panna_joanna2
10.02.05, 11:29
Nie jestem żadnym specem od rekrutacji, nie zajmuję się castingami,
konkursami itp. Czytam od czasu to czasu to forum, i zawsze wszystkie żale
wydawały mi się uzasadnione - ktoś wysyła i wysyła oferty i tylko pech
decyduje, że bez odezwu. Ostatnio jednak szukam sobie stażystki - asystentki,
bo kupa czasu schodzi mi na prozę, a nie za to mi płacą. Wiadomo, staż- nie
jest to szczególnie dobrze opłacana forma pracy (lub też staże są za friko),
postanowiłam więc podejść do tematu rozsądnie i dac szansę komuś, kto albo
nie ma doświadczenia na etacie albo zaczyna - student na wylocie, osoba po
stazu w innej firmie. Jedynym wymogiem był angielski na bdb i względna
orientacja w branży firmy (cokolwiek na ten temat). Ogłoszenie o stażu
wywiesiłam na wydziale Uniwerku (zeby ta orientacja na rynku była).
Jestem PRZERAŻONA. Dosłownie. Cisną mi się na usta kometarze, jakich lepiej
tu nie pisać, bo wszyscy "pokrzywdzeni przez los" zaraz mnie zjedzą.
Ludzie! Jeśli wysyłacie komuś dokumenty, to błagam was:
- nie rysujcie do cholery po kazdym zdaniu - ":))))", nie rysujcie go równiez
w temacie maila, bo krew człowieka zalewa (czy w dokumentach, ktore ci
powierzę, również nasmarujesz kilka usmiechow, bo jestes luzakiem?)
- jesli proszę zebys wysłał krotki list + cv, to nie wysyłaj mi samego CV w
pustym mailu ( przepraszam! jest tam tekst, ze mail został przeskanowany i
nie ma w nim wirusów), bo jesli juz mnie olewasz, to co bedzie pozniej?
- jeden, doslownie jeden wymog - musisz znac angielski - czemu wiec, piszesz,
ze znasz wloski i hiszpanski, a teraz zaczynasz uczyc sie greckiego? Ja
wyraznie napisalam, ze bedziesz od czasu do czasu cos tlumaczyc - jak masz
zamiar to robic? Oplacisz z kieszokowego biuro tlumaczen i bedziemy udawac,
ze jest OK?
- nie obarczaj mnie w liscie motywacyjnym swoimi problemami mieszkanowymi -
jesli mieszkasz 500 km dalej, to zanim zaczniesz czegos szukac tutaj znajdz
sobie najpierw metę
- jezu, wpisales w CV, ze odbyłes juz ponad 20 stazy w majlepszych firmach -
w polowie twojego CV poczulam sie taka malutka i bezwartosciowa! Rozumiem
jednak, ze z kazdego Cie wylali, moze przez te usmieszki na dokumentach?
- niech mi ktos wytlumaczy jaki sens jest wpisywac ten milion praktyk, jesli
kazda trwala srednio tydzien? I ty w ten tydzien postawiles na nogi caly
dział (grunt to dobra samoocena)
- piszesz, ze jestes wielbicielem szynki, wszystkie twoje staze odbyly sie w
zakladach miesnych i nawet prace magisterska piszesz o szynce - a my tu
wszyscy wegetarianie, pisałam o tym. Po takiej ilosci praktyk moglbys choc
nauczyc sie sciemniać i napisac, ze szynka szynką, ale od zawsze marzyłes o
marchewce - byc moze by mnie to ujęło.
Szczerze mówiąc, to mam dosyć i cały pomysł wydaje mi się teraz do dupy. Mam
zatrudnić kogoś, kto zwieje mi po tygodniu, skuszony kolejnym stażem, a moze
kogoś, kto będzie musiał nocowac pod biurkiem, bo nie ma domu? A moze lepszy
jest taki, któremu nonszalancja nie pozwala napisac "pocałuj mnie w nos", bo
uważa, ze sam fakt wysłania swojej cefały to już szczyt wszystkiego?
Nie traktujcie tego posta jak oferty - wolę już sama nocowac pod biurkiem.
Opisałam to wszystko, bo ... bo chyba już wiem, skąd się bierze część waszych
problemów.