Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jak ja się przygotowuję i szukam pracy...

    IP: 81.210.75.* 01.02.05, 11:42
    Właśnie składam dziś wymówienie... do czego to doszło, z dobrej bardzo pracy
    w fajnej firmie international, gdzie miałem już ustaloną pozycję po roku
    pracy... Ciężko na to pracowałem, ale z powodów prywatnych zmieniam. Nie
    żałuję bo mam już inną zaklepaną, w której się mogę może jeszcze więcej
    nauczyć. A na dwie firmy do których wysłałem (bardzo starannie je wyszukując
    i przygotowując się) papiery dostałem dwie oferty pracy... Hmmm jestem młody
    choć mam sporo doświadczenia...
    W czym więc tkwi sukces?? [NIE CHCĘ TUTAJ WYJŚĆ NA KOGOŚ KTO MA SIĘ ZA
    LEPSZEGO BO TAK NIE JEST< CHCĘ SIĘ TYLKO PODZIELIĆ SWOIMI RADAMI KTÓRE SAM
    STOSUJE}. Doświadczenie - trzeba łapać jak najwięcej jakiegokolwiej ale
    najlepiej zagranicznego, najlepiej zacząć wcześnie na studiach (chodziłem na
    targi pracy już od 1 roku...). TRZEBA bezwzględnie znać choć jeden język - a
    jak nie znasz, to przysiąść i się uczyć (w autobusie, w domu, pojechać stopem
    za granicę...). Trzeba pokazać pracodawcy że ma się ogromną motywację i wiarę
    w siebie! Trzeba uwierzyć w siebie i się nie poddawać! Wydaje mi się że wiara
    i upór dadzą zawsze efekty. Jak nie mam jakichś kwalifikacji, żeby się starać
    o stanowisko, to zbieram materiały i siadam i się uczę ile dam rady tego, a
    potem nie narzekam, że nie łapię się z powodu wymagań. Gdy jest wymagana
    znajomość czegoś poparta doświadczeniem, to siadam i się tego uczę a potem
    przekonuję pracodawcę, że się dobrze przygotowałem i własnie u niego chcę
    zdobyć to cenne doświadczenie, którego on wymaga - a żeby mu uzasadnić, że
    wybór mnie jest dobrym rozwiązaniem dla niego przekonuję go, że chcę pracować
    u niego np. za małe pieniądze (staż, praktyka) i dopiero jak uzna, że się
    faktycznie sprawdzam, to wtedy zdecyduje o zosatwieniu mnie...

    SZUKANIE PRACY I WYSYŁANIE PAPIERÓW
    Jak ja to robię:
    1. szukam ogłoszenia na które się łapię i które jest ciekawe,
    2. przygotowuję papiery i wysyłam:
    - zawsze zapisuje do ktorej firmy wyslalem i co im wysłałem, żeby potem się
    nie zbłaźnić i nie mówić na rozmowie, że nie pamiętam jakie to było
    stanowisko, albo nie przekręcić czegoś co im wcześniej pisałem...
    - ogloszenie: analizuję każde słowo (!!) m.in. staram się na tej podstawie
    jak najwięcej wywnioskować o firmie i o oferowanym stanowisku, potem to
    wykorzystuję pisząc papiery
    - szukam i dowiaduje się jak najwięcej o firmie i pracy w niej
    (internet,forum itd)
    - na każde ogłoszenie piszę list motywacyjny od nowa (co najwyżej
    wykorzystując fragmenty), staram się tam zawrzeć elementy nawiązujące do tego
    co było w ogłoszeniu, podkreślam te moje zalety, na których najbardziej im
    zależało (to wiem z analizy ogłoszenia), zawsze tez staram sie pisac
    wykorzystując jakoś znajomość tego czym sie firma zajmuje, jakoś napisać, że
    mam doświadczenie dla nich przydatne w tej branży i np. że to co mają do
    zaoferowania jest tym czego szukam i do czego dążę...
    3. rozmowa kwalifikacyjna: przygotowuję się jak najlepiej z wiedzy o firmie,
    znam stanowisko na które sie ubiegam, jestem przygotowany do mówienia o swoim
    doświadczeniu po angielsku, umię im udowodnić, że od dawna dążę do
    poszerzania swojej wiedzy (jakieś punkty z cv), przekonuję, że staram się o
    to stanowisko zwłaszcza z powodu tego, że mogę się wiele na nim nauczyć a do
    tego dążę, o pieniądzach sam nie wspominam, bo dla mnie najważniejsze jest
    zdobycie doświadczenia (masz doświadczenie - to kasa sama przyjdzie!!), nie
    kłamię, jeśli wpisałem w cv że znam podstawy drugiego języka, to nie ukrywam,
    że w zasadzie się nie potrafię w nim za bardzo komunikować, ale tłumaczę, że
    to wynika z braku praktyki i że pracuję nad tym w miarę mozliwości (co jest
    prawdą)... póżniej pozostaje czekać/./

    To tak w skrócie bo pewnie zapomniałem o czymś... aczkolwiek bardzo się
    przykładam i to chyba skutkuje, czasami napisanie cv i przede wszystkim listu
    motywacyjnego do jakiejś firmy zajmuje mi nawet 3-4 godziny, analizuje każde
    słowo (żeby było na miejscu i odniosło dobry skutek - co chcę przekazać w tym
    zdaniu?) Staram się nie pisać zdań, które nie wnoszą nic specjalnego...

    mam nadzieję, że nikt nie wział mi za złe, że daje rady, moim celem było
    tylko przybliżenie zasad którymi się kieruję (z efektami)

    Zdaję sobie sprawę, że szukając pracy kilka miesięcy można mieć na to inne
    spojrzenie, znajomi moi szukają (a mają doświadczenie), ale myślę, że nie
    można się poddawać!!
    I trzeba się BEZ PRZERWY uczyć!! [Jak nie spełniam, któryś wymagań (język,
    znajomość ISO 9001 itd) to siadam i staram się nauczyć...]

    pozdrawiam i powodzenia (sorki za literowki)
      • altu Re: Jak ja się przygotowuję i szukam pracy... 01.02.05, 13:32
        hm..
        to miło, ze chociaz niektorzy potrafią przygotowywac sie do "poszukiwan" pracy,
        a nie tylko utyskiwac, ze tej pracy nie moga znalezc.
        pozdrawiam,
        a.
      • Gość: niemloda Re: Jak ja się przygotowuję i szukam pracy... IP: 217.11.141.* 01.02.05, 16:30
        to bardzo cenne uwagi ale:
        wiekszosc mlodych osob nie umie lub im sie nie chce
        - pisac
        - czytac ze zrozumieniem
        - analizowac tesktu
        - interpretowac tesktu
        - mierzyc zamiary na sily
        - prezentowac sie wiarygodnie a nie tylko samochwalnie
        - szukac informacji
        - przetworzyc informacje
        i w zwiazku z tym, niestety, twoja wypowiedz moze zostac odebrana zgola inaczej
        niz chciales ...
      • Gość: Margo Re: Jak ja się przygotowuję i szukam pracy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.05, 01:21
        Popieram!

        Ja także analizuję ogłoszenie, kopiuję je na boku i odnotowuję w jaki sposób
        odpowiedziałam na nie.

        Do każdego pracodawcy przygotowuję osobny list motywacyjny i czasami modyfikuję
        CV. W CV bardzo dbam o układ i efekt wizualny (przejrzystość, wyrazistość, coś
        co sprawia, że dany list widać w stercie innych). Jeśli aplikuję na stanowisko
        sekretarki, to staję na głowie, aby dokument był bardzo dobrze zredagowany
        także od strony niewizualnej - na papierze tego nie widać, ale w pliku, dla
        osoby, która zna się na rzeczy, owszem.

        Ludzie się wyśmiewają z listów motywacyjnych, że nikt tego nie czyta. Ja
        uważam, że z listu można wiele wyczytać. Po pierwsze czuć, czy list jest
        szablonowy. Jesli nie jest szablonowy, ale indywidualny (pod daną firmę i
        stanowisko) może bardzo dużo powiedzieć o stosunku danej DO TEJ WŁAŚNIE PRACY:
        czy komuś jest obojętne, jaką pracę dostanie, byleby dostać pracę, czy akurat
        zapalił się do tego konkretnego stanowiska w tym właśnie miejscu. Wskazuje na
        entuzjazm, zaangażowanie, inteligencję i kilka innych rzeczy.

        To nie żart, że przygotowanie odpowiedzi zajmuje 3-4 godziny. Chociażby dlatego
        nie piszę takich ofert masowo na setki (czasowo się nie da!). Ale skuteczność
        mam bardzo dużą! Naprawdę bardzo żadko mi się zdarza całkowity brak odpowiedzi.
        Wiele się kończy zaproszeniem na spotkanie, a inne listem (papierowym), że w
        danym momencie nie mogą nic zaproponować, ale dołączają papiery do teczki, aby
        ewentualnie w przyszłości się kontaktować. To niby nic, ale pomyslcie, że
        zdobyli się na pewien wysiłek, a mogliby nie odpowiadać wcale. Zresztą zdarza
        sie, że te same firmy odzywają się po pewnym czasie.

        Uważam, że mam dosyć duże doświadczenie, bo napisałam wiele listów i CV nie
        tylko dla siebie, ale również dla znajomych. I moi znajomi, czasami bez
        większych kwalifikacji i wykształcenia, także, dzieki tak przygotowanym
        papierom, mieli dużą skuteczność. Nie zawsze dostawali pracę, ale przynajmniej
        zapraszano ich na rozmowy, czasami po wielu, wielu wcześniejszych
        bezskutecznych próbach ze źle opracowanymi CV.

        Nawiasem mówiąc, ludzie bardzo często nie potrafią zauważyć w swoim życiu
        pozytywnych punktów i momentów, które warto ująć w aplikacji. Piszą nudne CV na
        10 mało znaczących linijek. Czasami trzeba pewne punkty wykosić z CV (po 7
        latach pracy w specjalistycznym zawodzie, nie będę sie chwalić, że jako
        studentka byłam przedstawicielem handlowym), a czasami - gdy nie bardzo jest
        się czym chwalić - wydobyć różne duperele na światło dzienne, czasami takie o
        których się nawet nie bardzo pamięta. Trzeba się nauczyć wynajdywać swoje
        atuty. Może mały trening w postaci zapisywania kartki swoimi cechami
        pozytywnymi, wraz z potwierdzeniem w postaci różnych zdarzeń i epizodów z
        Waszego życia?

        Życzę powodzenia!
        • Gość: Margo Re: Jak ja się przygotowuję i szukam pracy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.05, 01:31
          Jeszcze taka mała uwaga: nie wstydźcie sie swojego imienia i nazwiska. CV jest
          niczym Wasza ulotka reklamowa. Wasze nazwisko powinno być na niej widoczne. Nie
          piszcie w nagłówku Curriculum Vitae, bo każdy wie, co to za papier. W miejsce
          tego napiszcie wyraźnie, dużą, grubszą czcionką, jak się nazywacie. Osoba,
          która przeglądnie Wasze CV, ma Wasze nazwisko pamiętać! To taki mały szczegół,
          a prawie nie widuję CV z wyraźnie widocznym nazwiskiem (a przeglądam czasami
          także od tej drugiej strony).
    Pełna wersja