Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak nazwać fetyszyzm z wykorzystaniem SAP

    IP: 195.116.115.* 30.08.01, 12:56
    Ostatnio zauważyłem nowe zboczenie (SAP jest dobry na wszystko) powtarzają to
    ludzie z KPMGH i Andersena ale nikt nie pyta potencjalnych użytkowników. I tak
    zarząd opierając się na opini Andersena kupuje i wdraża SAP korzystając z usług
    konsultingowych Andersena (ach te stawki) i tak po roku nic nie działa a
    pieniądzy niema.
    Obserwuj wątek
        • Gość: Sauron Re: Jak nazwać fetyszyzm z wykorzystaniem SAP IP: 53.48.71.* 31.08.01, 08:56
          Gość portalu: koleś napisał(a):

          > Extra zarząd. Wdraża system poprzez usługi firmy zewnętrznej. Po jaką cholerę p
          > ośrednik.
          >
          Twoj post dowodzi, ze masz marne pojecie o wdrazaniu systemow ERP (tylko nie
          pisz, ze wiesz o co chodzi bo zainstalowales Subiekta albo Symfonie bo to nie ta
          klasa systemow. O ile w tych wypadkach mozna mowic o systemach). Co do stawek, na
          ktore narzekal Twoj poprzednik: Wszyscy, ktorzy wdrazaja tego typu oprogramowanie
          maja bardzo podobne stawki. Teraz pora na zarzut, iz po roku nic nie dziala:
          Jak juz wielokrotnie pisalem, wszystko zalezy od poprawnie wykonanej analizy
          przedwdrozeniowej i wspolpracy z klientem zarowno w czasie tej analizy jak i
          podczas samego wdrozenia. Jesli klient zostawia konsultantow samych sobie to
          efekty moga byc oplakane. I to nie dlatego, ze konsultanci sa do bani. Oni nie sa
          jasnowidzami. Musza pracowac z ludzmi ktorzy dokladnie znaja wszystkie procesy w
          firmie,. Popytaj sie ludzi np. w Carcade Invest czy firma wdrozeniowa pracowala
          sama czy z nimi
          Pozdrawiam
          Sauron
          • Gość: szdowk Re: Jak nazwać fetyszyzm z wykorzystaniem SAP IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.09.01, 00:55
            Hello

            Gość portalu: Sauron napisał(a):

            > Jak juz wielokrotnie pisalem, wszystko zalezy od
            poprawnie wykonanej analizy

            Tak, tylko malo kto chce zaplacic firmie informatycznej
            za poprawna analize ;-) ...i jezeli w ogole chce, to
            czesto jest ona czescia samego wdrozenia...

            Natomiast tragedia sama w sobie jest to, ze firmy
            "tylko" konsultingowe wykonuja mega-analize, z ktorej
            wynika, ze trzeba uzyc platformy software''owej xxx, a
            wszystkie inne sa beee. Oczywiscie platforme xxx wdraza
            w naszym kraju tylko firma yyy i zzz, z czego za
            powazna mozna uznac tylko yyy. Jesne... Czasem tylko
            sie okazuje, ze stworzenie systemu na wskazanej
            platformie jest co najmniej karkolomne lub niesamowicie
            upierdliwe... A to dlatego, ze Panowie Konsultanci z
            Firmy Konsultingowej znali platforme tylko z opisow.
            Za to funkcjonalnosc, mimo ze objetosciowo w analizie
            zajmuje sporo miejsca, praktycznie jest zostawiana na
            drugim miejscu, co zreszta o tyle nie ma znaczenia, ze
            jest ona w 95% przepisana z template''u dostarczonego
            zza oceanu. Efekt jest taki, ze albo trzeba zreformowac
            znaczna czesc przedsiebiorstwa (dopasowac do systemu),
            albo system nie bedzie nic robil, bo nikt z niego nie
            bedzie korzystac. W kazdym razie tak to wyglada w
            wypadku systemow CRM...

            Szymon
      • Gość: ma Re: Jak nazwać fetyszyzm z wykorzystaniem SAP IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 31.08.01, 08:54
        Odpowiedz brzmi:
        "Jedynym uzasadnieniem istnienia firm doradczych jest istnienie firm
        doradczych".

        Jest gleboki sens w tym zdaniu.
        PS. Pomijam oczywiscie uslugi typu audyty finansowe, poszukiwania inwestorow
        strategicznych itp. wymierne dzialania. Chodzi mi np. o "pomoc" we wprowadzaniu
        SAP, albo dostarczanie dupokrywek nieudolnym zarzadom przy podejmowaniu waznych
        decyzji (np. ciekawe, ile Pol-Mot zaplacil Andersenowi za opinie, ze warto w
        DMP produkowac LD-100, jakby brak bylo informacji o rynku :-)

        Pozdrawiam,
        ma
      • Gość: Karol Uzytkownik ok, SAP fuck off :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.10.01, 00:49
        Zaczne od tego ze nie jestem z SAP'a, nie wdrazam SAP'a i moja firma ma z
        SAP'em tyle wspolnego ze im zrobilismy niedawno siec :)
        Jesli wypowiadam sie w obronie tego systemu to dlatego ze mialem troche
        doczynienia z wdrozeniami podobnych systemow i znam temat "z obu stron".

