycze udanych przemyslen!



          Gość portalu: Amy napisał(a):

          > Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
          > No tak, chyba w Warszawce się jest samotnym, skoro opisaliście takie długie
          > historie ...
          > Właśnie tego się najbardziej, boję, że nie będę tam miała żadnej bratniej
          > duszy, bo wszyscy przyjechali po kasę i mało ich obchodzą jakieś ceregiele z
          > przyjaźniami itp. Nie mam w Warszawce nikogo oprócz dwóch znajomych małżeństw,
          > które żyją swoim życiem i swoimi dziećmi. A ja właśnie się rozstalam z facetem
          > i pojechałabym tam całkiem sama.
          > Widzę to tak: "wielkie, nieprzyjazne miasto i ja malutka". A tak poważnie, to
          > kasa nęci, co tu dużo mówić. W Krakowie jeszcze długo nikt mi tyle nie zapłaci.
          >
          > Firma dobra, lepsza niż moja, choć z tej samej branży, ale znana z tego, że nie
          >
          > patyczkuje się ani z pracownikami, ani z kontahentami.
          > Widzę że wszyscy mieli takie przemyślenia, że jedną nogą będą w starym miejscu
          > a drugą w nowym ;-) Najlepsze jest to, że praca zawsze była dla mnie ważna, ale
          >
          > bez przesady. A teraz jak się czytam, to wychodzi z tego jakiś japiszon. A ja
          > po prostu mam duże potrzeby i muszę je jakoś sfinansować ;-)
          > No dobra, do piątku muszę podjąć jakąś decyzję - czyli zostały mi 4 dni.
          > Życzcie mi powodzenia.

        • windows3.1 na końcu cyklu 28.05.02, 11:00
          przeniosłem się w 1993, z wszystkim (tzn z żoną) do nagranej wcześniej pracy.
          Nikogo w Warszawie nie znałem, miasta tez nie, po przeprowadzce jeszcze przez 3
          lata myliłem Aleje Jerozolimskie z Marszałkowską.

          Po przyjeździe pierwsze miesiące i nawet lata były straszne, zwłaszcza to
          poczucie degradacji i wyobcowania. Ale teraz generalnie nie żałuję. Po dwu
          latach tułaczki żona znalazła dobrą pracę. Ja swoją robotę zmieniłem.
          Stanęliśmy finansowo mocno na nogi. Kupiliśmy dobre mieszkanie w dobrej
          dzielnicy, mamy garść znajomych, dziecko w przedszkolu, puszczamy korzenie.

          I mamy już generalne dość. Tego grajdołu na środkowoeuropejskich nizinach
          szczerze nienawidzę. Do Krakowa (gdzie studiowałem) poszedłbym pracować na
          kolanach (gdyby była tam robota). Czekam z utęsknieniem na moment, kiedy rozwój
          telekomunikacji pozwoli na tele-workig pełną parą. Wtedy będzie żegnaj stolyco.
      • Gość: Snake Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: 217.153.10.* 14.05.02, 16:48
        Nie przenioslem sie do stolicy, bo udalo mi sie w moim miescie,
        ale z racji wielu znajomych, ktorzy to zrobili, mam pewne
        obserwacje. Kazdy z nich przezyl to na swoj sposob ale o wiele
        lepiej zniesli to Ci, ktorzy zmieniajac prace zawarli tam
        znajomosci, zwiazki i spedzaja tam wolny czas. Ci, ktorzy
        traktuja stolice na zasadzie akademika i sa jedna noga tam a
        druga tu znosza to nienajlepiej. Ciagle nie wiedza gdzie ich
        miejsce. Tu kogos poznali, ale pracuja tam. Tam kogos poznali,
        ale mieszkaja tu. Rozbicie totalne i marnotrawienie zyciowych
        okazji. Wg tego co widze, jezeli podejmowac decyzje to zmianie
        miasta to raczej wybrac wariant radykalny. Pozdr.
        • Gość: stan Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: 192.88.212.* 17.05.02, 19:48
          Do wawy przeprowadzialem sie jakeis trzy lata temu najpir sam potem dolaczyla
          zona :)

          prace od razu mialem niezla wiec nie bylo zle ona tez dostala bardzo dobra - po
          jakims czasie niestety zaczelo sie psuc miedzy nami i wlasnie sie rozhcodzimy
          ale i tak bywa

          Poznalem super ludzi w wawie ktorzy tak jak i ja zostawili swoje miasta i
          pacuja razem ze mna - dzieki szczesciu, duzej dozie samozaparcia oraz temu ze
          jestesmy dobrzy e tym co robimyt - wszyscy ktorych znam sa zadowoleni

          mam nadzieje ze uda ci sie znalezc to czego szukasz w wawie !

          stan
      • Gość: Justyna Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: 5.3R* / *.tx.shawcable.net 10.06.02, 08:46
        hej,
        przede mna podobny dylemat,

        25lat, wyzsze wyksztalcenie, 3 jezyki obce, roczne doswiadczenie i co tu wybrac?

        Krakow:
        daleko od ukochanego
        kiepska praca
        wlasne male mieszkanie
        kredyt do splacenia
        przyjaciele
        blisko w gory i w miare blisko do rodzicow
        lubie to miasto


        Warszawa:
        chlopak
        zadnych innych znajomych
        zadnego mieszkania
        daleko w gory, daleko do domu...
        czy bedzie ciekawa i dobrze platna praca?

        przeprowadzka drugiej strony do krakowa wydaje mi sie malo realna... tu nie ma
        pracy...

        "To move or not to move..."
        Pozdrawiam
        Justyna
        • Gość: bobas Re: Kto zostawił wszystko i przeniósł się do stolycy? IP: *.sap-ag.de 10.06.02, 11:03
          moze poszukaj prace najpierw ii zsynchronizuj przeniesienie sie jelsi jest to
          wlasciwy step

          mysle, ze warto przeniesc sie do wawy nawet na troche aby miec inne spojrzenie na
          zycie
          mzona poznac nowych ludzi chociaz znajomosci zawiera sie trudniej i pomimo ze
          ludzie maja setki znanych nazwisk w foniku liczyc mozna tak naprawde na niewielu
          w zyciu

          ja zawsze najemnikiem bylem ale teraz cos dziwnego sie ze mna dzieje

          wiem, ze wawa nie jets miejscem gdzie chce mieszkac
          to etap zycia

          podejdz do tego jako rozwiazanie czasowe - nabierzesz dustansu do zycia wiekszego
          niz w jakimkolwiek miescie w Polsce bo oszolomow tutaj najwiecej

          i najbardziej trzeba pilnowac dupci zeby jej nie skopali

          zycze madrych wyborow, jelsi zalezy na facecie to szukaj pracy i idz
          bo odleglosc rodzi pokusy itd
          a my jestesmy tylko ludzmi

          tymczasem pozdrawiam!






          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          > hej,
          > przede mna podobny dylemat,
          >
          > 25lat, wyzsze wyksztalcenie, 3 jezyki obce, roczne doswiadczenie i co tu wybrac
          > ?
          >
          > Krakow:
          > daleko od ukochanego
          > kiepska praca
          > wlasne male mieszkanie
          > kredyt do splacenia
          > przyjaciele
          > blisko w gory i w miare blisko do rodzicow
          > lubie to miasto
          >
          >
          > Warszawa:
          > chlopak
          > zadnych innych znajomych
          > zadnego mieszkania
          > daleko w gory, daleko do domu...
          > czy bedzie ciekawa i dobrze platna praca?
          >
          > przeprowadzka drugiej strony do krakowa wydaje mi sie malo realna... tu nie ma
          > pracy...
          >
          > "To move or not to move..."
          > Pozdrawiam
          > Justyna

      • Gość: Realista A przeprowadzka do innego kraju? IP: *.muma.stlu.chcgil24.dsl.att.net 12.06.02, 16:16
        Do tej pory wydawalo mi sie, iz jedynie przeprowadzka do innego kraju (i to w
        dodatku za Wielka Wode) moze spowodowac dylematy nie do rozwiazania- rodzina,
        znajomi, otoczenie, jezyk, mentalnosc, itd.
        Wiadomo- ci z Europy wskakuja do aut i po paru godzinach sa ma swoich
        podworkach.

        Zatem przeprowadzka z miasta do miasta w swoim kraju, nie powinna byc az takim
        strasznym posunieciem dla dobra pojedynczej osoby w porownaniu z emigracja.

        Takie sa moje odczucia.
    Pełna wersja