Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Re CitiBank, Lyreco et cetera. O wyciskaczach

    IP: *.crowley.pl 17.01.05, 20:14
    Przeczytałem przed chwilą całe forum. Patrzę na to wszystko inaczej. Mam wiele
    lat praktyki w firmach handlowych od przynajmniej 10 lat pracuję w handlu. Mam
    stanowisko kierownicze i wyższe wykształcenie. Więc jako potencjalny
    pracodawca bardzo źle oceniam podejście do młodych ludzi przez CitiBank.
    Miałem okazję współpracować z dwiema osobami, które pracowały (UWAGA!) po
    około jeden rok w Citi. Potrzebowali około 6 miesięcy żeby nauczyć się
    normalnego życia w organizacji. Wszystko było nowe, normalne wręcz
    zadziwiające dla nich. To jest straszna skaza. Jak długo może trwać
    "znormalnienie" po kilku latach pracy w tym banku? Ohydna atmosfera, wzajemne
    podpieprzanie, podbieranie klientów, zazdrość. To jest busz. Niestety obaj
    zarażeni byli manią awansu. I niestety trafili do kolejnej firmy gdzie pracują
    po kilkanaście godzin na dobę. Produkują idiotyczne raporty, zarabiają tyle
    samo ale mają słowo "kierownik" nie mając żadnych ludzi pod sobą i tak
    naprawdę kierują rynkiem, który ktoś dla nich stworzył. Niewolnicy procedur i
    raportów. Ale aby pocieszyć pracowników Citi stwierdzam jednoznacznie, że to
    nie tylko ten pracodawca jest taki fantastyczny. Jest takie sobie Lyreco - sto
    milionów raportów, oddech szefa na plecach i pani prezes rzucająca mięsem na
    widok handlowca. Jest taki Masterfoods (popularnie "Mamlas") gdzie pracownik
    jest po amerykańsku trybikiem totalnym. Są wreszcie firmy tytoniowe, które
    dają handlowcowi Seicento Van i bezwzględną konieczność odwiedzania 40
    (czterdziestu) punktów dziennie wraz ze szczegółami - takie papierosy mają
    stać tak obok tych a takie tak. Nie powiem, że tak jest wszędzie ale wynika to
    z prostego faktu. W wielu tych organizacjach dzisiaj kierownikami czy
    dyrektorami są osoby, które zaczynały pracę w handlu 10 lat temu i są
    przyzwyczajeni, że coroczne wzrosty to 20, 30% (zwykle brak im wykształcenia i
    ogłady, którą często mylą z chamstwem). Drugi typ to młodzi absolwenci, którzy
    trafiają w dziwny sposób na stanowiska kierownicze nie mając żadnego
    doświadczenia. I albo nauczą się (10%) szybko albo nie nauczą się wcale i
    odejdą (25%) albo będą ukrywać swoje braki chowając się za murem bezczelności
    i chamstwa. I oczywiście stare dobre hasło: "Jak się nie podoba to zawsze
    możesz się zwolnić"). No i jest jeszcze trzeci typ, który nieskromnie
    reprezentuję czyli typ osób "zupełnie normalnych". Niestety zdecydowana
    mniejszość. I to mnie smuci bo nie wiem czy to jest "zupełnie normalne".
    Problem w tym, że ktoś takich ludzi rekrutuje. Agencje doradztwa personalnego
    - zziewczyny studentki bądź młode absolwentki w super firmach zagranicznych.
    Co drugie słowo z angielskiego, zero pojęcia o rynku ani o prawdziwych
    potrzebach klienta ale za to dla odmiany małe pieniądze i żadna
    odpowiedzialność. Sam czasem chodzę na jakieś spotkania ale zdarzyło mi się
    wyjść przed końcem ze względu na brak inteligencji biznesowej osoby
    prowadzącej spotkanie.
    Z drugiej strony rekrutacje przez pracodawcę również są dziwne często.
    Spotkałem się kiedyś z człowiekiem z firmy Teekane na stanowisko kierownicze
    gdzieś w Polsce. Jako stary rynkowy wyga opowiedziałem jak uważam, że to ma
    wyglądać według mnie. Człowiek nie zgodził się ze mną. Powiedział kilka bzdur
    po czym uśmiechnęliśmy się do siebie, podziękowaliśmy i rozstaliśmy. W
    momencie wyjścia wiedziałem, że nie dostanę tej pracy. I co wyszło z wielkich
    planów Pana z Teekane? Pomimo reklamy telewizyjnej i "super organizacji" którą
    tworzył? Nic. Po prostu nic. Jako menedżer się nie sprawdził. Odpowiedzialność
    żadna tylko utrata pracy. Ale ogólnie jest wesoło. Ostatnio panienka w
    ogromnej firmie międzynarodowej na literkę "An" oczywiście doradztwa
    personalnego powiedziała mi na spotkaniu, że ja "nie emanuję liderem". Mało
    się ze śmiechu nie popłakałem. 23 lata, żadnego doświadczenia, wyuczone parę
    zdań. Powiedziałem, że po prostu pracuję. Wiem jak prowadzić organizację
    sprzedaży i jak utrzymać normalne stosunki w pracy. Żeby były wyniki i żeby
    było wesoło. A tak można. Pozdrawiam
      • Gość: Jacek Re: Re CitiBank, Lyreco et cetera. O wyciskaczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 09:55
        Max, a może potrzebujesz normalnych ludzi do pracy?Daj znać.
      • Gość: mała Re: Re CitiBank, Lyreco et cetera. O wyciskaczach IP: *.telkab.pl 18.01.05, 11:20
        podpisuje się pod słowami Jacka, jak będziesz potrzebował normalnych ludzi daj
        znać :)
      • Gość: gosc Re: Re CitiBank, Lyreco et cetera. O wyciskaczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 14:50
        zgadzam sie z toba w 100 %. Wiekszosc kierownikow i dyrektorkow handlowych nie
        mialo doczynienia z klienem a nawet spotkalem sie z tym ze wrecz sie ich boja.
        I jak taki czlowiek moze tworzyc oferty bojac sie rynku. Dla zatajenia swoich
        kompleksow musza byc potem chamscy zeby wszyscy wkolo widzieli ze oni wiedza o
        co chodzi. Raporty hmm.... sciema sciem bezsens kompletny dane z nieba
        analizowane przez "wyjadaczy analitycznych", ktorzy dla spokoju musza dopelnic
        formalnosci. Rekrutacje... dla mnie to takie targi firmowe. Na nich firmy
        proboja sie pokazac, nowy managment proboje pokazac ze dziala i werbuje ludzi
        do swojej nowej jedynej i slusznej strategii. Po jakims czasie okazuje sie ze
        zasadniczo strategia byla dobra ale ludzie zrekrutowani nie spieli sie na
        wyzyny swoich mozliwosci i z takimi ludzmi "caly plan w piz.." A
        najsmieszniejesze co uslyszalem w agencji rekrutujacej? To ze jesli sie jest b.
        dobrym sprzedawca to powinno sie sprzedac wszystko - teoria z ksiazki chyba! No
        Ok zgodze sie ale jak ktos kto jest po filologi i sprzedawal kosmetyki moze
        sprzedawac silowniki pneumatyczne do mechaniki precyzyjnej! Paranoja.
      • Gość: Strawberry Re: Re CitiBank, Lyreco et cetera. O wyciskaczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:23
        Zgadzam się z Tobą.Pracowałam do niedawna w międzynarodowej firmie ,gdzie guru branży do którego modliło się 90 % pracowników i cały zarząd po otrzymaniu raportu sprzedaży w Excelu zadzwonił do wysyłającej z pytaniem dlaczego zawiera on tylko jedna stronę.Asystentka najpierw zgłupiała a potem zajarzyła,że guru chyba ma problem z Excelem i nie widzi zakładek.Dyrektor natomiast wrzeszczał na pracowników bo mu się wydawało ,że jest taki męski i że w ten sposób osiągnie lepsze wyniki sprzedaży.Myślę ,że można motywować ludzi do pracy w lepszej formie i być po prostu człowiekiem.Co do "emanowania liderem " to niezłe zdanko.Panienka przeszła chyba pranie mózgu w Amway lub podobnych firmach.
        • Gość: kenji To nie tylko w sprzedazy tak jest. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.01.05, 18:45
          Pracuje w dużej japońskiej firmie.
          Panienki z rekrutacji są z agencji tymcasowej pracy, więc krew je zalewa jak
          mają przyjąc kogoś na umowę z macierzystą firmą.
          Kierownictwo co drugie slowo jest po "angelsku". Tragedia. Ludzie maja takie
          pranie mózgu jak w amwayu. Bez kitu.
          Stanowiska po znajomości. Żółci o tym nic nie wiedzą.Szok. Dosłownie i w
          przenośni.
      • paw_dady eee tam cienias jestes ;) 18.01.05, 19:07
        > się ze śmiechu nie popłakałem. 23 lata, żadnego doświadczenia, wyuczone parę
        > zdań. Powiedziałem, że po prostu pracuję. Wiem jak prowadzić organizację
        > sprzedaży i jak utrzymać normalne stosunki w pracy. Żeby były wyniki i żeby
        > było wesoło. A tak można. Pozdrawiam

        ale co to ma do rzeczy skoro eni emanujesz? moze prysznic wziales rano i
        panienka nie poczula zadnej emanacji?

        ale co bys nie powiedzial zazdroscisz kobiecie, ktora pracuje wydajnie dla big3-
        2-1-0 czy jak ich tam nazywaja.

        ich motto 'look busy look professional' ;)
    Pełna wersja