        I wkurza mnie gdy ktos narzeka na firmy ktore to robia nie zastanawiajac sie
        czy moze wina nie lezy po stronie zamawiajacego.
        Przy obecnej sytuacji na rynku naprawde mozna sobie do woli wybierac wsrod
        systemow, firm wdrozeniowych i konsultingowych - kazda stanie na glowie byle
        dostac kontrakt.
        Nie znam tez firmy ktora za uslugi placi Z GORY.
        Zazwyczaj takie sprawy zalatwia sie kontraktem ktory jasno okresla
        (przynajmniej powinien) jak ma wygladac efekt koncowy.
        Jesli piszecie ze "w waszej firmie jest burdel bo wprowadzono SAP'a" to sorki
        ale ciezko mi to przyjac do wiadomosci.
        Moim zdaniem oznacza to tyle ze:
        - wasz "gorka" nie powinna zarzadzac firma jesli nie potrafi tak spisac umowy
        zeby zabezpieczyc swoje interesy
        - ewentualnie ta sama "gora" wziela w lape wiec swoje chlipanie powinniscie
        kierowac pod adresem WASZEGO KIEROWNICTWA a nie firmy wdrazajacej ktora
        uczciwie zaplacila za to zeby nic nie robic
        - system kierowania firma jest na tyle niespojny ze to zamawiajacy nie byl w
        stanie dotrzymac kontraktu i calosc przedsiewziecia sie opoznia - oferent
        zrobil co do niego nalezy

        Ten ostatni punkt przypomina mi "niekonczaca sie opowiesc" z
        wdrazaniem "SAP'ow" w duzym przedsiebiorstwie zajmujacym sie oczyszczaniem
        miasta. Przez jakis rok przygladalem sie jak moja dawna firma wdraza tam
        kompleksowy system wlasnej produkcji i moge powiedziec tyle:
        - w pierwszym roku zmienilo sie 7 dyrektorow
        - zdolnosci decyzyjne naszego zleceniodawcy byly bliskie zeru (mozna bylo
        ustalic cos z kierownictwem ale potem kladly to zwiazki)
        - klient nie zgodzil sie na zadne uproszczenia w funcjonowaniu firmy (np.
        szeregowy pracownik otrzymywal pensje w wysokosci powiedzmy 1000 zl + ok 20
        roznych dodatkow - raz na 3 miesiace dodatek na mydlo, raz na rok na kalosze
        etc - srednio dodatki te wynosily ok 30 zl miesiecznie ale zwiazki nie
        pozwolily tego ujac w jednym ryczalcie 30 zl bo "klasa robotnicza sobie to
        wywalczyla i tak ma byc")
        - im blizej konca tym wiekszy byl opor materii (np. proba zainstalowania GPS'ow
        w kazdej smieciarce zaowocowala wywiezieniem dyrektora na taczkach - wszyscy w
        mig pojeli ze skonczyly by sie fuchy bo system by od razu wykazal jaka trase
        zrobila dan smieciarka danego dnia)

        Z tego co slyszalem to po 5 latach system nadal nie byl "skonczony" a
        pracownicy narzekali ze "tyle kasy poszlo w bloto - dalej jest burdel".

        Podobne przypadki widzialem tez w zakladach trudniacych sie produkacja nawozow
        sztucznych. Przed SAPem kazdy do tych mieszalnikow sypal ile mu sie czego
        chcialo a po wprowadzeniu systemu zaczely sie telefony z ksiegowosci z
        pytaniami dlaczego roznice w koszcie produkcji tego samego produktu jednego
        dnia sa o 20% wieksze (lub mniejsze) niz innego dnia.
        I co powiedzial uzytkownik? To system jest zly, balagan sie tylko robi.

        Ludzie. Troche realizmu.
        Czy firmy uslugowe to Swity Mikolaj ktory wejdzie przez komin byle tylko
        zostawic wam prezent z ktorego bedziecie happy?
        Jesli przed podpisaniem kontraktu wolicie czesciej rozmawiac z handlowcami
        ktorzy klepia was po plecach, daja zlote zegarki i mowia ze "wszystko sie zrobi
        raz dwa" niz z analitykami ktorzy przedstawiaja wam konkretne problemy z jakimi
        przyjdzie sie borykac to nie narzekajcie potem ze "to nie jest to o co wam
        chodzilo".
        Kazda z firm ma swoja specyfike i bez waszego aktywnego udzialu nie uda sie
        spersonalizowac softu napisanego tak zeby pasowal wszystkim do waszych
        konkretnych potrzeb.
        Wasza rola jest tez wybranie takiego partnera ktory dysponuje odpowiednim
        potencjalem kadrowym i finansowym do wykonania tego zadania. Jesli wybraliscie
        firme ktora tego nie potrafi zrobic to czy nie ma w tym tez WASZEJ winy?

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka