Gość: szowin
IP: *.lubin.dialog.net.pl
01.03.05, 17:29
Wiem, że włożę kij w mrowisko zakładając ten wątek. Pracuję w pewnej
prywatnej firmie, do której nabór przeprowadzano w lecie i na jesieni ub.r.
Pewna pani, która nie zdążyła jeszcze na dobre zagrzać miejsca za biurkiem,
odeszła właśnie na urlop z powodu zajścia w ciążę. Oczywiście szef ma
związane ręcę, zgodnie z obowiązującym prawem teraz będzie musiał płacić dwóm
babom (tej przy nadziei i nowej, którą musiał zatrudnić na miejsce
poprzedniej). Wiecie, co powiedział ów człowiek? Że już nigdy nie popełni
tego samego błędu i nie zatrudni młodej dwudziestoparo- czy trzydziestolatki
na umowę o pracę. Co najwyżej na umowę-zlecenie. W sumie mu się nie dziwię...