Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Refleksja: pierwsza praca

    06.04.05, 14:15
    Chciałbym się podzielić pewną opinią która może być przydatna dla osób które
    studiują na studiach dziennych lub zaocznych i chcą zdobyć pierwsze
    doświadczenie zawodowe.

    Z mojego punktu widzenia, kierownika wydziału w jednej z większych
    korporacji jeżeli wysyłacie CV w ciemno do pionu kadr – to często tak
    jakbyście wrzucali je do kosza. Sugeruję zastanówcie się nad agencjami pracy
    czasowej lub nawet nad tym czy ktoś was może polecić (na przykład komuś kto
    szuka ludzi do prac czasowych). Takie prace często pozwalają dogadać się
    jeżeli chodzi o godziny pracy (jest czas aby chodzić na uczelnie) i
    jednocześnie mogą w miarę prosto przekształcić się w prace na okres dłuższy –
    na przykład jako etat lub zatrudnienie przez firmę świadczącą usługę
    outsourcingową.

    Na przykład mnie lub moim kolegom i koleżankom zdarza się często
    wykorzystywać pracowników czasowych, i jeżeli te osoby się sprawdzają to
    pracują na podobnych prawach i zadaniach jak pracownicy etatowi. Również w
    miarę nabywania doświadczeń i jak się pojawi taka możliwość w firmie zdarza
    się że osobę taką przejmujemy na normalny etat. Są to zarówno ludzi których
    znajdujemy przez agencje pracy czasowej jak również ludzie z polecenia.

    W większości przypadków minimalny standard kompetencyjny to znajomość excela
    i podstawowa accesa oraz dobra/bardzo dobra znajomość angielskiego.

    To tyle w ramach nudzenia.

    Pozd.
      • Gość: realista Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 20:11
        smokub napisał:

        > Chciałbym się podzielić pewną opinią która może być przydatna dla osób które
        > studiują na studiach dziennych lub zaocznych i chcą zdobyć pierwsze
        > doświadczenie zawodowe.

        To że jesteści młodzi i niedoświadczeni nie musi oznaczać że jesteście naiwni.Prawda???

        > Z mojego punktu widzenia, kierownika wydziału w jednej z większych
        > korporacji jeżeli wysyłacie CV w ciemno do pionu kadr – to często tak
        > jakbyście wrzucali je do kosza.

        Brakuje mi słowa wiodącego światowego lidera. Jeśli wysyłanie w ciemno do kadr oznacza do kosza to należy zastanowić się nad istnieniem tego działu i fachowością osób zarządzających firmą ( zarząd, prezes, itp.)... bo zarządzanie firmą to nadawanie właściwych kierunków rozwoju firmy co w sobie zawiera dobieranie właściwych i najlepszych ludzi sposród możliwych.

        >Sugeruję zastanówcie się nad agencjami pracy
        > czasowej lub nawet nad tym czy ktoś was może polecić (na przykład komuś kto
        > szuka ludzi do prac czasowych).

        Chyba brakuje już jeleni do pracowania na etatach agencji czasowych więc konieczny apel. Oczywiście odpowiednio "zreklamowany". Jedna z większych i wiodących czekolad wcale nie jest dobra dlatego że świstak zawija ją w sreberka :-)))

        >Takie prace często pozwalają dogadać się
        > jeżeli chodzi o godziny pracy (jest czas aby chodzić na uczelnie) i

        jesli nie bedzie to kolidować z godzinami pracy. A będzie. Patrz: pierdonki i te inne hiper i super sklepy.

        > jednocześnie mogą w miarę prosto przekształcić się w prace na okres dłuższy 
        > 211;

        praca na dłuższy czas to jest umowa na czas nieokreślowny. I nie ma innej definicji.

        > na przykład jako etat lub zatrudnienie przez firmę świadczącą usługę
        > outsourcingową.

        outsourcing. modne słowo. a ile tańsze.

        > Na przykład mnie lub moim kolegom i koleżankom zdarza się często
        > wykorzystywać pracowników czasowych,

        proszę zwrócić szczególną uwagę na słowo "wykorzystywać"

        >i jeżeli te osoby się sprawdzają to
        > pracują na podobnych prawach i zadaniach jak pracownicy etatowi.

