Gość: Amy
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
09.05.02, 20:04
No właśnie... złapał mnie head hunter i po wielu "sparringach" z ewentualnym
przyszłym pracodawcą okazało się, że mnie chcą. Tak sobie jeździłam na te
rozmowy trochę na zasadzie treningu i z myślą "jak mi zaproponują tę pracę, to
się zastanowię".
No i pech chciał, zaproponowali ;-)) A ja tu mam i rodzinę, i przyjaciół, i
mieszkanie, i nawet pracę, tylko sporo mniej na koncie. I takie sobie
perspektywy, bo co prawda w obecnej pracy mnie doceniają, ale w najbliższym
czasie nic lepszego mnie nie czeka, a mimo ciężkiej pracy płacą mi do niczego.
Miasto co prawda uniwersyteckie, ale przedsiębiorców coś tu niewiele, więc o
nową pracę też nieprosto.
Kto z Was stanął przed takim dylematem i co postanowiliście?
Wiem, że dla ludzi, którzy w ogóle nie mogą znależć pracy, mój problem jest
błahy i chcieliby go mieć. Ale wierzcie mi, nie jest łatwo zacząć życie od
nowa, zwłaszcza, kiedy się nie musi. No i bądź tu mądry, człowieku...
Pozdr,
Amy