rabarbar1971
02.02.05, 19:52
Mój były szef się mści, bo nie chciałam wyjść za niego za mąż. Tak, tak-
pewnego dnia zakochał się we mnie, ułozyl w swojej głowie misterną
konstrukcję pt."Jesteś kobietą mojego życia.Na moje dobitnie wyrażane
uwagi , że nie jestem nim zainteresowana i nigdy nie będę , nie reagował , bo
ON wie lepiej co jest dla mnie dobre.Śledził mnie, dręczył głuchymi
telefonami, był za rogiem , pod domem, sklepem, kościołem. .Wysyłał
smsy,wymyślał prace dodatkową najlepiej sam na sam ze mną, osaczał.Był
szczęśliwy jak mógł na mnie patrzeć, na szczęście nie lazł z łapami.Miałam go
dość.
Aż w końcu po 2 latach pojął , że naprawdę nic z tego nie będzie i zaczął
rozpowszechniać plotki na mój temat, szkalować mnie.Oczywiście to tylko dowód
jaki jest beznadziejny.Bronić się oczywiście przed plotkami nie ma jak.
Pogardzam nim , olewam te plotki.
Tuman jeden publicznie bredzi coś o autorytecie i szacunku dla
przełozonych.Co zrobiłibyście w kwestii plotek?Powiem szczerze- gdybym
chciała mogłabym opowiedzieć o tym jego żonie, bo chcąc się mi przypodobać
snuł wizje o tym jak jego zona jest beznadziejna nie żałował opowieści o
tajemnicach domowych ( tj. wstydliwych sprawach rodzinnych jego żony) co
bardzo uwiarygodniłoby przed zoną moje opowieści.Nie zejdę do tego poziomu i
nigdy tego nie zrobię. Czy dać się obmawiać bez końca? czy grzeczność to
słabość?