        Sa tańsi i nie pyskują bo łatwiej ich wywalić.

        >Również w
        > miarę nabywania doświadczeń i jak się pojawi taka możliwość w firmie zdarza
        > się że osobę taką przejmujemy na normalny etat.

        Oczywiście umowa na czas określony. A możliwośc zdarza się jak mądrzejsi odejdą do konkurencji.

        > Są to zarówno ludzi których
        > znajdujemy przez agencje pracy czasowej jak również ludzie z polecenia.

        Bo to tansze jak budowanie trwałych zespołów. No i te wieczne polskie znajomości.

        > W większości przypadków minimalny standard kompetencyjny to znajomość excela
        > i podstawowa accesa oraz dobra/bardzo dobra znajomość angielskiego.

        Brakuje mi tylko dyspozycyjności i dwuletniego doświadczenia zawodowego ;-)))

        > To tyle w ramach nudzenia.
        >
        > Pozd.

        Ziew.... Aaaaaa...
        • smokub Re: Praktyka: pierwsza praca 07.04.05, 07:47
          1. Jeżeli CV trafi do mojej skrzynki - niezależnie czy przekaże mi je ktoś
          znajomy/wpółpracownik czy też ktoś w ciemno do mie przesłał i ja tej osoby nie
          znam - osoba z CV ma taką samą szansę. Przy samym wyborze liczą się
          kompetencje i dopasowanie do tego do czego potrzebują daną osobę. Jeżeli osoba
          nie przychodzi od agencji pracy czasowej to "prosi się" jedną z
          współpracujących agencji o jej zatrudnienie.
          2. Powiem brutalnie - student bez doświadczenia nie jest nigdy pracownikiem
          krytycznym w skali firmy. To czy się takim zależo dopiero od kilkuletniego
          doświadczenia. Może jednak po pewnym czasie stać się takim dla swojego szefa.
          3. Zgadzam się że pensje przez agencje pracy czasowej mogą się wydawać komuś
          niskie - to są kwoty rzędu 1200 do 1600 brutto.
          4. Co do kolizji z godzinami zajęć to nie wypowiadam się za supermarkety...;).
          Działam w innej branży i zarządzam inną komórką, u mnie praca to często
          analityka, obróbka dużej ilości danych, praca nad dokumentami i prezentacjami,
          prace wspierające przy projektach itp.... Przy takim charakterze pracy nie ma
          dla mnie problemu że ktoś w ciągu dnia wyjdzie 2 dwie godziny na SGH, PW lub
          UW . Oczywiście te godziny będzie musiał odpracować w innym terminie.
          5. Nadgodziny - z tego co wiem to normalnie się je płaci przy pracownikach
          czasowych;).
          6. Etaty a praca czasowa. Zatrudnienie przez agencje pracy czasowej może trwać
          do roku. Etaty w dużych firmach to zasób bardzo ograniczony i często
          obwarowanymi różnymi zastrzeżeniami. Na Pion przypada określona etatyzacja i
          nie ma możliwości jej zwiększenia. Często jedyną możliwością zatrudnienia
          osoby bez doświadczenia/na prostych stanowiskach jest tylko praca
          czasowa/outsourcing. Przeniesienie takiej osoby na etat to często długi i
          trudny proces z punktu widzenia kierownika i nawet mimo najlepszych chęci nie
          zawsze możliwy.

          • Gość: realista Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 14:04
            1.A czy np na stronach www jest podany Twój adres? Bo jesli nie to oferty kieruje się do działu HR. I jeśli sprawnie działa to sam analizuje i/lub przekazuje to odpowiednim osobom odpowiedzialnym za rozwój firmy. Jak rozumiem tu się zgadzamy?
            2.Przyznam że pojecie o krytyczności pracownika nieco dziwi w przypadku wieloletnich umów na czas określony. Tym bardziej że często rezygnuje się z tych doswiadczonych w celu zastapienia ich młodym narybkiem. Mistrzostwerm świata jest obecny nabór do bankow i zdziwienie rekrytujących gdzie podziały się te rzesze zwolnionych niedawno pracowników...
            3.powiedzmy że ma to sens dla osob szukających dorywczej pracy. Za 1600 brutto mieszkania nie kupisz.Nawet na raty.
            4.praktyką w przypadku wielu firm jest możliwość studiowania (np. zaocznego) jeśli sami pracownicy dogadają się co do godzin pracy w weekendy. Jesli zajecia im się pokrywają to powstaje duży nierozwiązywalny problem.Niestety.
            5.Dla mnie bomba. Szczególnie to ";)"
            6.Jak rozumiem znasz artykuly na temat obchodzenia prawa przez agencje pracy czasowej. Co do outsourcingu to znakomity przykład to w budownictwie tzw inwestor zastępczy. Firma zakładała/dogadywała się z inną firmą aby nadzorowała dużą budowę. Inwestor właściwy przelewał pieniądze do zastepczego a ten płacił ale bez ostatniej raty. Ogłaszał bankructwo i szukaj wiatru w polu. Ile małych firm przez to padło i ile ludzie łez wylali to długo by opowiadać. Outsourcing nosi podobne znamiona, ogranicza się jedynie do maksymalnego ograniczenia kosztów i przerzucenia ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej na innych. To co zostaje to tak naprawdę wydmuszka. Natomiast ma sens w przypadku nawiązania wieloletniej współpracy i przekazania jedynie pewnych nielicznych działów firmy.
            Zauważ ze firma bez tych "czasowników" nie funkcjonowałaby. A tak to można obchodzić prawo. Kreatywna księgowośc to też podobne obchodzenia prawa. Pomysleć tylko jak ten cały przemysł rozwijał się bez tych współczesnych wynalazków pojeciowych i jak to było możliwe że ludzie całe życie pracowali w jednej firmie na pewnej drabinie stanowisk? Niepojęte, prawda?
            • bond.jamesbond1 Re: Praktyka: pierwsza praca 07.04.05, 14:28
              Zgadzam się z Tobą co do wszystkich punktów oprócz

              > 6.Jak rozumiem znasz artykuly na temat obchodzenia prawa przez agencje pracy
              cz
              > asowej. (...) Outsourcing nosi po
              > dobne znamiona, ogranicza się jedynie do maksymalnego ograniczenia kosztów i
              pr
              > zerzucenia ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej na innych. To co
              zostaj
              > e to tak naprawdę wydmuszka. Natomiast ma sens w przypadku nawiązania
              wieloletn
              > iej współpracy i przekazania jedynie pewnych nielicznych działów firmy.

              To nie jest tak. Outsourcing nie jest tylko modnym pojęciem. Wiele korporacji o
              światowym zasięgu zlikwidowało działy zajmujące się rzeczami pobocznymi, a
              skupili się na działalności podstawowej. Przerzucają na partnerów i marketing i
              obsługę zleceń i sprzedaż i IT i - niemal wszystko. Bardzo dobrze, że tak jest.
              Outsourcing to nie żadne hokus-pokus, tylko (pomińmy książkowe definicje)
              normalne cięcie kosztów operacyjnych. Słusznie zresztą. Bo po co bank ma się
              skupiać na druku wyciągów, skoro lepiej i skuteczniej zrobi to firma usługowa?
              Albo, co wreszcie staje się w Polsce popularne, w budynku firmy funkcjonują
              pracownicy pozornie będący jej pracownikami. W rzeczywistości są pracownikami
              firmy usługowej i to od niej dostają pensję. Zleceniodawca nie musi się
              przejmować urlopami, chorobami, szkoleniami itp. Ogranicza też sterty
              papierzysk w księgowości powodując, że działalność staje się bardziej
              przejrzysta i weryfikowalna.
              Ja tam wysoko oceniam outsourcing ;p
              • Gość: realista Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 15:48
                bond.jamesbond1 napisał:

                > Outsourcing to nie żadne hokus-pokus, tylko (pomińmy książkowe definicje)
                > normalne cięcie kosztów operacyjnych.

                Deutsche Bank też to planuje kosztem miejsc pracy w Niemczech. Ciekawe kiedy kapną się że już nie są deutsche? Bo VW wraca z Polski do Niemiec.

                > Zleceniodawca nie musi się przejmować urlopami, chorobami, szkoleniami itp.

                W firma motoryzacyjnych najlepsi pracownicy to roboty. Wystarczy trochę oleju do przesmarowania trybików i wszystko działa.Tyle że te roboty nie kupią potem tych samochodów.
                • bond.jamesbond1 Re: Praktyka: pierwsza praca 07.04.05, 20:45
                  > Deutsche Bank też to planuje kosztem miejsc pracy w Niemczech. Ciekawe kiedy
                  ka
                  > pną się że już nie są deutsche? Bo VW wraca z Polski do Niemiec.
                  >
                  Akurat Deutsche Bank jest niezły w tych sprawach :-)
                  Choć obecnie ich specjalizacją są, jak się zdaje, przeprowadzki. Bo oddział
                  warszawski jest tuż po, a krakowska centrala - tuż przed.

                  > > Zleceniodawca nie musi się przejmować urlopami, chorobami, szkoleniami it
                  > p.
                  >
                  > W firma motoryzacyjnych najlepsi pracownicy to roboty. Wystarczy trochę oleju
                  d
                  > o przesmarowania trybików i wszystko działa.Tyle że te roboty nie kupią potem
                  t
                  > ych samochodów.

                  He, he. Nie tylko tam :)
                  Tylko czego to dowodzi? Sorry, ale mamy wiek XXI, a nie XVIII czy XIX i idee
                  luddystów deczko się przeżyły... Trzeba zaakceptować postęp techniczny, a nie
                  próbować wyważać otwarte drzwi. Bo stąd już tylko krok do rewolucji.
                  Socjalistycznej (tfu...)
                  W krajach cywilizowanych WIĘKSZOŚĆ ludzi pracuje w usługach. A nie w przemyśle.
                  A czymże jest outsourcing, jeśli nie usługami? Nie idźmy znowu pod prąd. Są
                  narody, które już pewne rzeczy przetrenowały, można zatem pełnymi garściami
                  korzystać z ich doświadczeń. Można i należy.
                  • Gość: realista Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 13:14
                    Owszem trzeba iść z postępem ale nie zapominaj że głównym motorem rozwoju postępu były wojny i konflikty.Przy likwidacji miejsc pracy i niezastępowaniu ich innymi dochodzi do rewolucji bądź kryzysów gospodarczych. Kolejny taki kryzys ( w krotkim odstępie czasowym - kilku lat ) prowadzi do wojny. Jakże znane z historii... Zapominasz także że usługi ( a pośrednio outsourcing) to miejsca pracy które powstają po zastąpieniu trdycyjnych technologii nowoczesnymi. Robotnik przestaje być robotnikiem a staje się usługnikiem :-))). Przerzucenie tych miejsc pracy do kraju ( tańszego) tworzy deficyt miejsc pracy co doprowadza do załamania lokalnej gospodarki ( a przy okazji powstają olbrzymie nierówności w dochodach poszczególnych grup społecznych) na skutek spadku siły nabywczej masowej ludności. W ramach tej samej waluty powstają 2 rodzaje pieniądza. Ten podstawowy "klasyczny" ( do kupowania chleba, ubrań, wynajecia mieszkania) i drugi "wirtualny" ( do grania na giełdzie, nabywania dóbr zwanych luksusowymi). Ten pierwszy ma realną istotną wartość bo "spadek pensji" błyskawicznie przekłada się na "spadek cen" dóbr podstawowych - deflacja. Oczywiście dyskusyjne pozostaje dobro podstawowe jakim są mieszkania które szybko awansują do dóbr luksusowych ( co skutkuje dużymi konfiktami i posrednio spadkiem cen/dotacjami państwa lub wojną). Oczywiście na takim rynku usługnik nie ma możliwości zbytniego rozwoju bo popyt na uslugi spada ( nie idziesz do knajpy, strzyżesz się w domu, przestajesz się golić ;-))) ) - ludzie oszczędzają. Pamiętaj także że nadmierne ograniczenie produkcji dóbr podstawowych ( niezwykle pracochłonnych) powoduje że gospodarka staje się niezwykle czuła na kryzysy. Przecież o wiele wiekszy krach nastąpił gdy Chiny odessały stal i paliwa z rynkow niż pękanie baniek giełdowych.Wiem że pewno powiedzą że rozwój gospodarki czyli dobrze ale tak naprawdę pieniądz stracił na wartości bo stal i paliwa podrożały. Ciekawym przykładem był kryzys gospodarki Japonii - kraju niezwykle rozwojowego o dużej stabilności i przewidywalności. Pęknięcie bańki bankowo-kredytowo-mieszkaniowej powodowało ze nawet tak znakomita gospodarka nie mogła się szybko wydłubać z kłopotów. Po to aby dobrze funkcjonować w otwartym gospodarczo świecie dana społeczność może sobie pozwolić na "eksport outsorcingu" jeśli jest w stanie przyciągnąć pieniądz "klasyczny" dzięki sprzedaży nowoczesnych i unikalnych dóbr - rozwój lokalnych technologii ( czytaj firm/szkół) lub dobrze "zazębiona" współpraca z innymi społecznościami.
                    • bond.jamesbond1 Re: Praktyka: pierwsza praca 09.04.05, 16:48
                      Przesada. Ostatecznie największe ruchy społeczne w krajach cywilizowanych mają
                      miejsce nie w czasie kryzysu, ale właśnie w okresie prosperity. To wtedy
                      robotnicy wychodzą na ulice żądając podwyżek, poprawy warunków socjalnych itp.
                      Rząd ulega (nie ma specjalnie wyboru), a to prowadzi do kryzysu (coś tak jak
                      obecnie Niemcy czy Francja). Potem następuje faza zaciskania pasa (cięcia
                      wydatków), obniżanie podatków dla firm, ostrzejsza polityka fiskalna. W dość
                      krótkim czasie sytuacja na rynku się poprawia - i koło się zamyka.
                      W tym "kole zamachowym" trudno w zasadzie znaleźć miejsce na rewolucje, wojny
                      domowe czy przewroty.
                      Nawet przytoczone przez Ciebie argumenty - rezygnacja z usług fryzjerów czy nie
                      chodzenie do restauracji - też prowadzi do rozwoju, ale po prostu innych
                      dziedzin. Bo zamiast strzyc się u fryzjera ludzie kupują maszynki (zyskują
                      zarówno producenci jak i pośrednicy), a jeśli nie jedzą w knajpie - to muszą
                      jeść w domu, kupują zatem więcej produktów i półproduktów żywnościowych,
                      zarabiają sklepy tworząc nowe miejsca pracy. Wystarczy popatrzeć na wywieszone
                      w hipermarketach oferty ("kasjerów na 1/2 etatu zatrudnimy"). Rezygnacja z dóbr
                      luksusowych zupełnie nieźle napędza gospodarkę. Bo jak siedzę w chałupie, to
                      oglądam telewizję, słucham radia, czytam gazety czy książki, majsterkuję... I
                      znowu ktoś na tym zarabia. Z punktu widzenia rynku nie jest istotne, czy chodzę
                      do teatru (płacąc 60 zł za bilet), czy do kina (20 zł), czy też czytam książkę
                      (25-40 zł). Biznes się i tak kręci. :-)
                      • Gość: realista Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 18:12
                        Co do ruchów społecznych poza okresem prosperity do doskonałym przykladem jest Argentyna. Niemcy i Francja to dosyc złożony problem ale generalnie chodzi o to aby firmy (czytaj zarządy) zbyt dużo nie korzystały kosztem pracowników. Jeśli nie stać kogoś na dobra luksusowe ( mieszkanie) to zazwyczaj nie stać na książki i gazety; telewizor też gra póki się nie popsuje. Kiedyś był popularny zawód "nożyczki ostrzę, garnki naprawiam, szmatami handluję"... Półprodukty da się wyprodukowac w ogródkach przydomowych, może wróci "moda" na nutrie. A "nowe" miejsca pracy w hipermarketach raczej przypominają niewolnictwo. Biznes się kręci bo rynek nie znosi pustki i jakoś trzeba ją zapełnić. Tylko czy o takie coś ludziom chodziło ???
                        • bond.jamesbond1 Re: Praktyka: pierwsza praca 09.04.05, 18:33
                          Oczywiście, że ludziom nie o to chodziło. Ale rynek jest samonapędzającą się
                          maszynerią i tak naprawdę nikt nie umie go powstrzymać. Polska to nie USA,
                          gdzie decyzja szefa banku rezerw federalnych potrafi
                          poprawić/pogorszyć/wystudzić/ożywić gospodarkę. U nas popyt na pracę znacznie
                          przekracza podaż, a w takich warunkach zawsze się znajdzie miejsce dla
                          spekulantów (czyli nieuczciwych pracodawców). Ale nie można takiej postawy
                          nazywać regułą, bo to ewidentne nadużycie. Są w tym kraju tysiące firm
                          traktujące pracowników poważnie. Prawdę mówiąc - im wyższe wymagania w stosunku
                          do pracownika, tym poważniejsze traktowanie kodeksu pracy, terminów wypłat itp.
                          Czy to w porządku? Jasne, że nie. Ale tak to już w tym naszym socjalistycznym
                          raju jest. Bo kraj ten pozostanie takim tak długo, jak długo gloryfikowane
                          będzie robienie innych "w jajo". Przepychanie się na początek kolejki,
                          wyprzedzanie na pasach, wyścigi do miejsc siedzących w autobusie, anonimowe
                          donosy na sąsiadów, wynoszenie różnych przedmiotów z pracy, czy wreszcie
                          zmuszanie "młodych" do pracy za "starych". Taką mamy gospodarkę i warunki
                          pracy - jakie mamy społeczeństwo. Niestety.
        • Gość: Dry Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 09:45
          Bez obrazy, ale realisto przemianuj sie na cyniko-pesymistę.
          Czy twoim celem jest tylko dołowanie ludzi na tym forum, którzy już i tak mają
          dość swoich problemów? Rozprawianie o tym, że jest tak źle i tak beznadziejnie
          w niczym nie pomoże.
          Nie jest dziś w Polsce łatwo ale to nieprawda, że pracę sie dostaje tylko po
          znajomosci, za łapówke itd. Wszelkie sposoby zdobycia doświadczenia z góry
          krytykujesz, że są naiwne i sie nie uda. Właśnie to jest jedyny sposób, żeby
          absolwent sie czegoś nauczył. Jak nie bedzie próbował, to napewno się nie uda.
          • przymusik Re: Praktyka: pierwsza praca 07.04.05, 10:01
            a w jakiej branzy pracujesz? ja jeszcze ucze sie w liceum ale robienie roznego
            rodzaju prezentacji bardzo mi sie podoba, program acces znam, excela tez troche
            znam, angielskiego sie nadal ucze ale dogadac sie chyba bym dala rade.
            ostatnio szukalam jakis ogloszen. znalazlam jedno(na kelnerke) ale nawet nie
            wiem czy mam szanse. dzwonilam tez do OHP-u podobno sa oferty dla osob uczacych
            sie. bede musiala sie tam wybrac. mam nadzieje, ze uda mi sie cos skombinowac,
            bo troche gotowki by mi sie przydalo:]
            pozdrawiam
            • Gość: Dry Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:18
              Próbuj i sie nie zrażaj, nie jest łatwo, nie za pierwszym razem ani drugim, ale
              napewno ci się uda coś znaleźć.


              mnie pytasz o branże?
              pracuję w reklamie

          • Gość: realista Re: Praktyka: pierwsza praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 14:16
            Po to aby nazwać mnie cynikiem należy mieć rzetelny punkt odniesienia. Niestety we współczesnej Polsce brakuje takich normalnych uniwersalnych punktów. Pojęcia kształtowały się przez stulecia i pojmowanie ich w patologii pojęciowej ostatnich nastu lat nie jest właściwe. Rozumiem że moja krytyka polskich byznesmenow może oburzać ale głupotę, fałszowanie pojęć i falowanie moralności należy potępiać.To nie jest tak że jedynie potępiam i przygnebiam ale wskazuję i wytykam patologie.A absolwentom należy się ostrzeżenie bo na naiwności i łatwowierności innych w Polsce powstało już wiele fortun. I niektórzy nadal próbują w ten sam sposób funkcjonować. Uważam że te metody funkcjonowania firm należy zniszczyć. A dzięki dyskusji może niektórzy zrozumieją że tak nie należy robić.
    Pełna wersja